– Terapie cyfrowe nie są idealne, ale leki też nie – twierdzi Liz Ashall-Payne, założycielka i dyrektor generalna Orcha

Liz Ashall-Payne, założycielka i dyrektor generalna Orcha – brytyjskiej organizacji zajmującej się walidacją aplikacji zdrowotnych – twierdzi, że cyfrowe rozwiązania dla zdrowia mogłyby pomóc milionom pacjentów, redukując koszty leczenia chorób przewlekłych. Przykładem są aplikacje zdrowotne zwalidowane w badaniach klinicznych. Ale pozostaje jeden problem: są ignorowane przez systemy zdrowia.

Newsletter OSOZ

Ochrona zdrowia jest cyfryzowana od dekad, ale dużo osób czuje rozczarowanie efektami. Dlaczego?

Przez wiele lat – zwłaszcza w początkach digitalizacji, czyli w latach 80. i 90. – brakowało regulacji, co niestety doprowadziło do chaosu w zakresie danych i interoperacyjności. Dziś jest pod tym względem lepiej, ale same standardy wymiany danych nie wystarczą. Nadal toczą się dyskusje, który z nich przyjąć, i nadal nie ma pełnej zgody (redakcja: przykładowo, dla danych laboratoryjnych dominującym staje się standard LOINC, ale istnieje też SNOMED CT, CPT, UCUM itd.). Pojawiają się coraz to nowsze propozycje, co znowu wymaga zmian w systemach IT i aplikacjach.

Ale nawet jeśli dany standard wymiany danych zostaje przyjęty, rzadko kontroluje się jego przestrzeganie. Zwłaszcza w przypadku aplikacji mobilnych panuje duży chaos. To jeden z powodów, dla których tego typu rozwiązania nadal są na marginesie systemu zdrowia. Żaden lekarz ani pacjent nie chcą i nie mają wiedzy do tego, aby sprawdzać, czy system IT albo apka spełnia dane standardy – po prostu oczekujemy wysokiej jakości. Na jej straży muszą czuwać instytucje publiczne.

Pacjenci i lekarze korzystają z technologii, którym ufają. Ale technologie popełniają błędy, AI halucynuje, a aplikacja może dawać niekompletne porady…

Tak, to prawda. Ale proszę zauważyć, że leki też nie są idealne. Każdy środek farmaceutyczny dopuszczony na rynek zawiera ulotkę z informacjami o skutkach ubocznych oraz ryzyku stosowania. Cyfrowe rozwiązania zdrowotne powinny być traktowane w podobny sposób. Nie możemy stosować innych standardów w stosunku do technologii i oczekiwać, że będą dawać w 100-proc. poprawne rekomendacje. Żadne rozwiązanie, żadne urządzenie medyczne nie jest w pełni bezpieczne. Najważniejsze, żeby technologia spełniała swoje funkcje i przynosiła korzyści dla określonej grupy pacjentów, zrównoważone z ryzykami.

Brak refundacji innowacji e-zdrowia powoduje, że nie trafiają one do pacjentów. A to nowa, skuteczna forma terapii polegająca na angażowaniu chorego i zmianie zachowań
Brak refundacji innowacji e-zdrowia powoduje, że nie trafiają one do pacjentów. A to nowa, skuteczna forma terapii polegająca na angażowaniu chorego i zmianie zachowań

Musimy stworzyć nowe podejście do myślenia o cyfryzacji i także komunikować jej ograniczenia. To istotne, bo te nieuzasadnione obawy albo podwójne standardy spowalniają wdrażanie innowacji. To dlatego tak wiele wartościowych projektów innowacji w ochronie zdrowia kończy się na pilotażach. Ale to też efekt tego, że nadal nie walidujemy rozwiązań AI czy aplikacji mobilnych tak samo jak urządzeń medycznych.

Co jeszcze blokuje wdrażanie innowacji cyfrowych?

Zawodzi system. Nawet jeśli technologia spełnia najwyższe standardy i przeszła przez badania kliniczne, po prostu działa na marginesie systemu zdrowia – nawet najlepsze aplikacje zdrowotne nie są ani rekomendowane, ani refundowane, ani włączane do ścieżek opieki. W ten sposób nie trafiają do pacjentów i często po prostu znikają z rynku.

Rozwiązanie jest jedno: włączenie innowacji e-zdrowia do systemu zdrowia. Bezpieczne i skuteczne aplikacje powinny być przepisywane na receptę jak leki, a ich refundacja – realizowana zgodnie z jasno określonymi kryteriami. W systemach powszechnego ubezpieczenia zdrowotnego wiemy od dawna, że pacjenci nie są gotowi płacić z własnej kieszeni za innowacje. Do tego dochodzi fakt, że apki to nowe podejście do wspierania leczenia chorób przewlekłych. Tylko ich włączenie do systemu publicznej opieki zdrowotnej mogłoby zwiększyć ich poziom wykorzystania. Im więcej osób zaczęłoby z nich korzystać, tym większa część społeczeństwa by się do nich przekonała.

Coraz więcej osób korzysta z chatbotów, pytając o diagnozę i leczenie. Można odnieść wrażenie, że robią dokładnie to, co robi wiele aplikacji.

Nie dziwi mnie, że wiele rozmów z chatbotami dotyczy zdrowia. Gdy ludzie są zaniepokojeni lub zdezorientowani, szukają odpowiedzi – a sztuczna inteligencja może natychmiast doradzić – po prostu sięgają do AI. I właśnie to jest zaletą AI – jest powszechnie dostępna i bezpłatna, nie ocenia. Pomaga w zrozumieniu informacji medycznych, tłumaczeniu terminologii czy przygotowaniu się do wizyty lekarskiej.

Trzeba jednak jasno oddzielić wsparcie informacyjne od opieki klinicznej. Opieka zdrowotna to z jednej strony luźne porady, z drugiej – decyzje oparte na dowodach naukowych. Nie jest dobrze, gdy AI zaczyna udzielać spersonalizowanych porad medycznych, bo chatboty AI nie są regulowane i nie mają wiedzy medycznej. Ale mogą je mieć aplikacje zdrowotne wytrenowane na zaufanych zbiorach danych, zwalidowane i sprawdzone pod względem skuteczności w badaniach klinicznych.

Do tego wraz z rozwojem AI aplikacje też stają się coraz lepsze. Powiem nawet, że AI podbiła oczekiwania w stosunku do np. apek udzielających porad. Pacjenci oczekują takiej samej płynności rozmowy i empatii jak w przypadku AI. Taka konkurencja jest korzystna dla aplikacji zdrowotnych.

Ale jeszcze raz podkreślę: chatbot i odpowiednia zwalidowana aplikacja z certyfikatem bezpieczeństwa danych to zupełnie dwie inne historie.

Proszę sobie wyobrazić, że jesteśmy w 2030 roku. Co poszło nie tak, jeśli chodzi o cyfryzację w latach 2020–2026?

Problemem nie był brak innowacji, bo to okres, kiedy na rynku pojawiło się dużo nowych technologii. Problem polegał raczej na sposobie ich wdrażania. Podczas pandemii COVID wiele narzędzi cyfrowych wprowadzano bardzo szybko. Jednak gdy presja wywołana kryzysem minęła, część systemów wróciła do wcześniejszych modeli działania. I to mimo że te nowe się sprawdziły, a pacjenci polubili takie technologie jak telekonsultacje i aplikacje mobilne.

Rozwój technologii napędził apetyt na nowości, a ten – rozwój kolejnych rozwiązań e-zdrowia, aplikacji, platform. Tymczasem zapomniano o podstawach: budowie infrastruktury wymiany danych, wdrażaniu standardów interoperacyjności, integracji innowacji technologicznych do pracy klinicznej i życia pacjentów. Tak samo zaniedbano rozwój modeli biznesowych i refundacyjnych, które pozwoliłyby lepiej dystrybuować nowe rozwiązania cyfrowe. W ten sposób nawet najlepsze rozwiązania po prostu nie były w stanie przetrwać na rynku. Zabrakło włączenia innowacji e-zdrowia do ekosystemu zdrowia. l

ORCHA (Organisation for the Review of Care and Health Applications) to jedna z wiodących na świecie niezależnych organizacji oceniających aplikacje zdrowotne. Zajmuje się analizą i weryfikacją cyfrowych narzędzi medycznych pod kątem bezpieczeństwa klinicznego, ochrony danych oraz użyteczności dla użytkowników. Walidacja prowadzona jest w oparciu o ponad 350 kryteriów dotyczących m.in. skuteczności klinicznej, prywatności danych i doświadczenia użytkownika, pomagając lekarzom oraz pacjentom w wyborze wiarygodnych rozwiązań cyfrowych. ORCHA tworzy też biblioteki aplikacji zdrowotnych sklasyfikowane w ramach ponad 250 kategorii chorób i problemów zdrowotnych.

ChatGPT dla Lekarzy ma m.in. pomagać w diagnozie. Jak deklaruje firma, to obecnie najlepszy model AI do zastosowań w medycynie
ChatGPT dla Lekarzy pomaga m.in. w diagnozie. Jak deklaruje firma, to obecnie najlepszy model AI do zastosowań w medycynie

Bezpłatny ChatGPT dla Lekarzy (ChatGPT for Clinicians) pomaga podejmować decyzje kliniczne, wyszukiwać informacje o badaniach naukowych, automatyzować zadania związane z wizytą pacjenta i pomagać tworzyć dokumentację medyczną. Narzędzie jest na razie dostępne tylko w USA, ale firma zapowiada jego ekspansję na inne kraje.

ChatGPT, czyli nowy system podejmowania decyzji medycznych?

Po tym, jak w styczniu 2026 roku swoją premierę miał ChatGPT Zdrowie zintegrowany z elektroniczną dokumentacją medyczną pacjenta, OpenAI robi następny krok w ochronie zdrowia i przedstawia ChatGPT dla Lekarzy – bezpłatną wersję popularnego czatbota stworzoną dla lekarzy, pielęgniarek i farmaceutów.

OpenAI zdaje sobie doskonale sprawę, że jego narzędzie jest powszechnie stosowane przez pracowników ochrony zdrowia, najczęściej nieoficjalnie. Zjawisko to nazywane jest „shadow AI” (AI w cieniu) – lekarze pytają ChatGPT o nowe badania naukowe czy wskazania terapeutyczne na prywatnych urządzeniach. Z prostego powodu – AI pomaga podejmować decyzje medyczne oraz tworzyć dokumentację medyczną, ale nie jest to certyfikowane urządzenie medyczne, więc nie może być oficjalnie stosowane w placówkach zdrowia.

Według badania przeprowadzonego w 2026 roku, 72% lekarzy w USA używa sztucznej inteligencji w praktyce klinicznej. W porównaniu z rokiem 2025, to o 48% więcej.

Najlepszy obecnie model AI dla medycyny

„Wraz ze wzrostem zapotrzebowania na AI w środowisku klinicznym rośnie odpowiedzialność za ciągłe ulepszanie wydajności i bezpieczeństwa naszego modelu w zastosowaniach klinicznych oraz oferowanie rozwiązań, które mogą bezpiecznie i skutecznie wspierać procesy opieki zdrowotnej” – pisze OpenAI w oświadczeniu towarzyszącym premierze ChatGPT dla Lekarzy. Według opublikowanego benchmarku (porównania skuteczności), nowy model oparty na GPT-5.4 przekracza pod względem precyzji dotychczas dostępne modele także innych firm, jak Gemini czy Claude. W prowadzonych testach okazał się też lepszy niż sami lekarze.

Wydajność ChatGPT dla Lekarzy w porównaniu z innymi modelami AI

Jak deklaruje OpenAI, ChatGPT dla Lekarzy powstał w bliskiej współpracy z lekarzami, a wprowadzane dane nie są wykorzystywane do dalszego trenowania modeli, co ma zapewnić zgodność narzędzia z wymaganiami w zakresie bezpieczeństwa danych. Wśród najważniejszy funkcji znalazły się:

Aby zapewnić bezpieczeństwo i dokładność odpowiedzi ChatGPT, lekarze doradzający OpenAI sprawdzają odpowiedzi modelu i przekazują informacje zwrotne na temat jakości, rozumowania, wiarygodności i bezpieczeństwa. Do tej pory przejrzeli ponad 700 000 odpowiedzi modelu.

Przed premierą lekarze przetestowali 6924 scenariusze rozmów z czatbotem w swojej codziennej pracy, obejmujące opiekę kliniczną, dokumentację i badania naukowe. 99,6% odpowiedzi ocenili jako bezpieczne i dokładne.

ChatGPT podaje źródła medyczna, gdy odpowiada na zapytania o diagnozę
ChatGPT podaje źródła medyczna, gdy odpowiada na zapytania o diagnozę

Kiedy ChatGPT dla Lekarzy będzie dostępny w Polsce?

Bezpłatna wersja ChatGPT for Clinicians jest obecnie dostępna tylko dla zweryfikowanych (posiadających numer wykonywania zawodu) lekarzy, pielęgniarek praktykujących, asystentów medycznych i farmaceutów z USA.

Ale firma zapowiada, że rozszerzy dostęp na kolejne kraje. W najbliższych miesiącach planowana jest współpraca z Better Evidence Network. Celem jest uruchomienie pilotażowego dostępu dla zweryfikowanych lekarzy spoza Stanów Zjednoczonych, o ile pozwolą na to lokalne przepisy.

W numerze m.in.: Polacy coraz częściej kupują leki przeciwbólowe i na przeziębienie w aptekach internetowych na niekorzyść aptek stacjonarnych. Sprzedaż konopii medycznych w aptekach wzrosła 80-krotnie, ale nowe restrykcje dotyczące wystawiania e-recept zahamowały wzrost popytu.

OSOZ Statystyki 4/2026

W numerze 4/2026 OSOZ Statystyki:

Jak sprzedają się leki na przeziębienie i przeciwbólowe w aptekach internetowych i klasycznych?

W 2025 roku rynek aptek internetowych osiągnął wartość 2,19 mld zł, a pacjenci kupili w nich ponad 72,6 mln opakowań produktów. Oznacza to wartościowy wzrost rynku w stosunku do 2024 roku o 10,1 proc. i ilościowy 5,7 proc. Rynek produktów bez recepty w aptekach stacjonarnych był w tym samym czasie wart niemal 24,5 mld zł (o 3,8% więcej niż w 2024 roku). Oznacza to, że apteki internetowe rosną szybciej niż tradycyjny kanał sprzedaży, a ich udział w rynku stopniowo się zwiększa. W 2025 roku e-apteki odpowiadały za około 9 proc. wartości i 8 proc. wolumenu rynku aptek stacjonarnych.

Czytaj dalej 👉

Sprzedaż konopii medycznych w aptekach wzrosła 80-krotnie w zaledwie 6 lat

Gdy w 2019 roku konopie medyczne trafiły do sprzedaży aptecznej, pacjenci kupili zaledwie 10 234 opakowania, a wartość rynku wyniosła 4,16 mln zł. Sześć lat później, w 2025 roku, sprzedaż osiągnęła 833 621 opakowań, a pacjenci wydali łącznie 352,59 mln zł. Oznacza to ponad 80-krotny wzrost liczby sprzedanych opakowań względem pierwszego pełnego roku obecności tej kategorii w aptekach.

W 2019 roku w aptekach obecne były zaledwie 2 produkty z tej kategorii, a w 2025 roku – już 96. Po wprowadzeniu restrykcji dotyczących wystawiania e-recept na konopie medyczne (od listopada 2024 roku konieczna jest konsultacja osobista z lekarzem, a nie e-wizyta), popyt na konopie bardzo mocno spadł, choć powoli zaczyna znowu rosnąć.

Czytaj dalej 👉

Ponadto w numerze:

Wszystkie archiwalne numery OSOZ Statystyki znajdziesz na zakładce POBIERZ.

Archiwum czasopisma OSOZ
Rośnie liczba cyberataków motywowanych przesłankami geopolitycznymi, mającymi zdestabilizować sytuację polityczną
Rośnie liczba cyberataków motywowanych przesłankami geopolitycznymi, mającymi zdestabilizować sytuację polityczną

Ataki hakerów na ochronę zdrowia będą coraz intensywniejsze, bo coraz częściej celem hackerów jest destabilizacja infrastruktury krytycznej państwa – sugeruje raport Global Cybersecurity Outlook 2026 Światowego Forum Ekonomicznego. Tymczasem w sektorze ochrony zdrowia wdrażanie zabezpieczeń idzie znacznie wolniej niż rozwój narzędzi AI pomagających cyberprzestępcom kraść dane pacjentów.

Newsletter OSOZ

Manipulacja z pomocą AI przybiera na sile

Cyberbezpieczeństwo jest dzisiaj elementem bezpieczeństwa i stabilności państw – z tego założenia wychodzi m.in. Unia Europejska wdrażając dyrektywę NIS2 mającą chronić infrastrukturę krytyczną, w tym szpitale, przed atakami hakerów. Ale to może nie wystarczyć, bo jak sugeruje raport World Economic Forum (WEF) hakerzy mają dziś w rękach nową, potężną broń, jaką jest AI – aż 94 proc. respondentów wskazuje AI jako największą siłę, która zdominuje kwestie cyberbezpieczeństwa w najbliższych latach.

AI z jednej strony znajduje zastosowanie w systemach bezpieczeństwa, umożliwiając szybsze wykrywanie podejrzanych aktywności sieci oraz ich eliminowanie; z drugiej – cyberprzestępcy stosują AI do automatyzacji ataków i doskonalenia kampanii phishingowych.

Według raportu WEF, 87 proc. organizacji uznaje podatności związane z AI za najszybciej rosnące ryzyko cybernetyczne.

Czy w ciągu ostatniego roku następujące cyberzagrożenia wzrosły, zmniejszyły się czy pozostały na tym samym poziomie?

Szpitale jako cel w wojnie cybernetycznej

Raport pokazuje również gwałtowny wzrost cyberprzestępczości. W ciągu ostatniego roku aż 77 proc. organizacji odnotowało wzrost skali cyberoszustw i phishingu. 73 proc. respondentów deklaruje, że oni osobiście lub osoby z ich otoczenia padły ofiarą cyberoszustwa w ciągu ostatnich 12 miesięcy.

Najczęściej spotykane formy ataków to phishing. Z pomocą narzędzi generatywnej sztucznej inteligencji cyberprzestępcy są w stanie tworzyć realistyczne wiadomości e-mail, podszywać się pod lekarzy lub instytucje publiczne, a nawet generować treści deepfake. W sektorze zdrowia takie ataki mogą prowadzić do przejęcia danych z elektronicznej dokumentacji medycznej albo kradzieży tożsamości lekarza, dzięki czemu przestępcy mogą np. generować recepty na leki psychotropowe i sprzedawać je w sieci.

Kolejnym trendem jest rosnące znaczenie czynników geopolitycznych w cyberbezpieczeństwie. 64 proc. organizacji uwzględnia w swoich strategiach cyberbezpieczeństwa ryzyko ataków motywowanych politycznie, takich jak sabotaż lub paraliż infrastruktury krytycznej. Zupełnie poza wszelką kontrolą są akcje dezinformacyjne, które mają na celu destabilizację sytuacji politycznej. Trolle – czyli fałszywe osoby, a coraz częściej agenci AI – wprowadzają opinię publiczną w błąd, szerzą fake-newsy dotyczące sytuacji ochrony zdrowia czy nauki, degradując zaufanie społeczne do instytucji publicznych i prowadząc do radykalizacji poglądów politycznych.

Cyberataki wielokrotnie paraliżowały działanie szpitali lub blokowały dostęp do dokumentacji medycznej, co uniemożliwia realizację planowanych zabiegów i prowadzenie normalnej działalności medycznej. Przykładem jest atak na angielskie laboratoria diagnostyczne Synnovis, który sparaliżował działalność kilku londyńskich szpitali. Te musiały szybko powtórzyć wiele badań, co było krytyczne w przypadku pacjentów oczekujących na pilne operacje. Oprócz tego do sieci wyciekło 400 GB danych zawierających imiona i nazwiska, daty urodzenia, numery ubezpieczenia NHS oraz wyniki badań krwi.

Pobierz bezpłatny raport o ochrony danych w placówkach zdrowia
Pobierz bezpłatny raport o ochrony danych w placówkach zdrowia

Sektor publiczny nie ma pieniędzy, aby dobrze chronić dane

Raport WEF zwraca uwagę na istotną różnicę pomiędzy sektorem publicznym a prywatnym pod względem cyberodporności. Aż 23 proc. instytucji publicznych deklaruje, że ich zdolność reagowania na cyberataki jest niewystarczająca. W sektorze prywatnym odsetek ten wynosi 11 proc. Potwierdzają to dane krajowe. Z ostatniego badania poziomu informatyzacji prowadzonego przez Centrum e-Zdrowia wynika, że 72,34 proc. podmiotów leczniczych (w tym 58,78 proc. szpitali) nie posiada dedykowanego zespołu ds. cyberbezpieczeństwa. Jedynie 31 proc. szpitali prowadzi regularną analizę ryzyka, a tylko nieco ponad połowa, dokładnie 56 proc., deklaruje wdrożenie działań mających poprawić poziom cyberbezpieczeństwa.

Kolejnym wyzwaniem pozostaje bezpieczeństwo łańcuchów dostaw technologii. W badaniu WEF aż 78 proc. liderów organizacji o wysokiej odporności cybernetycznej wskazało podatności dostawców jako główną barierę w budowaniu cyberbezpieczeństwa. Szpitale korzystają dziś z wielu zewnętrznych systemów – od oprogramowania do prowadzenia dokumentacji medycznej po platformy telemedyczne czy systemy analityczne oparte na chmurze. Atak na jednego dostawcę może zagrozić bezpieczeństwu wielu placówek jednocześnie, czego dobrym przykładem jest wspomniany wcześniej atak na laboratoria Synnovis.

Specjaliści od cyberbezpieczeństwa wysysani przez sektor prywatny

W raporcie WEF połowa badanych organizacji wskazuje na brak kompetencji w zakresie cyberbezpieczeństwa jako główną barierę we wdrażaniu rozwiązań opartych na sztucznej inteligencji w cyberochronie.

W placówkach zdrowia ta sytuacja jest jeszcze gorsza: nie dość, że większość nie ma nawet dedykowanego zespołu ds. cyberbezpieczeństwa, to dodatkowo niewiele się zmieni w najbliższym czasie. Powód jest prosty: szpitali, a co dopiero POZ-ty, nie stać na drogich ekspertów ochrony danych. Ci bez problemu znajdują pracę w sektorze prywatnym, który jest w stanie zaproponować kilkukrotnie wyższe stawki. Specjalista ds. cyberbezpieczeństwa zarabia przeciętnie od 16 000 do 22 000 zł brutto miesięcznie. Doświadczeni eksperci mogą liczyć w dużych miastach na 20 000–30 000 zł brutto, z kolei zarobki na stanowiskach menedżerskich (CISO) przekraczają często 28 000–45 000 zł brutto. Te stawki będą tylko rosły. Raport Global Cybersecurity Outlook 2026 nie pozostawia złudzeń: każda organizacja musi traktować cyberbezpieczeństwo jako strategiczny obszar działalności. Eksperci zalecają ciągłe wzmacnianie cyberodporności poprzez przygotowanie planów reagowania na incydenty, regularne testowanie procedur bezpieczeństwa oraz opracowanie scenariuszy szybkiego odtwarzania systemów po ataku. Nawet podstawowe zabezpieczenia pozwalają skutecznie chronić dane.

Coraz więcej osób sięga do czatbotów AI zamiast klasycznych wyszukiwarek np. Google. Zresztą Google na pierwszej pozycji też wyświetla podsumowania AI. Co zrobić, aby placówka zdrowia była w nich wspomniana?
Coraz więcej osób sięga do czatbotów AI zamiast klasycznych wyszukiwarek np. Google. Zresztą Google na pierwszej pozycji też wyświetla podsumowania AI. Co zrobić, aby placówka zdrowia była w nich ujmowana (w pozytywnym świetle)?

W jakim szpitalu najlepiej poddać się operacji X? Co inni pacjenci myślą o przychodni Y? Dzięki chatbotom AI, nie trzeba już samodzielnie szukać opinii o placówkach zdrowia w internecie. ChatGPT albo inny chatbot AI podsumuje wszystkie komentarze, zajrzy na fora dyskusyjne, zweryfikuje oceny pojawiające się na różnych portalach. A to oznacza, że stare zasady budowania wizerunku już nie działają.

Newsletter OSOZ

„Chcesz, abym znalazł lepszą przychodnię?”

„To silny ośrodek medycyny specjalistycznej, ale jak wiele dużych szpitali publicznych bywa krytykowany za kolejki i organizację. Pojawiają się komentarze, że czeka się godzinami na pomoc, a personel jest przeciążony i trudno uzyskać informacje. Placówka ma średnią ocenę 3,1. 70% komentarzy jest negatywnych. Czy mam zaproponować placówki wykonujące podobne zabiegi w twojej okolicy, ale cieszące się lepszą opinią?” – to przykładowa odpowiedź ChatGPT na pytanie o podsumowanie komentarzy o jednym ze szpitali. Można dopytać nawet o cytaty z negatywnych wpisów, a odpowiedź uzyskamy w kilka sekund.

Do niedawna pacjenci szukający dobrych placówek zdrowia kierowali się ocenami na Google albo na portalach z opiniami o lekarzach. Ale wiele zostawianych tam komentarzy negatywnych jest krzywdzących i niewiele podmiotów zdrowia aktywnie na nie odpowiadało albo prosiło o sprostowanie. Ich lektura pozwalała niejednokrotnie stwierdzić, że są przesadzone albo nieuzasadnione. Teraz, gdy coraz częściej odpowiedź w Google pisze AI, chatboty samodzielnie, na podstawie śladów obecnych w internecie, postawią końcową ocenę, którą do wiadomości przyjmie pacjent. To oznacza, że placówki o dobrych opiniach będą jeszcze mocniej rekomendowane przez AI, a te o złych – odradzane. I to mimo iż – jak widać na pokazanym przykładzie – AI stara się czasami tłumaczyć, jakie negatywne wypowiedzi dominują i dlaczego nie muszą one odzwierciedlać rzeczywistości.

Ładny tekst na stronie szpitala już nie pomoże

Coraz więcej placówek zdrowia w Polsce decyduje się na stworzenie działu komunikacji, który dba o widoczność i dobry wizerunek w internecie. Organizują wywiady z lekarzami i dyrekcją, publikują teksty na stronie internetowej, wysyłają do prasy lokalnej informacje o nowych inwestycjach albo innowacyjnych zabiegach. W ten sposób aktywnie kreują to, jak podmiot jest postrzegany przez pacjentów – choć nie jest to łatwe, bo cały system zdrowia nie cieszy się dobrą opinią. Z kolei placówki, które komunikację ignorują, wychodząc z założenia, że „pacjentów nie brakuje”, oddają swój wizerunek w ręce innych.

Dobra komunikacja obejmuje tzw. optymalizację SEO (Search Engine Optimization), czyli dbanie o to, aby Google nas znalazł i pisał o nas w rzetelny sposób. Przez lata SEO polegało na pisaniu tekstów ze słowami kluczowymi, które przeglądarka była w stanie znaleźć. Ale to podejście odchodzi do przeszłości, bo teraz chatboty AI przejmują od Google wyszukiwanie informacji w sieci.

Coraz więcej osób zadaje pytania chatbotom (np. ChatGPT, Bing Chat czy Google AI Overviews), otrzymując wyczerpujące odpowiedzi bez konieczności sprawdzania źródeł. Według statystyk, aż 87% wyszukiwań Google dotyczących zagadnień medycznych zawiera w odpowiedzi podsumowania AI. I pacjenci im ufają, bo brzmią kompetentnie i obiektywnie.

Liczba użytkowników popularnych narzędzi generatywnej AI

W praktyce oznacza to, że przechodzimy do modelu „zero-click search”, szukania informacji bez klikania – użytkownik może otrzymać pełne podsumowanie i wskazówki bez odwiedzania strony internetowej. Jeśli marka placówki zdrowia nie pojawi się w wygenerowanym przez AI zestawieniu najlepszych placówek wykonujących zabiegi X, to pacjenci po prostu się o niej nie dowiedzą.

Dlatego teraz mówi się o Generative Engine Optimization (GEO) albo optymalizacji pod wyszukiwarki AI (AI search optimization). To nowa metoda optymalizacji treści dla generatywnych silników wyszukiwania. W SEO chodziło o wysoką pozycję w tradycyjnych wynikach wyszukiwania w Google, najlepiej na pierwszej stronie, podczas gdy GEO dąży do tego, aby AI wymieniała placówkę w udzielanych odpowiedziach i do tego mówiła o niej pozytywnie.

Pierwszą zasadą tworzenia treści pod GEO jest autentyczność. Teksty muszą spełniać standardy E‑E‑A‑T (Doświadczenia, Ekspertyzy, Autorytetu, Wiarygodności). AI omija treści ogólne lub nieaktualne, sięgając tylko po godne zaufania źródła, teksty napisane przez prawdziwe osoby, najlepiej posiadające odpowiednie doświadczenie.

Modele GPT preferują treści opatrzone cytowaniami i danymi z niezależnych źródeł (np. badań klinicznych, statystyk WHO itp.). W ten sposób boty „wiedzą”, że treść jest rzetelna. Duże znaczenie ma też widoczność w zaufanych źródłach jak np. Wikipedia albo na portalach medycznych. Plusem jest obecność zarządu wśród prelegentów konferencji eksperckich, wywiady w prasie. I co ważne – AI szuka zawsze społecznego dowodu i dlatego komentarze na portalach jak Google są bardzo chętnie brane pod uwagę.

GEO w placówce zdrowia

Aby placówka medyczna była polecana przez ChatGPT i inne chatboty, trzeba zwrócić uwagę na kilka dodatkowych szczegółów, które wpływają na GEO. Z jedną uwagą – rozwój modeli AI jest tak szybki, że wiedzę na temat GEO trzeba aktualizować.

Bez zmian pozostaje zasada systematycznego tworzenia obszernych treści poradnikowych odpowiadających na pytania pacjentów. Szpital może tworzyć krótkie teksty o tym, jak przygotować się do zabiegu albo łagodzić ból pleców po operacji. Im głębsza i pełniejsza treść (objętościowo nawet 1,5–5 tys. słów) – czerpiąca z różnych źródeł, opinii zatrudnionych lekarzy oraz badań naukowych – tym większa szansa, że ChatGPT ją wykorzysta.

Grzechem głównym GEO są nieaktualne dane. Jeśli ostatni tekst na stronie www szpitala jest z 2023 roku, boty AI przeszukujące internet po prostu go zignorują. Boty GPT preferują liczby i statystyki, na przykład na temat działalności szpitala. To mogą też być wyniki badania opinii pacjentów. Badania wskazują, że dodanie statystyk oraz cytatów z renomowanych źródeł podnosi wiarygodność treści aż o 30–40%. Przykładowo, artykuł o usłudze telekonsultacji warto uzupełnić o najnowsze dane z badań oraz regulacje prawne czy nawet zalecenia, jak się przygotować do wizyty online.

Ciągle za rzadko placówki zdrowia pokazują na zewnątrz swoich pracowników medycznych i korzystają z ich wiedzy. Na stronie gabinetu lub kliniki powinna być przedstawiona kadra medyczna – z imieniem, tytułem (np. prof. dr hab.), specjalizacją i afiliacjami. Boty GPT częściej cytują treści opatrzone informacjami o autorze, bo postrzegają to jako sygnał autorytetu. Równie ważne są cytaty w branżowych publikacjach czy obecność w rankingach i zestawieniach.

ChatGPT i Google AI preferują treści prezentowane w formie pytań i odpowiedzi. Zaleca się umieszczenie na stronie www sekcji najczęściej zadawanych pytań oraz publikację artykułów z tytułami w formie pytań zadawanych przez pacjentów (np. „Jak odróżnić migrenę od zwykłego bólu głowy?”). Pierwsza odpowiedź nie powinna być dłuższa niż jedno zdanie; dopiero potem następuje rozwinięcie tematu.

Autorytet można zbudować poprzez linki zewnętrzne – tutaj niewiele zmienia się w stosunku do SEO. Linki na portalach zewnętrznych nadal się liczą – zarówno te kierujące do strony www placówki, jak i wzmianki w formie cytatów i opinii eksperckich. Tak, aby AI po prostu znalazła informacje o przychodni, szpitalu albo lekarzu w wielu miejscach, co tworzy dowód społeczny, że to organizacja lub osoba, której można zaufać. Według ostatnich danych, z ChatGPT korzysta już ok. 10 mln Polaków. Ten najpopularniejszy chatbot stopniowo zastępuje Google, a Google stopniowo zastępuje wyniki wyszukiwania podsumowaniami AI. Do tego dochodzą narzędzia jak Gemini (Google), Perplexity, Claude itd. Dlatego bycie znajdowalnym przez boty AI w sieci będzie nabierało na znaczeniu. Ale przy tym cały czas trzeba dbać o własną stronę internetową, bo pacjenci równie często czerpią informacje o placówce bezpośrednio na jej www.

- Lekarze i pielęgniarki najczęściej pytają o rozwiązania e-zdrowia, które oszczędzają czas - mówi Wioletta Śląska-Zyśk, dyrektor Warmińsko-Mazurskiego Centrum Chorób Płuc w Olsztynie
– Lekarze i pielęgniarki najczęściej pytają o rozwiązania e-zdrowia, które oszczędzają czas – mówi Wioletta Śląska-Zyśk, dyrektor Warmińsko-Mazurskiego Centrum Chorób Płuc w Olsztynie

Warmińsko-Mazurskie Centrum Chorób Płuc w Olsztynie inwestuje prawie 15 mln zł z Krajowego Planu Odbudowy w rozwój infrastruktury IT. Ponad 1,4 mln zł pójdzie na cyberbezpieczeństwo. Placówka wdraża już 9 nowych wzorów elektronicznej dokumentacji medycznej oraz takie innowacje jak głosowy asystent dokumentacji medycznej czy wirtualny asystent rehabilitacji. Jak podkreśla dyrektor Wioletta Śląska-Zyśk, cyfryzacja szpitala wymaga zmiany organizacji pracy.

Newsletter OSOZ

Na ile dziś digitalizacja szpitala to wyzwanie zarządcze, a na ile technologiczne?

Z mojego punktu widzenia to przede wszystkim wyzwanie zarządcze. Technologia jest dziś dostępna – można kupić systemy, sprzęt czy oprogramowanie. Natomiast najtrudniejsza jest zmiana sposobu myślenia i pracy w organizacji, która przez lata funkcjonowała w oparciu o papierowy obieg dokumentów.

Szpital ma swoją kulturę organizacyjną, a cyfryzacja oznacza jej zmianę. Trzeba przekonać ludzi, że nowe rozwiązania nie są dodatkowym obciążeniem, lecz narzędziem, które ułatwia pracę i zwiększa bezpieczeństwo pacjenta.

Dlatego transformacja cyfrowa zaczyna się nie w dziale IT, ale w obszarze zarządzania. Zadaniem dyrekcji i kierownictwa średniego szczebla jest stworzenie takiego środowiska, w którym pracownicy nie tylko zaakceptują zmianę, ale staną się jej współautorami i zwolennikami.

Jest Pani zwolenniczką centralnie sterowanej cyfryzacji czy raczej autonomii oddziałów?

Najlepsze efekty daje połączenie obu podejść. Systemy informatyczne, standardy bezpieczeństwa czy infrastruktura muszą być zarządzane centralnie, bo tylko wtedy możemy zapewnić spójność danych i bezpieczeństwo systemów. Natomiast same rozwiązania powinny powstawać w dialogu z lekarzami i pielęgniarkami. To oni najlepiej wiedzą, jakie narzędzia są potrzebne w codziennej pracy.

Dlatego w naszym szpitalu wiele projektów powstaje we współpracy z zespołami klinicznymi. Dzięki temu technologia rzeczywiście odpowiada na potrzeby medycyny, a nie jest systemem narzuconym odgórnie.

A o jakie udoskonalenia lekarze i pielęgniarki pytają najczęściej?

Najczęściej pytają o rozwiązania, które oszczędzają czas. W praktyce chodzi o szybki dostęp do dokumentacji medycznej, automatyczne pobieranie danych z urządzeń medycznych czy systemy wspierające prowadzenie dokumentacji.

Duże zainteresowanie budzą także rozwiązania wykorzystujące rozpoznawanie mowy. W naszym szpitalu rozpoczęliśmy wdrażanie głosowego asystenta dokumentacji medycznej, który pozwala lekarzowi dyktować treść dokumentacji – docelowo także w trakcie badania pacjenta.

System automatycznie uzupełnia formularze elektronicznej dokumentacji medycznej, a lekarz może później zweryfikować i edytować dane. To znacząco skraca czas potrzebny na dokumentację i pozwala poświęcić więcej uwagi pacjentowi.

Jakie trzy najważniejsze wyzwania cyfryzacji dostrzega Pani dziś w szpitalu?

Pierwszym wyzwaniem jest infrastruktura technologiczna. Ochrona zdrowia przez lata była niedoinwestowana, a standardy technologiczne zmieniają się bardzo szybko. Dlatego wymiana sprzętu i oprogramowania jest procesem kosztownym. W tym obszarze bardzo pomagają środki z Krajowego Planu Odbudowy.

Drugim wyzwaniem są bariery organizacyjne. Zdarza się, że cyfryzacja zamiast upraszczać pracę, początkowo ją komplikuje. Zbyt rozbudowane formularze, duża liczba kliknięć czy trudność w znalezieniu właściwych danych mogą powodować frustrację personelu.

Trzecim wyzwaniem jest dziś sztuczna inteligencja. Wokół AI narosło bardzo dużo oczekiwań, ale w medycynie jest to o wiele bardziej skomplikowane niż korzystanie z popularnych narzędzi dostępnych w internecie. Pracujemy na danych wrażliwych, dlatego możemy stosować wyłącznie rozwiązania spełniające rygorystyczne wymogi bezpieczeństwa i ochrony danych.

Czy szpital korzysta już z rozwiązań AI?

Tak, ale bardzo odpowiedzialnie. W medycynie nie możemy korzystać z ogólnodostępnych narzędzi typu ChatGPT w kontekście danych pacjentów. Powody są bardzo konkretne: brak kontroli nad algorytmami, ryzyko błędnych odpowiedzi oraz możliwość transferu danych poza obszar Unii Europejskiej. Dlatego w szpitalach możemy stosować wyłącznie rozwiązania osadzone w naszych wewnętrznych systemach informatycznych.

Obecnie sztuczna inteligencja najlepiej sprawdza się w analizie obrazów medycznych, wsparciu diagnostyki oraz w narzędziach rozpoznawania mowy wspierających dokumentację medyczną.

Wspomniała Pani o bezpieczeństwie danych w kontekście AI. Jaką część budżetu przeznacza placówka na IT i cyberbezpieczeństwo?

W ramach projektów cyfryzacyjnych realizowanych obecnie w naszym szpitalu przeznaczamy prawie 15 milionów złotych ze środków Krajowego Planu Odbudowy. Z tej kwoty ponad 1,4 miliona złotych przeznaczono bezpośrednio na cyberbezpieczeństwo.

Dodatkowo realizujemy projekt e-usług finansowany z programu Fundusze Europejskie dla Warmii i Mazur (FEWiM) o wartości ponad 7 milionów złotych, w którym również wzmacniamy bezpieczeństwo systemów informatycznych.

Oprócz wzmocnienia cyberbezpieczeństwa, szpital wdraża 9 nowych wzorów dokumentów EDM. Jakie jeszcze projekty e-zdrowia są realizowane?

Standaryzacja dokumentacji medycznej to tylko jeden z elementów większej zmiany. Równolegle rozwijamy digitalizację dokumentacji medycznej, rozbudowujemy infrastrukturę IT oraz systemy integrujące dane medyczne.

Wprowadzamy także rozwiązania automatyzujące pracę lekarzy, takie jak wspomniany głosowy asystent dokumentacji medycznej. Naszym celem jest stworzenie środowiska pracy, w którym lekarz ma szybki dostęp do pełnej informacji o pacjencie i może skupić się przede wszystkim na diagnostyce i leczeniu.

Chcemy dalej rozwijać automatyzację procesów w szpitalu oraz budować rozwiązania wspierające zarządzanie placówką. Jednym z kierunków jest tworzenie kokpitów zarządczych, które w czasie rzeczywistym będą pokazywać kluczowe parametry funkcjonowania szpitala.

Rozwijamy także robotyzację procesów administracyjnych i operacyjnych – wszędzie tam, gdzie automatyzacja może odciążyć personel i zwiększyć bezpieczeństwo systemu.

Szpital uczestniczy również w projektach międzynarodowych.

Tak. W ramach programu Interreg Region Morza Bałtyckiego realizujemy projekt HybReDe wspólnie z partnerami z Finlandii, Szwecji i Estonii. Jego celem jest stworzenie modelu wdrażania wirtualnego asystenta w procesach rehabilitacyjnych, który będzie wspierał zarówno pacjentów, jak i personel medyczny w hybrydowych modelach opieki.

Projekt pilotażowo wykorzystuje duże modele językowe i generatywną sztuczną inteligencję w programach rehabilitacyjnych. Równocześnie zakończyliśmy realizację projektu DYNAMO PCP finansowanego z programu Horyzont Europa, którego celem było stworzenie narzędzi wspierających planowanie ścieżek opieki w sytuacjach kryzysowych.

Projekt pozwolił nam spojrzeć na zarządzanie szpitalem z szerszej, europejskiej perspektywy, nie tylko na reagowanie na kryzysy, ale także na przygotowanie systemu ochrony zdrowia na różne scenariusze zagrożeń.

A co to zmieniło w myśleniu o zarządzaniu szpitalem?

Udział w projektach międzynarodowych znacząco poszerza perspektywę zarządzania. Pozwala zobaczyć, jak podobne wyzwania rozwiązują inne systemy ochrony zdrowia w Europie. Dzięki temu zaczynamy myśleć nie tylko o bieżących problemach, ale o budowaniu odporności systemu ochrony zdrowia na przyszłe wyzwania.

Jarosław Sot (po lewej) odebrał nominację z rąk Wiceministra Zdrowia Tomasza Maciejewskiego

Jarosław Sot to doświadczony menedżer zdrowia. Był m.in. Dyrektorem Szpitala Centrum w Enel-Med, a następnie objął stanowisko Dyrektora Szpitala Świętej Elżbiety w strukturach LUX MED Onkologia.

Newsletter OSOZ

Jarosław Sot to doświadczony menedżer z ponad dwudziestoletnim stażem zawodowym w ochronie zdrowia oraz sektorze bankowym. Specjalizuje się w zarządzaniu dużymi organizacjami o złożonej strukturze, tworzeniu i wdrażaniu strategii wzrostu oraz optymalizacji procesów operacyjnych.

Ukończył Szkołę Główną Handlową w Warszawie na kierunku finanse i bankowość, a także studia Executive MBA w ochronie zdrowia realizowane we współpracy Szkoły Głównej Handlowej i Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego (2023–2025). Swoje kompetencje rozwijał również poprzez programy menedżerskie, m.in. w Harvard Business School Publishing.

Karierę zawodową rozpoczynał w Banku Handlowym jako specjalista ds. kredytowych, następnie rozwijał się w Fortis Bank Polska (później BNP Paribas Bank Polska), gdzie zajmował stanowiska analityczne i menedżerskie, aż do poziomu dyrektora sprzedaży i dyrektora regionu. W latach 2016–2017 pełnił funkcję Dyrektora Zarządzającego Pionu Bankowości Detalicznej i Biznesowej w BGŻ BNP Paribas Bank Polska, realizując strategię transformacji całego obszaru i odpowiadając za sieć sprzedaży obejmującą kilkaset oddziałów i tysiące pracowników.

W kolejnych latach związany był z branżą ubezpieczeniową jako Dyrektor Pionu Sprzedaży Ubezpieczeń w TU Europa, gdzie odpowiadał za rozwój strategii sprzedażowych oraz współpracę z partnerami biznesowymi.

Od 2019 roku rozwija swoją karierę w sektorze medycznym. W MIRAI Clinic, jako współtwórca klinki, pełnił funkcje Dyrektora Sprzedaży i Marketingu, Członka Zarządu, a następnie Dyrektora Zarządzającego i Wiceprezesa Zarządu, odpowiadającego za kompleksowe zarządzanie działalnością szpitala. Przyczynił się do dynamicznego wzrostu przychodów i liczby pacjentów, rozwoju oferty medycznej oraz usprawnienia procesów operacyjnych.

W latach 2024–2025 był Dyrektorem Szpitala Centrum w Enel-Med, a następnie objął stanowisko Dyrektora Szpitala Świętej Elżbiety w strukturach LUX MED Onkologia, gdzie zarządzał wielospecjalistycznym szpitalem oraz zespołem kilkuset specjalistów. Odpowiadał za efektywność operacyjną, jakość usług medycznych oraz realizację celów finansowych i kontraktowych.

Jarosław Sot wyróżnia się strategicznym podejściem do zarządzania, wysokimi kompetencjami analitycznymi oraz umiejętnością budowania efektywnych zespołów. W swojej pracy kładzie nacisk na jakość, bezpieczeństwo oraz rozwój organizacji bazujący na współpracy i zaufaniu. Jego zainteresowania obejmują m.in. zabytkową motoryzację, tenis, żeglarstwo oraz muzykę.

Źródło: Centrum e-Zdrowia

Wiceminister Zdrowia Tomasz Maciejewski podczas inauguracji konkursu MCSC Hospital Leadership Innovation 2026
Wiceminister Zdrowia Tomasz Maciejewski podczas inauguracji konkursu MCSC Hospital Leadership Innovation 2026

Ruszyła 5. edycja międzynarodowego konkursu MCSC Hospital Leadership Innovation organizowanego przez Instytut Matki i Dziecka w Warszawie. Startupy medtech mogą przesyłać swoje zgłoszenia do 31 maja 2026 r. Zwycięzcy będą mogli testować swoje innowacje w kilkudziesięciu placówkach zdrowia.

Newsletter OSOZ

Okazja dla startupów do testowania swoich rozwiązań w placówkach zdrowia

MCSC Hospital Leadership Innovation (wcześniej: The Mother and Child Startup Challenge) to konkurs organizowany przez Dział Wdrożeń Centrum Innowacji i Sztucznej Inteligencji Instytutu Matki i Dziecka. Od 2022 roku umożliwia on placówkom medycznym identyfikację i testowanie innowacyjnych rozwiązań w realnych warunkach klinicznych. Celem jest rozbudowa ekosystemu współpracy pomiędzy polskimi szpitalami a firmami technologicznymi i startupami oferującymi innowacje dla ochrony zdrowia.

W 5. edycji do inicjatywy dołączyło 37 jednostek obejmujących 44 placówki medyczne, ponad dwa razy więcej niż rok temu. Jak podkreślają organizatorzy, to jeden z największych tego typu ekosystemów innowacji medycznych na świecie i hub dający innowatorom szansę na testowanie rozwiązań e-zdrowia w warunkach klinicznych.

Liczba partnerów uczestniczących w MCSC wzrosła do 37. Razem tworzą sieć 44 placówek zdrowia
Liczba partnerów uczestniczących w MCSC wzrosła do 37. Razem tworzą sieć 44 placówek zdrowia

W jubileuszowej edycji programu poszukiwane są rozwiązania technologiczne wychodzące naprzeciw wyzwaniom:

Rozwiązania można zgłaszać do 31 maja 2026 roku przez stronę www.mcsc.pl, a udział jest bezpłatny.

Harmonogram 5. edycji:

Raport MCSC 2025 o zarządzaniu szpitalami w Polsce

Podczas inauguracji 5. edycji programu opublikowano raport podsumowujący poprzednią odsłonę inicjatywy pt. „Zarządzanie szpitalami w Polsce: efektywność organizacyjna, wyzwania i innowacje technologiczne”.

Z danych wynika, że transformacja polskiego szpitalnictwa wchodzi w decydującą fazę. System zdrowia obejmuje 866 szpitali, ponad 156 tys. łóżek oraz blisko 400 tys. pracowników, jednak mimo tej skali nadal widoczne są istotne luki w obszarze zarządzania procesowego, integracji danych oraz wykorzystania wskaźników w podejmowaniu decyzji.

Autorzy raportu wskazują cztery kluczowe kierunki zmian: rozwój ambulatoryzacji świadczeń, wdrażanie opieki zintegrowanej, automatyzację procesów administracyjnych oraz przejście do modelu szpitala cyfrowego (digital-first). Publikacja zawiera również rekomendacje dla administracji publicznej, kadry zarządzającej oraz samorządów.

Kliknij tutaj, aby pobrać raport.

Analizator Terapii jest dostępny w KS-SOMED i będzie stopniowo włączany do pozosłanych systemów gabinetowych KAMSOFT
Analizator Terapii jest już dostępny w KS-SOMED i będzie stopniowo włączany do pozostałych systemów gabinetowych KAMSOFT

Wielolekowość coraz częściej dotyczy nie tylko seniorów, ale także młodszych pacjentów. A to wymaga od lekarzy rodzinnych jednoczesnej oceny skuteczności, bezpieczeństwa i monitorowania terapii. Dlatego KAMSOFT wprowadza do systemów gabinetowych Analizatora Terapii – narzędzie wspierające decyzje kliniczne w czasie wizyty.

Jakie leki powinien przyjmować pacjent z wieloma chorobami współistniejącymi, szczególnie po hospitalizacji, kiedy do dotychczasowej terapii włączane są kolejne preparaty? W procesie podejmowania decyzji lekarzom pomoże nowe narzędzie wspierające dostęp do informacji o farmakoterapii bezpośrednio podczas wizyty, w systemie gabinetowym. Rozwiązanie powstało we współpracy KAMSOFT i PHARMINDEX, łącząc technologię z ekspercką wiedzą o lekach.

Szybkie podpowiedzi do zastosowanej farmakoterapii

Analizator Terapii umożliwia lekarzowi szybki dostęp do kluczowych informacji potrzebnych w leczeniu pacjenta. W jednym miejscu dostępne są:

W systemie lekarz może natychmiast ocenić, czy w terapii nie dochodzi do powielania substancji czynnych oraz czy jest ona odpowiednio monitorowana. I to bez konieczności przeszukiwania dokumentacji czy korzystania z dodatkowych źródeł wiedzy, jak ma to miejsce obecnie. Dlatego Analizator Terapii powstał przede wszystkim z myślą o pracy lekarza rodzinnego z pacjentami z wielolekowością. A tych jest coraz więcej.

W przypadku osób starszych system wykorzystuje skalę FORTA (Fit fOR The Aged), która wspiera ocenę zasadności stosowania leków u pacjentów powyżej 60. roku życia, klasyfikując je w czterech kategoriach:

Dzięki temu lekarz może szybciej zidentyfikować terapie potencjalnie nieoptymalne i lepiej dostosować leczenie do potrzeb pacjenta geriatrycznego.

 Wsparcie decyzji bezpośrednio w programie gabinetowym

Analizator Terapii wspiera lekarza rodzinnego w codziennej pracy oferując m.in.:

Analizator Terapii w systamch gabinetowych KAMSOFT

Analizator Terapii to przykład nowej generacji rozwiązań, które aktywnie wspierają lekarzy w pracy klinicznej – szybciej, bezpieczniej i w oparciu o aktualną wiedzę. To kierunek, w którym rozwijają się nowoczesne systemy medyczne: od gromadzenia danych do ich inteligentnego, praktycznego wykorzystania w terapii pacjenta. Takie podejście kładzie duży nacisk na to, aby lekarz miał dostęp do potrzebnych informacji przy minimalnej liczbie kliknięć, aby zredukować czas spędzony przed ekranem komputera .

Nowa funkcjonalność jest już dostępna dla użytkowników KS-SOMED, a w kolejnych etapach będzie stopniowo wdrażana w pozostałych systemach gabinetowych KAMSOFT.

Minister Zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda na posiedzeniu Rządu 14 kwietnia, podczas którego przyjęto ustawę o e-zdrowiu
Minister Zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda na posiedzeniu Rządu 14 kwietnia, podczas którego przyjęto ustawę o e-zdrowiu

14 kwietnia br. Rada Ministrów przyjęła projekt ustawy o zmianie niektórych ustaw w związku z rozwojem usług e-zdrowia. Ustawa jest niezbędna, aby zrealizować projekty cyfryzacji ochrony zdrowia finansowane z Krajowego Planu Odbudowy w kwocie 3,1 mld zł.

Newsletter OSOZ

Co w ustawie o e-zdrowiu?

– To jest przełomowa ustawa przenosząca Polskę do samej czołówki – powiedział o przyjętym we wtorek projekcie wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz.

Projekt ma uporządkować oraz przyspieszyć rozwój kluczowych usług cyfrowych w ochronie zdrowia. Wśród najważniejszych rozwiązań regulowanych w ustawie jest wdrożenie e-Konsylium, systemu Domowej Opieki Medycznej oraz Hurtowni Danych e-Zdrowia. Mają one wspierać współpracę między specjalistami, poprawiać organizację świadczeń oraz rozwijać modele opieki zdalnej.

Nowy e-Profil Pacjenta umożliwi agregację informacji medycznych z różnych systemów, co ma przełożyć się na lepszą koordynację opieki i bardziej świadome decyzje kliniczne. Równolegle rozwijane będą narzędzia wykorzystujące nowoczesne technologie, w tym sztuczną inteligencję (AI), wspierające diagnostykę i analizę badań. Dzięki temu lekarze będą mogli szybciej analizować wyniki badań obrazowych (np. tomografii czy mammografii) i podejmować bardziej trafne decyzje diagnostyczne.

Ustawa zakłada także dalszy rozwój elektronicznej dokumentacji medycznej –  wprowadzone zostaną nowe rodzaje elektronicznych dokumentów, takie jak karta pacjenta, opis konsultacji medycznej, karta diagnostyki onkologicznej czy kardiologicznej. Ustawa zakłada też usprawnienie wymiany danych pomiędzy placówkami, zarówno w Polsce, jak i na poziomie Unii Europejskiej w ramach Europejskiej Przestrzeni Danych dotyczących Zdrowia (EHDS).

Nowe przepisy mają również ułatwić proces cyfryzacji po stronie świadczeniodawców, m.in. poprzez udostępnienie bezpłatnych narzędzi przez Centrum e-Zdrowia.

200 poprawek, rozszerzona koncepcja Karty Pacjenta, możliwość wprowadzania danych przez pacjenta

Nowe przepisy wejdą w życie po 14 dniach od dnia ogłoszenia w Dzienniku Ustaw. Wdrożenie rozwiązań objętych ustawą wynika z realizacji kamienia milowego DG6 w ramach KPO. Środki te muszą zostać rozdysponowane do końca czerwca br. Większość z 200 zgłoszonych do ustawy poprawek odrzucono, bo „wychodziły poza zakres regulacji”. Ale argumentem była też na pewno walka z czasem.

W ostatecznej wersji projekt doprecyzowuje funkcjonowanie kluczowych systemów e-zdrowia, takich jak e-Konsylium, Domowa Opieka Medyczna i Hurtownia Danych, nadając mu bardziej operacyjny charakter. Wprowadza także nową, rozszerzoną koncepcję karty pacjenta jako dokumentu systemowego w P1, wykorzystywanego również w opiece transgranicznej (chodzi o tzw. Podsumowanie Pacjenta w ramach wspomnianej EHDS).

Rozszerzono zasady przetwarzania danych medycznych, umożliwiając m.in. wprowadzanie informacji przez pacjentów, przy zachowaniu decyzyjnej roli lekarza. Jednocześnie podkreślono pomocniczą rolę sztucznej inteligencji w analizie danych bez możliwości podejmowania decyzji diagnostycznych. Dodatkowo uproszczono proces cyfryzacji dokumentacji medycznej, w tym podpisywania dokumentów, oraz zapewniono dostęp do bezpłatnych narzędzi.

1 2 3 142