Chronicznie brakuje lekarzy. Ci aktywni zawodowo, muszą pracować ponad siły
Chronicznie brakuje lekarzy. Ci aktywni zawodowo, muszą pracować ponad siły

O tym, że lekarze są przepracowani, wiadomo od dawna. Ale nowe badanie naukowe opublikowane w Journal of General Internal Medicine pokazuje jak bardzo: gdyby przestrzegali wszystkich wytycznych dotyczących zaleceń w zakresie profilaktyki, chorób przewlekłych i leczenia, mając pod opieką statystyczną liczbę pacjentów, ich dzień pracy trwałby ponad dobę.

Brak czasu to współeczesna choroba systemu zdrowia

W rozbiciu na zadania, dzień pracy wyglądałby mniej więcej tak: 14,1 godziny dziennie na opiekę profilaktyczną, 7,2 godziny na opiekę nad pacjentami z chorobami przewlekłymi, 2,2 godziny dziennie na opiekę nad pacjentami z nagłymi przypadkami oraz 3,2 godziny dziennie na prowadzenie dokumentacji. Wniosek: bez automatyzacji, digitalizacji i wsparcia algorytmów AI nie jest możliwe podnoszenie jakości opieki, bo już teraz lekarzom brakuje czasu.

– Istnieje spora przepaść pomiędzy opieką, do której zostaliśmy przeszkoleni, a ograniczeniami dnia pracy w klinice – mówi Justin Porter, adiunkt medycyny na Uniwersytecie w Chicago i główny autor pracy naukowej „Mamy coraz większy zestaw wytycznych, ale liczba zasobów w klinice nie wzrosła proporcjonalnie” („We have an ever-increasing set of guidelines, but clinic slots have not increased proportionately”).

Digitalizacja mogłaby odciążyć lekarzy

To nie pierwsza analiza, która ujawnia rozbieżności między wytycznymi a czasem lekarza. W 2003 roku w badaniu przeprowadzonym przez Duke University oszacowano, że zapewnienie opieki profilaktycznej przeciętnej populacji pacjentów zajęłoby lekarzowi podstawowej opieki zdrowotnej 7,4 godziny dziennie, natomiast w badaniu przeprowadzonym w 2005 roku przez Mount Sinai stwierdzono, że zajęłoby to 8,6 godziny dziennie. Na pozostałe czynności praktycznie nie ma już czasu.

Nowe badanie idzie o krok dalej, uwzględniając wszystkie rodzaje opieki świadczonej przez lekarza podstawowej opieki zdrowotnej – profilaktyczną, ostrą i przewlekłą – oraz zadania administracyjne. Badacze ustalili też, że 65% zadań w zakresie podstawowej opieki zdrowotnej mogłoby być obsługiwane przez innych członków zespołu. Z kolei inne badania wskazują, że wiele prostych czynności można zautomatyzować, aby lekarz mógł skupić się tylko na skomplikowanych analizach i kontakcie z pacjentami. Chodzi przede wszystkim o prace administracyjne zajmujące nawet 30-50% czasu wizyty pacjenta. Wiele z nich da się zredukować poprzez dobrze zaplanowaną digitalizację i wymianę danych.

Cierpią lekarze i pacjenci

Presja czasu, z jaką konfrontowani są lekarze, ma swoje konsekwencje w postaci niebezpieczeństwa popełnienia błędu, wypalenia zawodowego lekarzy, a nawet rezygnacji młodych medyków z zawodu.

Jak twierdzą badacze, wyniki wyjaśniają, dlaczego mimo sporych postępów w medycynie nie widać poprawy wyników leczenia czy ich zadowolenia z opieki. Pacjenci najczęściej skarżą się na to, że lekarze nie poświęcają im wystarczającej ilości czasu i nie kontrolują ich stanu zdrowia. Powodem jest właśnie brak czasu.

Czytaj także: AI w medycynie. Co już potrafi i jak zmieni sektora zdrowia?

Nowe aplikacje NFZ: Moje Fizjo+ i Moje Zdrowie+
Nowe aplikacje NFZ: Moje Fizjo+ i Moje Zdrowie+

Narodowy Fundusz Zdrowia udostępnia dwie nowe mobilne aplikacje zdrowotne. Jak działają? Przeczytaj naszą recenzję.


Moje Fizjo +

Aplikacja opracowana przez Narodowy Fundusz Zdrowia (NFZ) dla osób borykających się z dolegliwościami bólowymi kręgosłupa, barku czy biodra.

Zawiera przygotowane przez fizjoterapeutów ćwiczenia oraz automasaże, które można wykonywać w domu, aby zmniejszyć ból oraz powrócić do sprawności fizycznej. Po instalacji aplikacji pojawia się ankieta dotycząca poziomu bólu. Na podstawie odpowiedzi i własnych preferencji przygotowany zostanie personalizowany plan autoterapii z odpowiednio dopasowanymi ćwiczeniami. Dodatkowo aplikację wzbogacono o porady i wskazówki edukacyjne ekspertów NFZ.

Aplikacja Moje Fizjo Plus
Aplikacja Moje Fizjo+

Kliknij tutaj, aby pobrać aplikację.


Moje Zdrowie +

Kolejna apka od NFZ, tym razem mająca pomóc osobom z chorobami przewlekłymi lepiej zadbać o swoje zdrowie. Funkcjonalność obejmuje 5 chorób: POChP, nadciśnienie tętnicze, niedoczynność tarczycy, cukrzycę typu 2, chorobę niedokrwienną serca. W jednym miejscu można zapisywać pomiary parametrów zdrowia (np. ciśnienia czy cukru), informacje o przyjmowanych lekach, kontrolować dietę, notować aktywność fizyczną. Oprócz tego, wskazówki jak dbać o siebie w chorobie przewlekłej przygotowane przez lekarzy specjalistów. Możliwa synchronizacja parametrów zdrowotnych z HealthKit.

Aplikacja Moje Zdrowie Plus
Aplikacja Moje Zdrowie +

Kliknij tutaj, aby pobrać aplikację.

Więcej recenzji nowych zdrowotnych aplikacji mobilnych znajdziesz co miesiąc w czasopiśmie OSOZ Polskka. Pobierz bezpłatnie nowy numer (wersja PDF)

Cyfrowy smoczek
Cyfrowy smoczek

Cyfrowy smoczek monitoruje poziom elektrolitów

Zespół naukowców Uniwersytetu Stanowego w Waszyngtonie opracował inteligentny smoczek do ciągłego monitorowania poziomu elektrolitów w ślinie. Wynalazek mógłby pomóc uniknąć pobierania krwi u wcześniaków dwa razy dziennie, co jest rutynową praktyką mającą na celu wykrywanie oznak niebezpiecznego dla przedwcześnie urodzonych niemowląt odwodnienia. Nowy smoczek wykorzystuje mikrofluidyczne kanały do zasysania śliny do środka. Umieszczone wewnątrz czujniki mierzą stężenie jonów sodu i potasu i przesyłają dane bezprzewodowo przez Bluetooth.

Wcześniaki są niezwykle delikatne i wymagają specjalnej, małoinwazyjnej opieki, dlatego nawet rutynowe pobranie krwi jest problemem. Aby na bieżąco monitorować parametry zdrowia, jak tętno, częstość oddechów, temperatura ciała i ciśnienie krwi, konieczne jest ich podłączenie do sieci urządzeń. – Chcemy pozbyć się tych przewodów – powiedział Jong-Hoon Kim, jeden z twórców nowego urządzenia. Metody pomiaru poziomu elektrolitów w ślinie wprawdzie już istnieją, ale zazwyczaj wymagają pobrania jej próbki. Jak dotąd badacze przetestowali urządzenie u kilku niemowląt i stwierdzili, że pomiary elektrolitów, które zapewnia, są porównywalne z tymi uzyskanymi przy użyciu konwencjonalnych metod pobierania krwi.

Mini-roboty do zastosowań medycznych
Mini-roboty do zastosowań medycznych

Mini-robot który wpełza do ciała, aby wykonać operację

Inżynierowie z Uniwersytetu Północno-Zachodniego (USA) opracowali mniejszego od pchły, zdalnie sterowanego robota-kraba. Urządzenie ma zaledwie pół milimetra szerokości i może wykonywać szereg ruchów, w tym chodzić, obracać się, zginać kończyny, skakać. Nie wymaga do tego baterii, bo jest zasilane poprzez ogrzewanie za pomocą lasera. Stop z „pamięcią kształtu”, z którego zbudowany jest robot, szybko zmienia swoją formę po podgrzaniu, a następnie powraca do pierwotnych proporcji po zaprzestaniu ogrzewania, tworząc podstawę dla ruchów urządzenia. Różne ruchy generowane są przez podgrzewanie różnych części robota, a wysoka częstotliwość wiązek lasera powoduje efekt lokomocji. Operator lasera może też kontrolować kierunek ruchu.

Chociaż technologia jest na wczesnym etapie rozwoju, może w przyszłości znaleźć zastosowanie w medycynie, zwłaszcza w minimalnie inwazyjnych operacjach chirurgicznych, np. do oczyszczania zatkanych tętnic, zatrzymania krwawienia wewnętrznego lub eliminacji guzów nowotworowych.

Apple Watch
Apple Watch

Zegarek wykrywający gorączkę

Apple Watch 8 będzie wyposażony w czujnik temperatury ciała – donosi agencja informacyjna Bloomberg. Według nieoficjalnych informacji, zamiast podawać dokładny odczyt, zegarek będzie w stanie wykryć skok temperatury ciała i na tej podstawie zalecić wizytę u lekarza albo sięgnięcie po termometr. Według The Wall Street Journal, opcja może być dodatkowo wykorzystana do śledzenia płodności. Każda nowa związana z medycyną funkcjonalność inteligentnych zegarków wzbudza duże zainteresowanie. Urządzenia wearables stają się centrami monitoringu i zarządzania zdrowiem, a tym samym – częścią systemu ochrony zdrowia.

Kurtyna powietrzna, której celem jest ochrona przez wirusami
Kurtyna powietrzna, której celem jest ochrona przez wirusami

Kurtyna na wirusy

Na niecodzienny pomysł wpadli naukowcy z Uniwersytetu Nagoya (Japonia). Ich biurkowy system kurtyny powietrznej zapobiega transmisji aerozoli – w tym przykładowo unoszących się w powietrzu cząsteczek COVID-19 – pomiędzy lekarzem/pielęgniarką a pacjentem, ale bez zakłócania bezpośredniego kontaktu. Urządzenie biurkowe zawiera dedykowany port ssący wciągający wydychane powietrze. Może ono znaleźć zastosowanie w gabinetach lekarskich i pielęgniarskich podczas rutynowych badań, na recepcji placówek ochrony zdrowia albo w laboratorium podczas pobierania krwi, gdzie niemożliwe jest zachowanie dystansu społecznego.

Inteligentny kombinezon dla dzieci
Inteligentny kombinezon dla dzieci

Kombinezon badający zaburzenia ruchu u dzieci

Naukowcy z Uniwersytetu w Helsinkach w Finlandii stworzyli inteligentny kombinezon MAIJU śledzący ruchy dzieci w celu dokładnego monitorowania i oceny rozwoju motorycznego. Założeniem wynalazku jest wczesna diagnoza nieprawidłowości w rozwoju dziecka mogących mieć źródło w opóźnieniach neuro-rozwojowych. Dotąd rozpoznanie wymagało dokładnej obserwacji przez człowieka, co wymaga zaangażowania personalnego, a do tego bazuje na subiektywnych opiniach.

Kombinezon wyposażono w czujniki ruchu, a wyszkolony algorytm uczenia maszynowego identyfikuje ruchy, które dzieci wykonują podczas jego noszenia. Dzięki temu można obiektywnie monitorować dzieci przez długi czas i w ich naturalnym otoczeniu, np. w domu. Naukowcy twierdzą, że podobne rozwiązanie może pomóc wykrywać choroby neurodegeneracyjne u dorosłych.

Więcej nowości? Przeczytaj o ostatnich wydarzeniach w e-zdrowiu w Polsce

Powodem nałożenia kary była nieprawidłowa reakcja na błędnie wystawione skierowanie
Powodem nałożenia kary była nieprawidłowa reakcja na błędnie wystawione skierowanie.

Prezes UODO nałożył administracyjną karę pieniężną na Uniwersyteckie Centrum Kliniczne Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Powodem było niezgłoszenie Prezesowi UODO naruszenia ochrony danych osobowych, a także niezawiadomienie osoby poszkodowanej o zaistniałym naruszeniu.

Jak doszło do wycieku danych?

Prezes UODO otrzymał od Rzecznika Praw Pacjenta informacje o możliwości zaistnienia naruszenia ochrony danych osobowych u Administratora. Wynikało z nich, iż jeden z pacjentów Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego (w skrócie: Centrum Klinicznego WUM) otrzymał od lekarza skierowanie do poradni specjalistycznej zawierające dane osobowe innej osoby. Zakres skierowania obejmował: imię, nazwisko, adres zamieszkania, numer ewidencyjny PESEL oraz informacje o rozpoznaniu, czyli informacje o stanie zdrowia. Przyczyną naruszenia był błąd lekarza, który w sytuacji stresowej omyłkowo pobrał nieprawidłową kartę pacjenta i w związku z tym skierowanie zostało wystawione na nieprawidłowe dane – dane innego pacjenta.

W przypadku zaistnienia takiego zdarzenia, każdy administrator danych osobowych powinien przeprowadzić analizę pod kątem ryzyka naruszenia praw lub wolności osób fizycznych, która jest niezbędna do oceny, czy doszło do naruszenia ochrony danych skutkującego koniecznością zawiadomienia organu nadzorczego oraz osób, których dane dotyczą.

Reakcja UCK WUM

Uniwersyteckie Centrum Kliniczne WUM wyjaśniło, iż została dokonana wstępna i uproszczona analiza poziomu ryzyka zaistniałego zdarzenia, z której wyniknęło, że potencjalnie pokrzywdzona została jedna osoba fizyczna, której to dane w wąskim i do tego częściowo błędnym zakresie zostały ujawnione innej osobie. Na podstawie przeprowadzonej analizy Administrator zakwalifikował to zdarzenie jako incydent bezpieczeństwa.

Mimo to podjął on decyzję o nie dokonywaniu zgłoszenia incydentu Prezesowi Urzędu Ochrony Danych oraz nie zawiadomił osób, których dane dotyczą. Jak uważa Administrator, potencjalnie pokrzywdzona została jedna, nieistniejąca w rzeczywistości osoba fizyczna (skierowanie zawierało błędne imię pacjenta) stąd wniosek, iż incydent bezpieczeństwa nie wiązał się z wysokim ryzykiem dla praw lub wolności osoby.

Zaistniałe w Centrum Kliniczne WUM zdarzenie niezaprzeczalnie doprowadziło do udostępnienia danych osobowych osobie nieuprawnionej, gdyż wszystkie dane oprócz imienia były prawidłowe i dane te umożliwiały jednoznaczną identyfikację osoby fizycznej. Co więcej, oprócz udostępnienia danych osobowych, w tym danych zwykłych, nastąpiło także udostępnienie danych szczególnych kategorii – danych o stanie zdrowia (na temat rozpoznania).

Wnioski na przyszłość

Ten szeroki zakres nieuprawnionego udostępnienia, zdaniem Prezesa UODO, wiąże się z wysokim ryzykiem naruszenia praw lub wolności osób fizycznych. Nie należy pominąć także faktu, iż ujawnienie nieuprawnionemu odbiorcy danych osobowych innej osoby, polegające na przekazaniu mu przez lekarza skierowania z niewłaściwymi danymi, stanowi jednocześnie naruszenie tajemnicy lekarskiej.

Prezes UODO wyraził opinię, iż Administrator świadomie nie zawiadomił o naruszeniu zarówno organu nadzorczego, jak i osoby, której dane dotyczą, pomimo powzięcia informacji o zdarzeniu od Rzecznika Praw Pacjenta oraz kierowanych do niego pism przez Prezesa UODO wskazujących na możliwość zaistnienia w niniejszej sprawie wysokiego ryzyka naruszenia praw lub wolności osoby. W związku z tym Prezes UODO nałożył na Centrum Kliniczne WUM administracyjną karę pieniężną w wysokości 10 tys. zł W ocenie Prezesa UODO, nałożona administracyjna kara pieniężna spełnia funkcję represyjną, gdyż stanowi odpowiedź na naruszenie przez Administratora przepisów rozporządzenia RODO.

Będzie również spełniać funkcję prewencyjną, gdyż wskaże Administratorowi, na którego została nałożona kara jak i wszystkim innym administratorom danych, na niedopuszczalność lekceważenia obowiązków administratorów związanych z zaistnieniem naruszenia ochrony danych osobowych. Obowiązki te mają przecież na celu zapobieganie, ograniczenie lub usunięcie negatywnych i często dotkliwych skutków naruszeń dla osób, których naruszenie dotyczy.

Czytaj także: Sprawdź jaka kara grozi za wyciek danych i jak zmniejszyć jej wysokość

Zgodnie z postanowieniami Porozumienia Paryskiego i Europejskiego Zielonego Ładu, także sektor zdrowia powinien dążyć do osiągnięcia zerowej emisji netto do roku 2050.
Zgodnie z postanowieniami Porozumienia Paryskiego i Europejskiego Zielonego Ładu, także sektor zdrowia powinien dążyć do osiągnięcia zerowej emisji netto do roku 2050.

Gdyby sektor opieki zdrowotnej był państwem, byłby piątym największym producentem dwutlenku węgla na świecie odpowiadając za 4,4% globalnej emisji CO2. To jednocześnie sektor, w którym osiągnięcie neutralności klimatycznej jest wyjątkowe trudne m.in. ze względu na wymagania administracyjno-sanitarne. Jak pokazują przykłady polskich placówek, wszystko zaczyna się od zmiany myślenia i strategii wychodzącej daleko poza termomodernizację budynków czy montaż paneli fotowoltaicznych.


Kliknij tutaj, aby pobrać infografikę „Ochrona zdrowia o zerowej emisji”.

Pomysły na ekologiczną ochronę zdrowia.
Pomysły na ekologiczną ochronę zdrowia.

Za emisję gazów cieplarnianych w placówkach ochrony zdrowia odpowiada m.in. zwiększone zużycie energii działających non-stop szpitali, transport materiałów, produkcja i utylizacja leków oraz odpadów medycznych. Aż 71% emisji gazów cieplarnianych pochodzi z łańcucha dostaw opieki zdrowotnej.

Zgodnie z postanowieniami Porozumienia Paryskiego i Europejskiego Zielonego Ładu, także sektor zdrowia powinien dążyć do osiągnięcia zerowej emisji netto do roku 2050. Czy to się uda, zależy od wspólnego wysiłku: polityki energetycznej stawiającej na odnawialne źródła energii i odchodzenie od paliw kopalnianych, placówek ochrony zdrowia wprowadzających ekologiczne rozwiązania optymalizujące zużycie energii, odpowiedzialności samych pacjentów. Stawką nie jest tylko solidarny wysiłek na rzecz walki ze skutkami zmian klimatycznych dla dobra przyszłych pokoleń, ale także coś, co jest ważne tu i teraz: budowa przyjaznego pacjentom, zdrowego środowiska życia i leczenia.

Koncepcja kontra realia

Transformacja w kierunku zielonych placówek ochrony zdrowia napotyka w Polsce wiele przeszkód – od finansowych do administracyjnych. Wiele przepisów dotyczących zdrowia i bezpieczeństwa oraz kodeksy budowlane uniemożliwiają szpitalom przyjęcie wytycznych dla zielonych budynków. Do tego placówki służby zdrowia funkcjonują nieprzerwanie przez cały rok, dzień i noc, przez co naturalnie rośnie zużycie energii. Restrykcyjne zasady kontroli i ograniczania zakażeń – bezdyskusyjnie priorytetowe – także nie są w zgodzie z optymalizacją wykorzystania zasobów. Szpitale produkują szereg niebezpiecznych odpadów, których ilość trudno ograniczyć.

Według badania „Green Hospital and Climate Change: Their Interrelationship and the Way Forward” na jedno łóżko szpitalne przypada około 1–1,5 kg odpadów, w tym 0,5 kg odpadów niebezpiecznych. W przypadku łóżek Covidowych jest to nawet 3–4 razy więcej. Służbę zdrowia cechuje intensywne zużycie energii i wody (2,1 razy więcej energii na m.kw. niż budynki komercyjne, ok. 302–568 litrów wody na łóżko dziennie). Do tego dochodzą niebezpieczne chemikalia do czyszczenia i dezynfekcji, sterylizacji sprzętu, leczenia niektórych chorób oraz do badań laboratoryjnych i testów.

O pieniądze nie jest łatwo biorąc pod uwagę długą kolejkę innych priorytetów. Samodzielne finansowanie jest nierealne i jedyną alternatywą są dodatkowe środki z dotacji zewnętrznych lub od sponsorów. Przykładem jest projekt realizowany przez Szpital Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Wołominie. Na ograniczenie zanieczyszczenia powietrza, większe wykorzystanie energii pochodzącej ze źródeł odnawialnych, a także zmniejszenie zużycia energii, placówka otrzymała 4 mln zł wsparcia z Unii Europejskiej.

Innym źródłem wsparcia dla inwestycji pro-ekologicznych jest Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. NFOŚiGW ma na swoim koncie projekty, z których skorzystało kilkadziesiąt podmiotów medycznych w Polsce, jak np. „Poprawa jakości powietrza” oraz „Budownictwo Energooszczędne.” Inny program, „Racjonalna gospodarka odpadami” przewiduje przekazywanie dofinansowania – w formie dotacji i/lub pożyczki – na instalacje unieszkodliwiania odpadów medycznych lub weterynaryjnych poprzez ich termiczne przekształcenie.

Fotowoltaika, izolacja, zielona architektura

Nie da się ukryć, że w Polsce Koncepcja Zielonego Szpitala dopiero kiełkuje, konkurując z krótkoterminowymi priorytetami i wyzwaniami jak m.in. rosnące koszty leczenia czy ograniczona podaż kadr medycznych. Nie sprzyja jej polityka energetyczna państwa. Zgodnie z danymi Głównego Urzędu Statystycznego (GUS), udział energii ze źródeł odnawialnych w końcowym zużyciu energii brutto systematycznie rośnie, ale bardzo powoli i na koniec 2020 roku wynosił 16,13 proc. Całkowite odejście od węgla potrwa jeszcze trzy dekady.

Kolejność działań prowadzących do poprawy efektywności energetycznej i trwałego obniżenia kosztów
Kolejność działań prowadzących do poprawy efektywności energetycznej i trwałego obniżenia kosztów.

Dlatego na drodze do pro-ekologicznej placówki menedżerowie skupiają się na czasami małych, ale istotnych udoskonaleniach będących w zasięgu każdego szpitala czy przychodni.

Do najczęstszych inicjatyw należy poprawa efektywności energetycznej poprzez zastosowanie odnawialnych źródeł energii do zasilania budynków oraz termomodernizacja. Takimi inwestycjami może się przykładowo pochwalić Samodzielny Publiczny Szpital Kliniczny nr 1 w Szczecinie z jedną z największych w Polsce dachowych instalacji paneli fotowoltaicznych, dzięki której zredukowano emisję CO2 o 305 ton i zaoszczędzono 400 tys. zł na energię elektryczną. Kotłownie węglowe zamieniane są na gazowe, a duże ośrodki budują własne oczyszczalnie ścieków.

Zielony szpital to nie tylko szpital, który ogranicza swój szkodliwy wpływ na środowisko, ale i dostrzega związek między zdrowiem człowieka a środowiskiem, poprzez zapewnienie zielonego otoczenia, właściwe zagospodarowanie przestrzeni i sprzyjającą oszczędzaniu energii architekturę. Nowe budynki z dużymi oknami, przeszklonymi przestrzeniami, dziedzińcami i ogrodami zmniejszają zapotrzebowanie na sztuczne światło i są przyjazne dla pacjenta. Badania wskazują, że obecność zieleni wpływa pozytywnie na samopoczucie chorych, a w niektórych przypadkach – nawet na szybkość powrotu do zdrowia.

Cyfryzacja

Kolejnym elementem jest digitalizacja. Transformacja technologiczna prowadzi do ucyfrowienia obiegu dokumentacji (oszczędność papieru, redukcja fizycznych kanałów dystrybucji i archiwizacji), wprowadzenia alternatywnych kanałów komunikacji z pacjentem (oszczędności emisyjne z wizyt telemedycznych dzięki ograniczeniu konieczności podróży do placówki), optymalizacji procesów leczenia.

W opublikowanym w 2021 roku badaniu naukowym „Does telemedicine reduce the carbon footprint of healthcare? A systematic review” (National Center for Biotechnology Information), stwierdzono, że telemedycyna zmniejsza ślad węglowy opieki zdrowotnej, głównie poprzez ograniczenie emisji związanych z transportem. Oszczędności w zakresie śladu węglowego wynoszą od 0,70 do 372 kg CO2 na jedną konsultację.

Z kolei CommonSpirit – amerykańska sieć ochrony zdrowia posiadająca 1100 placówek ambulatoryjnych w 21 stanach – obliczyła, że 1,5 miliona wirtualnych wizyt przeprowadzonych podczas pandemii COVID-19 pomiędzy 8 marca 2020 roku a 2 kwietnia 2021 roku zapobiegło zużyciu 6 354 848 litrów paliwa i emisji 15 092 ton CO2. Skorzystali też pacjenci oszczędzając blisko 11 mln USD na dojazdach.

W kolejnym badaniu z 2017 roku przeprowadzonym na Uniwersytecie Kalifornijskim przeanalizowano prawie 20 000 ambulatoryjnych i stacjonarnych konsultacji wideo w latach 1996–2013. Badacze stwierdzili, że pacjenci uniknęli ponad 8 046 720 km podróży i zapobiegli emisji do atmosfery prawie 2 000 ton dwutlenku węgla i 50 ton tlenku węgla.

Jeszcze inne badanie opublikowane pod koniec 2019 roku objęło 12 000 wizyt telemedycznych wykonanych między styczniem 2018 r. a styczniem 2019 r. przez ośrodki opieki podstawowej w centralnym regionie Katalonii w Hiszpanii. Wniosek: 192 682 przejechanych kilometrów mniej, 11 754 litrów zaoszczędzonego paliwa oraz redukcja dwutlenku węgla o 29,4 ton i tlenku węgla o 36,6 ton.

Poza wdrażaniem elektronicznej dokumentacji medycznej, cyfryzacja ma jeszcze jeden potencjał: stworzenie inteligentnego budynku szpitalnego, z centralnym sterowaniem oświetleniem, wentylacją, ogrzewaniem i klimatyzacją. Taki system pozwala na szczegółowe analizowane danych, optymalizację zużycia i płynne dopasowywanie warunków mikro-środowiskowych.

Żywność, odpady

Odpowiednie żywienie jest częścią terapii pacjenta. W idealnym, pro-ekologicznym rozwiązaniu, żywienie w szpitalu opiera się na lokalnych i ekologicznych produktach, urozmaiconych posiłkach, z opcjami bezmięsnymi oraz minimalizacją użycia naczyń jednorazowego użytku. A rzeczywistość? Obecna stawka żywieniowa w szpitalu na poziomie 10 zł na osobę na dzień (realne wydatki to ponad 20 zł) wiążą szpitalom ręce. W przetargach decyduje cena, a to oznacza, że produkty muszą być najtańsze, bo trzeba jeszcze uwzględnić koszty pracy.

Czy w tym przypadku jest jakiekolwiek pole manewru? Dużym krokiem do przodu był wprowadzony w Unii Europejskiej zakaz sprzedaży plastikowych naczyń, sztućców czy słomek. W specyfikacji warunków zamówienia, po konsultacji z dietetykiem, można zacząć od drobnych, ale ważnych zmian np. zwiększenia udziału posiłków bezmięsnych na rzecz roślinnych opcji.

Jeszcze większym wyzwaniem jest stworzenie polityki zrównoważonego sprzętu i zarządzanie odpadami. Dla wielu jednorazowych materiałów nie ma alternatyw, a instalacje termicznego przetwarzania odpadów są drogie i często napotykają na bariery administracyjno-społeczne.

O tym, że system utylizacji odpadów medycznych nie działa dobrze, alarmowała też w 2015 roku Najwyższa Izba Kontroli. Według raportu sprzed 7 lat, w Polsce średnio rocznie wytwarza się ok. 44 tys. ton odpadów medycznych. NIK w dziesięciu z 12 skontrolowanych szpitali wykryła szereg błędów w postępowaniu z odpadami medycznymi. Poważne nieprawidłowości dotyczyły przede wszystkim segregacji. Odpadów nie sortowano lub mieszano ze sobą ich różne rodzaje, na workach i pojemnikach z odpadami brakowało kodów, które określałyby ich rodzaj.

Ekologiczne podejście opiera się na myśleniu o całym łańcuchu świadczenia usług zdrowotnych, zgodnie z zasadą „małe działanie – duża zmiana”. Przykładowo, lekarz już w trakcie wizyty pacjenta może zwrócić uwagę, aby wykorzystać całe opakowanie antybiotyków lub nie wyrzucać pozostałych do kosza, tylko do specjalnych pojemników w aptece.

Punktów zapalnych jest więcej. Z badania przeprowadzonego przez Ministerstwo Zdrowia w 2021 roku wynika, że ponad połowa łóżek szpitalnych w Polsce ma ponad 12 lat, a dwie trzecie wymaga pilnej wymiany. Chodzi o ponad 140 tys. łóżek. Niektóre szpitale inwestują w maszynowe czyszczenie łóżek, np. w technologii tunelowej. Pozwala to zmniejszyć ilość wykorzystywanej wody i detergentów, zapewniając przy tym dokładną dezynfekcję.


10 celów idei Green Hospital realizowanej przez Polską Federację Szpitali:


Filozofia zielonych szpitali

To, jak wybrane polskie placówki realizują inwestycje mające zmniejszyć obciążenie klimatyczne, prezentuje niedawno opublikowany Raport UN Global Compact Network Poland „Zielone Szpitale”.

Jednym ze szpitali świadomie dążących do neutralności klimatycznej jest WS ZZOZ Chorób Płuc i Gruźlicy w Wolicy. To pierwszy zielony szpital w Polsce i jedyny w Europie Środkowo-Wschodniej należący do Global Green and Healthy Hospitals – największej sieci zrzeszającej zielone szpitale, do której obecnie należy 1500 członków z 70 krajów, reprezentując ponad 60 tys. szpitali.

Placówka powołała w swojej strukturze Zespół ds. wdrażania rozwiązań Eko i realizuje konsekwentnie ekologiczne przedsięwzięcia, wśród których są m.in. przemyślana polityka zarządzania odpadami i zakupowa, eliminacja zużycia papieru przez digitalizację dokumentacji, termomodernizacja budynków, budowa oczyszczalni oraz modułowego eko pawilonu szpitala. Placówka planuje na ten rok stworzenie m.in. farmy fotowoltaicznej i deszczowni.

Równie zaangażowany w ochronę środowiska jest NEO Hospital, zwracając uwagę na takie obszary zielonego szpitala jak: energia, woda, substancje chemiczne, odpady, farmaceutyki, budynki, technologie, zakupy. Placówka ma w planie dodatkową instalację PV, która pozwoli zaspokoić dodatkowo 18%–20% zapotrzebowania na energię z zewnętrznych źródeł. Ponad 40% terenu szpitala jest aktywna biologicznie, , a zieloną przestrzeń uzupełnia 135 drzew.

Z kolei Instytut Matki i Dziecka w Warszawie w ostatnim czasie zrealizował rozległą inwestycję pozwalającą poprawić efektywność energetyczną, obejmującą m.in. montaż ogniw fotowoltaicznych, kolektorów słonecznych, zastosowanie wentylacji mechanicznej z rekuperacją wewnątrz budynku czy wykorzystanie ciepła odpadowego z chłodzenia silników gazowych pomp ciepła do zasilania CWU. Instytut intensywnie wdraża technologie IT, aby poprawić zarządzanie placówką medyczną oraz w efektywny i skoordynowany wykorzystać zasoby.

Po zieloną energię sięgnął też Samodzielny Publiczny Szpital Kliniczny nr 1 Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego, rozpoczynając w 2002 roku od wybudowania i uruchomienia w pełni zautomatyzowanej kotłowni gazowo-olejowej. W roku 2005 do eksploatacji oddano spalarnię odpadów medycznych dzięki dotacji m.in. Danish Environmental Protection Agency – DEPA. W 2012 r. zakończono termomodernizację szpitala poprzez docieplenie elewacji budynków, wymianę okien, drzwi oraz regulacji systemów centralnego ogrzewania i ciepłej wody użytkowej (poprawa efektywności energetycznej budynków o ok. 30%). Jak mówi Kamil Wyszkowski, Przedstawiciel i Dyrektor Wykonawczy UN Global Compact Network Poland, „kompleksowe spojrzenie na zielone szpitale musi uwzględniać ich lokalizację oraz otoczenie, które powinno sprzyjać rekonwalescencji pacjentów, a pośrednio – pozytywnie wpływać na jakość powietrza na terenach przyszpitalnych i w samych budynkach”. Istotna jest też możliwość lepszego gospodarowania wszystkim tym, co się w szpitalach znajduje, zaczynając od sprzętu medycznego, który winien służyć latami, być przyjazny w eksploatacji i zdatny do ponownego wykorzystania, a kończąc na zastosowaniu różnego rodzaju rozwiązań cyfrowych, takich jak sztuczna inteligencja lub chmurowe bazy danych, które umożliwiają sprawniejsze i oszczędniejsze zarządzanie obiegiem dokumentów.

Pobierz czasopismo OSOZ ze specjalnym raportem „Zielona, przyjazna środowisku ochrona zdrowia”

Amerykański szpital Mayo Clinic do perfekcji opanował opiekę nad pacjentem digitalizując część usług. Specjalnie dla OSOZ Polska, Bradley C. Leibovich, dyrektor medyczny Centrum Zdrowia Cyfrowego (Center for Digital Health) w Mayo Clinic, wyjaśnia, jak przenieść usługi medyczne ze świata rzeczywistego do cyfrowego.


Kliknij tutaj, aby pobrać bezpłatnie nowy numer czasopisma (wersja PDF, 13 MB)

OSOZ 7/2022
OSOZ 7/2022

W najnowszym wydaniu OSOZ Polska (7/2022) m.in.:

Czytaj także specjalne, poprzednie wydanie OSOZ Polska z raportem na temat zielonych i przyjaznych środowisku placówek ochrony zdrowia. Kliknij tutaj, aby pobrać wersję PDF.

OSOZ Polska (6/2022)
OSOZ Polska (6/2022)

Aby symulować złożone środowisko ludzkiego ciała, każdy chip posiada małe kanały wyłożone tysiącami żywych ludzkich komórek. Do chipa można wprowadzać powietrze i płyny, takie jak krew, aby stworzyć mikrośrodowisko, które naśladuje ludzkie ciało (na zdjęciu: chip Emulate)
Aby symulować złożone środowisko ludzkiego ciała, każdy chip posiada małe kanały wyłożone tysiącami żywych ludzkich komórek. Do chipa można wprowadzać powietrze i płyny, takie jak krew, aby stworzyć mikrośrodowisko, które naśladuje ludzkie ciało (na zdjęciu: chip Emulate)

Technologia testowania leków na chipie naśladującym funkcje ludzkich organów już istnieje i może wkrótce zrewolucjonizować przemysł farmaceutyczny.

Testowanie leków na zwierzętach ma swoje duże ograniczenia. Komórki myszy mogą inaczej reagować na związki chemiczne leków niż komórki ludzkie, nie wspominając o kwestiach etycznych. Obiecujące wyniki badań nowych terapii uzyskane na modelach zwierzęcych niekonieczne mają zastosowanie dla ludzi. A to generuje wysokie koszty i spowalnia proces badawczo-rozwojowy.

Niestety, przemysł farmaceutyczny nie ma na razie lepszych alternatyw. Wprawdzie są już dostępne systemy hodowli komórek ludzkich zapewniające środowisko zbliżone do tego, w którym będzie prowadzone leczenie, ale nie odzwierciedlają one złożoności kompletnego organizmu.

Alternatywą „organoidów” jest zyskująca coraz większą popularność i zastosowanie komercyjne technologia określana jako „organ na chipie”. Wykorzystuje ona mikrofluidy do naśladowania fizjologii i funkcjonalności ludzkich organów umieszczonych na jednym chipie.

Technologia ta mogłaby dokładniej odzwierciedlać działanie leku w organizmie ludzkim poprzez zastosowanie wielu typów komórek i wprowadzenie kanałów mikrofluidycznych zapewniających kontrolowany przepływ płynu odżywczego lub zmiany stężenia leku. Już teraz jest wykorzystywana do naśladowania funkcji organów, w tym między innymi wątroby, płuc, guzów i mięśni.

Wyższym poziomem zaawansowania technologii jest „pacjent na chipie”. Nad platformami opartymi na tym podejściu, wykorzystującymi sztuczną inteligencję, pracuje wiele firm, w tym na przykład Quiris. „W dużym uproszczeniu, to zbiór kilku zminiaturyzowanych, trójwymiarowych organów na chipie połączonych ze sobą obiegiem krwi. Zaletą jest możliwość lepszego wykrywania toksyczności leków, które mogłyby zostać pominięte w badaniach na myszach, i bardziej dokładne środowisko badania odpowiedzi na farmakokinetykę i farmakodynamikę leku w ludzkim ciele” – mówi dyrektor firmy, Isaac Bentwich.

Mimo że w ostatniej dekadzie poczyniono znaczne postępy w zakresie rozwoju „organu- lub pacjenta na chipie”, nadal istnieją ograniczenia stosowania, w tym niepełne odwzorowanie całego ekosystemu ciała człowieka. Dlatego na razie technologia jest stosowana wyłącznie do badania bezpieczeństwa leku. Na przewidywanie skuteczności leków trzeba będzie jeszcze poczekać. Szczególnie obiecujące jest stworzenie milionów chipów o różnym profilu genetycznym, dzięki czemu można byłoby personalizować leki dla każdego pacjenta z osobna.

Czytaj także: Do 2030 roku będziesz miał myślącego cyfrowego bliźniaka

Nadal duża część placówek POZ nie prowadzi dokumentacji w formie elektronicznej (EDM).
Nadal duża część placówek POZ nie prowadzi dokumentacji w formie elektronicznej (EDM).

Departament Innowacji Ministerstwa Zdrowia ogłosił start projektu „Wdrożenie e-usług w placówkach POZ i ich integracja z systemem e-zdrowia z wykorzystaniem narzędzia centralnego (e-Gabinet+)”. Ze wsparcia będzie mogło skorzystać 1400 placówek POZ, wyłonionych w drodze otwartego naboru prowadzonego przez Ministerstwo Zdrowia.

Ministerstwo Zdrowia chce w ten sposób pomóc placówkom medycznym opóźnionym w digitalizacji i przejściu na Elektroniczną Dokumentację Medyczną (EDM). W ramach projektu powstanie centralna aplikacja e-Gabinet+ (udoskonalona wersja obecnej aplikacji e-Gabinet), która ma umożliwić pełną informatyzację procesów placówki związanych z udzielaniem świadczeń, w tym procesów związanych z wymianą Elektronicznej Dokumentacji Medycznej (EDM) oraz rozliczaniem świadczeń (sprawozdawczość do NFZ), a także świadczenie e-usług publicznych oraz integrację z systemem e-zdrowia.

Projekt ma budżet 199 302 875,71 zł i jest w całości finansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko 2014-2020.

Wszystko wskazuje na to, że projekt jest kierowany do najbardziej opóżnionych w cyfryzacji placówek bo tylko 1400 podmiotów może liczyć na pomoc. To niewiele zakładając, że w końcu 2021 r. w ramach ambulatoryjnej opieki zdrowotnej działalność prowadziło 22 tys. przychodni oraz 3,8 tys. praktyk lekarskich i stomatologicznych świadczących usługi w ramach środków publicznych.

Z naszych wyliczeń wynika, że to 142 857 zł na jedną placówkę. Przy czym realna kwota będzie mniejsza, bo trzeba założyć koszty aktualizacji aplikacji e-Gabinet.

Placówki POZ zakwalifikowane do programu zostaną także wyposażone w infrastrukturę teleinformatyczną (sprzęt komputerowy) niezbędną dla świadczenia e-usług i integrację z systemem e-zdrowia.

Kto może aplikować o wsparcie?
Odbiorcami zbudowanej w ramach projektu aplikacji e-Gabinet+ (oraz e-usług) są:

Przedział czasowy, lista beneficjentów i wniosek

Realizacja projektu rozpoczęła się 1 lipca 2022 roku i potrwa do do 31 grudnia 2023 roku. Lista zakwalifikowanych placówek POZ zostanie opublikowana po zakończeniu naboru i zawarciu z nimi umów dotyczących udziału tych jednostek w projekcie.

Kliknij tutaj, aby dowiedzieć się więcej i przejść na stronę składania wniosku.

Czytaj także: Na Teleplatformie Pierwszego Kontaktu pojawił się triaż cyfrowy. Jak działa?

Metaverse, czyli wirtualny świat, w którym – po założeniu okularów wirtualnej lub rozszerzonej rzeczywistości – będziemy mogli pracować, odpoczywać i spędzać wolny czas zaczyna nabierać kształtów. Odkąd Facebook zmienił nazwę na Meta, o metaverse zrobiło się głośno i coraz więcej firm pracuje nad swoimi „światami równoległymi” do rozrywki, pracy i opieki zdrowotnej.

Według nowego raportu Accenture „Digital Health Technology Vision 2022”, 81% dyrektorów placówek ochrony zdrowia oczekuje, że metaverse będzie miał pozytywny wpływ na branżę opieki zdrowotnej. Pacjenci będą mogli odwiedzać lekarza w wirtualnych gabinetach, uczestniczyć w sesjach terapeutycznych przypominających do złudzenia te realne, aktywować programy profilaktyczne wkomponowane w codzienne życie.

Zebraliśmy najważniejsze informacji o metaverse w ochronie zdrowia w formie infografiki.

Pobierz czasopismo OSOZ z INFOGRAFIKĄ o metaverse (wysoka jakość) – kliknij tutaj

Metaverse w ochronie zdrowia
Metaverse w ochronie zdrowia
Aron Anderson podczas jednej ze swoich wypraw na biegunie północnym
Aron Anderson podczas jednej ze swoich wypraw na biegunie północnym

Aron Anderson swoje ósme urodziny pamięta jako pierwszy dzień chemioterapii raka zlokalizowanego w dolnej części kręgosłupa. Rak został wyleczony jednak kosztem utraty władzy w nogach. Po tygodniach w szpitalu musiał sprostać kolejnemu wyzwaniu – powrotowi do codziennego życia. Pomogły mu w tym również technologie cyfrowe.

Jak zaczyna się twoja historia choroby?

Kiedy miałem 7 lat zacząłem odczuwać dziwny ból podczas siedzenia. Po około dwóch tygodniach zostałem skierowany na prześwietlenie, które wykryło guz wielkości jabłka usytuowany w dolnej części pleców. Chemio- i radioterapia trwające cały rok nie przyniosły poprawy. W końcu przeszedłem operację usunięcia raka, co oznaczało również wycięcie wielu nerwów prowadzących do nóg. Od tego dnia było wiadomo, że już nigdy nie będę chodził i czeka mnie życie na wózku inwalidzkim.

Kiedyś powiedziałeś, że „system opieki zdrowotnej był w stanie cię wyleczyć, ale nie uczynił cię zdrowym”. Co przez to rozumiesz?

Szwedzki system opieki zdrowotnej wyleczył mojego raka. Najpierw, gdy pojawił w dolnej części pleców, a także jego trzykrotne nawroty w płucach. Ale chemia, radioterapia i operacja nie oznaczają jeszcze zdrowia w pełnym tego słowa znaczeniu. Kiedy miałem 20 lat, zacząłem intensywnie trenować. Chciałem osiągać dobre wyniki w międzynarodowych zawodach lekkoatletycznych, ale cały czas łapałem przeziębienia. Dopiero zmiana trybu życia – która była długotrwałym procesem szukania informacji i zdobywania wiedzy – doprowadziła mnie do odzyskania zdrowia. To coś więcej niż po prostu bycie wolnym od raka.

Jakie elementy systemu opieki zdrowotnej nie działają prawidłowo?

Z mojego punktu widzenia, system opieki zdrowotnej jest doskonały, jeśli chodzi o leczenie ostrych stanów, takich jak zawały serca, złamane kości czy leczenie nowotworów. Brakuje jednak pomocy w powrocie do pełni zdrowia. Ponadto badania pokazują, że 90–95% przypadków raka u dorosłych wiąże się ze stylem życia i problemami środowiskowymi. Wierzę, że musimy zacząć rozwiązywać problemy związane ze skuteczną profilaktyką, uczyć ludzi, jak stać się najzdrowszą wersją samego siebie.

Zostałeś wypisany ze szpitala, wróciłeś do domu. Czego bałeś się najbardziej?

Moim największym lękiem był wózek inwalidzki! Po operacji, w ograniczonym zakresie miałem jeszcze funkcje ruchowe w nogach, więc na początku poruszałem się po chodziku. To sprawiło, że poczułem się „normalnie”, ponieważ mogłem chodzić. Byłem bardzo przerażony, że skończę na wózku inwalidzkim, byłem pewien, że to uczyni mnie niepełnosprawnym. Podczas obozu rehabilitacyjnego, jeden z instruktorów zmusił mnie do wypróbowania wózka. Ta chwila zmieniła moje życie i naprawdę dała wolność.

W 2022 roku Aron wystąpił także w programie rozrywkowym „Let’s dance”, odpowiedniku polskiego „Tańca z gwiazdami”
(foto: Magnus Ragnvid /TV4)

Kiedy po raz pierwszy wpadłeś na pomysł, żeby sięgnąć do rozwiązań cyfrowych?

Próbując wrócić do pełni zdrowia, czułem się zupełnie zdezorientowany. Szukając informacji o tym, jak sobie pomóc, trafiałem na sprzeczne porady: w jednej książce radzono, aby jeść węglowodany, w innej, żeby ich nie jeść. I tak dalej. Nie wiedziałem, komu wierzyć i które wskazówki sprawdzą się w moim przypadku.

Zacząłem testować wiele różnych diet, aby zobaczyć, co będzie skuteczne. To był naprawdę powolny i bolesny proces. W ciągu ostatnich 6–7 lat zaczęło się pojawiać coraz więcej rozwiązań cyfrowych.

Pamiętam, jak 7 lat temu po raz pierwszy zmierzyłem zmienność rytmu serca HRV. Potem robiłem to każdego ranka. Zajmowało mi to około 10 minut i wymagało noszenia pasa do pomiaru tętna. Po pewnym czasie byłem zmęczony technologią, cała procedura badania była zbyt trudna i czasochłonna. Dzisiaj otrzymuję te same wyniki pomiarów automatycznie w moim telefonie, dzięki urządzeniom mobilnym. Osobiście noszę inteligentną biżuterię rejestrującą wartość HRV kiedy śpię. Zawsze wierzyłem w rozwiązania cyfrowe służące do matematycznego określania stanu mojego zdrowia i uzyskiwania konkretnych wartości. Zgadzam się ze stwierdzeniem, że „tylko to, co mierzymy, jesteśmy w stanie poprawić”.

Jakie technologie ubieralne wykorzystujesz w swoim codziennym życiu?

Uwielbiam różnego rodzaju gadżety cyfrowe, więc korzystam z kilku różnych jednocześnie. Moje ulubione to:

W jaki sposób urządzenia określane jako wearables mogą wspierać pacjentów? Dlaczego uważasz je za pomocne?

Codziennie gromadzę zasoby danych o tym, jak moje ciało się zachowuje, reaguje na różne czynniki. Dla nas, pacjentów, urządzenia ubieralne są fantastycznymi narzędziami do kwantytatywnego, obiektywnego określenia, jak się czujemy i jak reagujemy, kiedy dokonujemy zmian w diecie, programie treningowym, śnie. Moim ulubionym parametrem, który często sprawdzam, jest wspomniana zmienność rytmu serca. Na jej podstawie mogę śledzić stres i reakcje organizmu na różne sytuacje. A w ten sposób – wprowadzać korzystne dla mnie zmiany.

Co zmieniłbyś w obecnym systemie zdrowia? Zacznijmy myśleć długoterminowo! Większość systemów opieki zdrowotnej skupia się na celach krótkoterminowych. Jeśli tego nie zmienimy, za 10, 20, 30 lat będziemy mieli ogromny problem. Musimy nauczyć ludzi zdrowego stylu życia dopasowanego do indywidulanych potrzeb, opartego na zdrowej diecie, ulubionej aktywności fizycznej i optymalnej długości snu. Opieka zdrowotna nie polega na leczeniu chorób, ale przede wszystkim na unikaniu ich.

Czytaj także: Więcej wywiadów z liderami innowacji cyfrowych znajdziesz w czasopiśmie OSOZ Polska (5/2022). Pobierz to wydanie bezpłatnie

1 103 104 105 106 107 134