W związku z cyberatakiem, zdrowie i życie pacjentów pozostają niezagrożone - poinformował szpital MSWiA w Krakowie
W związku z cyberatakiem, zdrowie i życie pacjentów pozostają niezagrożone – poinformował szpital MSWiA w Krakowie

8 marca br. doszło do cyberataku na SP ZOZ MSWiA w Krakowie. Kierownictwo placówki poinformowało, że doszło do naruszenia infrastruktury informatycznej. Nie wyklucza się wycieku danych pacjentów.

Incydent bezpieczeństwa danych nie stanowił zagrożenia dla życia i zdrowia pacjentów szpitala – czytamy w komunikacie placówki. Szpital MSWiA w Krakowie zapewnia też, że podjął niezbędne działania zapobiegające dalszym naruszeniom oraz zawiadomił organy ścigania i organy właściwe w sprawach cyberbezpieczeństwa. Atak polegał na próbie zaszyfrowania danych i doprowadził do informatycznego paraliżu. Dyrektor Szpitala MSWiA w Krakowie dr n. med. Michał Zabojszcz nie wykluczył, że wyciekły dane osobowe pacjentów.

– Dokładamy wszelkich starań, aby jak najszybciej przywrócić pełną funkcjonalność systemów informatycznych – poinformował szpital. W następstwie cyberataku nie działał główny system IT, w tym elektroniczna dokumentacja medyczna. Przez krótki czas były ograniczenia w działaniu także systemu diagnostyki laboratoryjnej i diagnostyki obrazowej.

W związku ze zdarzeniem, SP ZOZ MSWiA w Krakowie ograniczył przyjęcia w trybie ostrym, a pacjenci przywożeniu przez karetki byli przekierowywani do trzech pobliskich szpitali. W poniedziałek, dwa dni po ataku hakerów, nadal wstrzymane były przyjęcia na Oddział Neurologii.

Minister Cyfryzacji Krzysztof Gawkowski skomentował w Radiowej Jedynce, że „ataki cybernetyczne mogą poważnie zagrozić funkcjonowaniu kluczowych instytucji, zwłaszcza szpitali. W przypadku szpitala MSWiA w Krakowie mieliśmy do czynienia z atakiem, który miał zaszyfrować dane. Wstrzymał systemy administracyjne i częściowo ograniczył przyjmowanie pacjentów, ale zdrowie i życie osób hospitalizowanych nie było zagrożone.” Jak podkreślił, kryzys został szybko opanowany dzięki współpracy placówki, Ministerstwa Zdrowia, Centrum e-Zdrowia i Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości. Dyrekcja przyznaje, że ze szpitalem skontaktowały się osoby, które prawdopodobnie stoją za atakiem cybernetycznym, aby przekazać dalsze wskazówki. Sprawę bada policja.

– Hakerski atak na szpital MSWiA w Krakowie wskazuje, że dla wrogów Polski nie ma żadnych granic w próbie zaszkodzenia, w tym wypadku pacjentom i personelowi – skomentował z kolei minister spraw wewnętrznych i administracji, koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak.

W ramach KPO, dostęp do platformy usług inteligentnych ma uzyskać 30% placówek medycznych
W ramach KPO, dostęp do Platformy Usług Inteligentnych ma uzyskać 30% placówek medycznych

Ze środków KPO, Centrum e-Zdrowia buduje i wkrótce udostępni lekarzom Platformę Usług Inteligentnych (PUI). W jaki sposób będzie można na niej korzystać z algorytmów AI?

Platforma Usług Inteligentnych to biblioteka algorytmów różnych dostawców

Dzięki środkom z Krajowego Planu Odbudowy, ok. 30 proc. podmiotów medycznych w Polsce ma otrzymać dostęp do Platformy Usług Inteligentnych. Na razie jedno jest pewne: PUI musi powstać i zostać wdrożona do 30 czerwca 2026 r., bo taki jest deadline na rozliczenie dofinansowania z KPO.

Platforma Usług Inteligentnych będzie pełniła rolę środowiska cyfrowego dla rozwiązań AI oferowanych przez różnych dostawców. Mówiąc prościej, to odpowiednik sklepu Apple lub Google Play dla różnych algorytmów sztucznej inteligencji, cyfrowa biblioteka z różnymi algorytmami AI. Takie rozwiązanie ma kilka zalet.

Po pierwsze, placówka może elastycznie wdrażać i testować wybrane algorytmy, według własnych potrzeb. Po drugie, nie ma uzależnienia od jednego dostawcy. Po trzecie, raz zbudowana infrastruktura cyfrowa umożliwia zastosowanie dowolnej liczby algorytmów. Po czwarte, algorytmy dostępne na platformach AI są rozwiązaniami spełniającymi określone wymagania pod względem bezpieczeństwa i jakości. Podmiot medyczny, wdrażając nowy algorytm, nie musi indywidualnie sprawdzać, czy jest on zgodny z regulacjami dotyczącymi ochrony danych albo spełnia normy dla urządzeń medycznych. Po piąte, algorytmy na platformie mogą być automatycznie aktualizowane, tak jak aktualizowane są aplikacje z których korzystamy w smartfonach. To ułatwia obsługę techniczną AI.

Ponad 1000 sprawdzonych algorytmów, w tym polskie rozwiązania AI

Z wypowiedzi Wojciecha Demediuka, pełnomocnika Ministra Zdrowia ds. Cyfryzacji oraz Dyrektora Departamentu e-Zdrowia wynika, że pierwszymi narzędziami AI na PUI będą algorytmy do diagnostyki obrazowej. Chodzi o np. algorytmy opisujące zdjęcia RTG, MRI, TK albo interpretujące zapisy EKG. Tego typu rozwiązania – od lat powszechnie wykorzystywane w radiologii i kardiologii – klasyfikowane są w Unii Europejskiej jako urządzenia medyczne zgodnie z unijną Medical Devices Regulation i muszą posiadać znak CE. Z kolei amerykańska Agencja ds. Leków i Żywności (FDA) certyfikowała 1000 algorytmów AI i uczenia maszynowego. 777 z nich to algorytmy dla radiologii.

Wśród dostawców są też polskie firmy i startupy. Przykładem jest gdański startup BrainScan z algorytmem do wykrywania zmian patologicznych w mózgu na podstawie obrazów tomografii komputerowej. Z kolei wrocławski Cardiomatics oferuje od lat algorytm AI do automatycznej interpretacji zapisów EKG z holtera. Certyfikowane algorytmy AI mają też w swoim portfolio dostawcy urządzeń medycznych jak Siemens Healtineers, GE Healthcare, Philips, Canon, Fujifilm, Hitachi. Do grona dostawców AI dołączają też firmy farmaceutyczne. Przykładowo, pod koniec ubiegłego roku AstraZeneca zaprezentowała algorytm AI o nazwie Milton, który na podstawie podstawowych danych z elektronicznej dokumentacji medycznej jest w stanie przewidzieć nawet do 1000 chorób na długo przed pojawieniem się pierwszych symptomów.

Biblioteka algorytmów AI na platformie navify. Na podobnej zasadzie będzie prawdopodobnie
działać Platforma Usług Inteligentnych (zdjęcie: Roche)

Szansa na wdrożenie AI po niskich kosztach

Model platform AI dla ochrony zdrowia integrujących różne algorytmy różnych producentów to sprawdzone od lat rozwiązanie. Jednym z przykładów jest opracowany przez Roche navify Algorithm Suite. To biblioteka algorytmów medycznych, gdzie użytkownicy mają dostęp do klinicznie zweryfikowanych algorytmów wspomagających proces podejmowania decyzji klinicznych. Zawiera ona algorytmy Roche oraz innych firm, ułatwiając integrację różnych rozwiązań w ramach jednego ekosystemu. Za skutecznością stosowanych w medycynie algorytmami stoi długa lista badań naukowych. Potwierdzają one ich skuteczność np. pod względem skracania czasu oczekiwania na wynik badania albo precyzji diagnozy.

Dzięki wsparciu z KPO, Platforma Usług Inteligentnych jest nisko-kosztową okazją do wdrożenia AI w placówce zdrowia. Bez PUI, na AI będą mogły sobie pozwolić jedynie duże ośrodki akademickie z odpowiednim zapleczem kadrowym i finansowym. Według badania Centrum e-Zdrowia z 2023 roku, tylko ok. 6% podmiotów medycznych korzysta z rozwiązań AI. Model biblioteki rozwiązań AI jest też na tyle elastyczny i bezpieczny, że pozwoli placówkom medycznym dowolnie i bez bólu głowy o bezpieczeństwo danych dobierać nowe rozwiązania. I co ważne – jest rozwiązaniem rozwijającym się razem z placówką i technologiami AI. Jeśli PUI zostanie dobrze przygotowane i zaadaptowane, może wprowadzić polską ochronę zdrowia w erę AI. Na efekty trzeba będzie poczekać do połowy 2026 roku, ale na pewno warto spróbować. 2,4 mld zł na e-zdrowie z KPO to jednorazowa szansa.

Naukowcy chcą wykorzystać precyzyjnie dawkowane ultradźwięki, by przywrócić równowagę aktywności mózgu
Naukowcy chcą wykorzystać precyzyjnie dawkowane ultradźwięki, by przywrócić równowagę aktywności mózgu

Narodowa Służba Zdrowia NHS – angielski odpowiednik polskiego NFZ – rozpoczyna testy interfejsu mózg-komputer Forest 1. Urządzenie emituje ultradźwięki i w ten sposób wpływa na aktywność mózgu, poprawiając samopoczucie psychiczne u chorych z m.in. depresją – donosi The Guardian.

Nadzieja dla chorych z depresją oporną na leczenie psychofarmakologiczne

Wszczepiane pod czaszkę urządzenie mapuje aktywność mózgu i na podstawie pomiarów emituje dopasowane impulsy ultradźwiękowe aktywujące skupiska neuronów odpowiedzialne za nastrój. Bezpieczeństwo i skuteczność systemu zostaną przetestowane na 30 pacjentach, a badanie ma kosztować 6,5 mln funtów.

Lekarze mają nadzieję, że przywracając równowagę wzorców aktywności mózgu, technologia zrewolucjonizuje leczenie takich schorzeń jak depresja, uzależnienia, zaburzenia obsesyjno-kompulsywne (OCD), zaburzenia odżywania i epilepsja. Duże nadzieje wiąże się zwłaszcza w przypadku schorzeń psychicznych opornych na leczenie farmakologiczne. Szacuje się, że ok. 30% pacjentów z ciężką depresją nie reaguje na dostępne leki.

W przeciwieństwie do innych interfejsów mózg-komputer (BCI) wymagających osadzenia elektrod w mózgu – jak przykładowo tych tworzonych przez firmę Elona Muska Neuralink – implant jest nieinwazyjnie umieszczany w czaszce pacjenta. Urządzenie Forest 1 opracowane przez amerykańską firmę Forest Neurotech wykorzystuje ultradźwięki do odczytu i modyfikacji aktywności mózgu w wielu skupiskach neuronów jednocześnie. Technologia jest małoinwazyjna, co pozwala na bezpieczne jej zastosowanie u większej liczby pacjentów.

Testowany przez NHS interfejs mózg-komputer Forest1 (zdjęcie: Forest Neurotech)
Testowany przez NHS interfejs mózg-komputer Forest1 (zdjęcie: Forest Neurotech)

Precyzyjna stymulacja mózgu

Po umieszczeniu pod czaszką, chip wykrywa niewielkie zmiany w przepływie krwi, tworząc trójwymiarowe mapy aktywności mózgu z rozdzielczością przestrzenną około 100 razy większą niż typowy skan fMRI. Na tej podstawie, ten sam implant dostarcza skoncentrowane i precyzyjne dawki ultradźwięków, mechanicznie pobudzając neurony do „zapalenia się”.

Technologia ma jednak swoje ograniczenia. Ultradźwięki o wysokim natężeniu powodują nagrzewanie się tkanek. Naukowcy pracujący nad rozwiązaniem skupiają się obecnie nad zmniejszeniem ilości wytwarzanego ciepła, co wymaga kompromisu pomiędzy skutecznością a bezpieczeństwem pacjenta. Do tego stymulacja musi być bardzo precyzyjna, aby terapia nie miała wpływa na inne obszary mózgu, np. odpowiedzialne za podejmowanie decyzji. Rozpoczęte w marcu 2025 roku badanie potrwa trzy i pół roku. Jeśli testy zakończą się sukcesem, Forest planuje przeprowadzenie badań klinicznych na pacjentach z depresją.

W marcowym numerze OSOZ Polska (3/2025) m.in. obszerny raport na temat przygotowań do Europejskiej Przestrzeni Danych Medycznych (EHDS).

Tematy numeru:

OSOZ Polska 3/2025
OSOZ Polska 3/2025

Spis treści:

Wszystkie wydania archiwalne dostępne są na zakładce POBIERZ.

EHDS to obecnie najbardziej ambitny projekt UE dotyczący ochrony zdrowia
EHDS to obecnie najbardziej ambitny projekt UE dotyczący ochrony zdrowia

26 marca 2025 r. wchodzi regulacja UE dotyczące Europejskie Przestrzeni Danych Zdrowotnych. Obietnice związane z EHDS są duże: przyspieszenie badań naukowych w medycynie, dostęp do danych na potrzeby innowacji AI, większe bezpieczeństwo leczenia pacjentów w całej Unii Europejskiej. Jak wyglądają przygotowania? Czy Polska zdąży wdrożyć EHDS do 2029 roku? I czego dowiedzieliśmy się podczas European Health Data and Innovation Summit zorganizowanym w ramach Polskiej Prezydencji w Radzie UE?

Dane decydują o zdrowiu i konkurencyjności gospodarek

Europejska Przestrzeń Danych Zdrowotnych (EHDS) jest jedną z najbardziej ambitnych inicjatyw dotyczących opieki zdrowotnej, zaraz po opiece transgranicznej wprowadzonej w 2011 roku. Jeśli zostanie zrealizowana zgodnie z planem, europejscy badacze zyskają dostęp do największego na świecie repozytorium danych zdrowotnych, decyzje polityczne będą podejmowane w oparciu o fakty, a nie programy partyjne, a lekarze leczący pacjentów poza ich krajem zamieszkania będą mogli podejmować bezpieczniejsze decyzje medyczne. Efektem ubocznym EHDS ma być przyspieszenie cyfryzacji opieki zdrowotnej w państwach członkowskich, poprawa interoperacyjności danych i pobudzenie rozwoju rozwiązań sztucznej inteligencji dla medycyny.

Na drodze do wdrożenia EHDS jest jednak wiele wyzwań technologicznych oraz legislacyjnych. Infrastruktura zbierania i wymiany danych w państwach Wspólnoty Europejskiej jest na różnym poziomie rozwoju, a już funkcjonujące regulacje jak GDPR (polskie RODO) mogą zniechęcić do dzielenia się danymi.

Także Polska jest na słabej pozycji startowej do adaptacji EHDS. W przypadku pierwotnej wymiany danych, infrastruktura już jest, ale nadal nie wszystkie placówki gromadzą dokumentację medyczną w formie elektronicznej zgodnie z wymaganiami. Bez tego elementu nie będzie można przekazywać danych do tzw. Podsumowania Pacjenta, czyli transgranicznej e-kartoteki każdego Europejczyka. Jeszcze gorzej sytuacja wygląda z wtórnym przetwarzaniem danych do np. celów naukowych. Tutaj nadal Ministerstwo Zdrowia nie zaprezentowało żadnego planu albo ustawy, co dopiero mówić o budowie krajowego repozytorium danych.

Jesteśmy w środku wojny o dominację cyfrową

Rola EHDS wychodzi daleko poza medycynę. Jej wdrożenie będzie miało wpływ na wzrost gospodarczy i dobrobyt mieszkańców UE, bo siła gospodarek przyszłości będzie mierzona poziomem adaptacji technologii cyfrowych i sztucznej inteligencji. Europa na razie w tym wyścigu technologicznym prawie się nie liczy, podczas gdy inne państwa – zdając sobie sprawę ze stawki w grze – zaczynają nie tylko mocno inwestować w AI, ale też likwidować bariery legislacyjne. Przykładem jest cofnięcie przez Prezydenta Donalda Trumpa dekretu dotyczącego rozwoju AI i ogłoszenie budowy centrów przetwarzania danych za łączną sumę ok. 500 mld USD (projekt Stargate). Na AI stawiają też Chiny, które chcą być liderem w rozwoju tej technologii.

Europa inwestuje zaledwie 4% tego, co Stany Zjednoczone wydają na AI. Podczas AI Action Summit (Paryż, 10–11 lutego) przewodnicząca Komisji Ursula von der Leyen ogłosiła InvestAI – inwestycje w kwocie 200 mld euro na AI. Obejmuje ona nowy europejski fundusz w wysokości 20 mld euro na cztery gigafabryki sztucznej inteligencji. To dobry sygnał, ale nie ma co się oszukiwać – to ciągle za mało.

Czy Stary Kontynent potrafi wprowadzać innowacje, a nie tylko regulacje?

Debata „Perspektywy rozwoju EHDS i zdrowia cyfrowego w Europie”. Od lewej: Artur Olesch (moderator, OSOZ Polska), Artur Drobniak, Prezes Okręgowej Izby Lekarskiej w Warszawie, Salvador Capella-Gutierrez (Koordynator European Open Science Cloud for Cancer, EOSC4Cancer), Mélodie Bernaux (Wydział Zdrowia Cyfrowego w Dyrekcji Generalnej ds. Zdrowia i Bezpieczeństwa Żywności (SANTE C1) w Komisji Europejskiej), Myriam Fernández (Dyrektor Innowacji Zdrowotnych, EMEA, Amazon Web Services AWS), Jean-Marc Bourez (CEO EIT Health)

Artur Drobniak, Prezes Okręgowej Izby Lekarskiej w Warszawie, podkreślił, że kluczową rolę we wdrażaniu EHDS będzie odgrywała świadomość wśród personelu medycznego.

– Proszę zapytać dowolnego lekarza, co to jest EHDS. Niektórzy będą kojarzyli samą nazwę, ale niewielu zna szczegółowe założenia projektu – mówił dr Drobniak. Aby to zmienić, potrzebna jest edukacja personelu medycznego, zagwarantowanie jakości wprowadzanych danych oraz szkolenia z etyki przetwarzania danych. Lekarze muszą nie tylko zrozumieć ramy techniczne, ale także wiedzieć, jak w odpowiedzialny sposób wykorzystywać dane. Dlatego Naczelna Izba Lekarska chce położyć nacisk na szkolenia w zakresie etycznych praktyk dzielenia się danymi, aby lekarze mogli płynnie włączyć tzw. podsumowania pacjentów do codziennej praktyki. Bez tego, jak dodał dr Drobniak, EHDS może stać się pustymi ramami regulacyjnymi, a nie transformacyjnym narzędziem.

Dyskusję zdominowały kwestie regulacyjne, w tym RODO do dziś kładące się szerokim cieniem nad ochroną zdrowia. Dr Drobniak zauważył, że wielu lekarzy obawia się konsekwencji prawnych i wychodzi z założenia, że najbezpieczniejszą metodą dzielenia się danymi jest niedzielenie się nimi w ogóle. Aby nie popełnić błędów wprowadzenia RODO, w przypadku EHDS trzeba zadbać o jasne wytyczne budujące zaufanie do pracy na danych.

EHDS może być przełomowym projektem dla nauki, w tym badań nad leczeniem raka. Salvador Capella-Gutierrez, koordynator European Open Science Cloud for Cancer (EOSC4Cancer), podkreślił, że dane w medycynie są często nieuporządkowane i niekompletne. Jak tylko naukowcy próbują wykorzystać dostępne zbiory danych do np. analiz big data, szybko zdają sobie sprawę z luk informacyjnych. Dlatego sukces EHDS będzie zależał od poprawy interoperacyjności oraz kultury dzielenia się danymi. Najtrudniejszym zadaniem będzie przełamanie silosów w postaci repozytoriów danych gromadzonych przez instytucje publiczne i firmy prywatne.

Europa jest powolna, ale ma wizję

Bernaux nie uniknęła pytań na temat pozycji Europy w wyścigu sztucznej inteligencji. Według niej, europejska strategia jest zasadna, a Europa „wprowadza innowacje w konkretnym celu, stawiając obywateli w centrum uwagi i dbając o to, aby dane zdrowotne były bezpieczne i godne zaufania”.

Sektor prywatny odegra kluczową rolę w przyjęciu EHDS, ponieważ dane przepływają z elektronicznej dokumentacji medycznej i repozytoriów tworzonych przez różnych dostawców IT i baz danych. Myriam Fernández, Dyrektor Innowacji Zdrowotnych EMEA w Amazon Web Services (AWS) podkreśliła, że sukces wymaga czegoś więcej niż tylko digitalizacji dokumentacji medycznej – Europa potrzebuje elastycznej infrastruktury wymiany danych.

– Musimy spojrzeć szerzej poza dane gromadzone w elektronicznej dokumentacji medycznej, skupiając się na całym ekosystemie wartościowych danych klinicznych – mówiła Fernández. Aby EHDS przyniosło wymierne korzyści zarówno świadczeniodawcom, jak i pacjentom, trzeba dobrze wykorzystać dane stosując takie narzędzia jak sztuczna inteligencja i uczenie maszynowe.

Jean-Marc Bourez, dyrektor generalny EIT Health Europe, dużo mówił o edukacji cyfrowej. EIT Health finansuje i rozwija kursy, których celem jest zamknięcie luki w umiejętnościach w zakresie EHDS. Gotowość do wykorzystania danych zdrowotnych – mierzona wiedzą ludzi – zadecyduje o sukcesie EHDS w takim samym stopniu, jak sama infrastruktura technologiczna.

– Europa ma szansę stać się liderem w etycznej opiece zdrowotnej opartej na sztucznej inteligencji, ale musimy się upewnić, że wszyscy są przygotowani do wykorzystania tych innowacji. Bez odpowiedniej wiedzy, nawet najlepsza technologia będzie niewystarczająca – podsumował Bourez.

Determinanty sukcesu EHDS
Determinanty sukcesu EHDS

Francja i Finlandia już wdrażają EHDS. Polska mocno opóźniona

Francja i Finlandia są jednymi z liderów we wdrażaniu EHDS. Przykładowo, Francja zorganizowała konsultacje publiczne, w ramach których przez trzy weekendy, 29 losowo wybranych obywateli debatowało nad EHDS. Przygotowali oni 52 zalecenia w takich obszarach jak suwerenność danych, bezpieczeństwo, przejrzystość i odpowiedzialność za środowisko.

Francja jest też dobrze przygotowana do pierwotnego przetwarzania danych, bo posiada scentralizowany system elektronicznej dokumentacji medycznej. Emilie Passemard z Ministerstwa Spraw Społecznych i Zdrowia Francji podkreśliła znaczenie zaangażowania obywateli na wczesnym etapie wdrażania EHDS.

– Zaufanie publiczne jest podstawą EHDS. Jeśli ludzie nie czują się bezpiecznie, jeśli chodzi o sposób przetwarzania danych zdrowotnych, system zawiedzie, zanim ruszy – mówiła Passemard.

Z kolei priorytetem Finlandii jest dobre przygotowanie pod względem legislacyjnym. Joni Komulainen z Ministerstwa Spraw Społecznych i Zdrowia Finlandii, który osobiście negocjował rozporządzenie EHDS, podkreślił długą tradycję fińskich przepisów dotyczących przetwarzania danych zdrowotnych. Ustanowiono m.in. radę sterującą i grupy robocze odpowiedzialne za wdrażanie EHDS, włączając w nie wszystkie zainteresowane strony – od naukowców po decydentów. Na ten cel Finlandia zarezerwowała już odpowiednie fundusze włącznie do 2029 r., z kolei Francja sięga do środków UE.

Passemard podkreśliła, że lekarze i szpitale potrzebują praktycznych narzędzi, a nie tylko rozwiązań politycznych. Dlatego francuski rząd pracuje nad projektami pilotażowymi ze szpitalami, aby przetestować EHDS w rzeczywistych warunkach przed wdrożeniem na pełną skalę.

Finlandia koncentruje się na gotowości technicznej, przeprowadzając ocenę wpływu i testy infrastruktury cyfrowej. Komulainen podkreślił, że najwyższym priorytetem jest interoperacyjność, bo „nie chodzi tylko o gotowość krajową – EHDS musi działać w całej Europie.” W planach wdrożenia EHDS zarówno we Francji jak i Finlandii znalazła się też współpraca z dostawcami technologii w ramach partnerstw publiczno-prywatnych. Celem jest opracowanie rozwiązań cyberbezpieczeństwa.

Czasu pozostało mało. Tymczasem lada dzień powinniśmy wdrażać pierwsze rekomendacje, jak te opracowywane przez konsorcjum TEHDAS2. W jego ramach powstanie 20 wytycznych technicznych i standardów wtórnego wykorzystania danych zdrowotnych w całej Europie. Pierwsze z nich trafiły już do konsultacji publicznych. TEHDAS2 ma też zapewnić, że zbiory danych są dobrze opisane i skategoryzowane w celu łatwego wyszukiwania zawartych w nich informacji i zagwarantowania interoperacyjności.

Najsłabsze ogniwa wymiany danych zadecydują o sukcesie EHDS

Europa znajduje się na rozdrożu. Jeśli EHDS zostanie skutecznie wdrożona, stanie się akceleratorem dla badań naukowych i postępów AI. Jeśli projekt ugrzęźnie w problemach, ochrona zdrowia w krajach członkowskich UE dużo straci i będzie musiała opierać się na danych krajowych, co w przypadku trenowania modeli AI dla medycyny nie wystarczy.

Sukces EHDS zależeć będzie od stworzenia kultury dzielenia się danymi, edukacji pracowników służby zdrowia, modernizacji infrastruktury i budowania zaufania zarówno wśród pacjentów, jak i świadczeniodawców. Jak trafnie podsumowała Mélodie Bernaux: „EHDS stanie się rzeczywistością tylko wtedy, gdy wszyscy się zaangażują. Budujemy EHDS na przyszłość”. Podsumowując debatę, Artur Drobniak podkreślił znaczenie świadomości i edukacji pracowników służby zdrowia: „Bez względu na to, jak zaawansowana jest nasza infrastruktura cyfrowa, jeśli lekarze nie zrozumieją, jak korzystać z EHDS w codziennej praktyce, projekt polegnie. Potrzebujemy zmiany kulturowej, a nie tylko technologicznej”.

Salvador Capella-Gutierrez podkreślił, że dane mogą ratować życie i dlatego „nie możemy pozwolić sobie na pracę w silosach.”

– Dane są niezbędnym zasobem dla wzrostu gospodarczego, konkurencyjności, innowacji i zdrowego społeczeństwa – powiedziała Urszula Demkow, Sekretarz Stanu w Ministerstwie Zdrowia, otwierając European Health Data and Innovation Summit. I właśnie te korzyści są stawką w EHDS.

European Health Data and Innovation Summit (30 stycznia 2025 r.) poświęcony był przyszłości ochrony zdrowia, wykorzystaniu danych medycznych i innowacyjnym technologiom w medycynie. Organizatorem wydarzenia była Naczelna Izba Lekarska, Sieć Lekarzy Innowatorów NIL IN, TEHDAS2 oraz European Open Science Cloud for Cancer (EOSC4Cancer). Czasopismo OSOZ objęło wydarzenie patronatem medialnym.

Rośnie popyt leków na opryszczkę, a wraz z nim - ich ceny
Rośnie popyt leków na opryszczkę, a wraz z nim – ich ceny

W 2024 roku Polacy kupili w aptekach rekordowe 5 454 058 opakowań środków na opryszczkę – kremów i środków doustnych zawierających środki antywirusowe, np. acyklowir, famcyklowir i walacyklowir. To dwa razy więcej niż 10 lat temu. Wydaliśmy na nie łącznie ponad 173 mln zł – wynika z autorskiej analizy ekspertów OSOZ.

Wirusem opryszczki zarażona jest większość ludzi

Światowa Organizacja Zdrowia szacuje, że ok. 3,8 miliarda ludzi w wieku poniżej 50 lat (64%) na całym świecie jest zakażonych wirusem opryszczki pospolitej typu 1 (HSV-1), który wywołuje opryszczkę wargową. Z objawami zarażenia – najczęściej w postaci miejscowego wykwitu skórnego, ropnych pęcherzyków i swędzenia – boryka się mniej więcej połowa zakażonych.

Wszystkie dane dotyczące sprzedaży leków na opryszczkę znajdziesz w e-wydaniu OSOZ Statystyki (2/2025). Kliknij na okładkę, aby pobrać go bezpłatnie

Nosicielami wirusa typu 2 (HSV-2), będącego przyczyną opryszczki narządów płciowych, jest ok. 520 milionów ludzi w wieku 15–49 lat (13%). Epizody choroby często pojawiają się w efekcie osłabionej odporności organizmu, w stanach stresu i zmęczenia. Nawracająca opryszczka wargowa dotyka około jednej trzeciej populacji, pacjenci zwykle doświadczają od 1 do 6 epizodów rocznie. Infekcje te pojawiają się na granicy brodawki wargowej w około 90% przypadków w postaci owrzodzenia i pęcherzyków wypełnionych treścią surowiczą zawierającą wirusy. Przed pojawieniem się zmian skórnych, 60% pacjentów doświadcza uczucia mrowienia, swędzenia i pieczenia. Zastosowanie leczenia w tej fazie może powstrzymać pojawienie się pęcherzy. Gojenie rozpoczyna się w ciągu 72 do 96 godzin.

Kremy i leki przeciwwirusowe pomagają pozbyć się objawów, ale nie powodują wyleczenia. Zawierają one trzy podstawowe substancje czynne: acyklowir, famcyklowir i walacyklowir. Nie ma szczepionki przeciwko HSV-1 albo HSV-2.

Nieprzerwany wzrost sprzedaży od 10 lat, 50-proc. wzrost cen w okresie 5 lat

W 2002 roku – odkąd dostępne są dane sprzedaży aptecznej – sprzedaż leków na opryszczkę była niewielka i wynosiła zaledwie 1,97 mln opakowań. Od tego czasu systematycznie rosła i dopiero w latach 2010–2014 nastąpiło odwrócenie trendu. Wzrosty powróciły w roku 2015 i popyt na leki z omawianej grupy rósł co roku o ok. 10-20%.

Sprzedaż leków na opryszczkę w aptekach w latach 2002-2023: ilościowa (słupki pomarańczowe) i wartościowa (słupki niebieskie)
Sprzedaż leków na opryszczkę w aptekach w latach 2002-2023: ilościowa (słupki pomarańczowe) i wartościowa (słupki niebieskie)

W efekcie wzrostów sprzedaży, w 2024 roku pacjenci zakupili w aptekach 5,45 mln opakowań produktów na opryszczkę, czyli aż o 168,72% więcej niż w pierwszym okresie analiz (2002 rok). Wartość sprzedaży rosła jeszcze szybciej, bo ceny poszybowały w górę. W 2002 roku rynek ten miał wartość 20,9 mln zł, a w 2024 roku – 173 mln zł. Mówimy więc o wzroście na poziomie 646,80% od 2002 roku.

Za jedno opakowanie leku na opryszczkę płaciliśmy w latach 2015-2019 średnio 20 zł. Ale po pandemii nastąpiły gwałtowane wzrosty – największy w 2023 roku, bo o 25%. Dziś średnia cena opakowania to 31 zł, czyli o 50% więcej niż przed pandemią COVID-19. Asortyment produktów na opryszczkę dostępnych w aptekach w całym okresie analiz był nieliczny. Na półkach aptecznych można znaleźć 33 różnych pozycji asortymentowych. W 2002 roku było ich zaledwie 13.

Wzrosty wartości i ilości sprzedaży oraz asortymentu i średniej ceny w latach 2002-2024. Szybki wzrost wartości sprzedaży spowodowany jest gwałtownie rosnącymi cenami
Wzrosty wartości i ilości sprzedaży oraz asortymentu i średniej ceny w latach 2002-2024. Szybki wzrost wartości sprzedaży spowodowany jest gwałtownie rosnącymi cenami

Opryszczka częściej występuje zimą, gdy spada odporność organizmy. I to też widać po sezonowych zmianach popytu. Największy występuje w grudniu, a najmniejszy – w czerwcu.

Czy sprzedaż będzie nadal rosła?

Wszystko wskazuje na to, że rosnący trend sprzedaży utrzyma się w 2025 roku. Z naszych symulacji wynika, że sprzedaż ilościowa może osiągnąć poziom 6 mln opakowań. Wartość sprzedaży zbliży się do 200 mln zł. Pacjenci muszą przygotować się na dalszy wzrost cen, choć nie będzie już on tak gwałtowny jak w poprzednich latach i wyniesie ok. 1 zł 20 gr na opakowaniu. Dane globalne wskazują, że sprzedaż leków na opryszczkę w latach 2024–2030 będzie rosła w tempie 3,2% rok do roku, a więc wolniej niż w Polsce.

Warto wspomnieć, że leki zawierające aktywne składniki przeciwwirusowe dostępne są tylko w aptekach. Kremy kupimy bez recepty, ale część środków doustnych musi przepisać lekarz. W drogeriach można znaleźć np. plastry i kosmetyki maskujące, kremy na pękające usta (także często reklamowane jako na opryszczkę) i środki zawierające np. naturalne olejki, przykładowo z drzewa herbacianego.

Zakładając, że liczba osób zarażonych opryszczką pozostaje na stałym poziomie (tak samo jak liczba ludności), rosnące trendy sprzedaży można wytłumaczyć rosnącą świadomością w zakresie możliwości leczenia.

Systemy zdrowia nie nadążają za postępem AI. Efekt: potrafimy przewidzieć choroby, których nie potrafimy leczyć
Systemy zdrowia nie nadążają za postępem AI. Efekt: potrafimy przewidzieć choroby, których nie potrafimy leczyć

Rok 2024 pobił kolejny rekord pod względem publikacji naukowych na temat AI w medycynie. W PubMed – angielskojęzycznej internetowej baza danych artykułów z dziedziny medycyny i nauk biologicznych – ukazało się ich 50 973 w stosunku do 38 748 w 2023 roku. Aż 1185 z nich dotyczyło zagadnień etycznych – to o 100% więcej niż rok wcześniej. Co budzi największe wątpliwości?

Dylemat nr 1: Postępy w diagnostyce są szybsze niż w leczeniu

Nowoczesne systemy diagnostyczne znacznie poprawiły standardy wykrywania chorób, ale to dzięki AI symptomy choroby coraz częściej wykrywane są zanim pacjent zacznie odczuwać objawy fizyczne. W efekcie medycyna skuteczniej leczy choroby, w przypadku których wczesne rozpoznanie odgrywa kluczowe znaczenie, np. w nowotworach. Systemy AI są w stanie wykryć niewidoczne gołym okiem, mierzące kilka pikseli guzki albo znamiona. A to ogromna zmiana w medycynie. Przykładowo, rozpoczęcie leczenia czerniaka w stadium 1A, czyli o wielkości zmiany mniejszej niż 1 mm, daje 99-proc. szanse na przeżycie w kolejnych 5 latach. W przypadku stadium 3D, gdzie zmiana ma ponad 4 mm i głęboko nacieka, spadają one do 36%.

Podobnie jest w przypadku innych rodzajów nowotworów i innych niezakaźnych chorób jak np. choroby układu krążenia czy cukrzyca. AI jest rutynowo stosowane w radiologii; pojawiają się nowe algorytmy pozwalające na przewidywanie chorób na podstawie danych z elektronicznej dokumentacji medycznej. W ośrodkach badawczych na całym świecie powstają systemy AI diagnozujące na podstawie głosu i innych dotąd mało wykorzystywanych biomarkerów. Przykładowo, na liście algorytmów certyfikowanych przez Amerykańską Agencję ds. Żywności i Leków (FDA) jest system do wczesnej diagnozy ADHD na podstawie zapisów zachowania dziecka w interakcji z grą komputerową.

Liczba badań na temat AI opublikowanych w bazie danych artykułów naukowych z dziedziny medycyny i nauk biologicznych (PubMed) w latach 2017–2024
Liczba badań na temat AI opublikowanych w bazie danych artykułów naukowych z dziedziny medycyny i nauk biologicznych (PubMed) w latach 2017–2024

Ostatnie badania sugerują, że systemy AI z dużą dokładnością są w stanie przewidzieć rozwój chorób degeneracyjnych mózgu jak choroby Alzheimera i Parkinsona. I to jedynie na podstawie zapisów ruchu i mowy człowieka. W tym przypadku wczesna diagnoza jest etycznie kontrowersyjna, bo na razie nie ma skutecznych leków. W efekcie, pacjent i rodzina żyją dłużej ze świadomością choroby i poczuciem bezsilności oraz strachu. Takich chorób jest więcej, np. idiopatyczne włóknienie płuc czy stwardnienie zanikowe boczne.

Dylemat nr 2: Fałszywie pozytywne wyniki generują niepotrzebne wizyty

Według niedawno opublikowanego badania naukowego, aż 67% osób, które korzystają z funkcji diagnozy migotania przedsionków w smartwatchach, otrzymało przynajmniej raz fałszywy alert. Także badanie Apple Heart wykazało, że tylko u 34% z 450 uczestników, którzy otrzymali alert o nieregularnym tętnie, zostało zdiagnozowane migotanie przedsionków na podstawie badania EKG. Diagnoza AFib z pomocą smartwatcha stała się możliwa dzięki zastosowaniu algorytmów korzystających z innych danych zbieranych przez zegarek, w tym m.in. zmian objętości przepływu krwi na podstawie intensywności światła odbitego od powierzchni skóry.

Dzięki algorytmom AI, smartwatche wykrywają migotanie przedsionków ratując życie. Ale mogą też wskazywać fałszywie pozytywny wyniki, generując niepotrzebne wizyty u lekarza i doprowadzając do niepokoju pacjentów (zdjęcie: Apple Watch)
Dzięki algorytmom AI, smartwatche wykrywają migotanie przedsionków ratując życie. Ale mogą też wskazywać fałszywie pozytywny wyniki, generując niepotrzebne wizyty u lekarza i doprowadzając do niepokoju pacjentów (zdjęcie: Apple Watch)

Badacze ostrzegają, że fałszywie pozytywne wskazania wywołują niepotrzebny niepokój u pacjentów, generują nieuzasadnione wizyty u lekarzy a także powodują niepewność u osób chorych przewlekle. Z drugiej strony, funkcja detekcji AFib ocaliła wielokrotnie życie wielu ludzi dzięki wczesnej diagnozie choroby i wdrożeniu leczenia. Tylko czy sytuacje, gdy pacjent zaniepokojony fałszywym wynikiem żyje w stresie aż do momentu podważenia wskazania smartwatcha poprzez wykonanie profesjonalnego badania można zaliczyć jako „koszt” ratowania życia? Z etycznego punktu widzenia nie ma jednej dobrej odpowiedzi na to pytanie.

Dylemat nr 3: Dostępna wiedza, ale brak procedur i środków

Weźmy za przykład system AI, który może skalkulować ryzyko wystąpienia sepsy na podstawie biomarkerów zbieranych z urządzeń diagnostycznych. Wdrożenie takiego rozwiązania ma sens tylko wówczas, kiedy szpital dysponuje zasobami pozwalającymi wykorzystać nową wiedzę i zamienić ją na adekwatne działania. Przykładowo, trzeba zaplanować procedury, jakie leczenie zapobiegawcze należy uruchomić w przypadku różnych poziomów ryzyka wystąpienia sepsy, wkalkulować ryzyko niepotrzebnego i intensywnego leczenia, zaprojektować nowe procedury pracy, a czasami nawet zatrudnić nowych pracowników.

To rodzi wiele pytań: Kto zapłaci za zapobiegawcze leczenie? Czy dysponując ograniczonymi zasobami kadrowymi można sobie pozwolić na większy nacisk na profilaktykę?

Szpitale wdrażające systemy AI muszą dobrze przemyśleć konsekwencje nowo pozyskanych informacji dla obecnych procedur pracy. Może się okazać, że placówka nie w stanie udźwignąć organizacyjnie zmian, które pociągają za sobą algorytmy AI.

Dylemat nr 4: Brak pieniędzy na terapie, które zawdzięczamy AI

Jeszcze większe wątpliwości etyczne pojawiają się w przypadku systemów AI obliczających ryzyko wystąpienia choroby na podstawie obciążeń genetycznych. Tutaj także ewentualne decyzje terapeutyczne balansują na granicy niepełnej wiedzy medycznej i możliwości, jakie stwarza wczesna diagnoza. Czy pacjent powinien wiedzieć o predyspozycji, co pozwoli mu np. diametralnie zmienić tryb życia albo podjąć bardziej drastyczne działania? Przykładem jest głośny przypadek Angeliny Jolie, która na podstawie wiedzy o mutacji genu BRCA1 zdecydowała się na profilaktyczną obustronną mastektomię. A co jeśli prognoza była błędna?

Nowa terapia genowa może uratować życie dzieci, ale kosztuje 4,25 miliona dolarów
Nowa terapia genowa może uratować życie dzieci, ale kosztuje 4,25 miliona dolarów

Rozwój AI w diagnostyce nieproporcjonalnie szybszy od ewolucji metod leczenia mnoży też sytuacje, gdy leczenie jest dostępne, ale jego koszt przerasta możliwości pacjenta. Dzieci chore na leukodystrofię metachromatyczną nie dożywają 10 roku życia. Ale nowa terapia genowa o nazwie Lenmeldy zastosowana u dzieci do 5 roku życia jest skuteczna w 100%. To jednak najdroższy na świecie lek kosztujący 4,25 miliona dolarów. Wraz z postępem systemów AI, takich dylematów będzie więcej, zwłaszcza w zakresie zapobiegania chorobom. Czy profilaktyka – czasami wywracająca do góry nogami normalne życie i obciążająca dla człowieka – jest uzasadniona, gdy algorytm obliczy ryzyko wystąpienia choroby? AI pozwala wcześnie diagnozować, ale system zdrowia musi dostosować się do spożytkowania tej nowej wiedzy.

Europejskie Biuro WHO opublikowało raport porównawczy poziomu zdrowia w Europie
Europejskie Biuro WHO opublikowało raport porównawczy poziomu zdrowia w Europie

Rośnie zapadalność na układu krążenia i nowotwory i razem odpowiadają już za ponad 65% przedwczesnych zgonów. Pandemia COVID-19 zniweczyła dotychczasowe postępy w wydłużaniu oczekiwanej długości życia. Ale są też dobre wiadomości: rozwój telemedycyny i cyfryzacja ochrony zdrowia poprawiają dostępność usług zdrowotnych – wynika z Europejskiego Raportu Zdrowotnego 2024 opracowanego przez Regionalne Biuro WHO dla Europy.

Światowa Organizacja Zdrowia opublikowała 334-stronicowy raport opisujący postępy krajów europejskiego regionu WHO w osiąganiu celów zdrowotnych. Wynika z niego, że nadal nie udało się uporać z niezakaźnymi chorobami wynikającymi ze stylu życia, pogarsza się sytuacja w zakresie zdrowia psychicznego, rośnie zapadalność na choroby zakaźne, a decyzje w zakresie polityki zdrowotnej zbyt rzadko podejmowane są w oparciu o twarde dane i fakty.

Polacy żyją krócej niż średnia dla Europy

To pierwszy raport, który pokazuje poważne, długofalowe skutki pandemii COVID-19. Do 2020 roku rok do roku rosła średnia długość życia w prawie wszystkich krajach Europy, ale pandemia odwróciła ten pozytywny trend – długość życia w europejskim regionie WHO spadła o 1,8 roku. O 1,6 roku spadła długość życia w zdrowiu. Kobiety żyją dłużej (79,3 lat) niż mężczyźni (73,3 lat). Polacy żyją średnio 71,6 lat, czyli 1,7 lat krócej niż średnia, a Polki – 79,4 lat, czyli 0,1 lat dłużej niż średnia. Nadal jednak odstajemy od liderów jak Izrael, Norwegia, Szwajcaria czy Szwecja ze wskaźnikami powyżej 81 lat dla mężczyzn i 84 lat dla kobiet.

Oczekiwana średnia długość życia w momencie narodzin. Polacy nadal żyją 10 lat krócej od Norwegów, Szwajcarów, Islandczyków albo Szwedów (źródło: WHO)
Oczekiwana średnia długość życia w momencie narodzin. Polacy nadal żyją 10 lat krócej od Norwegów, Szwajcarów, Islandczyków albo Szwedów (źródło: WHO)

Zabójcą nr 1 pozostają choroby niezakaźne. Choroby układu sercowo-naczyniowego odpowiadają za 33,5% przedwczesnych zgonów, a nowotwory za 32,8%. Rak jest drugą najczęstszą przyczyną przedwczesnej umieralności w regionie. Wzrost liczby zachorowań wynika jednak przede wszystkim ze starzeniem się społeczeństwa. Kraje Europy Wschodniej, w tym Polska, nadal mają wyższe wskaźniki umieralności na raka niż kraje Europy Zachodniej. Niezmienne pozostają główne wskaźniki ryzyka zachorowania: palenie tytoniu, niezdrowa dieta, brak aktywności fizycznej i szkodliwe spożywanie alkoholu. Ich negatywny wpływ widać szczególnie u mężczyzn, co też odbija się na średniej długości życia.

Skumulowane ryzyko zgonu z powodu nowotworów (%). Polska nadal odstaje od reszty Europy pod względem skuteczności leczenia (źródło: WHO)
Skumulowane ryzyko zgonu z powodu nowotworów (%). Polska nadal odstaje od reszty Europy pod względem skuteczności leczenia (źródło: WHO)

Choroby zakaźne w odwrocie, bakterie coraz odporniejsze na antybiotyki

Europa doznaje kryzysu zdrowia psychicznego. Coraz więcej nastolatków choruje na depresję, a poziom satysfakcji z życia i dobrostanu psychicznego spada. Maleje liczba samobójstw, ale nadal odpowiadają one za 1 na 100 zgonów. Samobójstwo jest główną przyczyną śmierci wśród osób w wieku 15-29 lat.

Spada liczba osób zaszczepionych na choroby zakaźne, co prowadzi do ponownego wzrostu przypadków odry i innych chorób, które wcześniej były pod pełną kontrolą. Coraz poważniejszych zagrożeniem jest oporność na antybiotyki.

W 2023 r. odnotowano 58 000 przypadków odry w 41 państwach członkowskich Regionu Europejskiego WHO. Pokrycie szczepień wyniosło 95% dla trzeciej dawki szczepionki przeciwko błonicy, tężcowi i krztuścowi, 91% dla drugiej dawki szczepionki przeciwko odrze i 86% dla ostatniej dawki szczepionki przeciwko odrze.

Pomimo zmniejszenia o 25% zachorowalności na gruźlicę i 32% spadku liczby zgonów w latach 2015-2022, rosnącym problemem jest lekooporna gruźlica. Stanowi ona 24% nowych i 54% wcześniej leczonych przypadków. 8,6 miliona osób jest zakażonych wirusem zapalenia wątroby typu C, ale tylko 9% z nich otrzymuje leczenie. Około 3 milionów osób żyje z HIV. Wskaźnik zdiagnozowanych zakażeń HIV spadł z 16,4 do 12,4 na 100 000 w latach 2013-2022 w całym regionie, ale tylko 72% osób zakażonych jest świadomych choroby, a jedynie 63% otrzymuje terapię antyretrowirusową.

Cyfryzacja może zapobiec kryzysowi w ochronie zdrowia

Systemy opieki zdrowotnej są przeciążone, a głównymi przyczynami są niedobory personelu medycznego, starzenie się populacji oraz wysokie koszty leczenia. W 2024 r. po raz pierwszy w historii, w europejskim regionie WHO było więcej osób w wieku powyżej 65 lat niż niż osób w wieku 15-.

Od 2000 r. nastąpił wyraźny wzrost odsetka zgonów spowodowanych chorobą Alzheimera i innymi odmianami demencji. Coraz wyraźniejszy jest też wpływ zmian klimatu na zdrowie. Szacuje się, że w 2022 r. 61 000 osób zmarło w wyniku upałów. Kryzysem, który się zaostrza, są niedobory lekarzy i pielęgniarek. WHO Europa szacuje, że do 2030 r. deficyt pracowników służby zdrowie wzrośnie do 10 mln osób.

Nowy raport WHO na temat zdrowia w Europie. Kliknij tutaj, aby pobrać pełną wersję

Raport podkreśla jednocześnie, że cyfrowa opieka zdrowotna może poprawić dostęp do usług zdrowotnych, ale jej pełny potencjał nadal nie jest wykorzystany – i to mimo, że 83% państw członkowskich w regionie posiada strategię zdrowia cyfrowego. Problemem pozostaje niski poziom umiejętności cyfrowych społeczeństwa oraz niska interoperacyjność systemów IT.

WHO apeluje o inwestycje w cyfryzację w tym wdrażanie takich technologii jak telemedycyna, sztuczna inteligencja w diagnostyce, systemy monitorowania zdrowia w czasie rzeczywistym oraz interoperacyjna elektroniczna dokumentacja medyczna.

Czy kraj posiada politykę lub strategię edukacji cyfrowej w ochronie zdrowia? Kolor zielony – tak; pomarańczowy – w trakcie opracowania; czerwony – brak danych; biały – brak danych.

Z raportu wynika, że Polska mierzy się z podobnymi wyzwaniami zdrowotnymi jak inne kraje europejskiego regionu WHO. Szczególnym wyzwaniem jest rosnąca liczba chorób niezakaźnych, spadek poziomu szczepień oraz starzejące się społeczeństwo. Polska nadal znajduje się w grupie krajów o wysokim wskaźniku przedwczesnych zgonów z powodu chorób układu krążenia. Z pozytywnych zmian podkreślono rozwój technologii cyfrowych w medycynie: wzrost wykorzystania telemedycyny, ogólnokrajowe wprowadzenie e-recept i e-skierowań.

Przyszłość przemysłu farmaceutycznego: badania kliniczne in-silico, czyli na tzw. cyfrowych bliźniakach człowieka
Przyszłość przemysłu farmaceutycznego: badania kliniczne in-silico, czyli na tzw. cyfrowych bliźniakach człowieka

Inteligentne usługi opieki zdrowotnej

Raport prezentuje koncepcję „żywej inteligencji”, która bazuje na połączeniu sztucznej inteligencji, wszechobecnych sensorów zbierających dane (przykładowo w smartfonach i smartwatchach) i bioinżynierii. A to zwiastuje szybki rozwój w dziedzinach, w których postęp był w przeszłości ograniczony dostępem do danych i możliwościami ich analizy, czyli przede wszystkich w badaniach naukowych i ochronie zdrowia.

Sztuczna inteligencja jest jak silnik napędzający innowacje – mówi Amy Webb, założycielka Future Today Institute. AI jest zdolna do analizowania ogromnych zbiorów danych, identyfikowania nieodkrytych wcześniej wzorców, generowania nowej wiedzy. Przemysł farmaceutyczny już korzysta z AI, aby przyspieszyć badania nad nowymi terapiami. Naukowcy są przekonani, że AI pozwoli znacznie skrócić czas opracowania leku, który teraz wynosi ok. 13,5 lat, oraz obniżyć koszty z tym związane, szacowane na 2,6 miliarda USD. Zresztą pierwszym sukcesem jest szczepionka przeciwko COVID-19, która powstała w kilka miesięcy właśnie dzięki AI. Potencjał AI tkwi nie tylko w analizie danych, ale także generowaniu danych syntetycznych i na ich podstawie odkrywaniu potencjalnych kandydatów na leki.

Dziś to koszty i czas są największą barierą w pracach nad nowymi cząsteczkami chemicznymi leków. Ale są już systemy, które dają nadzieję na przełom. Przykładem jest Alpha Fold 3 od DeepMind, czyli nagrodzony Nagrodą Nobla system do przewidywania struktur białkowo-cząsteczkowych DNA albo RNA.

AI przyspieszy rozwój leków i nowych terapii

Już 1 na 5 badań nad AI to badania dotyczące nauk medycznych. Pięć lat wcześniej było to dwukrotnie mniej. Z początkiem 2025 roku miało miejsce wydarzenie, które daje nadzieję, że naukowcy na całym świecie zyskają jeszcze większy dostęp do AI. Mowa o super-komputerze NVIDIA o nazwie „Projekt Digits”, który jest wielkości pudełka mieszczącego się w dłoni, ale ma ok. 1000-razy większą moc od standardowych laptopów. Do tego kosztuje jedynie 3000 USD. To moc obliczeniowa komputerów była wcześniej główną barierą w zastosowaniu AI w badaniach naukowych na szeroką skalę. Nowością jest niska cena – na miniaturowy super-komputer NVIDIA będzie stać także mniejsze ośrodki badawcze.

AI jest postrzegane jako remedium na największe wyzwania medycyny, do jakich należy – oprócz wspomnianych kosztów i czasu prac nad lekami – odsetek niepowodzeń wynoszący prawie 80%. Nowe rozwiązania ułatwiają identyfikację tzw. trafień (ang.: hit identification), przewidując interakcje lek-cel, oszczędzając czas i redukując koszty walidacji eksperymentalnej. Pojawienie się generatywnej sztucznej inteligencji zapoczątkowało w 2023 roku tzw. generatywne projektowanie przeciwciał (generative antibody design). Do tego dochodzą testy kliniczne in-silico, czyli na tzw. cyfrowych bliźniakach człowieka. Dotychczasowe doświadczenia pokazują, że cyfrowe bliźniaki oparte na AI prognozują wyniki badań klinicznych fazy 3 z bardzo dużą dokładnością. W ten sposób cząsteczki chemiczne zaprojektowane przez AI mogą dużo szybciej – w porównaniu z tradycyjnymi metodami – trafić do dalszych faz rozwoju.

Raport Future Today Institute „The Era of Living Intelligence”

Urządzenia i sensory medyczne do diagnozy „non-stop”

Kolejnym elementem supercyklu AI są sensory i urządzenia medyczne, które rozbudowane o AI zyskują zupełnie nowe możliwości. Jedną z nich jest diagnostyka i monitorowanie w czasie rzeczywistym – już nie tylko podczas wizyty w laboratorium albo gabinecie lekarskim, ale non-stop, aby wykryć choroby z dużym wyprzedzeniem, zyskując istotną przewagę czasu w rozpoczęciu leczenia albo nawet pozwalając zastąpić terapie profilaktyką.

Do nowej generacji urządzeń medycznych opartych na AI należą mobilne sondy ultradźwiękowe czy małe urządzenia oceniające zmiany skórne, stosowane przez lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej, bez konieczności wizyty u specjalisty. Na rynku są już pierwsze inteligentne czujniki poziomu glukozy we krwi, dynamicznie dostosowujące dawki insuliny w bioinżynieryjnych pompach, poprawiając zarządzanie cukrzycą. Nowy robot chirurgiczny da Vinci 5 został zbudowany z myślą o operacjach wspomaganych AI, gdzie sztuczna inteligencja analizuje dane z zabiegów, aby wspomagać i doskonalić czynności operatora.

Biologia generatywna

Raport Future Today Institute prognozuje także bardziej radykalne postępy, które na razie mogą wydawać się mało realistyczne, ale są tylko kwestią czasu. Autorzy są zdania, że konsekwencją rozwoju AI będzie też tzw. biologia generatywna (genBio), czyli technologia do symulacji interakcji biologicznych, projektowania nowych struktur białek i genów, a nawet całych organizmów oraz narządów. W tym obszarze innowacje obejmują m.in. terapie białkowe, tworzenie organoidów pozwalających testować leki na żywych tkankach bez udziału ludzi („organy na chipie”) czy nawet drukowanie 3D narządów ciała. Szybka miniaturyzacja chipów i większa moc obliczeniowa otwiera też drogę do opracowywania nanorobotów, które będą np. dostarczały precyzyjnie leki do miejsca choroby i udrażniały naczynia krwionośne.

Na drodze do tych obiecujących postępów w medycynie stoi kilka przeszkód. Wśród nich dominuje ograniczona dostępność danych do trenowania modeli AI – szacuje się, że jedynie 3% informacji w ochronie zdrowia jest zgromadzona w zbiorach cyfrowych. Dużo do życzenia pozostawia jakość danych i ich interoperacyjność. Wzmacnianiu zaufania do dzielenia się danymi nie sprzyja rosnąca liczba incydentów cyberbezpieczeństwa. Największym problemem są jednak regulacje prawne, które nie nadążają za technologiami AI w medycynie.

Warunkiem wykorzystania potencjału AI w medycynie będzie też opracowanie nowych modeli finansowania innowacyjnych terapii albo profilaktyki, kształcenie liderów ochrony zdrowia świadomych możliwości nowych technologii AI, inwestycje w szkolenia personelu medycznego i przekwalifikowywanie talentów. Na te priorytety wskazuje też nowy raport Światowego Forum Ekonomicznego „Future of Jobs Report 2025”. Liczba danych dostępnych do analiz AI będzie rosła wykładniczo, co sprawi, że systemy AI dokładnie poznają wzorce zachowań pacjentów prowadzące do rozwinięcia się chorób a także nauczą się diagnozowania na podstawie nowych biomarkerów, a nie tylko wyników klasycznych i posiadających duże ograniczenia badań krwi. Wśród innowacji, które najszybciej trafią do konsumentów są też agenci AI pomagający prowadzić zdrowy tryb życia.

Pilotaż Centralnej e-Rejestracji potrwa do czerwca 2025 roku
Pilotaż Centralnej e-Rejestracji potrwa do czerwca 2025 roku

Liczba pacjentów, którzy zarejestrowali się na wizyty przez Centralną e-Rejestrację, przekroczyła z końcem lutego 161 938 – informuje Centrum e-Zdrowia. Najwięcej terminów umówiono na konsultacje kardiologiczne.

W sierpniu 2024 roku ruszył pilotaż Centralnej e-Rejestracji, który potrwa do czerwca 2025 r. Na integrację z CeR i przekazywanie terminów do systemu zdecydowało się 2018 placówek medycznych. Najwięcej w woj. mazowieckim i małopolskim.

Rozkład placówek uczestniczących w pilotażu Centralnej e-Rejestracji (źródło: pacjent.gov.pl)
Rozkład placówek uczestniczących w pilotażu Centralnej e-Rejestracji (źródło: pacjent.gov.pl)

Obecnie pacjenci mogą umówić się przez CeR na cytologię, mammografię i pierwszą konsultację u kardiologa. Według planów Ministerstwa Zdrowia, CeR ma być wprowadzana stopniowo i od 2029 roku stanie się obowiązkowa dla wszystkich podmiotów realizujących świadczenia w ramach umowy z NFZ, obejmując wszystkie zakresy świadczeń medycznych.

Liczba terminów wizyt do specjalistów umówionych przez Centralną e-Rejestrację (źródło: CeZ)
Liczba terminów wizyt do specjalistów umówionych przez Centralną e-Rejestrację (źródło: CeZ)

Dzięki CeR, pacjenci mogą zapisać się na wizytę przez Internetowe Konto Pacjenta (IKP) oraz aplikację mojeIKP. Założeniem CeR jest zmniejszenie kolejek do specjalistów i ułatwienie umawianie się na badania oraz do lekarza, w tym łatwiejsze odwoływanie wizyt.

W CeR odnotowano ponad 193 tysiące wizyt (zrealizowanych i umówionych). Z 2018 placówek uczestniczących w pilotażu, 56 udostępnia w CeR terminy na usługi z zakresu cytologii, 109 – mammografii i 107 – kardiologii. Cześć placówek oferuje terminy na więcej niż jedną usługę. 102 udostępnia wolne terminy online. Do 20 lutego 2025 r., placówki uczestniczące w pilotażu zrealizowały 33 098 pierwszych wizyt do kardiologa, 6982 badania mammograficzne i 615 cytologii.

Liczba placówek udostępniających przez Centralną e-Rejestrację terminy na poszczególne usługi (źródło: CeR)
Liczba placówek udostępniających przez Centralną e-Rejestrację terminy na poszczególne usługi (źródło: CeR)

1 36 37 38 39 40 150