Dawstwo danych to szansa na postępy w dziedzinie medycyny
Dawstwo danych to szansa na postępy w dziedzinie medycyny

Fundacja Podaruj Dane oraz Novartis nawiązały partnerstwo, aby wspierać dawstwo danych i przyspieszyć badania naukowe.

Po co są potrzebne dane?

Dane są jednym z fundamentów medycyny opartej na faktach, badań klinicznych i rozwoju sztucznej inteligencji. Stają się coraz ważniejsze w pracach nad nowymi terapiami oraz udoskonalaniu procesów opieki. Jednak badania naukowe wymagają dużych ilości danych, bo te mają potencjał dostarczenia informacji o skuteczności i bezpieczeństwie nowych terapii oraz poprawie wyników dla pacjentów.

Partnerstwo dla nauki

Jak czytamy w komunikacie Fundacji, partnerstwo między Fundacją Podaruj Dane a Novartis oznacza nową erę badań medycznych skupionych na pacjencie. Partnerstwo przewiduje udostępnienie raportów bazujących na danych anonimowych, pozyskiwanych wyłącznie w celach badawczo-rozwojowych, przy pełnym poszanowaniu praw pacjenta i z zachowaniem najwyższych standardów etycznych i technologicznych.

Czym zajmuje się Fundacja?

Fundacja Podaruj Dane jest organizacją non-profit, która ma na celu wspieranie rozwoju nauki poprzez zapewnianie dostępu do anonimowych danych medycznych pacjentów na podstawie ich zgody. Buduje ona globalny system dawstwa danych medycznych współtworzony obecnie przez ponad 30 organizacji branżowych. Jego podstawą jest system, który umożliwia łatwe udzielenie lub wycofanie zgody na wykorzystanie danych medycznych. Platforma dawstwa danych podarujdane.pl została stworzona zgodnie z unijnymi i polskimi przepisami dotyczącymi ochrony danych oraz prywatności pacjentów.

Model altruizmu danych promowany jest m.in. przez Komisję Europejską w nowej regulacji Akt w sprawie zarządzania danymi (Data Governance Act), która wejdzie w życie we wrześniu 2023 roku.

Obietnica postępów w medycynie

Według Ligii Kornowskiej, prezeski Fundacji Podaruj Dane, współpraca ma na celu przełamanie silosów danych medycznych i „zrobienie pierwszego kroku w budowaniu społecznej akceptacji szerokiego i jednocześnie etycznego wykorzystywania danych medycznych”. Jest to kluczowe dla badań klinicznych i postępów technologicznych w medycynie.

– Wierzymy, że zwiększenie zaangażowania pacjentów we wszystkich aspektach opieki zdrowotnej zaowocuje lepszymi procesami, lepszymi terapiami i lepszymi wynikami dla pacjentów na całym świecie. Angażowanie pacjentów oraz ich zgoda jest dla nas niezwykle ważna, a realizacja badania zgodnie z ideą dawstwa danych zapewnia, że jest ono zgodne z krajowymi i unijnymi przepisami, a także z prawami pacjentów. Liczymy, że dzięki tej współpracy doprowadzimy do znaczących postępów w ochronie zdrowia – dodała Monique Clua Braun, Country President Novartis Poland

Czytaj także: Janusz Cieszyński zapowiada przyspieszenie cyfryzacji usług publicznych

"Jak zapobiec kolejnej pandemii", Bill Gates, 2022
„Jak zapobiec kolejnej pandemii”, Bill Gates, 2022

W 2015 roku założycie Microsoftu ostrzegał przed globalną pandemią. 7 lat później świat opanował COVID-19. W najnowszej książce „How to Prevent the Next Pandemic” Gates podpowiada, jak przygotować się na podobny kryzys w przyszłości.

W 2015 roku słowami założyciela Microsoftu mało kto się przejął. Wizja wirusa rozprzestrzeniającego się błyskawicznie na całym świecie i prowadzącego do śmierci niemal 7 mln osób brzmiała jak science fiction. Dzisiaj, gdy po 3 latach powoli wychodzimy z pandemii, musimy już zacząć przygotowywać się na kolejną. Jej wybuch to kwestia czasu.

W swojej nowej książce Bill Gates kreśli 3-punktowy plan, identyfikując luki w systemie zdrowia i podpowiadając, jak je usunąć. Po to, aby nie było powtórki z COVID-19 i aby ocalić świat przed kryzysem zdrowotnym i gospodarczym.

Cel nr 1: nie dać się zaskoczyć

Kraje, które najlepiej poradziły sobie z pandemią koronawirusa od dawna miały gotowe plany testowania ludności i śledzenia łańcucha zakażeń. Przykładem są Chiny, Tajwan, Singapur i Wietnam, które w 2003 roku mierzyły się z epidemię SARS. Kiedy pojawił się COVID-19, były w stanie zareagować szybko i skutecznie, ograniczając liczbę nowych przypadków zakażeń.

Ich strategie walki z pandemią wyróżniają trzy elementy. Po pierwsze, szybkie uruchomienie systemu masowych testów populacji. Po drugie, zastosowanie nowych technologii do śledzenia łańcucha zakażeń (tzw. contact tracking). Po trzecie, izolacja osób z pozytywnym wynikiem testu lub narażonych na kontakt z wirusem. Brzmi prosto, ale w praktyce to ogromne wyzwanie logistyczne. Do tego dochodzą jeszcze szczepienia, a to z kolei wymaga długoletnich badań nad innowacyjnymi technologiami jak mRNA.

Najważniejszym elementem walki z pandemiami są testy. Tutaj liczy się czas. Jeśli uda się wprowadzić szeroko zakrojone testy na bardzo wczesnym etapie epidemii, można skutecznie identyfikować i izolować chorych, aby nie zarażali kolejnych osób. W przypadku COVID-19, pierwsze precyzyjne testy były już gotowe w styczniu 2020, po kilku tygodniach od identyfikacji patogenu. Jednak technologia jest mniejszym wyzwaniem niż infrastruktura produkcyjna i zaplecze logistyczne.

Podczas COVID-19, po raz pierwszy zastosowaliśmy smartfony i aplikacje trackingowe do śledzenia łańcucha zakażeń. Ich możliwości z profilaktyce dopiero odkrywamy.

Cel nr 2: globalna koordynacja działań

Świat potrzebuje międzynarodowego zespołu ds. zapobiegania pandemiom. Gates sięga tutaj do porównania do służb ratunkowych. Przykładowo, w USA pracuje około 311 000 strażaków. Samorządy lokalne wydają ponad 50 mld USD rocznie, by ekipy strażackie były gotowe na wezwanie w razie pożaru. Teoretycznie to dużo pieniędzy w przypadku zagrożenia, które występuje stosunkowo rzadko. Jednak o wiele bardziej kosztowne byłoby nieprzygotowanie się na wypadek wybuchu pożarów i usuwanie ich katastrofalnych skutków. Lepiej zapobiegać niż leczyć.

Paradoksalnie, na gotowość do pandemii wydaje się relatywnie mało pieniędzy biorąc pod uwagę ich skutki. Musimy stworzyć system ostrzegania i reagowania na wzór straży pożarnej, ale z misją wykrywania i niwelowania zagrożeń w skali globalnej.

Nie jest tajemnicą, że Gates od dawna wspiera Światową Organizację Zdrowia (WHO) i to właśnie ją wskazuje jako najlepiej predysponowaną do tego zadania. Proponuje utworzenie tzw. GERM, czyli Globalnego Ośrodka Reagowania i Mobilizacji na Epidemie (Global Epidemic Response and Mobilization). Takie inicjatywy już są realizowane w praktyce. Przykładowo, Unia Europejska buduje obecnie Agencję Gotowości i Odpowiedzi na Zagrożenia Zdrowotne (HERA, Health Emergency Preparedness and Response Authority). Z kolei WHO uruchomił niedawno Wywiad Pandemiczny i Epidemiologiczny (Hub for Pandemic and Epidemic Intelligence).

Celem jest wymiana danych i koordynacja działań krajowych organizacji zdrowotnych w ramach zintegrowanego globalnego systemu. Po to, by uniknąć podejścia „każde państwo dla siebie” znanego z COVID-19. Gates radzi, aby scenariusze obrony były testowane w ramach międzynarodowych ćwiczeń. Tak samo, jak odbywają się manewry wojskowe sojuszy międzynarodowych.

Cel 3: śledzenie ognisk zakażeń

Kolejnym elementem skutecznego nadzoru nad pandemiami jest śledzenie ich przebiegu, w tym wykrywanie ognisk i monitorowanie rozprzestrzeniania się. Jednym z kroków jest kontrola za pomocą aplikacji mobilnych (tzw. aplikacje trackingowe). Takie podejście może być potencjalnie skuteczne, pod warunkiem, że zostanie uruchomione bardzo wcześnie, a aplikację zainstaluje min. 60% społeczeństwa. W przypadku COVID-19 znowu mamy do czynienia ze zbyt późnym wdrożeniem systemu monitoringu i niskim poziomem stosowania aplikacji trackingowych.

Do kontroli rozprzestrzenia się pandemii można też wykorzystać inne dane, np. informacje dostępne w mediach społecznościowych czy dane o wzmożonym zakupie leków na przeziębienie. Jeszcze inne podejście polega na monitorowaniu patogenów bezpośrednio w środowisku życia, np. w ściekach z kanalizacji.

System nadzoru to pierwsza linia obrony. Następną są szczepienia ochronne. Podczas pandemii COVID-19 nawet naukowcy byli zaskoczeni tempem opracowania i wprowadzenia na rynek skutecznej i bezpiecznej szczepionki. Wystarczył zaledwie jeden rok. Według Gates’a optymalne byłoby, aby szczepionki trafiały z laboratorium do ludzi w ciągu sześciu miesięcy od zidentyfikowania niebezpiecznego patogenu. Do tego potrzebne są jednak inwestycje w badania naukowe, bo takie innowacje jak szczepionki mRNA wymagają zazwyczaj długich lat żmudnych badań. Badacze już pracują nad kolejnymi przełomowymi rozwiązaniami jak szczepionki dostarczane za pomocą sprayu do nosa czy plastra naklejanego na ramię.

Czas zacząć traktować pandemie jak poważne i stałe zagrożenia dla ludzkości. Pamiętajmy, że patogeny nie dbają o granice państw – skuteczność systemu ochrony będzie taka, jak siła najsłabszego ogniwa, czyli pojedynczego państwa. Stąd musi to być wspólna misja całego świata.

Czytaj także: Teleopieka nadal na bocznicy systemu zdrowia. Nawet pomimo COVID-19

Kapsułka pobudzająca apetyt może zastąpić tradycyjne leki (zdjęcie: MIT)
Kapsułka pobudzająca apetyt może zastąpić tradycyjne leki (zdjęcie: MIT)

Naukowcy z Massachusetts Institute of Technology (MIT) opracowali kapsułkę, która po połknięciu emituje prąd elektryczny do ściany żołądka, pobudzając apetyt. Może ona w nieinwazyjny sposób pomóc chorym z zaburzeniami odżywiania lub nowotworami.

Jak działa e-tabletka?

Pigułka wyglądająca jak zwykła tabletka, zamiast składnika chemicznego zawiera elektrodę oraz małe rowki. Po zetknięciu się ze ścianą żołądka, e-tabletka stymuluje komórki endokrynne w wyściółce żołądka, prowokując wydzielanie większej ilości greliny potocznie zwanej „hormonem głodu„.

Grelina odpowiedzialna jest za pobudzanie apetytu i zmniejszanie uczucia nudności. Naukowcy mają nadzieję, że urządzenie pomoże pacjentom z zaburzeniami odżywiania oraz w stanach wyniszczenia organizmu spowodowanymi m.in. chorobami nowotworowymi.

Projekt inspirowany naturą

Koncepcja dostarczania niewielkiego napięcia elektrycznego do żołądka do terapii zaburzeń żołądkowo-jelitowych została po raz pierwszy zastosowana u pacjentów z gastroparezą – zaburzeniem charakteryzującym się spowolnioną motoryka żołądka. Jednak wszczepione eksperymantalnie do żołądka urządzenie – które przypomina stymulator – w niewielkim stopniu zwiększyło motorykę żołądka. Na bazie tych badań, naukowcy doszli do wniosku, że apetyt można pobudzić stymulując komórki endokrynne. Testy na zwierzętach potwierdziły, że niewielkie napięcie elektryczne rzeczywiście zwiększa poziom hormonu głodu. W ten sposób powstała nowa e-kapsułka, którą można po prostu połknąć, unikając konieczności przeprowadzenia zabiegu chirurgicznego.

Zespół naukowców MIT tak zaprojektował tabletkę, aby zapewnić jej maksymalny kontakt ze ścianą żołądka. Idealnie przyleganie utrudniają płyny żołądkowe, dlatego jej budowę uzupełniono w niewielkie rowki z hydrofilową powłoką odciągające płyn od elektrody. Projektanci zainspirowali się tutaj… skórą australijskiej jaszczurki diabła ciernistego, która zawiera drobne rowki pomagające odciągać wodę w kierunku pyska jaszczurki.

Inspiracją do zaprojektowania kapsułki była budowa skóry jaszczurki diabła ciernistego. Specjalne rowki odprowadzają wodę z jej ciała prosto to pyszczka, co pozwala jej żyć w ekstremalnie suchym środowisku.
Inspiracją do zaprojektowania kapsułki była budowa skóry jaszczurki diabła ciernistego. Specjalne rowki odprowadzają wodę z jej ciała prosto to pyszczka, co pozwala jej żyć w ekstremalnie suchym środowisku.

Czytaj także: Drukowane w 3D i elastyczne kopie serca pomogą planować operacje

Program smartDoktor obejmie monitoringiem 1200 dzieci
Program smartDoktor obejmie monitoringiem 1200 dzieci (zdjęcie: MZ)

Do 31 maja br. Ministerstwo Zdrowia przedłużyło nabór placówek POZ oraz AOS do pilotażowego programu w zakresie monitorowania dzieci i młodzieży z pierwotnymi i wtórnymi niedoborami odporności. Jak się zgłosić?

Pilotaż obejmie 1200 pacjentów którzy nie ukończyli 18 roku życia z pierwotnymi oraz wtórnymi niedoborami odporności, w tym w po przebytym zakażeniu wirusem SARS-CoV-2. Pilotaż programu SmartDoktor realizowanego w ramach programu Domowej Opieki Medycznej potrwa nie dłużej niż do 30.11.2023 r.

Polega ona na monitorowaniu stanu pacjenta w zakresie m.in. badania obrazowego ucha, osłuchiwania płuc i serca, badania obrazowego gardła, badania obrazowego skóry i całego ciała. Chodzi o dzieci, któe kontynuują leczenie w poradni gruźlicy i chorób płuc, otolaryngologii dziecięcej, alergologii dla dzieci oraz immunologii.

Uczestnicy pilotażu otrzymają środki m.in. na zakup innowacyjnych urządzeń wielofunkcyjnych, które pozwolą zdalnie wykryć pierwsze objawy przeziębienia, grypy oraz innych infekcji wirusowych i bakteryjnych dróg oddechowych, ucha środkowego, czy skóry. Za przygotowanie pojedynczego raportu pacjenta w programie placówka otrzyma 150 zł.

Warunkiem zgłoszenia się do programu jest:

Z udziału w programie wyłączeni są świadczeniodawcy:

Pytania o nabór placówek do programu należy kierować na adres: Smartdoktor@mz.gov.pl.

Czytaj więcej: Szczegóły pilotażu SmartDoktor

Zalecenia dla chorych może generować ChatGPT, ale musi je zweryfikować lekarz
Zalecenia dla chorych może generować ChatGPT, ale musi je zweryfikować lekarz

Naukowcy sprawdzili, czy ChatGPT potrafi generować w wiarygodny i zrozumiały sposób listy kliniczne. Wyniki badania opublikowane w marcu br. w prestiżowym czasopiśmie The Lancet Digital Health zaskoczyły samych lekarzy.

O co chodzi?

Odpowiednie przekazywanie informacji klinicznych pomiędzy lekarzami i innymi specjalistami oraz pacjentami ma ogromne znaczenie w koordynacji leczenia, wpływając na stosowanie się pacjenta do zaleceń i powodzenie terapii. Jednym z elementów jest podsumowanie najważniejszych danych i wskazówek w formie tzw. listu klinicznego (ang.: clinical letter) tworzonego, gdy leczenie pacjenta jest kontynuowane w warunkach domowych albo przez lekarza pierwszego kontaktu.

Jednak przygotowanie listy zaleceń w formie pisemnej jest czasochłonne. Lekarze albo nie mają na to czasu, albo wpisują informacje ręcznie do gotowych wzorców. Jednocześnie nowe modele językowe, jak ChatGPT, potrafią generować teksty na zadany temat o jakości zbliżonej do tekstów pisanych przez człowieka. Czy ChatGPT może pomóc lekarzom w tworzeniu zrozumiałych zaleceń pisemnych dla poszczególnych chorób, poprawiając wydajność, spójność i dokładność wytycznych, zwiększając satysfakcję pacjentów i generując oszczędności dla systemu opieki zdrowotnej?

Na czym polegało badanie?

W nowym badaniu Using ChatGPT to write patient clinic letters opublikowanym w czasopiśmie The Lancet Digital Health, naukowcy przeprowadzili ocenę listów klinicznych (angielskie określenie patient clinical letters) generowanych przez ChatGPT w przypadku raka skóry. W tym celu stworzyli oni skrócone instrukcje tworzenia zapytań do chatbota. Zawierały one wskazówki dotyczące poziomu trudności języka (zrozumiałość dla osób w wieku 11–12 lat) oraz zawartości informacji. Treści zaleceń dla pacjenta miały obejmować praktyczne wskazówki oparte na krajowych wytycznych klinicznych.

Po przesłaniu instrukcji, ChatGPT wygenerował odpowiedź w postaci listu klinicznego gotowego do przekazania pacjentowi. Następnie przeprowadzono ocenę czytelności rekomendacji, ich poprawności faktograficznej i naturalnego brzmienie sięgając do skali Likerta.

Rezultaty

Czytelność wygenerowanych listów była na poziomie osób w wieku 14–15 lat i została uznana przez US Department of Health and Human Services za średnio trudną. Ogólna mediana poprawności informacji klinicznych zawartych w liście wynosiła 7 (w skali od 1 do 9). Zarówno styl jak i poprawność wskazówek zostały także ocenione bardzo wysoko. Pilotaż pokazuje, że możliwe jest generowanie listów klinicznych o wysokiej jakości za pomocą ChatGPT.

Naukowcy zwrócili uwagę, że wszystkie teksty były napisane stylem zasadniczo podobnym do listów generowanych przez lekarzy-ludzi. Podkreślają jednak, że ze względu na bezpieczeństwo pacjenta, dokumenty tworzone przez AI powinny być zawsze dodatkowo weryfikowane przez lekarza.

Zaletą AI jest możliwość indywidualizacji generowanych dokumentów dla pacjenta. ChatGPT może dopasować styl do kontekstu kulturowego oraz tworzyć teksty w różnych językach dopasowane nawet do wieku. Wadą, że możliwość halucynacji i tworzenia błędnych informacji.

Czytaj także: ChatGPT zachwyca kreatywnością i przeraża, gdy kłamie prosto w oczy

Zbyt wolny, skomplikowany w obsłudze system IT frustruje pracowników i może prowadzić do wypalenia zawodowego
Zbyt wolny, skomplikowany w obsłudze system IT frustruje pracowników i może prowadzić do wypalenia zawodowego

System IT jest sercem placówki medycznej. Gdy nie działa jak trzeba lub kiedy nie nadąża za rozwojem organizacji, zaczyna frustrować zamiast pomagać. Mimo to, wiele podmiotów woli męczyć się ze starym programem. Niesłusznie, bo przejście na nowy może okazać się jedną z najlepszych inwestycji.

Wspomaga rozliczanie świadczeń, umawianie wizyt, gromadzenie i przechowywanie danych medycznych – nie ma placówki medycznej, która nie posiadałaby jakiegoś oprogramowania do tzw. części szarej i białej.

Z jednej strony – niezbędny, z drugiej – często nielubiany. Bo nie działa tak, jak powinien, ma błędy, jest trudny w obsłudze, nieprzyjazny użytkownikowi, brakuje mu niektórych funkcji, jakich życzyliby sobie lekarze, pielęgniarki, rejestratorki lub zarząd. Gdy prośby o modyfikacje, upgrade albo poprawki odbijają się jak groch o ścianę, system IT staje się kamieniem u nogi zamiast obiecanym pomocnikiem wpierającym realizację procesów administracyjno-klinicznych. Co wtedy zrobić?

Zacznij od szczerego i obiektywnego audytu wewnętrznego

Pierwszym sygnałem do wymiany systemu są częste błędy. Z naciskiem na „częste”, bo programy IT dla placówek ochrony zdrowia to żywe twory, które cały czas muszą być rozwijane, aby spełnić wymagania prawne i generować dokumenty zgodnie z nowymi standardami. A każdy upgrade to ryzyko, że gdzieś coś się posypie. Jednak duże firmy IT z reguły szybko reagują, przygotowując łatki pozwalające sprawnie się ich pozbyć. To na pewno nie jest powód do zmiany systemu, a raczej wspólne wyzwanie dla każdego dostawcy.

Jednak są takie sytuacje, które frustrują i przeciągają się w nieskończoność: dostawca IT mówi, że wszystko działa, pracownicy są innego zdania; nowe wymagania administracyjne są wprowadzane z dużym, nieuzasadnionym opóźnieniem; nie można uzyskać pomocy technicznej lub serwisowej. Albo po prostu placówka doszła do muru możliwości programu, który nie nadąża za nowościami technologicznymi i rozwojem organizacji.

W takim przypadku trzeba zdecydować, co dalej: łatać czy wymienić. Na pewno nie zostawić bez ruszania, bo to prosty przepis na niezadowolony zespół, niebezpieczne błędy i atmosferę rezygnacji, która rozleje się na całą kulturę organizacyjną podmiotu. Decyzja może być czasami całkiem prosta, przykładowo, gdy system stworzył nam informatyk i teraz okazuje się, że nie jest w stanie go dalej serwisować. Albo gdy placówka rozrosła się na tyle, że firma oferująca mały system gabinetowy nie ma w ofercie zintegrowanych systemów dla dużych podmiotów.

Jednak gdy powód nie jest tak jednoznaczny, liczy się ustalenie faktów. Oto przykładowa lista pytań, która pomoże na zimno ocenić stanu rzeczy:

Taki szczery przegląd należy przeprowadzić z przedstawicielem dostawcy IT. W razie potrzeby warto sięgnąć do bezpośredniej konfrontacji użytkowników z informatykami i pracownikami wydziału wdrożeń.

Czasami błąd będzie po stronie dostawcy IT, czasami po stronie placówki. Przykładowo, system może mieć przestarzały interfejs użytkownika (dostawca) lub w procesie wyboru systemu IT zapomniano uwzględnić zapotrzebowania na funkcje wynikające z planów rozwojowych (placówka).

Niezależnie od przyczyn, decyzja o zmianie IT musi być przemyślana i racjonalna. Tutaj kluczowe są zimne kalkulacje finansowe, a nie emocje. Jednak gdy tkwienie przy obecnym systemie oznacza dalsze narażanie się na koszty i utrudnienia, nie można zwlekać. Nie bez powodu często porównuje się wdrożenie IT do małżeństwa – kontynuacja nieszczęśliwego związku nie wychodzi nikomu na zdrowie.

Etapy zmiany systemu IT na nowy
Etapy zmiany systemu IT na nowy

Przeprowadź inwentaryzację, aby odtworzyć wszystkie procesy w nowym systemie

Decyzja zapadła, budżet został zarezerwowany i co teraz? Po pierwsze, należy opracować harmonogram projektu. W zależności od wielkości placówki, nowe wdrożenie może trwać miesiącami. Po drugie, sporządzić listę posiadanych zasobów IT i sprzętu oraz dokładnie udokumentować sposób działania starego systemu. Przyda się do odtworzenia procesów i poprawy tych kulejących. Po trzecie, zweryfikować listę zapotrzebowania na funkcje z naciskiem na elementy, których brakowało w starym systemie. I po czwarte, rozpocząć proces wyboru nowego systemu, włącznie z wizytami w podobnych do naszej placówkach, które są zadowolone z digitalizacji.

Podmioty, które mają ten proces za sobą, polecają powołanie specjalnego zespołu złożonego z informatyków, pracowników szpitala oraz konsultantów wdrożeniowych nowej firmy IT. Aby nie popełnić tych samych błędów, warto poświęcić więcej czasu na testy systemu na danych rzeczywistych. W centrum wszystkich procesów powinno być płynne przeniesienie bazy danych.

Rzeczywistość weryfikuje najlepsze plany. Przygotuj plan B

Tyle w teorii. W praktyce, wszystko może się zdarzyć. Cyfryzacja opiera się w mniejszej części na samym systemie, a w większej – na prawidłowym zarządzaniu projektem IT.

Dlatego od początku należy zwrócić uwagę na kilka nieinformatycznych elementów digitalizacji. Wśród najważniejszych są:

? Zaplanuj szkolenia tak, aby nie było żadnych słabych ogniw w obsłudze systemu. Na tym etapie trzeba mocno stąpać po ziemi. Harmonogram szkoleń powinien być dopasowany do realiów, aby nie kolidował z obowiązkami pracowników i aby nie musieli się oni doszkalać po godzinach pracy.

? Jeśli to konieczne, trzeba pomyśleć o zatrudnieniu dodatkowych osób do pomocy na okres przejściowy wdrożenia. Pomiędzy szkoleniami nie może być zbyt dużej przerwy, bo pracownicy zapomną, czego nauczyli się wcześniej. Choć harmonogram szkoleń trzeba planować z wyprzedzeniem tygodni, należy pamiętać o zachowaniu marginesu elastyczności tuż przed uruchomieniem systemu – dopiero wtedy wiadomo, które osoby mają nadal problem z obsługą systemu i trzeba zorganizować indywidualne kursy. Prowadź szkolenia tak długo, aż wszyscy użytkownicy systemu poczują się pewnie w jego obsłudze. Wymagaj od konsultanta dostawcy informacji o poziomie umiejętności zespołu.

? Przygotuj plan awaryjny i ogłoś potencjalne problemy na starcie. Można być niemal pewnym, że w pierwszych dniach po uruchomieniu nowego systemu nieraz usłyszymy „i po co było nam ruszać nasz stary system” albo „teraz jest jeszcze gorzej”.

? Kierownictwo powinno jak mantrę powtarzać, że na początku będzie trudniej, ale potem lepiej. Tak, by uniknąć dodatkowej frustracji, stresu i chaosu. Ale do zakłóceń można i trzeba się przygotować, bo powolna obsługa nowego programu nie jest żadną wymówką przed pacjentami. Taki plan B powinien obejmować m.in. procedury na wypadek przestojów czy opóźnień.

? Utwórz centrum dowodzenia zmianą. Nie zostawiaj pracowników samych sobie, gdy pojawia się problem. Stwórz zespół zarządzania wdrożeniem nowego programu, w skład którego wejdą konsultanci dostawcy IT (na miejscu i online), przedstawiciele zarządu, liderzy wdrożenia wyłonieni w placówce, informatycy. Każda z osób powinna być dostępna w czasie pracy placówki medycznej – najlepiej sporządzić listę z przyporządkowaniem zakresu odpowiedzialności do osoby oraz numerem kontaktowym. Zarezerwuj w budżecie poduszkę finansową na wypadek, gdy trzeba będzie przedłużyć szkolenia – to pozwoli uniknąć niepotrzebnych przepychanek z dostawcą IT.

? Monitoruj stan rozruchu nowego systemu. Określ z góry listę wskaźników, na podstawie których będziesz oceniał postępy wdrożenia. To może być ankieta wśród pracowników, ocena lidera wdrożenia, opóźnienia we wprowadzaniu danych, jakość danych itd. Stwórz arkusz Excel, waliduj postępy nawet co tydzień w pierwszych trzech miesiącach, a potem już tylko co np. miesiąc (w zależności od postępów). W anonimowej ankiecie pytaj wprost pracowników, w jakim procencie czują się pewni w obsłudze nowego systemu, a które funkcjonalności nadal sprawiają im problemy. Organizuj spotkania podsumowujące, podczas których omawiane będą postępy w tych obszarach, które były pierwotną przyczyną zmiany systemu. Niczego nie zamiataj pod dywan – jeśli zespół ma zaufanie do zarządu, szczery dialog będzie tylko wspierał zarządzanie zmianą.

To tylko kilka elementów zarządzania zmianą systemu IT w organizacji. Przejście na nowy system nie jest łatwe, bo zespół potrafi przyzwyczaić się nawet do źle działającego oprogramowania. Taka „apatia cyfrowa” może powoli psuć kulturę organizacyjną i osłabiać potencjał placówki w poprawie jakości usług i wzmacnianiu zadowolenia pracowników. A od tego zaczynają się kolejne problemy.

Czytaj także: Co czyni najlepsze na świecie szpitale najlepszymi?

Aplikacja mojeIKP obchodzi 2 urodziny
Aplikacja mojeIKP obchodzi 2 urodziny

Najpierw organizacje pacjentów zgłosiły pomysły na nowe funkcjonalności w mojeIKP, a teraz użytkownicy mogą wybierać spośród trzech najlepiej ocenionych pomysłów.

Aplikacja mojeIKP – którą dotąd pobrano 4 600 000 razy – obchodzi właśnie swoje 2-gie urodziny. I właśnie z okazji jubileuszu, użytkownicy wybiorą funkcję, którą uważają za najbardziej potrzebną. Ta z największą liczbą głosów zostanie uruchomiona jako pierwsza. Głosowanie trwa do 24 maja.

Oto lista nowości, na które można głosować:

Mapa AED – informacja o lokalizacji najbliższego automatycznego elektrycznego defibrylatora

Automatyczny elektryczny defibrylator (AED) to urządzenie, które rozpoznaje zaburzenia rytmu serca i podpowiada osobie ratującej, co ma zrobić. Jest dostępne w instytucjach publicznych, zakładach pracy, na dworcach, lotniskach, stacjach metra, niektórych stacjach benzynowych, w galeriach handlowych, biurowcach itp. Mapa AED to szybki dostęp do informacji o tym, gdzie znajduje się najbliższy AED.

EKUZ w formie elektronicznego certyfikatu dostępnego w aplikacji

Europejska Karta Ubezpieczenia Zdrowotnego (EKUZ) potwierdza, że masz prawo do leczenia w czasie wyjazdów turystycznych do większości krajów europejskich. Obecnie możesz złożyć wniosek o jej wydanie przez Internetowe Konto Pacjenta, a odbierasz ją pocztą lub osobiście w postaci plastikowej karty. Dzięki nowej funkcji EKUZ będzie dostępny w formie elektronicznego certyfikatu, tak jak np. unijny certyfikat COVID (UCC).

Data ważności e-recepty – informacja o dacie realizacji recepty

7, 30 czy 365 dni? Jak długo ważna jest konkretna recepta? Pytanie o termin realizacji e-recepty jest jednym z najczęstszych w aptekach i przychodniach. Dzięki nowej funkcji będziesz wiedzieć, do kiedy możesz ją wykupić.

Kliknij tutaj, aby zagłosować

Janusz Cieszyński – były wiceminister zdrowia obecnie kieruje nowym resortem cyfryzacji

Czy Polska będzie drugą Estonią pod względem cyfryzacji? Z nowym Ministrem Cyfryzacji Januszem Cieszyńskim rozmawiamy o aplikacji mObywatel, e-Konsylium, EDM, sztucznej inteligencji i ChatGPT.

Czego możemy spodziewać się od nowego Ministra Cyfryzacji?

W obszarze e-usług priorytetem jest start nowej wersji aplikacji mObywatel, która będzie w pełni cyfrowym i równoważnym z dowodem osobistym dokumentem tożsamości. mObywatel 2.0 będzie także aplikacją transakcyjną, która umożliwi załatwianie spraw urzędowych. Wykonamy także milowy krok w stronę zapewnienia wszystkim Polakom dostępu do szybkiego Internetu uruchamiając ponad 10 miliardów złotych na budowę infrastruktury na obszarach, gdzie dziś nie można korzystać z sieci.

O tym, że to aplikacja mObywatel jest dla Pana szczególnie ważne, można się też przekonać czytając m.in. wpisy na Twitterze. Dlaczego właśnie ten temat jest tak istotny?

mObywatel będzie dla każdego Polaka bramą do cyfrowych usług publicznych. Polska po zmianach ustawowych będzie największym krajem w UE oferującym w pełni cyfrowy dokument tożsamości.

W niewielkim stopniu, ale jednak, mObywatel zazębia się funkcjonalnością z IKP pokazując e-recepty. Czy planowane są kolejne funkcje związane ze zdrowiem? Jak te dwie aplikacje powinny się uzupełniać?

Moim zdaniem mojeIKP powinno docelowo przejąć wszystkie funkcje z obszaru ochrony zdrowia. mObywatel nigdy nie będzie mógł postawić kwestii związanych ze zdrowiem w centrum aplikacji. Dlatego, aby móc wykorzystać popularność usług takich jak e-recepta np. do promocji korzystania z badań profilaktycznych, niezbędne jest posiadanie przez państwo wygodnej apki skupionej wyłącznie na obszarze usług zdrowotnych.

Pełnił Pan wcześniej rolę wiceministra zdrowia odpowiedzialnego za cyfryzację. Czy temat ochrony zdrowia nadal jest Panu bliski?

Nadzorowany przeze mnie Instytut Łączności uruchomił, wspólnie z Uniwersytetem Medycznym w Lublinie, projekt Okobus. Jest to mobilny gabinet diagnostyczny, w którym pacjent może być zbadany na okoliczność występowania okulistycznych powikłań cukrzycy. Wyniki pilotażu prowadzonego obecnie na Lubelszczyźnie posłużą do wyszkolenia modelu opartego o sztuczną inteligencję, który w przyszłości będzie wspierał lekarza.

Oprócz tego, Instytut Łączności we współpracy z Uniwersytetem Medycznym we Wrocławiu, ruszył z projektem e-Konsylium. Nowe rozwiązanie pozwoli w wygodny sposób prowadzić konsultacje on-line w formule lekarz-lekarz. Uczestnicy e-Konsylium będą np. mogli na żywo oglądać wyniki przeprowadzanego w innej lokalizacji badania USG.

Wystartował projekt e-Konsylium: Na co pójdzie 20,3 mln zł?

Jednym z Pana sukcesów było wprowadzenie e-recepty. Potem doszły do nich e-skierowania, a teraz tematem numer jeden jest Elektroniczna Dokumentacja Medyczna. Jednak wdrażanie EDM trwa znacznie dłużej niż zakładano. Czy ma Pan pomysł jak to zmienić?

Moim zdaniem kluczem do wdrożenia e-recepty było zaoferowanie zachęt finansowych dla tych, którzy wchodzą do nowego systemu. Jeśli podobny system ruszyłby dla EDM, spodziewałbym się dużego przyspieszenia.

Cyfryzacja to też zagrożenia cyfrowe, a tych przybywa. Czy resort cyfryzacji planuje jakieś działania w zakresie cyberbezpieczeństwa, które także obejmą sektor zdrowia?

Wspólnie z Ministrem Niedzielskim uruchomiliśmy wart 500 milionów złotych program inwestycji w cyberbezpieczeństwo szpitali. Realizujemy też cykl szkoleń dla lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej we współpracy z Federacją Porozumienie Zielonogórskie. Odpowiedzialność za bezpieczeństwo systemów spoczywa na ich właścicielach, ale uważam że nie powinniśmy pozostawić placówek ochrony zdrowia bez wsparcia.

Przejdźmy do najnowszych innowacji. Jesteśmy świadkami rewolucji AI, której najbardziej rozpoznawalnym elementem jest obecnie ChatGPT i inne duże modele językowe? Czy uważa Pan, że zastosowanie AI wymaga mocniejszych regulacji?

Myślę, że regulacje w obszarze AI na pewno nadejdą. Ale jeśli utrzyma się sytuacja taka jak w ostatnich latach, kiedy to Stany Zjednoczone skupiły się na rozwoju przełomowych technologii, Azja na optymalizacji kosztów wytwarzania produktów, a Europa właśnie na regulacjach, to może się okazać, że nasz kontynent stanie się zacofanym konsumentem tego, co wymyślono i wyprodukowano za granicą.

Zagrożeń AI nie można lekceważyć, ale najlepiej poradzimy sobie z nimi wtedy, kiedy postawimy na dynamiczny rozwój branży w Polsce i Unii Europejskiej.

Włochy zakazały stosowania ChatGPT ze względu na obawy o prywatność danych. To dobra decyzja?

Nie. Oczywiście podawanie swoich wrażliwych danych ChatGPT lub dowolnej innej aplikacji, której nie znamy, to delikatnie mówiąc lekkomyślność.

Ale wycofanie błyskawicznie rozwijającej się technologii z rynku z dnia na dzień to błąd i kolejny krok w stronę odstraszenia innowatorów od robienia biznesu w Europie. Decyzje tak drastycznie wpływające na obszar sztucznej inteligencji to dla mnie tematyka dla najwyższych władz politycznych na świecie, a nie organu odpowiedzialnego za ochronę danych.

Jak wyobraża sobie Pan poziom cyfryzacji zdrowia w 2025 roku? E-rejestracja, pełna elektronizacja dokumentacji medycznej oraz dane dostępne w formacie, który pozwala na wykorzystanie ich za zgodą pacjenta do tworzenia innowacyjnych rozwiązań opartych m.in. o sztuczną inteligencję.

Czytaj także: Debata o AI w polskiej ochronie zdrowia. „Blokuje nas deficyt danych”

8 maja ruszył pilotaż e-Konsylium
8 maja ruszył pilotaż e-Konsylium

Nowa e-platforma umożliwia lekarzom konsultować się między sobą i przekazywać e-dokumentację medyczną. Dzięki temu pacjenci onkologiczni i kardiologiczni będą leczeni w tym samym standardzie, bez względu na miejsca zamieszkania – zapowiedział Minister Zdrowia Andrzej Niedzielski.

Projekt e-Konsylium to elektroniczna platforma umożliwiająca lekarzom prowadzenie bezpiecznych, zdalnych konsultacji dotyczących leczenia pacjentów z chorobami kardiologicznymi i onkologicznymi. Na jej budowę MZ przeznaczyło 20,3 mln zł. Zakłada ona m.in.:

Założenia e-Konsylium
Założenia e-Konsylium (źródło: MZ/Twitter)

Placówki utworzą sieć podmiotów współpracujących z ośrodkiem wiodącym, 5 szpitalami partnerskimi oraz 10 placówkami podstawowej opieki zdrowotnej. W projekt zaangażowanych będzie 8 ośrodków wiodących, 40 szpitali partnerskich i 80 placówek POZ.

Łączny budżet pilotażu to 20,3 mln zł. Z e-konsultacji ma skorzystać 4 tys. pacjentów, a użytkownikami platformy będzie 700 lekarzy.

Budżet e-Konsylium (źródło: MZ/Twitter)

– Projekt e-Konsylium wpisuje się w cały szereg rozwiązań dla pacjenta, które wdrażamy. Skracamy czas oczekiwania na specjalistyczną konsultację. Najpierw zdjęliśmy limity z porad specjalistów, a następnie wprowadziliśmy opiekę koordynowaną w POZ – powiedział Minister Zdrowia podczas inauguracji pilotażu w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym we Wrocławiu.

Jak dodaje resort zdrowia, projekt e-Konsylium dodaje narzędzie w sferze elektronicznej, które szybciej pomoże pacjentowi. „Każdy pacjent w naszym kraju ma być leczony w tym samym standardzie przez najlepszych specjalistów bez względu na miejsce zamieszkania.”

Skracamy czas oczekiwania na specjalistyczną konsultację - mówił Minister Adam Niedzielski w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym we Wrocławiu
Skracamy czas oczekiwania na specjalistyczną konsultację – mówił Minister Adam Niedzielski w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym we Wrocławiu

Czytaj także: Nawigator e-Zdrowia. Zarejestruj się na bezpłatną konferencję

4 Wojskowy Szpital Kliniczny z Polikliniką SP ZOZ we Wrocławiu przygotował aplikację mobilną dla pacjentów 60+
4 Wojskowy Szpital Kliniczny z Polikliniką SP ZOZ we Wrocławiu przygotował aplikację mobilną dla pacjentów 60+.

Ruszyła rekrutacja oraz realizacja wizyt i teleporad w ramach projektu Telemedycyna 60+. Pacjenci mogą już pobrać nową aplikację. 

Projekt ma na celu przetestowanie rozwiązania modelu telemedycznego w obszarze geriatrii, a jego realizatorem jest 4 Wojskowy Szpital Kliniczny z Polikliniką SP ZOZ we Wrocławiu.

Nowe narzędzie telemedyczne ma służyć pacjentom po 60 roku życia do monitorowania i poprawy stanu zdrowia bez konieczności wychodzenia z domu. Dzięki niemu lekarze i pracownicy naukowi będą mogli sprawdzić skuteczność narzędzi badań przesiewowych, takich jak ustandaryzowane ankiety dotyczące sarkopenii, niedożywiania oraz zespołu kruchości.

Dla pacjentów stworzona została aplikacja dostępowa do konta pacjenta przygotowanego, zgodnie z modelem telemedycznym „Geriatria”. Jest ona dostępna tylko dla osób z telefonami z systemem Android.

Aby przystąpić do programu opieki, trzeba jednak wcześniej zarejestrować się do Programu pilotażowego wdrażania i testowania rozwiązań telemedycznych w zakresie modelu „Geriatria” we Wrocławiu i województwie dolnośląskim w latach 2022-202 realizowanego przez 4 Wojskowy Szpital Kliniczny z Polikliniką we Wrocławiu.

Link do pobrania aplikacji https://play.google.com/store/apps/details?id=com.aurero.wskgeriatria

Czytaj także: Kto się zaopiekuje seniorami? Roboty

1 95 96 97 98 99 152