Musimy zbudować systemu oceny i refundacji innowacji cyfrowych oparty na dowodach klinicznych i danych z rzeczywistej praktyki - mówi Anna Kowalczyk (AOTMiT)
– Musimy zbudować systemu oceny i refundacji innowacji cyfrowych oparty na dowodach klinicznych i danych z rzeczywistej praktyki – mówi Anna Kowalczyk (AOTMiT)

Co zrobić, abypacjenci w Polsce mieli większy dostęp do innowacji technologicznych w zdrowiu? O to zapytaliśmy dr hab. Annę Kowalczuk, Zastępcę Prezesa Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji (AOTMiT).

Newsletter e-zdrowia OSOZ

Zapewnienie pacjentom dostępu do innowacyjnych, bezpiecznych i skutecznych wyrobów medycznych finansowanych ze środków publicznych jest jednym z kluczowych wyzwań współczesnej ochrony zdrowia. Obecnie wiele rozwiązań cyfrowych, w tym aplikacje mobilne i technologie AI, pozostaje poza systemem refundacji. Główną barierą jest brak dedykowanych procedur administracyjnych, jasnych kryteriów oceny oraz szybkich ścieżek włączania tych rozwiązań do wykazu świadczeń gwarantowanych.

Konieczne jest zbudowanie przejrzystego systemu oceny i refundacji innowacji cyfrowych, opartego na dowodach klinicznych i danych z rzeczywistej praktyki (RWE), z możliwością stosowania finansowania warunkowego.

Właśnie w tym kontekście warto wskazać proponowane kierunki działań:

Pobierz bezpłatnie nowy ATLAS CYFRYZACJI 2026
Pobierz bezpłatnie nowy ATLAS CYFRYZACJI 2026

Polska dysponuje wieloma mechanizmami finansowania wyrobów medycznych ze środków publicznych i solidną infrastrukturą w obszarze e-zdrowia (IKP, P1). Aby jednak realnie zapewnić pacjentom dostęp do nowoczesnych rozwiązań cyfrowych, w tym aplikacji mobilnych i technologii opartych na AI, potrzebne są zmiany legislacyjne, stworzenie dedykowanej ścieżki administracyjnej oceny i refundacji innowacji cyfrowych, integracja z istniejącą infrastrukturą e-zdrowia oraz wzmocnienie cyberbezpieczeństwa, wykorzystanie mechanizmów finansowania warunkowego i pilotaży oraz harmonizacja z regulacjami Unii Europejskiej. Wydaje się, że takie podejście pozwoli nadążyć za tempem rozwoju technologii i poprawi jakość opieki zdrowotnej w Polsce.

Przygotowanie do KSeF wychodzi daleko poza wdrożenie systemu integracyjnego
Przygotowanie do KSeF wychodzi daleko poza wdrożenie systemu integracyjnego

Krajowy System e-Faktur zacznie obowiązywać od 1 lutego 2026 r. Jak się przygotować na nowy sposób wystawiania, wysyłania, odbierania i przechowywania e-faktur? KAMSOFT organizuje serię bezpłatnych szkoleń dla aptek i podmiotów medycznych, podczas których eksperci wytłumaczą, jak przygotować się na nowe obowiązki fakturowania.

Krajowy System e-Faktur (KSeF) zmienia dotychczasowy sposób wystawiania i przetwarzania faktur m.in. w placówkach medycznych, szpitalach, laboratoriach medycznych, aptekach i hurtowniach. Jak podkreślają eksperci, nie wystarczy wdrożyć system IT – integracja z KSeF wymaga nowego sposobu organizacji pracy i procedur księgowych.

Harmonogram wdrażania KSeF (źródło: Ministestwo Finansów)
Harmonogram wdrażania KSeF (źródło: Ministestwo Finansów)

KAMSOFT przygotował już serię webinarów na temat KSeF i zaprasza na dodatkowe szkolenia na kilka dni przed terminem obowiązkowego wdrożenia. Eksperci pokażą, jak użytkownicy systemów IT KAMSOFT mogą szybko rozpocząć pracę z fakturami ustrukturyzowanymi z pomocą interfejsu integracyjnego pozwalającego na komunikację z KSeF 2.0 oraz odpowiedzą na pytania uczestników.

Firma zwraca uwagę, że KSeF może być wyzwaniem dla wielu przedsiębiorstw. Przykładowo, system nie pozwala na poprawę raz wystawionego dokumentu w inny sposób niż poprzez fakturę korygującą, nie umożliwia stosowania indywidualnych wzorców faktur ani dołączania załączników bez uprzedniej zgody uzyskanej w e-Urzędzie Skarbowym (e-US). Zniknie również instytucja noty księgowej – każda zmiana będzie wymagała korekty. W praktyce oznacza to konieczność wypracowania odrębnych ścieżek przekazywania danych dodatkowych (np. specyfikacji, szczegółowych rozliczeń czy protokołów), które nie będą obsługiwane w ramach KSeF.

Zakres tematyczny szkoleń:

Harmonogram:

Jak się zapisać na szkolenie z KSeF?

Warunkiem udziału w szkoleniu jest wypełnienie krótkiej, anonimowej ankiety, dzięki której zakres szkolenia zostanie dopasowany do wstępnej wiedzy i potrzeb uczestników. Link do ankiety: https://forms.office.com/e/zxLTwS90PA

Po jej wysłaniu wyświetli się komunikat z podziękowaniem i linkiem do rejestracji na szkolenie. Szkolenie kierowane jest do użytkowników systemów KAMSOFT, właścicieli i menedżerów placówek medycznych oraz aptek, osób odpowiedzialnych za fakturowanie, głównych księgowych, zespołów księgowych oraz IT wdrażających wymagania Ministerstwa Finansów.

Każdy zarejestrowany uczestnik otrzyma link do nagrania ze szkolenia. Wszystkie najważniejsze informacje o wdrożeniu KSeF wraz z archiwalnymi webinarami dostępne są na stronie: https://ksef.kamsoft.pl/

Każdy administrator musi mieć wyraźną podstawę prawną do przetwarzania określonych danych w konkretny sposób - przypomina Mirosław Wróblewski, Prezes UODO
Każdy administrator musi mieć wyraźną podstawę prawną do przetwarzania określonych danych w konkretny sposób – przypomina Mirosław Wróblewski, Prezes UODO

Za jakie naruszenia ochrony danych UODO najczęściej nakładał kary i upominał w 2025 roku? Jakie wnioski płyną z tych spraw dla placówek zdrowia? O to zapytaliśmy Mirosława Wróblewskiego,
Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych (UODO).

W 2025 roku* Prezes UODO wydał 17 decyzji administracyjnych, w których nałożył 26 administracyjnych kar pieniężnych. Kilkukrotnie w jednej decyzji administracyjnej została nałożona więcej niż jedna kara i niekiedy kary dostawali nie tylko administratorzy, ale i podmioty przetwarzające. Wszystkich ukaranych podmiotów było 19. A łączna wysokość wszystkich kar to ponad 64 mln zł (64 320 426,25 zł).

Kary Prezesa UODO często mają związek z naruszeniami ochrony danych osobowych, ale są nakładane nie za to, że doszło do konkretnego incydentu, ale za nieprzestrzeganie przepisów o ochronie danych osobowych. Bardzo często bagatelizowanie lub lekceważenie przepisów RODO kończy się np. wyciekiem danych. Analiza spraw wykazuje, że gdyby administratorzy przestrzegali określonych przepisów i zgodnie z nimi testowali wprowadzone przez siebie zabezpieczenia techniczne i organizacyjne, to do wielu naruszeń by nie doszło.

Pobierz bezpłatnie "Atlas Cyfryzacji" z rozmowami o e-zdrowiu w Polsce 2026
Pobierz bezpłatnie „Atlas Cyfryzacji” z rozmowami o e-zdrowiu w Polsce 2026

W 2025 roku kary były nakładane m.in. za niezgłoszenie naruszenia ochrony danych osobowych Prezesowi UODO, brak uwzględnienia w analizie ryzyka przetwarzania danych w określony sposób. Przykładowo, w jednej ze spraw z sektora zdrowia analiza ta nie brała pod uwagę ryzyk związanych z przetwarzaniem danych pacjentów podczas wizyt domowych. Kary nałożono też za niewdrożenie odpowiednich środków technicznych i organizacyjnych, co doprowadziło do przełamania zabezpieczeń infrastruktury informatycznej, czy niezapewnienie, by wykonywane przez inspektora ochrony danych inne zadania i obowiązki nie powodowały konfliktu interesów. Również prowadzenie monitoringu wizyjnego niezgodnie z przepisami oraz niezabezpieczenie nośników z danymi, które zostały później utracone, są przykładami spraw, w których Prezes UODO zastosował pieniężną karę administracyjną.

Podstawowym wnioskiem, jaki można wyciągnąć z decyzji karowych jest to, aby administratorzy danych należycie przeprowadzali analizę ryzyka. Taki proces pozwala dokładnie przemyśleć i dobrać odpowiednie środki techniczne i organizacyjne do zidentyfikowanych ryzyk związanych z przetwarzaniem danych. Bywa, że tej analizy brakuje. Bez tego nie da się prawidłowo zidentyfikować zasobów, jakimi dysponuje administrator, i zagrożeń, a następnie dobrać odpowiednich rozwiązań, by skutecznie chronić dane.

Warto sobie zdawać sprawę, że jeżeli administrator dopuszcza określone przetwarzanie danych, np. na mobilnych nośnikach pamięci, to powinien uwzględnić wszystkie ryzyka, jakie mogą się z tym wiązać. Musi więc zastanowić się, jak zabezpieczyć takie urządzenia na wypadek ich zgubienia czy kradzieży.

Kolejną ważną sprawą są szkolenia personelu. Nie można tego pomijać. Administrator musi uświadamiać pracowników, jak mają postępować z danymi, komu mogą je udostępniać. Ponadto niewystarczające jest jednorazowe przeszkolenie pracownika. Wiedzę na temat ochrony danych osobowych trzeba odświeżać oraz uaktualniać. Niemal co chwilę mamy do czynienia z nowymi metodami działania cyberprzestępców albo modyfikacjami dotychczasowych sposobów ich działania. I na to trzeba cały czas uczulać pracowników.

Więcej o bezpieczeństwie danych? Zapisz się do newslettera OSOZ
Więcej o bezpieczeństwie danych? Zapisz się do newslettera OSOZ

Trzeba też pamiętać, że każdy administrator musi mieć wyraźną podstawę prawną do przetwarzania określonych danych w konkretny sposób. Przykładowo, jeżeli placówka ochrony zdrowia może stosować w określony sposób monitoring wizyjny i do określonych celów, to nie może stosować ukrytych kamer. A taka sytuacja miała miejsce w Centrum Medycznym Ujastek, gdzie stosowano monitoring wizyjny z rażącym naruszeniem przepisów. Ten przykład jest radykalny, coroczne sprawozdanie Prezesa UODO z działalności wskazuje, że brak podstawy prawnej także w innych przypadkach nie jest wcale taki rzadki.

* Dane do końca listopada 2025 roku.

Kiedy mózg jest zajęty przetwarzaniem bodźców ze świata wirtualnego, sygnały bólu ze świata rzeczywistego są blokowane
Mózg zajęty przetwarzaniem intensywnych bodźców ze świata wirtualnego, blokuje sygnały bólu ze świata rzeczywistego

Kiedy pacjenci zanurzają się w wirtualnej rzeczywistości, ból związany z wbiciem igły oraz ten występujący u osób chorych przewlekle staje się mniej dotkliwy. Pierwszy „lek VR” został już dopuszczony na rynek USA.

Poziom bólu mniejszy o nawet 60%

Amerykańska Agencja ds. Leków i Żywności FDA dała zielone światło dla urządzenia o nazwie Smileyscope – rozwiązania wirtualnej rzeczywistości (VR) dla dzieci pomagającego zmniejszyć ból związany z pobraniem krwi lub wbiciem wenflonu przy stosowaniu kroplówki. Po założeniu okularów VR, użytkownik witany jest przez animowaną postać pingwina i zatapia się w morskie głębiny. Obrazy są tak dobrane, aby dziecko zapomniało, że zaraz otrzyma zastrzyk – przemycie wacikiem nasączonym alkoholem można łatwo pomylić z falą obmywającą ramię, a ukłucie igłą – z delikatnym lekkim ugryzieniem sympatycznej rybki.

W dwóch badaniach klinicznych z udziałem ponad 200 dzieci w wieku od 4 do 11 lat, Smileyscope zmniejszyło zgłaszany przez nie poziom bólu o 60%, a poziom lęku nawet o 40%.

Co ciekawe, nauka do końca nie jest w stanie wyjaśnić, dlaczego VR łagodzi ból. Cały proces jest bardziej złożony niż tylko mechanizm odwrócenia uwagi. W latach 60. Ronald Melzack i Patrick Wall postawili tezę, że sygnały bólowe przechodzą przez szereg „bram” w rdzeniu kręgowym, niektóre blokując, a niektóre przepuszczając do mózgu. Kiedy mózg jest zajęty innymi bodźcami, bramy się zamykają i mniej sygnałów bólowych może się przedostać dalej. Zdaniem Paula Leong’a, dyrektora medycznego i współzałożyciela Smileyscope, tak działa mechanizm wirtualnej rzeczywistości w minimalizacji bólu.

Newsletter OSOZ

Ale nie wszystkie bodźce są tak samo skuteczne. Przykładowo, w klasycznych rozwiązaniach wirtualnej rzeczywistości, użytkownik przenosi się na plażę albo do lasu, co ma mieć relaksacyjny charakter. Tego typu scenariusze nie mają nic wspólnego z tym, co dzieje się równolegle w świecie rzeczywistym i dlatego mogą nie działać. Dlatego Smileyscope opracował historię, która jest maksymalnie spójna z procedurą medyczną. Pingwin zabiera dzieci w podwodną przygodę, która jest zgrana z procedurą medyczną.

Podobnych rozwiązań jest więcej. Ponad dwie dekady temu naukowcy z Uniwersytetu Waszyngtońskiego opracowali grę VR o nazwie SnowWorld. Jej celem było złagodzenie bólu podczas bolesnych zabiegów zmiany opatrunku u pacjentów z poważnymi oparzeniami. Wirtualny świat był przeciwieństwem oparzeń kojarzonych z ogniem i składał się z krajobrazów zimy ze śniegiem i bałwankami. Istnieją też rozwiązania VR opracowane pod kątem redukcji bólu pooperacyjnego albo tego podczas zabiegów stomatologicznych.

Środek przeciwbólowy bez zażywania leków i bez skutków ubocznych

To samo dotyczy bólu przewlekłego – w 2021 roku FDA zatwierdziła pierwsze rozwiązania VR w tym obszarze o nazwie RelieVRx.Działa ono jednak inaczej niż VR stosowane w przypadku krótkotrwałego bólu, bo jego zadaniem jest nauczenie pacjentów strategii radzenia sobie z długotrwałym bólem poprzez techniki uważności oraz terapii poznawczo-behawioralnej i relaksację. Przewlekły ból bardzo negatywnie wpływa na życie chorych, doprowadzając do zmian w układzie nerwowym. Te mogą się utrzymywać miesiącami albo latami po wyleczeniu.

Pacjenci noszą okulary VR z RelieVRx przez sześć minut dziennie przez osiem tygodni. Po trzech miesiącach, 30% użytkowników odczuwa zmniejszenie intensywności bólu. Zaletą terapii jest to, że stosuje się ją w domu, bez konieczności wizyt u terapeuty. Terapie VR są bezpieczne i mogą zmniejszyć dawki leków przeciwbólowych. Ale nie działają u każdej osoby i czasami mogą powodować skutki uboczne jak nudności, bóle głowy i chorobę lokomocyjną.

Jak podkreślają twórcy terapii VR dla dzieci, ma ona jeszcze jedną przewagę: redukuje negatywne doświadczenia związane z procedurami medycznymi jak szczepienia czy pobranie krwi, które wpływają na nastawienie do nich w dorosłym życiu. Wiele osób unika szczepień, bo kojarzą się im z bólem, strachem i płaczem doświadczanych w dzieciństwie.

Innowacyjne projekty wdrożone są obecnie tylko w niewielkiej części placówek – mówi Artur Drobniak

Czy polskie placówki zdrowia są innowacyjne? Odpowiada Artur Drobniak, Prezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Warszawie.

Polskie placówki zdrowia udowadniają, że są innowacyjne, ale ta ostrożnie pozytywna odpowiedź wynika z faktu, że jest to innowacyjność przede wszystkim oddolna, lokalna i pragmatyczna. Nie jest to jeszcze efekt jednolitej strategii państwa, lecz determinacji lekarzy, pielęgniarek, menedżerów zdrowia i ekspertów IT, którzy chcą realnie poprawić jakość opieki. Współpraca wielu środowisk staje się normą, a nie wyjątkiem. To właśnie interdyscyplinarność stanowi o sile najlepszych wdrożeń.

W ostatnich latach obserwujemy, jak dynamicznie rozwija się zainteresowanie telemedycyną, cyfryzacją oraz rozwiązaniami opartymi na sztucznej inteligencji. Co ważne – nie są to już projekty w fazie koncepcyjnej, lecz rzeczywiste wdrożenia działające na oddziałach szpitali, w przychodniach i w praktykach ambulatoryjnych. Konkurs NIL IN dostarcza tego najlepszych przykładów, pokazuje że najczęściej nagradzane projekty dotyczą wykorzystania sztucznej inteligencji w obszarach o największym deficycie personelu.

Najlepszymi przykładami są projekty nagrodzone w Konkursie NIL IN na wdrożenie innowacji. Predykcyjny monitoring pacjentów SOR w Płocku czy AI w diagnostyce obrazowej w Radomskim Centrum Onkologii pokazują, że technologia jest dziś narzędziem codziennego użytku. AI pomaga skrócić czas badania MR nawet o 40%, realnie odciąża personel od powtarzalnych zadań i zmniejsza kolejki do diagnostyki.

Drugim kierunkiem rozwoju są rozwiązania, które niwelują wykluczenie zdrowotne poprzez mobilność. Projekt „Cytomammobus” z Siedlec udowadnia, że nowoczesna diagnostyka może trafiać tam, gdzie dostęp do świadczeń jest ograniczony. Telemedycyna i technologie przenośne stają się realnym narzędziem wyrównywania szans, a nie jedynie elementem marketingu placówek.

Znaczna część innowacji zgłaszanych do NIL IN dotyczy usprawnień organizacyjnych i cyfrowych: zarządzania ruchem pacjentów, komunikacji klinicznej, obiegu dokumentacji. To efekt polskich realiów, bo placówki – często funkcjonujące w niedoinwestowanej infrastrukturze – inwestują w technologie, które pozwalają lepiej wykorzystywać dostępne zasoby.

Widzimy jednak wyraźną przepaść cyfrową. Innowacyjne projekty wdrożone są obecnie tylko w niewielkiej części placówek (tzw. wyspy innowacji), podczas gdy większość z nich wciąż boryka się z podstawami cyfryzacji. To brak integracji danych, przestarzałe systemy HIS oraz niskie kompetencje cyfrowe generują opór, który trudno jest skalować.

Dostrzegamy też, iż niezwykle ważne jest wzmacnianie lokalnych liderów wdrożeń. To właśnie od pojedynczych osób – lekarzy, pielęgniarek, dyrektorów i koordynatorów – zależy, czy innowacja zostanie skutecznie zaadaptowana do realiów konkretnej placówki. Technologia sama w sobie nie zmienia systemu; robią to ludzie, którzy potrafią nadać jej sens, zakotwiczyć ją w praktyce klinicznej i konsekwentnie budować kulturę otwartości na zmiany.

Podsumowując, polskie placówki zdrowia stają się coraz częściej innowacyjne, a ich najcenniejszą cechą jest zdolność do szybkiej adaptacji technologii w odpowiedzi na realne potrzeby pacjentów i personelu. Aby jednak te innowacje stały się standardem, a nie jedynie punktowymi inicjatywami, potrzebne jest jeszcze wiele pracy. Konkurs NIL IN pokazuje, że potencjał jest ogromny – teraz czas, aby został w pełni wykorzystany.

Wciąż nie korzystamy z możliwości jakie daje prawdziwa cyfryzacja - twierdzi dr Tomasz Zieliński
Wciąż nie korzystamy z możliwości jakie daje prawdziwa cyfryzacja – twierdzi dr Tomasz Zieliński

Jaki jest bilans cyfryzacji ochrony zdrowia na początek 2026 roku? Odpowiada dr Tomasz Zieliński, Wiceprezes Federacji Związków Pracodawców Ochrony Zdrowia Porozumienie Zielonogórskie, Konsultant Wojewódzki w dziedzinie medycyny rodzinnej.

Niestety w 2025 roku cyfryzacja zdrowia nadal była w stagnacji. Otoczenie z zakresu IT zmienia się super dynamicznie, a my w ochronie zdrowia stoimy w miejscu. No może drepczemy leciutko do przodu, w ramach rozwiązań systemowych.

Oczywiście cały rynek generuje nowe rozwiązania, ale nie są one takie, jakich oczekiwałbym jako lekarz POZ, czy ogólniej – lekarz ubezpieczenia zdrowotnego. Wciąż nie radzimy sobie z najprostszymi rzeczami. Nadal pacjent nie może realizować e-recepty w różnych aptekach, refundację musimy orzekać ręcznie, a cała sprawozdawczość do NFZ wciąż ma więcej z biurokracji niż automatyzacji.

Ministerstwo Zdrowia, Narodowy Fundusz Zdrowia, Sanepid, czy GUS zbierają od nas wielokrotnie te same dane tylko wpisywane w różnych miejscach, formatach czy aplikacjach. Wszystkie one są ulepszane, tylko wciąż nie korzystamy z możliwości jakie daje prawdziwa cyfryzacja.

Oczywiście pojawiają się jakieś światełka w tunelu, do których zaliczyłbym dosyć szybkie przygotowanie podstawowych narzędzi obsługi nowego programu profilaktycznego Moje Zdrowie, i to zarówno po stronie Centrum e-Zdrowia, jak i dostawców oprogramowania – a przynajmniej niektórych. Podobnie z zadowoleniem przyjąłem zarówno ja jak i inni lekarze POZ pojawienie się pilotażowych funkcjonalności w programie KS-LZLR-P pozwalających na wczesne wykrywanie przewlekłej choroby nerek, czy wsparcie dla wychwytywania pacjentów do opieki koordynowanej na podstawie analizy danych dostępnych w systemie gabinetowym, a także możliwość analizy całości danych znanych lekarzowi POZ, również tych w IKP.

Początek nowego roku to zawsze nadzieja na to, że nastąpi poprawa. I tym razem również liczę na nowy rok 2026. Chciałbym, żeby oprócz szaleństwa wydawania pieniędzy w KPO ten rok przyniósł nowe rozwiązania centralne, aby praca personelu medycznego była łatwiejsza, a jakość opieki zdrowotnej dla każdego konkretnego pacjenta – wyższa.

Od kilku lat tworzymy dokumentację elektronicznie, więc już pora na to, żeby jej całość była dostępna przy udzielaniu świadczeń. Wielu z nas ją udostępnia, chociaż nie ma takiego obowiązku, ale powinno się to odbywać szerzej, bo to daje wyższą jakość opieki i bezpieczeństwo pacjenta.

Mam nadzieję, że wypracujemy w końcu rozwiązania pozwalające na dostęp do danych w IKP personelowi medycznemu w sposób bezpieczny, ale też i realny. Tak aby lekarz w szpitalu, czy AOS, mógł podobnie jak lekarz POZ korzystać z danych zawartych w IKP. Dziś wymagana zgoda pacjenta jest utrudnieniem; do tego w wielu placówkach nie ma możliwości odczytania danych z IKP, bo dyrektor nie kupił funkcjonalności albo informatycy nie nauczyli personelu, jak to zrobić.

W podstawowej opiece zdrowotnej całość opieki opiera się na deklaracji pacjenta, do dziś większość pacjentów składa je w wersji papierowej, co powoduje, że dociera ona do Centrum e-Zdrowia (CeZ) dopiero po kilku miesiącach. A to ogranicza wiele funkcjonalności związanych z deklaracją, np. realizację bilansu osoby dorosłej Moje Zdrowie. Niby prosta rzecz, a wciąż nie jest rozwiązana. Wydaje się, że wystarczyłaby prosta funkcjonalność – wysłanie deklaracji z POZ w wersji elektronicznej od razu po zapisaniu papierowej w systemie informatycznym poradni.

Tworzona EDM jest w większości przechowywana w repozytoriach lokalnych, co powoduje, że każdy usługodawca musi ponosić samodzielnie koszty przechowywania dokumentów (część – 20 lat, ale też niektóre 30 lat) oraz koszty ich udostępniania. Muszą też zapewnić techniczną obsługę tych repozytoriów oraz poradzić sobie z cyberzagrożeniami. To wszystko powoduje, że nawet do wytworzonej EDM często nie ma dostępu, a CeZ nie może weryfikować poprawności indeksowanej EDM, bo też nie ma do niej dostępu.

Każdy pacjent ma jakieś badania profilaktyczne, które powinien wykonać. Te informacje powinny być zintegrowane i dostępne zarówno dla pacjenta, jak i personelu medycznego. Dziś jednak są one rozproszone po różnych systemach i bazach – w związku z tym nie mamy pewności, kiedy kobieta może i powinna wykonać cytologię, albo kiedy i czy pacjent może mieć wykonany program profilaktyczny chorób układu krążenia. Ktoś powie, że są przecież dane w SIMP. Tak są, ale nie są kompletne i nie uwzględniają ograniczeń wynikających np. w przypadku profilaktyki chorób układu krążenia (ChUK) z wykonania wcześniej bilansu Moje Zdrowie. To personel medyczny musi zbierać ręcznie dane z różnych źródeł informatycznych i robiąc sobie notatki, kompletować informacje.

Czytelnik pewnie spodziewał się moich marzeń dotyczących AI, włączenia agentów, którzy będą „przeczesywać” dokumenty pacjenta i wskazywać potencjalne kierunki diagnostyki, a nawet być może wskazywać przeoczone fakty, które pomogą rozwiązać problem zdrowotny albo wyjaśnią niepokojące objawy. Narzędzia mogłyby pokazywać trendy, predykcyjnie ukierunkowywać działania personelu medycznego zgodnie z różnymi skalami ryzyka, wytycznymi towarzystw naukowych, albo też automatyzować oczywiste czynności sprawozdawcze. Mogłyby.

Niestety ostatnie lata pokazały mi, że szkoda patrzeć na to, co moglibyśmy zrobić, bo to potem wywołuje tylko frustrację, że nie zostało zrobione. Lepiej cieszyć z małych rzeczy. I tak oto jutro pójdę do pracy i będę się – mam nadzieję – cieszył, że nie ma awarii systemów centralnych i program w gabinecie działa, bo przecież mogłem paść ofiarą ataku cyberhakerów, do którego pewnie nie jestem w pełni przygotowany, bo zostałem – tak jak większość podmiotów POZ – pozostawiony sam sobie z tym tematem. Jako kraj inwestujemy, i dobrze, w cyberbezpieczeństwo szpitali, ale nie zauważamy tych tysięcy małych placówek, które same sobie nie poradzą. Mam nadzieję, że w 2026 roku, zanim wydarzą się kolejne cyberataki, to temat konieczności wsparcia małych podmiotów zostanie zauważony.

Kamery przyczepiona do muszli klozetowej pełni rolę domowego laboratorium. Wykrywając krew w stolcu, może nawet uratować życie
Kamery przyczepiona do muszli klozetowej pełni rolę domowego laboratorium. Wykrywając krew w stolcu, może nawet uratować życie

Najpierw zdjęcie zawartości, potem dokładna analiza przez AI, a na koniec rekomendacje dotyczące odżywania się i ostrzeżenia o krwi w stolcu – tak działa nowe urządzenie Kohler Health. Inteligentne toalety mogą śmieszyć, ale to najprostszy, najtańszy i najskuteczniejszy sposób wykrywania niektórych groźnych chorób.

To nie jest temat do żartów

Statystyki są alarmujące: w latach 1999–2000 liczba chorych na raka jelita grubego wzrosła o 500 proc. i sięgnęła w Polsce 25 000 osób rocznie. Rośnie zachorowalność, ale wielu chorych trafia do lekarza, gdy jest już za późno na leczenie. Objawy jak obecność krwi w stolcu, uporczywe biegunki i zaparcia łatwo zbagatelizować, a badania kontrolne wykonujemy zbyt rzadko, aby wykryć zagrożenia na czas.

Od lat poszukiwane są szeroko dostępne metody sceeningu zdrowia, najlepiej dostępne w domu. O ile COVID-19 można już samemu zdiagnozować testem kupionym w aptece, a znamiona ocenić na podstawie zdjęcia smartonem i przy użyciu aplikacji, zorientowanie się, że naszym jelitom coś dolega, jest o wiele trudniejsze. Badanie kału wymaga wizyty u lekarza i w laboratorium, co dla wielu jest niekomfortowe i do czego zmusza często dopiero poważna choroba.

Kiedy kilka lat temu na rynku pojawiła się inteligentna deska klozetowa, debatę o wartości dla zdrowia przyćmiły komentarze o podglądaniu, totalnej kontroli czy braku prywatności. Do dziś każda innowacja w zakresie inteligentnej toalety ma pod górkę. Oczywiście, wynika to z tego, że technologia chce wkroczyć do najbardziej intymnej sfery naszego życia. Ale robi to w imię lepszego zdrowia, samopoczucia, a czasami może i życia.

Paradoksalnie, na rynku są już dostępne smart kuwety dla psów lub kotów, które mają śledzić nawyki żywieniowe domowych zwierząt. Sytuacja przypomina często powtarzane powiedzenie, że ludzie bardziej dbają o swoje samochody – wykonując coroczne przeglądy – niż o własne zdrowie.

Cenne informacje z wydzielin

Tymczasem skład moczu i kału pozwala wykryć wiele schorzeń układu pokarmowego i moczowego, a także chorób ogólnoustrojowych. I to na bardzo wczesnym etapie, kiedy jeszcze nie zauważamy żadnych symptomów.

W zeszłym roku Withings, producent inteligentnych wag i smartwatchy, wprowadził na rynek U-Scan, czyli przypominający kostkę toaletową czujnik analizujący metabolity – związki chemiczne będące efektem procesów przemiany materii w organizmie. Przykładowo, urządzenie potrafi zmierzyć poziom ketonów, witaminy C, bio-kwasowość czy poziom wapnia. W połączeniu z innymi danymi, użytkownik otrzymuje rekomendacje dotyczące stylu życia, odżywania się, nawodnienia organizmu.

U-Scan jest urządzeniem typu lifestyle, a nie medycznym – producent nie pokusił się na certyfikację, która jest droga i wymaga badań klinicznych. To zresztą strategia większości innowatorów, którzy wolą zaczynać od ostrożnego wchodzenia na rynek z pominięciem restrykcyjnych wymagań obowiązujących w UE.

Kamera, zdjęcie, diagnoza

Ale wszystko wskazuje na to, że toaleta prędzej czy później stanie się domowym mini-laboratorium, bo to tutaj można uchwycić dane obrazujące stan zdrowia. Na to porywa się kolejna firma. Kohler Health przedstawił kamerę robiącą zdjęcie kału i na tej podstawie oceniającą zdrowie jelit i dającą rekomendacje dotyczące odżywiania się. Ale jest też poważniejsza funkcja, czyli wykrywanie krwi w stolcu, która może świadczyć o rozwoju poważnych chorób. Urządzenie mocuje się na krawędzi muszli klozetowej. Aby zachować pełną prywatność, kamera aktywowana jest na podstawie identyfikacji odciskiem palca. Sensor Dekoda wykrywa ruch, oświetla kał i następnie robi jego zdjęcie. Teraz specjalny model AI – wytrenowany na 1,2 mln punktach danych – dokładnie analizuje zawartość i za pomocą Bluetooth przesyła wyniki do aplikacji mobilnej. Tam można sprawdzić zdrowie jelit, liczbę wizyt w toalecie, otrzymać rekomendacje dotyczące nawodnienia i odżywiania się, a także informacje o ewentualnym wykryciu krwi ukrytej w stolcu. Wówczas apka rekomenduje wizytę u lekarza celem dalszej konsultacji.

Kontrola zdrowia jelit staje się modna w rozwiązaniach medtech. Za kilka lat może trafić do mainstreamu i być wykorzystywana rutynowo w profilaktyce
Kontrola zdrowia jelit staje się modna w rozwiązaniach medtech. Za kilka lat może trafić do mainstreamu i być wykorzystywana rutynowo w profilaktyce

Urządzenie kosztuje 599 USD i wymaga dodatkowego abonamentu od 70 do 156 USD rocznie – za drogo, aby trafiło do szerokiego grona odbiorców. Ale z każdą nową premierą i każdą nową innowacją, generowane są nowe dane, doskonalone algorytmy i powstają badania napędzające dalszy rozwój technologii, aż w końcu trafi do publicznego systemu ochrony zdrowia. Na początek do osób z grup ryzyka, a za kilka lat może na takim poziomie powszechności jak obecnie ciśnieniomierze.

Adam Konka, były Dyrektor Centrum e-Zdrowia
Adam Konka, były Dyrektor Centrum e-Zdrowia

Rok 2026 będzie rozstrzygający dla wdrożenia inwestycji e-zdrowia z KPO. Jaki jest harmonogram prac? Jakich efektów można się spodziewać? O to – jeszcze przed odwołaniem ze stanowiska Dyrektora Centrum e-Zdrowia – zapytaliśmy Adama Konkę.

Rok 2026 zapamiętamy wszyscy jako moment oficjalnego startu centralnej e-rejestracji w Polsce. Oferowanie pacjentom tej formy zapisu – na początku na trzy świadczenia, czyli badania mammograficzne, cytologiczne oraz pierwszą wizytę u kardiologa – stało się obowiązkowe dla placówek już od 1 stycznia (redakcja: do pilotażu – do którego można było przystąpić do końca grudnia 2025 roku – dołączyło 938 placówek, czyli jednak trzecia wszystkich podmiotów).

To gigantyczny projekt, którego wdrożenie odbywać się będzie stopniowo w ciągu najbliższych lat, ale już teraz możemy być pewni kilku kluczowych kwestii. Po pierwsze, e-rejestracja zmieni sposób funkcjonowania ochrony zdrowia w Polsce, i to znacznie bardziej, niż miało to miejsce w przypadku e-recepty czy e-skierowania. Proces zapisów staje się znacznie wygodniejszy, łatwiejszy, a równocześnie bardziej transparentny. Po drugie, już okres pilotażu e-rejestracji pokazał, że wiąże się z nią realna szansa na skrócenie czasu oczekiwania na usługi medyczne, m.in. poprzez łatwe odwoływanie wizyt, możliwość szybkiego sprawdzania wolnych terminów na dowolnie zdefiniowanym obszarze oraz automatyczne przypomnienia o wizytach.

Co ważne, jeszcze w 2026 roku spodziewamy się rozszerzenia e-rejestracji o kolejne 9 świadczeń (choroby naczyń, choroby zakaźne, endokrynologia, hepatologia, immunologia, mukowiscydoza, nefrologia, neonatologia i pulmonologia), a także uruchomienia specjalnego voicebota (redakcja: z początkiem stycznia CeZ wygrał proces odwoławczy i zamówienie na Asystenta AI jest kontynuowane). Zapewni on dodatkowe wsparcie osobom, które nie korzystają z internetu lub telefonów komórkowych – powiadomienia i przypomnienia o wizycie przychodzić będą także na telefony stacjonarne.

Oczywiście Centrum e-Zdrowia realizuje w tym roku także wiele innych projektów, które dla określonych grup mogą okazać się znacznie ważniejsze niż obejmująca wszystkich pacjentów centralna e-rejestracja. W ramach Krajowego Planu Odbudowy wdrażamy m.in. nową odsłonę projektu Domowej Opieki Medycznej – w skrócie: DOM. Ogromnie zwiększy on komfort współpracy z lekarzem prowadzącym w przypadku osób przewlekle chorych na cukrzycę, nadciśnienie lub zmagających się z otyłością. Natomiast karta e-DiLO, czyli elektroniczna Karta Diagnostyki i Leczenia Onkologicznego, również wdrażana w ramach KPO, przyczyni się do ucyfrowienia, a przez to uporządkowania i usprawnienia, procesu ścieżki pacjenta w ramach świadczeń z zakresu onkologii.

Kontynuując omawianie kluczowych projektów e-zdrowia z perspektywy korzyści dla pacjentów – bo to oni są najważniejsi – wspomnieć należy o osobach wykonujących badania obrazowe, takie jak zdjęcia rentgenowskie, mammografia, rezonans magnetyczny czy tomografia komputerowa. Wprowadzana przez CeZ Platforma Usług Inteligentnych (PUI) zapewni już w tym roku dostęp do certyfikowanych, sprawdzonych narzędzi wykorzystujących algorytmy sztucznej inteligencji, które będą wspierać lekarzy radiologów i diagnostykę obrazową. Sztuczna inteligencja wesprze lekarzy poprzez PUI, a pacjenci uzyskają szybsze i trafniejsze diagnozy. Kalendarz wszystkich tych wdrożeń pozostaje niezmienny – wyznaczają go ramy czasowe projektu finansowanego w ramach KPO.

Atlas Cyfryzacji 2026
Atlas Cyfryzacji 2026

17 przedstawicielom rynku zdrowia zadaliśmy po jednym pytaniu o sztuczną inteligencję, cyfryzację i przyszłość medycyny. Z eksperckich opinii powstał atlas transformacji technologicznej sektora zdrowia w 2026 roku.

Codziennie zalewa nas masa informacji z rynku ochrony zdrowia. Na pierwsze strony trafiają debaty polityczne, gorące doniesienia i palące problemy. W większości negatywne newsy nie pokazują do końca pełnego obrazu sektora zdrowia w Polsce, który mierzy się z dużymi wyzwaniami, ale także rozwija się, może pochwalić się ogromnymi postępami, korzysta z najnowszych technologii i w ostatnich latach wyrósł na cyfrowego lidera w Europie.

Nasz raport przygląda się tym zmianom, demaskując krótkoterminowe trendy i przybliżając tendencje, które będą miały największy wpływ na to, jak pracują przedstawiciele ochrony zdrowia i jak leczeni są pacjenci. Rozmawiamy z tymi, którzy decydują o przyszłości e-zdrowia w Polsce, lekarzami, startupami, naukowcami, innowatorami, dziennikarzami. Pytamy o dalszą cyfryzację, bezpieczeństwo danych, technologie stosowane w placówkach zdrowia, postępy medycyny i zmiany systemowe.

Zamiast długich wywiadów o wszystkim, każdemu z ekspertów zadajemy tylko jedno pytanie, prosząc o krótkie i konkretne odpowiedzi. O bezpieczeństwo danych pytamy Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych, o cyfryzację – eksperta Naczelnej Izby Lekarskiej, o AI w codziennej pracy – Dyrektora jednego z wiodących uniwersyteckich centrów klinicznych, a o sukcesy i porażki e-zdrowia – lekarza.

Atlas Cyfryzacji 2026

Zadajemy pytania, które zadają sobie przedstawiciele rynku zdrowia i pacjenci, jak np.

Jakie projekty e-zdrowia finansowane z KPO zostaną zrealizowane w 2026 roku? Czy sztuczna inteligencja w końcu zmniejszy biurokrację w pracy lekarzy? Co zrobić, aby pacjenci mieli większy dostęp do innowacji technologicznych? Czy polskie podmioty medyczne są innowacyjne? Za jakie naruszenia ochrony danych UODO najczęściej karał lub upominał w 2025 roku i czego nas one uczą? Za co lekarze chwalą, a za co krytykują cyfryzację? Czy longevity to nauka czy mrzonka?

Z otrzymanych odpowiedzi sposób powstał wyjątkowy przewodnik, który pozwoli Państwu poznać obraz cyfrowej transformacji sektora zdrowia z lotu ptaka, jego różne oblicza, osiągnięcia i wyzwania. Jest to obiektywny obraz, który nieraz zadziwia i podważa dotychczasowe przekonania. Ale taki jest cel naszego raportu „Zdrowie 2026”.

Mamy nadzieję, że będzie dla Państwa kompasem, który ułatwi zorientowanie się w szybkich zmianach w ochronie zdrowia napędzanych nowoczesnymi technologiami, w tym sztuczną inteligencją.

Newsletter OSOZ Polska

17 liderom ochrony zdrowia zadaliśmy pytania o sztuczną inteligencję, bolączki cyfryzacji podmiotów medycznych oraz najnowsze technologie. Pytamy o kierunki transformacji cyfrowej i konkretne rozwiązania dla lekarzy i pacjentów. Tak powstał wyjątkowy przewodnik po e-zdrowiu.

Atlas Cyfryzacji 2026
Atlas Cyfryzacji 2026

Każdemu z ekspertów zadaliśmy tylko jedno pytanie.

Kliknij na baner, aby zapisać się do newslettera OSOZ
Kliknij na baner, aby zapisać się do newslettera OSOZ

1 2 3 133