Pomiar tętna i ciśnienia za pomocą smarfona nie jest już tylko ciekawym gadżetem - udowadnia założona przez dwóch Polaków ShenAI
Pomiar tętna i ciśnienia za pomocą smarfona nie jest już tylko ciekawym gadżetem – udowadnia założona przez dwóch Polaków ShenAI

Założony przez dwóch Polaków startup Shen AI uzyskał certyfikat wyrobu medycznego klasy IIa dla swojego oprogramowania Medical SDK – technologii pomiaru tętna, ciśnienia, HRV i RR za pomocą kamery smartfona, tabletu lub laptopa.

Newsletter OSOZ

Urządzenie medyczne klasy IIa w UE i II w Brazylii

Certyfikacja innowacji Shen AI obejmuje pomiar u osób dorosłych czterech parametrów zdrowia: tętna, zmienności rytmu serca (HRV), częstości oddechu (RR) oraz ciśnienia skurczowego i rozkurczowego. Badanie trwa jedną minutę i polega na wykonaniu skanu twarzy kamerą smartfona, tabletu albo laptopa. Wynik ma służyć wsparciu oceny stanu fizjologicznego pacjenta.

Firma, którą założyli Remi Kościelny (CEO) oraz Przemek Jaworski (CTO), ma siedzibę w Estonii i zespół badawczo-rozwojowy zlokalizowany we Wrocławiu. Poza certyfikacją w Unii Europejskiej Shen AI zarejestrowało swoją technologię również w Brazylii, gdzie tamtejsza agencja ANVISA nadała jej status wyrobu medycznego klasy II.

Uzyskanie statusu urządzenia medycznego zgodnie z MDR wymaga przeprowadzenia badań klinicznych potwierdzających skuteczność i bezpieczeństwo pomiaru, przygotowania pełnej dokumentacji technicznej uzasadniającej każdą decyzję projektową, wdrożenia audytowanego systemu zarządzania jakością oraz niezależnej oceny zgodności przeprowadzonej przez akredytowaną jednostkę notyfikowaną.

Rozporządzenie MDR dzieli wyroby medyczne na cztery klasy ryzyka: od klasy I, obejmującej produkty o najniższym ryzyku, przez IIa i IIb, aż po klasę III zarezerwowaną dla wyrobów najbardziej inwazyjnych, takich jak implanty. Klasa IIa dotyczy urządzeń i oprogramowania o umiarkowanym ryzyku. Zaliczają się do niej narzędzia diagnostyczne lub monitorujące, które dostarczają wyników mogących wpływać na decyzje kliniczne dotyczące dalszego postępowania.

Awans z zastosowań wellness do medycyny

Dla podmiotów wdrażających tę technologię, oznacza to, że wynik pomiaru może być elementem szerszej oceny stanu pacjenta dokonywanej przez lekarza, może służyć np. do monitorowania trendów (czy ciśnienie lub tętno pacjenta zmienia się w czasie). Nie może jednak być samodzielną podstawą do postawienia diagnozy ani zastąpić badania lekarskiego, a ostateczna interpretacja kliniczna pozostaje w gestii pracownika ochrony zdrowia.

Do tej pory technologia zdalnego pomiaru parametrów życiowych za pomocą kamery smartfona była stosowana w obszarze wellness i profilaktyki jako dodatkowa funkcja aplikacji mobilnych. Z jej pomocą można m.in. szybko ocenić intensywność treningu i poziom stresu bez sięgania do profesjonalnych ciśnieniomierzy.

Uzyskanie klasyfikacji IIa otwiera drogę do zastosowań w medycynie. Dostawcy rozwiązań telemedycyny, platformy zdalnego monitorowania zdrowia pacjenta, ubezpieczyciele zdrowotni będą mogli wykorzystywać api Medical SDK do budowy aplikacji do zastosowań medycznych. Oprócz tego firma ma w swojej ofercie Wellness SDK Shen AI, pozwalający odczytać ze skanu twarzy 30 biomarkerów. Tylko 4 z nich są objęte certyfikatem wyrobu medycznego klasy IIa.

ShenAI deklaruje, że z technologii pomiaru biomarkerów z pomocą kamery korzysta już ponad 100 firm na całym świecie
ShenAI deklaruje, że z technologii pomiaru biomarkerów z pomocą kamery korzysta już ponad 100 firm na całym świecie

Jak działa pomiar ciśnienia i tętna z pomocą kamery?

Technologia wykorzystuje tzw. Multimodal Sensing Engine, podejście łączące dwie bezkontaktowe metody optyczne. Pierwsza z nich, zdalna fotopletyzmografia (rPPG), analizuje niewidoczne dla ludzkiego oka zmiany koloru skóry twarzy, wywołane przepływem krwi przez naczynia włosowate przy każdym uderzeniu serca. Uzupełnieniem jest neuronowa analiza sygnału w wielu długościach fali światła zapewniająca stabilne działanie niezależnie od fototypu skóry pacjenta według skali Fitzpatricka.

Drugą jest zdalna balistokardiografia (rBCG) wykrywająca mikroruchy twarzy powstające w wyniku mechanicznej pracy serca i wyrzutu krwi do aorty. Połączenie sygnału optycznego z mechanicznym pozwala, jak twierdzi ShenAI, dokładnie zmierzyć biomarkery. Analiza wideo jest przeprowadzana w czasie rzeczywistym i lokalnie na urządzeniu użytkownika. Nagranie twarzy pacjenta nie jest przesyłane ani przechowywane w chmurze.

Pacjenci będą przyjmowani przez AI? Nieprędko, nawet jeśli modele AI są coraz lepsze (grafika wygenerowana przez AI)
Pacjenci będą przyjmowani przez AI? Nieprędko, nawet jeśli modele AI są coraz lepsze (grafika wygenerowana przez AI)

Dwa nowe badania opublikowane na łamach Nature udowadniają, że agenci AI (agentic AI) potrafią samodzielnie „przyjąć pacjenta”, jak robi to lekarz: zebrać wywiad, zlecić badania, postawić diagnozę, dobrać leki, stworzyć plan leczenia, a w razie potrzeby – podjąć decyzję o hospitalizacji. Czasami lepiej i taniej niż człowiek.

newsletter osoz

Agenci AI gotowi do pracy w ochronie zdrowia

Jeszcze 2 lata temu fascynowaliśmy się tym, że modele AI mogą zdawać egzaminy lekarskie, uzyskując ponad 90% punktów. Obecnie AI nauczyła się już sposobu pracy i procesu podejmowania decyzji przez lekarzy. Dwa nowe modele opisane w Nature dają wgląd w to, jak agenci AI mogą wcielić się w rolę pomocników pracowników ochrony zdrowia.

Pierwszy z nich to MIRA (Medical Intelligence for Reasoning and Action) – autonomiczny agent działający w środowisku elektronicznej dokumentacji medycznej. System prowadzi rozmowę z pacjentem, analizuje historię choroby, zleca badania laboratoryjne i obrazowe, interpretuje wyniki, proponuje leczenie, dobiera leki, kieruje na zabiegi chirurgiczne i podejmuje decyzję o przyjęciu do szpitala. W badaniu wykorzystano 500 rzeczywistych przypadków z oddziałów ratunkowych.

Schemat działania modelu AMIE (źródło: Nature)

Drugim rozwiązaniem jest AMIE (Articulate Medical Intelligence Explorer), opracowany przez Google. W przeciwieństwie do MIRA nie koncentruje się na ostrych przypadkach, lecz na długoterminowym prowadzeniu pacjenta w leczeniu ambulatoryjnym. System śledzi przebieg choroby podczas kolejnych wizyt, analizuje reakcję na leczenie, dostosowuje terapię i kontroluje bezpieczeństwo farmakoterapii. Badanie objęło 100 scenariuszy klinicznych z trzech kolejnych wizyt pacjenta w pięciu specjalnościach medycznych.

W wielu zadaniach AI pokonała lekarzy

W przypadku MIRA trafność diagnozy wyniosła 87,8 proc., podczas gdy grupa doświadczonych lekarzy osiągnęła 78,1 proc. Największą przewagę AI uzyskała w rozpoznawaniu zapalenia wyrostka robaczkowego i ostrego zapalenia trzustki. System częściej zlecał badania laboratoryjne, ale jednocześnie wykonywał mniej kosztownych badań obrazowych. Lepiej dobierał także leczenie zabiegowe, a jego działania cechowały się około 35-proc. większą zgodnością z wytycznymi klinicznymi. Spośród 468 przepisanych leków aż 99,8 proc. było zgodnych ze wskazaniami i zasadami bezpieczeństwa.

W amerykańskim stanie Utah od stycznia 2026 roku trwa pilotaż autonomicznego przepisywania leków przez AI. Jest on realizowany we współpracy ze start-upem Doctronic. Sztuczna inteligencja może samodzielnie zatwierdzać rutynowe przedłużenia recept na prawie 200 leków na choroby przewlekłe pod kontrolowanym nadzorem.

Google AMIE osiągnął podobne rezultaty. W ogólnej ocenie planowania leczenia był co najmniej równie dobry jak 21 lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej. Podczas trzeciej wizyty eksperci ocenili jakość planu leczenia AI na 98 proc., wobec 81 proc. dla lekarzy. Precyzja zaleceń terapeutycznych wyniosła 95 proc. wobec 67 proc., a zgodność z wytycznymi klinicznymi sięgnęła 100 proc. przy 86 proc. u lekarzy. AI lepiej radziła sobie również z doborem leków, dawek, czasu terapii i monitorowaniem działań niepożądanych.

Wcześniejsza wersja modelu w badaniu Nature z 2024 roku osiągała wyniki porównywalne lub lepsze od wyników lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej podczas prowadzenia wywiadu diagnostycznego.

AI działa idealnie w teorii, ale praktywa jest bardziej skomplikowana

Warto pamiętać, że ani MIRA, ani AMIE nie były testowane w rzeczywistych warunkach klinicznych, ale wyłącznie w środowisku testowym, bez kontaktu z prawdziwym pacjentem, oceny jego wyglądu, tonu głosu czy badania fizykalnego. Przypadki kliniczne były kompletne i uporządkowane, podczas gdy w codziennej praktyce lekarze konfrontowani są z niepełnymi informacjami, sprzecznymi danymi i koniecznością podejmowania decyzji w warunkach niepewności.

Oba modele niemal idealnie przestrzegają wytycznych klinicznych. To zaleta, ale jednocześnie potencjalne ograniczenie: wytyczne nie uwzględniają wszystkich preferencji pacjenta, jego wcześniejszych doświadczeń, sytuacji finansowej ani indywidualnych emocji. Nadmierne poleganie na algorytmach może prowadzić do utraty tego, co od lat uznawane jest za sztukę medycyny – indywidualizacji leczenia i budowania relacji lekarz–pacjent. Autorzy sugerują, że kolejnym etapem badań nad agentyczną AI w medycynie powinno być porównanie trzech modeli opieki: leczenia prowadzonego wyłącznie przez AI, wyłącznie przez lekarzy oraz modelu hybrydowego, w którym sztuczna inteligencja wspiera decyzje kliniczne.

Pod koniec 2025 r. na świecie w użyciu było ponad 12 tys. systemów robotycznych da Vinci. W Polsce jest ich 83 - wynika z Raport „Przyszłość automatyzacji ochrony zdrowia” (Synektik)
Pod koniec 2025 r. na świecie w użyciu było ponad 12 tys. systemów robotycznych da Vinci. W Polsce jest ich 83 – wynika z raportu „Przyszłość automatyzacji ochrony zdrowia” (Synektik)

W 2025 roku wykonano w Polsce rekordowe 21 tys. zabiegów robotycznych. Już w co 50. operacji asystuje robot. Pacjenci chętnie z nich korzystają, ale NFZ refunduje tylko 3 rodzaje operacji.

Newsletter OSOZ

83 systemy da Vinci i co roku o 50% więcej zabiegów

Robotyka chirurgiczna rozwija się w Polsce bardzo szybko, ale nadal wykorzystywana jest tylko w niewielkiej części procedur, które mogłyby być wykonywane z jej użyciem – wynika z nowego raportu „Przyszłość automatyzacji ochrony zdrowia w Europie Środkowo-Wschodniej 2030” przygotowanego przez Synektik.

W 2025 r. w Polsce przeprowadzono około 21,3 tys. zabiegów robotycznych, podczas gdy potencjalnie można by ich wykonywać nawet 341,5 tys. Z pomocą robotów chirurgicznych wykonano 4,8 tys. operacji. Potencjalny popyt oceniany jest na blisko 262 tys. zabiegów. Roboty uczestniczą więc jedynie w około 2 proc. operacji chirurgii ogólnej. Dla porównania, w Stanach Zjednoczonych odsetek ten wynosi około 15 proc.

Na koniec 2025 r. w Polsce operowały 83 systemy chirurgiczne da Vinci. Ich liczba rosła w ostatnich 3 latach w tempie 44 proc. rocznie, a liczba wykonywanych zabiegów – średnio o 53 proc. rocznie.

Porównanie liczby robotów w poszczególnych państwach (opracowanie własne)
Porównanie liczby robotów w poszczególnych państwach (opracowanie własne)

Operacje robotyczne zyskują na popularności, coraz więcej lekarzy przechodzi szkolenie

Zabiegi robotyczne, przykładowo w operacji prostaty, cieszą się dobrą opinią wśród pacjentów. Ale robotów jest za mało, a operacje z ich pomocą wykonują tylko duże szpitale wojewódzkie. Tych mniejszych nie stać na ich zakup, bo NFZ refunduje obecnie tylko 3 zabiegi z ich pomocą: radykalną prostatektomię (operację usunięcia gruczołu krokowego u chorych na raka prostaty), resekcję raka jelita grubego oraz operację raka trzonu macicy (endometrium). Od 3 lat do tej listy nie dołączyła żadna nowa usługa robotyczna.

Operacje z pomocą robota nie są wcale droższe niż te klasyczne. Przykładowo, za operację raka prostaty, NFZ płaci placówce zdrowia 28,1 tys. zł. Wycena laparoskopowej radykalnej prostatektomii jest jedynie o 1-2 tys. zł mniejsza. Obydwa zabiegi są w 100% refundowane przez NFZ. Koszt zakupu robota da Vinci – wraz z osprzętem, szkoleniami i serwisem – waha się od 10 do 18 mln zł.

Według autorów raportu, do 2030 r. udział robotyki w operacjach wykonywanych w Polsce wzrośnie do 8–10 proc., co oznacza trzykrotny lub nawet czterokrotny wzrost liczby zabiegów względem obecnego poziomu.

Globalny rynek chirurgii robotycznej rozwija się w tempie około 14,8 proc. rocznie. Pod koniec 2025 r. na świecie działało już ponad 12 tys. systemów robotycznych Intuitive, z czego ponad jedna trzecia poza Stanami Zjednoczonymi. W samym 2025 r. wykonano ponad 3,2 mln operacji, a firma osiągnęła 10 mld dolarów przychodów.

Najnowszy robot chirurgiczny da Vinci Xi (zdjęcie: Intuitive)
Najnowszy robot chirurgiczny da Vinci Xi (zdjęcie: Intuitive)

Rośnie też precyzja robotów chirurgicznych. Przykładowo, dzięki najnowszej platformie da Vinci 5, chirurg czuje siłę nacisku narzędzi (force feedback) podobnie, jakby trzymał skalpel w ręku. Do tego roboty wyposażane są w rozwiązania AI analizujące ruchy medyka i ułatwiające poruszanie się w operowanym obszarze. W Polsce pracuje obecnie ponad 300 chirurgów przeszkolonych do wykonywania operacji z wykorzystaniem systemu da Vinci.

Badania obejmujące setki tysięcy pacjentów wskazują, że zabiegi wykonywane z pomocą robota wiążą się z mniejszą utratą krwi, rzadszą koniecznością przetoczenia krwi, krótszym pobytem w szpitalu oraz mniejszą liczbą powikłań pooperacyjnych. W przypadku wielu operacji onkologicznych odnotowano również mniej ponownych hospitalizacji i niższą śmiertelność okołooperacyjną. W porównaniu z klasyczną laparoskopią korzyści są mniejsze, ale roboty skracają okres hospitalizacji, szczególnie podczas skomplikowanych zabiegów wykonywanych w anatomicznie trudnodostępnych miejscach. Ceną za te korzyści jest zazwyczaj dłuższy czas trwania operacji oraz wyższy koszt procedury.


Jakie zabiegi z wykorzystaniem robota chirurgicznego finansuje NFZ?

Roboty chirurgiczne są wykorzystywane także w:

Jednak dla tych procedur NFZ nie przewidział odrębnej, wyższej wyceny. Część z nich może być rozliczana według standardowych taryf dla operacji laparoskopowych lub otwartych, o ile szpital zdecyduje się wykonać zabieg z użyciem robota i pokryć dodatkowe koszty.

Skala refundacji

W 2024 r. NFZ rozliczył około 10 850 operacji według dedykowanych taryf dla chirurgii robotycznej. Dodatkowy koszt refundacji (w porównaniu z finansowaniem tych samych zabiegów jako laparoskopowych) wyniósł 82,1 mln zł. Zdecydowaną większość stanowiły operacje raka prostaty (około 73% wszystkich refundowanych zabiegów). Szybko rośnie liczba robotycznych operacji raka jelita grubego i raka trzonu macicy.

Karen Hao jest amerykańską dziennikarką zajmującą się tematyką sztucznej inteligencji. W swojej nowej książce obnaża prawdę o OpenAI – firmie, która w założeniu miała być „non-profit” i budować AI dla dobra ludzkości

„Branża AI jest opętana obsesją na punkcie tworzenia coraz większych modeli sztucznej inteligencji. Rozwój Claude, ChatGPT czy Gemini pochłania ogromne ilości danych, energii, wody i zasobów” – mówi Karen Hao. Z autorką bestsellerowej książki „Imperium AI. Sny i koszmary w OpenAI Sama Altmana” (Empire of AI”) rozmawiamy o patologicznym wyścigu AI.

Newsletter OSOZ

W swojej książce „Empire of AI” twierdzisz, że duże firmy rozwijające generatywną sztuczną inteligencję – jak OpenAI – zyskały ogromną władzę, stojąc ponad prawem. AI jest głodna danych i energii, co niszczy środowisko naturalne. AI może polaryzować społeczeństwa, zagrażając demokracji. Jak naprawić sposób, w jaki rozwijana jest AI?

Potrzebne są bardziej ukierunkowane regulacje, a także szersze zrozumienie tego, na czym polega nadzór nad sztuczną inteligencją. Za rozwój AI odpowiedzialni są wszyscy. Nie możemy tego scedować wyłącznie na rządy państw, które nałożą jakieś ograniczenia. To po prostu nie zadziała. Każdy z nas jest odpowiedzialny: instytucje opieki zdrowotnej, rodzice, nauczyciele, wychowawcy.

Każdy sektor i każda osoba muszą być świadome, że mają wpływ na rozwój AI. Oczywiście regulacje odgórne są potrzebne, bo rządy mogą zmusić firmy do działania w interesie publicznym, a nie wyłącznie zgodnie z czystą logiką rynkową.

Jedną z kluczowych kwestii jest wymaganie od firm AI znacznie większej przejrzystości. W tej chwili tak naprawdę nie wiemy, na jakich danych trenują swoje modele, gdzie budują swoją infrastrukturę obliczeniową, jak ich systemy wpływają na zdrowie ludzi ani jakie dane – w tym dane dotyczące zdrowia – mogą zbierać od użytkowników.

Bez tych informacji trudno podejmować świadome decyzje, jak korzystać z technologii.

Pisząc „Empire of AI”, przeprowadziłaś szczegółowe śledztwo dziennikarskie, rozmawiałaś z osobami z branży AI. Czy od samego początku wiedziałaś, że to będzie książka o ciemnych stronach OpenAI?

Kiedy zaczęłam pisać, wiedziałam, że książka będzie krytyczna. Ale o AI robię reportaże już od 2018 roku. Wtedy jeszcze nie miałam pojęcia, że tak się to rozwinie. Im dłużej jednak śledziłam historię OpenAI, tym bardziej w oczy zaczęły rzucać się negatywne aspekty rozwoju AI. Takie są po prostu fakty, jeśli z bliska przyjrzymy się temu, co robią potentaci AI.

Z czasem zdałam sobie sprawę z ogromnych dysproporcji pomiędzy ludźmi tworzącymi technologie AI a tymi, na których mają one wpływ. Zaczęłam dokumentować te historie – wówczas jeszcze niewiele osób zajmowało się tym tematem.

W kwietniu 2026 książka "Empire of AI" ukazała się także w języku polskim
W kwietniu 2026 roku książka „Empire of AI” ukazała się także w języku polskim

Twoja książka skupia się na OpenAI. Tymczasem Anthropic chce być postrzegany jako bardziej etyczna alternatywa. Pamiętamy na przykład kontrowersje wokół umowy z Pentagonem oraz decyzję Anthropic o opóźnieniu premiery swojego najpotężniejszego modelu, Mythos. Czy w ogóle istnieją etyczne firmy zajmujące się sztuczną inteligencją?

Tak, istnieją. Ale te firmy nie stosują podejścia, które krytykuję w książce, czyli modelu rozwoju sztucznej inteligencji opartego na „skalowaniu za wszelką cenę”.

Anthropic stosuje wprawdzie dodatkowe zabezpieczenia, ale to raczej działania wizerunkowe, które mają stworzyć wrażenie etycznego podejścia do AI. W rzeczywistości nie rozwiązują one podstawowego problemu, jakim jest negatywny wpływ skalowania AI na społeczeństwo.

Są jednak mniejsze firmy zajmujące się AI, które działają inaczej. Na przykład Hugging Face, zajmująca się sztuczną inteligencją w otwartym modelu, wzmacnia społeczność open source i wspiera badania naukowe nad nowymi modelami.

Niestety, wielu firmom stosującym zrównoważone podejście do rozwoju AI brakuje funduszy – między innymi dlatego, że duża część inwestycji trafia do potentatów zajmujących się masowym skalowaniem sztucznej inteligencji.

Trwa wyścig AI między USA a Chinami. Wygrają firmy, które będą szybsze w skalowaniu AI, a to wymaga bezkompromisowej szybkości, budowania centrów danych i nieoglądania się na etykę.

Moim zdaniem to nie jest walka między USA a Chinami – firmy z siedzibą w USA wcale nie reprezentują amerykańskich interesów ani nie służą amerykańskiemu społeczeństwu. W rzeczywistości to właśnie Amerykanie należą do społeczeństw najbardziej wyzyskiwanych i wykorzystywanych przez te firmy AI. Nie ma wyścigu między USA a Chinami. To jest wyścig o dominację firm. Nie rywalizują one w imieniu krajów, w których zostały założone.

Firmy z USA raczej wykorzystują Chiny jako swego rodzaju straszaka, by usprawiedliwić niszczenie środowiska, łamanie praw człowieka i ograniczanie praw samych Amerykanów. Kreowany jest mit wyścigu, by przekonać opinię publiczną i rządy do dania im wolnej ręki do robienia tego, co chcą, i dalszego rozbudowywania swoich imperiów.

OpenAI ma już ok. 1 mld użytkowników miesięcznie. Liczba rośnie, i to pomimo licznych kontrowersji. Czy ludzi naprawdę obchodzi, czy AI jest etyczna? Gdyby tak było, niewidzialna ręka rynku sprawiłaby, że nieetyczne firmy AI zniknęłyby z rynku, tracąc zaufanie.

Myślę, że dla konsumentów końcowych etyka jest niezwykle ważna. Często jednak nie znają alternatyw albo nie znają całej prawdy o sposobie rozwoju AI.

Sytuację można porównać do branży mody. Masowa produkcja tanich rzeczy i wykorzystywanie taniej siły roboczej doprowadziły do powstania określenia „fast fashion” – synonimu niszczenia środowiska i nieludzkich warunków pracy. Dzięki oburzeniu konsumentów, regulacjom rządowym i współpracy firm na całym świecie coraz większą uwagę przykłada się do zrównoważonej mody oraz marek modowych, które stosują podejście „fair” i respektują prawa człowieka. Konsumenci są gotowi zapłacić więcej za takie produkty, a presja społeczna zmusiła inne firmy do zmiany własnych praktyk.

Branża AI w końcu będzie musiała ewoluować w ten sam sposób. Sprzeciw konsumentów wobec nieetycznych praktyk firm AI będzie rósł, tworząc przestrzeń na pojawienie się alternatywnych podejść do budowy AI. Te zmiany wymagają czasu. Na razie przebiegają wolno, bo ludzie nie zdają sobie sprawy, że już są alternatywne rozwiązania AI tworzone w zgodzie z człowiekiem i środowiskiem naturalnym.

Według Karen Hao, rozwój dużych modeli generatywnej AI - jak Claude, ChatGPT czy Gemini - pochłania ogromne ilości danych, energii, wody i zasobów. Rozwijające je firmy dążą do koncentracji władzy i zasobów pod hasłem "działania dla dobra ludzkości". Autorka nazywa je „imperiami AI”, bo wykorzystują rozwój AI do wzmacniania swojej pozycji gospodarczej i politycznej kosztem społeczeństwa oraz środowiska (zdjęcie: okładka OSOZ 7/2026)
Według Karen Hao, rozwój dużych modeli generatywnej AI – jak Claude, ChatGPT czy Gemini – pochłania ogromne ilości danych, energii, wody i zasobów. Rozwijające je firmy dążą do koncentracji władzy i zasobów pod hasłem „działania dla dobra ludzkości”. Autorka nazywa je „imperiami AI”, bo wykorzystują rozwój AI do wzmacniania swojej pozycji gospodarczej i politycznej kosztem społeczeństwa oraz środowiska (zdjęcie: okładka OSOZ 7/2026)

Jaką rolę w rewolucji AI może odegrać Europa?

W idealnym świecie Europa trzymałaby się mocno swoich wartości i egzekwowałaby przepisy, które już wprowadziła. Niestety, Komisja Europejska rozważa złagodzenie wielu regulacji (red.: chodzi o Omnibus AI, pakiet zmian reformujących EU AI Act).

Gdyby UE mogła zmusić firmy do większej przejrzystości w działaniu w całym łańcuchu dostaw związanym z rozwojem AI, stworzyłoby to kolejną ważną warstwę odpowiedzialności. Różne grupy społeczne i poszczególni obywatele uzyskaliby informacje potrzebne do oceny modeli AI i ich twórców.

Europa powinna znacznie intensywniej inwestować w podstawowe badania nad sztuczną inteligencją oraz w AI skoncentrowaną na rozwiązywaniu realnych problemów społecznych.

Przeznaczanie tak ogromnych ilości pieniędzy, gruntów, energii i wody na chatboty dla konsumentów – co obecnie ma miejsce – jest marnotrawstwem zasobów społecznych. Zamiast tego powinniśmy rozwijać specjalistyczne systemy AI przykładowo przyspieszające odkrywanie leków i poprawiające wyniki opieki zdrowotnej. To problemy, których rozwiązanie deklarują duże koncerny AI, ale rzadko w tym kierunku cokolwiek robią.

Tego rodzaju innowacje będą wymagały finansowania publicznego i nowych priorytetów politycznych. Badania nad AI muszą uwzględniać korzyści publiczne, a nie tylko interesy rynkowe. Celem jest rozwój przełomowych rozwiązań przynoszących długoterminową wartość społeczną.

Porozmawiajmy o opiece zdrowotnej. OpenAI wprowadziło ostatnio GPT dla Zdrowia i GPT dla Lekarzy. Czy uważasz, że te inicjatywy odzwierciedlają szerszą strategię OpenAI w opiece zdrowotnej?

Nie. Mam wrażenie, że jednym z powodów, dla których OpenAI wprowadziło te produkty, jest to, że dane dotyczące opieki zdrowotnej są trudnodostępne. W Stanach Zjednoczonych podlegają one przepisom HIPAA.

Ale jeśli firmy AI zdołają przekonać konsumentów lub lekarzy do bezpośredniego korzystania z tych rozwiązań, użytkownicy dobrowolnie przekazują swoje dane na podstawie zgody zawartej w umowach o świadczenie usług.

Tego rodzaju inicjatywy mają podwójny cel. Z jednej strony pozwalają firmom zbierać dane w obszarach, do których tradycyjnie nie miały łatwego dostępu. Z drugiej strony – działają jako forma „demonstracji wartości”. Mierząc się z coraz większą krytyką, że nie angażują się w rozwiązywanie wyzwań społecznych – przykładowo w dziedzinie opieki zdrowotnej albo zmian klimatycznych – sięgają do metod poprawy wizerunku.

Miliony ludzi na całym świecie diagnozują się z pomocą ChatGPT albo szukają wsparcia emocjonalnego i psychicznego w AI. Za każdym razem, gdy coś idzie nie tak – a odnotowano już kilka przypadków samobójstw – firma odpowiada, że winny jest użytkownik, który nieprawidłowo korzystał z narzędzia.

To dość klasyczny scenariusz z Doliny Krzemowej. Mark Zuckerberg użył dokładnie tego samego argumentu, gdy Meta została oskarżona o przyłożenie ręki do poważnych problemów ze zdrowiem psychicznym wśród nastolatków. Odpowiedź brzmiała tak: „To nie nasze algorytmy ani konstrukcja platformy; to użytkownicy rozpowszechniają szkodliwe treści”.

Ale są już orzeczenia sądowe, które stwierdzają, że sama konstrukcja tych platform odegrała kluczową rolę. OpenAI stosuje teraz bardzo podobną strategię, próbując zrzec się odpowiedzialności i argumentując, że to użytkownicy są problemem. Miejmy nadzieję, że wkrótce – podobnie jak to miało miejsce w przypadku mediów społecznościowych – zobaczymy sprawiedliwość w odniesieniu do platform AI.

Czy osobiście korzystasz z chatbotów opartych na generatywnej sztucznej inteligencji?

Nie.

A planujesz to robić?

Absolutnie nie.

Książka „Empire of AI” ukazała się w 2025 roku. Co w tym czasie zmieniło się w kwestii rozwoju sztucznej inteligencji?

Rękopis skończyłam pisać przed reelekcją Donalda Trumpa. Odkąd objął urząd prezydenta, jesteśmy świadkami głęboko niepokojącego sojuszu między państwem a branżą technologiczną – mariażu sił Doliny Krzemowej i Waszyngtonu.

AI została wykorzystana w działaniach wojennych, na przykład w operacjach wojskowych przeciwko Iranowi; zabija ludzi, niszczy środowisko i wywołuje kryzysy zdrowia publicznego na niemal niewyobrażalną skalę.

I szczerze mówiąc, to logiczna konsekwencja tego, jak te firmy zawsze działały. To są imperia. Mają imperialne ambicje. Będą sprzymierzać się z każdą stroną polityczną, która zapewni im paliwo przyspieszające realizację imperialnych ambicji.

Administracja Trumpa dała jasno do zrozumienia, że chce odbudować amerykańską potęgę imperialną. W ten sposób rząd i firmy AI stały się uzupełniającymi się sojusznikami, gotowymi na niezwykle destrukcyjne partnerstwa.

Karen Hao stworzyła The AI Resist List - publiczną bazę danych dokumentującą globalny ruch sprzeciwu wobec branży AI . Na liście znajdują się informacje o m.in. sporach prawnych i protestach przeciwko nowym centrom danych
Karen Hao stworzyła The AI Resist List – publiczną bazę danych dokumentującą globalny ruch sprzeciwu wobec branży AI . Na liście znajdują się informacje o m.in. sporach prawnych i protestach przeciwko nowym centrom danych

Co w ewolucji AI napawa cię optymizmem?

Zaczynają pojawiać się pęknięcia w obecnym podejściu imperiów AI do tworzenia nowych modeli. Po pierwsze, wiele firm nadal nie dysponuje modelami biznesowymi. Po drugie, widzimy rosnący sprzeciw społeczny na całym świecie, zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych.

Konsumenci i pracownicy branży AI zaczynają się organizować. Nauczyciele i uczniowie wywierają presję na instytucje, by zerwały współpracę z tymi imperiami AI. Artyści i pisarze wytaczają procesy o naruszenie praw autorskich. Rodzice wnoszą pozwy w związku z psychologicznym wpływem AI na dzieci.

To wszystko sumuje się w potężny ruch społeczny, który stopniowo podkopuje zdolność tych firm do dalszego budowania swoich imperiów. Zwykli ludzie wciąż mają ogromny wpływ na wspólne kształtowanie przyszłości i zaczynają z tej siły korzystać.

Jak OpenAI zareagowało na twoją książkę?

Sam Altman opublikował tweet tuż przed premierą książki, w którym napisał, że nikt nie powinien jej czytać. Jak na ironię, to właśnie wzbudziło ogromne zainteresowanie książką. Potem OpenAI nigdy oficjalnie nie odniosła się do tego publicznie.

Na początek dostęp do platformy AI otrzyma 10 000 naukowców z renomowanych ośrodków (zdjęcie: OpenAI)
Na początek dostęp do platformy AI otrzyma 10 000 naukowców z renomowanych ośrodków (zdjęcie: OpenAI)

OpenAI dał darmowy dostęp do najnowocześniejszych modeli i narzędzi AI 100 000 naukowcom, matematykom i inżynierom. Na tej liście na razie nie ma żadnej polskiej placówki – alarmuje prof. Piotr Sankowski z Instytutu Badawczego IDEAS.

Newsletter OSOZ

ChatGPT dla naukowców bez polskich naukowców. „Europejska nauka jest uzależniona od USA”

Po tym jak Google i Anthropic wkroczyły ze swoimi modelami AI do badań naukowych, robi to też OpenAI. 29 lipca gigant AI uruchomił program „ChatGPT dla naukowców akademickich”. Ma pomóc badaczom nauk ścisłych, matematyki i inżynierii przyspieszyć odkrycia naukowe i zwiększyć wydajność pracy. Na liście są m.in. badania nad nowymi lekami.

Na początek dostęp do modelu otrzymało 10 000 instytucji. Będzie on stopniowo rozszerzany i do 2027 roku będzie to już 100 000 naukowców.

Jak donosi prof. Piotr Sankowski, dyrektor Instytutu Badawczego IDEAS, na oficjalnej liście na ten moment brakuje polskich ośrodków. Według nieoficjalnych doniesień, ma to jednak zmienić się w ciągu kilku dni. Jednak problem jest o wiele większy: polska nauka jest uzależniona od modeli z USA.

– Jeśli jako Europa nie zbudujemy w pełni niezależnych i otwartych ekosystemów AI, nasza rola w światowej nauce sprowadzi się wkrótce do roli beta-testerów i bezwiednego klikania w automatach losujących – pisze na LinkedIn prof. Sankowski.

Program jest obecnie dostępny dla naukowców z wybranych uczelni i instytucji badawczych o wysokiej aktywności naukowej. Kandydaci muszą potwierdzić swoje zatrudnienie i opisać planowane wykorzystanie AI w badaniach. Każdy zakwalifikowany naukowiec może zaprosić do programu maksymalnie czterech współpracowników z tej samej instytucji. Nabór zgłoszeń już się rozpoczął.

Najnowsze modele do badań, przeglądu literatury, wniosków grantowych i publikacji naukowych

Uczestnicy otrzymają bezpłatny dostęp do najnowocześniejszych modeli w ramach ChatGPT, ChatGPT Work i Codex, w tym do rodziny modeli GPT‑5.6⁠. Naukowcy mogą korzystać z narzędzi i funkcji wspierających prace wspierające m.in. analizy genomowe i modelowanie białek, przeglądy literatury, przygotowywanie wniosków o granty oraz publikacje.

GPT-5.6 jest dostępny w kilku wersjach dostosowanych do różnych zadań. Model Terra sprawdza się w codziennej pracy badawczej, Luna zapewnia szybsze odpowiedzi przy prostszych zadaniach, a Sol został zaprojektowany do rozwiązywania najbardziej złożonych problemów naukowych i matematycznych. W testach oceniających zaawansowane rozumowanie matematyczne model Sol osiągnął 83% skuteczności, poprawiając wynik poprzedniej generacji (72,5%).

Nowa platforma oferuje naukowcom ponad 75 specjalistycznych narzędzi z zakresu biologii i medycyny, m.in. do analizy genomu, sekwencjonowania DNA, badań pojedynczych komórek, modelowania białek i odkrywania nowych leków. AI ma także dostęp do publikacji naukowych, baz danych i narzędzi analitycznych. Wbudowany Codex pomaga pisać i poprawiać kod oraz analizować dane, natomiast ChatGPT Work wspiera przygotowanie przeglądów literatury, wniosków grantowych, publikacji naukowych i prezentacji wyników badań.

Program oferuje też szkolenia w zakresie wykorzystywania modeli AI do badań naukowych. Jak zapewnia OpenAI, dane wykorzystywane przez instytucje badawcze nie są domyślnie wykorzystywane do szkolenia modeli.

Anthropic będzie prowadził prace nad lekami. Pomóc ma sztuczna inteligencja

Anthropic, twórca popularnego modelu AI Claude, zaprezentował platformę AI do badań nad nowymi lekami – Claude Science. Firma zapowiada własne prace badawcze w poszukiwaniu leków na choroby rzadkie i sieroce.

Newsletter OSOZ

AI skróci drogę od pomysłu do leku

Claude Science to nowy produkt AI skierowany do firm farmaceutycznych, laboratoriów i zespołów badawczych. Przejmuje część pracy naukowców, przyspieszając proces odkrywania nowych leków i pomagając w realizacji skomplikowanych eksperymentów.

Platforma integruje różne bazy danych i specjalistyczne narzędzia laboratoryjne. Naukowiec wydaje jedno polecenie – na przykład dotyczące poszukiwania kandydatów na cząsteczki terapeutyczne – a Claude Science sam przeprowadzi analizę, wykona obliczenia i przedstawi wyniki.

Ambicją firmy jest skrócenie procesu opracowywania nowych leków, który statystycznie trwa ok. 10–15 lat i pochłania ok. 2,5 mld dolarów. Według przedstawicieli przemysłu farmaceutycznego sztuczna inteligencja może znacząco ograniczyć czas potrzebny na analizę danych, planowanie eksperymentów czy organizację badań klinicznych – to etapy, które czasami ciągną się latami.

Prezes Novartis Vas Narasimhan, który zasiada również w radzie nadzorczej Anthropic, wskazał trzy główne źródła opóźnień w rozwoju nowych terapii: informacyjne, operacyjne i biologiczne. Jego zdaniem AI może niemal całkowicie wyeliminować dwa pierwsze.

– Informacje będą praktycznie natychmiast dostępne dla naukowców, a organizacja eksperymentów i badań klinicznych będzie znacznie sprawniejsza. Pozostają jednak ograniczenia biologii. Eksperymentów laboratoryjnych i badań na ludziach nie da się przyspieszyć wyłącznie dzięki sztucznej inteligencji – zaznaczył.

Narasimhan ocenia, że wykorzystanie platform takich jak Claude Science mogłoby skrócić proces opracowania nowego leku z około 12 lat do 7–8 oraz zwiększyć skuteczność projektów badawczych (liczbę leków trafiających na rynek) z około 8 do nawet 16 proc. Jednocześnie podkreślił, że AI nadal nie rozwiązuje jednego z najtrudniejszych problemów współczesnej farmacji – wskazania właściwego celu biologicznego dla nowej terapii.

Claude Science wyświetla białka, struktury i cząsteczki w formacie natywnym, a każdy wynik jest powtarzalny i można go prześledzić aż do kodu źródłowego (źródło: Anthropic)
Claude Science wyświetla białka, struktury i cząsteczki w formacie natywnym, a każdy wynik jest powtarzalny i można go prześledzić aż do kodu źródłowego (źródło: Anthropic)

Ostrożność zachowuje również Chris Boerner, prezes Bristol Myers Squibb. Jego zdaniem branża powinna unikać składania nierealistycznych obietnic dotyczących szybkiego „wyleczenia raka dzięki AI”. Jednocześnie przyznaje, że technologia już dziś przynosi wymierne korzyści. Bristol Myers Squibb wykorzystuje sztuczną inteligencję do przesiewowej analizy wszystkich kandydatów na leki małocząsteczkowe i znacznej części projektów biologicznych jeszcze przed rozpoczęciem badań laboratoryjnych. Firma chce skrócić proces rozwoju nowych leków o 30 proc. dzięki wykorzystaniu AI.

Platforma Claude Science została wstępnie skonfigurowana z myślą o genomice, badaniach jednokomórkowych, proteomice i chemoinformatyce, a jej działanie opiera się na ponad 60 bazach danych naukowych (źródło: Anthropic)

Anthropic będzie firmą farmaceutyczną?

Największym zaskoczeniem była zapowiedź, że Anthropic rozpoczyna własne badania nad lekami przeznaczonymi do leczenia chorób rzadkich i sierocych.

Jak podkreśla Eric Kauderer-Abrams, szef działu life sciences w Anthropic, rozwój nauki jest jednym z kluczowych elementów misji firmy. – Wierzymy, że największą szansą na poprawę dobrobytu ludzkości są właśnie nauki przyrodnicze – podkreśla.

Premiera Claude Science to element strategii biznesowej Anthropic. Firma przygotowuje się do debiutu giełdowego i chce zbudować silną pozycję w jednym z najbardziej perspektywicznych segmentów gospodarki.

Jednocześnie zaostrza się rywalizacja z OpenAI, Google i innymi firmami rozwijającymi rozwiązania AI dla sektora ochrony zdrowia. Przykładem jest Google DeepMind, który za swój model AlphaFold otrzymał nagrodę Nobla. Anthropic ma dodatkowy atut: jej dyrektor generalny, Dario Amodei, jest naukowcem z doktoratem, a do zespołu firmy niedawno dołączył John Jumper, współtwórca AlphaFold i laureat Nagrody Nobla w dziedzinie chemii.

- Ludzie nie zdają sobie sprawy, że to, co mówię, się spełni - przekonuje Elon Musk w wywiadzie dla The Economist
– Ludzie nie zdają sobie sprawy, że to, co mówię, się spełni – przekonuje Elon Musk w wywiadzie dla The Economist

W blisko 90-minutowym wywiadzie dla The Economist Elon Musk podzielił się swoimi wizjami przyszłości. Według szefa SpaceX, Tesli i Neuralink za 3 lata sztuczna inteligencja przewyższy zdolności intelektualne całej ludzkości, przejmie większość pracy umysłowej i fizycznej, roboty doprowadzą do „gospodarki obfitości”, a pieniądze nie będą miały żadnego znaczenia.

Newsletter OSOZ

To nie pierwszy raz, gdy Musk wygłasza futurystyczne prognozy. Ale jak podkreślają analitycy The Economist, trudno je całkowicie zignorować, bo to właśnie firmy Muska najszybciej rozwijają sztuczną inteligencję, robotykę, technologie kosmiczne i interfejsy mózg–komputer. Jego wcześniejsze wizje – od rakiet wielokrotnego użytku po upowszechnienie samochodów elektrycznych – również były uznawane za nierealne.

Ludzie nie będą musieli pracować – wszystko zrobią za nich roboty

Według Muska, w ciągu 5 lat AI przewyższy inteligencją wszystkich ludzi i powstanie ogólna sztuczna inteligencja (AGI). Za 10 lat humanoidalne roboty przejmą większość zadań fizycznych, a modele AI – prace intelektualne. Praca stanie się w dużej mierze dobrowolna. Produkcja dóbr i usług będzie niemal całkowicie zautomatyzowana, a rządy będą musiały zapewniać obywatelom uniwersalny dochód, niezależny od pracy. Problemem przyszłości nie będzie inflacja, lecz deflacja wynikająca z ogromnej podaży produktów wytwarzanych przez maszyny. W efekcie pieniądze będą stopniowo tracić na znaczeniu.

Musk wspomina też o zagrożeniach AI i popiera pomysł stworzenia międzynarodowego mechanizmu bezpieczeństwa, w ramach którego największe laboratoria AI – również chińskie – mogłyby wzajemnie testować swoje modele przed ich udostępnieniem. To pomysł, który szef Google DeepMind, Demis Hassabis, zaprezentował w lipcu br. Musk zadeklarował nawet gotowość do współpracy z Samem Altmanem z OpenAI, z którym od lat jest w konflikcie, aby ochronić ludzkość przed niszczącą siłą AI.

Musk uważa ponadto, że chińskie firmy mają szansę zostać światowymi liderami AI – wszystko dzięki ogromnym zasobom energetycznym oraz zdolności do masowej produkcji robotów.

Maszyny lepsze niż najlepsi chirurdzy do 2029 roku

Musk kilka miesięcy temu wzbudził kontrowersje swoją wypowiedzią, że do 2029 roku roboty prześcigną swoimi umiejętnościami najlepszych chirurgów. W podcaście Petera Diamandisa przyznał też, że za kilka lat nie będą potrzebne uniwersytety medyczne. AI przejmie tworzenie i analizę dokumentacji medycznej, stawiając diagnozy i planując leczenie szybciej i dokładniej niż człowiek. Lekarz będzie pełnił rolę nadzorcy i osoby odpowiedzialnej za ostateczne decyzje kliniczne oraz coacha wspierającego emocjonalnie pacjentów.

Eksperci medycyny i robotyki są jednak sceptyczni. Praca lekarza wymaga działania w warunkach niepewności; lekarz nie zawsze ma dostęp do wszystkich danych. To samo dotyczy operacji. Choć roboty mogą opanować precyzję ruchów dłoni człowieka, nie będą zdolne do szybkich i ryzykownych decyzji.

Przypomnijmy, że jedna z firm Muska działa na pograniczu medycyny. Chodzi o Neuralink, która rozwija wszczepialne interfejsy mózg–komputer umożliwiające sterowanie komputerem za pomocą myśli. Musk zapowiada zwiększenie produkcji implantów oraz automatyzację zabiegów chirurgicznych, a długofalowo mówi również o symbiozie człowieka z AI. Obecnie prace koncentrują się jednak na przywracaniu utraconych funkcji neurologicznych, np. u osób sparaliżowanych po udarze mózgu.

Czysta mrzonka, próba podbicia wartości firmy czy jednak szczypta prawdy?

Niektóre wizje Elona Muska są trafne, ale wiele z nich to science fiction. W przeszłości wielokrotnie mylił się co do czasu potrzebnego na realizację swoich planów. Większość ekspertów zgadza się, że AI będzie coraz silniej wpływać na gospodarkę, ale ekonomiści są sceptyczni wobec wizji końca roli pieniądza. Już teraz wiele produktów jest wytwarzanych masowo i tanio jak nigdy dotąd. Na chińskim TEMU ceny są kilkakrotnie niższe niż u lokalnych producentów. Ale decydująca dla konsumenta jest jakość. Z kolei zasoby naturalne potrzebne do wytwarzania towarów są ograniczone. Przykładowo, żyzna gleba i słodka woda do produkcji żywności, ropa naftowa, z której powstaje plastik, metale rzadkie do produkcji półprzewodników.

Musk udzielił wywiadu kilka tygodni po tym, jak SpaceX zadebiutował na giełdzie w największej ofercie publicznej w historii, osiągając chwilowo wycenę przekraczającą 2,6 bln dolarów. Euforia inwestorów szybko opadła, a kurs akcji spadł poniżej ceny emisyjnej 135 dolarów, a kapitalizacja stopniała o ponad 1 bln dolarów. Analitycy tłumaczą przecenę realizacją zysków po rekordowym debiucie, obawami o bardzo wysoką wycenę oraz rosnącym sceptycyzmem wobec spółek opierających swoją wartość na przyszłym potencjale sztucznej inteligencji, a nie bieżących wynikach finansowych. Rozmowę z The Economist można interpretować jako próbę przypomnienia inwestorom długoterminowej wizji, na której Musk od lat buduje wartość swoich przedsięwzięć.

Elon Musk nie jest sam, wieszcząc kres obecnego modelu gospodarki. Podobną tezę stawia Emad Mostaque, były szef Stability AI, w książce The Last Economy. Autor przekonuje, że najbliższe 1000 dni przyniosą największą transformację ekonomiczną od czasów rewolucji przemysłowej. AI sprawi, że inteligencja stanie się powszechnym i tanim zasobem, zmieniając wartość pracy, kapitału i pieniądza.

– Jestem przekonany, że agenci AI będą coraz bardziej obecni w naszej pracy i codziennym życiu – mówi Prof. Piotr Sankowski

– Przestaliśmy traktować AI jak narzędzie wymagające ciągłego nadzoru, gdzie co pół godziny trzeba sprawdzać efekty i wprowadzać poprawki – mówi Prof. Piotr Sankowski, dyrektor Instytutu Badawczego IDEAS, profesor na Uniwersytecie Warszawskim, ekspert globalnego panelu naukowego ds. AI powołanego przez ONZ.

Premierze pierwszych modeli generatywnej AI towarzyszył ogromny entuzjazm. W kolejnych latach ukazało się kilka badań pokazujących, że AI nie zawsze przekłada się na wzrost efektywności pracy. Na jakim etapie rozwoju jesteśmy dziś, w 2026 roku?

Od momentu udostępnienia ChatGPT minęło kilka lat. W tym czasie szerokie grono użytkowników zrozumiało, że modele AI są naprawdę przydatne i potrafią wykonywać realną pracę.

Dziś jesteśmy na etapie wdrażania tych modeli w rzeczywistych procesach biznesowych. Do tej pory było to trudne i nie zawsze przynosiło oczekiwane rezultaty. Obecny poziom rozwoju modeli sprawia jednak, że zaczyna to mieć sens ekonomiczny. To jest, moim zdaniem, moment przełomowy.

Najnowsze modele są już w stanie wykonać pracę odpowiadającą tej wykonywanej w kilka godzin przez programistę lub innego pracownika. Przestaliśmy traktować je jak narzędzia wymagające ciągłego nadzoru, gdzie co chwilę trzeba sprawdzać efekty i wprowadzać poprawki. Dzisiaj można zlecić agentowi AI zadanie, które człowiek wykonywałby przez osiem godzin, a następnie – jak zostanie wykonane – wrócić, sprawdzić rezultat, omówić go i wejść z modelem w dalszą interakcję.

Zmienił się model współpracy. Wcześniej trzeba było praktycznie cały czas patrzeć sztucznej inteligencji na ręce. Teraz jest w stanie samodzielnie wykonać szeroki zakres prac – i podwaja się on mniej więcej co 7 miesięcy.

O agentach AI mówi się częściej, odkąd Anthropic wprowadziło Claude Codex i Cowork. Ale nadal korzysta z nich tylko wąska grupa ekspertów.

Jestem przekonany, że agenci AI będą coraz bardziej obecni zarówno w naszej pracy, jak i w codziennym życiu. To naturalny kierunek rozwoju tej technologii.

Dzisiaj trudno wyobrazić sobie tworzenie oprogramowania bez wsparcia sztucznej inteligencji działającej właśnie w formie agenta. Wchodzimy z nią w interakcję, zlecamy zadania, otrzymujemy wyniki, a model wyjaśnia, co zrobił i w jaki sposób doszedł do określonych rezultatów. To będzie się coraz bardziej upowszechniać. Agenci AI są już rzeczywistością, do której po prostu musimy się przyzwyczaić.

Kolejnym krokiem będzie wykorzystanie sztucznej inteligencji do tworzenia innowacji. Mam na myśli udział AI w dowodzeniu twierdzeń naukowych, prowadzeniu badań naukowych czy nadzorowaniu procesów badawczych.

Największą zaletą agentów AI jest ich zdolność do autonomicznego wykonywania zadań. W niektórych sektorach, na przykład w ochronie zdrowia, przekazanie takiej autonomii może jednak budzić obawy, ponieważ lekarze częściowo tracą kontrolę nad tym, co i w jaki sposób agent robi. Nie mają wpływu na jakość końcowego wyniku, za który odpowiadają. Co jest dziś większym ograniczeniem szerokiego wdrażania AI w ochronie zdrowia: kultura pracy czy ograniczenia technologiczne?

W przeszłości problemem AI było to, że poszczególne modele sprawdzały się jedynie w bardzo wąskich zastosowaniach. Dzisiaj sytuacja wygląda inaczej – modele są znacznie bardziej uniwersalne i dlatego znajdują coraz szersze zastosowanie w medycynie.

Ale w ochronie zdrowia praktycznie – także z punktu widzenia regulacyjnego – nie ma opcji, aby sztuczna inteligencja samodzielnie podejmowała decyzje w imieniu lekarza czy pacjenta. Tam, gdzie w grę wchodzi zdrowie człowieka, nadzór lekarza pozostaje niezbędny.

Obecny kierunek rozwoju medycznej AI nie skupia się na budowaniu całkowicie autonomicznych agentów medycznych. Oczywiście takie dyskusje się toczą, ale praktyka zmierza raczej w stronę ścisłej współpracy sztucznej inteligencji z lekarzem. AI ma wspierać podejmowanie decyzji klinicznych, wspomagać procesy organizacyjne zachodzące w szpitalach i przychodniach oraz odciążać personel medyczny w wykonywaniu prostych zadań. Nie chodzi o zastąpienie lekarza, lecz o dostarczenie mu narzędzia, które usprawni jego codzienną pracę.

Prof. Sankowski jako jedyny Polak znalazł się w gronie 40 światowych autorytetów powołanych przez ONZ do globalnego panelu naukowego ds. AI
Prof. Sankowski jako jedyny Polak znalazł się w gronie 40 światowych autorytetów powołanych przez ONZ do globalnego panelu naukowego ds. AI

Pojawiają się doniesienia, że sztuczna inteligencja doprowadzi do kryzysu na rynku pracy. Ostatnio głośno było o najnowszym modelu Anthropic o nazwie Mythos, który miał łamać najlepsze zabezpieczenia danych. Jak Pan odbiera te alarmistyczne doniesienia o AI wypierającej ludzi z rynku pracy oraz o rozwoju superinteligentnej AI?

Ja staram się budować bardziej realistyczną narrację, podkreślając ogromne możliwości sztucznej inteligencji, ale też uczciwie opisując związane z nią ryzyka.

Przykładem jest opublikowany na początku lipca wstępny raport międzynarodowego panelu ekspertów ONZ ds. sztucznej inteligencji. Porządkuje on wiedzę na temat szans i zagrożeń związanych z AI, opierając się na zweryfikowanych danych, a nie na medialnych spekulacjach.

Jeżeli chodzi o rozwój modeli AI, to ich możliwości bardzo szybko rosną. Nie dzieje się to jednak w sposób nieprzewidywalny. Obserwujemy systematyczny wzrost zdolności modeli do samodzielnego wykonywania coraz dłuższych i bardziej złożonych zadań – to proces, którego się spodziewaliśmy.

Wraz z tym wzrostem pojawiają się nowe wyzwania. Skoro modele potrafią prowadzić coraz bardziej zaawansowane analizy, są również w stanie wykrywać bardziej skomplikowane błędy w kodzie lub znajdować luki w oprogramowaniu. Właśnie tego obszaru dotyczą dyskusje wokół najnowszego modelu Anthropic’a o nazwie Mythos. Trzeba jednak pamiętać, że podobne obawy obserwowaliśmy już przy wcześniejszych generacjach modeli. Możliwości będą rosły, ale nie jest to zaskakujący ani całkowicie nowy kierunek rozwoju. Kluczowe jest monitorowanie ewolucji tych systemów i odpowiednie reagowanie na pojawiające się zagrożenia.

Jeżeli natomiast chodzi o wpływ sztucznej inteligencji na rynek pracy, to dotychczas nie zaobserwowano żadnych drastycznych zmian. Wprawdzie widać zmniejszenie liczby ofert dla najmłodszych pracowników, ale ten efekt może wynikać również z efektów rynkowych po pandemii COVID-19 i nie musi być bezpośrednio związany z AI.

Badania prowadzone do tej pory nie wskazują na gwałtowne załamania na rynku pracy. W ubiegłym tygodniu opublikowano analizę Banku Światowego dotyczącą wdrażania sztucznej inteligencji w Polsce. Zgodnie z nią, jeśli zadbamy o możliwość przekwalifikowania pracowników i rozwijania nowych kompetencji, wpływ AI na poziom zatrudnienia będzie niewielki. Pracy nie zabraknie – będzie się natomiast zmieniać jej charakter.

Oczywiście wszystkie modele ekonomiczne mogą się mylić, a zawsze istnieje ryzyko, że rzeczywistość potoczy się inaczej. Jednak obecnie prognozy mówiące o masowym znikaniu miejsc nie są podparte dostępnymi badaniami.

Dużo mówi się dziś o tzw. suwerenności technologicznej. W Polsce korzystamy głównie z modeli AI tworzonych w USA, co doprowadziło do naszego uzależnienia technologicznego. Przykładowo, kilka tygodni temu administracja Donalda Trumpa zablokowała dostęp podmiotom zagranicznym do modelu Fable 5 Antropic’a. Czy powinniśmy rozwijać własne? I czy w ogóle mamy szansę konkurować z modelami rozwijanymi w Stanach Zjednoczonych lub Chinach?

Polska nie ma szans konkurować w pojedynkę z gigantami AI, bo koszty budowy najnowocześniejszych modeli językowych są ogromne. Mówimy o inwestycjach przekraczających 10 miliardów dolarów, a być może nawet większych – nie dysponujemy środkami na taką skalę.

Dlatego, jeśli chcemy konkurować z Chinami czy Stanami Zjednoczonymi, musimy działać na poziomie europejskim. Tylko wspólnie, jako Europa, jesteśmy w stanie zbudować potencjał pozwalający rywalizować z największymi światowymi graczami.

Rosnąca dysproporcja między Europą a światowymi liderami rozwoju sztucznej inteligencji budzi moje wielkie obawy. AI to ogromna szansa rozwojowa, ale nie uda się jej wykorzystać bez wspólnych działań i inwestycji na poziomie całej Unii Europejskiej.

A czy jest jakaś nisza rozwoju, w której Polska jest już mocna?

W naszym instytucie badawczym IDEAS realizujemy bardzo wiele interesujących projektów. Prowadzimy prace między innymi w obszarze wizji komputerowej oraz wdrażania sztucznej inteligencji w zastosowaniach związanych z obronnością. Potencjał jest ogromny, także w ochronie zdrowia.

Uważam, że powinniśmy znacznie mocniej inwestować w badania interdyscyplinarne związane z AI. To właśnie staramy się robić, łącząc kompetencje z różnych dziedzin i rozwijając rozwiązania, które mają szansę znaleźć praktyczne zastosowanie.

Jednym z takich obszarów jest wykorzystanie AI w badaniach naukowych. Jesienią organizujemy warsztaty poświęcone zastosowaniu AI w badaniach materiałowych. To bardzo interdyscyplinarny temat, łączący sztuczną inteligencję i fizykę ciała stałego. Wierzymy, że wykorzystanie AI w tego typu badaniach będzie miało bardzo duży wpływ zarówno na rozwój nauki, jak i na dalszy rozwój samej AI oraz jej zastosowań w fizyce.

Czy model współpracy nauki, biznesu i administracji publicznej, który bardzo dobrze sprawdza się w Dolinie Krzemowej, moglibyśmy przenieść również do Polski? Czy jesteśmy w stanie stworzyć taki ekosystem sprzyjający tworzeniu innowacji?

Nad tym też  pracujemy w naszym instytucie. Staramy się przekształcać wyniki badań w konkretne produkty i projekty, które mogą znaleźć praktyczne zastosowanie. Oczywiście jest to proces, który wymaga czasu i nie dzieje się z dnia na dzień. Jestem jednak przekonany, że w najbliższych latach będziemy odnosić coraz więcej sukcesów w komercjalizacji naszych rozwiązań. Już dziś obserwujemy to w projektach związanych z AI wykorzystywaną w obronności.

Największe firmy AI są opętane obsesją na punkcie tworzenia coraz większych modeli sztucznej inteligencji – mówi Karen Hao. Z autorką bestsellerowej książki „Imperium AI” (Empire of AI) rozmawiamy o negatywnych stronach wyścigu AI, niebezpieczeństwach dla demokracji i środowiska naturalnego.

Ponadto w numerze:

OSOZ Polska (7/2026)
OSOZ Polska (7/2026)

Spis treści:

Wszystkie wydania archiwalne są dostępne na zakładce POBIERZ.

Archiwum czasopisma OSOZ
Archiwum czasopisma OSOZ pobierz bezpłatnie poprzednie wydania
OpenAI uruchomił nową funkcję Zdrowie w ChatGPT
OpenAI uruchomił nową funkcję Zdrowie w ChatGPT

23 lipca br. OpenAI udostępniło funkcję „Zdrowie” dla użytkowników smartfonów Apple w USA. Dzięki niej ChatGPT objaśni wyniki badań oraz dopasuje dietę i styl życia do stanu zdrowia. To prywatny doradca zdrowotny na każde zawołanie i przedsmak agentycznej AI.

Newsletter OSOZ

Jak działa ChatGPT Zdrowie?

Aby uruchomić opcją, trzeba w pierwszym kroku udzielić zgodę na dostęp ChatGPT do danych z aplikacji Apple Zdrowie. W tym hubie danych gromadzone są informacje o np. aktywności fizycznej albo jakości snu pochodzące z inteligentnego zegarka Apple Watch, innych aplikacji (np. MyFitnessPal) i urządzeń ubieralnych. W USA pacjenci mogą też zsynchronizować swój iPhone z elektroniczną dokumentacją medyczną gromadzoną podczas wizyt u lekarza i przeglądać wszystkie dane medyczne bezpośrednio w telefonie.

Po integracji ChatGPT z Apple Health, podczas rozmów dotyczących zdrowia AI będzie mogła sięgnąć do dostępnych danych, aby podczas udzielania odpowiedzi uwzględnić kontekst zdrowia użytkownika. Jak tłumaczy OpenAI, dzięki integracji AI z kartoteką medyczną łatwiej zrozumiemy wyniki badań laboratoryjnych i dowiemy się, jak zadbać o swoje zdrowie.

Przykładowo, ChatGPT może podsumować dane po ostatniej wizycie lekarskiej, porównać nowe wyniki badań z tymi wykonywanymi w przeszłości, sprawdzić jak sen i aktywność fizyczna wpływają na zmiany parametrów zdrowia. OpenAI wyraźnie komunikuje, że nowa opcja pełni funkcję informacyjną, a głównym zadaniem jest wsparcie procesu opieki, a nie zastąpienie wizyty u lekarza. Dane z Apple Health oraz rozmowy z czatbotem nie są wykorzystywane do trenowania modelu i nie opuszczają smartfona.

Kiedy zapytamy ChatGPT o to, co możey zrobić dzisiaj, aby poprawić swoje zdrowie, czatbot najpierw sprawdzi nasze dane medyczne, aby dopasować odpowiedź do aktualnego stanu zdrowia
Kiedy zapytamy ChatGPT o to, co możey zrobić dzisiaj, aby poprawić swoje zdrowie, czatbot najpierw sprawdzi nasze dane medyczne, aby dopasować odpowiedź do aktualnego stanu zdrowia

W każdej rozmowie dotyczącej zdrowia ChatGPT sięgnie do danych medycznych

Największą zaletą ChatGPT jest interpretacja danych z elektronicznej dokumentacji medycznej oraz tłumaczenie skomplikowanych wykresów i podsumowań dostępnych w Apple Zdrowie. Do tego AI kumuluje dane z różnych źródeł – dotychczas część informacji przechowywana była na portalu pacjenta, część w aplikacjach typu fitness, a część w aplikacjach obsługujących urządzenia ubieralne jak smartwatche. ChatGPT zdrowie łączy wszystkie te dane w jedną całość i pozwala zrozumieć szerszy kontekst zdrowia.

ChatGPT wytłumaczy dane prostym językiem i uwzględni je w każdej rozmowie na temat diety, uprawiania sportu albo zmian w stylu życia. Z czasem chatbot dokładnie poznaje stan zdrowia użytkownika, stając się personalnym doradcą. To pierwszy krok w kierunku agentycznej AI. Wiemy już, że OpenAI pracuje nad inteligetnym głośnikiem, asystentem głosowym podobnym do Siri i Amazon Alexa. Jeśli powstanie, będziemy mogli zapytać, co zjeść, aby poprawić wyniki badań laboratoryjnych albo o której położyć się do łóżka, aby lepiej wypocząć.

Pilotaż nowej funkcji rozpoczął się na początku roku. Na jego podstawie OpenAI doszedł do wniosku, że pytania o zdrowie padają często w trakcie rozmowy z ChatGPT na inny temat i nie są to zawsze odseparowane dyskusje. Na przykład podczas planowania posiłków lub szukania przepisów użytkownicy często pytali AI o wzięcie pod uwagę alergii pokarmowej lub innych ograniczeń dietetycznych. Ponad 70% rozmów dotyczących zdrowia odbywało się poza dedykowaną sekcją „Zdrowie”. Stąd OpenAI zdecydował się na włączenie opcji w standardowy czat. Z kolei na zakładce „Zdrowie” można wrócić do poprzednich rozmów i przeglądać najważniejsze podsumowania danych.

Stąd ChatGPT może uwzględniać informacje zdrowotne, jak zażywane leki, wyniki badań laboratoryjnych, rozpoznania medyczne, jakość snu i aktywność fizyczna itd. w każdej rozmowie. Na przykład szukając restauracji, ChatGPT może uwzględnić wyniki badania poziomu cholesterolu we krwi i polecić zdrowszą alternatywę na kolację z rodziną.

Na razie nie wiadomo, kiedy funkcja będzie dostępna w Europie. Ale nie stanie się to szybko m.in. ze względu na restrykcyjne przepisy w zakresie przetwarzania danych (RODO) i rozwiązań AI. W żadnym państwie w Europie nie jest możliwa integracja elektronicznej dokumentacji medycznej z aplikacją Apple Zdrowie.

1 2 3 150