Rośnie liczba ataków hackerskich na placówki zdrowia, dlatego potrzebna jest skoordynowana ochrona w całej Unii Europejskiej
Rośnie liczba ataków hackerskich na placówki zdrowia, dlatego potrzebna jest skoordynowana ochrona w całej Unii Europejskiej

Komisja Europejska (KE) przedstawiła nowy plan działania na rzecz wzmocnienia cyberbezpieczeństwa w szpitalach i innych placówkach zdrowia. Ma zostać wdrożony do końca 2026 roku. Co zakłada?

Powstanie europejskie Centrum Wsparcia Cyberbezpieczeństwa

Rośnie skala ataków hakerów na placówki zdrowia. W 2023 roku państwa członkowskie UE zgłosiły 309 poważnych incydentów cyberbezpieczeństwa w sektorze zdrowia – to najwięcej spośród wszystkich sektorów krytycznych.

Dlatego, w ramach zaprezentowanego w połowie stycznia br. planu działania, KE proponuje utworzenie przez Agencję Unii Europejskiej ds. Cyberbezpieczeństwa (ENISA) ogólnoeuropejskiego Centrum Wsparcia Cyberbezpieczeństwa dla szpitali i placówek zdrowotnych. Ma ono opracować wytyczne i narzędzia oraz szkolenia w zakresie cyberbezpieczeństwa w ochronie zdrowia.

Plan działania składa się z 4 filarów:

Zadania planowanego, unijnego Centrum Wsparcia Cyberbezpieczeństwa dla placówek medycznych
Zadania planowanego unijnego Centrum Wsparcia Cyberbezpieczeństwa dla placówek medycznych

Aby doprecyzować najważniejsze działania, Komisja przeprowadzi konsultacje społeczne, które zostaną uwzględnione w dalszych rekomendacjach. Te mają powstać do końca 2025 roku. Konkretne działania będą wprowadzane stopniowo w latach 2025–2026.

Cyberbezpieczeństwo coraz ważniejsze dla UE

Podniesienie poziomu cyberbezpieczeństwa europejskich placówek zdrowia znalazło się na liście 100 priorytetowych działań nowej Komisji Europejskiej. Przypomnijmy, że w ramach dyrektywy NIS2, wybrane placówki zdrowia zostały uznane za sektor krytyczny, co wiąże się z koniecznością wdrożenia specjalnych procedur cyberochrony. Powód tak szeroko zakrojonych działań jest w pełni uzasadniony – kiedy hakerzy atakują placówki zdrowia, może dość do opóźnień w realizacji świadczeń medycznych i paraliżu działania, co w skrajnych przypadkach zagraża zdrowiu i życiu pacjentów.

– Cyfryzacja i rozwiązania oparte na danych zdrowotnych otworzyły niespotykane dotąd możliwości w opiece zdrowotnej. Jednak ich siła zależy od zaufania i odporności na cyberzagrożenia. Pacjenci i pracownicy muszą mieć pewność, że systemy, z których korzystają, są bezpieczne – powiedział Olivér Várhelyi, unijny komisarz ds. zdrowia podczas prezentacji planu działania.

MEDmeetsTECH to cykl konferencji o innowacjach technologicznych i trendach digitalizacji ochrony zdrowia
MEDmeetsTECH to cykl konferencji o innowacjach technologicznych i trendach digitalizacji ochrony zdrowia

19. edycja konferencji o nowych technologiach w ochronie zdrowia MEDmeetsTECH odbędzie się 13 maja 2025 roku (wtorek) w Warszawie. W programie m.in. sesja o trendach i transatlantycka debata o robotyce i AI. W tym roku wydarzenie obchodzi 10 urodziny.

Jednym z głównym punktów konferencji będzie debata z udziałem przedstawicieli Agencji Badań Medycznych, Centrum e-Zdrowia, Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji oraz Instytutu Matki i Dziecka w Warszawie. Zaproszeni eksperci porozmawiają o roli współpracy instytucji publicznych we wdrażaniu innowacji w ochronie zdrowia.

Uczestnicy konferencji dowiedzą się jakie bariery utrudniają postęp innowacji w polskiej ochronie zdrowia, jak je przełamać oraz co wnosi dobra współpraca instytucjonalna dla pacjentów, lekarzy i zarządzających ochroną zdrowia. W debacie swój udział potwierdzili: dr Małgorzata Olszewska – Dyrektor Centrum e-Zdrowia, Ireneusz Staroń – Wiceprezes ds. finansowania badań Agencji Badań Medycznych, dr hab. Anna Kowalczuk – Zastępca Prezesa Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji oraz dr n. med. Tomasz Maciejewski – Dyrektor Instytutu Matki i Dziecka w Warszawie.

Wśród innych punktów znalazły się:

Program wydarzenia oraz rejestracja Early Birds dostępna jest na nowej stronie internetowej wydarzenia (kliknij tutaj). Patronem medialnym konferencji jest czasopismo i blog OSOZ.

Jakubem Adamskim jest dyrektorem Departamentu Współpracy w Biurze Rzecznika Praw Pacjenta od listopada 2022 roku
Jakubem Adamskim jest dyrektorem Departamentu Współpracy w Biurze Rzecznika Praw Pacjenta od listopada 2022 roku

Dlaczego ChatGPT zagraża zaufaniu pacjentów do pracowników zdrowia? Czy Polska powinna refundować terapie cyfrowe? I czy pacjenci naprawdę czekają na Centralną e-Rejestrację? Rozmowa z Jakubem Adamskim, dyrektorem Departamentu Współpracy w Biurze Rzecznika Praw Pacjenta.

Jak zmienia się polski pacjent odkąd upowszechniają się telekonsultacje oraz nowe technologie jak aplikacje zdrowotne albo ChatGPT?

Choć trudno mówić o statystycznym pacjencie, można wyodrębnić dwa trendy. Z jednej strony, rośnie świadomość pacjentów, ale z drugiej – pogłębiają się nierówności w dostępie do informacji.

Dzięki coraz nowszym źródłom wiedzy oraz zaangażowaniu instytucji publicznych i pozarządowych w promocję informacji oraz działalność edukacyjną, pacjenci są lepiej poinformowani. Jednak obecny postęp niesie za sobą również ryzyko wzrostu nierówności społecznych oraz wykluczenia poprzez ograniczony dostęp do wiedzy oraz umiejętności korzystania ze sztucznej inteligencji. Zmniejsza się wykluczenie cyfrowe w starej formie (dostęp do internetu), ale jednocześnie rośnie w zakresie umiejętności sprawnego korzystania z najnowszych technologii m.in. takich jak, sztuczna inteligencja.

W tym procesie postępu technologicznego zazębiają się ze sobą dwa procesy: demokratyzuje się dostęp do nowych technologii, za którym nie nadąża wiedza o tym, jak z nich korzystać. Jak w przypadku każdej technologii, zawsze jest grupa „wczesnych innowatorów”, którzy szybko adaptują nowości i „późnych naśladowców”, którym zajmuje to więcej czasu. Ten proces włączania technologii do codziennego życia zależy od wielu czynników, jak dostęp do edukacji, wykształcenie albo koszt innowacji.

Systemy AI jak ChatGPT pomagają zdobywać informacje zdrowotne, ale nie są jeszcze w tym obszarze przełomem, bo podobną rolę pełni od lat Dr Google. To co obydwie technologie zmieniają, to relacja pacjenta z lekarzem.

Już w 2019 r. szacowano, że 7% zapytań w Google (ok. 70 000 w każdej minucie) dotyczy zdrowia. Pacjenci od dawna szukają wiedzy poza gabinetem lekarskim. Ale jest jedna duża różnica pomiędzy Dr Google a ChatGPT. Ten drugi przedstawia informację w sposób, który może budzić wyższy poziom ufności, co do prawidłowości odpowiedzi.

W przypadku Google, informacje znajdują się w źródle zewnętrznym, które stosunkowo łatwiej (choć jak pokazuje rzeczywistość – wcale nie łatwo) ocenić pod względem wiarygodności. Pacjent sam szuka informacji w różnych źródłach, porównuje znalezione informacje, konfrontuje ze sobą wyniki. To daje szansę na zastanowienie się i bardziej krytyczne podejście do przedstawionych informacji. Korzystając obecnie z AI, pacjent otrzymuje najczęściej jedną, spójną informację, która sformułowana jest w przekonujący sposób niezależnie od jej wartości merytorycznej. Może to również zniechęcać do zajrzenia do źródła. Pomijając fakt, że błędne informacje mogą wywołać nieuzasadniony niepokój albo generować niepotrzebne wizyty u lekarza, ten nowy sposób uzyskiwania informacji może mieć dodatkowo negatywny wpływ na zaufanie do personelu medycznego.

Odkąd zaczynamy ufać AI, pojawia się niebezpieczeństwo, że zaczniemy traktować AI jako autorytet – bo przecież AI ma dostęp do ogromnych zasobów wiedzy i wydaje się obiektywna. Istnieje ryzyko, że pacjenci będą bezkrytycznie ufać wskazaniom AI (zanim technologia ta osiągnie poziom dojrzałości, który będzie na to zaufanie zasługiwać) i wierzyć jej bardziej niż lekarzom. To może mieć dalszy negatywny wpływ na relację pacjenta z personelem medycznym.

Na razie trudno postawić grubą kreskę pomiędzy profesjonalnymi rozwiązaniami e-zdrowia dla pacjentów, bo certyfikowanymi, a tymi tworzonymi bez jakiekolwiek kontroli. Przykładem są aplikacje zdrowotne. W Polsce Ministerstwo Zdrowia próbuje uporządkować ten ekosystem za pomocą Portfela Aplikacji Zdrowotnych, ale inne kraje jak Francja i Niemcy przyjęły bardziej radykalne podejście, włączając sprawdzone aplikacje do koszyka usług gwarantowanych. Czy to dobry kierunek?

Wydaje się, że uregulowanie rynku aplikacji zdrowotnych na modłę np. rynku farmaceutycznego jest praktycznie niemożliwe. Nie mamy jednej kategorii aplikacji zdrowotnych – osobno powinniśmy traktować te, które po prostu pojawiają się w sklepach z aplikacjami Apple czy Google oraz te, które będą rejestrowane jako cyfrowe wyroby medyczne. A jeszcze inaczej te, za których skutecznością i bezpieczeństwem będą stały odpowiednie dowody naukowe. To, co możemy zrobić to edukować i uświadamiać społeczeństwo. Obecnie sama certyfikacja także nie rozwiązuje problemu, bo pacjentom ostatecznie trudno rozróżnić rozwiązania zaufane i sprawdzone od całej masy innych.

W warunkach polskich wprowadzenie refundacji aplikacji zdrowotnych może być celowe, jednak tylko wtedy, gdy będą one skuteczne – będą przynosić konkretny efekt zdrowotny (potwierdzony badaniami klinicznymi) i cechować się odpowiednią efektywnością kosztową. Nie wystarczy tutaj rejestracja jako wyrób medyczny, bo to sito jedynie przesiewa rozwiązania bezpieczne i realizujące deklarowane funkcje. Jeśli powyższe kryteria będą spełnione, nie widzę przeciwskazań, aby traktować tzw. terapie cyfrowe na równi z innymi technologiami medycznymi. Pod jednym warunkiem – musimy dla nich stosować te same standardy oceny jak np. obowiązujące leki.

W kontekście refundacji terapii cyfrowych, z przykrością stwierdzam, że nie stać nas na przyjmowanie założenia „nowe (czy nawet innowacyjne) jest na pewno lepsze”. Nie jestem też zwolennikiem kopiowania rozwiązań z innych systemów zdrowia, bo każdy charakteryzuje się swoją specyfiką, w szczególności dysponuje innym budżetem i realizuje inne priorytety.

Czy Biuro Praw Rzecznika Praw Pacjenta planuje wdrożenie rozwiązań AI do obsługi zapytań pacjentów?

Tak, poważnie to rozważamy, bo takie rozwiązania już dzisiaj ułatwiają komunikację. Jest jednak za wcześnie, aby mówić o konkretnych planach. Nastąpi to dopiero, gdy znajdziemy rozwiązanie odpowiadające na wyzwania z jakimi się mierzymy, stanowiąc często kluczowe źródło informacji i pomocy dla pacjentów.

Szczególna ostrożność wynika z warunków, w jakich funkcjonujemy. Często dzwonią pacjenci w sytuacjach kryzysowych, w sytuacjach zagrożenia życia, gdy naruszane są ich prawa, czują się zagubieni w systemie. Każdy przypadek jest inny. Musimy być w pewni, że szybko otrzymają pomoc adekwatną do problemu. Tutaj nie ma miejsca na pomyłki czy automatyczne odpowiedzi, które można powielić w stosunku do każdego dzwoniącego. Pacjenci oczekują również właściwego podejścia – wysłuchania i zrozumienia.

Jesteśmy otwarci na nowe technologie wspierające komunikację, ale także mamy świadomość ryzyk związanych z ich zastosowaniem. Dlatego jak na razie najpewniejszym punktem pomocy pozostaje człowiek potrafiący zareagować adekwatnie do sytuacji – czasem wystarczy udzielić odpowiedzi, a czasem niezbędna jest bezpośrednia interwencja. Oprócz bezpieczeństwa pacjentów, na włosku może zawisnąć reputacja Rzecznika Praw Pacjenta jako urzędu publicznego.

Bez problemu wyobrażam sobie jednak boty oparte na sztucznej inteligencji, pomagające pacjentom poszukującym informacji w węższych – bardziej szczegółowych – obszarach. Bot wytrenowany na odpowiednio dobranej wiedzy mógłby w sposób rzeczowy i wiarygodny odpowiadać np. na pytania związania ze szczepieniami ochronnymi.

Jednym z głównych projektów e-zdrowia realizowanych w 2025 roku jest Centralna e-Rejestracja. Czy z telefonów i zgłoszeń pacjentów obsługiwanych przez Rzecznika Praw Pacjenta wynika, że to jest to rozwiązanie, którego oczekują pacjenci?

Tak. Większość zgłoszeń u RPP to nie są skargi, ale zgłoszenia problemów, z którymi borykają się pacjenci. Pacjenci wskazują nie tylko, że nie mogą dodzwonić się do placówki medycznej, ale równie często nie wiedzą, gdzie do specjalisty mają się umówić na dalsze badania. Widzimy więc problemy związane z poruszaniem się pacjentów po systemie ochrony zdrowia i brakiem łatwego dostępu do potrzebnych im informacji.

Z tej perspektywy, Centralna e-Rejestracja jest wycelowana w rozwiązanie rzeczywistego problemu pacjentów i może poprawić zadowolenie pacjentów z ochrony zdrowia i dostęp do usług medycznych.

Czego życzyłby Pan sobie, aby poprawić sytuację pacjentów?

Obok skrócenia czasu oczekiwania, życzyłbym sobie poprawy sytuacji w zakresie komunikacji i dostępności informacji. Wbrew pozorom, wiele praktycznych informacji nie jest dostępnych w internecie albo po prostu nie wiadomo, gdzie ich szukać. System zdrowia nie jest transparentny. Warto by pacjenci mieli łatwy dostęp do rzetelnych i zrozumiałych informacji pozwalających udać się na kolejną wizytę. Trzeba im w przyjazny sposób przedstawić informację o wolnych terminach i czasie oczekiwania, ale także o profilu i doświadczeniu placówki i jej personelu. Mam nadzieję, że z czasem same podmioty lecznicze będą publikowały o sobie coraz więcej informacji – w tym wskaźniki związane z jakością ibezpieczeństwem pacjenta.


Podsumowanie działań Rzecznika Praw Pacjenta w 2024 roku

Aplikacja mobilna PTO App zawiera rekomendacje badań genetycznych dostosowanych do rozpoznania nowotworowego
Aplikacja mobilna PTO App zawiera rekomendacje badań genetycznych dostosowanych do rozpoznania nowotworowego

Polskie Towarzystwo Onkologiczne (PTO) opracowało aplikację mobilną PTO wspierającą onkologów w podejmowaniu decyzji dotyczących wyboru rekomendowanych badań genetycznych u pacjentów z określonym rodzaju nowotworu. Ma ułatwić wybór terapii minimalizującej skutki uboczne i zwiększającej skuteczność leczenia.

Szybszy dobór leczenia zgodnie z aktualnymi rekomendacjami

– Z myślą o lekarzach onkologach, którzy w swojej codziennej pracy muszą podejmować szybkie i trafne decyzje, stworzyliśmy aplikację zawierającą rekomendacje w zakresie badań genetycznych dostosowanych do konkretnego rozpoznania nowotworowego. Dzięki temu specjaliści mogą w prosty sposób uzyskać wskazówki dotyczące wyboru odpowiednich testów, co znacząco usprawnia proces diagnostyczny i pozwala na wdrożenie precyzyjnej terapii – powiedział podczas prezentacji apki prof. dr hab. n. med. Piotr Rutkowski, Kierownik Kliniki Nowotworów Tkanek Miękkich, Kości i Czerniaków w Narodowym Instytucie Onkologii im. Marii Skłodowskiej-Curie – Państwowym Instytucie Badawczym w Warszawie oraz przewodniczący Polskiego Towarzystwa Onkologicznego.

Aby pobrać aplikację PTO, wystarczy zeskanować kod QR na grafice
Aby pobrać aplikację PTO, wystarczy zeskanować kod QR na grafice

Zaawansowane metody diagnostyki molekularnej pozwalają identyfikować mutacje i inne zmiany w genomie, które warunkują rozwój choroby i jej reakcję na leczenie. W praktyce oznacza to możliwość stosowania terapii celowanych, które precyzyjnie blokują mechanizmy sprzyjające rozrostowi nowotworu, minimalizując jednocześnie skutki uboczne. Co więcej, badania genetyczne odgrywają istotną rolę nie tylko w doborze leczenia, ale także w monitorowaniu skuteczności terapii oraz prognozowaniu ryzyka nawrotu choroby.

Prof. Piotr Rutkowski zaznacza, że to pierwsze w Polsce narzędzie mobilne, które w jednym miejscu w tak kompleksowy sposób wspiera onkologów w diagnostyce molekularnej.

– Aplikacja bazuje na wykazie badań genetycznych, który został opracowany przez PTO. Eliminuje to konieczność przeszukiwania licznych publikacji naukowych i pozwala na bardziej świadome, bazujące na najnowszych wytycznych i rekomendacjach, podejście do diagnostyki nowotworów – dodaje prof. Rutkowski.

Wyższa precyzja leczenia i bezpieczeństwo terapii

Twórcy PTO App mają nadzieję, że pozwoli ona skrócić czas diagnostyki, który w przypadku nowotworów jest kluczowym czynnikiem – im szybciej zostanie postawiona właściwa diagnoza i wdrożone skuteczne leczenie, tym większe są szanse na zahamowanie choroby i poprawę rokowań. Aplikacja pomaga uniknąć zbędnych opóźnień, wskazując czy i jakie badanie genetyczne powinno zostać wykonane na wczesnym etapie diagnostyki.

Kolejną korzyścią jest poprawa bezpieczeństwa i skuteczności terapii. Dzięki personalizacji leczenia – dopasowaniu terapii do indywidualnych cech biologicznych nowotworu – można nie tylko zwiększyć skuteczność leczenia, ale także ograniczyć działania niepożądane. Leczenie celowane, oparte na wynikach badań genetycznych, pozwala na zastosowanie leków, które działają precyzyjnie na określone zmiany molekularne w komórkach nowotworowych. To podejście daje pacjentom większą szansę na skuteczną terapię i lepszą jakość życia podczas leczenia onkologicznego.

Jak działa aplikacja dla onkologów?

Aplikacja zawiera pełną, aktualną bazę z klasyfikacją chorób nowotworowych ICD-10. Po wprowadzeniu rozpoznania nowotworowego lekarz, korzystając z aplikacji, otrzymuje wskazówki dotyczące rodzaju materiału biologicznego, który należy pobrać do badania. Może to być krew, fragment guza uzyskany w biopsji lub inny materiał tkankowy. Dodatkowo, aplikacja podpowiada, jaka technologia badawcza będzie najodpowiedniejsza – na przykład sekwencjonowanie nowej generacji (NGS) lub testy PCR– oraz jakie są możliwości ich finansowania w ramach NFZ (wg kodów rozliczeniowych).

Bezpłatna aplikacja dostępna jest na Androida oraz iOS. Logowanie wymaga numeru PZW z bazy NIL. Apka działa w trybie off-line.

Przedstawiciele konsorcjum podpisali 10 lutego list intencyjny
Przedstawiciele konsorcjum podpisali 10 lutego list intencyjny (zdjęcie: WIM-PIBZ)

7 ośrodków akademickich stworzyło Polską Grupę Chirurgii Robotowej, Sztucznej Inteligencji i Telemedycyny. Celem jest stworzenie Rejestru Procedur Robotycznych, zmiany w prawie oraz prowadzenie prac badawczych nad nowymi metodami leczenia.

Nowe konsorcjum powołały Wojskowy Instytut Medyczny – Państwowy Instytut Badawczy (WIM), Świętokrzyskie Centrum Onkologii, Uniwersytecki Szpital Kliniczny Nr 4 w Lublinie, Uniwersytecki Szpital Kliniczny Nr 1 w Lublinie, Uniwersytecki Szpital Dziecięcy w Lublinie, Uniwersytet Warszawski i Uniwersytet Medyczny w Lublinie.

W Polsce działa ponad 60 robotów chirurgicznych. Jak zaznaczył prof. dr hab. n. med. Grzegorz Gielerak, Dyrektor WIM-PIBZ, wraz z ich rosnącą popularyzacją, pojawiają się wyzwania, jak efektywnie wykorzystać tę nową dziedzinę medycyny.

– Naszym celem jest nadanie nowych ram organizacyjnych, naukowych i badawczych wyznaczających perspektywę dalszego rozwoju chirurgii robotycznej w Polsce tak, aby na dobre zadomowiła się ona na polskim rynku i była jednocześnie nie tylko skuteczna, ale też efektywna – zaznaczył dyrektor WIM.

Konsorcum planuje utworzyć Krajowy Rejestr Operacji Robotowych, który zajmie się monitorowaniem liczby operacji robotycznych, zdarzeń niepożądanych oraz efektywności leczenia. Jak podkreślono na spotkaniu inauguracyjnym, konsorcjum będzie dążyło do zmian w przepisach.

7 współpracujących ze sobą ośrodków będzie prowadzić badania skuteczności operacji z wykorzystaniem robotyki i sztucznej inteligencji, z naciskiem na choroby nowotworowe, jak rak płuca, jelita grubego czy żołądka. Konsorcjum chce też angażować się w międzynarodowe projekty badawcze. Planowane są też szkolenia, warsztaty i konferencje naukowe oraz programy edukacyjne z zakresu chirurgii robotowej i AI.

Agenci AI to specjalizowane duże modele językowe (jak ChatGPT), wytrenowane do wykonywania określonych czynności w świecie realnym, jak np. zadzwonienie do lekarza albo rezerwacja hotelu
Agenci AI to specjalizowane duże modele językowe (jak ChatGPT), wytrenowane do wykonywania określonych czynności w świecie realnym, jak np. zadzwonienie do lekarza albo rezerwacja hotelu

Zamówią jedzenie, zorganizują podróż i umówią telefonicznie wizytę lekarską – agenci AI już wkrótce załatwią za nas codzienne sprawy. Jak pomogą w sprawach związanych ze zdrowiem?

Agent AI. Każdy będzie miał swojego asystenta

1 października 2024 r. uczestnicy konferencji zorganizowanej przez OpenAI, firmę stojącą za ChatGPT, mogli przekonać się, jak będą działać agenci AI. Obecny na scenie moderator poprosił AI o zamówienie truskawek z dostawą na wydarzenie. A dokładnie 400 truskawek pokrytych czekoladą, sosem waniliowym i masłem orzechowym. Zamówienie nie powinno kosztować więcej niż 1500 USD i być dostarczone na wskazany adres. Agent AI o kobiecym głosie dzwoni do sklepu, przedstawia się, negocjuje warunki i składa zamówienie. Tak, jak robi to człowiek, używając głosu idealnie naśladującego ludzkie emocje. Uczestnicy reagują śmiechem, gdy agent AI informuje dostawcę, że zapłaci gotówką. Oczywiście tego samodzielnie zrobić nie jest w stanie, ale za to bez problemu może użyć udostępnionej karty kredytowej. Nie wiadomo jedynie, czy to był zaplanowany przez OpenAI żart czy błąd systemu: po tym, jak AI pyta, ile zajmie dostawa, dostawca sklepu odpowiada, że 37 sekund. AI dziękuje bezkrytycznie, komentując, że to „niezwykle szybko”.

Zapowiadane na rok 2025 rok rozwiązanie to kolejny krok w ewolucji sztucznej inteligencji: po dużych modelach językowych (LLM, Large Language Model), z których korzystamy od 2 lat, przyszedł czas na duże modele akcji (LAM, Large Action Models). Dotychczas roboty mogły wykonywać manualne i powtarzalne czynności na liniach produkcyjnych. Nie potrzebowały do tego żadnej inteligencji, ale z góry zaprogramowanych i powtarzalnych ruchów. Z kolei agenci AI wykonają za ludzi zadania niewymagające siły, ale intelektu.

Agent AI załatwi sprawy, które wykonujemy niechętnie

Agent AI załatwi za nas sprawy w świecie rzeczywistym, kontaktując się z innymi ludźmi. To mogą być formalności, na które często tracimy dużo czasu: wyszukanie i zamówienie rzeczy w sklepie internetowym o określonej cenie, umówienie wizyty u fryzjera, zorganizowanie podróży służbowej wraz z rezerwacją lotu i noclegu.

Agent AI będzie mógł też zadzwonić do przychodni i umówić nas na wizytę w dogodnym czasie, sprawdzając uprzednio nasz kalendarz. Albo przypomnieć i zarezerwować termin szczepienia na grypę i badania profilaktycznego. Agent AI musi otrzymać jasne wskazówki, co ma zrobić oraz uzyskać dostęp do zasobów, które pomagają ludziom w wykonywaniu niektórych czynności, np. kalendarza, danych osobowych, konta bankowego czy karty kredytowej.

Agenci AI nie będą udawać, że są prawdziwymi ludźmi. Zresztą zabrania tego obowiązujący już EU AI Act. Podczas prezentacji OpenAI, system przedstawia się jako „asystent AI” osoby, na zlecenie której dzwoni.

Czy to się sprawdzi w ochronie zdrowia?

OpenAI podkreśla, że agenci AI przeznaczeni są do prostych zadań i zostaną wytrenowani w zgodzie z wartościami reprezentowanymi przez ludzi. Umówienie na wizytę do lekarza przez telefon może z powodzeniem przejąć agent AI. Ten będzie cierpliwie czekał na linii i dzwonił do skutku. W ten sposób człowiek nie musi tracić czasu, gdy numer jest zajęty. Zresztą już teraz technologia pośredniczy w kontakcie pacjenta z rejestracją, a mianowicie gdy wizyta jest umawiana przez aplikację mobilną albo internet.

Z końcem stycznia 2025 r., OpenAI udostępnił pierwszych agentów, na razie dla użytkowników ChatGPT w wersji biznesowej, która kosztuje 200 USD miesięcznie. Z ChatGPT korzysta obecnie ok. 390 mln osób (stan na grudzień 2024) .

Dłużej trzeba będzie poczekać na bardziej zaawansowanych agentów AI zdrowia, czyli systemy które nie tylko umówią badania i wizyty, ale także same podpowiedzią, kiedy wykonać szczepienia, pomogą poruszać się po zawiłym systemie zdrowia osobom chorym przewlekle czy dopasują dietę dla osób z grup ryzyka. To zadania o wiele bardziej skomplikowane i wymagające dostępu do danych z np. indywidualnego konta pacjenta. Ministerstwo Zdrowia, choć zapowiada wprowadzenie asystentów AI na IKP, raczej nie zaryzykuje reputacji i zaufania porywając się na agentów AI. Pozostaje pytanie, czy ludzie na rzecz wygody będą gotowi zrezygnować z kontroli nad tym, co robią. To się okaże, gdy na rynek trafią pierwsi agenci AI i miliony osób zaczną testować ich kompetencje.

Wystarczą dane dotyczące przebiegu snu z inteligentnych zegarków, aby przewidzieć nastrój w ciągu dnia
Wystarczą dane dotyczące przebiegu snu z inteligentnych zegarków, aby przewidzieć nastrój w ciągu dnia

Model sztucznej inteligencji opracowany przez koreańskich naukowców wykorzystuje dane dotyczące snu i rytmu okołodobowego, aby wykryć wzorce zaburzeń nastroju.

Analizą objęto 168 koreańskich pacjentów z zaburzeniami nastroju, w tym z dużą depresją i chorobą afektywną dwubiegunową. Zespół badaczy zebrał i przeanalizował dane dotyczące snu na przestrzeni 429 dni wygenerowane przez inteligentne zegarki Fitbit. Chcieli sprawdzić, czy zaburzenia nastroju są związane z nieregularnym snem i rytmami okołodobowymi.

Na podstawie danych wyodrębniono 36 cech snu i rytmu okołodobowego, które następnie zastosowano do trenowania modeli opartych na bibliotece uczenia maszynowego XGBoost w celu przewidywania epizodów nastroju. Modele predykcyjne osiągnęły odpowiednio 80%, 98% i 95% dokładności w przewidywaniu epizodów depresji, manii i hipomanii.

Wyniki sugerowały również, że codzienne zmiany rytmu okołodobowego mogą być kluczowym czynnikiem predykcyjnym epizodów nastroju. Zaburzenia rytmu okołodobowe mogą potencjalnie prowadzić do epizodów depresyjnych i zwiększać prawdopodobieństwo wystąpienia epizodów maniakalnych.

Wyniki badania zostały opublikowane w czasopiśmie Nature npj Digital Medicine. Chociaż istnieją już modele AI do przewidywania zmian nastroju u osób z zaburzeniami nastroju, zazwyczaj wymagają one dostępu do szerokich danych, w tym snu, tętna, ekspozycji na światło, korzystania z telefonu i danych GPS.

– Opracowując model, który przewiduje epizody nastroju wyłącznie w oparciu o dane dotyczące wzorca snu i czuwania, zmniejszyliśmy koszty gromadzenia danych i znacznie poprawiliśmy możliwości zastosowania klinicznego – powiedział Kim Jae Kyoung. Badanie otwiera drzwi do stworzenia cyfrowych rozwiązań terapeutycznych oceniających ryzyko zmian epizodów nastroju i na tej podstawie motywujących pacjentów do dbania o rytm okołodobowy i zdrowy sen.

Jeszcze inne badania, przeprowadzone przez zespół koreańskich badaczy z Nanyang Technology University, pozwoliły opracować model przewidujący ryzyko depresji, także na podstawie danych o wzorcach snu i rytmie dobowym. Osiągnął on 80% dokładność w identyfikacji osób z wysokim ryzykiem depresji. Podobnych rozwiązań szybko przybywa. Przykładowo, na początku 2024 roku japońscy badacze opracowali pierwszy na świecie model AI, który może przewidywać chorobę Alzheimera przy użyciu danych z urządzeń do noszenia.

EU AI Act wprowadza definicję systemów AI zakazanych. Wiele z nich dotyczy rozwiązań dla ochrony zdrowia
EU AI Act wprowadza definicję systemów AI zakazanych. Wiele z nich dotyczy rozwiązań dla ochrony zdrowia

2 lutego 2025 r. w życie weszła pierwsza z kilku regulacji EU AI Act. Chodzi o zakaz stosowania systemów sztucznej inteligencji najwyższej klasy ryzyka. Komisja Europejska opublikowała projekt wytycznych. Wiele przykładów odnosi się do systemów AI w ochronie zdrowia, jak np. chatboty.

Co wytyczne EU AI Act mówią o AI w ochronie zdrowia?

Komisja Europejska opublikowała „Wytyczne dotyczące zakazanych działań w zakresie sztucznej inteligencji” zawierające przegląd praktyk zakwalifikowanych jako niedopuszczalne zgodnie z art. 5 EU AI Act. Do zakazanych w ochronie zdrowia systemów należą następujące kategorie AI :

Systemy manipulujące pacjentem i wprowadzające go w błąd. Chodzi o AI wykorzystujące techniki podprogowe lub manipulacyjne w celu wpływania na zachowania konsumentów oraz pacjentów, a które mogłyby prowadzić do szkód zdrowotnych. Przykładowo: rozwiązania AI sugerujące pacjentom decyzje medyczne na podstawie zmanipulowanych algorytmów, bez pełnej transparentności działania. Jednak jeśli zdrowie jest celem nadrzędnym, takie systemy mogą być stosowane, o czym piszemy w dalszej części artykułu.

Eksploatacja wrażliwych grup pacjentów. Zabronione jest też stosowanie AI, która celowo wykorzystuje tzw. wrażliwości grup konsumentów wynikające z wieku, niepełnosprawności lub sytuacji ekonomicznej. Przykładem mogłoby być AI sugerujące nadmierne lub niepotrzebne leczenie pacjentom w trudnej sytuacji życiowej albo upośledzonych psychicznie.

Scoring w ochronie zdrowia. EU AI Act wprowadza kategoryczny zakaz systemów oceny obywateli na podstawie ich zachowań. Tutaj Komisja Europejska ma na myśli wprowadzane pilotażowo w Chinach tzw. systemy oceny społecznej z dodatnimi punktami za przestrzeganie przepisów i ujemnymi za ich łamanie. Takie rozwiązania są niezgodne z demokratycznymi wartościami UE. W odniesieniu do ochrony zdrowia, zabronione są np. systemy AI, które oceniałyby pacjentów na podstawie ich zachowania, stylu życia lub innych cech społecznych i na tej podstawie ograniczające dostęp do świadczeń zdrowotnych albo dopasowujące wysokość składki zdrowotnej. Takie podejście mogłoby prowadzić do dyskryminacji w solidarnościowym systemie zdrowia.

Systemy oceny ryzyka popełnienia przestępstw. EU AI Act wprowadza też zakaz stosowania AI do przewidywania ryzyka popełnienia przestępstwa na podstawie cech osobowościowych lub wcześniejszych przestępstw i wykroczeń. Te przepis w niewielkim stopniu odnosi się do ochrony zdrowia. Przykładem byłoby klasyfikowanie pacjentów przez algorytmy jako potencjalnie niebezpiecznych.

Nielegalne gromadzenie i przetwarzanie danych biometrycznych. EU AI Act zakazuje masowego zbierania danych biometrycznych, takich jak zdjęcia twarzy czy dane z kamer monitorujących w celu tworzenia baz danych do identyfikacji obywatelu bez ich zgody. W odniesieniu do ochrony zdrowia można sobie wyobrazić system AI do monitoringu zdrowia publicznego zintegrowany z elektroniczną dokumentacją medyczną, pozwalający wyłapywać w miejscach publicznych osoby z chorobami zakaźnymi. To godzi w prywatność pacjentów.

Systemy rozpoznawania emocji. EU AI Act wprowadza też słuszny zakaz wykorzystywania AI do identyfikacji emocji na podstawie np. głosu, ruchów albo wyrazu twarzy. Takie systemy mogłyby prowadzić do nieuzasadnionej inwigilacji i naruszenia prywatności. W ochronie zdrowia regulacja przewiduje jednak wyjątek: takie rozwiązania AI są dopuszczone jeśli mają jasno określony cel medyczny. Przykładowo: diagnoza pacjenta na podstawie głosu albo ruchów.

Czy chatboty zdrowotne będą dozwolone? Tak, ale z wyjątkami

Unijne regulacje dotyczące AI wysokiego ryzyka obejmują technologie, które mogłyby prowadzić do manipulacji, dyskryminacji czy naruszenia prywatności pacjentów. Wytyczne jednak dopuszczają bardzo szerokie stosowanie AI w ochronie zdrowia np. do diagnozy czy terapii. Przykładowo, do systemów wysokiego ryzyka nie należą chatboty albo roboty pomagające osobom starszym czy z chorobami przewlekłymi w codziennym życiu, pozwalające diagnozować choroby na wczesnym etapie albo oferujące wsparcie psychologiczne i ćwiczenia fizyczne. Dopuszczone jest też gromadzenie i przetwarzanie danych, które są istotne i niezbędne do określonego celu zdrowotnego. Wytyczne podają przykład danych dotyczące zdrowia zebranych z różnych źródeł w celu trenowania algorytmów AI do lepszego screeningu pacjentów.

Ale już ogólne monitorowanie biomarketów np. poziomu stresu w miejscu pracy jest zabronione. Można sobie wyobrazić system AI analizujący pracowników i wykrywający wypalenie zawodowe lub depresję. Takie rozwiązania są niedopuszczalne, bo mają ukryty kontekst zastosowania. Podobnie jak chatboty wykorzystujące indywidualne słabości użytkownika, aby sterować jego zachowaniem. Przykładowo, chatbot sugeruje osobie z nadwagą wyczerpujący program ćwiczeń. W takim przypadku prawodawca mówi już o znacznym naruszeniu autonomii jednostki i zniekształcaniu zachowania niektórych użytkowników, które może być potencjalnie szkodliwe. Pod tę kategorię podchodzą też chatboty AI promujące samookaleczenie, zachęcające do popełnienia samobójstwa lub wyrządzenia krzywdy innym osobom.

Skomplikowana może być interpretacja wytycznych mówiących o systemach AI wywołujących niepokój psychiczny u użytkownika. Przykładem jest system AI, który skutkuje szkodami fizycznymi, takimi jak bezsenność. Autorzy opublikowanego dokumentu mówią też o zakazie „nękania przez sztuczną inteligencję”, które może prowadzić do stresu psychicznego i fizycznych objawów stresu, takich jak bezsenność, pogorszenie zdrowia fizycznego lub osłabienie układu układ odpornościowy.

Wszystko zależy od celu. Chatbot terapeutyczny wspierający pacjentów w zakresie zdrowia psychicznego i pozwalający osobom z niepełnosprawnością umysłową radzić sobie w codziennym życiu jest dopuszczony. Ale taki chatbot nie może już wykorzystywać słabości użytkownika, zachęcając go np. do zakupu drogich produktów medycznych. Na podobnej zasadzie zabronione są systemy AI wykorzystujące słabości psychiczne dzieci.

Zasada zdrowia jako celu wyższego

Szczególnie ciekawe są niektóre wyjątki sugerujące, że AI może stosować techniki podprogowe, gdy celem wyższym jest zdrowie. Przykładem jest chatbot terapeutyczny wykorzystujący metody socjotechniki, którego celem jest nakierowanie użytkowników na zdrowszy styl życia albo nakłonienie do zerwania ze złymi nawykami, jak palenie papierosów.

„Nawet jeśli użytkownicy – którzy stosują się do porad chatbota i terapii podprogowej – doświadczają pewnego dyskomfortu fizycznego i stresu psychicznego z powodu wysiłku włożonego w rzucenie palenia, nie można uznać, że chatbot AI może wyrządzić znaczącą szkodę. Taki tymczasowy dyskomfort jest nieunikniony i przeważają nad nim długoterminowe korzyści dla zdrowia użytkowników. Nie ma żadnych ukrytych prób wpływania na podejmowanie decyzji poza promowaniem zdrowych nawyków” – czytamy w wytycznych. EU AI Act dopuszcza też zastosowania terapeutyczne AI w postaci wyrobów medycznych oznaczonych znakiem CE.

Opublikowane wytyczne stanowią interpretację wymogów nakładanych przez EU AI Act. Dokument nie ma charakteru wiążącego – Komisja Europejska zatwierdziła projekt wytycznych, ale nie zostały jeszcze one formalnie przyjęte. Za egzekwowanie nowych przepisów odpowiedzialne będą krajowe organy nadzoru oraz Europejski Inspektor Ochrony Danych. Za ich naruszenie grożą kary w wysokości do 35 mln euro lub 7% rocznego obrotu przedsiębiorstwa.

Kliknij tutaj, aby pobrać wytyczne (PDF, język angielski): Commission Guidelines on prohibited artificial intelligence practices established by Regulation (EU) 2024/1689 (AI Act)

CES to największe na świecie targi elektroniki użytkowej. W 2025 roku odwiedziło je 141 000 osób
CES to największe na świecie targi elektroniki użytkowej. W 2025 roku odwiedziło je 141 000 osób

Co roku na największych na świecie targach CES w Las Vegas prezentowane są nowości elektroniki użytkowej, które w kolejnych miesiącach trafią na rynek. Wśród nich są premiery mogące przyspieszyć rozwój nauk medycznych, jak przykładowo mini-superkomputer NVIDIA o mocy 1000-razy większej niż laptop, ale i zabawne gadżety jak robot Mirumi. Wybraliśmy kilka najciekawszych nowości.

Mirumi. Najdziwniejszy i najsympatyczniejszy robot

To dający do myślenia paradoks: podczas CES, super-nowoczesne humanoidy nie przyciągnęły tyle uwagi co Mirumi – mały, pluszowy robot, którego głównym zadaniem jest… zabawianie ludzi. Przyczepiony do uchwytu torby albo plecaka, Mirumi obserwuje świat wokół obracając głowę. Dzięki wbudowanym czujnikom, kiedy się do niego przybliżymy, chowa twarz. I to dokładnie wszystkie funkcje Mirumi. Według producenta – firmę Yukai Engineering – robot ma wzbudzać pozytywne emocje, śmieszyć i w ten sposób inicjować interakcje międzyludzkie. Mirumi skradł serca swoją nieśmiałością i pluszowym wyglądem. Robot został stworzony dzięki akcji crowdfundingowej i ma być wkrótce dostępny w cenie ok. 70 dolarów.

Nieśmiały i zabawny Mirumi skradł serca uczestników CES (zdjęcie: Yukai Engineering)
Nieśmiały i zabawny Mirumi skradł serca uczestników CES (zdjęcie: Yukai Engineering)

Omnia inteligentne lustro AI. Profilaktyka w łazience

Withings, francuski producent urządzeń do monitorowania parametrów zdrowia, ma już w swojej ofercie inteligentne zegarki, inteligentne materace, inteligentne ciśnieniomierze. Podczas CES 2023 zaprezentował U-Scan, czyli domowe laboratorium moczu, a na CES 2024 – BeamO, urządzenie mierzące parametry zdrowia 4-w-1.

W tym roku Withings nie zwalnia i prezentuje Omnię – inteligentne lustro wykonujące pełne skanowania ciała i analizę jego składu. Lustro zbiera dane z innych urządzeń Withings, analizuje je i daje użytkownikom wskazówki zdrowotne. Może także posłużyć do wizyt telemedycznych. Lustro można pytać o stan zdrowia, bo ma wbudowany system sztucznej inteligencji oparty na dużych modelach językowych, podobnych do ChatGPT. Na razie to produkt w fazie koncepcyjnej i nie wiadomo kiedy i czy w ogóle trafi na rynek.

Lustro, lustro... jak moje zdrowie? Omnia od Withings zbiera i analizuje dane zdrowotne i odpowiada na pytania użytkownika (zdjęcie: Withings)
Lustro, lustro… jak moje zdrowie? Omnia od Withings zbiera i analizuje dane zdrowotne i odpowiada na pytania użytkownika (zdjęcie: Withings)

Elektryczna łyżka Kirin. Sprytny sposób na zdrowe odżywianie się

Statystyczny Polak spożywa ok. 10,8 g soli dziennie, czyli dwie płaskie łyżeczki. To dwa razy więcej niż zaleca Światowa Organizacja Zdrowia (WHO). Nadmiar potasu w diecie może mieć groźne konsekwencje dla zdrowia, prowadząc do nadciśnienia krwi, udaru mózgu, niewydolności i zawału serca, raka żołądka.

Ale co zrobić, gdy niedosolony obiad smakuje mdło i psuje całą przyjemność delektowania się jedzeniem? Japońscy inżynierowie znaleźli na to sposób. Wystarczy zastąpić zwykłą łyżkę elektryczną łyżką Kirin. Wysyłając niewielkie napięcie elektryczne do języka, e-łyżka pobudza receptory smakowe tak, aby jedzenie o niskiej zawartości soli smakowało jak dobrze posolone. Innowacja jest już dostępna w Japonii. Czekamy na podobne urządzenie, które oszuka kubki smakowe odpowiedzialne za słodki smak.

E-łyżka Kirin sprawia, że nawet niedosolone potrawy smakują jakby były idealnie słone (zdjęcie: Kirin)
E-łyżka Kirin sprawia, że nawet niedosolone potrawy smakują jakby były idealnie słone (zdjęcie: Kirin)

Inteligentny pierścień Circular Ring 2. Monitoring zdrowia w wersji premium

Kiedyś EKG można było wykonać tylko u lekarza, potem z pomocą nakładki na smartfona, następnie – inteligentnego zegarka, a teraz – biżuterii. Funkcję pomiaru EKG jako pierwszy na świecie ma Circular Ring 2. W odróżnieniu od największych konkurentów jak Oura Ring czy Samsung Galaxy Ring, Circular może tym samym wykryć migotanie przedsionków. Według deklaracji firmy, funkcja została zatwierdzona przez Amerykańską Agencję ds. Żywności i Leków (FDA). Oczywiście mierzy też inne parametry zdrowia jak nasycenie krwi tlenem, temperaturę ciała, puls, VO2max (wydajność oddechowa), cykle snu, zmienność rytmu serca, poziom energii i stresu. Wbudowany budzik – gdy przyjdzie pora pobudki – inicjuje delikatne wibracje na palcu.

Towarzysząca pierścieniowi aplikacja Kira ma wbudowanego asystenta AI, który tłumaczy wyniki pomiarów. Cena – 380 USD.

Pomiar EKG za pomocą małego pierścienia? W 2025 roku stało się to możliwe (zdjęcie: Circular)
Pomiar EKG za pomocą małego pierścienia? W 2025 roku stało się to możliwe (zdjęcie: Circular)

Ozlo Sleepbuds. Niezakłócony sen, nawet gdy ktoś obok chrapie

Słuchawki w roli zatyczek do uszu. Tak miękkie, że można bez problemu spać na boku bez uczucia ucisku albo dyskomfortu. A do tego dobrze przylegające do uszu, aby nie wypadły w nocy. Ozlo Sleepbuds mogą odtwarzać dźwięki blokujące hałas otoczenia nawet do 10 godzin bez konieczności połączenia ze smartfonem przez bluetooth. Kiedy sensory biometryczne wykryją moment zaśnięcia, odtwarzanie maskujących dźwięków jest zatrzymywane. Ale to nie wszystko. W etui wbudowano dodatkowe czujniki światła, hałasu i temperatury, aby monitorować czynniki otoczenia mogące negatywnie wpływać na zdrowy sen. Funkcja alarmu dousznego nie obudzi osoby śpiącej obok. Producent deklaruje, że funkcja tłumienia hałasu jest tak dobra, że blokuje nawet głośne dźwięki chrapania. Cena – 349 euro.

E-zatyczki Ozlo wytłumią każdy hałas, nawet jest ktoś chrapie tuż obok (zdjęcie: Ozlo)
E-zatyczki Ozlo wytłumią każdy hałas, nawet jest ktoś chrapie tuż obok (zdjęcie: Ozlo)

NVIDIA Projekt Digits. Superkomputer dla badań naukowych w medycynie

Lider w produkcji czipów komputerowych, Nvidia, zaprezentował Digits – osobisty superkomputer AI o mocy 1000 razy większej od laptopa. Jest tak mały, że mieści się w dłoni, ale umożliwia korzystanie z pełnej mocy sztucznej inteligencji z 200 miliardami parametrów. Ma kosztować jedynie 3000 dolarów.

Szef NVIDIA, Jensen Huang, przewiduje, że Digits umożliwi wprowadzanie innowacji AI w różnych branżach. Superkomputer NVIDIA może odegrać kluczową rolę w badaniach naukowych w medycynie i farmacji – po raz pierwszy tak mocny system do obsługi AI ma tak niską cenę. W ten sposób, badania np. nad nowymi lekami, wymagające dużych mocy obliczeniowych, stają się dostępne dla szerszej grupy ośrodków naukowych.

To była najgłośniejsza premiera CES 2025. Szef Nvidia zaprezentował mały superkomputer (zdjęcie: Nvidia)
To była najgłośniejsza premiera CES 2025. Szef Nvidia zaprezentował mały superkomputer (zdjęcie: Nvidia)

L’Oréal, the Cell BioPrint. Domowe laboratorium zdrowej skóry

L’Oréal zaprezentował urządzenie do domowej analizy oraz personalizacji pielęgnacji skóry. Wykorzystując technologię proteomiki, system oblicza wiek biologiczny skóry, identyfikuje biomarkery przyspieszające jej starzenie i przewiduje potencjalne problemy kosmetyczne.

Analiza specjalnym sensorem trwa pięć minut. Po zakończeniu badania, użytkownik otrzymuje personalizowane zalecenia, jak spowolnić proces starzenia, zwiększyć efektywność pielęgnacji skóry i zapobiegać takim problemom, jak przebarwienia i rozszerzone pory. Jak informuje L’Oréal, Cell BioPrint wykorzystuje ponad 100 patentów NanoEnTek do szybkiej i nieinwazyjnej analizy zdrowia skóry. Jego pilotaż zaplanowano na koniec 2025 r., na początek tylko w Azji.

Małe laboratorium do badania zdrowia skóry zamiast zwykłej kosmetyczki (zdjęcie: L’Oréal)
Małe laboratorium do badania zdrowia skóry zamiast zwykłej kosmetyczki (zdjęcie: L’Oréal)

Apogea Ultra. Pomoc dla pielęgniarek i pielęgniarzy

German Bionic wprowadza Apogee Ultra – zrobotyzowany egzoszkielet o „największej mocy na świecie”, a dokładnie z 36-kilogramowym aktywnym wspomaganiem podnoszenia. A to oznacza, że dźwigając ciężar o wadze 41 kg, mamy wrażenie, jakby ważył 5 kilogramów.

Urządzenie ma trafić do branż, które wymagają częstego podnoszenia, jak budownictwo oraz ochrona zdrowia, aby pomóc pielęgniarkom i pielęgniarzom w podnoszeniu i przenoszeniu pacjentów. Egzoszkielet może w ten sposób zmniejszyć liczbę urazów personelu medycznego. Innowacja wykorzystuje sztuczną inteligencję, dostosowując się do ruchów i potrzeb użytkownika.

Praca pielęgniarki wymaga dużej siły przy przenoszeniu lub zmianie pozycji pacjenta. Egzoszkielet przejmie 36 kg dźwiganego ciężaru (zdjęcie: German Bionic)
Praca pielęgniarki wymaga dużej siły przy przenoszeniu lub zmianie pozycji pacjenta. Egzoszkielet przejmie 36 kg dźwiganego ciężaru (zdjęcie: German Bionic)
AML pozwoli na dokładną, mobilną lokalizację osób wzywających pomocy
AML pozwoli na dokładną, mobilną lokalizację osób wzywających pomocy

Rusza budowa długo oczekiwanego mobilnego systemu lokalizacji Advanced Mobile Location (AML). Ma być gotowy w 2027 roku i kosztować 33 mln zł. Jak pomoże służbom ratunkowym i pacjentom?

Dzwoniąc pod numer ratunkowy 112 osoba wzywająca pomocy musi podać dyspozytorowi informacje o lokalizacji. Jeśli zdarzenie ma miejsce w domu albo mieście, wystarczy ulica i numer domu. Problem pojawia się w razie wypadków i stanów zagrożenia życia w mniej zurbanizowanych obszarach. W stresie i emocjach opisanie miejsca pobytu może być niemożliwe; sytuacja jest krytyczna, gdy wzywający pomocy jest także poszkodowanym i trudno nawiązać z nim kontakt albo jest w szoku. To prowadzi do opóźnienia pomocy, kiedy każda sekunda decyduje o życiu i zdrowiu.

Co to jest i jak działa system AML?

AML to technologia, która automatycznie aktywuje się podczas połączenia na numer alarmowy 112, wykorzystując wbudowane w smartfony funkcje lokalizacyjne, takie jak GPS, Wi-Fi czy dane z sieci komórkowej. W ten sposób dyspozytor numeru alarmowego otrzymuje informacje o miejscu pobytu z dokładnością do kilku metrów, zarówno na otwartej przestrzeni, jak i w pomieszczeniach. Informacje o lokalizacji mogą być przekazywane kilkukrotnie w trakcie trwania połączenia, pozwalając śledzić ewentualne przemieszczanie się osoby potrzebującej pomocy.

Według danych Komisji Europejskiej, AML pozwala skrócić czas dotarcia pomocy o średnio 30 sekund. Dzięki AML można zaoszczędzić od 14 do 45 sekund na każde połączenie alarmowe i poprawia dokładność lokalizacji od 4,6 do 17,9 razy. Te same dane sugerują, że liczba ofiar wypadków, w których AML ma krytyczne znaczenie dla uratowania życia lub zmniejszenia skali obrażeń, wynosi od 5,3 do 18,7 na każde 100 000 połączeń na numer alarmowy w ciągu pierwszych 9 lat po wdrożeniu.

Kolejną zaletą jest fakt, że dyspozytor mający dostęp do danych AML może szybko udzielić pomocy, nawet jeśli osoba dzwoniąca odłoży telefon np. w sytuacji konieczności niesienia pomocy na miejscu.

AML w Europie

Wprowadzenie AML w Polsce jest zgodne z dyrektywą Europejskiego Kodeksu Łączności Elektronicznej, która nakłada na państwa członkowskie obowiązek implementacji tego rozwiązania.

AML zostało wdrożone w większości państw w Europie (źródło: EENA)
AML zostało wdrożone w większości państw w Europie (źródło: EENA)

Ze sprawozdania dla Parlamentu Europejskiego w sprawie skuteczności wdrożenia jednolitego europejskiego numeru alarmowego „112” z grudnia 2024 roku wynika, że dotychczas 15 państw UE zgłosiło dostępność pochodzącej z urządzenia telefonicznego lokalizacji osoby wykonującej połączenie, w tym z pomocą rozwiązania zaawansowanej lokalizacji mobilnej AML.

System nie działa jednak tak jak powinien. Nawet jeśli AML zostało wdrożone, nawet w 60% przypadków służby ratunkowe nie mogą z niego – z różnych przyczyn – skorzystać. Funkcje AML mają od 2016 roku telefony komórkowe oparte na systemie Android (począwszy od wersji 4.1), a urządzenia Apple (począwszy od iOS 11.3) – od 2018 roku.

Problemem pozostaje też działanie systemu podczas pobytu za granicą. Choć AML jest stosowany w 25 państwach członkowskich, Islandii i Norwegii, tylko 8 państw członkowskich potwierdziło, że lokalizacja pochodząca z urządzenia telefonicznego jest dostępna dla użytkowników końcowych korzystających z roamingu. Raport KE wskazuje też, że nadal nie jest wykorzystana opcja lokalizacji AML z pomocą wiadomości SMS, mimo że taka możliwość technicznie jest dostępna.

Ochrona prywatności i bezpieczeństwo danych w AML

System AML jest aktywowany tylko i wyłącznie podczas połączeń na numery alarmowe i nie może być użyty w inny sposób, np. do śledzenia osób. Dane lokalizacyjne są objęte tajemnicą telekomunikacyjną i są przekazywane służbom ratunkowym tylko na czas trwania połączenia. Po tym czasie informacje te są usuwane. Informacja o lokalizacji nie jest zapisywana w pamięci telefonu. AML praktycznie nie można dezaktywować. Nawet jeśli użytkownik, za pomocą opcji w telefonie wyłączy wszystkie usługi lokalizacyjne, AML aktywuje się automatycznie podczas połączenia z numerem alarmowym. Wynika to ze słusznego założenia, że w sytuacji zagrożenia życia, prywatność ma mniejszy priorytet niż udzielenie pomocy. Projekt wdrożenia AML w Polsce jest finansowany ze środków Funduszy Europejskich na Rozwój Cyfrowy 2021–2027. Z kwoty 32 673 112 zł, 79,71% to środki Unii Europejskiej, a 20,29% pochodzi z budżetu państwa. Umowę na budowę AML zawarł Urząd Komunikacji Elektronicznej (UKE) i Ministerstwo Cyfryzacji z Centrum Projektów Polska Cyfrowa (CPPC).

1 33 34 35 36 37 144