Na początek dostęp do platformy AI otrzyma 10 000 naukowców z renomowanych ośrodków (zdjęcie: OpenAI)
Na początek dostęp do platformy AI otrzyma 10 000 naukowców z renomowanych ośrodków (zdjęcie: OpenAI)

OpenAI dał darmowy dostęp do najnowocześniejszych modeli i narzędzi AI 100 000 naukowcom, matematykom i inżynierom. Na tej liście na razie nie ma żadnej polskiej placówki – alarmuje prof. Piotr Sankowski z Instytutu Badawczego IDEAS.

Newsletter OSOZ

ChatGPT dla naukowców bez polskich naukowców. „Europejska nauka jest uzależniona od USA”

Po tym jak Google i Anthropic wkroczyły ze swoimi modelami AI do badań naukowych, robi to też OpenAI. 29 lipca gigant AI uruchomił program „ChatGPT dla naukowców akademickich”. Ma pomóc badaczom nauk ścisłych, matematyki i inżynierii przyspieszyć odkrycia naukowe i zwiększyć wydajność pracy. Na liście są m.in. badania nad nowymi lekami.

Na początek dostęp do modelu otrzymało 10 000 instytucji. Będzie on stopniowo rozszerzany i do 2027 roku będzie to już 100 000 naukowców.

Jak donosi prof. Piotr Sankowski, dyrektor Instytutu Badawczego IDEAS, na oficjalnej liście na ten moment brakuje polskich ośrodków. Według nieoficjalnych doniesień, ma to jednak zmienić się w ciągu kilku dni. Jednak problem jest o wiele większy: polska nauka jest uzależniona od modeli z USA.

– Jeśli jako Europa nie zbudujemy w pełni niezależnych i otwartych ekosystemów AI, nasza rola w światowej nauce sprowadzi się wkrótce do roli beta-testerów i bezwiednego klikania w automatach losujących – pisze na LinkedIn prof. Sankowski.

Program jest obecnie dostępny dla naukowców z wybranych uczelni i instytucji badawczych o wysokiej aktywności naukowej. Kandydaci muszą potwierdzić swoje zatrudnienie i opisać planowane wykorzystanie AI w badaniach. Każdy zakwalifikowany naukowiec może zaprosić do programu maksymalnie czterech współpracowników z tej samej instytucji. Nabór zgłoszeń już się rozpoczął.

Najnowsze modele do badań, przeglądu literatury, wniosków grantowych i publikacji naukowych

Uczestnicy otrzymają bezpłatny dostęp do najnowocześniejszych modeli w ramach ChatGPT, ChatGPT Work i Codex, w tym do rodziny modeli GPT‑5.6⁠. Naukowcy mogą korzystać z narzędzi i funkcji wspierających prace wspierające m.in. analizy genomowe i modelowanie białek, przeglądy literatury, przygotowywanie wniosków o granty oraz publikacje.

GPT-5.6 jest dostępny w kilku wersjach dostosowanych do różnych zadań. Model Terra sprawdza się w codziennej pracy badawczej, Luna zapewnia szybsze odpowiedzi przy prostszych zadaniach, a Sol został zaprojektowany do rozwiązywania najbardziej złożonych problemów naukowych i matematycznych. W testach oceniających zaawansowane rozumowanie matematyczne model Sol osiągnął 83% skuteczności, poprawiając wynik poprzedniej generacji (72,5%).

Nowa platforma oferuje naukowcom ponad 75 specjalistycznych narzędzi z zakresu biologii i medycyny, m.in. do analizy genomu, sekwencjonowania DNA, badań pojedynczych komórek, modelowania białek i odkrywania nowych leków. AI ma także dostęp do publikacji naukowych, baz danych i narzędzi analitycznych. Wbudowany Codex pomaga pisać i poprawiać kod oraz analizować dane, natomiast ChatGPT Work wspiera przygotowanie przeglądów literatury, wniosków grantowych, publikacji naukowych i prezentacji wyników badań.

Program oferuje też szkolenia w zakresie wykorzystywania modeli AI do badań naukowych. Jak zapewnia OpenAI, dane wykorzystywane przez instytucje badawcze nie są domyślnie wykorzystywane do szkolenia modeli.

Anthropic będzie prowadził prace nad lekami. Pomóc ma sztuczna inteligencja

Anthropic, twórca popularnego modelu AI Claude, zaprezentował platformę AI do badań nad nowymi lekami – Claude Science. Firma zapowiada własne prace badawcze w poszukiwaniu leków na choroby rzadkie i sieroce.

Newsletter OSOZ

AI skróci drogę od pomysłu do leku

Claude Science to nowy produkt AI skierowany do firm farmaceutycznych, laboratoriów i zespołów badawczych. Przejmuje część pracy naukowców, przyspieszając proces odkrywania nowych leków i pomagając w realizacji skomplikowanych eksperymentów.

Platforma integruje różne bazy danych i specjalistyczne narzędzia laboratoryjne. Naukowiec wydaje jedno polecenie – na przykład dotyczące poszukiwania kandydatów na cząsteczki terapeutyczne – a Claude Science sam przeprowadzi analizę, wykona obliczenia i przedstawi wyniki.

Ambicją firmy jest skrócenie procesu opracowywania nowych leków, który statystycznie trwa ok. 10–15 lat i pochłania ok. 2,5 mld dolarów. Według przedstawicieli przemysłu farmaceutycznego sztuczna inteligencja może znacząco ograniczyć czas potrzebny na analizę danych, planowanie eksperymentów czy organizację badań klinicznych – to etapy, które czasami ciągną się latami.

Prezes Novartis Vas Narasimhan, który zasiada również w radzie nadzorczej Anthropic, wskazał trzy główne źródła opóźnień w rozwoju nowych terapii: informacyjne, operacyjne i biologiczne. Jego zdaniem AI może niemal całkowicie wyeliminować dwa pierwsze.

– Informacje będą praktycznie natychmiast dostępne dla naukowców, a organizacja eksperymentów i badań klinicznych będzie znacznie sprawniejsza. Pozostają jednak ograniczenia biologii. Eksperymentów laboratoryjnych i badań na ludziach nie da się przyspieszyć wyłącznie dzięki sztucznej inteligencji – zaznaczył.

Narasimhan ocenia, że wykorzystanie platform takich jak Claude Science mogłoby skrócić proces opracowania nowego leku z około 12 lat do 7–8 oraz zwiększyć skuteczność projektów badawczych (liczbę leków trafiających na rynek) z około 8 do nawet 16 proc. Jednocześnie podkreślił, że AI nadal nie rozwiązuje jednego z najtrudniejszych problemów współczesnej farmacji – wskazania właściwego celu biologicznego dla nowej terapii.

Claude Science wyświetla białka, struktury i cząsteczki w formacie natywnym, a każdy wynik jest powtarzalny i można go prześledzić aż do kodu źródłowego (źródło: Anthropic)
Claude Science wyświetla białka, struktury i cząsteczki w formacie natywnym, a każdy wynik jest powtarzalny i można go prześledzić aż do kodu źródłowego (źródło: Anthropic)

Ostrożność zachowuje również Chris Boerner, prezes Bristol Myers Squibb. Jego zdaniem branża powinna unikać składania nierealistycznych obietnic dotyczących szybkiego „wyleczenia raka dzięki AI”. Jednocześnie przyznaje, że technologia już dziś przynosi wymierne korzyści. Bristol Myers Squibb wykorzystuje sztuczną inteligencję do przesiewowej analizy wszystkich kandydatów na leki małocząsteczkowe i znacznej części projektów biologicznych jeszcze przed rozpoczęciem badań laboratoryjnych. Firma chce skrócić proces rozwoju nowych leków o 30 proc. dzięki wykorzystaniu AI.

Platforma Claude Science została wstępnie skonfigurowana z myślą o genomice, badaniach jednokomórkowych, proteomice i chemoinformatyce, a jej działanie opiera się na ponad 60 bazach danych naukowych (źródło: Anthropic)

Anthropic będzie firmą farmaceutyczną?

Największym zaskoczeniem była zapowiedź, że Anthropic rozpoczyna własne badania nad lekami przeznaczonymi do leczenia chorób rzadkich i sierocych.

Jak podkreśla Eric Kauderer-Abrams, szef działu life sciences w Anthropic, rozwój nauki jest jednym z kluczowych elementów misji firmy. – Wierzymy, że największą szansą na poprawę dobrobytu ludzkości są właśnie nauki przyrodnicze – podkreśla.

Premiera Claude Science to element strategii biznesowej Anthropic. Firma przygotowuje się do debiutu giełdowego i chce zbudować silną pozycję w jednym z najbardziej perspektywicznych segmentów gospodarki.

Jednocześnie zaostrza się rywalizacja z OpenAI, Google i innymi firmami rozwijającymi rozwiązania AI dla sektora ochrony zdrowia. Przykładem jest Google DeepMind, który za swój model AlphaFold otrzymał nagrodę Nobla. Anthropic ma dodatkowy atut: jej dyrektor generalny, Dario Amodei, jest naukowcem z doktoratem, a do zespołu firmy niedawno dołączył John Jumper, współtwórca AlphaFold i laureat Nagrody Nobla w dziedzinie chemii.

- Ludzie nie zdają sobie sprawy, że to, co mówię, się spełni - przekonuje Elon Musk w wywiadzie dla The Economist
– Ludzie nie zdają sobie sprawy, że to, co mówię, się spełni – przekonuje Elon Musk w wywiadzie dla The Economist

W blisko 90-minutowym wywiadzie dla The Economist Elon Musk podzielił się swoimi wizjami przyszłości. Według szefa SpaceX, Tesli i Neuralink za 3 lata sztuczna inteligencja przewyższy zdolności intelektualne całej ludzkości, przejmie większość pracy umysłowej i fizycznej, roboty doprowadzą do „gospodarki obfitości”, a pieniądze nie będą miały żadnego znaczenia.

Newsletter OSOZ

To nie pierwszy raz, gdy Musk wygłasza futurystyczne prognozy. Ale jak podkreślają analitycy The Economist, trudno je całkowicie zignorować, bo to właśnie firmy Muska najszybciej rozwijają sztuczną inteligencję, robotykę, technologie kosmiczne i interfejsy mózg–komputer. Jego wcześniejsze wizje – od rakiet wielokrotnego użytku po upowszechnienie samochodów elektrycznych – również były uznawane za nierealne.

Ludzie nie będą musieli pracować – wszystko zrobią za nich roboty

Według Muska, w ciągu 5 lat AI przewyższy inteligencją wszystkich ludzi i powstanie ogólna sztuczna inteligencja (AGI). Za 10 lat humanoidalne roboty przejmą większość zadań fizycznych, a modele AI – prace intelektualne. Praca stanie się w dużej mierze dobrowolna. Produkcja dóbr i usług będzie niemal całkowicie zautomatyzowana, a rządy będą musiały zapewniać obywatelom uniwersalny dochód, niezależny od pracy. Problemem przyszłości nie będzie inflacja, lecz deflacja wynikająca z ogromnej podaży produktów wytwarzanych przez maszyny. W efekcie pieniądze będą stopniowo tracić na znaczeniu.

Musk wspomina też o zagrożeniach AI i popiera pomysł stworzenia międzynarodowego mechanizmu bezpieczeństwa, w ramach którego największe laboratoria AI – również chińskie – mogłyby wzajemnie testować swoje modele przed ich udostępnieniem. To pomysł, który szef Google DeepMind, Demis Hassabis, zaprezentował w lipcu br. Musk zadeklarował nawet gotowość do współpracy z Samem Altmanem z OpenAI, z którym od lat jest w konflikcie, aby ochronić ludzkość przed niszczącą siłą AI.

Musk uważa ponadto, że chińskie firmy mają szansę zostać światowymi liderami AI – wszystko dzięki ogromnym zasobom energetycznym oraz zdolności do masowej produkcji robotów.

Maszyny lepsze niż najlepsi chirurdzy do 2029 roku

Musk kilka miesięcy temu wzbudził kontrowersje swoją wypowiedzią, że do 2029 roku roboty prześcigną swoimi umiejętnościami najlepszych chirurgów. W podcaście Petera Diamandisa przyznał też, że za kilka lat nie będą potrzebne uniwersytety medyczne. AI przejmie tworzenie i analizę dokumentacji medycznej, stawiając diagnozy i planując leczenie szybciej i dokładniej niż człowiek. Lekarz będzie pełnił rolę nadzorcy i osoby odpowiedzialnej za ostateczne decyzje kliniczne oraz coacha wspierającego emocjonalnie pacjentów.

Eksperci medycyny i robotyki są jednak sceptyczni. Praca lekarza wymaga działania w warunkach niepewności; lekarz nie zawsze ma dostęp do wszystkich danych. To samo dotyczy operacji. Choć roboty mogą opanować precyzję ruchów dłoni człowieka, nie będą zdolne do szybkich i ryzykownych decyzji.

Przypomnijmy, że jedna z firm Muska działa na pograniczu medycyny. Chodzi o Neuralink, która rozwija wszczepialne interfejsy mózg–komputer umożliwiające sterowanie komputerem za pomocą myśli. Musk zapowiada zwiększenie produkcji implantów oraz automatyzację zabiegów chirurgicznych, a długofalowo mówi również o symbiozie człowieka z AI. Obecnie prace koncentrują się jednak na przywracaniu utraconych funkcji neurologicznych, np. u osób sparaliżowanych po udarze mózgu.

Czysta mrzonka, próba podbicia wartości firmy czy jednak szczypta prawdy?

Niektóre wizje Elona Muska są trafne, ale wiele z nich to science fiction. W przeszłości wielokrotnie mylił się co do czasu potrzebnego na realizację swoich planów. Większość ekspertów zgadza się, że AI będzie coraz silniej wpływać na gospodarkę, ale ekonomiści są sceptyczni wobec wizji końca roli pieniądza. Już teraz wiele produktów jest wytwarzanych masowo i tanio jak nigdy dotąd. Na chińskim TEMU ceny są kilkakrotnie niższe niż u lokalnych producentów. Ale decydująca dla konsumenta jest jakość. Z kolei zasoby naturalne potrzebne do wytwarzania towarów są ograniczone. Przykładowo, żyzna gleba i słodka woda do produkcji żywności, ropa naftowa, z której powstaje plastik, metale rzadkie do produkcji półprzewodników.

Musk udzielił wywiadu kilka tygodni po tym, jak SpaceX zadebiutował na giełdzie w największej ofercie publicznej w historii, osiągając chwilowo wycenę przekraczającą 2,6 bln dolarów. Euforia inwestorów szybko opadła, a kurs akcji spadł poniżej ceny emisyjnej 135 dolarów, a kapitalizacja stopniała o ponad 1 bln dolarów. Analitycy tłumaczą przecenę realizacją zysków po rekordowym debiucie, obawami o bardzo wysoką wycenę oraz rosnącym sceptycyzmem wobec spółek opierających swoją wartość na przyszłym potencjale sztucznej inteligencji, a nie bieżących wynikach finansowych. Rozmowę z The Economist można interpretować jako próbę przypomnienia inwestorom długoterminowej wizji, na której Musk od lat buduje wartość swoich przedsięwzięć.

Elon Musk nie jest sam, wieszcząc kres obecnego modelu gospodarki. Podobną tezę stawia Emad Mostaque, były szef Stability AI, w książce The Last Economy. Autor przekonuje, że najbliższe 1000 dni przyniosą największą transformację ekonomiczną od czasów rewolucji przemysłowej. AI sprawi, że inteligencja stanie się powszechnym i tanim zasobem, zmieniając wartość pracy, kapitału i pieniądza.

– Jestem przekonany, że agenci AI będą coraz bardziej obecni w naszej pracy i codziennym życiu – mówi Prof. Piotr Sankowski

– Przestaliśmy traktować AI jak narzędzie wymagające ciągłego nadzoru, gdzie co pół godziny trzeba sprawdzać efekty i wprowadzać poprawki – mówi Prof. Piotr Sankowski, dyrektor Instytutu Badawczego IDEAS, profesor na Uniwersytecie Warszawskim, ekspert globalnego panelu naukowego ds. AI powołanego przez ONZ.

Premierze pierwszych modeli generatywnej AI towarzyszył ogromny entuzjazm. W kolejnych latach ukazało się kilka badań pokazujących, że AI nie zawsze przekłada się na wzrost efektywności pracy. Na jakim etapie rozwoju jesteśmy dziś, w 2026 roku?

Od momentu udostępnienia ChatGPT minęło kilka lat. W tym czasie szerokie grono użytkowników zrozumiało, że modele AI są naprawdę przydatne i potrafią wykonywać realną pracę.

Dziś jesteśmy na etapie wdrażania tych modeli w rzeczywistych procesach biznesowych. Do tej pory było to trudne i nie zawsze przynosiło oczekiwane rezultaty. Obecny poziom rozwoju modeli sprawia jednak, że zaczyna to mieć sens ekonomiczny. To jest, moim zdaniem, moment przełomowy.

Najnowsze modele są już w stanie wykonać pracę odpowiadającą tej wykonywanej w kilka godzin przez programistę lub innego pracownika. Przestaliśmy traktować je jak narzędzia wymagające ciągłego nadzoru, gdzie co chwilę trzeba sprawdzać efekty i wprowadzać poprawki. Dzisiaj można zlecić agentowi AI zadanie, które człowiek wykonywałby przez osiem godzin, a następnie – jak zostanie wykonane – wrócić, sprawdzić rezultat, omówić go i wejść z modelem w dalszą interakcję.

Zmienił się model współpracy. Wcześniej trzeba było praktycznie cały czas patrzeć sztucznej inteligencji na ręce. Teraz jest w stanie samodzielnie wykonać szeroki zakres prac – i podwaja się on mniej więcej co 7 miesięcy.

O agentach AI mówi się częściej, odkąd Anthropic wprowadziło Claude Codex i Cowork. Ale nadal korzysta z nich tylko wąska grupa ekspertów.

Jestem przekonany, że agenci AI będą coraz bardziej obecni zarówno w naszej pracy, jak i w codziennym życiu. To naturalny kierunek rozwoju tej technologii.

Dzisiaj trudno wyobrazić sobie tworzenie oprogramowania bez wsparcia sztucznej inteligencji działającej właśnie w formie agenta. Wchodzimy z nią w interakcję, zlecamy zadania, otrzymujemy wyniki, a model wyjaśnia, co zrobił i w jaki sposób doszedł do określonych rezultatów. To będzie się coraz bardziej upowszechniać. Agenci AI są już rzeczywistością, do której po prostu musimy się przyzwyczaić.

Kolejnym krokiem będzie wykorzystanie sztucznej inteligencji do tworzenia innowacji. Mam na myśli udział AI w dowodzeniu twierdzeń naukowych, prowadzeniu badań naukowych czy nadzorowaniu procesów badawczych.

Największą zaletą agentów AI jest ich zdolność do autonomicznego wykonywania zadań. W niektórych sektorach, na przykład w ochronie zdrowia, przekazanie takiej autonomii może jednak budzić obawy, ponieważ lekarze częściowo tracą kontrolę nad tym, co i w jaki sposób agent robi. Nie mają wpływu na jakość końcowego wyniku, za który odpowiadają. Co jest dziś większym ograniczeniem szerokiego wdrażania AI w ochronie zdrowia: kultura pracy czy ograniczenia technologiczne?

W przeszłości problemem AI było to, że poszczególne modele sprawdzały się jedynie w bardzo wąskich zastosowaniach. Dzisiaj sytuacja wygląda inaczej – modele są znacznie bardziej uniwersalne i dlatego znajdują coraz szersze zastosowanie w medycynie.

Ale w ochronie zdrowia praktycznie – także z punktu widzenia regulacyjnego – nie ma opcji, aby sztuczna inteligencja samodzielnie podejmowała decyzje w imieniu lekarza czy pacjenta. Tam, gdzie w grę wchodzi zdrowie człowieka, nadzór lekarza pozostaje niezbędny.

Obecny kierunek rozwoju medycznej AI nie skupia się na budowaniu całkowicie autonomicznych agentów medycznych. Oczywiście takie dyskusje się toczą, ale praktyka zmierza raczej w stronę ścisłej współpracy sztucznej inteligencji z lekarzem. AI ma wspierać podejmowanie decyzji klinicznych, wspomagać procesy organizacyjne zachodzące w szpitalach i przychodniach oraz odciążać personel medyczny w wykonywaniu prostych zadań. Nie chodzi o zastąpienie lekarza, lecz o dostarczenie mu narzędzia, które usprawni jego codzienną pracę.

Prof. Sankowski jako jedyny Polak znalazł się w gronie 40 światowych autorytetów powołanych przez ONZ do globalnego panelu naukowego ds. AI
Prof. Sankowski jako jedyny Polak znalazł się w gronie 40 światowych autorytetów powołanych przez ONZ do globalnego panelu naukowego ds. AI

Pojawiają się doniesienia, że sztuczna inteligencja doprowadzi do kryzysu na rynku pracy. Ostatnio głośno było o najnowszym modelu Anthropic o nazwie Mythos, który miał łamać najlepsze zabezpieczenia danych. Jak Pan odbiera te alarmistyczne doniesienia o AI wypierającej ludzi z rynku pracy oraz o rozwoju superinteligentnej AI?

Ja staram się budować bardziej realistyczną narrację, podkreślając ogromne możliwości sztucznej inteligencji, ale też uczciwie opisując związane z nią ryzyka.

Przykładem jest opublikowany na początku lipca wstępny raport międzynarodowego panelu ekspertów ONZ ds. sztucznej inteligencji. Porządkuje on wiedzę na temat szans i zagrożeń związanych z AI, opierając się na zweryfikowanych danych, a nie na medialnych spekulacjach.

Jeżeli chodzi o rozwój modeli AI, to ich możliwości bardzo szybko rosną. Nie dzieje się to jednak w sposób nieprzewidywalny. Obserwujemy systematyczny wzrost zdolności modeli do samodzielnego wykonywania coraz dłuższych i bardziej złożonych zadań – to proces, którego się spodziewaliśmy.

Wraz z tym wzrostem pojawiają się nowe wyzwania. Skoro modele potrafią prowadzić coraz bardziej zaawansowane analizy, są również w stanie wykrywać bardziej skomplikowane błędy w kodzie lub znajdować luki w oprogramowaniu. Właśnie tego obszaru dotyczą dyskusje wokół najnowszego modelu Anthropic’a o nazwie Mythos. Trzeba jednak pamiętać, że podobne obawy obserwowaliśmy już przy wcześniejszych generacjach modeli. Możliwości będą rosły, ale nie jest to zaskakujący ani całkowicie nowy kierunek rozwoju. Kluczowe jest monitorowanie ewolucji tych systemów i odpowiednie reagowanie na pojawiające się zagrożenia.

Jeżeli natomiast chodzi o wpływ sztucznej inteligencji na rynek pracy, to dotychczas nie zaobserwowano żadnych drastycznych zmian. Wprawdzie widać zmniejszenie liczby ofert dla najmłodszych pracowników, ale ten efekt może wynikać również z efektów rynkowych po pandemii COVID-19 i nie musi być bezpośrednio związany z AI.

Badania prowadzone do tej pory nie wskazują na gwałtowne załamania na rynku pracy. W ubiegłym tygodniu opublikowano analizę Banku Światowego dotyczącą wdrażania sztucznej inteligencji w Polsce. Zgodnie z nią, jeśli zadbamy o możliwość przekwalifikowania pracowników i rozwijania nowych kompetencji, wpływ AI na poziom zatrudnienia będzie niewielki. Pracy nie zabraknie – będzie się natomiast zmieniać jej charakter.

Oczywiście wszystkie modele ekonomiczne mogą się mylić, a zawsze istnieje ryzyko, że rzeczywistość potoczy się inaczej. Jednak obecnie prognozy mówiące o masowym znikaniu miejsc nie są podparte dostępnymi badaniami.

Dużo mówi się dziś o tzw. suwerenności technologicznej. W Polsce korzystamy głównie z modeli AI tworzonych w USA, co doprowadziło do naszego uzależnienia technologicznego. Przykładowo, kilka tygodni temu administracja Donalda Trumpa zablokowała dostęp podmiotom zagranicznym do modelu Fable 5 Antropic’a. Czy powinniśmy rozwijać własne? I czy w ogóle mamy szansę konkurować z modelami rozwijanymi w Stanach Zjednoczonych lub Chinach?

Polska nie ma szans konkurować w pojedynkę z gigantami AI, bo koszty budowy najnowocześniejszych modeli językowych są ogromne. Mówimy o inwestycjach przekraczających 10 miliardów dolarów, a być może nawet większych – nie dysponujemy środkami na taką skalę.

Dlatego, jeśli chcemy konkurować z Chinami czy Stanami Zjednoczonymi, musimy działać na poziomie europejskim. Tylko wspólnie, jako Europa, jesteśmy w stanie zbudować potencjał pozwalający rywalizować z największymi światowymi graczami.

Rosnąca dysproporcja między Europą a światowymi liderami rozwoju sztucznej inteligencji budzi moje wielkie obawy. AI to ogromna szansa rozwojowa, ale nie uda się jej wykorzystać bez wspólnych działań i inwestycji na poziomie całej Unii Europejskiej.

A czy jest jakaś nisza rozwoju, w której Polska jest już mocna?

W naszym instytucie badawczym IDEAS realizujemy bardzo wiele interesujących projektów. Prowadzimy prace między innymi w obszarze wizji komputerowej oraz wdrażania sztucznej inteligencji w zastosowaniach związanych z obronnością. Potencjał jest ogromny, także w ochronie zdrowia.

Uważam, że powinniśmy znacznie mocniej inwestować w badania interdyscyplinarne związane z AI. To właśnie staramy się robić, łącząc kompetencje z różnych dziedzin i rozwijając rozwiązania, które mają szansę znaleźć praktyczne zastosowanie.

Jednym z takich obszarów jest wykorzystanie AI w badaniach naukowych. Jesienią organizujemy warsztaty poświęcone zastosowaniu AI w badaniach materiałowych. To bardzo interdyscyplinarny temat, łączący sztuczną inteligencję i fizykę ciała stałego. Wierzymy, że wykorzystanie AI w tego typu badaniach będzie miało bardzo duży wpływ zarówno na rozwój nauki, jak i na dalszy rozwój samej AI oraz jej zastosowań w fizyce.

Czy model współpracy nauki, biznesu i administracji publicznej, który bardzo dobrze sprawdza się w Dolinie Krzemowej, moglibyśmy przenieść również do Polski? Czy jesteśmy w stanie stworzyć taki ekosystem sprzyjający tworzeniu innowacji?

Nad tym też  pracujemy w naszym instytucie. Staramy się przekształcać wyniki badań w konkretne produkty i projekty, które mogą znaleźć praktyczne zastosowanie. Oczywiście jest to proces, który wymaga czasu i nie dzieje się z dnia na dzień. Jestem jednak przekonany, że w najbliższych latach będziemy odnosić coraz więcej sukcesów w komercjalizacji naszych rozwiązań. Już dziś obserwujemy to w projektach związanych z AI wykorzystywaną w obronności.

Największe firmy AI są opętane obsesją na punkcie tworzenia coraz większych modeli sztucznej inteligencji – mówi Karen Hao. Z autorką bestsellerowej książki „Imperium AI” (Empire of AI) rozmawiamy o negatywnych stronach wyścigu AI, niebezpieczeństwach dla demokracji i środowiska naturalnego.

Ponadto w numerze:

OSOZ Polska (7/2026)
OSOZ Polska (7/2026)

Spis treści:

Wszystkie wydania archiwalne są dostępne na zakładce POBIERZ.

Archiwum czasopisma OSOZ
Archiwum czasopisma OSOZ pobierz bezpłatnie poprzednie wydania
OpenAI uruchomił nową funkcję Zdrowie w ChatGPT
OpenAI uruchomił nową funkcję Zdrowie w ChatGPT

23 lipca br. OpenAI udostępniło funkcję „Zdrowie” dla użytkowników smartfonów Apple w USA. Dzięki niej ChatGPT objaśni wyniki badań oraz dopasuje dietę i styl życia do stanu zdrowia. To prywatny doradca zdrowotny na każde zawołanie i przedsmak agentycznej AI.

Newsletter OSOZ

Jak działa ChatGPT Zdrowie?

Aby uruchomić opcją, trzeba w pierwszym kroku udzielić zgodę na dostęp ChatGPT do danych z aplikacji Apple Zdrowie. W tym hubie danych gromadzone są informacje o np. aktywności fizycznej albo jakości snu pochodzące z inteligentnego zegarka Apple Watch, innych aplikacji (np. MyFitnessPal) i urządzeń ubieralnych. W USA pacjenci mogą też zsynchronizować swój iPhone z elektroniczną dokumentacją medyczną gromadzoną podczas wizyt u lekarza i przeglądać wszystkie dane medyczne bezpośrednio w telefonie.

Po integracji ChatGPT z Apple Health, podczas rozmów dotyczących zdrowia AI będzie mogła sięgnąć do dostępnych danych, aby podczas udzielania odpowiedzi uwzględnić kontekst zdrowia użytkownika. Jak tłumaczy OpenAI, dzięki integracji AI z kartoteką medyczną łatwiej zrozumiemy wyniki badań laboratoryjnych i dowiemy się, jak zadbać o swoje zdrowie.

Przykładowo, ChatGPT może podsumować dane po ostatniej wizycie lekarskiej, porównać nowe wyniki badań z tymi wykonywanymi w przeszłości, sprawdzić jak sen i aktywność fizyczna wpływają na zmiany parametrów zdrowia. OpenAI wyraźnie komunikuje, że nowa opcja pełni funkcję informacyjną, a głównym zadaniem jest wsparcie procesu opieki, a nie zastąpienie wizyty u lekarza. Dane z Apple Health oraz rozmowy z czatbotem nie są wykorzystywane do trenowania modelu i nie opuszczają smartfona.

Kiedy zapytamy ChatGPT o to, co możey zrobić dzisiaj, aby poprawić swoje zdrowie, czatbot najpierw sprawdzi nasze dane medyczne, aby dopasować odpowiedź do aktualnego stanu zdrowia
Kiedy zapytamy ChatGPT o to, co możey zrobić dzisiaj, aby poprawić swoje zdrowie, czatbot najpierw sprawdzi nasze dane medyczne, aby dopasować odpowiedź do aktualnego stanu zdrowia

W każdej rozmowie dotyczącej zdrowia ChatGPT sięgnie do danych medycznych

Największą zaletą ChatGPT jest interpretacja danych z elektronicznej dokumentacji medycznej oraz tłumaczenie skomplikowanych wykresów i podsumowań dostępnych w Apple Zdrowie. Do tego AI kumuluje dane z różnych źródeł – dotychczas część informacji przechowywana była na portalu pacjenta, część w aplikacjach typu fitness, a część w aplikacjach obsługujących urządzenia ubieralne jak smartwatche. ChatGPT zdrowie łączy wszystkie te dane w jedną całość i pozwala zrozumieć szerszy kontekst zdrowia.

ChatGPT wytłumaczy dane prostym językiem i uwzględni je w każdej rozmowie na temat diety, uprawiania sportu albo zmian w stylu życia. Z czasem chatbot dokładnie poznaje stan zdrowia użytkownika, stając się personalnym doradcą. To pierwszy krok w kierunku agentycznej AI. Wiemy już, że OpenAI pracuje nad inteligetnym głośnikiem, asystentem głosowym podobnym do Siri i Amazon Alexa. Jeśli powstanie, będziemy mogli zapytać, co zjeść, aby poprawić wyniki badań laboratoryjnych albo o której położyć się do łóżka, aby lepiej wypocząć.

Pilotaż nowej funkcji rozpoczął się na początku roku. Na jego podstawie OpenAI doszedł do wniosku, że pytania o zdrowie padają często w trakcie rozmowy z ChatGPT na inny temat i nie są to zawsze odseparowane dyskusje. Na przykład podczas planowania posiłków lub szukania przepisów użytkownicy często pytali AI o wzięcie pod uwagę alergii pokarmowej lub innych ograniczeń dietetycznych. Ponad 70% rozmów dotyczących zdrowia odbywało się poza dedykowaną sekcją „Zdrowie”. Stąd OpenAI zdecydował się na włączenie opcji w standardowy czat. Z kolei na zakładce „Zdrowie” można wrócić do poprzednich rozmów i przeglądać najważniejsze podsumowania danych.

Stąd ChatGPT może uwzględniać informacje zdrowotne, jak zażywane leki, wyniki badań laboratoryjnych, rozpoznania medyczne, jakość snu i aktywność fizyczna itd. w każdej rozmowie. Na przykład szukając restauracji, ChatGPT może uwzględnić wyniki badania poziomu cholesterolu we krwi i polecić zdrowszą alternatywę na kolację z rodziną.

Na razie nie wiadomo, kiedy funkcja będzie dostępna w Europie. Ale nie stanie się to szybko m.in. ze względu na restrykcyjne przepisy w zakresie przetwarzania danych (RODO) i rozwiązań AI. W żadnym państwie w Europie nie jest możliwa integracja elektronicznej dokumentacji medycznej z aplikacją Apple Zdrowie.

- Dzięki środkom z KPO uruchamiamy kolejne rozwiązania i aplikacje. Nie myślimy już tylko o cyfrowej części systemu. Myślimy również o cyberbezpieczeństwie, bo to ważna część naszego codziennego życia - powiedział wiceminister Zdrowia Tomasz Maciejewski podczas konferencji Perspektywy e-Zdrowia
– Dzięki środkom z KPO uruchamiamy kolejne rozwiązania i aplikacje. Nie myślimy już tylko o cyfrowej części systemu. Myślimy również o cyberbezpieczeństwie, bo to ważna część naszego codziennego życia – powiedział wiceminister Zdrowia Tomasz Maciejewski podczas konferencji Perspektywy e-Zdrowia

MZ przyspiesza wdrożenie Centralnej e-Rejestracji i zapowiada nowe systemy, aby uszczelnić system zdrowia. Jakie nowe systemy placówki zdrowia muszą wdrożyć w II połowie 2026 roku i w 2027 roku?

Newsletter OSOZ

Centralna e-Rejestracja w 2027 roku zamiast 2029 roku

Flagowym projektem realizowanym w 2026 roku jest Centralna e-Rejestracja – ogólnopolski system zarządzania kolejkami do lekarzy specjalistów i usług profilaktycznych. Od 1 lipca w systemie obowiązkowo umawiane są wizyty na pierwsze 3 usługi: pierwszą wizytę u kardiologa, mammografię i cytologię/test HPV.

W pierwszej fazie system objął łącznie ok. 3000 placówek zdrowia. Zapowiedź, że NFZ będzie płacić  tylko za usługi umówione przez CeR, okazała się skuteczna i nie było opóźnień w uruchomieniu systemu. MZ chwali się rosnącą liczbą „uratowanych” terminów, czyli wizytami, które pacjenci odwołali przez CeR przez Internetowe Konto Pacjenta, aplikację mojeIKP, SMS lub bezpośrednio w placówce.

Wszystkie 39 świadczeń specjalistycznych zostanie objętych systemem już do końca 2027 roku, a nie do 2029 roku, jak planowano. To pokłosie afery związanej z uprzywilejowanym przyjmowaniem pacjentów w jednym ze szpitali.

Nowością jest e-kolejka do szpitali na planowane zabiegi i operacje, która zostanie uruchomiona do końca 2026 roku. To taka Centralna e-Rejestracja do szpitali, która ma uszczelnić system i skończyć z przyjęciami poza kolejnością.

Kalendarz Centralnej e-Rejestracji:

e-DiLO usprawni koordynację leczenia onkologicznego

Elektroniczna karta diagnostyki i leczenia onkologicznego (e-DiLO) będzie narzędziem koordynującym całą ścieżkę leczenia pacjenta z chorobą nowotworową – od momentu podejrzenia nowotworu, przez diagnostykę, aż po zakończenie terapii.

Pacjent zyska dostęp do pełnej historii leczenia zapisanej w jednym miejscu. Lekarze będą mogli szybciej prześledzić wcześniejsze badania, zaplanować kolejne etapy terapii oraz uniknąć niepotrzebnego powtarzania badań diagnostycznych. Przełoży się to na lepsze decyzje kliniczne, sprawniejszą organizację leczenia oraz wyższą jakość opieki.

Nowy system ma też ułatwić współpracę pomiędzy wszystkimi uczestnikami Krajowej Sieci Onkologicznej. Karta będzie dostępna zarówno z poziomu systemów szpitalnych (HIS) i aplikacji gabinet.gov.pl.

Wdrożenie będzie przebiegało etapami. W okresie przejściowym karty papierowe i elektroniczne będą funkcjonować obok siebie. Od 1 stycznia 2027 roku e-DiLO ma stać się obowiązującym standardem. Karta nie będzie mogła być wystawiana w prywatnych gabinetach – w przypadku pacjentów posiadających wyniki badań wykonanych komercyjnie będzie to możliwe dopiero po kwalifikacji przez specjalistę ambulatoryjnej opieki specjalistycznej.

Lepszy wgląd do danych pacjenta

e-Profil Pacjenta umożliwi lekarzowi szybki dostęp do uporządkowanych informacji o historii leczenia chorego. Dane będą prezentowane w jednym miejscu, co ułatwi ocenę skuteczności terapii, analizę farmakoterapii oraz podejmowanie decyzji klinicznych.

System będzie integrował informacje z centralnych rejestrów, prezentując m.in. historię recept, rozpoznań, zdarzeń medycznych oraz powiadomienia dotyczące stanu zdrowia pacjenta. Dane będą aktualizowane automatycznie, a lekarz nie będzie musiał przeszukiwać wielu różnych systemów.

Podsumowanie zdrowia ma być widoczne w systemie gabinetowym, aby nie trzeba było przełączać się między systemami. Oprócz E-Profilu Pacjenta ma też powstać Skrócona Karta Zdrowia Pacjenta (Patient Summary) wymagana przez Europejską Przestrzeń Danych dotyczących Zdrowia (EHDS).

AI w diagnostyce obrazowej

W ramach dofinansowania z KPO powstają też Platforma Usług Inteligentnych (PUI) oraz narzędzia wspierające decyzje kliniczne oparte na AI. Na jej wdrożenie wybrane szpitale uzyskały dofinansowanie, a te należące do sieci szpitali otrzymają bezpłatną licencję. Na PUI będą dostępne algorytmy do oceny zdjęć medycznych. Zdjęcia medyczne wykonane w placówce będzie można przesłać na PUI i zwrotnie otrzymać opis przygotowany przez AI.

Zgodnie z harmonogramem rozliczania projektów z KPO, PUI powinna zostać wdrożona do 31 sierpnia 2026 r.

Opieka nad pacjentem poza gabinetem lekarskim

W III kwartale br. rusza Domowa Opieka Medyczna (DOM) – system wspomagający monitorowanie stanu zdrowia pacjentów chorych przewlekle lub z grup ryzyka w ramach programu profilaktyki. Dane będą przepływać automatycznie z inteligentnych urządzeń jak smartwatche, e-wagi albo e-ciśnieniomierze. Pacjenci będą też mogli wpisać wyniki manualnie na Indywidualnym Koncie Pacjenta albo w aplikacji mojeIKP. Lekarz zobaczy te dane w systemie gabinetowym, łącznie z wykresami trendów i informacją o odchyleniach od normy. Wgląd do danych będzie miał również pacjent.

Platforma e-Konsylium

Budowany od 2024 roku system doczeka się w tym roku finału. W maju uchwalono ustawę regulującą wprowadzenie nowych usług e-zdrowia, w tym e-Konsylium. Jego pełne uruchomienie planowane jest na koniec 2026 roku. Lekarze POZ lub specjaliści z mniejszych placówek będą mogli w bezpieczny sposób konsultować skomplikowane przypadki z zespołami klinicznymi z wiodących ośrodków medycznych. Narzędzie pozwoli w bezpieczny sposób wymieniać między sobą dokumentację medyczną i wyniki badań. Pacjent szybciej otrzyma plan leczenia i nie będzie już wysyłany do poradni specjalistycznych, aby „na wszelki wypadek” zweryfikować diagnozę i terapię.

TerminE-usługa / projektCo się zmienia?
1 lipca 2026Centralna e-Rejestracja (CeR)Rejestracja na trzy pierwsze usługi możliwa jest tylko przez CeR.
III kwartał 2026Domowa Opieka Medyczna (DOM)Start zdalnego monitorowania pacjentów z wykorzystaniem urządzeń takich jak smartwatche, e-ciśnieniomierze i e-wagi.
Od 1 stycznia 2027e-Kolejka do szpitaliUruchomienie centralnego systemu kolejkowego dla planowych hospitalizacji, zabiegów i operacji.
Do końca 2026 r.Platforma e-KonsyliumLekarze zyskają możliwość bezpiecznych konsultacji z ekspertami oraz wymiany dokumentacji medycznej online.
Do końca sierpnia 2026 r.Platforma Usług Inteligentnych (PUI)Wdrażanie narzędzi AI do analizy obrazów medycznych w szpitalach finansowanych z KPO.
II połowa 2026 r.e-Profil PacjentaLekarze otrzymają dostęp do uporządkowanego podsumowania historii leczenia pacjenta w systemie gabinetowym.
II połowa 2026 r.Skrócona Karta Zdrowia (Patient Summary)Rozpoczęcie wdrażania karty zgodnej z wymaganiami Europejskiej Przestrzeni Danych dotyczących Zdrowia (EHDS).
1 stycznia 2027 r.e-DiLOElektroniczna karta diagnostyki i leczenia onkologicznego stanie się obowiązującym standardem.
Do końca 2027 r.Centralna e-RejestracjaSystem obejmie wszystkie 39 świadczeń specjalistycznych, dwa lata wcześniej niż pierwotnie planowano.
Polacy coraz chętniej korzystają z aplikacji mojeIKP do zarządzania własnym zdrowiem
Polacy coraz chętniej korzystają z aplikacji mojeIKP do zarządzania własnym zdrowiem

W pierwszych 5 miesiącach 2026 roku przybyło 1,6 mln instalacji aplikacji mojeIKP. Jeśli obecne tempo się utrzyma, to pod koniec 2026 roku łączna liczba użytkowników może przekroczyć 7,8 mln.

Rekordowy wzrost liczby użytkowników

Aplikacja mojeIKP została udostępniona 10 maja 2021 r. jako mobilna wersja Internetowego Konta Pacjenta. Dziś korzysta z niej ponad 5 mln osób, z kolei z portalu IKP – ponad 20 mln.

W 2021 r. aplikację – która miała swoją premierę 10 maja – zainstalowało zaledwie 836 osób. W pierwszych latach zainteresowanie było niewielkie: w 2022 r. liczba użytkowników wzrosła o 1 750 osób , a w 2023 r. – o 6 306 osób. Przełom nastąpił w 2024 r., kiedy liczba nowych instalacji osiągnęła 888 620. W 2025 r. aplikację zainstalowało już 2 515 375 kolejnych osób, a tylko w pierwszych pięciu miesiącach 2026 r. – następne 1 593 267 użytkowników.

Jeśli obecne tempo się utrzyma, liczba nowych instalacji w okresie 15 maja – 31 grudnia może zwiększyć się o kolejne 2,8 mln. A to oznacza, że pod koniec 2026 roku z mojeIKP korzystałoby ok. 7,8 mln osób. Taką prognozę podaje Centrum e-Zdrowia. Jeśli do końca roku powstanie zapowiadana Centralna e-Kolejka do szpitali – która na pewno zmotywuje do zalogowania się na IKP albo pobrania mojeIKP – jest to wariant realistyczny.

Przyrost użytkowników aplikacji mojeIKP w poszczególnych latach (źródło: Centrum e-Zdrowia)
Łączna liczba użytkowników aplikacja mojeIKP w poszczególnych latach z prognozą na 2026 (opracowanie własne)
Nominalny przyrost użytkowników apki mojeIKP. Jeśli do końca 2026 roku powstanie tzw. e-kolejka do szpitali, prognoza 7,8 mln użytkowników jest realistyczna (źródło: Centrum e-Zdrowia)
Nominalny przyrost użytkowników apki mojeIKP. Jeśli do końca 2026 roku powstanie tzw. e-kolejka do szpitali, prognoza 7,8 mln użytkowników jest realistyczna (źródło: Centrum e-Zdrowia)

Co potrafi mojeIKP?

mojeIKP umożliwia dostęp do najważniejszych usług publicznego systemu ochrony zdrowia. Za pomocą aplikacji pacjenci mogą m.in.:

Jedną z najczęściej wykorzystywanych funkcji pozostaje realizacja e-recept w aptece. Po wprowadzeniu Centralnej e-Rejestracji, od tego roku pacjenci mogą zapisywać się za pomocą aplikacji m.in. na:

W kolejnych miesiącach lista świadczeń dostępnych w Centralnej e-Rejestracji ma być systematycznie rozszerzana.

Aplikacja oferuje również rozwiązania wspierające profilaktykę i zdrowy styl życia, takie jak licznik kroków, licznik wypijanej wody, program „8 tygodni do zdrowia”, ankiety programu „Moje Zdrowie” oraz kwestionariusz „10 dla serca”.

Według danych Centrum e-Zdrowia mojeIKP pozostaje najwyżej ocenianą aplikacją zdrowotną w Polsce. W sklepach Google Play i App Store użytkownicy wystawili jej średnią ocenę 4,8 na 5 gwiazdek (ponad 200 tys. opinii). W 2026 r. apka zdobyła również pierwsze miejsce w konkursie Mobile Trends Awards w kategorii „Sport i zdrowie”.

mojeIKP w liczbach

Reklama aplikacji Replika, która pozwala stworzyć idealnego przyjaciela, a nawet partnera i partnerką
Reklama aplikacji Replika, która pozwala stworzyć idealnego przyjaciela, a nawet partnera i partnerką (źródło: Replika)

15 lipca w Chinach weszły w życie pierwsze na świecie przepisy regulujące działanie chatbotów sztucznej inteligencji zdolnych do budowania emocjonalnych relacji z użytkownikami. Perfekcyjni cyfrowi przyjaciele i kochankowie oferowani przez aplikacje Replika, Character.AI albo chiński Doubao mogą prowadzić do uzależnienia, a w efekcie – problemów psychicznych, izolacji społecznej i nawet samobójstw.

newsletter osoz

Plaga cyfrowych kopii partnerów, członków rodziny a nawet zmarłych

ChatGPT słucha z uwagą, rozumie emocje, podaje rady jak najlepszy przyjaciel. Nie krytykuje i można z nim porozmawiać o każdej porze dnia i nocy. Ale znacznie dalej idą specjalistyczne chatboty generatywnej AI wytrenowane do symulowania uczuć i pełnienia roli przyjaciela, terapeuty, partnera czy członka rodziny.

Użytkownicy nadają im osobowość, prowadzą wielogodzinne rozmowy i budują relacje przypominające więzi z drugim człowiekiem. Stają się one sposobem radzenia sobie z samotnością, stresem lub kryzysem psychicznym. Na rynku są już tzw. ghost-boty, czyli boty AI wytrenowane na tekstach, zdjęciach, filmach wideo i wpisach w mediach społecznościowych osoby zmarłej.

Władze Chin widzą w tego typu rozwiązaniach AI zagrożenie dla zdrowia psychicznego i spójności społecznej.

Przyjęte 15 lipca przepisy „Interim Measures for the Administration of Artificial Intelligence Anthropomorphic Interaction Services” (chiń. 人工智能拟人化互动服务管理暂行办法) regulują systemy AI zaprojektowane do długotrwałej, emocjonalnej interakcji z użytkownikiem. Ich twórcy muszą m.in. zablokować dostęp do wirtualnych partnerów i członków rodziny osobom nieletnim oraz wprowadzić skuteczną weryfikację wieku, automatycznie przełączając dzieci na specjalny tryb z ograniczeniami czasowymi. Platformy są także zobowiązane do regularnego przypominania, że rozmówca jest sztuczną inteligencją, zachęcania do robienia przerw oraz interwencji w sytuacjach kryzysowych.

Chińska aplikacja Doubao pełni rolę chatbota AI. Korzysta z niej ponad 330 mln osób
Z chińskiego chatbota AI Doubao korzysta ponad 330 mln osób

Przepisy zabraniają projektowania chatbotów w sposób prowadzący do emocjonalnej zależności, nadmiernego przywiązania lub zastępowania realnych relacji społecznych. Firmy nie mogą również wykorzystywać prywatnych rozmów użytkowników do trenowania modeli AI ani generować treści promujących samookaleczenia, samobójstwo czy przemoc. Za naruszenie regulacji grożą wysokie kary finansowe, a nawet zamknięcie dostępu do aplikacji.

Psychoza AI: śluby i randki z AI, depresja po likwidacji chatbotów

Emocjonalni towarzysze AI należą obecnie do najszybciej rozwijających się segmentów generatywnej sztucznej inteligencji. Chiński Doubao ma już około 382 mln aktywnych użytkowników miesięcznie. Z Character.AI albo Repliki – które umożliwiają generowanie wirtualnych przyjaciół – korzysta ponad 20 mln osób. Model biznesowy tych platform opiera się na subskrypcjach oraz zakupach dodatkowych funkcji, takich jak wirtualne randki lub prezenty.

Chatboty są projektowane tak, aby nie oceniały użytkownika, okazywały empatię i nieustannie podtrzymywały rozmowę. Im dłuższa interakcja, tym większe zaangażowanie i potencjalne zyski twórców. Taka biznesowa konstrukcja algorytmów może sprzyjać uzależnieniu, prowadzić do wycofania społecznego oraz zastępowania realnych relacji kontaktami z maszyną.

W 2025 r. głośna była sprawa Japonki, która po rozstaniu z narzeczonym „poślubiła” partnera stworzonego przy pomocy ChatGPT. I choć ceremonia nie miała żadnych skutków prawnych, pokazuje, jak daleko może prowadzić uzależnienie od emocjonalnej AI.

32-letnia Yurina Noguchi i jej partner AI Klaus na ekranie telefonu komórkowego zaraz po ślubie (zdjęcie: REUTERS/Kim Kyung-Hoon)
32-letnia Yurina Noguchi i jej partner AI Klaus na ekranie telefonu komórkowego zaraz po ślubie (zdjęcie: REUTERS/Kim Kyung-Hoon)

Psycholodzy alarmują, że uzależnienie od AI może mieć tragiczne skutki. Przykładem jest historia nastolatka z Florydy, który nawiązał obsesyjną relację z chatbotem Character.AI. W złożonym przed sądem pozwie rodzina twierdzi, że przed śmiercią chłopiec poinformował bota o zamiarze popełnienia samobójstwa, a system miał go do tego zachęcać.

Zjawisko niezdrowych relacji z AI nazywa się „psychozą AI”. Użytkownik zaczyna traktować chatbota jako osobę i wiąże się z nim emocjonalnie, tak jak z drugim człowiekiem. W Chinach media szeroko opisywały sprawę kobiety, która po zamknięciu ulubionej usługi AI popadła w głęboką depresję i zrezygnowała z pracy.

Chiny chcą kontrolować AI, bo zagraża tradycyjnym wartościom

Także w Stanach Zjednoczonych kolejne stany wprowadzają obowiązek informowania użytkowników, że rozmawiają z AI, wymagają zabezpieczeń dla dzieci oraz procedur reagowania na sygnały sugerujące myśli samobójcze. W 2023 roku włoski organ ochrony danych osobowych częściowo zablokował dostęp do aplikacji Replika z powodu niewystarczającej ochrony nieletnich.

Nowe chińskie prawo ma jednak drugie dno. Władze w Pekinie coraz wyraźniej obawiają się nie tylko zagrożeń psychologicznych związanych z emocjonalną AI, ale także jej wpływu na demografię.

Liczba zawieranych małżeństw gwałtownie spada, rodzi się rekordowo mało dzieci, a populacja kraju kurczy się już czwarty rok z rzędu. W 2024 r. zarejestrowano zaledwie 6,1 mln małżeństw, o ponad 20 proc. mniej niż rok wcześniej, a w pierwszym kwartale 2026 r. ich liczba ponownie spadła o 6,2 proc. rok do roku. Jednocześnie w 2025 r. urodziło się zaledwie 7,92 mln dzieci – najmniej od powstania Chińskiej Republiki Ludowej w 1949 r. Coraz więcej młodych ludzi wybiera życie w pojedynkę, późniejsze małżeństwo albo brak dzieci. Badania pokazują, że po zniesieniu polityki jednego dziecka w 2016 r. liczba urodzeń wzrosła tylko nieznacznie i do tego na krótko.

Cyfrowi partnerzy AI są dla władz centralnych kolejnym czynnikiem osłabiającym relacje międzyludzkie, ograniczającym skłonność młodych ludzi do zakładania rodzin i posiadania dzieci, co zagraża spójności społecznej.

Najwygodniej do lekarzy specjalistów umówimy się przez Internetowe Konto Pacjenta albo aplikację mobilną mojeIKP
Najwygodniej do lekarzy specjalistów umówimy się przez Internetowe Konto Pacjenta albo aplikację mobilną mojeIKP

Ministerstwo Zdrowia opublikowało harmonogram rozszerzania Centralnej e-Rejestracji o kolejne świadczenia specjalistyczne finansowane przez NFZ. W ciągu dwóch lat systemem zostanie objętych 39 zakresów usług.

newsletter osoz

Kolejne specjalizacje będą dołączać etapami

Na razie przez Centralną e-Rejestrację można umówić się na pierwszą wizytę u kardiologa i na dwa badania profilaktyczne – mammografię i cytologię. Od 1 sierpnia 2026 r. do systemu zostaną włączone poradnie: angiologiczne, chorób zakaźnych, endokrynologiczne, hepatologiczne, immunologiczne, nefrologiczne, neonatologiczne oraz leczenia gruźlicy i chorób płuc.

W 2027 r. dołączą kolejne specjalizacje:

Pierwotny harmonogram zakładał terminy do 2029 roku, ale po skandalu z omijaniem kolejek, Ministerstwo Zdrowia przyspiesza pełne wdrożenie CeR. Dodatkowo do końca 2026 roku powstanie Centralna e-Kolejka dla planowanych wizyt w szpitalu.

Jeden system zamiast dzwonienia i chodzenia od placówki do placówki

Centralna e-Rejestracja wprowadza zupełnie nowy system zapisów na pierwsze wizyty u lekarzy specjalistów. Każda placówka zostaje podłączona do centralnego systemu i udostępnia swoje kalendarze, dzięki czemu pacjenci mogą sprawdzić wolne terminy we wszystkich placówkach w Polsce w jednym miejscu. Za pośrednictwem Internetowego Konta Pacjenta oraz aplikacji mojeIKP można zapisać się na konsultację, łatwo ją przełożyć lub odwołać. System przypomina o zbliżającym się terminie, wysyłając SMS lub e-mail.

Resort zdrowia liczy, że centralizacja zapisów ograniczy liczbę niewykorzystanych terminów oraz skróci czas oczekiwania na wizytę u specjalisty. Nowy system ma również uporządkować prowadzenie list oczekujących. Dzięki centralnej bazie danych łatwiej wykrywać sytuacje, w których ten sam pacjent zapisuje się jednocześnie do kilku poradni na to samo świadczenie. W połączeniu z możliwością elektronicznego odwoływania wizyt ma to zwiększyć liczbę dostępnych terminów dla innych pacjentów.

Centralna e-rejestracja jest jednym z kluczowych projektów cyfryzacji ochrony zdrowia realizowanych przez Ministerstwo Zdrowia i Centrum e-Zdrowia. Dane gromadzone w systemie mają pomóc lepiej zarządzać zasobami ochrony zdrowia.

1 3 4 5 6 7 154

Dodaj do zaufanych źródeł Google