Pacjenci mogą się już umówić np. do kardiologa przez Internetowe Konto Pacjenta. Jeśli nie ma terminów, system przypilnuje kolejki
Pacjenci mogą się już umówić np. do kardiologa przez Internetowe Konto Pacjenta. Jeśli nie ma wolnych terminów, system przypilnuje kolejki

Centralna e-Rejestracja jest intuicyjna i znacznie ułatwia znalezienie wolnego terminu wizyty u specjalisty – wynika z badania przeprowadzonego przez Centrum e-Zdrowia wśród osób, które umówiły się do lekarza lub na badanie przez nowy system. Jednak 68% ankietowanych skorzystało z systemu przez IKP/mojeIKP, podczas gdy ten kanał odpowiada za ok. 3,7% wszystkich wizyt.

Poradnik "Centralna e-Rejestracja"

Pacjenci korzystają z CeR, bo dowiedzieli się o niej w placówce zdrowia

Badanie opinii użytkowników CeR przeprowadzono na grupie 2523 osób, z czego 1726 skorzystało z CeR przez Internetowe Konto Pacjenta lub aplikację mojeIKP. Resort zdrowia i Centrum e-Zdrowia mają powody do zadowolenia. Aż 90,2 proc. badanych przyznało, że wie, jakie sprawy można załatwić przez CeR, czyli jakie posiada funkcje. Pacjenci nie musieli uczyć się narzędzia od zera i od razu zrozumieli, jak działa.

Jak się okazuje, największa grupa o CeR dowiaduje się od swojego świadczeniodawcy, a dokładnie od lekarza, na rejestracji lub stronie placówki medycznej (46 proc.). Dla 30 proc. źródłem informacji był portal pacjent.gov.pl lub inne strony rządowe, a dla 19 proc. – rodzina lub znajomi. Kampanie informacyjne miały znikome znaczenie.

Ministerstwo Zdrowia podkreśla, że już pierwsze miesiące działania systemu pokazują, iż może ono poprawiać dostępność świadczeń. Według wiceministera zdrowia Tomasza Maciejewskiego, „dane są bardzo wyraźne: niemal wszyscy użytkownicy uznają system za łatwy w obsłudze, a trzy czwarte poleciłoby go innym”. W jego ocenie CeR to „wspólna baza terminów, równy dostęp dla wszystkich pacjentów, wygodne powiadomienia i poczekalnia, jeżeli termin nie jest dostępny od ręki”. W historii cyfryzacji takie entuzjastyczne przyjęcie rozwiązania e-zdrowia ostatnio miało miejsce w przypadku e-recepty.

Największy atut? Prostota i samodzielność

Dla 96,18 proc. respondentów, znalezienie terminu z pomocą CeR jest łatwe. Pacjenci nie mieli większych problemów z określeniem kryteriów wyszukiwania wizyty lub badania. A to ma duże znaczenie, bo pierwotnym założeniem CeR jest zaoferowanie większej elastyczności w wyborze świadczeniodawcy i odejście od obecnego modelu szukania terminu tylko w znanych już podmiotach i dzwonienia od placówki do placówki.

86 proc. badanych poradziło sobie z procesem umówienia terminu. Jedynie 14 proc. potrzebowało wsparcia osób trzecich. Co ciekawe, bardziej samodzielni okazali się użytkownicy aplikacji mojeIKP niż osoby korzystające z Internetowego Konta Pacjenta przez przeglądarkę. Spośród 1726 osób, które skorzystały z kanałów online dostępu do CeR, 68 proc. zapisało się przez IKP lub mojeIKP (po równo w obydwu narzędziach).

Sposób zapisywania się pacjentów na wizyty przez Centralną e-Rejestrację

Zastrzeżenia zgłaszane przez pacjentów nie dotyczyły samego systemu ani jego obsługi, ale ograniczonej dostępności świadczeń: braku wolnych terminów, zbyt odległych dat wizyt lub konieczności wielokrotnego sprawdzania dostępności. Trzeba jednak zaznaczyć, że kiedy realizowano badanie, tj, pomiędzy sierpniem 2025 a styczniem 2026, do systemu podłączona była bardzo mała liczba placówek (pod koniec grudnia 2025 r. było ich tylko ok. 30%). W ten sposób, w momencie rezerwacji większość terminów nie była nawet w systemie.

„Odzyskane” wizyty, czyli walka z no-shows

Jednym z najważniejszych elementów CeR jest walka ze zjawiskiem niepojawiania się pacjentów na wizytę. Co roku z tego powodu przepadają miliony terminów, generując sztuczne kolejki. Z badania wynika, że 98,32 proc. użytkowników rozumie treść przypomnień SMS. Połowa badanych zna możliwości odwołania wizyty przez SMS, a część już z niego skorzystała (zwłaszcza użytkownicy mojeIKP).

– Wygodne odwoływanie wizyt lub zmiana terminu przez Internetowe Konto Pacjenta lub aplikację mojeIKP to jeden z dwóch czynników, które ograniczają liczbę tak zwanych pacjentów no-show – mówi Andrzej Sarnowski z Centrum e-Zdrowia. Jak dodał, drugim mechanizmem są automatyczne przypomnienia wysyłane pacjentom, m.in. na 7 dni i 1 dzień przed wizytą.

Podobnie ocenia to resort zdrowia. – Centralna e-Rejestracja pozwala lepiej wykorzystywać dostępne terminy wizyt. Jeśli pacjent nie może przyjść na wizytę, może ją szybko odwołać, a termin wraca do systemu i może zostać wykorzystany przez kolejną osobę – podkreślił Łukasz Sosnowski, dyrektor Departamentu e-Zdrowia w Ministerstwie Zdrowia.

Właśnie ta cecha CeR jest jednym z najważniejszych argumentów za objęciem CeR kolejnych usług u specjalistów. Jeśli pacjenci nauczą się odwoływać wizyty, wzrośnie szansa na skrócenie kolejek do specjalistów. Obecnie takiego mechanizmu nie ma (poza sporadycznymi SMS z NFZ) i cały system planowania wizyt jest nieefektywny.

Trzy usługi to za mało – pacjenci chcą CeR dla wszystkich wizyt

72,07 proc. respondentów zadeklarowało, że chętnie skorzystałoby z tego rozwiązania także w przypadku innych badań i wizyt, 75,43 proc. poleciłoby CeR rodzinie i znajomym. Jak podkreśla Ministerstwo Zdrowia, wolne terminy na każde ze świadczeń objętych CeR są w systemie dostępne od ręki we wszystkich województwach.

Pacjenci chcą rozszerzenia Centralnej e-Rejestracji na kolejne świadczenia i badania
Pacjenci chcą rozszerzenia Centralnej e-Rejestracji na kolejne świadczenia i badania

Pacjenci dobrze ocenili mechanizm tzw. poczekalni i tylko niewielka część użytkowników nie wiedziała, czym dokładnie jest lub jak działa. Z wcześniejszego badania przeprowadzonego pośród świadczeniodawców wynikało, że właśnie zasady działania poczekalni były jednym z elementów, które pacjentom sprawiają najwięcej trudności. Ponad połowa placówek kardiologicznych oceniała, że pacjenci nie do końca rozumieją różnicy między „poczekalnią” a otrzymaniem terminu wizyty.

Dla przypomnienia: Pacjent może zapisać się na pierwszorazową wizytę u lekarza specjalisty tylko, jeśli taki termin jest dostępny w okresie najbliższych 40 dni. Jeśli pacjent jednak nie znajdzie wolnego terminu, zostaje zapisany do Poczekalni. Jak tylko pojawi się termin odpowiadający podanym w wyszukiwaniu kryteriom (np. dzień tygodnia, godzina, obszar), system automatycznie zapisze pacjenta i wyśle mu powiadomienie.

Badanie mało reprezentatywne

Zebrane w badaniu oceny są porażająco pozytywne, ale nie do końca odzwierciedlają rzeczywistość. Z prostego powodu – badana grupa nie reprezentuje statystycznie populacji pacjentów. 68% ankietowanych to użytkownicy IKP i mojeIKP. To najczęściej osoby o wysokim poziomie wiedzy cyfrowej, a do tego IKP rzeczywiście znacznie ułatwia poruszanie się po CeR i zarządzanie terminami.

Ale z ostatnich danych wynika, że wizyty umówione przez IKP/mojeIKP i zrealizowane stanowią zaledwie 3,68% wszystkich wizyt przechodzących przez Centralną e-Rejestrację. Pozostałe, czyli ok. 96% umawiane jest telefonicznie lub na miejscu w przychodni – i tutaj doświadczenie pacjenta jest już zupełnie inne. Tych osób w badaniu było 797. Badanie pokazuje więc opinie bardzo wąskiej grupy użytkowników.

Pacjenci nie rozumieją jak działa wirtualna Poczekalnia i pytają wielokrotnie, kiedy dostaną termin wizyty
Pacjenci nie rozumieją jak działa wirtualna Poczekalnia i pytają wielokrotnie, kiedy dostaną termin wizyty

21,7% placówek zdrowia negatywnie ocenia Centralną e-Rejestrację (CeR). Pozytywne zdanie ma prawie taki sam odsetek respondentów (20,4%). Większość wstrzymuje się od oceny, czekając na ustabilizowanie się systemu. Największym problemem pozostaje tłumaczenie pacjentom, jak działa system – wynika z badania Centrum e-Zdrowia.

Pobierz bezpłatny poradnik na temat Centralnej e-Rejestracji

Placówki weszły do pilotażu z konkretną motywacją

Z badania przeprowadzonego przez Centrum e-Zdrowia wynika, że dla większości placówek (84 proc.) motywacją udziału w pilotażu CeR była przede wszystkim możliwość wcześniejszego przygotowania się do docelowego wdrożenia. Dopiero na drugim znalazło się dofinansowanie – miało ono znaczenie dla 71 proc. ankietowanych. Jednocześnie ponad połowa badanych, bo 52 proc., deklarowała, że udział w pilotażu wynikał także z przekonania, iż nowe rozwiązania technologiczne warto wdrażać wcześniej, zanim staną się standardem.

Dla 39 proc. respondentów pilotaż wiązał się z nadzieją na poprawę organizacji pracy. Sama procedura formalnego przystąpienia do CeR została oceniona przez placówki relatywnie dobrze. Proces od złożenia wniosku do podpisania umowy z NFZ pozytywnie oceniło 88 proc. respondentów. Podobny odsetek pozytywnie ocenił również współpracę z oddziałami wojewódzkimi Funduszu. Problemy, które się pojawiały, miały raczej charakter jednostkowy i częściej dotyczyły dostawców oprogramowania niż samego NFZ.

Placówki zdrowia na razie neutralnie oceniają Centralną e-Rejestrację, bo system dopiero się stabilizuje i jest jeszcze za wcześnie na wyciąganie wniosków
Placówki zdrowia na razie neutralnie oceniają Centralną e-Rejestrację, bo system dopiero się stabilizuje i jest jeszcze za wcześnie na wyciąganie wniosków

Wdrożenie techniczne niemożliwe bez zaangażowania dostawców IT

Drugi etap pilotażu, czyli przygotowanie do realnego uruchomienia CeR, pokazał, że sukces wdrożenia w dużej mierze zależy od zaplecza technologicznego placówki i współpracy z dostawcą systemu gabinetowego. Respondenci korzystali równolegle z kilku źródeł informacji: stron Ministerstwa Zdrowia, NFZ, portalu ezdrowie.gov.pl, webinariów i materiałów udostępnianych przez instytucje publiczne. W praktyce jednak to właśnie firmy IT były kluczowymi partnerami na etapie integracji i konfiguracji systemu.

Dokumentacja dotycząca CeR została oceniona stosunkowo dobrze – blisko 85 proc. ankietowanych uznało ją za zrozumiałą. Co dziesiąty respondent zgłaszał trudności w interpretacji, a część osób wskazywała, że nie miała do niej odpowiedniego dostępu. Ogromną rolę dobrych relacji z firmą IT widać na etapie tzw. zasilenia inicjalnego, czyli jednorazowego zaimportowania danych o już zaplanowanych wizytach i harmonogramach przyjęć. W 70 proc. przypadków proces ten realizował dostawca oprogramowania. Tylko niespełna 30 proc. placówek wykonywało te działania własnymi siłami. To samo mówią placówki medyczne, z którymi rozmawiała redakcja OSOZ.

Przed synchronizacją z CeR, placówka musi przeprowadzić tzw. proces zasilenia inicjalnego
Przed synchronizacją z CeR, placówka musi przeprowadzić tzw. proces zasilenia inicjalnego

Aż 98 proc. respondentów wdrożyło CeR poprzez integrację własnego systemu gabinetowego z platformą P1. Tylko trzy podmioty zadeklarowały wykorzystanie systemu gabinet.gov.pl. Raport sygnalizuje jeden istotny problem: wdrożenie systemu nie kończy się na technologii. Ponad 80 proc. respondentów zadeklarowało potrzebę dodatkowych szkoleń dla pracowników rejestracji. I nie chodziło wyłącznie o samą obsługę narzędzia. Najwięcej pytań dotyczyło zasad działania systemu, zakresu odpowiedzialności, pracy z pacjentem i reagowania na nietypowe sytuacje.

CeR na razie nie odciąża placówek tak, jak oczekiwano

Duże rozbieżności pojawiają się w opiniach na temat korzyści z CeR. Z jednej strony świadczeniodawcy dostrzegają konkretne plusy, jak przykładowo odciążenie rejestracji dzięki mniejszej liczbie telefonów od pacjentów. Placówki doceniły także możliwość przypominania o wizytach przez SMS, łatwiejsze odwoływanie terminów oraz bardziej uporządkowane grafiki. Część podmiotów przyznała, że pacjenci mogą teraz łatwiej znaleźć wolny termin w innej placówce.

Ale nie zabrakło krytycznych opinii. Największym problemem jest wzrost obciążenia personelu wynikający z konieczności tłumaczenia pacjentom zasad działania systemu i radzenia sobie z ich frustracją. System nie zmniejsza nakładu pracy rejestracji, m.in. z powodu niekompletnych danych spływających z P1.

Placówki zwracały też uwagę na niespójność danych między systemem gabinetowym a P1, ograniczoną elastyczność grafików i brak funkcjonalności, które z perspektywy codziennej pracy byłyby bardzo ważne. Problemem okazały się również komunikaty SMS, oceniane przez część respondentów jako „zbyt liczne” lub mało czytelne.

Ogólna ocena CeR wśród pracowników podmiotów jest na razie „ostrożna”. Pozytywnie system oceniło 20,39 proc. respondentów, negatywnie 21,71 proc., a aż 57,89 proc. – neutralnie. Raport podkreśla, że neutralność nie oznacza obojętności. To raczej postawa „oczekiwania i obserwacji” – placówki widzą potencjał rozwiązania, ale chcą najpierw przekonać się na własnej skórze, czy system się ustabilizuje i czy zostaną usunięte jego obecne niedoskonałości.

Przypomnienia SMS i łatwe odwołanie wizyty to największe korzyści z Centralnej e-Rejestracji według placówek zdrowia
Przypomnienia SMS i łatwe odwołanie wizyty to największe korzyści z Centralnej e-Rejestracji według placówek zdrowia

Pacjent nadal nie zawsze rozumie CeR, a to może przesądzić o jego sukcesie

Jednym z najważniejszych wniosków z badania jest to, że sukces CeR nie zależy wyłącznie od technologii i gotowości placówek. Równie ważne jest to, czy system będzie zrozumiały dla pacjenta. I właśnie tutaj raport pokazuje największe ryzyko.

W obszarze programów profilaktycznych wyniki są umiarkowanie optymistyczne. Około 29 proc. respondentów z placówek realizujących mammografię i cytologię zadeklarowało, że po wdrożeniu CeR zaobserwowano wzrost liczby pacjentek zgłaszających się na badania. Z drugiej strony ponad połowa badanych nie zauważyła istotnych zmian, a blisko jedna piąta wskazała brak wzrostu. To oznacza, że e-rejestracja może ułatwiać dostęp, ale sama w sobie nie rozwiązuje problemu niskiej zgłaszalności na profilaktykę.

Centralna e-Rejestracja oznacza na razie więcej pracy dla personelu rejestracji
Centralna e-Rejestracja oznacza na razie więcej pracy dla personelu rejestracji

W grupie placówek realizujących świadczenia kardiologiczne, ponad połowa respondentów wskazała, że pacjenci nie rozumieją zasad działania tzw. poczekalni. Dla wielu osób nie jest jasne, czy wpisanie do systemu oznacza już konkretny termin wizyty, czy jedynie oczekiwanie na jego wyznaczenie. Pojawiają się pytania o różnicę między „poczekalnią” a klasyczną listą oczekujących. Ta niepewność oznacza w praktyce dodatkowe telefony, skargi i nieporozumienia.

Sam proces wdrożenia, obejmujący szkolenia, wsparcie techniczne i komunikację ze strony CeZ, MZ i NFZ, został oceniony pozytywnie przez blisko 70 proc. respondentów, a przez 6 proc. – negatywnie. Krytyczne uwagi dotyczyły głównie niewystarczającej liczby praktycznych szkoleń, wsparcia operacyjnego i niespójnej komunikacji między instytucjami.

Wsparcie techniczne pozytywnie oceniło 63,82 proc. respondentów. Prawie 30 proc. uznało je za przeciętne, a 6,58 proc. – za niewystarczające.

Centralna e-Rejestracja ma sens i jest ważnym elementem cyfryzacji sektora zdrowia – wynika z badania. Ale system wymaga dopracowania, a pacjenci muszą zostać lepiej wyedukowani poprzez intensywne akcje informacyjne. Jeśli te warunki zostaną spełnione, CeR może stać się narzędziem porządkującym dostęp do świadczeń medycznych i dającym pacjentom większą kontrolę nad wizytami. l

Badanie przeprowadzono jesienią 2025 r., a ankietę wypełniło 152 respondentów spośród 392 uczestników pilotażu aktywnych w październiku.

W maju odbędzie się 10. edycja Nawigatora e-Zdrowia - konferencji on-line o cyfryzacji sektora zdrowia w Polsce
W maju odbędzie się 10. edycja Nawigatora e-Zdrowia – konferencji on-line o cyfryzacji sektora zdrowia w Polsce

Nowe cyfrowe obowiązki placówek zdrowia, stan realizacji projektów e-zdrowia w ramach KPO, cyberbezpieczeństwo, premierowe rozwiązania ułatwiające pracę lekarzy – KAMSOFT zaprasza na swoje flagowe 3-dniowe wydarzenie on-line „Nawigator e-Zdrowia” (20–22 maja 2026 r.). Tematem głównym jest ochrona przed cyberatakami na placówki zdrowia.

Cyberatak paraliżuje placówkę zdrowia. Walka ze skutkami trwa miesiącami

Udany atak hakerów szybko przeradza się w jeden z największych kryzysów, jakie może sobie wyobrazić placówka zdrowia: komputery nie działają, dostęp do dokumentacji medycznej pacjentów zostaje zablokowany, wizyty i planowane zabiegi trzeba odwołać. Panuje chaos informacyjny, pracownicy są pod ogromną presją, dział IT walczy z czasem, aby przywrócić działanie systemu IT; informacja o cyberataku szybko rozchodzi się w internecie. Skutki cyberataku odczuwalne są miesiącami, o czym przekonało się ostatnio kilka podmiotów, w tym m.in. Szpital Wojewódzki w Szczecinie, Bonifraterskie Centrum Medyczne oraz Centrum Medyczne „Eskulap” w Raciborzu.

Podczas Nawigatora e-Zdrowia eksperci KAMSOFT przedstawią scenariusze cyberataków, które naprawdę się wydarzyły, omówią aktualne zagrożenia – także te związane ze sztuczną inteligencją – oraz zaprezentują rozwiązania i rekomendacje pozwalające zwiększyć poziom ochrony przed atakami.

KSC i NIS2, Centralna e-Rejestracja, nowe rozwiązania wspomagające decyzje kliniczne

Rok 2026 to jeden z najbardziej intensywnych okresów cyfryzacji sektora zdrowia i farmacji. W życie wchodzą nowe regulacje związane z Krajowym Systemem Cyberbezpieczeństwa (KSC) nakładające na placówki medyczne obowiązek wdrożenia zaostrzonych standardów ochrony danych.

Do 1 lipca br. 2616 placówek zdrowia musi zintegrować się z Centralną e-Rejestracją, a już od 1 sierpnia system obejmie 8 kolejnych usług specjalistycznych. Eksperci KAMSOFT podpowiedzą, jak to zrobić oraz na jakie szczegóły zwrócić uwagę, aby obsługa pacjentów w CeR przebiegała sprawnie. Te informacje przydadzą się także tym placówkom, które już wdrożyły CeR.

Poradnik "Centralna e-Rejestracja"

Jednym z najgorętszych tematów jest sztuczna inteligencja. Jak wdrażać rozwiązania AI odpowiedzialnie, bezpiecznie, z korzyścią dla pacjentów i ułatwiając pracę personelowi medycznemu? Podczas Nawigatora e-Zdrowia eksperci IT zaprezentują nowe środowisko integracyjne dla rozwiązań AI, czyli API.MED oraz postępy wdrażania rozwiązań centralnych, takich jak Platforma Usług Inteligentnych.

Oprogramowanie dla placówek medycznych zmienia się z systemów zbierających dane medyczne w rozwiązania wspomagające decyzje medyczne w trakcie wizyty oraz redukujące obciążenia administracyjne. KAMSOFT ma już kilka tego typu narzędzi w swoim portfolio. Przykładem jest Analizator Terapii w systemie KS-SOMED wspierający lekarza w wyborze farmakoterapii.

Nawigator e-Zdrowia: strategie cyfryzacji i praktyczne warsztaty

Pierwszy dzień wydarzenia (20 maja) poświęcony jest rozwiązaniom IT dla farmacji, drugi (21 maja) – dla ochrony zdrowia. Trzeciego dnia (22 maja) zaplanowane są warsztaty dla użytkowników systemów KAMSOFT: KS-AOW, KS-SOMED, KS-PPS i SERUM.

Nawigator e-Zdrowia to konferencja organizowana dwa razy w roku przez KAMSOFT – jednego z wiodących dostawców rozwiązań IT dla ochrony zdrowia. Wydarzenie jest kierowane m.in. do przedstawicieli środowisk medycznych i farmaceutycznych.

Najważniejsze tematy w części dla aptek:

Najważniejsze tematy w części dla placówek zdrowia:

W przeciągu 4 miesięcy liczba świadczeniodawców podłączonych do CeR zwiększyła się z 31% (początek stycznia) do 58,56% (połowa kwietnia).
W przeciągu 4 miesięcy liczba świadczeniodawców podłączonych do CeR zwiększyła się z 31% (początek stycznia) do 58,56% (połowa kwietnia).

Liczba placówek podłączonych do Centralnej e-Rejestracji wzrosła do 60%, 9,6% terminów jest nieodwoływanych i przepada, a dla kardiologii jedynie 6,8% – wynika ze statystyk Centralnej e-Rejestracji z kwietnia br.

Stan wdrożenia Centralnej e-Rejestracji (kwiecień 2026)

Z systemu skorzystało już 2,64 mln pacjentów (osoby, które miały co najmniej jedno zdarzenie w CeR), łącznie przez system umówiono 3,94 mln wizyt, a ponad 2 mln już zrealizowano (część czeka na realizację). 1,53 tys. świadczeniodawców podłączyło się do systemu (58,56% wszystkich).

W strukturze wizyt na pierwsze trzy zakresy objęte CeR widać wyraźne różnice. Pod względem liczby wizyt dominuje wyraźnie kardiologia (ponad 2,9 mln umówionych) – tutaj kolejki są nadal najdłuższe. Na mammografię i testy HPV pacjenci przyjmowani są na bieżąco, a w systemie jest obecnie dostępnych 339 tys. wolnych terminów.

Liczba i udział wizyt w podziale na status wizyty i zakres (kwiecień 2026)

Ponad 107 tys. pacjentów umówiło się przez CeR z pomocą IKP/mojeIKP i ten odsetek stopniowo rośnie.

Porównanie danych z 29 grudnia 2025 (końcówka pilotażu), 8 stycznia 2026 (start operacyjny) oraz 10 kwietnia 2026 pokazuje systematyczny wzrost umówionych przez system wizyt:

Statystyki wizyt zarejestrowanych w CeR
Statystyki wizyt zarejestrowanych w CeR (kwiecień 2026)

W przeciągu 4 miesięcy liczba świadczeniodawców podłączonych do CeR zwiększyła się z 31% (początek stycznia) do 58,56% (połowa kwietnia). To daje podstawy do optymizmu, że do 1 lipca, od kiedy CeR staje się obowiązkowa, wszystkie placówki będą przekazywać terminy przez system. Statystyki te obniżają placówki realizujące test HPV HR – z CeR zintegrowało się na razie 45% zobowiązanych podmiotów. W przypadku mammografii odsetek ten wynosi prawie 82%, a w kardiologii – 71%.

Liczba placówek podłączonych do Centralnej e-Rejestracji
Liczba placówek podłączonych do Centralnej e-Rejestracji (kwiecień 2026)
Liczba świadczeniodawców w podziale na zakres i udział w CeR
Liczba świadczeniodawców w podziale na zakres i udział w CeR (kwiecień 2026)

Najbardziej interesującym wskaźnikiem jest liczba odwołanych wizyt. Wzrosła ona w okresie ostatnich analizowanych miesięcy z 239 tys. do 545 tys. Czy to dużo czy mało? Trudno powiedzieć, bo część wizyt nadal jest przed realizacją. Procentowo to wzrost o 120% odwołanych wizyt w porównaniu z początkiem stycznia, podczas gdy liczba wizyt w tym czasie wzrosła o 63% (opowiada za to najbardziej obłożona kardiologia). Jeśli przyjąć, że do tej pory umówiono 3,94 mln wizyt, a 248 tys. odwołano, to procentowało nieodwołanych wizyt, ale takich które przepadły, jest ok. 9,6% (stosunek wizyt odwołanych do nieodwołanych – w grupie tych, które nie doszły do skutku – to 5:1). Największa część rezygnacji pochodzi z kanałów SMS i IKP. Gdyby wziąć pod uwagę odwołania zrealizowane przez IKP i mojeIKP, to stosunek ten rośnie aż do 15:1 (18:1 w kardiologii).

Aby ocenić, czy to dobrze czy źle, brakuje danych m.in. o tym, ile wizyt odwoływano bez CeR. Szacunki mówią, że ok. 15% wizyt na NFZ (ale łącznie z POZ) nie dochodzi do skutku. Dla Centralnej e-Rejestracji jest to 9,6% (dla kardiologii tylko 6,88%), a więc już teraz widać poprawę.

Wizyty zrealizowane, odwołane, nieodwołane i zaplanowane poprzez IKP oraz mojeIKP (kwiecień 2026)
Wizyty zrealizowane, odwołane, nieodwołane i zaplanowane poprzez IKP oraz mojeIKP (kwiecień 2026)
Procentowane wskaźniki wizyt zrealizowanych, odwołanych, nieodwołanych i zaplanowanych poprzez IKP oraz mojeIKP (kwiecień 2026)
Procentowane wskaźniki wizyt zrealizowanych, odwołanych, nieodwołanych i zaplanowanych poprzez IKP oraz mojeIKP (kwiecień 2026)

Najważniejsze trendy wynikające ze statystyk CeR

Z porównania danych z Centralnej e-Rejestracji z końca 2025 roku, z początku 2026 roku i połowy kwietnia br. w oczy rzuca się kilka mocnych trendów. Po pierwsze – rośnie liczba odwołań, ale powoli. CeR dyscyplinuje pacjentów poprzez system przypomnień oraz łatwość odwołania wizyty przez SMS i w IKP/mojeIKP. Statystyki obniżają pacjenci niekorzystający z tych kanałów komunikacji, czyli posiadający tylko telefon stacjonarny – to może się jednak zmienić wraz z wdrożeniem zaplanowanego na czerwiec voicebota przypominającego o terminie.

Aby wyciągnąć pierwsze wiarygodne wnioski, trzeba jeszcze poczekać kilka miesięcy, aż wszystkie placówki będą w systemie. Pozytywny jest na pewno wzrost odwołań przez IKP i SMS, bo wskazuje, że pacjenci częściej zarządzają wizytami samodzielnie i maleją bariery odwołania wizyty.

Widać też duże dysproporcje w przyłączaniu się do CeR przez świadczeniodawców. Aż 82% placówek realizujących badania mammograficzne i 70% oferujących wizyty kardiologiczne jest w systemie, ale jednocześnie tylko 45% wykonujących testy HPV. Ale z rozmowy z Centrum e-Zdrowia wynika, że są to najczęściej małe placówki, które realizują tylko kilka badań w miesiącu, stąd ich motywacja do szybkiego wdrożenia CeR jest mniejsza.

Liczba wolnych terminów rośnie o ok. 1,43% tygodniowo. W tym samym okresie liczba placówek w CeR rosła o 3,3% tygodniowo, a więc nowe placówki w systemie nie dostarczają proporcjonalnie wolnych terminów, za co przede wszystkim odpowiedzialna jest kardiologia. System nie zwiększa radykalnie podaży świadczeń, ale raczej optymalizuje ich wykorzystanie.

Kardiologia jako test rzeczywistej skuteczności CeR

Papierkiem lakmusowym Centralnej e-Rejestracji jest kardiologia, ponieważ tutaj występują największe niedobory wolnych terminów. Świadczy o tym dominująca liczba wizyt w całości wolumenu w trzech zakresach, która mieści się w zakresie 75%-82%:

W przeciwieństwie do innych zakresów, kardiologia charakteryzuje się bardzo ograniczoną dostępnością. W styczniu br. tylko 6,10% terminów mieściło się w progu 40 dni. Reszta pacjentów trafiała do poczekalni. Do tej pory zrealizowano 1,44 mln wizyt w kardiologii, z czego 284 tys. odwołano. To ok. 9,6%, czyli o kilka punktów procentowych mniej niż dla wszystkich zakresów (13,8%), co wynika z ograniczonej niedostępności pierwszych wizyt u kardiologa. O ile w przypadku wszystkich zakresów stosunek wizyt odwołanych do niedwołanych wynosi 5:1, dla kardiologii maleje do 3:1 (dla kanałów internetowych tylko 18:1).

Kardiologia szybko wdraża system. Już 70,82% świadczeniodawców jest w CeR, z czego 67,23% udostępniło MUŚ (miejsca świadczenia usług).

- Dzięki Centralnej e-Rejestracji możemy mierzyć w czasie rzeczywistym zjawisko kolejek oraz aktywnie mu przeciwdziałać - mówi Łukasz Sosnowski, dyrektor Departamentu e-Zdrowia w Ministerstwie Zdrowia
– Dzięki Centralnej e-Rejestracji możemy mierzyć w czasie rzeczywistym zjawisko kolejek oraz aktywnie mu przeciwdziałać – mówi Łukasz Sosnowski, dyrektor Departamentu e-Zdrowia w Ministerstwie Zdrowia

Centralna e-Rejestracja nie zlikwiduje automatycznie kolejek do specjalistów, ale poprawi wykorzystanie dostępnych wolnych terminów. Jak podkreśla Łukasz Sosnowski, dyrektor Departamentu e-Zdrowia w Ministerstwie Zdrowia, najważniejsze jest to, że mniejsze poradnie stają się „widoczne” dla pacjenta, a na miejsce odwołanej przez kogoś wizyty może wskoczyć inny pacjent.

Wszyscy o to pytają: Czy Centralna e-Rejestracja skróci kolejki?

Głównym celem Centralnej e-Rejestracji (CeR) była konieczność lepszego wykorzystania dostępnych terminów do lekarzy specjalistów poprzez ustanowienie nowych sposobów umawiania wizyt oraz zarządzania umówionymi terminami. To zadziało się dzięki wprowadzeniu centralnych terminarzy i dodatkowych kanałów komunikacji między pacjentem a systemem ochrony zdrowia. Mówimy tu głównie o Internetowym Koncie Pacjenta, zarówno w wersji webowej, jak i mobilnej.

CeR, oprócz dodatkowej ścieżki umawiania wizyt bezpośrednio w placówce czy telefonicznie, wprowadza dodatkowy kanał online, ale też narzędzie do zarządzania terminem wizyty. I tu pojawia się korzyść, która na razie jest jeszcze ograniczona, ale będzie rosła wraz z większym wykorzystaniem systemu przez pacjentów oraz rozszerzaniem go na kolejne specjalności.

Najważniejsze jest to, że po raz pierwszy pacjent zyskuje łatwe narzędzie do zarządzania swoją wizytą. Do tej pory, jeśli ktoś zapisał się do specjalisty, czy to telefonicznie, czy osobiście, dostawał termin, który później bardzo trudno było zmienić. Jeśli po dwóch miesiącach oczekiwania nagle okazywało się, że wyznaczony termin jednak nie pasuje, trzeba było próbować się dodzwonić albo osobiście zgłosić się do placówki. I wszyscy wiemy, że nie zawsze jest to proste.

Teraz można to zrobić znacznie łatwiej, przez aplikację mobilną mojeIKP, a nawet w odpowiedzi na SMS-a. I właśnie to może realnie wpłynąć na lepsze wykorzystanie dostępnych wizyt. Jeśli pacjent odwoła termin odpowiednio wcześnie, to taka wizyta może zostać przekazana innej osobie.

Dlatego powiedziałbym, że Centralna e-Rejestracja nie tyle „likwiduje kolejki”, co pozwala lepiej zarządzać dostępnymi terminami; przez poprawę organizacji systemu może pomóc skrócić czas oczekiwania. To też ważne dlatego, że do tej pory wiele mówiliśmy o problemie nieodwoływanych wizyt, choćby przy okazji kampanii „Odwołuję, nie blokuję”. Dziś dzięki Centralnej e-Rejestracji mamy dwa konkretne narzędzia: po pierwsze, możemy zjawisko kolejek mierzyć w czasie rzeczywistym, a po drugie – aktywnie mu przeciwdziałać.

Wdrożenie Centralnej e-Rejestracji w AOS zostało rozłożone na 4 lata. Czy tak długi czas był konieczny?

Z dzisiejszej perspektywy taki okres jest uzasadniony. Kluczowy moment wdrożenia dopiero przed nami, czyli połowa tego roku, kiedy CeR stanie się realnie obowiązkowa. W przypadku podmiotów, które powinny się podłączyć, a tego nie zrobią, Narodowy Fundusz Zdrowia wstrzyma część płatności, a następnie nie będzie ich realizować. To będzie bardzo silny bodziec do pełnego wejścia do systemu.

Wcześniej, w ramach pilotażu, były dostępne oczywiście zachęty pozytywne, w tym dodatkowe wsparcie finansowe. Ale uczciwie trzeba powiedzieć, że cały proces wymaga czasu, bo placówki muszą się dostosować, podłączyć, przetestować rozwiązania i nauczyć się z nich korzystać. Równolegle po stronie systemu centralnego to bardzo duże wyzwanie. Mówimy przecież o sytuacji, w której setki, potem tysiące, a docelowo dziesiątki tysięcy podmiotów medycznych mają wymieniać dane z centralnym systemem w zakresie terminów wizyt.

To dla nas bardzo poważny test. I nie ukrywam, że nawet przy już działającej Centralnej e-Rejestracji na bieżąco rozwiązujemy kolejne problemy, które pojawiają się dopiero w praktyce i których nie dało się przewidzieć nawet na etapie pilotażu. Właśnie dlatego potrzebne jest etapowe wdrażanie.

Moim zdaniem, przyspieszanie tego procesu byłoby po prostu nieodpowiedzialne. Ryzyko mogłoby przerosnąć korzyści z szybszego wdrożenia. Oczywiście osoby, które już dziś korzystają z systemu i są zadowolone, chciałyby zapewne, by jak najszybciej objął on kolejne specjalizacje. Jeśli ktoś może już zapisać się w ten sposób do kardiologa, naturalnie oczekuje, że za chwilę będzie mógł zrobić to samo u neurologa, nefrologa czy kolejnych specjalistów. Ale naszym obowiązkiem jest działać odpowiedzialnie.

W tego typu rozwiązaniach bezpieczeństwo pacjenta musi mieć absolutny priorytet. Dlatego lepiej rozłożyć wdrożenie w czasie i szukać rozsądnego balansu między szybkością wdrożenia a bezpieczeństwem.

Newsletter OSOZ

Korzyści z Centralnej e-Rejestracji będą rosły wraz ze wzrostem użytkowników Internetowego Konta Pacjenta i aplikacji mojeIKP. Na razie jest ich odpowiednio około 20 mln i blisko 5 mln. Jak Ministerstwo Zdrowia chce zwiększyć te liczby?

Widziałbym tu dwa równoległe obszary. Pierwszy to komunikacja. Wspólnie z Centrum e-Zdrowia planujemy szerzej zakrojone kampanie społeczne, które ruszą w najbliższych tygodniach. Celem będzie przede wszystkim pokazanie pacjentom, że CeR już działa, a także wyjaśnienie, czym jest na przykład wirtualna poczekalnia, jak funkcjonuje i czym różni się od tradycyjnego modelu zapisu na wizytę.

Drugi obszar jest jeszcze ważniejszy. Ludzie korzystają z rozwiązań cyfrowych wtedy, kiedy są one po prostu potrzebne i dają realną wartość. Dlatego bardzo intensywnie myślimy o tym, jak sprawić, żeby szczególnie aplikacja mojeIKP była dla pacjenta przydatna na co dzień.

Jednym z ostatnich ważnych kroków w tym kierunku było udostępnienie pacjentom wyników badań laboratoryjnych. Jeśli zostały one przekazane do systemu centralnego, pacjent może je zobaczyć bezpośrednio w aplikacji. Oczywiście zależy to jeszcze od tego, jak wiele podmiotów medycznych przesyła te dane, ale ten kierunek działań jest bardzo wyraźny.

Chcemy też, żeby aplikacja dawała pacjentowi konkretne funkcje wspierające codzienne decyzje zdrowotne. Obecnie analizujemy dwa rozwiązania. Pierwsze ma pomagać w ocenie objawów i podejmowaniu bardziej świadomej decyzji, czy w danej sytuacji rzeczywiście potrzebna jest pomoc medyczna. Przykładowo: pojawia się zawrót głowy albo ból brzucha w sobotni wieczór i pacjent zastanawia się, czy powinien jechać do nocnej i świątecznej opieki zdrowotnej, na SOR, czy może wystarczy obserwacja. Tego typu certyfikowane narzędzia funkcjonują już na świecie i mogłyby stanowić realne wsparcie także u nas.

Drugim kierunkiem jest lepsze wykorzystanie wyników badań laboratoryjnych. Sam dostęp do wyników to dopiero pierwszy krok. Dużo ważniejsze jest to, by pacjent lepiej rozumiał, co z tych danych wynika. Dlatego sprawdzamy możliwość zaoferowania narzędzi, które mogłyby automatycznie wspierać interpretację wyników i ułatwiać podejmowanie dalszych decyzji, na przykład, czy warto szybciej umówić się do lekarza, czy raczej obserwować stan zdrowia.

Jeśli spojrzymy na mojeIKP jako na zestaw codziennie użytecznych funkcji, to zaczyna się z tego układać spójna całość. Pacjent może umówić wizytę, sprawdzić wyniki badań, lepiej je zrozumieć, a w razie niepewności zdrowotnej otrzymać wsparcie w podjęciu decyzji, co robić dalej.

Nie chodzi o to, by chwalić się liczbą pobrań aplikacji czy liczbą założonych kont. Celem powinno być to, żeby miliony użytkowników rzeczywiście korzystały z tego narzędzia w codziennym zarządzaniu swoim zdrowiem.

Czy obecna funkcjonalność CeR jest ostateczna, czy będzie nadal rozwijana?

Raczej nie ma czegoś takiego jak „ostateczna, zamknięta wersja” systemu IT. Z jednej strony można powiedzieć, że Centralna e-Rejestracja już dziś działa i jest w pełni funkcjonalna. Z drugiej strony, to rozwiązanie cały czas się rozwija, bo w praktyce stale obserwujemy nowe niuanse ścieżki pacjenta i funkcjonowania całego systemu ochrony zdrowia.

W praktyce oznacza to, że nasz zespół stale dopracowuje lub dodaje kolejne funkcjonalności, które okazują się potrzebne. Takich przypadków jest dziesiątki. I prawdopodobnie nie dałoby się ich wszystkich przewidzieć przed wdrożeniem. Gdybyśmy chcieli zmapować absolutnie każdy możliwy scenariusz jeszcze przed startem systemu, opisać go i od razu zaprogramować, to cały projekt trwałby znacznie dłużej, a część rozwiązań i tak byłaby już nieaktualna w momencie wdrożenia.

Dlatego od początku przyjęliśmy model rozwoju przyrostowego. Oznacza to, że system jest rozwijany i dostosowywany na bieżąco do realnych potrzeb, które pojawiają się po stronie pacjentów i placówek.

Jednym z przykładów są sytuacje związane z kontynuacją leczenia. Wyobraźmy sobie pacjenta wypisanego ze szpitala, który powinien w ciągu kilku dni odbyć kontrolę u specjalisty, często w konkretnym ośrodku. Takie przypadki wymagają szczególnej obsługi i pokazują, że obok standardowej ścieżki zawsze istnieje też wiele wyjątków, które system musi umieć uwzględnić.

Są też sytuacje, których teoretycznie można się spodziewać, ale które trzeba rozwiązywać dopiero wtedy, gdy wystąpią. Przykładem może być cyberatak na placówkę. Jeśli dana jednostka przestaje czasowo funkcjonować i zostaje odcięta od swoich systemów, a jednocześnie formalnie nadal widnieje jako dostępna w Centralnej e-Rejestracji, to trzeba bardzo szybko reagować, żeby pacjenci nie zapisywali się do podmiotu, który w danym momencie nie jest w stanie przyjmować pacjentów.

Tak więc ten system żyje i będzie się zmieniał. Ale jednocześnie już dziś jest rozwiązaniem działającym i użytecznym.

Pobierz bezpłatnie Atlas Cyfryzacji Ochrony Zdrowia 2026
Pobierz bezpłatnie Atlas Cyfryzacji Ochrony Zdrowia 2026

Kolejnym elementem systemu ma być bot przypominający o wizytach.

Jeśli chodzi o przypomnienia o wizytach, to zakładamy trzy podstawowe kanały komunikacji z pacjentem.

Pierwsze to powiadomienia push w aplikacji. Nie ukrywam, że z naszego punktu widzenia to również najtańszy i najwygodniejszy kanał, dlatego tak bardzo zależy nam na tym, by jak najwięcej osób miało zainstalowaną aplikację mojeIKP i aktywnie z niej korzystało. W praktyce wiemy, że telefony potrafią czasem „uśpić” aplikacje lub ograniczyć ich działanie, dlatego ważne jest nie tylko samo pobranie, ale też to, by aplikacja realnie była częścią codziennego korzystania z usług zdrowotnych.

Drugim kanałem są wiadomości SMS. Jeśli pacjent ma podany numer telefonu komórkowego, może otrzymać przypomnienie o wizycie. Takie komunikaty wysyłane są siedem dni przed wizytą i ponownie dzień wcześniej.

Trzecim elementem, który chcemy wdrożyć, jest voicebot. To rozwiązanie będzie szczególnie istotne dla osób, które nie korzystają z aplikacji i nie mają telefonu komórkowego, ale posiadają telefon stacjonarny. W praktyce najczęściej będą to osoby starsze, choć oczywiście nie tylko. Ten projekt jest cały czas realizowany. Obecnie jesteśmy na etapie procedur przetargowych i odwoławczych, ale plan pozostaje aktualny: voicebot ma zostać wdrożony jeszcze w tym roku.

Dzięki wdrożeniu Centralnej e-Rejestracji MZ ma do dyspozycji nowe dane, między innymi o dostępnych terminach w poszczególnych województwach. Czy będą one wykorzystywane szerzej, nie tylko do monitorowania działania CeR?

Najważniejsze jest to, że po raz pierwszy posiadamy w czasie rzeczywistym dane, których wcześniej po prostu brakowało. Dotyczy to przede wszystkim liczby wolnych terminów tam, gdzie CeR już działa.

Warto jednak pamiętać, że na razie mówimy tylko o określonej części rynku świadczeń. Na przykład w kardiologii chodzi dziś o samodzielne umawianie wizyt pierwszorazowych, a nie wszystkie możliwe wizyty u specjalisty. Pacjenci kontynuujący leczenie nie są jeszcze w pełni objęci tym mechanizmem, więc to nadal tylko fragment całego obrazu.

Te dane z całą pewnością powinny i będą wykorzystywane przez Ministerstwo Zdrowia, ale też szerzej przez system ochrony zdrowia. Jednocześnie trzeba zachować ostrożność w interpretacji. Nadal nie wszystkie placówki są podłączone, więc byłbym ostrożny z wyciąganiem zbyt daleko idących wniosków na podstawie niepełnej próby. Myślę, że dużo bardziej reprezentatywny obraz uzyskamy w drugiej połowie roku, kiedy już w zakresie kardiologii obejmiemy wszystkich świadczeniodawców systemem.

Niektóre liczby robią wrażenie. Jeśli widzimy, że do kardiologa dostępnych jest około 27 tysięcy wolnych terminów na wizyty pierwszorazowe w perspektywie najbliższych 40 dni, to pokazuje skalę zjawiska. Oczywiście, ogromne znaczenie ma geografia. Jeśli wolny termin jest w Szczecinie, to pacjent z Zamościa raczej z niego nie skorzysta. Ale kiedy schodzimy poziom niżej i patrzymy już na rozkład tych terminów choćby między województwami, to nadal mówimy o liczbach idących w tysiące.

To z kolei oznacza, że w sytuacji, gdy stan zdrowia wymaga szybkiej konsultacji, wielu pacjentów mogłoby realnie skorzystać z wcześniejszego terminu, nawet jeśli wiązałoby się to z dojazdem kilkunastu czy kilkudziesięciu kilometrów.

Bardzo ciekawy jest też sygnał płynący od mniejszych poradni. Wiele z nich miało kontrakty z NFZ, ale wcześniej po prostu nie funkcjonowały w świadomości pacjentów. Dziś, kiedy pacjent wpisuje miasto, województwo albo pobliską miejscowość, nagle widzi, że niedaleko działa poradnia specjalistyczna z wolnym terminem za kilka dni, o której istnieniu mógł nawet wcześniej nie wiedzieć. Często to pierwsza sytuacja, w której taka placówka staje się realnie „widoczna”.

To może być jedna z najważniejszych zmian, jakie przynosi CeR. Nie chodzi wyłącznie o statystyki, ale o to, że pacjent zyskuje realny dostęp do aktualnych informacji, które wcześniej były rozproszone albo w praktyce niedostępne. Oczywiście, im bardziej zawężamy kryteria wyszukiwania terminu, na przykład do konkretnego lekarza, konkretnej poradni i konkretnego dnia tygodnia, tym trudniej będzie znaleźć termin.

1 lipca mija deadline na wdrożenie CeR. Czy przewidywane są jakiekolwiek ustępstwa?

To jest ustawowy termin, więc nie mamy tutaj dużego pola manewru.

W tym sensie 1 lipca będzie testem dla nas wszystkich. Dla naszych systemów, dla świadczeniodawców, ale też szerzej dla całego systemu ochrony zdrowia i, w pewnym sensie, dla nas jako społeczeństwa.

Trzeba też podkreślić, że wcześniejsze obowiązki cyfrowe, które nie były powiązane z tak wyraźnym mechanizmem egzekwowania, nie zawsze przynosiły oczekiwany efekt. Przykładem są chociażby informacje o zdarzeniach medycznych, które wciąż nie zawsze trafiają do systemów centralnych w takim zakresie, w jakim powinny. Sam bardzo żałuję, że jako pacjent nie mam jeszcze w jednym miejscu wszystkich swoich wyników badań laboratoryjnych ani pełnej historii zdarzeń medycznych – to jest podstawa do budowania systemu, w którym dane medyczne mogłyby podążać za pacjentem.

Być może właśnie Centralna e-Rejestracja będzie pierwszym projektem, przy którym uda się rzeczywiście osiągnąć pełniejszy poziom wdrożenia niż w przypadku wcześniejszych rozwiązań, takich jak elektroniczna dokumentacja medyczna raportowana do systemu CeZ (EDM).

Oczywiście nie można wykluczyć, że część podmiotów wejdzie w tryb wdrożenia dopiero pod presją ustawowego obowiązku. Ale z drugiej strony właśnie po to ten mechanizm został zaprojektowany. Cyfrowa transformacja ochrony zdrowia to proces, którego wszyscy się uczymy i który wspólnie kształtujemy.

Centralna e-Rejestracja - nowy poradnik czasopisma OSOZ dla placówek zdrowia
Centralna e-Rejestracja – nowy poradnik czasopisma OSOZ dla placówek zdrowia

Zamiast tysięcy mini-kolejek w tysiącach placówek zdrowia do specjalistów i na badania, tylko jedna – Centralna e-Rejestracja wchodzi w decydującą fazę wdrożenia i od 1 lipca stanie się obowiązkowa. Nowy przewodnik OSOZ tłumaczy, jak zintegrować system gabinetowy z CeR, radzi pacjentom, jak umówić się do lekarza lub na badanie oraz analizuje wpływ nowego narzędzia na system zdrowia.

Od „to się nie uda” do „to zaczyna działać”

Żeby zrozumieć Centralną e-Rejestrację, trzeba cofnąć się do 29 lutego 2024, kiedy to Komisja Europejska odblokowała 137 mld euro w ramach Krajowego Planu Odbudowy. Przypomnijmy, że KPO to europejski system wsparcia, który miał pomóc odbudować gospodarkę państw członkowskich UE po pandemii COVID-19.

Ale skąd wziął się pomysł na CeR, skoro w pierwotnym dokumencie z kwietnia 2021 roku opisującym strategię wydatkowania środków z KPO nie ma ani słowa o e-rejestracji? Pierwsza wzmianka pojawia się w Strategii Centrum e-Zdrowia na lata 2023–2027, opublikowanej w styczniu 2023 roku, gdzie lakonicznie wspomniano, że „centralna e-rejestracja usprawni proces zapisywania na usługi zdrowotne – dla pacjenta będzie dostępna z poziomu IKP, gdzie będzie mógł on w prosty sposób wyszukać wolny termin wizyty (z uwzględnieniem kryteriów takich jak obszar geograficzny, zakres dat, placówka medyczna, forma konsultacji) i umówić się na świadczenie.”

Poradnik "Centralna e-Rejestracja". Klinkij na okładkę, aby go pobrać
Poradnik „Centralna e-Rejestracja”. Klinkij na okładkę, aby go pobrać

Kiedy w grudniu 2023 roku stanowisko Ministra Zdrowia obejmuje Izabela Leszczyna, o Centralnej e-Rejestracji zaczyna się mówić coraz częściej. W kilka miesięcy staje się ona flagowym projektem nowego rządu, którego jednym z priorytetów jest skrócenie kolejek do lekarzy.

– Pacjent musi przestać się czuć petentem. Państwo ma mu zapewnić dostęp do usług zdrowotnych w sposób przejrzysty i bez frustracji. Polski pacjent ma prawo widzieć, gdzie i do kogo może się zapisać i wybrać taki termin, który mu odpowiada. To jest minimum państwa, które działa – mówiła ówczesna minister, która była zdeterminowana, aby projekt zrealizować. I to mimo wielu sceptycznych głosów, że CeR jest skazana na porażkę, bo każda placówka medyczna ma inny system IT i inny sposób organizacji wizyt.

W sierpniu 2024 roku w końcu rusza pilotaż Centralnej e-Rejestracji. Ale mimo ogromnych kwot dofinansowania chętnych na wdrożenie jest niewielu. Pilotaż, który miał się zakończyć 30 czerwca, przedłużono do 31 grudnia i ostatecznie przystąpiło do niego 30% placówek realizujących usługi objęte CeR w pierwszym etapie: pierwszorazowe wizyty u kardiologa i badania profilaktyczne – mammografię i cytologię/test HPV HR.

Aby CeR zmniejszyła kolejki, musi zadziałać kilka mechanizmów naraz

Dzięki CeR pacjent może się umówić do wybranego specjalisty przez Internetowe Konto Pacjenta (IKP), aplikację mojeIKP albo telefonicznie i w placówce medycznej. Najlepiej jednak przez IKP – bo w ten sposób pacjent może samodzielnie zarządzać swoimi terminami. Dzisiaj IKP posiada ok. 20 mln osób, nieco ponad połowa obywateli. Z kolei z mobilnej wersji IKP, czyli aplikacji mojeIKP, korzysta blisko 5 mln osób.

CeR zaczyna mieć wpływ na organizację wizyt, nawet jeśli zakres jej wdrożenia jest na razie ograniczony. Pacjent często dowiaduje się, że mimo iż kardiolog w przychodni, do której chodzi od lat, nie ma wolnych terminów na najbliższe miesiące, to taki termin ma oddalona o kilka kilometrów inna placówka. Z kolei Centrum e-Zdrowia ma w końcu anonimowe, rzetelne dane o kolejkach i na tej podstawie może planować inwestycje mające na celu zwiększenie dostępności do lekarzy w poszczególnych regionach.

Na ostateczny werdykt i ocenę korzyści z CeR trzeba będzie poczekać, aż wszystkie placówki podłączą się do systemu, a CeR obejmie stopniowo kolejne specjalizacje. Nie tylko techniczna integracja z CeR zaważy o sukcesie. W grę wchodzi wiele innych niuansów: Czy pacjenci będą gotowi elastycznie zmienić przychodnię i zapisać się do lekarza przyjmującego nawet w innej miejscowości, aby tylko otrzymać szybszy termin wizyty? Czy liczba osób korzystających z IKP zwiększy się do np. 90%, co pozwoli na pełne wykorzystanie możliwości CeR? Czy system zyska zaufanie społeczne i czy nie poprawi dostępności do specjalistów tylko dla osób o odpowiednich umiejętnościach cyfrowych, zwiększając nierówności zdrowotne? Czy kolejne placówki medyczne podłączą się do CeR zgodnie z harmonogramem pod groźbą utraty refundacji z NFZ?

Newsletter OSOZ

Przewodnik po Centralnej e-Rejestracji

Nowy raport czasopisma OSOZ podsumowuje wszystkie informacje o Centralnej e-Rejestracji: sposób działania systemu, metodologię i postępy wdrożenia. Porozmawialiśmy z przedstawicielami Ministerstwa Zdrowia, Centrum e-Zdrowia i placówkami, które jako pierwsze wdrożyły CeR. Spotkaliśmy się z osobami odpowiedzialnymi za techniczną integrację systemów IT z systemem centralnym. Zebraliśmy najbardziej aktualne dane i wytyczne.

W ten sposób powstał poradnik, jak technicznie i organizacyjnie podłączyć się do CeR. We wnętrzu prezentujemy też specjalny wywiad z laureatem Nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii. CeR – choć mało kto o tym wie – bazuje na tzw. teorii dopasowywania rynków, w tym przypadku – rynku świadczeń do pacjentów. Pytamy, czy CeR zmniejszy kolejki i wyeliminuje zasadę „kto pierwszy, ten lepszy”.

Oprócz tego: odpowiedzi na najczęściej zadawane pytania, poradniki dla pacjentów, materiały informacyjne do pobrania oraz praktyczna checklista.

Życzymy przyjemnej lektury!

Czasopismo OSOZ prezentuje 114-stronicowy, bezpłatny przewodnik po Centralnej e-Rejestracji.

Przewodnik dla placówek zdrowia "Centralna e-Rejestracja"
Przewodnik dla placówek zdrowia „Centralna e-Rejestracja”

Spis treści:

Pobierz także inne poradniki w serii OSOZ. Kliknij tutaj, aby przejść do ARCHIWUM.

– Terapie cyfrowe nie są idealne, ale leki też nie – twierdzi Liz Ashall-Payne, założycielka i dyrektor generalna Orcha

Liz Ashall-Payne, założycielka i dyrektor generalna Orcha – brytyjskiej organizacji zajmującej się walidacją aplikacji zdrowotnych – twierdzi, że cyfrowe rozwiązania dla zdrowia mogłyby pomóc milionom pacjentów, redukując koszty leczenia chorób przewlekłych. Przykładem są aplikacje zdrowotne zwalidowane w badaniach klinicznych. Ale pozostaje jeden problem: są ignorowane przez systemy zdrowia.

Newsletter OSOZ

Ochrona zdrowia jest cyfryzowana od dekad, ale dużo osób czuje rozczarowanie efektami. Dlaczego?

Przez wiele lat – zwłaszcza w początkach digitalizacji, czyli w latach 80. i 90. – brakowało regulacji, co niestety doprowadziło do chaosu w zakresie danych i interoperacyjności. Dziś jest pod tym względem lepiej, ale same standardy wymiany danych nie wystarczą. Nadal toczą się dyskusje, który z nich przyjąć, i nadal nie ma pełnej zgody (redakcja: przykładowo, dla danych laboratoryjnych dominującym staje się standard LOINC, ale istnieje też SNOMED CT, CPT, UCUM itd.). Pojawiają się coraz to nowsze propozycje, co znowu wymaga zmian w systemach IT i aplikacjach.

Ale nawet jeśli dany standard wymiany danych zostaje przyjęty, rzadko kontroluje się jego przestrzeganie. Zwłaszcza w przypadku aplikacji mobilnych panuje duży chaos. To jeden z powodów, dla których tego typu rozwiązania nadal są na marginesie systemu zdrowia. Żaden lekarz ani pacjent nie chcą i nie mają wiedzy do tego, aby sprawdzać, czy system IT albo apka spełnia dane standardy – po prostu oczekujemy wysokiej jakości. Na jej straży muszą czuwać instytucje publiczne.

Pacjenci i lekarze korzystają z technologii, którym ufają. Ale technologie popełniają błędy, AI halucynuje, a aplikacja może dawać niekompletne porady…

Tak, to prawda. Ale proszę zauważyć, że leki też nie są idealne. Każdy środek farmaceutyczny dopuszczony na rynek zawiera ulotkę z informacjami o skutkach ubocznych oraz ryzyku stosowania. Cyfrowe rozwiązania zdrowotne powinny być traktowane w podobny sposób. Nie możemy stosować innych standardów w stosunku do technologii i oczekiwać, że będą dawać w 100-proc. poprawne rekomendacje. Żadne rozwiązanie, żadne urządzenie medyczne nie jest w pełni bezpieczne. Najważniejsze, żeby technologia spełniała swoje funkcje i przynosiła korzyści dla określonej grupy pacjentów, zrównoważone z ryzykami.

Brak refundacji innowacji e-zdrowia powoduje, że nie trafiają one do pacjentów. A to nowa, skuteczna forma terapii polegająca na angażowaniu chorego i zmianie zachowań
Brak refundacji innowacji e-zdrowia powoduje, że nie trafiają one do pacjentów. A to nowa, skuteczna forma terapii polegająca na angażowaniu chorego i zmianie zachowań

Musimy stworzyć nowe podejście do myślenia o cyfryzacji i także komunikować jej ograniczenia. To istotne, bo te nieuzasadnione obawy albo podwójne standardy spowalniają wdrażanie innowacji. To dlatego tak wiele wartościowych projektów innowacji w ochronie zdrowia kończy się na pilotażach. Ale to też efekt tego, że nadal nie walidujemy rozwiązań AI czy aplikacji mobilnych tak samo jak urządzeń medycznych.

Co jeszcze blokuje wdrażanie innowacji cyfrowych?

Zawodzi system. Nawet jeśli technologia spełnia najwyższe standardy i przeszła przez badania kliniczne, po prostu działa na marginesie systemu zdrowia – nawet najlepsze aplikacje zdrowotne nie są ani rekomendowane, ani refundowane, ani włączane do ścieżek opieki. W ten sposób nie trafiają do pacjentów i często po prostu znikają z rynku.

Rozwiązanie jest jedno: włączenie innowacji e-zdrowia do systemu zdrowia. Bezpieczne i skuteczne aplikacje powinny być przepisywane na receptę jak leki, a ich refundacja – realizowana zgodnie z jasno określonymi kryteriami. W systemach powszechnego ubezpieczenia zdrowotnego wiemy od dawna, że pacjenci nie są gotowi płacić z własnej kieszeni za innowacje. Do tego dochodzi fakt, że apki to nowe podejście do wspierania leczenia chorób przewlekłych. Tylko ich włączenie do systemu publicznej opieki zdrowotnej mogłoby zwiększyć ich poziom wykorzystania. Im więcej osób zaczęłoby z nich korzystać, tym większa część społeczeństwa by się do nich przekonała.

Coraz więcej osób korzysta z chatbotów, pytając o diagnozę i leczenie. Można odnieść wrażenie, że robią dokładnie to, co robi wiele aplikacji.

Nie dziwi mnie, że wiele rozmów z chatbotami dotyczy zdrowia. Gdy ludzie są zaniepokojeni lub zdezorientowani, szukają odpowiedzi – a sztuczna inteligencja może natychmiast doradzić – po prostu sięgają do AI. I właśnie to jest zaletą AI – jest powszechnie dostępna i bezpłatna, nie ocenia. Pomaga w zrozumieniu informacji medycznych, tłumaczeniu terminologii czy przygotowaniu się do wizyty lekarskiej.

Trzeba jednak jasno oddzielić wsparcie informacyjne od opieki klinicznej. Opieka zdrowotna to z jednej strony luźne porady, z drugiej – decyzje oparte na dowodach naukowych. Nie jest dobrze, gdy AI zaczyna udzielać spersonalizowanych porad medycznych, bo chatboty AI nie są regulowane i nie mają wiedzy medycznej. Ale mogą je mieć aplikacje zdrowotne wytrenowane na zaufanych zbiorach danych, zwalidowane i sprawdzone pod względem skuteczności w badaniach klinicznych.

Do tego wraz z rozwojem AI aplikacje też stają się coraz lepsze. Powiem nawet, że AI podbiła oczekiwania w stosunku do np. apek udzielających porad. Pacjenci oczekują takiej samej płynności rozmowy i empatii jak w przypadku AI. Taka konkurencja jest korzystna dla aplikacji zdrowotnych.

Ale jeszcze raz podkreślę: chatbot i odpowiednia zwalidowana aplikacja z certyfikatem bezpieczeństwa danych to zupełnie dwie inne historie.

Proszę sobie wyobrazić, że jesteśmy w 2030 roku. Co poszło nie tak, jeśli chodzi o cyfryzację w latach 2020–2026?

Problemem nie był brak innowacji, bo to okres, kiedy na rynku pojawiło się dużo nowych technologii. Problem polegał raczej na sposobie ich wdrażania. Podczas pandemii COVID wiele narzędzi cyfrowych wprowadzano bardzo szybko. Jednak gdy presja wywołana kryzysem minęła, część systemów wróciła do wcześniejszych modeli działania. I to mimo że te nowe się sprawdziły, a pacjenci polubili takie technologie jak telekonsultacje i aplikacje mobilne.

Rozwój technologii napędził apetyt na nowości, a ten – rozwój kolejnych rozwiązań e-zdrowia, aplikacji, platform. Tymczasem zapomniano o podstawach: budowie infrastruktury wymiany danych, wdrażaniu standardów interoperacyjności, integracji innowacji technologicznych do pracy klinicznej i życia pacjentów. Tak samo zaniedbano rozwój modeli biznesowych i refundacyjnych, które pozwoliłyby lepiej dystrybuować nowe rozwiązania cyfrowe. W ten sposób nawet najlepsze rozwiązania po prostu nie były w stanie przetrwać na rynku. Zabrakło włączenia innowacji e-zdrowia do ekosystemu zdrowia. l

ORCHA (Organisation for the Review of Care and Health Applications) to jedna z wiodących na świecie niezależnych organizacji oceniających aplikacje zdrowotne. Zajmuje się analizą i weryfikacją cyfrowych narzędzi medycznych pod kątem bezpieczeństwa klinicznego, ochrony danych oraz użyteczności dla użytkowników. Walidacja prowadzona jest w oparciu o ponad 350 kryteriów dotyczących m.in. skuteczności klinicznej, prywatności danych i doświadczenia użytkownika, pomagając lekarzom oraz pacjentom w wyborze wiarygodnych rozwiązań cyfrowych. ORCHA tworzy też biblioteki aplikacji zdrowotnych sklasyfikowane w ramach ponad 250 kategorii chorób i problemów zdrowotnych.

ChatGPT dla Lekarzy ma m.in. pomagać w diagnozie. Jak deklaruje firma, to obecnie najlepszy model AI do zastosowań w medycynie
ChatGPT dla Lekarzy pomaga m.in. w diagnozie. Jak deklaruje firma, to obecnie najlepszy model AI do zastosowań w medycynie

Bezpłatny ChatGPT dla Lekarzy (ChatGPT for Clinicians) pomaga podejmować decyzje kliniczne, wyszukiwać informacje o badaniach naukowych, automatyzować zadania związane z wizytą pacjenta i pomagać tworzyć dokumentację medyczną. Narzędzie jest na razie dostępne tylko w USA, ale firma zapowiada jego ekspansję na inne kraje.

ChatGPT, czyli nowy system podejmowania decyzji medycznych?

Po tym, jak w styczniu 2026 roku swoją premierę miał ChatGPT Zdrowie zintegrowany z elektroniczną dokumentacją medyczną pacjenta, OpenAI robi następny krok w ochronie zdrowia i przedstawia ChatGPT dla Lekarzy – bezpłatną wersję popularnego czatbota stworzoną dla lekarzy, pielęgniarek i farmaceutów.

OpenAI zdaje sobie doskonale sprawę, że jego narzędzie jest powszechnie stosowane przez pracowników ochrony zdrowia, najczęściej nieoficjalnie. Zjawisko to nazywane jest „shadow AI” (AI w cieniu) – lekarze pytają ChatGPT o nowe badania naukowe czy wskazania terapeutyczne na prywatnych urządzeniach. Z prostego powodu – AI pomaga podejmować decyzje medyczne oraz tworzyć dokumentację medyczną, ale nie jest to certyfikowane urządzenie medyczne, więc nie może być oficjalnie stosowane w placówkach zdrowia.

Według badania przeprowadzonego w 2026 roku, 72% lekarzy w USA używa sztucznej inteligencji w praktyce klinicznej. W porównaniu z rokiem 2025, to o 48% więcej.

Najlepszy obecnie model AI dla medycyny

„Wraz ze wzrostem zapotrzebowania na AI w środowisku klinicznym rośnie odpowiedzialność za ciągłe ulepszanie wydajności i bezpieczeństwa naszego modelu w zastosowaniach klinicznych oraz oferowanie rozwiązań, które mogą bezpiecznie i skutecznie wspierać procesy opieki zdrowotnej” – pisze OpenAI w oświadczeniu towarzyszącym premierze ChatGPT dla Lekarzy. Według opublikowanego benchmarku (porównania skuteczności), nowy model oparty na GPT-5.4 przekracza pod względem precyzji dotychczas dostępne modele także innych firm, jak Gemini czy Claude. W prowadzonych testach okazał się też lepszy niż sami lekarze.

Wydajność ChatGPT dla Lekarzy w porównaniu z innymi modelami AI

Jak deklaruje OpenAI, ChatGPT dla Lekarzy powstał w bliskiej współpracy z lekarzami, a wprowadzane dane nie są wykorzystywane do dalszego trenowania modeli, co ma zapewnić zgodność narzędzia z wymaganiami w zakresie bezpieczeństwa danych. Wśród najważniejszy funkcji znalazły się:

Aby zapewnić bezpieczeństwo i dokładność odpowiedzi ChatGPT, lekarze doradzający OpenAI sprawdzają odpowiedzi modelu i przekazują informacje zwrotne na temat jakości, rozumowania, wiarygodności i bezpieczeństwa. Do tej pory przejrzeli ponad 700 000 odpowiedzi modelu.

Przed premierą lekarze przetestowali 6924 scenariusze rozmów z czatbotem w swojej codziennej pracy, obejmujące opiekę kliniczną, dokumentację i badania naukowe. 99,6% odpowiedzi ocenili jako bezpieczne i dokładne.

ChatGPT podaje źródła medyczna, gdy odpowiada na zapytania o diagnozę
ChatGPT podaje źródła medyczna, gdy odpowiada na zapytania o diagnozę

Kiedy ChatGPT dla Lekarzy będzie dostępny w Polsce?

Bezpłatna wersja ChatGPT for Clinicians jest obecnie dostępna tylko dla zweryfikowanych (posiadających numer wykonywania zawodu) lekarzy, pielęgniarek praktykujących, asystentów medycznych i farmaceutów z USA.

Ale firma zapowiada, że rozszerzy dostęp na kolejne kraje. W najbliższych miesiącach planowana jest współpraca z Better Evidence Network. Celem jest uruchomienie pilotażowego dostępu dla zweryfikowanych lekarzy spoza Stanów Zjednoczonych, o ile pozwolą na to lokalne przepisy.

W numerze m.in.: Polacy coraz częściej kupują leki przeciwbólowe i na przeziębienie w aptekach internetowych na niekorzyść aptek stacjonarnych. Sprzedaż konopii medycznych w aptekach wzrosła 80-krotnie, ale nowe restrykcje dotyczące wystawiania e-recept zahamowały wzrost popytu.

OSOZ Statystyki 4/2026

W numerze 4/2026 OSOZ Statystyki:

Jak sprzedają się leki na przeziębienie i przeciwbólowe w aptekach internetowych i klasycznych?

W 2025 roku rynek aptek internetowych osiągnął wartość 2,19 mld zł, a pacjenci kupili w nich ponad 72,6 mln opakowań produktów. Oznacza to wartościowy wzrost rynku w stosunku do 2024 roku o 10,1 proc. i ilościowy 5,7 proc. Rynek produktów bez recepty w aptekach stacjonarnych był w tym samym czasie wart niemal 24,5 mld zł (o 3,8% więcej niż w 2024 roku). Oznacza to, że apteki internetowe rosną szybciej niż tradycyjny kanał sprzedaży, a ich udział w rynku stopniowo się zwiększa. W 2025 roku e-apteki odpowiadały za około 9 proc. wartości i 8 proc. wolumenu rynku aptek stacjonarnych.

Czytaj dalej 👉

Sprzedaż konopii medycznych w aptekach wzrosła 80-krotnie w zaledwie 6 lat

Gdy w 2019 roku konopie medyczne trafiły do sprzedaży aptecznej, pacjenci kupili zaledwie 10 234 opakowania, a wartość rynku wyniosła 4,16 mln zł. Sześć lat później, w 2025 roku, sprzedaż osiągnęła 833 621 opakowań, a pacjenci wydali łącznie 352,59 mln zł. Oznacza to ponad 80-krotny wzrost liczby sprzedanych opakowań względem pierwszego pełnego roku obecności tej kategorii w aptekach.

W 2019 roku w aptekach obecne były zaledwie 2 produkty z tej kategorii, a w 2025 roku – już 96. Po wprowadzeniu restrykcji dotyczących wystawiania e-recept na konopie medyczne (od listopada 2024 roku konieczna jest konsultacja osobista z lekarzem, a nie e-wizyta), popyt na konopie bardzo mocno spadł, choć powoli zaczyna znowu rosnąć.

Czytaj dalej 👉

Ponadto w numerze:

Wszystkie archiwalne numery OSOZ Statystyki znajdziesz na zakładce POBIERZ.

Archiwum czasopisma OSOZ

1 2 3 142