W numerze 3/2025 OSOZ Statystyki m.in. jakie leki znajdą się na liście leków krytycznych oraz analiza sprzedaży aptecznej leków na alergie.

OSOZ Statystyki 3/2025

W numerze 3/2025 OSOZ Statystyki:

Krytyczna lista leków krytycznych

Pandemia COVID-19 unaoczniła światu jak bardzo produkcja leków generycznych jest zależna od API (substancji czynnych potrzebnych do produkcji leków) oraz intermediatów (innych składników potrzebnych do wytwarzania medykamentów) pochodzących z Chin i innych krajów azjatyckich. Czasowe zamknięcie kilku olbrzymich fabryk i przerwane łańcuchy dostaw spowodowały problemy z dostępem do leków w wielu krajach. Poziom zależności od produkcji azjatyckiej oceniany jest różnie, ale jest olbrzymi i wynosi od 60 do 80%. Wszyscy zaczęli poszukiwać sposobu jego ograniczenia.

Unia Europejska oraz kraje członkowskie, w tym Polska, podjęły prace nad Listami Leków Krytycznych (LLK). Teoretycznie – oby wkrótce praktycznie – umieszczenie wybranych molekuł na LLK może dać impuls do poczynienia inwestycji w celu ich wyprodukowania w krajach członkowskich EU. Tak się stanie, jeśli wejdą w życie programy wsparcia dla producentów, którym bez gwarancji rynkowych trudno ponieść wszystkie koszty stawiania centrów rozwoju i fabryk API czy leków gotowych. Jest niemal pewne, że tego typu programy będą wspierać produkcję molekuł zawartych na LLK.

Wybór molekuł do LLK trwał długo. W Polsce substancje czynne podzielono pod względem ich krytyczności dla zdrowia pacjentów. Finalnie, na polskiej LLK znalazło się 301 molekuł.

Czytaj dalej 👉

Rośnie sprzedaż leków na alergie

Polskie Towarzystwo Alergologiczne szacuje, że nawet 50% Polaków może doznawać różnych form alergii. Oficjalne dane mówią o 12 mln chorych, w tym 4 mln na astmę i 8 mln z alergicznym nieżytem nosa wywołanym uczuleniem na pyłki roślin. Statystyki nie pozostawiają złudzeń – alergie są coraz powszechniejsze. W 2024 roku apteki sprzedały ponad 20 mln opakowań leków na alergie. To 25% więcej niż jeszcze 10 lat temu. Wartość tego rynku wyniosła 431 mln zł.

Czytaj dalej 👉

Ponadto w numerze:

Archiwum czasopisma OSOZ
Prof. Agnieszką Mastalerz-Migas: "OK jest jedną z nielicznych reform w systemie ochrony zdrowia w ostatnich latach, która naprawdę się udała i została przyjęta"
Prof. Agnieszką Mastalerz-Migas: „OK jest jedną z nielicznych reform w systemie ochrony zdrowia w ostatnich latach, która naprawdę się udała i została przyjęta”

41% placówek POZ realizuje opiekę koordynowaną (OK). Przekonanie pozostałych 59% będzie trudniejsze. Jak to zrobić i dlaczego cyfryzacja jest kluczowa dla rozwoju OK? Wywiad z prof. Agnieszką Mastalerz-Migas, pełnomocnikiem Ministra Zdrowia ds. wdrożenia Opieki Koordynowanej w POZ, konsultant krajową w dziedzinie medycyny rodzinnej, prezesem Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Medycyny Rodzinnej oraz lekarzem rodzinnym.

Minęły ponad dwa lata od wdrożenia opieki koordynowanej w POZ. Z ostatnich danych wynika, że około 35–40% placówek przystąpiło do OK.

Nawet więcej. Dane z 10 grudnia 2024 roku pokazują, że 41% świadczeniodawców realizuje umowy na OK z NFZ. To dokładnie 2 454 podpisanych umów, co obejmuje 51% populacji Polski. Oczywiście diabeł tkwi w szczegółach, bo nie wszyscy realizują wszystkie ścieżki. Dystrybucja świadczeniodawców jest nierówna – w niektórych województwach jest 70–80%, a w innych – zaledwie 25%. Globalnie jednak sytuacja wygląda dobrze.

I o to właśnie chciałem zapytać. Globalnie sytuacja wygląda dobrze, ale jeszcze dwa lata temu wielu sceptyków uważało, że placówki nie będą zainteresowane. Jak Pani Profesor ocenia wdrażanie programu oraz zmiany, które zaszły w międzyczasie?

Wprowadzane zmiany pokazały, że w podstawowej opiece zdrowotnej drzemie ogromny potencjał, który w dużej mierze był niewykorzystywany – potencjał personelu medycznego, lekarzy ze specjalizacją z medycyny rodzinnej.

Teraz mają oni więcej narzędzi, aby w pełni zaopiekować się pacjentem i przez to realizować swoje kompetencje. OK przełożyła się na dużo lepszą dostępność do chociażby diagnostyki, skracając czas oczekiwania na badania. Fundacja „My Pacjenci” przeprowadziła badanie ankietowe, z którego wynika, że pacjenci doceniają rolę koordynatora, który pomaga im poruszać się po systemie, a także krótszy czas dostępu do diagnostyki.

Widzimy też przesunięcie ciężaru opieki nad chorymi przewlekle między POZ a AOS. Jeśli pacjent, np. z cukrzycą, jest objęty opieką koordynowaną, to realizuje więcej wizyt w POZ, a mniej w opiece specjalistycznej. Oznacza to, że udaje się powoli odwracać piramidę świadczeń.

OK jest jedną z nielicznych reform w systemie ochrony zdrowia w ostatnich latach, która naprawdę się udała i została przyjęta. Oczywiście, przyrost placówek przystępujących do OK nie jest ostatnio tak dynamiczny, jakbyśmy sobie tego życzyli; chociaż i tak większy, niż wszyscy oczekiwali.

Poradnik wdrażania opieki koordynowanej w POZ
Poradnik wdrażania opieki koordynowanej w POZ

Co zrobić, aby przekonać do OK pozostałe 59% świadczeniodawców?

Będzie to dużym wyzwaniem, bo mimo iż OK się sprawdza – wszyscy wiedzą, czym OK jest i jak działa, pacjenci są lepiej zaopiekowani, a placówki mogą liczyć na dobre warunki finansowe – jej wdrożenie oznacza dużą zmianę organizacyjną. Trzeba zaplanować zasady opieki, ruch pacjentów, wygospodarować dodatkowy czas. Są też placówki, które po prostu nie mogą znaleźć specjalistów do współpracy. Powinniśmy się skupić na likwidowaniu tych barier. Przykładowo, gdy dostęp konsultacji specjalistycznych jest niemożliwy, może powinniśmy systemowo pozwolić na konsultacje zdalne, wykorzystując e-konsylium, które jest gotowym narzędziem przetestowanym w kardiologii.

Kolejnym wyzwaniem są finanse. Wiemy, że 2025 rok będzie bardzo trudny dla Narodowego Funduszu Zdrowia. Zresztą już druga połowa roku 2024 była trudna – w różnych oddziałach budżety były mocno nadwyrężone, co wpływało negatywnie na podpisywane umów na OK. A żeby opieka koordynowana się rozwijała, to musimy systematycznie zwiększać finasowanie, bo przybywa też pacjentów.

OK to też zmiana mentalna. W systemie jest sporo lekarzy, którzy są w wieku około-emerytalnym. Jedni chcą wdrożyć jeszcze coś nowego, zanim przejdą na emeryturę, inni nie widzą takiej potrzeby. Weźmy pod uwagę, że jest dużo placówek w małych miejscowościach, gdzie problem kadrowy jest bardzo dotkliwy. Jestem w stanie też zrozumieć, że lekarze są zmęczeni codzienną pracą i nie zawsze udaje im się znaleźć czas i energię, żeby robić jeszcze więcej.

Były też obiecywane środki unijne na szkolenia z wdrożenia opieki koordynowanej. Na przełomie sierpnia i września 2024 miały zostać ogłoszone dwa projekty szkoleniowe – jeden dla koordynatorów, a drugi na wdrożenie OK i podnoszenie jakości świadczeń w POZ. Tego wsparcia szkoleniowego na razie nie ma. Środki teoretycznie są, natomiast projekty jeszcze nie zostały uruchomione. Stąd wszystkie szkolenia są obecnie realizowane oddolnie, czy to przez Polskie Towarzystwo Medycyny Rodzinnej, czy przez inne organizacje, jak Porozumienie Zielonogórskie.

Pozostawiając na boku brak pieniędzy, w jakich zakresach powinien zostać rozszerzony zakres chorób objętych opieką koordynowaną?

Do opieki koordynowanej powinni być włączeni pacjenci z otyłością. W tej chwili nie ma dla nich żadnego rozwiązania systemowego. Został już powołany zespół przy Radzie Zdrowia Publicznego i jako jego członek zaproponowałam, żeby po prostu skorzystać z gotowych rozwiązań – czyli z OK – zanim wypracujemy inne rozwiązania. Za tym musiałyby iść – niestety temat wraca jak bumerang – środki finansowe, ale mimo wszystko byłoby to rozwiązanie najtańsze, bo po prostu dokładamy kolejną jednostkę chorobową do systemu, który już istnieje. Zresztą bardzo wielu pacjentów z otyłością już jest w opiece koordynowanej, bo mają schorzenia współistniejące, które często są powikłaniem otyłości, ale dalibyśmy szansę np. na porady dietetyczne pacjentom z otyłością, którzy jeszcze nie mają jej powikłań.

Drugi duży obszar to jest kwestia dolegliwości bólowych układu ruchu, na które często cierpią też młode osoby, co generuje potężne koszty już poza systemem ochrony zdrowia, na przykład w formie kosztów zwolnień lekarskich i absencji chorobowych. Przekładają się one na duże straty w PKB. Dzięki szybszemu dostępowi do porady fizjoterapeutycznej już na poziomie POZ, można by szybko pomóc pacjentowi kierując go do fizjoterapeuty i zalecając odpowiednie ćwiczenia.

Jest jeszcze jeden element, który nie może nam umknąć. Opieka koordynowana opiera się na dwóch filarach: opiece nad chorymi przewlekle z najczęściej występującymi jednostkami chorobowymi – i to już mamy – oraz profilaktyce, gdzie wdrożony został koordynator profilaktyki dla tych podmiotów, które nie zdecydują się na pełną opiekę koordynowaną.

Pracujemy intensywnie nad bilansami zdrowia dorosłych, które będą kompleksowym przeglądem zdrowia ze wskazaniem programów profilaktyki onkologicznej, w których – w zależności od wieku – pacjent powinien wziąć udział. To duże przedsięwzięcie, które wymaga solidnego przygotowania, ale celem jest, aby dla wszystkich osób dorosłych bilans zdrowia był punktem wyjścia do kompleksowej profilaktyki.

Koordynacja opieki nie jest możliwa bez dostępu do danych, czyli bez dobrej informatyzacji. Od czasu uruchomienia OK, część dostawców IT dostosowała swoje systemy pod potrzeby koordynatorów, a w IKP pojawił się IPOM. Jak jeszcze cyfryzacja powinna wspierać realizację OK?

Moim zdaniem informatyzacja jest jedną z poważniejszych barier rozwoju opieki koordynowanej. Według mojej wiedzy, nie wszyscy dostawcy stanęli na wysokości zadania i wdrożyli obsługę OK do oprogramowania gabinetowego. Niektórym zajęło to kilka miesięcy, innym – dwa lata. Sama pracuję na programie, gdzie nie możemy się doprosić dostawcy, aby przygotował rozwiązania ułatwiające realizację OK. Potrzebna jest standaryzacja funkcjonalności OK w systemie IT, tak aby świadczeniodawcy otrzymywali narzędzia, które pozwalają im łatwo realizować wszystkie zadania, i łatwo oraz prawidłowo je rozliczać.

Na pewno trzeba dalej rozwijać narzędzie jakim jest Internetowe Konto Pacjenta. Wyobrażam sobie to tak, że osoba po zrobionym bilansie zdrowia, widzi w IKP, że ma wykonać np. kolonoskopię czy mammografię. I powinna być opcja, że wystarczy kliknąć na badanie, aby automatycznie przejść do Centralnej e-Rejestracji. Wówczas pacjent wie od razu, gdzie najbliżej i najszybciej może zrealizować badania. To powinno być automatyczne.

Idąc dalej i wychodząc poza POZ, dużą bolączką jest brak sprawozdawania zdarzeń medycznych na platformę P1 przez wszystkie podmioty, co powoduje, że wiele danych nie jest dostępnych. To samo dotyczy badań diagnostycznych, które nie są raportowane przez laboratoria (poza Programem Profilaktyka 40Plus, gdzie jest to warunkiem rozliczenia). A to oznacza, że nie możemy oceniać efektywności i jakości opieki nad pacjentem, a do tego dublujemy usługi i badania. Dopóki wszystkie podmioty nie będą przekazywać tych danych, jakakolwiek koordynacja w ochronie zdrowia będzie bardzo utrudniona.

Ten sam problem dotyczy koordynacji, pomiędzy POZ, AOS i szpitalami, opieką specjalistyczną i szpitalną. Weźmy prosty przykład: kiedy pacjent jest wypisywany ze szpitala, taką informację powinien otrzymać jego świadczeniodawca POZ. A wiemy, że w przypadku braku wizyty kontrolnej w okresie 30 dni po hospitalizacji, np. z powodu zaostrzenia przewlekłej niewydolności serca, ryzyko zgonu wzrasta. Taka koordynacja jest potrzebna przede wszystkim w przypadku pacjentów chorujących przewlekle, w tym chorych onkologicznych.

Jak ocenia Pani stan podstawowej opieki zdrowotnej w 2025 roku?

Generalnie jestem optymistką. W lutym skończyła się moja 5-letnia kadencja konsultanta krajowego ds. medycyny rodzinnej (red.: została przedłużona na kolejne 5 lat). Przez te 5 lat naprawdę wydarzyło się bardzo dużo. Nie zapominajmy, jak ogromnym obciążeniem wizerunkowym dla POZ była pandemia, gdy placówki POZ zostały zamknięte, bo – przypomnę – POZ nie dostał żadnej ochrony, materiałów ani sprzętu, który by chronił personel medyczny. Tę czarną chmurę rozwiała opieka koordynowana. Pokazaliśmy, że jesteśmy w stanie zaoferować pacjentom coś pozytywnego.

Jako konsultanta krajowego i jako lekarza rodzinnego cieszy mnie fakt, że przybywa młodych osób zainteresowanych specjalizacją z medycyny rodzinnej. Kadra medyczna już zaczyna się odmładzać. W trakcie szkolenia specjalizacyjnego jest obecnie ok. 3000 lekarzy. Kilka lat temu było to ok. 1500 osób, a to oznacza dwukrotny wzrost.

Natomiast, żeby ten pozytywny stan się utrzymał, to potrzeba dalszych działań. Jednym z nich jest program „FEnIKS”. To historyczne dofinansowanie POZ, którego nigdy wcześniej nie było – na sprzęt diagnostyczny, drobne prace budowlane, sprzęt komputerowy placówki POZ otrzymają 1,25 mld zł do 2027 roku. Oczywiście, program pozwoli wyposażyć POZ w sprzęt, ale nie zapominajmy, że ktoś musi go obsługiwać. I tutaj wracam do tematu kadr medycznych.

Opieka koordynowana pokazała, że jeśli są zachęty w postaci środków finansowych, to można wiele zrobić. Dlatego mam nadzieję, że wraz ze zwiększeniem nakładów na POZ, odwracaniem piramidy świadczeń zdrowotnych oraz lepszym wykorzystywaniem kompetencji, uda nam się zachęcić do pracy w POZ coraz więcej lekarzy i pielęgniarek. W obliczu wzrastającego zapotrzebowania na usługi zdrowotne tylko wydolna, dobrze zorganizowana POZ może zapewnić dostęp do opieki zdrowotnej dla całej populacji.

PLLuM to polski model generatywnej AI
PLLuM to polski model generatywnej AI

W lutym swoją premierę miał PLLuM, czyli polski duży model językowy i osobisty asystent sztucznej inteligencji. Sprawdzamy, jak radzi sobie odpowiadając na pytania egzaminacyjne z medycyny i czy może pomóc w zadaniach administracyjnych realizowanych w placówkach zdrowia. Czy jest lepszy niż ChatGPT?

Co to jest PLLuM?

Twórcy PLLuM podkreślają, że to pierwszy duży model językowy (LLM) przygotowany z myślą o generowaniu tekstów w języku polskim i bazujący na terminologii administracji publicznej. Amerykańskie LLM jak ChatGPT są trenowane przede wszystkich na ogólnodostępnych treściach w języku angielskim. I choć dobrze radzą sobie z tłumaczeniem na język polski, czasami ich odpowiedzi brzmią nienaturalnie i szybko można się domyślić, że przygotował je chatbot.

Przewagą PLLuM jest to, że został wytrenowany na danych pozyskanych w etyczny sposób (czyli za zgodą ich właścicieli oraz respektując przepisy polskie i UE) oraz dostrojony przez zespół ponad 50 specjalistów. W jego rozwój zainwestowano dotychczas 14,5 mln zł. Kolejne 19 mln zł ma pomóc we wdrożeniu modelu w m.in. administracji publicznej. PLLuM posłuży do stworzenia wirtualnego asystenta w aplikacji mObywatel, gdzie będzie udzielał informacji publicznych. W planach jest też inteligentny asystent urzędniczy automatyzujący przetwarzanie dokumentów oraz aplikacje edukacyjne.

Okno główne PLLuM Chat
Okno główne PLLuM Chat. Tutaj można rozmawiać z AI

Egzamin medyczny. ChatGPT trochę lepszy

Zadaliśmy 15 losowo wybranych (z łącznie 120) pytań z egzaminu z medycyny rodzinnej (sesja jesienna 2024). Zarówno ChatGPT jak i PLLuM nie poradziły sobie dobrze: ChatGPT odpowiedział prawidłowo na 10 pytań a PLLuM – na 9. Obydwa modele lepiej radziły sobie z prostymi pytaniami np. dotyczącymi szczepień i leków, a gorzej – w diagnozie na podstawie skomplikowanych objawów.

Przykładem błędnych odpowiedzi obydwu modeli jest następujące pytanie: Szczepień poekspozycyjnych nie wykonuje się w przypadku szczepienia przeciwko: A. odrze; B. kleszczowemu zapaleniu mózgu; C. wściekliźnie; D. ospie wietrznej; E. tężcowi.

Prawidłowa odpowiedź to B. ChatGPT podał odpowiedź D, uzasadniając, że „szczepienia poekspozycyjne są zalecane w sytuacjach, w których osoba może być narażona na infekcję i konieczne jest szybkie podanie szczepionki lub immunoglobuliny, aby zapobiec rozwojowi choroby. Jednak nie dla wszystkich chorób stosuje się szczepienia poekspozycyjne. W przypadku narażenia na ospę wietrzną, szczepienie poekspozycyjne nie jest standardowo stosowane, chociaż istnieje możliwość podania immunoglobuliny u osób z grup ryzyka (np. niemowląt, osób z osłabionym układem odpornościowym). Zatem, szczepienie przeciwko ospie wietrznej nie jest stosowane po ekspozycji.

Z kolei PLLuM był przekonany, że to odpowiedź C jest prawidłowa, argumentując że „szczepień poekspozycyjnych nie wykonuje się w przypadku szczepienia przeciwko wściekliźnie. W przypadku ekspozycji na wściekliznę, pacjent powinien otrzymać immunoglobulinę przeciwko wściekliźnie oraz rozpocząć cykl szczepień przeciwko wściekliźnie.”

ChatGPT dawał z reguły dłuższe uzasadnienia niż PLLuM, niezależnie od tego czy były one poprawne, czy błędne. To największa słabość obydwu modeli – kiedy kłamią, robią to naprawdę przekonująco.

Zalecenia dla pacjentów. PLLuM oszczędny w słowach, a ChatGPT wszechstronny

Po licznych testach trzeba przyznać, że PLLuM potrafi pisać po polsku, jednak jego odpowiedzi są z reguły bardzo krótkie. ChatGPT wygrywa zdecydowanie długością odpowiedzi i ich szczegółowością. Sprawdziliśmy to zadając m.in. pytanie dotyczące komunikacji z pacjentem i zaleceń terapeutycznych. Prompt wpisany do obydwu narzędzi brzmiał: Jestem lekarzem. Mam pacjenta po dwóch zawałach serca, który nie potrafi rzucić palenia. Próbował już m.in. plastrów antynikotynowych, ostrzegałem go o możliwych niebezpieczeństwach dla zdrowia związanych z dalszym paleniem papierosów. Jak jeszcze mogę wpłynąć na pacjenta?

PLLuM był bardzo lakoniczny, odpowiadając: „Możesz spróbować porozmawiać z pacjentem o jego motywacji do rzucenia palenia. Może jest coś, co szczególnie go martwi lub denerwuje w związku z paleniem? Może jest jakiś sposób, w jaki mógłbyś mu pomóc w tej kwestii? Możesz również zasugerować mu rozmowę z psychologiem lub terapeutą uzależnień, którzy mogliby mu pomóc w radzeniu sobie z uzależnieniem od nikotyny.”

ChatGPT z kolei zaproponował opcje farmakologiczne, terapie behawioralne i kilka pomysłów na poprawę komunikacji z pacjentem. Odpowiedź przygotował w postaci przejrzystej listy. W tym teście ChatGPT zdecydowanie wygrywa. Oto jego pełna odpowiedź:

Rzucenie palenia po dwóch zawałach serca jest niezwykle istotne, zarówno z punktu widzenia prewencji dalszych incydentów sercowych, jak i ogólnego poprawienia jakości życia pacjenta. W przypadku pacjentów, którzy już podjęli próbę rzucenia, ale nie odnieśli sukcesu, warto rozważyć kilka różnych strategii, które mogą zwiększyć skuteczność leczenia:

1. Farmakoterapia: Jeśli pacjent nie odniósł sukcesu przy użyciu plastrów antynikotynowych, warto rozważyć inne opcje farmakologiczne, takie jak:

2. Wsparcie psychologiczne: Czasami farmakoterapia i plastry mogą nie wystarczyć, jeśli pacjent nie ma odpowiedniego wsparcia psychologicznego. Można rozważyć:

3. Ścisła współpraca z pacjentem: Regularne monitorowanie postępów pacjenta, przypomnienie o korzyściach zdrowotnych związanych z rzuceniem palenia, a także o ryzyku kolejnych zawałów serca. Czasami konieczne jest także zaangażowanie rodziny pacjenta w proces leczenia.

4. Zwiększenie motywacji: Warto omówić z pacjentem jego indywidualne powody do rzucenia palenia – może to być związane z chęcią poprawy jakości życia, uniknięciem kolejnych poważnych problemów zdrowotnych, a także poprawą kondycji fizycznej i psychicznej.

5. Monitorowanie zdrowia: Regularne badania kontrolne, w tym monitorowanie parametrów sercowych (np. EKG, ciśnienie tętnicze, poziom cholesterolu), mogą stanowić silny bodziec motywacyjny dla pacjenta. Jeśli pacjent zobaczy pozytywne efekty w postaci poprawy wyników, może to go zmotywować do kontynuowania leczenia.

6. Unikanie czynników wyzwalających: Pomoc w identyfikacji sytuacji, które skłaniają pacjenta do sięgania po papierosa (np. stres, określone miejsca czy sytuacje społeczne), oraz praca nad strategiami radzenia sobie z tymi sytuacjami.

7. Edukacja pacjenta: Można ponownie przeprowadzić rozmowę o konsekwencjach palenia, wskazując na konkretny wpływ palenia na zdrowie serca i układ krążenia. Czasem pacjentom pomagają jasne, konkretne informacje o tym, jak palenie wpływa na funkcjonowanie ich organizmu, szczególnie po wcześniejszych incydentach sercowych.

8. Aplikacje mobilne i technologie: Istnieje wiele aplikacji, które mogą pomóc pacjentowi monitorować postępy, przypominać o wyznaczeniu celów, a także dostarczać wsparcia w momentach kryzysowych. Niektóre z nich oferują również możliwość kontaktu z psychologiem czy terapeutą.

Każdy pacjent jest inny, więc kombinacja metod może okazać się najbardziej skuteczna. Kluczowe jest, aby pacjent poczuł wsparcie i zrozumienie, a także aby znalazł odpowiednią motywację do kontynuowania walki z nałogiem.”

PLLuM ma być rodzimą alternatywą dla zagranicznych modeli generatywnej AI, które pochodzą głównie z USA albo Chin
PLLuM ma być rodzimą alternatywą dla zagranicznych modeli generatywnej AI, które pochodzą głównie z USA albo Chin

Administracja. PLLuM poprawny, ChatGPT kreatywny

Duże modele językowe świetnie nadają się do przygotowywania treści informacyjnych, korespondencji z pacjentami lub innymi lekarzami, podsumowywania informacji. Przykładowo, mogą szybko napisać broszurę dla pacjentów na temat zbliżającej się akcji szczepień. W tym zadaniu znowu lepiej sprawdził się ChatGPT. Jego tekst był lepiej ustrukturyzowany i uporządkowany, a stylistyka języka – w pełni poprawna. Do tego dobrze użył formatowania, pogrubiając kluczowe informacje. PLLuM napisał tekst poprawnie, ale paradoksalnie zaliczył wpadkę językową pisząc o „zwiększaniu zdrowia”.

Oto odpowiedź PLLuM:

„Z przyjemnością informujemy, że od 30 września 2025 roku rozpoczynamy akcję bezpłatnych szczepień przeciwko grypie. Szczepienia są dostępne dla wszystkich pacjentów, którzy ukończyli 6 miesięcy życia.

Szczepienie przeciwko grypie to najskuteczniejszy sposób na uniknięcie zachorowania i powikłań związanych z grypą. Dzięki szczepieniu możesz:

Aby skorzystać z bezpłatnego szczepienia, należy umówić się na wizytę w naszej przychodni. Można to zrobić telefonicznie, przez internet lub osobiście w recepcji. Pamiętaj, że szczepienie przeciwko grypie to inwestycja w Twoje zdrowie i zdrowie Twoich bliskich. Zachęcamy wszystkich do skorzystania z tej okazji i zaszczepienia się przeciwko grypie.”

Z kolei ChatGPT tak poradził sobie z zadaniem:

„Z radością informujemy, że od 30 września 2025 roku rozpoczynamy akcję szczepień przeciwko grypie w naszej placówce. Szczepienia są całkowicie bezpłatne, a ich celem jest ochrona Państwa zdrowia, szczególnie w sezonie wzrostu zachorowań.

Dlaczego warto się zaszczepić?

Jak się umówić na szczepienie?

  1. Zadzwoń do naszej rejestracji pod numer: [numer telefonu]
  2. Umów się na dogodny termin.
  3. Pamiętaj, że przed szczepieniem warto skonsultować się z lekarzem, szczególnie jeśli masz jakiekolwiek wątpliwości dotyczące swojego stanu zdrowia.

Dodatkowe informacje:

Zadbaj o zdrowie – zaszczep się na grypę!
Pomóż nam chronić Twoje zdrowie i zdrowie innych.
Serdecznie zapraszamy do skorzystania z akcji!”

Werdykt. PLLuM czy ChatGPT?

W kolejnych testach sprawdziliśmy dodatkowo wiedzę medyczną. PLLuM przegrywa z ChatGPT w pytaniach o najnowsze zalecenia kliniczne dotyczące postępowania z pacjentami z daną jednostką chorobową. Powód jest prosty: PLLuM korzysta z archiwalnych informacji wykorzystanych do trenowania modelu, a ChatGPT może dodatkowo przeszukiwać internet i uzupełniać odpowiedzi o najbardziej aktualne dane.

PLLuM chwali się tym, że zna dobrze język polski. Ale ChatGPT nie jest od niego pod tym względem dużo gorszy. Naszym zdaniem odpowiedzi generowane przez ChatGPT są bardziej przejrzyste i szczegółowe. Czasami można zauważyć różnice kulturalne, bo ChatGPT jest niekiedy aż za bardzo entuzjastyczny. Pomocne są wyboldowania pomagające szybko zapoznać się z odpowiedzią, których rzadziej używa PLLuM. Polski model ma mniej parametrów niż jego amerykański odpowiednik, jest na rynku znacznie krócej, a jego twórcy nie mają takich funduszy i mocy obliczeniowych jak OpenAI. Nic dziwnego, że jest słabszy.

Zwycięzcą naszego testu jest ChatGPT, ale PLLuM dobrze sprawdza się jako narzędzie uzupełniające. Najlepiej samemu przetestować, które z nich radzi sobie lepiej.

Raport "Roboty medyczne. Stan obecny i przyszłość robotyki w opiece zdrowotnej w Polsce" przygotował Instytut Innowacji Odpowiedzialnego Rozwoju Innowo i Ogólnopolska Izba Gospodarcza Wyrobów Medycznych POLMED
Raport „Roboty medyczne. Stan obecny i przyszłość robotyki w opiece zdrowotnej w Polsce” przygotował Instytut Innowacji Odpowiedzialnego Rozwoju Innowo i Ogólnopolska Izba Gospodarcza Wyrobów Medycznych POLMED

Robotyka medyczna jest jednym z najszybciej rozwijających się segmentów technologii w opiece zdrowotnej. Jednak z najnowszego raportu Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Wyrobów Medycznych POLMED wynika, że w Polsce zastosowanie robotów medycznych jest nadal marginalne. Jego autorzy rozprawiają się też z krążącymi od lat mitami na temat operacji robotycznych.

Co to są roboty medyczne?

Roboty medyczne to „sterowane maszyny manipulacyjne lub lokomocyjne wykorzystywane w celach medycznych, przede wszystkim terapeutycznych lub diagnostycznych”. Można je podzielić na dwie główne kategorie:

Najbardziej rozpowszechnione są kompleksowe systemy chirurgiczne, umożliwiające precyzyjne operacje minimalnie inwazyjne, oraz roboty diagnostyczne i laboratoryjne, które usprawniają analizę próbek i przyspieszają proces diagnostyczny.

Pozytywnym efektem zastosowania systemów chirurgii robotycznej jest nie tylko poprawa wyników klinicznych, ale także ograniczenie kosztów m.in. w postaci skrócenia czasu trwania zabiegów. Do najważniejszych zalet należą:

Coraz więcej robotów w Polsce, ale nadal ograniczone finansowanie

Z raportu POLMED-u wynika, że Polska wciąż pozostaje w tyle pod względem zastosowania robotów medycznych. W 2022 roku liczba operacji z wykorzystaniem robotów chirurgicznych na milion mieszkańców była ponad pięciokrotnie niższa niż w Niemczech, Wielkiej Brytanii czy Australii oraz dwudziestokrotnie niższa niż w Stanach Zjednoczonych.

Liczba operacji robotycznych na mln mieszkańców w 2022 r. w wybranych krajach świata (źródło: POLMED)
Liczba operacji robotycznych na 1 mln mieszkańców w 2022 r. w wybranych krajach świata (źródło: POLMED)

W Polsce najczęściej stosowane roboty medyczne znajdują się w prywatnych placówkach lub w największych szpitalach publicznych, które mogą pozwolić sobie na ich finansowanie. Barierą dla szerszego wdrożenia są głównie kwestie ekonomiczne, w tym wysoki koszt zakupu oraz eksploatacji robotów, a także brak refundacji tego typu zabiegów przez NFZ. Narodowy Fundusz Zdrowia płaci jedynie za operacje robotycze w 3 wskazaniach: usunięcie gruczołu krokowego wraz z guzem (prostatektomia radykalna), leczenie chirurgiczne nowotworu błony śluzowej macicy oraz raka jelita grubego.

6 Liczba procedur robotycznych rozliczanych z NFZ za pomocą odrębnych wycen robotycznych (źródło: POLMED)
Liczba procedur robotycznych rozliczanych z NFZ za pomocą odrębnych wycen robotycznych (źródło: POLMED)

Tymczasem – jak sugerują autorzy raportu – istnieje wiele obszarów, w których zastosowanie robotów mogłoby przynieść największe korzyści. Wśród nich znalazły się m.in.:

Kolejną barierą hamującą rozwój robotyki medycznej w Polsce jest niedobór dedykowanych programów szkoleniowych dla chirurgów, co sprawia. W efekcie brakuje kadry medycznej przygotowanej do obsługi nowoczesnych systemów robotycznych.

7 Liczba procedur prostatektomii radykalnej rozliczanych przez NFZ oraz liczba zachorowań na raka prostaty w Polsce (źródło: POLMED)
Liczba procedur prostatektomii radykalnej rozliczanych przez NFZ oraz liczba zachorowań na raka prostaty w Polsce (źródło: POLMED)

Co zrobić, aby roboty medyczne były częściej stosowane?

Aby pacjenci mieli dostęp do najnowocześniejszych technologii operacyjnych potrzebne jest przede wszystkim rozszerzenie publicznego finansowania – sugerują eksperci POLMED-u. Raport postuluje szereg zmian, dzięki którym będziemy mogli nadgonić dystans dzielący nas do liderów zastosowania robotów medycznych.

Rekomendacje dla regulatora i płatnika publicznego:

Rekomendacje dla personelu medycznego:

Rekomendacje dla instytucji finansujących:

Rekomendacje dla uczelni i towarzystw naukowych:

Raport POLMED-u na temat robotów medycznych
Raport na temat robotów medycznych

Mity na temat robotów medycznych

Raport rozprawia się też z krążącymi od lat mitami na temat robotów medycznych w medycynie. Przykładowo, że roboty są kupowane nie z potrzeby, ale tylko dla prestiżu i z powodu dostępnych na nie środków unijnych, dopłat i refundacji. Według autorów, decyzje o zakupie tych urządzeń są podejmowane na podstawie ich rzeczywistych korzyści klinicznych. Świadczy o tym chociażby fakt, że do czasu wprowadzenia dedykowanych wycen publicznych operacji robotycznych większość tego typu procedur miała miejsce w sektorze prywatnym i w większości była finansowana z kieszeni pacjenta. Przykładowo, w 2019 r. sektor ten odpowiadał za 71% operacji robotycznych w Polsce.

Innym błędnym przekonaniem jest, że brakuje dowodów na przewagę procedur robotycznych wobec alternatywnych sposobów przeprowadzania zabiegów. W raporcie czytamy, że istnieje już obszerna i nadal rozwijająca się literatura naukowa badająca przewagę technologii robotycznych w medycynie w porównaniu do standardowych metod. Według jednej z analiz, co roku powstaje już ponad 2500 badań naukowych nt. robotów medycznych w obszarze medycyny (nie wliczając obszernej literatury z obszaru inżynierii).

Przeciwnicy robotyki argumentują też, że wykorzystanie robotów się nie opłaca. Tymczasem analizy pokazują, że choć koszt samej procedury robotycznej może być wyższy, korzyści w wybranych zastosowaniach są znaczące. Jedną z podstawowych z nich jest analiza efektywności kosztowej, którą zwykle mierzy się kosztem uzyskania dodatkowego roku życia pacjenta skorygowanego o jego jakość. Tego typu analizy bierze pod uwagę m.in. Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji m.in. dopuszczając technologię medyczną do refundacji. Zestawienie tego typu badań stwierdza, że 27 z 33 z nich (82%) uznaje, że operacje w asyście robota są (lub pod pewnymi warunkami mogą być) efektywne kosztowo.

Często krążą też opinie, że zakupione przez szpitale w Polsce roboty stoją i nie pracują. Prawda jest taka, że brak jest informacji o robotach w Polsce, które w ogóle nie są używane. Przykładowo, dla operacji robotycznych w 2023 r. średnia liczba zabiegów na ośrodek wyniosła ponad 17041. W ośrodkach, w których wykorzystywane są roboty zabiegi robotyczne przeprowadzane były średnio co 2 dni.

Aplikacja Wysa, czyli fitness dla zdrowia psychicznego
Aplikacja Wysa, czyli fitness dla zdrowia psychicznego

Chatbot Wysa – czyli sympatyczny pingwin – wykorzystuje elementy terapii poznawczo-behawioralnej (CBT), aby poprawić zdrowie emocjonalne i utrwalać korzystne dla zdrowia psychicznego zachowania.

Aplikacja reklamuje się jako trener uważności i towarzysz poprawiający nastrój, redukujący stres i stany niepokoju, a nawet zwiększający „poziom szczęścia”. Nie jest to jednak zwykły chatbot, ale rozwiązanie oparte na dowodach naukowych osadzonych w metodyce CBT. Z Wysą nie porozmawiamy o wszystkim jak z ChatGPT, bo dialog odbywa się na podstawie predefiniowanych odpowiedzi wybieranych z listy. Cała rozmowa jest luźna i zabawna, a Wysa często proponuje angażujące testy, gry albo quizy.

Obsługa Wysy jest bardzo prosta. Nie trzeba się logować ani podawać danych osobowych, bo Wysa obiecuje pełną anonimowość. Po zainstalowaniu apki, można przejść do czatu – Wysa zapyta jak się czujesz i czego potrzebujesz. W zależności od odpowiedzi zaproponuje ćwiczenia poprawiające samoocenę, zwiększające produktywność, uspokajające albo dodające energii. Do rozmowy można powrócić w dowolnym momencie albo zaplanować kolejne o określonej godzinie.

Czat jest dostępny bezpłatnie i bez ograniczeń. Można też skorzystać z porad wykwalifikowanego psychologa, który oferuje zaawansowane sesje coachingowe dopasowane do potrzeb użytkownika. Ta opcja jest płatna.

Bot Wysa motywuje i poprawia nastrój i można z nim czatować o każdej porze dnia
Bot Wysa motywuje i poprawia nastrój i można z nim czatować o każdej porze dnia

Oprócz technik CBT, Wysa oferuje też ćwiczenia oddechowe, medytację i jogę. Empatyczna rozmowa ma poprawić nastrój w gorszych chwilach a także pomóc osobom borykającym się z lękami, zaburzeniami nastroju a także depresją. Oczywiście aplikacja nie może zastąpić profesjonalnej terapii, ale może pełnić uzupełniającą rolę w postaci codziennego wsparcia. Wysa ma sens wtedy, gdy jest stosowana regularnie przez dłuższy czas, bo jej celem jest długotrwała zmiana zachowania i negatywnych wzorców myślenia.

Apka zawiera łącznie ok. 40 narzędzi coachingu konwersacyjnego pomagających radzić sobie ze stresem, lękiem, depresją, napadami paniki, zmartwieniami, konfliktami albo budować poczucie pewności siebie. To, czy apka faktycznie pomaga, jest sprawą bardzo indywidualną. Szablonowe odpowiedzi mogą czasami wydawać się archaiczne w porównaniu do płynności rozmowy z ChatGPT. Zaletą jest dostępność i ciągłość terapii – czat trwa kilka minut, a Wysa nie zapomni poprzedniej interakcji. Najlepiej sprawdzić to samemu.

Wysa. Mental Health Support
Dla kogo: dla każdego
System: ioS, Android
Język: angielski
Cena: bezpłatna wersja bazowa + płatne opcje
Strona internetowa: https://www.wysa.com
Śledzone dane: diagnostyka użytkowania (brak konieczności logowania się)

Apple zbada korelacje między danymi, aby przyjrzeć się holistycznie czynnikom wpływającym na zdrowie (zdjęcie: Apple)
Apple zbada korelacje między danymi, aby przyjrzeć się holistycznie czynnikom wpływającym na zdrowie (zdjęcie: Apple)

Celem jest dokładne zbadanie jak rozwiązania Apple – iPhone, zegarek Apple Watch i słuchawki AirPods – mogą pomóc w lepszym zarządzaniu zdrowiem i profilaktyce. Zebrane informacje pozwolą opracować nowe cyfrowe rozwiązania dla zdrowia, dobrego samopoczucia i profilaktyki.

Projekt prowadzony jest we współpracy z Brigham and Women’s Hospital – ośrodkiem badawczym przy Harvard Medical School. Po raz pierwszy zebrane zostaną ogromne ilości danych, aby sprawdzić korelacje pomiędzy parametrami monitorowanymi przez urządzenia Apple a stanem zdrowia. Przykładowo, jak zdrowie psychiczne wpływa na tętno człowieka, a jakość snu – na efektywność ćwiczeń. Celem naukowców jest zrozumienie czynników determinujących zdrowie i stworzenie nowych rozwiązań cyfrowych.

Apple Health Study
Apple Health Study

Naukowcy chcą holistycznie przyjrzeć się takim elementom, jak aktywność fizyczna, starzenie się, zdrowie układu sercowo-naczyniowego, funkcje poznawcze, słuch, zdrowie menstruacyjne, zdrowie psychiczne, zdrowie metaboliczne, mobilność, zdrowie neurologiczne, zdrowie układu oddechowego, sen i inne.

To kolejne wirtualne badanie kliniczne Apple po poprzednich prowadzonych w obszarze zdrowia kobiet, słuchu i układu krążenia, w których udział wzięło łącznie 350 000 osób z USA. Smartfony i inteligentne zegarki otwarły drogę do wirtualnych badań klinicznych na dużych kohortach. To na ich podstawie powstały takie funkcje jak wykrywanie migotania przedsionków, badanie słuchu i wiele innych dostępnych w aplikacji Vitals.

Badanie Apple Health Study – oparte na idei dobrowolnego dawstwa danych bez gratyfikacji finansowej – jest dostępne dla mieszkańców Stanów Zjednoczonych.

Uczestnicy debaty "Szybka ścieżka dla e-innowacji w zdrowiu. Jak systemowo wprowadzać innowacje dla pacjentów" podczas Kongresu Wyzwań Zdrowotnych w Katowicach
Uczestnicy debaty „Szybka ścieżka dla e-innowacji w zdrowiu. Jak systemowo wprowadzać innowacje dla pacjentów” podczas X Kongresu Wyzwań Zdrowotnych w Katowicach

Nie brakuje nam innowacji, ale uporządkowania rynku e-zdrowia, jasnych przepisów i solidnego finansowania sprawdzonych e-rozwiązań – mówili eksperci podczas panelu „Szybka ścieżka dla e-innowacji w zdrowiu. Jak systemowo wprowadzać innowacje dla pacjentów” na X Kongresie Wyzwań Zdrowotnych w Katowicach (Healthcare Challenges Congress HCC, 13-14 marca, 2025 r.).

Innowacje dla zdrowia od lat tkwią w chaosie

System wdrażania innowacji w Polsce podobny jest do gazu zamkniętego w naczyniu, gdzie cząsteczki poruszają się chaotycznie. „Czasem podgrzewamy temperaturę, czasem dokładamy środków, ale wciąż brakuje nam struktury” – panel rozpoczął się krytyką niespójnej polityki pilotaży nowych rozwiązań oraz chaosem w adaptacji rozwiązań e-zdrowia. Pilotaże kończą się pilotażami, a startupy ze świetnymi rozwiązaniami dla medycyny emigrują za granicę, bo w Polsce nie mają perspektyw długotrwałego finansowania. Z kolei placówki medyczne – często znajdujące się w trudnej sytuacji finansowej – po prostu nie stać na e-zdrowie. Problemu nie rozwiąże też jednorazowy zastrzyk gotówki z Krajowego Plany Odbudowy. „Musimy stworzyć warunki, w których polscy innowatorzy nie będą zmuszeni szukać finansowania i wdrożeń za granicą – to klucz do budowy konkurencyjnego rynku.”

Dr hab. Anna Kowalczuk, zastępca Prezesa Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji zwróciła uwagę, że dużo rozwiązań już mamy, tylko ich nie komunikujemy. Nawet z perspektywy AOTMiT oceniającej technologie medyczne trudno jest dostrzec spójny mechanizm wdrażania innowacji – wiele ścieżek formalnie istnieje, ale brakuje powszechnej wiedzy o tym, jak się po nich poruszać. „Bez transparentnych ścieżek wdrażania innowacji pozostają one teorią – naszym zadaniem jest zbudowanie realnych mechanizmów ich adaptacji.”

Dr hab. Katarzyna Kolasa Akademii Leona Koźmińskiego w Warszawie podkreśliła, że e-zdrowie to znacznie szersze pojęcie, niż powszechnie stosowane.

– To nie tylko cyfryzacja, ale też nowy sposób myślenia o ochronie zdrowia, który powinien prowadzić do poprawy jakości i długości życia – mówiła, podkreślając konieczność uwzględnienia nie tylko technologii, ale też ekonomiki zdrowia. Dzięki dostępowi do danych możemy po raz pierwszy ocenić skuteczność interwencji medycznych i lepiej wydawać ograniczone środki w ochronie zdrowia. „Nie możemy dłużej traktować zdrowia jako wydatku – musimy zacząć je postrzegać jako inwestycję, która się zwraca.”

Prelegenci zgodzili się, że dyskusja o cyfryzacji zdrowia nie powinna ograniczać się do kwestii administracyjnych i medycznych, jak wdrażanie e-rejestracji i e-dokumentacji medycznej, ale również obejmować zastosowanie narzędzi analitycznych i predykcyjnych, które mogą poprawić efektywność leczenia. Sztuczna inteligencja, algorytmy oraz analiza danych mogą przyczynić się do wcześniejszego wykrywania chorób i personalizacji terapii.

Bolączka polskiego e-zdrowia? Niedokończone projekty

Profesor Paweł Ptaszyński , zastępca dyrektora ds. medyczno-organizacyjnych w Centralnym Szpitalu Klinicznym Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, zwrócił uwagę na problem z przeciążeniem sektora zdrowia testowaniem kolejnych innowacji.

– Jesteśmy zmęczeni pilotażami. Potrzebujemy wsparcia, a nie kolejnych eksperymentów, które potem nie są kontynuowane – mówił Prof. Ptaszyński. Cyfrowa transformacja w Polsce nie cierpi na brak projektów, ale na brak konsekwencji w ich realizacji. Sztandarowym przykładem jest przeciągające się od lat wdrożenie elektronicznej dokumentacji medycznej. EDM formalnie obowiązuje od 2021 roku, ale do dziś zdarzenia medyczne raportuje na P1 jedynie około 30% placówek.

Michał Dubno, członek zarządu PZU Zdrowie, podkreślił, że wiele innowacji jest wprowadzanych wybiórczo, przez co pacjenci doświadczają ogromnych różnic w dostępie do cyfrowych usług medycznych.

– Moja mama czekała półtorej godziny na połączenie z rejestracją, a kiedy w końcu była pierwsza w kolejce, system ją rozłączył. To pokazuje, jak bardzo podstawowe problemy mogą zniweczyć potencjał e-zdrowia – mówił Dubno. „Pacjent nie powinien być testerem niedopracowanych rozwiązań – potrzebujemy sprawdzonych systemów, które realnie ułatwiają dostęp do usług medycznych.”

Eksperci zgodzili się, że konieczne jest wdrożenie jednolitych standardów dla pilotaży, tak aby ich wyniki można było porównywać i wykorzystywać w dalszych pracach nad projektami e-zdrowia. Obecnie wiele testowanych rozwiązań kończy się bez jasno określonej analizy skuteczności i planu dalszego wdrożenia. To marnotrawienie pieniędzy oraz potencjału świetnych rozwiązań krajowych, które mogłyby się sprawdzić w skali ogólnokrajowej.

Strategia zamiast wybiórczego testowania atrakcyjnych nowinek

Dr Daniel Milewski, członek Sejmowej Komisji Cyfryzacji, Innowacyjności i Nowoczesnych Technologii zwrócił uwagę na ogromne wyzwania regulacyjne.

– Jak będziemy regulować testowanie AI w ochronie zdrowia? Jakie organy regulacyjne będą zatwierdzać innowacje? Jak rozwiążemy kwestie odpowiedzialności prawnej za błędy AI? – pytał Poseł na Sejm RP, wskazując na brak jednoznacznych mechanizmów i wytycznych prawnych. Dodał także, że nie możemy pozwolić, by prawo stało się hamulcem dla rozwoju. Regulacje muszą wspierać innowacje, a nie je blokować.

Dr hab. Katarzyna Kolasa przestrzegała natomiast przed przyjęciem błędnych wzorców wdrażania innowacji powołując się na programy refundacji rozwiązań e-zdrowia w Niemczech (DiGA) i Francji (Pecan).

– Niemcy i Francja wprowadziły 12-miesięczne pilotaże (red.: okres testowej refundacji terapii cyfrowych, które są produktami medycznymi, ale ich skuteczność nie została jeszcze udowodniona badaniami klinicznymi), ale są one nadal niewydolne. Potrzebujemy strategii, a nie kolejnych krótkoterminowych prób – mówiła Prof. Kolasa, podkreślając konieczność długofalowego podejścia do wdrażania innowacji.

Przez całą dyskusję przewijały się kwestie etyczne e-zdrowia: Ochrona informacji medycznych musi być priorytetem, a pacjenci powinni mieć pełną kontrolę nad swoimi danymi.

5-punktowy plan wdrażania innowacji e-zdrowia

Polska posiada ogromny potencjał w zakresie e-zdrowia, ale brak koordynacji i strategii wdrażania powoduje, że wiele obiecujących projektów kończy się na etapie pilotażu albo przeciąga się w nieskończoność, frustrując zamiast pomagać.

Główne wnioski z panelu:

  1. Wdrażanie innowacji musi być lepiej skoordynowane. Konieczne jest stworzenie jednolitej strategii e-zdrowia.
  2. Interoperacyjność systemów i danych powinna być na pierwszym miejscu. Bez swobodnej wymiany danych pomiędzy systemami e-zdrowia, nie osiągniemy korzyści, jakie obiecuje e-zdrowie. To zagraża zaufaniu w stosunku do cyfrowej transformacji ochrony zdrowia.
  3. Pilotaże muszą być dobrze zaplanowane, a po ich zakończeniu – oceniane. Każde testowe wdrożenie innowacji musi mieć jasno określone kryteria sukcesu i mechanizmy wdrożenia na szeroką skalę w przypadku pozytywnych wyników.
  4. Należy włączyć pacjentów i personel medyczny do procesu tworzenie innowacji i to już na wczesnym etapie ich rozwoju. To oni są użytkownikami końcowymi nowych technologii, więc powinni decydować o kształcie i funkcjonalności rozwiązań e-zdrowia.
  5. Polska potrzebuje systemowego modelu finansowania innowacji. Konieczne jest wprowadzenie mechanizmów umożliwiających ocenę skuteczności finansowej nowych rozwiązań. Tak, aby polskie firmy opracowujące np. aplikacje zdrowotne miały perspektywę ich rozwoju i finansowania ze środków publicznych w kraju na podobnej zasadzie jak refundowane są klasyczne usługi medyczne.
Pieniądze z KPO dla CeZ pomogą m.in. wdrożyć algorytmy AI, skrócić kolejki i poprawić bezpieczeństwo danych medycznych.
Pieniądze z KPO dla CeZ pomogą m.in. wdrożyć algorytmy AI, skrócić kolejki i poprawić bezpieczeństwo danych medycznych.

Centrum e-Zdrowia otrzyma ponad 1,2 mld zł z Krajowego Planu Odbudowy i Zwiększania Odporności (KPO) m.in. na Platformę Usług Inteligentnych oraz cyfryzację dokumentacji medycznej.

Komitet ds. Cyfryzacji przyjął projekt e-Zdrowie KPO, dzięki czemu Centrum e-Zdrowia otrzyma wsparcie finansowe w kwocie 1,256 mld zł. Projekty będą realizowane do końca pierwszego kwartału 2026 r. Centrum e-Zdrowia podało, na jakie projekty pójdą te pieniądze.

Rozwój Centralnej e-Rejestracji

Centralna e-Rejestracja umożliwi zapisywanie się na wizyty w wielu przychodniach, u różnych specjalistów, poprzez jeden system. W ramach działań finansowanych ze środków KPO rozszerzony zostanie katalog świadczeń, na które będzie można zapisać się przez centralną e-rejestrację oraz uruchomiony zostanie Asystent AI , który ułatwi korzystanie z e-rejestracji osobom o mniejszych kompetencjach cyfrowych. Takie osoby będą mogły zarejestrować się w sposób, który jest im już dobrze znany, czyli przez telefon.

Platforma e-Konsylium

e-Konsylium to rozwiązanie, które pomoże lekarzom w realizacji zdalnych konsultacji medycznych. Pozwoli im na szybkie i efektywne pozyskiwanie opinii innych specjalistów, bez konieczności bezpośredniego spotkania. Co ważne, będzie to bezpieczny, a równocześnie dostosowany do potrzeb lekarzy komunikator, z możliwością organizowania telekonferencji i ich nagrywania, oraz bezpiecznego przeglądania danych medycznych.

System wsparcia zdalnego monitorowania zdrowia pacjentów

Będzie to rozwinięcie zakresu już istniejących usług teleporad z wykorzystaniem urządzeń zbierających dane o zdrowiu. Umożliwią one między innymi badanie w domu i przesyłanie bezpośrednio do lekarza informacji o stanie zdrowia pacjenta (na przykład o jego poziomie cukru, wartości pulsu, wysokości ciśnienia). To idealne rozwiązanie między innymi dla osób, które ze względu na obniżoną odporność nie powinny być narażone na kontakt z dużą liczbą ludzi.

Platforma Usług Inteligentnych

Platforma Usług Inteligentnych (PUI) zapewni dostęp do certyfikowanych, sprawdzonych narzędzi wykorzystujących algorytmy sztucznej inteligencji, które mają wspierać diagnostykę obrazową. Dzięki nim lekarze radiolodzy będą mogli szybciej i precyzyjniej oceniać i opisywać zdjęcia rentgenowskie, wyniki mammografii, rezonansu magnetycznego i tomografii komputerowej. Wykorzystanie sztucznej inteligencji nie zastąpi lekarza, ale go wesprze – umożliwi np. opisanie większej niż do tej pory liczby zdjęć w tym samym czasie czy zmniejszy ryzyko popełnienia błędu (np. w przypadku niewielkich, trudnych do zauważenia zmian). PUI będzie ogromnym wsparciem dla lekarzy, a pacjenci uzyskają szybsze i trafniejsze diagnozy.

Centralne Repozytorium Danych Medycznych oraz Centrum Cyfryzacji Dokumentacji Medycznej

Realizacja tego projektu umożliwi gromadzenie i przechowywanie Elektronicznej Dokumentacji Medycznej wytwarzanej przez poszczególne podmioty (takie jak szpitale, przychodnie, laboratoria, itd.). W ramach zadania CeZ przygotuje i udostępni placówkom medycznym system do digitalizacji dokumentacji pacjentów. Dzięki temu lekarz będzie miał dostęp w jednym miejscu do wszelkich potrzebnych danych o stanie zdrowia pacjenta. Odciąży to też pacjenta od konieczności przechowywania i przynoszenia ze sobą do przychodni wydruków, płyt CD czy innych nośników, na których zapisane są wyniki jego badań.

Dalsza cyfryzacja dokumentacji medycznej

Niektóre dokumenty medyczne już funkcjonują w wersji cyfrowej (m.in karta informacyjna z leczenia szpitalnego, wynik badań laboratoryjnych wraz z opisem, recepta czy skierowanie). Kolejne dokumenty, które będą podlegać cyfryzacji to: 

e-Profil pacjenta 

Będzie to narzędzie przeznaczone zarówno dla lekarzy, jak i dla pacjentów. Lekarzom dostarczy w jednym miejscu spektrum wiedzy na temat stanu zdrowia pacjenta i ułatwi im wystawienie diagnozy. Na e-Profilu pacjenta lekarze będą m.in. mogli zobaczyć wszystkie recepty oraz rozpoznania z ostatniego roku (zdarzenia medyczne, skierowania, informacje z NFZ), a także alerty istotne ze względu na zlecane badania czy przepisywane leki. Alerty będą informować np. o tym, że dana pacjentka jest w ciąży, że pacjent nie wykupuje leków, że jest alergikiem czy też znajduje się w grupie wysokiego ryzyka pod względem wystąpienia nowotworu. 

Pacjenci też będą mogli korzystać z e-Profilu. Im wyświetlą się rekomendacje badań, szczepień, działań na rzecz zdrowia – oczywiście właściwie dopasowane.

Rozbudowa hurtowni analitycznej

Realizacja tego projektu wpłynie na szybkość i sprawność analizowania danych medycznych. Narzędzie umożliwi analizę danych z wielu systemów i rejestrów, pozwoli też na ich porównywanie, tworzenie statystyk i raportów.

Centrum Operacji Bezpieczeństwa

Jednym z największych wyzwań cyfryzacji sektora ochrony zdrowia jest zapewnienie cyberbezpieczeństwa. Każdy incydent w tym obszarze to ryzyko ujawnienia danych wrażliwych, dotyczących najbardziej intymnych spraw człowieka, oraz ogromnych strat finansowych. Centrum Operacji Bezpieczeństwa powstaje po to, by wdrożyć odpowiednie mechanizmy zabezpieczające w ramach realizowanych projektów. Jego zadaniem będzie też zapewnienie dostępności, integralności i bezpieczeństwa danych.

W Paryżu został ogłoszony program InvestAI. 200 mld euro zostanie zainwestowane w sztuczną inteligencję dla Europy (zdjęcie: Reuters)
W Paryżu został ogłoszony program InvestAI. 200 mld euro zostanie zainwestowane w sztuczną inteligencję dla Europy (zdjęcie: Reuters)

Na AI Action Summit do Paryża zjechali szefowie państw, w tym m.in. wiceprezydent USA JD Vance, premier Indii Modi oraz liderzy firm technologicznych jak Google czy OpenAI. Na rozwój sztucznej inteligencji popłyną miliardy euro, także w Europie. W Polsce na AI w tym usługi e-zdrowia resort zdrowia wyda 1,2 mld zł.

Miliardy na AI

Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen ogłosiła w Paryżu program InvestAI. UE zainwestuje w AI 200 mld euro. 20 mld euro pójdzie na budowę gigafabryk AI. Mają one pomóc w tworzeniu dużych modeli sztucznej inteligencji „made in Europe”. Jak na razie najpopularniejsze narzędzia generatywnej AI, jak ChatGPT od OpenAI albo Gemini od Google pochodzą z USA.

Von der Leyen na pierwszym miejscu zaznaczyła, że AI przyczyni się do poprawy opieki zdrowotnej. AI ma wspomóc badania nad nowymi lekami i terapiami oraz poprawić konkurencyjność gospodarki europejskiej. Według zapowiedzi, Europa ma stać się „kontynentem sztucznej inteligencji”.

Unijny fundusz InvestAI sfinansuje cztery gigafabryki AI, które zostaną wyposażone w 100 000 chipów najnowszej generacji. Ma to być największe na świecie partnerstwo publiczno-prywatne na rzecz rozwoju godnej zaufania sztucznej inteligencji. W grudniu 2024 r. Komisja Europejska (KE) ogłosiła budowę pierwszych siedmiu fabryk AI, a wkrótce ogłosi kolejne pięć. To najważniejszy element pakietu KE na rzecz innowacji w zakresie AI przedstawionego w styczniu 2024 r. Wśród założeń znalazło się przyspieszenie wdrażania wspólnych europejskich przestrzeni danych, w tym Europejskiej Przestrzeni Danych Zdrowotnych oraz inicjatywa GeAI4EU, której celem jest wspieranie zastosowania generatywnej sztucznej inteligencji m.in. w rozwoju biotechnologii. Powstanie także Europejska Rada ds. Badań nad Sztuczną Inteligencją

W AI zainwestuje grupa 20 największych korporacji, firm i startupów, wykładając na stół 150 mld euro w ciągu najbliższych pięciu lat. Będzie ona współpracować z Komisją Europejską w celu radykalnego uproszczenia ram regulacyjnych dotyczących AI. Do inicjatywy przystąpiło ponad 60 europejskich firm, w tym producent chipów ASML, Airbus, Mistral AI, Siemens, Spotify, Volkswagen i L’Oreal Group.

Po tym jak USA ogłosiło inwestycje w wysokości ok. 500 mld euro na rozwój centrów przetwarzania danych, można było odnieść wrażenie, że podczas AI Action Summit liderzy państw licytowali się, kto wyda więcej na AI. Prezydent Francji Emmanuel Macron ogłosił projekt Current AI obejmujący inwestycje w kwocie 387 mln euro m.in. od francuskiego rządu. Jeszcze przed rozpoczęciem Szczytu, Macron zadeklarował, że do francuskiego prywatnego sektora AI popłynie wsparcie w wysokości 109 mld euro.

AI także dla polskiej ochrony zdrowia

Duże inwestycje w AI dla ochrony zdrowia szykuję się w Polsce. Chodzi m.in. o Platformę Usług Inteligentnych budowaną przez Centrum e-Zdrowia. 11 marca br., Komitet ds. Cyfryzacji przyjął projekt e-Zdrowie KPO. Według założeń, na AI i e-usługi w ochronie zdrowia zostanie przeznaczonych 1,2 mld zł.

– To inwestycja w nowoczesne rozwiązania, które realnie poprawią jakość opieki zdrowotnej i usprawnią pracę pracowników ochrony zdrowia. Dzięki sztucznej inteligencji i uczeniu maszynowemu lekarze zyskają precyzyjne narzędzia diagnostyczne, a pacjenci – szybszy i łatwiejszy dostęp do specjalistów – poinformował na Platformie X Dariusz Standerski, wiceminister cyfryzacji.

Na co pójdą te pieniądze?

Obawy o AI leczącą pacjentów i przeregulowaniem

Podczas AI Action Summit pojawiły się też głosy krytyczne. Mental Health Europe ostrzegł przed pochopnym wprowadzeniem AI do ochrony zdrowia argumentując, że systemom sztucznej inteligencji brakuje empatii, która jest kluczowym elementem relacji w ochronie zdrowie.

Nadal szerokim echem odbija się EU AI Act, który ma na celu uregulowanie stosowania AI m.in. w ochronie zdrowia. W lutym w życie weszła pierwsza część Aktu dotycząca systemów zakazanych.

Kiedy Europa stawia na regulacje, USA deregulują. Wiceprezydent USA Vance powiedział w Paryżu, że surowe przepisy mogą „zabić sztuczną inteligencję”. Sprzeciwił się też m.in. moderowaniu treści w mediach społecznościowych przez algorytmy AI, nazywając takie podejście „autorytarną cenzurą”. Skrytykował też Digital Services Act (unijny akt o usługach cyfrowych) oraz europejskie przepisy dotyczące ochrony danych, czyli RODO.

Stany Zjednoczone i Wielka Brytania nie podpisały się pod końcowym dokumentem Szczytu AI zatwierdzonym przez 60 państw, w tym Chiny. Według deklaracji, sztuczna inteligencja powinna być inkluzyjna, otwarta, etyczna i bezpieczna. Dużo o AI mówił nie w Paryżu, ale podczas poprzedzającego go EU Health Summit, unijny komisarz ds. zdrowia. Olivér Várhelyi podkreślał wielokrotnie, że europejska opieka zdrowotna stoi przed poważnymi wyzwaniami, w tym starzeniem się społeczeństwa, epidemią chorób przewlekłych, niedoborem siły roboczej i rosnącymi kosztami. Aby rozwiązać te problemy, UE chce stać się liderem innowacji, wykorzystując technologie cyfrowe, w szczególności AI, biotechnologię i dane dotyczące zdrowia.

Prof. dr hab. n. med. Paweł Ptaszyński, Z-ca Dyrektora ds. Medyczno-Organizacyjnych Centralnego Szpitala Klinicznego Uniwersytetu Medycznego w Łodzi

Medycyna zawsze była nauką, która szybko się zmieniała. Za sprawą cyfryzacji i sztucznej inteligencji te zmiany będą jeszcze szybsze. Nie możemy sobie pozwolić, aby za nimi nie nadążać – mówi prof. dr hab. n. med. Paweł Ptaszyński, Z-ca Dyrektora ds. Medyczno-Organizacyjnych Centralnego Szpitala Klinicznego Uniwersytetu Medycznego w Łodzi.

Co w cyfryzacji dzieje się obecnie w CSK w Łodzi?

Centralnym elementem kampusu Centrum Kliniczno – Dydaktycznego w Łodzi jest 17-piętrowy gmach Centralnego Szpitala Klinicznego. Budowane od lat i stopniowo oddawane do użytku staje się jednym z największych centrów medycznych w Polsce. Wspominam o tym, ponieważ tworzenie czegoś od nowa daje nam komfort zaplanowania i wdrożenia od podstaw całej infrastruktury cyfrowej. Jednym z procesów, na którym się skupiamy, jest „depapieryzacja” placówki poprzez rozwój centralnego systemu informatycznego. HIS musi obsługiwać wszystkie procesy wewnętrzne, pomagając pracownikom w pracy i poprawiając standard opieki nad pacjentami.

Ponieważ jesteśmy szpitalem klinicznym, dochodzi do tego jeszcze jeden cel – gromadzenie i przetwarzanie danych do celów naukowych. Dlatego od początku postawiliśmy na cyfryzację opieki ambulatoryjnej, bo to ona będzie pełniła w najbliższych latach kluczową rolę w systemie zdrowia. Większość poradni specjalistycznych działa już bez papieru, na biurku lekarzy nie ma żadnych wydruków, a z czasem pacjenci przyzwyczaili się do info-kiosków i systemu kolejkowego. To był proces, który przynosi efekty.

Często podkreślam, że placówki medyczne zbyt często zakładają, że pacjenci sobie nie poradzą z technologiami e-zdrowia albo że niektóre grupy – jak seniorzy – zostaną wykluczone. To często błędne myślenie, bo pacjenci także szukają ścieżek rozwiązania swojego problemu zdrowotnego i jeżeli komputery albo smartfony im w tym pomagają, to z nich skorzystają. Smartfon posiada już prawie każdy, niezależnie od wieku. Czasami zaskakuje mnie jak szybko pacjenci przyzwyczaili się do e-recept albo jak aktywnie korzystają z IKP.

Oprócz tego bierzemy udział w pilotażach, aby nasi pracownicy mogli testować najnowsze rozwiązania. Teraz priorytetem jest rozbudowa HIS-u, aby jeszcze dokładniej kontrolować procesy finansowe, usprawnić obieg dokumentacji i jednocześnie gromadzić dane, które będziemy mogli wykorzystywać do dalszych analiz.

Wiele placówek medycznych pozostaje w tyle transformacji cyfrowej. Przykładem jest nierówne tempo wdrażania elektronicznej dokumentacji medycznej. Z czego to – oprócz kosztów i czasami tak prozaicznych problemów jak brak szybkiego internetu – wynika?

Musimy pamiętać, że wszystkie skomplikowane procesy wymagają czasu i konsekwencji. Trzeba wyznaczyć sobie cele oraz trzymać się ich realizacji. Cyfryzacja jest droga – nie da się tanio informatyzować, bo stawką jest jakość pracy. Do tego jeszcze dochodzi kwestia zapewnienia cyberbezpieczeństwa, co też kosztuje. Kolejną sprawą są przepisy. Mamy wiele nieścisłości wymagających wyprostowania, jak chociażby te dotyczące anonimizacji danych. Jako zarządzający szpitalami chcielibyśmy mieć jasne wytyczne dotyczące planów digitalizacji, w tym formatów interoperacyjności.

Dla wielu wyzwaniem jest zmiana organizacyjna. Wymaga ona znalezienia pasjonatów technologii cyfrowych, którzy zmotywują innych. Młodzi lekarze albo pielęgniarki są zazwyczaj bardziej otwarci na zmiany. Trzeba też przygotować się na to, że digitalizacja wymaga czasami zrobienia kroku w tył, aby możliwe było wykonanie dwóch kroków do przodu – po wprowadzeniu rozwiązań cyfrowych, pracy jest jeszcze więcej i na korzyści trzeba poczekać. Dobrym przykładem jest e-recepta albo e-zwolnienie. Na początku było trudno przestawić się lekarzom i pacjentom, a teraz każdy sobie chwali wygodę.

Dodam jeszcze mało poruszany aspekt kadrowy. Moim zdaniem w Polsce mamy zbyt mało dostawców IT, aby obsłużyć zapotrzebowanie rynku. Działające na rynku firmy IT też mają problemy kadrowe, brakuje informatyków.

Cyfryzacja to też kwestia pewnej ciekawości. CSK chętnie testuje nowości e-zdrowia, bo to pomaga w doborze rozwiązań potrzebnych w codziennej pracy. Ale jesteśmy też ostrożni, bo każdy nowy system powinien być zintegrowany z HIS-em, co czasami wymaga dodatkowych nakładów finansowych. Liczę na to, że informatyzację ochrony zdrowia przyspieszą środki z KPO. I na koniec: często obserwuję błędne podejście do cyfryzacji, która nie polega przecież na zamianie papieru na elektroniczny odpowiednik, ale na zaprojektowaniu zupełnie innych procedur pracy i wykorzystaniu zbieranych danych np. do monitoringu procesów, poprawy bezpieczeństwa leczenia, zgłaszania działań niepożądanych itd.

Czy placówki zdrowia nadążają za tempem cyfryzacji?

Ono zawsze było duże i nic nie wskazuje na to, aby spowalniało, ponieważ zmieniają się technologie i ich możliwości. Wystarczy spojrzeć na to, co dzieje się wokół generatywnej sztucznej inteligencji. Pamiętajmy, że pośród wszystkich dziedzin nauki, medycyna zawsze była najbardziej nowatorska. Wynika to z oczekiwań pacjentów, którzy chcą być leczeni najnowszymi metodami, zgodnie z aktualną wiedzą. Lekarze i pielęgniarki należą do najbardziej ambitnych i otwartych na innowacje grup zawodowych.

Zarząd placówki musi jednak ostrożnie planować wdrożenie systemów IT, aby nie przeciążyć pracowników – to oni muszą z nich korzystać. Jako szpital jesteśmy zasypywani przez startupy ofertami współpracy. Wybieramy jednak bardzo skrupulatnie tylko te, które wiążą się z realnymi korzyściami. Razem z Uczelnią Łazarskiego od lat realizujemy projekt szpitalnej oceny innowacyjnych technologii medycznych. Chodzi o to, abyśmy mogli wymieniać się doświadczeniami i podpowiadać sobie, które nowinki są warte wdrożenia. Prawda jest taka, że w mojej ocenie tylko około 2% testowanych rozwiązań jest na stałe wprowadzanych do szpitala.

Mam też wrażenie, że brakuje nam konsensusu w bazowych sprawach jak przykładowo jakie funkcje powinien mieć HIS, aby był jakiś minimalny standard, który następnie można by było rozbudowywać o kolejne elementy, klocki infrastruktury IT.

– AI może automatyzować wiele procesów sprawozdawczych i finansowych, analizować dane i podsumowywać najważniejsze informacje z obszernej dokumentacji pacjenta – mówi prof. dr hab. n. med. Paweł Ptaszyński (zdjęcie: European Health Data and Innovation Summit)
– AI może automatyzować wiele procesów sprawozdawczych i finansowych, analizować dane i podsumowywać najważniejsze informacje z obszernej dokumentacji pacjenta – mówi prof. dr hab. n. med. Paweł Ptaszyński (zdjęcie: European Health Data and Innovation Summit)

Wspomniał Pan o AI. Czy czeka Pan na sztuczną inteligencję dla ochrony zdrowia?

Oczywiście. AI może automatyzować wiele procesów sprawozdawczych i finansowych. Może też analizować dane i podsumowywać najważniejsze informacje z obszernej dokumentacji pacjenta. Od dawna czekamy na takiego asystenta AI lekarza, który tworzyłby elektroniczną dokumentację medyczną na podstawie rozmowy z pacjentem. Problemem jest cały czas fakt, że AI nie radzi sobie tak dobrze z językiem polskim jak z angielskim, dlatego ryzyko błędów jest większe.

W Polsce nie mamy tradycji tworzenia tzw. listów klinicznych, które np. w USA przygotowuje szpital dla lekarza prowadzącego, a które są podsumowaniem najważniejszych danych medycznych i wskazówek. Generatywna AI świetne sobie radzi z ich pisaniem. Może także u nas trzeba by przemyśleć sens wprowadzenia takiego mechanizmu skoro nie musi już tego robić lekarz.

Z bardziej konkretnych projektów AI szykujemy się na wdrożenie ogłoszonej przez Centrum e-Zdrowia Platformy Usług Inteligentnych. Na razie nie znamy jeszcze szczegółów, ale moim zdaniem to potrzebne rozwiązanie.

Rusza projekt Europejskiej Przestrzeni Danych Zdrowotnych, EHDS. Czy Centralny Szpital Kliniczny UM w Łodzi czeka na szerszy dostęp do danych do badań naukowych?

Nie tylko czeka, ale już pracuje nad tym, aby go mieć. W CSK, a dokładnie w kampusie Uniwersytetu Medycznego, powstaje jedno z 18 Regionalnych Centrów Medycyny Cyfrowej finansowych w ramach grantu z Agencji Badań Medycznych.

Dane mają ogromną wartość kliniczną i nie wyobrażam sobie, że moglibyśmy nie brać udziału w tym wyścigu o postęp w medycynie. Ten postęp zawsze opierał się na danych – kiedyś analizowaliśmy je w Excelu, potem na komputerze przeglądając historię leczenia, a wkrótce standardem stanie się sztuczna inteligencja. AI połączy punkty w danych, proponując nowe ścieżki leczenia. Musimy przy tym być szczególnie ostrożni, bo każdy błąd AI w medycynie może mieć fatalne konsekwencje. Dlatego wdrożenie AI będzie wymagało utrzymania człowieka w centrum wszystkich decyzji.

To dobrze, że Europa – która ma tendencję do regulowania – zdecydowała się na taki projekt jak EHDS z myślą o rozwoju innowacji opartych na danych. Skorzystają na tym nasi naukowcy, pacjenci i ochrona zdrowia ogółem.

1 35 36 37 38 39 150