
Badanie przeprowadzone na 1000 osób przez Fundację My Pacjenci we współpracy z Centrum e-Zdrowia obrazuje bezprecedensowy wzrost akceptacji rozwiązań e-zdrowia w przeciągu ostatnich 3 lat. A to oznacza, że placówki ochrony zdrowia powinny zaktualizować strategię świadczenia usług. Na ten temat rozmawiamy z Magdaleną Kołodziej, Prezes Zarządu Fundacji.
Jak zmieniło się nastawienie do e-zdrowia przed i po pandemii?
Pandemia niejako wymusiła szybszą akceptację rozwiązań e-zdrowia. Tak jak jednoznacznie pozytywnie przyjęta została społecznie e-recepta, już z poradami realizowanymi masowo przez telefon tak się nie stało.
Jednak niezależnie od indywidualnych doświadczeń, przełamana została na dużą skalę bariera, że lekarz może leczyć poprzez telefon czy połączenie video. Część placówek, w tym szczególnie duże sieci prywatne, już wcześniej rozwijała taką formę świadczenia usług, dbając o ich poziom oraz zapewnienie odpowiedniej jakości sprzętu.
Pokłosiem pandemii w tym obszarze są na pewno próby unormowania jakości telewizyt, na przykład poprzez publikację standardów świadczenia usług na odległość. Jeśli tego typu e-usługi są przeprowadzone w odpowiedni sposób, okazują się dobrą i skuteczną alternatywą.
Obserwujemy także, że w AOS powstają i upowszechniają się zdalne formy świadczenia usług medycznych pacjentom chorym przewlekle. Takie standardy są opracowywane na przykład w kardiologii i okazują się korzystne zarówno dla lekarza jak i pacjenta. Decydenci, mam wrażenie, podchodzą do tej formy świadczeń medycznych jako „wspomnienia z pandemii”, o których chcą zapomnieć, a nie normować go i regulować w korzystnym dla wszystkich interesariuszy kierunku.
9 na 10 osób zna podstawowe rozwiązania e-zdrowia. Nowe narzędzia jak e-receptę, e-skierowanie czy Internetowe Konto Pacjenta (IKP) zna już 93,7% badanych, w tym 84% osób w wieku 18–29 lat (co wynika z rzadkiego korzystania ze świadczeń medycznych w tym wieku) i 94,9% osób powyżej 60 roku życia. Jedynie 2,9% badanych o nich nie słyszało. Przyspieszenie cyfryzacji w ostatnich 2–3 latach zauważyło 87,3% badanych. Ponad 9 na 10 respondentów uznało, że warto rozwijać segment e-Zdrowia w celu poprawy dostępności i jakości świadczeń medycznych. Najlepszą oceną cieszy się e-recepta (91,5% wskazań pozytywnych), zaraz za nią e-skierowanie (86,1%) i IKP (82,7%). Najgorzej została oceniona aplikacja mojeIKP, choć i tak przeważają oceny pozytywne nad negatywnymi (63,3% vs. 31,7%).

Co oznaczają dla lekarzy i placówek medycznych wyniki badania wskazujące na dużą akceptację rozwiązań e-zdrowia?
Jednoznacznie sugerują, że zarówno lekarze, jak i placówki ochrony zdrowia powinni rozwijać kompetencje w tym zakresie. Lekarze – szkolić się i edukować już w czasie studiów z wysokiej jakości, prawidłowo prowadzonych świadczeń telemedycznych.
Niezbędne jest także wyposażanie placówek ochrony zdrowia od poziomu POZ w odpowiedniej jakości sprzęt do świadczenia e-usług. I tu konieczny jest ruch ze strony płatnika, który będzie albo takiego sprzętu wymagał, albo premiował za jego posiadanie – rozliczanie teleporad świadczonych przez komórkę lekarza mogło być akceptowane jedynie w tak wyjątkowych warunkach, jak pandemia.
Które wyniki najbardziej Panią zaskoczyły?
Prawie 70% badanych korzystało z internetu w ciągu ostatnich 12 miesięcy w obszarze związanym z ochroną zdrowia, a kolejne 12% chętnie by to zrobiło. To spory odsetek i system powinien to wykorzystać.
Jednocześnie, jednym z podstawowych oczekiwań pacjentów jest możliwość zapisania się do lekarza przez internet. To wskazuje na rozbieżność między rzeczywistością pacjentów a realiami systemu, gdzie nadal do większości placówek trzeba dzwonić by się umówić na wizytę.
Jakie zmiany w cyfryzacji systemu ochrony zdrowia są konieczne, aby wyjść naprzeciw oczekiwaniom pacjentów?
Przede wszystkim rozwój e-zdrowia musi następować szybciej. Już kolejny rok zachwycamy się, że e- recepta się przyjęła. To zdecydowanie za mało. Pytanie, o jakie funkcje ona się przez te lata wzbogaciła?
Wprowadzenie narzędzi e-zdrowia musi być zdecydowanie szybsze. Powinny być one tak projektowane, by mogły z nich korzystać różne pokolenia, w zależności od preferowanych przez nie form. Kolejnym oczekiwaniem pacjentów jest zwiększenie indywidualizacji narzędzi e- zdrowia – każdy pacjent chce, by były one przydatne, by pomagały w jego konkretnej sytuacji zdrowotnej. Wyraźnym życzeniem jest także wykorzystanie technologii do kontrolowania stanu zdrowia i profilaktyki.
Jakich ułatwień najbardziej brakuje pacjentom, a które mogłyby być wprowadzone do systemu e-zdrowia?
Respondenci badania najczęściej wskazywali na różne funkcjonalności związane z e-receptą. Przykładowo chcieliby:
Mówi się, że „ochrona danych jest dla zdrowych”, a pacjenci mają zupełnie inne priorytety i np. chętniej dzielą się danymi, jeśli to miałoby pomóc im lub innym osobom. Czy to prawda?
Tak to prawda.
Obserwujemy coraz większą otwartość społeczeństwa do dzielenia się historią swojej choroby, szczególnie, gdy na szali jest możliwość wsparcia w terapii osoby bliskiej lub w podobnej sytuacji zdrowotnej. Niemal 6 na 10 ankietowanych wyraziłoby zgodę na to, by ich dane medyczne były wykorzystywane anonimowo w opracowaniach naukowych i informacjach.
Proszę wymienić 3 nowe rozwiązania e-zdrowia, które należałoby wprowadzić najszybciej zgodnie z wynikami ankiety?
Tak naprawdę, jako pacjenci najbardziej potrzebujemy prostych, dostępnych już dawno w systemie prywatnym rozwiązań. Najpilniejsze wydają się narzędzia ułatwiające pacjentom umawianie się czy odwoływanie wizyty (75%), odbieranie wyników laboratoryjnych przez internet czy systemy przypominające o zbliżającym się terminie wizyty.
Czytaj także: Teleopieka nadal na bocznicy systemu zdrowia

Ministerstwo Zdrowia opublikowało projekty dwóch rozporządzeń, na podstawie których IPOM stanie się Elektroniczną Dokumentacją Medyczną w rozumieniu przepisów ustawy o SIOZ. Nowe przepisy trafiły do konsultacji publicznych.
Wspomniane regulacje pojawiły się 11 kwietnia na stronach Rządowego Centrum Legislacji. Są to:
Jak tłumaczy Ministerstwo Zdrowia, projektowana regulacja zwiększy efektywność i dynamikę wymiany informacji między uczestnikami procesu sprawowania opieki koordynowanej nad pacjentami oraz wpłynie na jej usprawnienie. W praktyce oznacza to m.in., że IPOM będzie przekazywany na Indywidualne Konto Pacjenta (IKP). W ten sposób pacjent otrzyma do wglądu elektroniczną wersję planu opieki.
Zgodnie z projektami, IPOM zawierać będzie informacje obejmujące:
Dodatkowo w Indywidualnym Planie Opieki Medycznej znajdą się informacje dotyczące stanu zdrowia oraz procesu diagnostyki, leczenia i opieki, w szczególności o:
Wpisów w przedmiotowej dokumentacji dokonywać będą lekarz, pielęgniarka lub położna podstawowej opieki zdrowotnej. Dodatkowo w celu organizacji procesu udzielania świadczeń zdrowotnych, w tym ustalania harmonogramu tego procesu oraz odnotowywania informacji o jego przebiegu, dostęp do danych osobowych i jednostkowych danych medycznych pacjenta zawartych w Indywidualnym Planie Opieki Medycznej przysługiwać będzie osobie, której powierzono wypełnianie ww. zadań tj. osobie wyznaczonej przez świadczeniodawcę do organizacji procesu udzielania świadczeń zdrowotnych.
Czytaj także: Opieka koordynowana w POZ. Raport specjalny

Chodzi o dofinansowanie cyfryzacji placówek POZ w ramach projektów REACT realizowanych przez Ministerstwo Zdrowia.
Nabory do projektów e-usługi POZ i e-Gabinet+ były przesuwane już kilka razy. Według ostatniego komunikatu, miały zakończyć się 31 marca br. Jednak nadal nie zostały wykorzystane wszystkie dostępne środki i dlatego zdecydowano o kolejnym wydłużeniu terminu przyjmowania wniosków.
Jak czytamy na portalu zdrowie.gov.pl, nabory nadal trwają i zostaną zamknięte dopiero po wykorzystaniu dostępnej alokacji środków. Jednocześnie pojawiła się informacja, że zostały już ostatnie wolne miejsca.
Mowa o dwóch projektach dofinansowania:
Oba nabory wniosków prowadzone są na Platformie Obsługi Projektów Inwestycyjnych Ministerstwa Zdrowia (POPI). Aby złożyć wniosek należy założyć profil użytkownika na platformie POPI za pomocą profilu zaufanego.
Więcej szczegółów o dotacjach na IT i sprzęt dla POZ (kliknij tutaj)

Na przestrzeni ostatnich 20 lat aż 60-krotnie wzrosła ilościowa sprzedaż leków wspomagających potencję. Analitycy OSOZ przeanalizowali popyt na te środki w aptekach.
Problemy z potencją coraz powszechniejsze
Zaburzenia erekcji ma w Polsce ok. 1,5 mln mężczyzn po 35. roku życia. Mają one najczęściej podłoże:
Badania naukowe sugerują, że problem rośnie proporcjonalnie z wiekiem i dotyczy ok. 40% mężczyzn w wieku 40 lat, 50% w wieku 50 lat itd. Tylko niewielka część panów zgłasza się z problemami erekcji do lekarza lub seksuologa – 9 na 10 mężczyzn samodzielnie zaopatruje się w tabletki licząc na szybkie wyleczenie zaburzeń.
Od 2016 roku mogą też bez recepty kupić leki zawierające sildenafil, czyli substancję czynną Viagry. I od tego czasu sprzedaż zaczęła rosnąć błyskawicznie, tak samo jak asortyment. Do tego trzeba doliczyć środki ziołowe i suplementy diety także reklamowane dla mężczyzn z sugestią poprawy jakości życia seksualnego, a niekiedy kupowane w Internecie bez jakiejkolwiek kontroli. Rośną też nakłady na promocję. W 2019 roku na reklamę leków na potencję przeznaczono 40 mln zł, 27% więcej niż rok wcześniej.
Pobierz infografikę SPRZEDAŻ LEKÓW NA POTENCJĘ (str. 67, czasopismo OSOZ)
Więcej leków bez recepty, niższe ceny
W 2002 na leki na potencję mężczyźni w Polsce wydali w aptekach zaledwie 21,11 mln zł. W kolejnych latach wartość ta głównie wzrastała. W 2017 roku sprzedaż po raz pierwszy przekroczyła 100 mln zł, a w 2022 roku była równa już 287,23 mln zł. To oznacza wzrost o 1011,18% na przestrzeni ostatnich 20 lat.
Wzrost ilości sprzedaży był jeszcze szybszy. W 2011 roku liczba zakupionych opakowań przekroczyła 1 mln opakowań, a w minionym roku – 9,20 mln opakowań. To oznacza wzrost o 5227,80%. Od 2016, aby kupić leki zawierające sildenafil (popularny składnik Viagry), nie jest już potrzebna recepta. I właśnie od tego momentu rynek przeżywa prawdziwy boom.

Przyglądając się dokładnie danym, można wyróżnić dwa okresy największego popytu: lato (lipiec i sierpień) oraz koniec roku (grudzień).
Wraz ze wzrostem popytu, szybko malały ceny środków z tej grupy. W 2002 roku za jedno opakowanie trzeba było zapłacić średnio 136,75 zł. Obecnie średnia cena spadła do poziomu 31,21 zł. To o 79,14% mniej niż 20 lat temu. I to mimo, że w tym okresie inflacja wzrosła o ok. 55%.
Asortyment leków na potencję szybko rośnie. W 2002 roku pacjenci mogli wybierać spośród zaledwie 13 różnych produktów na potencję. Obecnie, jest ich na rynku ponad 170.
Nic nie wskazuje na spadek popytu
W 1998 roku na rynku farmaceutycznym pojawił się pierwszy, popularny lek na erekcję o niebieskim kolorze tabletek. Od tego czasu popyt na środki na potencję nieustannie rośnie. Rynek leków na potencję stał się mocną gałęzią całego rynku farmaceutycznego, którego roczna wartość sięga prawie 300 mln zł. Za tym rośną nakłady na promocję, co łatwo zauważyć po intensywności emisji spotów reklamowych zwłaszcza w telewizji.
Trend rosnącej sprzedaży prawdopodobnie się utrzyma: problemy z erekcją nie są już tematem tabu, a ich skala nasila w związku ze starzejącym się społeczeństwem oraz częstszym występowaniem determinantów psychicznych (stres, depresja, rosnące oczekiwania itd.)
Warto pamiętać, że handel tego typu produktami odbywa się także poza aptekami. Skala sprzedaży internetowej i czarnego rynku (zwłaszcza w przypadku odpowiedników Viagry) nie jest znana.
Rynek leków na potencję. Pobierz pełny raport dostępny w czasopiśmie OSOZ

6 kwietnia Janusz Cieszyński odebrał z rąk Prezydenta Andrzeja Dudy nominację na stanowiska Ministra Cyfryzacji. O pierwszych planach poinformował od razu na Twitterze.
Od 2018 roku Cieszyński był wiceministrem zdrowia odpowiedzialnym za cyfryzację. Zrezygnował w sierpniu 2020 roku, gdy rozpętała się afera z zamówieniami na respiratory podczas pandemii COVID-19.
Stanowisko Ministra Cyfryzacji do tej pory pełnił Premier Mateusz Morawiecki. Formalnie, bo od czerwca 2021 roku to Cieszyński był twarzą digitalizacji jako pełnomocnik rządu ds. cyberbezpieczeństwa. Przypomnijmy, że kiedy był w resorcie zdrowia wprowadził m.in. e-receptę, Internetowe Konto Pacjenta oraz e-skierowania.
Dokładnie w dniu nominacji Cieszyńskiego, ukazało się podsumowanie 2 lat pracy resortu cyfryzacji w Kancelarii Premiera Rady Ministrów (KPRM). Sporo miejsca poświęcono wdrożeniu aplikacji mObywatel (do tej pory pobrało ją 10 mln osób).
Tego samego dnia, Cieszyński opublikował na portalu społecznościowym Twitter plany na najbliższe miesiące. W centrum uwagi pozostanie rozwój mObywatela.
Apka zostanie zrównana prawnie z plastikowym dowodem. Dzięki niej, będzie można zastrzec PESEL. Chodzi o wprowadzenie blokady zaciągania zobowiązań finansowych, co ma ograniczać skutki kradzieży tożsamości. Kolejne nowe funkcje to m.in. realizacja e-płatności w urzędach z pomocą kodów Blika oraz udzielanie pełnomocnictwa. Oprócz tego powstanie Centralny Rejestr Wyborców.

Czytaj także: Naczelna Izba Lekarska zapraszam do konkursu „Przychodnia Przyszłości”

Naukowcy z Massachusetts Institute of Technology (MIT) opracowali zrobotyzowaną replikę serca nie tylko przypominają anatomią prawdziwy narząd, ale także wiernie naśladującą jego pracę.
Serce z drukarki
Wydrukowany z wykorzystaniem miękkiego materiału model 3D jest napędzany za pomocą nadmuchiwanych rękawów podobnych do mankietów stosowanych do pomiaru ciśnienia krwi. Dzięki temu, zespół lekarzy może dopasować parametry przepływu krwi i ciśnienia w replice do realnych parametrów pracy serca.
Modele 3D pozwalają klinicystom na dokładne odwzorowanie anatomii, fizjologii i mechaniki serca u poszczególnych pacjentów i tym samym badanie wpływu różnych interwencji terapeutycznych. Przykładowo, repliki dokładnie pokazują zwężenie aorty pomagając przygotować się do wszczepienia zastawki aortalnej.
– Każde serce jest inne. Różnice anatomiczne są jeszcze większe u osób chorych – mówi Luca Rosalia, badacz biorący udział w badaniach. – Zaletą naszego systemu jest to, że możemy odtworzyć nie tylko kształt serca pacjenta, ale także jego funkcje fizjologiczne – dodaje.
Żywy model
Pierwszym krokiem jest skanowanie serca pacjenta. Uzyskane obrazy są konwertowane na trójwymiarowy model komputerowy, który jest drukowany w drukarce 3D przy użyciu atramentu polimerowego. Produktem końcowym jest miękka i elastyczna konstrukcja, która precyzyjnie odpowiada anatomii pacjenta. Modele mogą również obejmować pobliskie naczynia krwionośne, takie jak aorta. Następnie badacze podłączają nadmuchiwane rękawy pozwalające wprawić narząd w ruch. Dodatkowo można dodać płyn, a model będzie go pompował tak samo, jak robi to serce.
Naukowcy mają nadzieję, że technika pozwoli klinicystom optymalizować operacje i zabiegi na sercu i przylegających naczyniach jeszcze przed ich rozpoczęciem. Można też będzie wydrukować i dopasować różne syntetyczne zastawki aortalne, aby znaleźć tę, która najlepiej pasuje i daje najlepsze efekty.
Czytaj także: Apple o krok od pomiaru poziomu glukozy w smartwatchu

Internetowe Konto Pacjenta w niecałe 5 lat od uruchomienia zyskało już 17 mln użytkowników.
Internetowe Konto Pacjenta (IKP) wkrótce będzie obchodzić swoje 5 urodziny. Od 2018 roku, kiedy ruszył portal, skorzystało z niego ponad 17 mln użytkowników – informuje Centrum e-Zdrowia (CeZ).
Do tego cieszy się dobrą opinią. Z badania „e-Usługi w ochronie zdrowia”, przeprowadzonego w listopadzie 2022 przez fundację My Pacjenci, wynika, że IKP zna 94% Polaków. Warte podkreślenia jest to, że blisko 81% osób ocenia je w badaniu dobrze oraz bardzo dobrze.
IKP posiada już ponad 44% populacji w Polsce. Jest bardziej popularne wśród kobiet, bo ich udział w założonych kontach to prawie 53%. Najwięcej kont aktywowały osoby w wieku 35-44 lata. Dla tej grupy liczba kont to aż 3,34 mln. Najaktywniejszym regionem jeśli chodzi o powszechność posiadania Internetowego Konta Pacjenta jest województwo mazowieckie. Aktywowano tutaj ponad 2,7 mln kont, co daje prawie 50% osób używających IKP względem populacji tego regionu.
Internetowe Konto Pacjenta w liczbach:
Funkcjonalność IKP:
Czytaj także: Ruszyła certyfikacja aplikacji zdrowotnych przez Ministerstwo Zdrowia

Czujesz się chory? Sprawdź Symptomate – symptom checker polskiego startupu. Wpisz swoje objawy i odpowiedz na pytania sztucznej inteligencji, aby dowiedzieć się, co Ci jest. Wstępna ocena zdrowia będzie o wiele wiarygodniejsza niż to, co zasugeruje Google.
Chat dokładnie Cię przepyta
Symptomate to darmowe i anonimowe narzędzie wykorzystujące sztuczną inteligencję. System został opracowany przez lekarzy i potrafi rozpoznać setki różnych chorób na podstawie objawów. Autorem narzędzia jest polski startup Infermedica, a ocenę stanu zdrowia można przeprowadzić po polsku.
Na początek system poprosi o wprowadzenie podstawowych informacji jak wiek, płeć i choroby przewlekłe. Następnie należy wpisać objawy (na podstawie gotowej listy). W kolejnym kroku Symptomate zadaje dodatkowe pytania uszczegóławiające, aby możliwie precyzyjnie określić, co je powoduje. Po kilku minutach na ekranie pojawi się informacja o tym, jak poważne są objawy i czy trzeba udać się do lekarza oraz co może być ich przyczyną z określeniem stopnia prawdopodobieństwa.

Pełna encyklopedia medyczna
Porada opiera się na medycznej bazie danych i algorytmach AI. W przypadku Google, do którego sięgamy w pierwszej kolejności gdy coś nam dolega, wyniki wyszukiwania opierają się na popularności stron, a nie na wiedzy medycznej. Nic więc dziwnego, że zwykły ból głowy może być od razu klasyfikowany jako bardzo poważna choroba, wprowadzając w błąd i wywołując niepotrzebny strach.
Symptomate zna ponad 700 stanów chorobowych i ma w bazie około 1 300 objawów. Narzędzie dostępne jest w kilku językach, bezpłatnie i nie wymaga żadnego logowania czy podawania danych osobistych. Mogą z niego korzystać osoby indywidualne.
Drugim zastosowaniem Symptomate jest wstępna ocena stanu zdrowia podczas konsultacji lekarskiej online lub stacjonarnej. Pacjent oczekujący na wizytę w poczekalni odpowiada na pytania zadawane przez system AI. Tak przeprowadzony wywiad wstępny przesyłany jest do aplikacji lekarza, który już nie musi tracić czasu na zadawanie podstawowych pytań. W Polsce z systemu korzysta m.in. PZU Zdrowie. Symptom checker jest też wdrażany przez firmy ubezpieczeń zdrowotnych, które w ten sposób mogą zaoferować swoim klientom bezpłatną i wysokiej jakości usługę samoopieki.
Czytaj także: Medyczny ChatGPT. To będzie rewolucja w medycynie
7135 robotów chirurgicznych da Vinci stosowanych w 69 krajach na świecie przeprowadziło dotąd ponad 10 mln operacji. W Polsce jest ich już 19 (IX, 2022 rok). Według szacunków Intuitive Surgical, systemy da Vinci mogą znaleźć zastosowanie w około 30% z 20 mln zaawansowanych procedur chirurgicznych rokrocznie wykonywanych na całym świecie.
POBIERZ INFOGRAFIKĘ w wysokiej rozdzielczości (s. 24-25 czasopisma OSOZ)

Instytut Karolinska (Szwecja), Klinika Mayo i Szpital Johns Hopkins (USA), Centrum Medyczne Sheba (Izrael), Charité (Niemcy) – to placówki plasujące się na czołowych miejscach w międzynarodowych rankingach topowych szpitali. Co stoi za ich sukcesem?
Najpopularniejszy ranking oceniający szpitale to World’s Best Hospitals Newsweeka. Oceny opierają się na ankiecie, do wypełnienia której zapraszanych jest 80 000 pracowników ochrony zdrowia oraz menedżerów z 20 krajów. Głównym kryterium jest „reputacja”, a nie wskaźniki kliniczne. Niemniej jednak ranking pozwala zorientować się, które placówki są liderami. Najnowsza edycja rankingu z marca 2023 roku uwzględnia także wyniki zgłaszane przez pacjentów (patient reported outcomes). Przeanalizowaliśmy strategie placówek zajmujących czołowe miejsca w zestawieniu Newsweeka.

Jakość zakorzeniona w filozofii działania
Jak podkreślają autorzy raportu, cechą charakterystyczną topowych szpitali jest konsekwencja w dążeniu do doskonałości, przełamywanie wewnętrznych silosów organizacyjnych, współpraca i dobra komunikacja w zespole. Menedżerowie zwycięskich placówek mówią m.in. o przyciąganiu najlepszych talentów, jasnej wizji, wysokich aspiracjach, inspirującym środowisku pracy dla młodych pracowników, nacisku na wyniki leczenia. Kluczowa jest też zdolność i chęć do ciągłego wprowadzania innowacji oraz motywujące przywództwo.
Łatwo powiedzieć, ale co to dokładnie znaczy?
Więcej konkretów można znaleźć w dostępnej literaturze naukowej, przykładowo w badaniu „What Distinguishes Top-Performing Hospitals in Acute Myocardial Infarction Mortality Rates?” („Co wyróżnia szpitale osiągające najlepsze wyniki w zakresie śmiertelności w ostrym zawale serca”). Na samej górze determinantów sukcesu znajdują się takie czynniki jak:
To nie magia – to dobra organizacja
Placówką, która regularnie zajmuje pierwsze miejsca na podium we wszystkich przeglądach jest Klinika Mayo zatrudniająca łącznie 63 000 osób. Na swoją reputację szpital pracuje od lat, a doskonałość działania Mayo określana jest w środowisku medycznym „magią Mayo”.
W wywiadach z zarządem przewija się hasło „pacjenci są na pierwszym miejscu”. I nie jest to tylko dobrze brzmiący slogan.
System opieki zdrowotnej Mayo realizuje ten postulat skupiając się na pracy zespołowej, a nie na hierarchii. Ta filozofia jest częścią historii kliniki – pod koniec XIX wieku, bracia-lekarze William i Charles Mayo, wraz z małą grupą innych założycieli, w tym zakonnicami franciszkańskimi, stworzyli model współpracy medycznej zainspirowany pomocą lokalnym ofiarom tornada. Zespoły specjalistów zapewniały opiekę skoncentrowaną na pacjencie. Wówczas jeszcze nikt nie znał określenia „opieki pacjentocentrycznej”.
Współpraca w Mayo odbywa się w ramach specjalności lekarskich, ale również na poziomie administracyjnym i pielęgniarskim. W praktyce oznacza to, że pacjent za jedną wizytą otrzymuje pełną opieką i obsługę; czasami nawet jest kierowany od razu do specjalisty, bez konieczności umówienia kolejnego terminu.
Klinika od lat buduje też podejście nazywane „cyfrowymi drzwiami” – chodzi o wirtualną obsługę pacjenta jeszcze przed wizytą. Od niedawna wdrażane jest też podejście „szpitala w domu”. Pacjenci – jeśli jest to możliwe – leczeni są w domu, a ich zdrowie jest monitorowane z pomocą technologii telezdrowia. Mobilne zespoły opieki odwiedzają systematycznie chorych, aby dodatkowo kontrolować ich stan zdrowia (utrzymywać kontakt, dostarczać wsparcia psychicznego itd.). Jednak bazowym elementem doskonałości leczenia jest dostęp do danych – współpraca w zespołach i burzenie silosów jest łatwiejsze, gdy każdy członek zespołu ma dostęp np. do dokumentacji pacjenta.
Inną cechą wyróżniającą Mayo Clinic jest to, że organizacja jest zarządzana jest przez lekarzy w tzw. dualnym modelu przywództwa. Równolegle do każdego stanowiska lekarza-lidera funkcjonuje stanowisko administratora-lidera. Podział kompetencji jest jasny, a taki duet gwarantuje pogodzenie priorytetów klinicznych z organizacyjnymi.
Pracownicy ze stażem ponad 5 lat mają takie same pensje w obrębie specjalności, co pozwala skupić się na pacjencie i współpracy, a nie indywidualnej karierze. Jak przyznają przedstawiciele zarządu, taki model jest kontrowersyjny i wymaga od pracowników innego nastawienia, ale zwraca się w postaci dobrej pracy zespołowej.
Wymienione pomysły Mayo pomagają placówce od lat plasować się na pozycji lidera, także według kryterium opinii pacjentów. Można je podsumować w ramach 4 kategorii:
1. Podejście skoncentrowane na pacjencie
Mayo traktuje priorytetowo komfort i wygodę pacjenta na każdym etapie jego podróży. Doświadczenie pacjenta jest dobrze zaplanowane, od rezerwacji wizyty do kontaktu z lekarzem lub zespołem opieki, nawet gdy pacjent przebywa w domu. W tym obszarze najważniejsze jest zapewnienie pacjentom informacji, które pomogą im podjąć decyzję wspólnie z lekarzem/opiekunem. Mayo ma rozbudowaną stronę internetową z m.in. symptom checkerem, biblioteką chorób oraz wskazówkami, jak przygotować się do wizyty. Dodatkiem jest specjalna aplikacja mobilna.
2. Przywództwo połączone z kompetencjami medycznymi
Połączenie celu stabilnej sytuacji finansowej z najlepszą opieką jest ogromnym wyzwaniem. Model oparty na liderach–lekarzach współzarządzających razem z ekspertami na stanowiskach stricte administracyjnych jest nietypowy, ale się sprawdza. Płaska hierarchia sprzyja komunikacji i pracy w zespołach opieki. Do tego wszystkiego potrzebna jest kultura organizacyjna nastawiona na innowacyjność – ciągłe doskonalenie procesów i wprowadzanie zmian mających na celu poprawę wskaźników jakości i opieki.
Kluczowa jest też zdolność przyciągania i utrzymywania talentów, co przy brakach kadr medycznych nie jest łatwe. Ale z drugiej strony, lekarze i pielęgniarki chętniej pracują w placówkach cieszących się prestiżem i nowoczesną infrastrukturą. Takich, gdzie dba się o pacjentów, ale także zwraca uwagę na wygodę pracy i profilaktykę wypalenia zawodowego.
3. Nowoczesne technologie
Jednym z elementów najmocniej cechujących najlepsze szpitale jest strategiczne i przemyślane wdrażanie technologii: od rozwiązań do administrowania placówką, systemów ułatwiających lekarzom realizację opieki (płynna wymiana danych) do aplikacji dla pacjenta pomagających w poruszaniu się po systemie zdrowia. Postęp e-zdrowia oferuje coraz to nowsze możliwości – systemy AI analizujące dane z EDM i ostrzegające przed pogorszeniem stanu chorego, rozwiązania do monitorowania stanu zdrowia pacjentów z chorobami przewlekłymi, aplikacje mobilne pomagające zarządzać zdrowiem. Najważniejsze jest umiejętne wprowadzenie innowacji do organizacji, aby tworzyły one jeden ekosystem opieki.
4. Koordynacja opieki, jakość bez kompromisów
Komunikacja pomiędzy pracownikami musi być realizowana z myślą o wspomaganiu procesów opieki nad pacjentem. Chodzi o zbudowanie wewnątrz organizacji procedur i rozwiązań, dzięki którym ścieżka pacjenta od momentu przekroczenia progu szpitala będzie idealnie zarządzana (oddzielne ścieżki dla określonych grup pacjentów). Tam gdzie to możliwe, należy upraszczać procedury i automatyzować procesy administracyjne (automatyczne generowanie dokumentów, komunikacja pomiędzy wszystkimi elementami szpitalnego systemu informatycznego) i kliniczne (np. procesy podejmowania decyzji). Źródłem jakości są liczbowo określone wskaźniki, które są na bieżąco monitorowane. Aby poprawiać wyniki, należy systematycznie wprowadzać zmiany w procedurach kliniczno-organizacyjnych, tam gdzie występują niedociągnięcia.
Trudno nie zgodzić się z tymi zasadami dążenia do jakości. Jednak od czego zacząć, gdy menedżerowie skupieni są na gaszeniu pożarów, nie mając czasu na planowanie strategiczne? Liderzy zarządzania odpowiedzieliby, że właśnie od planowania strategicznego, aby wyjść z błędnego koła zarządzania kryzysowego.
Czytaj także: Polski menedżer zdrowia. Zarobki, obowiązki, wyzwania
« Poprzednie 1 … 102 103 104 105 106 … 156 Następne »