
Od 1 stycznia 2027 r. kolejne poradnie specjalistyczne zostaną objęte obowiązkiem umawiania wizyt przez Centralną e-Rejestrację. Ministerstwo Zdrowia przypomina, że placówki muszą wcześniej zintegrować swoje terminarze i przekazać harmonogramy wizyt. Jeśli tego nie zrobią, NFZ wstrzyma płatności.
Centralna e-Rejestracja (CeR) weszła w drugi etap 1 sierpnia br. i objęła świadczeniodawców, którzy mają umowy z Narodowym Funduszem Zdrowia na realizację świadczeń w ośmiu zakresach:
Jeśli placówka medyczna realizuje nawet jedno z tych świadczeń, muszą one być umawiane przez Centralną e-Rejestrację.
Proces przygotowania się – integracji systemu gabinetowego i przekazania terminarzy – może trwać nawet kilka tygodni, dlatego lepiej nie zwlekać do ostatniej chwili. Czasami wystarczy techniczna integracja, ale najczęściej trzeba na nowo zorganizować sposób prowadzenia terminarza – przyznaje w rozmowie konsultant KAMSOFT S.A. Trzeba też pamiętać, że z końcem roku dostawcy oprogramowania prowadzą aktualizacje systemów oraz zamykają rok rozliczeniowy. A to oznacza, że w grudniu trudno będzie dostać wolny termin na serwis i pomoc w dostosowaniu się do wymagań Centralnej e-Rejestracji,

Do 31 grudnia 2026 r. placówki muszą przekazać do systemu i aktywować dane miejsca udzielania świadczeń (MUŚ), a także przesłać informacje o wszystkich aktualnie umówionych wizytach, zarówno pierwszorazowych, jak i kolejnych. Centrum e-Zdrowia rekomenduje przekazanie kompletnego harmonogramu, obowiązkowo trzeba przekazać wolne terminy na co najmniej trzy miesiące do przodu.
Placówki muszą m.in. zweryfikować poprawność danych konfiguracyjnych, w tym kodów świadczeniodawcy i oddziału wojewódzkiego NFZ, identyfikatorów miejsc udzielania świadczeń oraz powiązań komórek organizacyjnych z właściwymi zakresami świadczeń. Do tego dochodzi sprawdzenie kodów resortowych i monitorowanie synchronizacji danych pomiędzy systemem lokalnym a CeR. Na to nakłada się jeszcze zmiana sposobu prowadzenia terminarza, czyli m.in. wyznaczenie slotów na wizyty pierwszorazowe, kolejne itd.
Błędy w konfiguracji mogą utrudnić prawidłowe rozliczenie świadczeń.
Co się stanie, jeśli placówka nie zdąży zintegrować się z CeR? Od 1 stycznia NFZ wstrzyma płatności w przypadku nieprzekazania wymaganych harmonogramów do centralnej e-rejestracji. Z kolei od 1 lutego 2027 r. Fundusz będzie płacił wyłącznie za świadczenia umówione w CeR. Każda wizyta musi zostać zarejestrowana w systemie przed udzieleniem świadczenia lub najpóźniej w dniu jego realizacji, przed planowaną godziną rozpoczęcia.
Wyjątki przewidziano dla świadczeń udzielanych w stanach nagłych oraz potwierdzonych problemów technicznych po stronie centralnej e-rejestracji. Po wykonaniu wizyty placówka będzie musiała dodatkowo oznaczyć ją w systemie jako zrealizowaną, wykorzystując status 06.
MZ przypomina placówkom medycznym, aby sprawdziły wykaz kodów komórek organizacyjnych objętych drugim etapem wdrożenia. Sam fakt udzielania świadczeń w jednej z wymienionych specjalizacji nie zastępuje weryfikacji konkretnych kodów i zakresu umowy z NFZ. Centrum e-Zdrowia udostępniło materiały instruktażowe dotyczące uruchomienia i obsługi CeR oraz wskazówki dotyczące weryfikacji danych potrzebnych do rozliczeń.
Czytaj także: Pobierz poradnik wdrażania Centralnej e-Rejestracji

– Infrastruktura teleinformatyczna i budżet na jej zakup to tylko jeden z kilku filarów skutecznej obrony przed cyberatakami. Na problem cyberochrony trzeba patrzeć horyzontalnie – mówi Jeremi Olechnowicz, dyrektor Pionu Eksploatacji Systemów Teleinformatycznych w Centrum e-Zdrowia.
Atak na MyDr to największy w historii Polski wyciek danych medycznych. Co Pana zdaniem trzeba zrobić, aby podobny incydent nie powtórzył się w przyszłości?
Ataki i włamania zdarzają się nieustannie na świecie, także w Polsce, i nie wyeliminujemy ich całkowicie. To, co musi się zmienić, to cyberodporność firm i placówek.
Choć RODO funkcjonuje od wielu lat, wszystko wskazuje na to, że niektóre firmy nie w pełni wdrażają jego wymogi. Być może konieczne będzie skuteczniejsze egzekwowanie odpowiedniego poziomu bezpieczeństwa danych za pomocą regulacji prawnych. Zmiany powinny dotyczyć wdrażania standardów i dobrych praktyk, o których pisaliśmy choćby w naszych niedawnych zaleceniach dla dostawców.
Można jednak odnieść wrażenie, że niezależnie od zabezpieczeń hakerzy i tak są o krok do przodu.
Zapewnienie cyberbezpieczeństwa to zadanie bardzo trudne, obejmujące wiele aspektów. To także nieustający wyścig. Hakerzy stale dostosowują się do zmieniających się realiów i niestety często mają przewagę, ponieważ sami wybierają dogodne dla siebie czas i miejsce ataku. Tymczasem dostawcy czy placówki muszą być gotowi 24/7.
Niezmiennie, bardzo często najsłabszym ogniwem wciąż pozostaje człowiek. Wiele osób nie przekonało się jeszcze do uwierzytelniania dwuskładnikowego, do szyfrowania swoich danych czy dbania o poufność swoich haseł, a nawet do używania różnych haseł do różnych systemów.
W 2025 roku CSIRT CeZ obsłużył o 60% więcej incydentów bezpieczeństwa danych niż rok wcześniej. Jak wyglądają statystyki za ten rok?
W dalszym ciągu odnotowujemy systematyczny wzrost liczby incydentów – w okresie styczeń–sierpień o prawie 30% w ujęciu do tego samego okresu w poprzednim roku.
Jednocześnie poprawia się skuteczność wykrywania. W 2022 roku odnotowano 251 incydentów, podczas gdy w 2025 roku było ich już 1441. Oznacza to niemal sześciokrotny wzrost w ciągu trzech lat. Trend ten utrzymuje się również w 2026 roku. Do końca września CSIRT CeZ wykrył i obsłużył 1379 incydentów, co wskazuje, że bieżący rok może zakończyć się kolejnym rekordowym wynikiem.
Najczęściej rejestrowanymi zagrożeniami w 2025 roku były oszustwa komputerowe, w tym phishing (580 przypadków), podatne usługi (344), wycieki poświadczeń (148), szkodliwe oprogramowanie (146).
Oszustwa komputerowe i podatne usługi odpowiadały łącznie za około 64 proc. wszystkich obsłużonych zdarzeń. Dane te pokazują, że skuteczna ochrona organizacji zależy nie tylko od technologii, lecz także od świadomości użytkowników, wdrożonych procedur bezpieczeństwa oraz regularnej oceny ryzyka.
Jakie zmiany w metodach działania hakerów rzucają się w oczy?
Po pierwsze, ma miejsce automatyzacja ataków, czyli wykorzystywanie sztucznej inteligencji do ich przeprowadzenia. Skrócenie czasu od ataku do przełamania barier to też efekt automatyzacji. Można więc powiedzieć, że ataki są bardziej zmasowane, szybsze i lepiej zorganizowane. Cyberprzestępcy wykorzystują sztuczną inteligencję do podrabiania głosu i wizerunku rzeczywistych osób. Metody manipulacji są coraz bardziej wyrafinowane i trudniejsze do zdemaskowania.
Weźmy taki przykład: doszło do cyberataku i podmiot zdaje sobie sprawę, że przez lata zaniedbywał ochronę danych. Jak przekonałby Pan mimo to do zgłoszenia incydentu do CSIRT CeZ?
Przede wszystkim należy podkreślić faktyczną rolę CSIRT CeZ. Nie jesteśmy organem, którego celem jest karanie podmiotów. Nie jesteśmy organem, który wręcza mandaty. Naszym zadaniem jest przede wszystkim wspieranie podmiotów w procesie obsługi incydentów.
Mamy w swoim katalogu usług szereg rozwiązań, które jesteśmy w stanie zaoferować zaatakowanym podmiotom zupełnie bezpłatnie, np. usługę cyberkaretki. W tej sytuacji uważam, że jak najszybsze zgłoszenie incydentu, oprócz tego, że wynika z obowiązującego prawa, leży w interesie każdego zaatakowanego podmiotu.
Phishing, czyli oszustwa komputerowe, pozostaje najczęstszą metodą ataku. Hakerzy podszywają się pod NFZ, MZ, dostawców IT. Na co zwracać uwagę, aby nie dać się nabrać?
Atakujący bardzo często próbują wywierać presję celem podjęcia szybkich, nieprzemyślanych działań. Używają do tego wielu metod, np. budują poczucie, że konieczne jest działanie w pośpiechu, błyskawiczne podejmowanie decyzji czy też próbują podszywać się pod przełożonych. Podstawą jest wyrobienie nawyku sprawdzania adresu, z którego przychodzi wiadomość, oraz zwracanie uwagi na wykorzystywany kanał komunikacji.
Ponadto atakujący zawsze będzie próbował zmusić nas do pewnej aktywności, udostępnienia danych, pobrania pliku i jego instalacji czy też kliknięcia w przesłany link. Nigdy nie należy wykonywać takich działań. Jeżeli komunikuje się z nami osoba podająca się za pracownika placówki medycznej, z której usług korzystamy, zawsze przed wykonaniem jakiejkolwiek czynności warto wykorzystać dotychczas sprawdzony kanał komunikacji i potwierdzić, że wcześniejszy kontakt faktycznie był ze strony pracownika placówki.
Z badania poziomu cyfryzacji przeprowadzonego przez CeZ wynika, że placówki mają ogromne niezaspokojone potrzeby m.in. w zakresie szkoleń z cyberbezpieczeństwa. Zgłasza je prawie 80% placówek. Czy Centrum e-Zdrowia oferuje w tej kwestii jakieś wsparcie?
Tak, Akademia CeZ regularnie organizuje szkolenia, podczas których specjaliści z CSIRT CeZ dzielą się swoją wiedzą. Informacje o kolejnych terminach publikujemy na naszych stronach internetowych.
CSIRT CeZ opracował też zalecenia bezpieczeństwa dla dostawców rozwiązań IT dla ochrony zdrowia. Obejmują one m.in. obszary zarządzania bezpieczeństwem, ochrony danych, architektury systemów, zarządzania dostępami oraz monitorowania i reagowania na incydenty. Materiał został rozpowszechniony za pośrednictwem organizacji zrzeszających dostawców i producentów oprogramowania.
Od początku 2026 roku eksperci CSIRT CeZ przeszkolili blisko 2 tys. osób, wysłali 117 ostrzeżeń dotyczących podatności, zaleceń i kampanii phishingowych, opisali 285 podatności wraz z rekomendacjami działań, a także wykryli 70 podatności w infrastrukturze podmiotów sektora zdrowia i wsparli ich usuwanie.
Przejdźmy do tego, co robić, gdy dojdzie do skutecznego ataku hakerów. Pierwszym odruchem, gdy na ekranie pojawia się wiadomość od hakerów, jest wyłączenie komputera albo odcięcie dostępu do internetu. To prawidłowa reakcja?
Tak, to właściwa reakcja. Najważniejsze jest szybkie odłączenie zainfekowanej stacji od sieci, tak aby atak nie rozprzestrzenił się na inne urządzenia. Jeśli to możliwe, lepiej odłączyć sam kabel sieciowy lub Wi-Fi, nie wyłączając przy tym komputera. Dzięki tej praktyce łatwiej ustalić przebieg ataku, ponieważ część danych potrzebnych do analizy po wyłączeniu urządzenia zostaje bezpowrotnie utracona.
Czego nie należy robić?
Nie odpisywać przestępcom, nie płacić okupu oraz nie próbować samodzielnie niczego naprawiać ani usuwać. Należy zawiadomić właściwe osoby w placówce. Zalecam też kontakt z CSIRT CeZ, który pomaga podmiotom ochrony zdrowia w takich sytuacjach.
Jeśli istnieje podejrzenie naruszenia ochrony danych osobowych, incydent trzeba zgłosić także do UODO w ciągu 72 h.
CSIRT CeZ podkreśla, że ważne jest zabezpieczenie dowodów cyberataku. Po co i jak to zrobić?
Zabezpieczenie dowodów cyberataku jest kluczowe nie tylko po to, aby ustalić sprawcę, ale przede wszystkim, żeby zrozumieć, jak doszło do incydentu, jakie dane zostały naruszone oraz jak zapobiec podobnym zdarzeniom w przyszłości.
Sposób zabezpieczenia dowodów powinien wynikać z wcześniej przyjętych procedur wewnętrznych w ramach organizacji. Niemniej kluczowe jest, by zachować integralność, czyli nie modyfikować dowodów, ponieważ każda zmiana może zacierać ślady pozostawione przez cyberprzestępców.
Drugi element to odpowiednie dokumentowanie działań wraz ze wskazaniem dat, osób oraz opisu poszczególnych czynności. Często w trakcie prowadzonych działań i pod presją czasu nie jest to zadaniem łatwym, niemniej jednak warto dokumentować wszystkie czynności nawet w sposób skrótowy, który umożliwi odtworzenie całego procesu na późniejszym etapie, kiedy sytuacja będzie na to pozwalać.
Musimy również pamiętać o obowiązkach regulacyjnych i prawnych nałożonych chociażby na podmioty kluczowe i ważne – zgodnie z ustawą o Krajowym Systemie Cyberbezpieczeństwa.

Na co menedżerowie placówek zdrowia powinni szczególnie zwrócić uwagę w kwestii ochrony danych? Czy CeZ zauważa powtarzające się nagminne zaniedbania?
Menedżerowie placówek medycznych powinni przede wszystkim spojrzeć na problem zapewnienia odpowiedniego poziomu cyberbezpieczeństwa w sposób horyzontalny. Bardzo często spotykamy się z postrzeganiem cyberbezpieczeństwa przez pryzmat zapewnienia odpowiedniej infrastruktury teleinformatycznej, a co za tym idzie, odpowiednich zasobów finansowych na jej zakup oraz utrzymanie. Jest to ważny, ale jedynie jeden z kilku filarów skutecznej obrony przed cyberatakami.
Tak samo ważne jest wypracowanie rozwiązań organizacyjnych, skutecznych procedur reagowania na wypadek incydentu, przygotowanie i respektowanie zasad tworzenia kopii zapasowych oraz ich regularne sprawdzanie, tworzenie polityki bezpiecznych haseł, cykliczne szkolenia z obszaru cyberbezpieczeństwa, monitorowanie podatności i ich systematyczne łatanie. W pracy CSIRT CeZ często spotykamy się z przypadkami powtarzających się błędów konfiguracyjnych, np. publicznie dostępnych paneli logowania. Z pozoru wydaje się to błahym problemem, niemniej nawet to może nieść dla podmiotu bardzo przykre konsekwencje.
Wiemy, że rośnie liczba ataków. A czy mamy jakieś statystyki pokazujące, że rośnie też skuteczność ochrony?
Do prowadzenia bieżących statystyk podjętych prób ataków niezbędne byłoby posiadanie tzw. Centralnego SOCa (red.: Security Operations Center, czyli Centrum Operacji Zabezpieczeń), w ramach którego byłyby zbierane dane z całego sektora. Jest to rozwiązanie pożądane, niemniej z uwagi na skalę niezbędnych do uruchomienia takiej usługi zasobów, zarówno finansowych, jak również organizacyjnych, sprzętowych i kadrowych, raczej trudne do osiągnięcia w najbliższej przyszłości.
Czy są jakieś nowe metody lub narzędzia, które poprawiają poziom cyberbezpieczeństwa?
Jest ich bardzo dużo, niemniej podstawową zasadą jest potraktowanie w każdej organizacji cyberbezpieczeństwa jako procesu wymagającego ustawicznego działania.
Dotyczy to wszystkich pracowników organizacji, jak również łańcucha dostaw. Zdajemy sobie sprawę, że placówki borykają się z problemami finansowymi, a zakup infrastruktury informatycznej bywa bardzo obciążający dla budżetu, niemniej jednak można wdrożyć szereg rozwiązań open-source oraz podnosić świadomość kadr w obszarze cyberbezpieczeństwa, np. organizując cykliczne szkolenia z obszaru security-awareness.
Należy pamiętać – co ponownie podkreślam – że przy atakach najczęściej tym najsłabszym ogniwem jest człowiek. W związku z tym, podnoszenie wiedzy na temat cyberbezpieczeństwa może stanowić kluczowy element w budowaniu skutecznej obrony, przynajmniej przed podstawowymi rodzajami cyberataków, takimi jak phishing.
Czytaj także: Pobierz poradnik bezpieczeństwa danych w placówkach zdrowia „Twierdza danych”

Po cyberataku na MyDr i czarnej serii innych incydentów, wszyscy zadają sobie pytanie: Co zrobić, aby dane pacjentów były bezpieczne? Aktualne wytyczne dla placówek zdrowia, najlepsze praktyki zabezpieczeń i mechanizmy zagrożeń prezentujemy w 163-stronicowym raporcie „Twierdza danych. Jak bronić się przed hakerami?”
Żaden inny atak hakerów – a tych było kilka w ostatnich miesiącach – nie wywołał takiej burzy jak wyciek danych ok. 19 mln osób w wyniku ataku na dostawcę oprogramowania gabinetowego MyDr. To jeden z największych cyberataków w historii Polski. Niezależnie od wyników śledztwa w tej sprawie, od dawna wiemy, że ochrona danych medycznych w placówkach zdrowia jest niewystarczająca. Cyberatak zbiegł się w czasie z corocznym raportem Centrum e-Zdrowia na temat poziomu cyfryzacji i cyberbezpieczeństwa w placówkach zdrowia. Wynika z niego jasno: placówkom zdrowia brakuje kompetencji w zakresie cyberbezpieczeństwa.
Problem jest stary jak cyfryzacja ochrony zdrowia. I niestety – jak podkreślają eksperci – nie rozwiążą go żadne nowe inicjatywy legislacyjne. Nawet „Cyber Piątka”, choć zawiera kilka pomysłów idących w dobrym kierunku, nie sprawi cudów.
Z cyberatakami mierzy się cały świat. Hakerzy kradną dane i paraliżują działanie placówek zdrowia, co w kilku przypadkach doprowadziło do śmierci pacjentów. Ale nie oznacza to, że placówki medyczne są zupełnie bezbronne w walce z hakerami. Dane są kradzione przez hakerów-amatorów, którzy wykorzystują znane od dawna luki. Przykładowo, za zdecydowaną większość udanych cyberataków odpowiada phishing – gdy pracownik kliknie w zainfekowany załącznik albo link. Najlepszą ochroną przed nimi jest wiedza o metodach socjotechniki, po które sięgają hakerzy. Z kolei włamania do systemów komputerowych, wymagające celowanego i skoordynowanego ataku doświadczonej grupy hakerów albo działania osoby z wewnątrz organizacji (tzw. insidera), są rzadkością.
Często powtarza się, że człowiek jest najsłabszym ogniwem w bezpieczeństwie danych. W naszym raporcie pokazujemy, że pracownik jest najmocniejszym ogniwem w ochronie danych. Tłumaczymy, jak chronić dane niskim kosztem, przypominamy podstawowe zalecenia ekspertów oraz prezentujemy nowe metody działania hakerów i sposoby walki z nimi.
Cyberbezpieczeństwo nie jest sztuką wyższą, czymś zarezerwowanym dla wybranych placówek zatrudniających ekspertów ds. ochrony danych i posiadających duże budżety na ten cel. To nie jest jakieś jedno wybrane działanie, oprogramowanie albo szkolenie, które zapewni 100-proc. ochronę i spokój. Cyberochrona to procedury, które są przestrzegane w praktyce, systemy IT projektowane w filozofii „ochrony na etapie projektowania”, wyszkoleni ludzie i filozofia pracy z myślą o ochronie danych – cały system zabezpieczeń organizacyjnych i technologicznych wkomponowany w codzienną działalność placówki zdrowia.
Adam Haertle, ekspert ds. cyberbezpieczeństwa, porównuje cyberbezpieczeństwo do zamku z tysiącem okien. Hakerowi wystarczy tylko jedno źle strzeżone wejście, aby dostać się do środka. Ale nawet jeśli mu się to uda, złodziej musi jeszcze przejść przez korytarze, kolejne drzwi, posterunki straży, aby w końcu przełamać kraty dzielące go od skarbu. Dopiero jeśli wszystkie te bariery zawiodą, kradzież zakończy się sukcesem. Dlatego szczelna ochrona danych polega na stworzeniu możliwie największej liczby poziomów zabezpieczeń. Nawet jeśli haker złamie jeden z nich, polegnie na kolejnym. Im więcej tych zabezpieczeń, szansa, że cyberatak się uda, maleje proporcjonalnie.
W momencie przygotowywania tego raportu dowiedzieliśmy się o kolejnych dwóch poważnych incydentach związanych z bezpieczeństwem danych. Nie zmienia to jednak faktu, że przestrzeganie podstawowych zasad bezpieczeństwa nadal zapewnia wysoki poziom ochrony danych. Dlatego każda placówka ochrony zdrowia, niezależnie od wielkości, powinna uczciwie odpowiedzieć sobie na pytanie: Czy należycie chronimy dane? A jeśli nie – dlaczego tak się dzieje i co możemy zrobić, aby to zmienić?
Nasz raport porządkuje nowe metody ochrony i radzi, jak zaktualizować strategie cyberochrony w czasach szybkiego rozwoju sztucznej inteligencji. Na bieżąco piszemy o tym na blogu OSOZ – zachęcamy do zaprenumerowania newslettera blogu OSOZ, a informacje o cyfryzacji i e-zdrowiu trafią dwa razy w miesiącu na Państwa skrzynkę mailową.
Liczba cyberataków w ochronie zdrowia rośnie w alarmującym tempie. Hakerzy atakują szpitale i przychodnie, kradną dane, blokują działania systemów IT, żądają okupu lub grożą upublicznieniem danych.
Jak zabezpieczyć dane zgodnie z najnowszymi wytycznymi? Poradnik „Twierdza danych” wyjaśnia, jak nie dać się hakerom. Rozmawiamy z ekspertami cyberbezpieczeństwa. Tłumaczymy, jak zbudować wielowarstwowy system zabezpieczeń z ludzi, procedur i technologii.
We wnętrzu m.in.:
POBIERZ bezpłatny poradnik bezpieczeństwa danych medycznych (163 strony, PDF)
Spis treści
Pobierz także inne poradniki OSOZ

KAMSOFT – dostawca oprogramowania dla placówek zdrowia i aptek – zaprasza na XI edycję konferencji Nawigator e‑Zdrowia (14–16 października 2026 r., online). W programie m.in. premierowe funkcje w systemach IT dla placówek medycznych i aptek; wskazówki, jak podnieść poziom bezpieczeństwa danych oraz porady w zakresie budowania cyfrowej przewagi konkurencyjnej.
Udział w wydarzeniu jest bezpłatny, a po jego zakończeniu każdy uczestnik otrzyma dostęp do nagrań.
Najbliższą edycję Nawigatora e‑Zdrowia zdominują tematy dotyczące ochrony danych, e‑Recept, Centralnej e‑Rejestracji, e‑Orzeczeń w medycynie pracy, koordynacji opieki nad pacjentem, analiz rynku aptecznego oraz nowych funkcjonalności systemów KAMSOFT. Eksperci opowiedzą o wykorzystaniu danych w zarządzaniu szpitalem, przychodnią, gabinetem lekarskim i apteką oraz o ważnych zmianach prawnych, które wiążą się z koniecznością aktualizacji systemu.
Podczas warsztatów online uczestnicy dowiedzą się, jak wykorzystać mało znane funkcje i nowe funkcje takich systemów jak KS‑SOMED, KS‑PPS, SERUM, Mediporta, KS‑AOW, aplikacji mobilnej KS‑APTIX oraz KS‑OmniPharm.
Pierwszy dzień jest dedykowany aptekom, drugi – placówkom ochrony zdrowia, a w trzecim odbędą się warsztaty. Część wykładową i szkolenia poprowadzą eksperci KAMSOFT, którzy współtworzą rozwiązania IT i codziennie prowadzą warsztaty z ich obsługi.
Główne punkty programu:

Nawigator e‑Zdrowia to wydarzenie na temat cyfryzacji ochrony zdrowia w Polsce, skierowane do kadry zarządzającej, personelu medycznego i farmaceutycznego, administratorów systemów oraz wszystkich użytkowników rozwiązań KAMSOFT, którzy chcą być na bieżąco ze zmianami zachodzącymi w ochronie zdrowia.
Zarejestrowani uczestnicy, nawet jeśli nie będą mogli uczestniczyć w programie live, otrzymają dostęp do nagrań wideo i będą mogli je obejrzeć po zakończeniu konferencji w wybranym czasie.
Szczegółowy program oraz rejestracja dostępne są na stronie www.osoz.pl/nawigator.

Naukowcy z Uniwersytetu w Miami opracowali model AI potrafiący oszacować, u których pacjentów z chorobą Parkinsona istnieje większe ryzyko szybkiego pogorszenia funkcji ruchowych i poznawczych w ciągu najbliższych 3 lat. Do oceny wystarczą wyniki rutynowych badań wykonywanych u pacjentów z chorobą Parkinsona według Montrealskiej Skali Oceny Funkcji Poznawczych oraz Zunifikowanej Skali Oceny Choroby Parkinsona. Dokładność obliczeń wynosi 80%.
Naukowcy przeanalizowali dwa scenariusze rozwoju choroby:
Modele zasilono danymi klinicznymi i biomarkerami uzyskanymi z rutynowych testów MoCA i MDS-UPDRS oraz danymi uzyskanymi za pomocą rezonansu magnetycznego obrazującymi zmiany w strukturze mózgu. Najbardziej istotne okazały się wyniki testu amplifikacji nasion alfa-synukleiny (SAA), wskaźniki nasilenia choroby oraz tempo zmian objawów w pierwszym roku po diagnozie.
W przypadku pogorszenia funkcji ruchowych najważniejszymi predyktorami były wynik testu SAA oraz tempo zmiany wyniku MDS-UPDRS w pierwszym roku po rozpoznaniu. W przewidywaniu pogorszenia poznawczego znaczenie miało przede wszystkim tempo wczesnego pogarszania funkcji poznawczych oraz zmiany funkcji ruchowych w pierwszym roku.
Naukowców zaskoczyła niska wartość dodatkowych danych z rezonansu magnetycznego. Początkowo zakładali, że pomiary zaniku struktur mózgu zwiększą skuteczność modeli. Ale strukturalne dane MRI wnosiły stosunkowo niewiele do informacji uzyskiwanych podczas rutynowej oceny klinicznej.
Najlepiej działające modele kliniczne osiągały wartości AUROC powyżej 0,80. Oznacza to, że model w ponad 80% przypadków bezbłędnie wskaże, który pacjent jest w grupie wysokiego ryzyka. Dodanie danych z MRI na ogół nie poprawiało wyników, a w części modeli dotyczących pogorszenia funkcji ruchowych nawet je obniżało.
– Więcej danych niekoniecznie oznacza lepsze dane – mówi Ihtsham ul Haq, profesor neurologii na Uniwersytecie Miami i główny autor badania. Według niego, jedne z najbardziej użytecznych informacji pochodziły z pomiarów, które neurolodzy już rutynowo wykonują podczas wizyt.
Autorzy podkreślają, że modele wymagają dodatkowej walidacji przed wykorzystaniem w praktyce klinicznej. Na obecnym etapie mogą jednak pomóc w badaniach nad przebiegiem choroby Parkinsona.
Jednym z możliwych zastosowań jest lepszy dobór uczestników do badań klinicznych. Pacjenci, u których można przewidzieć większe prawdopodobieństwo pogorszenia stanu zdrowia, są lepszymi kandydatami do badań nad terapiami w chorobie Parkinsona. Jeśli algorytm prognozuje, że stan zdrowia powinien się pogarszać, a terapia zwalnia tempo progresji choroby, oznacza to, że nowy lek może być skuteczny.
Modele mogą też pomóc zrozumieć, dlaczego u części pacjentów choroba postępuje szybciej niż u innych. Naukowcy planują teraz sprawdzić, czy podobne metody można zastosować również w innych chorobach neurodegeneracyjnych, w tym w chorobie Alzheimera.
Badanie opublikowane w „npj Parkinson’s Disease” objęło dane 1602 uczestników Parkinson’s Progression Markers Initiative. Następnie modele zweryfikowano na niezależnej grupie 541 pacjentów z Parkinson’s Disease Biomarkers Program.
Montrealska Skala Oceny Funkcji Poznawczych (MoCA, Montreal Cognitive Assessment) – badanie trwające około 10–12 minut, które służy do wykrywania wczesnych zaburzeń pamięci i myślenia, w tym łagodnych zaburzeń poznawczych (MCI) poprzedzających demencję. Podczas badania lekarz lub psycholog ocenia różne funkcje mózgu pacjenta za pomocą prostych zadań na kartce papieru, takich jak rysowanie zegara, zapamiętywanie krótkiej listy słów, nazywanie zwierząt, powtarzanie cyfr czy określanie bieżącej daty i miejsca. Maksymalny wynik testu wynosi 30 punktów, przy czym uzyskanie 26 punktów lub więcej uznaje się za normę wskazującą na prawidłowe funkcjonowanie umysłu, natomiast niższy rezultat sugeruje potrzebę dalszej, pogłębionej diagnostyki neurologicznej.
Zunifikowana Skala Oceny Choroby Parkinsona (MDS-UPDRS, Movement Disorder Society-Unified Parkinson’s Disease Rating Scale) – skala kliniczna uznawana za złoty standard w ocenie stopnia zaawansowania i monitorowaniu postępów choroby Parkinsona. Badanie składa się z czterech części, które oceniają zarówno pozaruchowe, jak i ruchowe aspekty codziennego życia pacjenta, a także obejmują bezpośrednie badanie neurologiczne sprawności motorycznej (np. drżenia, sztywności mięśniowej i chodu) oraz analizę ewentualnych powikłań stosowanego leczenia farmakologicznego. Każdy z ocenianych elementów otrzymuje od 0 (brak objawów) do 4 punktów (ciężkie nasilenie), a wyższy wynik końcowy oznacza większy stopień niepełnosprawności i bardziej zaawansowane stadium choroby.
Czytaj także: Test krwi przewiduje Alzheimera dekady przed objawami

Od 1 października 2026 r. wirtualna asystentka Anna przypomina pacjentom o umówionej wizycie na NFZ u specjalisty. Dzwoni, informuje o zbliżającym się terminie i pozwala go odwołać. Jak rozróżnić telefon z przypomnieniem o terminie od telefonów oszustów i co jeszcze potrafi Anna?
Voicebot uruchomiony przez Centrum e-Zdrowia służy do potwierdzania i odwoływania wizyt na NFZ umówionych przez Centralną e-Rejestrację. Nie odpowie na pytania pacjenta, nie przełączy do konsultanta, nie przełoży terminu na inny i nie poinformuje o wizycie u lekarza rodzinnego.
Anna kontaktuje się z pacjentem 7 dni oraz 1 dzień przed zaplanowanym świadczeniem. Jeśli to ona dzwoni, na ekranie telefonu pojawi się numer 116 117. Na początku rozmowy informuje, że jest wirtualną asystentką, a nie człowiekiem. Po potwierdzeniu, że rozmawia z właściwą osobą, przekazuje informacje o zbliżającej się wizycie: termin, godzinę, rodzaj świadczenia oraz nazwę placówki.
Pacjent może w czasie rozmowy potwierdzić, że skorzysta z wizyty, albo ją odwołać. Informacja trafia następnie do systemu Centralnej e-Rejestracji. Voicebot dzwoni na telefon komórkowy albo stacjonarny, który został podany podczas umawiania się do specjalisty np. w przychodni. Wcześniej pacjenci mogli otrzymać tylko SMS albo e-mail, co wykluczało osoby, które nie posiadają telefonu komórkowego i nie korzystają z poczty elektronicznej.
Celem mechanizmu jest zmniejszenie odsetka wizyt, które nie dochodzą do skutku, ponieważ pacjent nie zgłasza się na umówiony termin. To właśnie tzw. no-shows kumulują się corocznie w setki tysięcy terminów, które przepadają, sztucznie wydłużając kolejki. Jeśli pacjent odwoła wizytę, wolny termin trafia z powrotem do systemu i może z niego skorzystać inna osoba. Dotychczas przepadał.
Jak zaznacza Centrum e-Zdrowia, jeżeli pacjent nie odbierze telefonu, wizyta pozostaje umówiona. Także brak jednoznacznej decyzji (potwierdzenie/odwołanie) nie zmienia statusu wizyty. W niektórych przypadkach system spróbuje się skontaktować ponownie.
Kiedy Anna zadzwoni, a pacjent chce odwołać wizytę, musi dwukrotnie potwierdzić odwołanie. Jeżeli przy drugim pytaniu pacjent nie potwierdzi rezygnacji, wizyta pozostaje aktywna. Ten mechanizm ma zapobiec sytuacjom, w których pacjent popełni błąd.
Anna ma głos podobny do głosu człowieka i reaguje tylko na określone komendy. Nie może prowadzić rozmowy na inne tematy czy odpowiadać na pytania o zdrowie. Nie zmieni też terminu – pacjent musi go odwołać i umówić nowy, ale już w przychodni albo przez IKP/mojeIKP. MZ zdaje sobie sprawę, że voicebot może wzbudzać podejrzenia – zwłaszcza osoby starsze otrzymują wiele telefonów od oszustów z prośbą o podanie danych osobowych albo propozycją zakupu jakiegoś produktu.
Dlatego ważne jest, aby sprawdzić, z jakiego numeru dzwoni voicebot przedstawiający się jako Anna. Powinien to być numer 116 117. Do tego wirtualna asystentka nigdy nie poprosi o numer PESEL, numer dowodu osobistego ani adres zamieszkania ani numer konta bankowego.
Anna zadzwoni na razie tylko do pacjentów, którzy są umówieni na pierwszą wizytę do kardiologa oraz na badanie mammografii i test HPV HR. Od 1 sierpnia br. Centralna e-Rejestracja została rozszerzona o świadczenia z dziewięciu specjalizacji: angiologii lub chirurgii naczyniowej, chorób zakaźnych, endokrynologii, hepatologii, immunologii, nefrologii, neonatologii i chorób płuc. Na razie tylko część placówek podłączyła się do systemu, ale muszą to zrobić do końca stycznia 2027 roku – dlatego Anna nie zawsze przypomni o terminach u tych lekarzy.
Wszystkie wizyty do specjalistów będą obsługiwane przez Centralną e-Rejestrację do końca 2027 roku. Oprócz wygodnego umówienia się do specjalisty, transparentnego i sprawiedliwego procesu przydzielania terminu według życzenia pacjenta (czas, miejsce) i zmniejszenia liczby nieodwoływanych wizyt, system ma z czasem przynieść jeszcze więcej korzyści. MZ zapowiada, że pacjenci będą mogli przed wizytą wypełniać online ankiety dotyczące stanu zdrowia, a w przyszłości system będzie informował o dostępnych bezpłatnych programach profilaktycznych i badaniach.
Jeszcze nie wiadomo, że wirtualna asystentka Anna będzie też przypominała o zaplanowanych wizytach w szpitalu. MZ pracuje obecnie nad podobnym do Centralnej e-Rejestracji systemem e-kolejki, który ma zostać uruchomiony z początkiem 2027 roku.
Czytaj także: Centrum e-Zdrowia zapowiada AI dla lekarzy i mojeIKP Junior

Firma FELG Software potwierdziła atak na system FELG Dent, z którego korzysta 16 000 gabinetów stomatologicznych. Według wstępnych informacji, incydent objął około 2 mln rekordów pacjentów.
Z portalem Sekurak skontaktowali się hakerzy, którzy twierdzą, że wykradli dane pacjentów z systemu IT do obsługi gabinetów stomatologicznych.
– Jestesmy niezalezni nazywamy sie Horus pokazalismy slabosc kolejnego programu gabinetowego ktory odpowiadal za trzymanie danych polakow w nasze rece wpadly nastepujace dane z felgdent.com [pisownia oryginalna] – napisali hakerzy.
FELG Software potwierdził, że do incydentu doszło i zapowiedział, że w ciągu najbliższych dni będzie w stanie dokładniej określić zakres naruszenia.
– Z przykrością informujemy, że również i my padliśmy ofiarą ataku hakerskiego, w wyniku którego haker podający się za członka grupy „fingerprint” mógł uzyskać dostęp do danych osobowych Państwa pacjentów, które powierzyli Państwo FELG Software sp. z o.o. do przetwarzania. Osoba podająca się za sprawcę ataku twierdzi, że uzyskała dostęp do około 10% danych z naszej bazy i żąda okupu za ich nieujawnianie – czytamy w oświadczeniu na stronie FELG Software.

Atakujący przekazali również próbki danych dotyczących kilku osób publicznych. W części przypadków miały one zawierać podstawowe dane identyfikacyjne, w innych również adresy, informacje o gabinecie czy przepisanych lekach. Nie zostało jednak potwierdzone, że przedstawione dane pochodzą z FELG Dent. Jak zwraca uwagę Sekurak, mogą one również pochodzić z wcześniejszych wycieków.
Hakerzy zagrozili, że ujawnią informacje o lekarzach stomatologach, którzy wypisywali na receptę leki psychotropowe. Chcą to zrobić „zeby mozna bylo pozbyc sie pseudo lekarzy ktorzy doprowadzaja do smierci ludzi” [pisownia oryginalna].
System FELG Dent jest wykorzystywany przez około 16 tys. gabinetów stomatologicznych. Atakujący, którzy przedstawiają się jako Horus, twierdzą, że uzyskali dostęp do około 2,4 mln rekordów pacjentów. Wśród danych mają znajdować się m.in. imiona i nazwiska, numery PESEL, adresy, numery telefonów, informacje o gabinecie oraz dane dotyczące leczenia.
Według ich deklaracji dostęp obejmował również informacje związane z receptami, dokumentacją wizyt, e-ZLA, eWUŚ, a także pliki i zdjęcia przechowywane w systemie. Atakujący twierdzą, że wykorzystali podatność typu IDOR (Insecure Direct Object Reference), która może pozwalać na uzyskanie dostępu do obiektów lub danych poprzez manipulowanie identyfikatorami w żądaniach aplikacji. Według ich relacji punktem wyjścia miało być konto demonstracyjne, które miało umożliwiać dostęp do danych produkcyjnych.
FELG Software poinformowała klientów o incydencie, zawiadomiła prokuraturę i skontaktowała się z Urzędem Ochrony Danych Osobowych. Firma prowadzi również analizę z udziałem zewnętrznych specjalistów z zakresu informatyki śledczej.
Czytaj także: Cyberatak na Medyc. Czy wyciekły dane 5 mln pacjentów?

Tylko do sierpnia 2026 roku do CSIRT CeZ zgłoszono 1379 incydentów bezpieczeństwa danych. W czerwcu br. było ich 249 (o 94% więcej niż w czerwcu 2025 roku), w lipcu – 168 (+95%), a w sierpniu – 163 (+140%) – poinformowali przedstawiciele Ministerstwa Zdrowia i Centrum e-Zdrowia na spotkaniu dla dziennikarzy. To oznacza rekordowy średni wzrost o 110% w miesiącach czerwiec-sierpień.
W ciągu ostatnich 3 lat liczba incydentów w ochronie zdrowia wzrosła 6-krotnie. W całym 2025 roku było ich 1441, a najczęściej rejestrowano oszustwa komputerowe, w tym phishing (580 przypadków), podatne usługi (344), wycieki poświadczeń (148), oraz szkodliwe oprogramowanie (146). Oszustwa i podatne usługi stanowiły razem około 64% zdarzeń.
Szczególnie w drugiej połowie 2026 roku mocno wzrosła liczba incydentów bezpieczeństwa danych – od czerwca do sierpnia o średnio 110%. Pod względem rodzaju zagrożeń, 2026 rok jest bardzo podobny do poprzednich lat. Dominujące są oszustwa komputerowe – do sierpnia br. zarejestrowano ich 389.

Z kolei z badań przeprowadzonych na przełomie 2025 i 2026 roku przez CSIRT CeZ wynika, że 76% jednostek deklarowało wdrożenie systemu zarządzania bezpieczeństwem informacji, ale ponad 28% nie posiadało opublikowanej polityki bezpieczeństwa, a około 29% dyrektorów nie dokonywało regularnych przeglądów oceny ryzyka.

– Więcej usług dostępnych online to wygoda dla pacjenta, ale też wspólna odpowiedzialność instytucji państwowych, kierowników placówek i dostawców oprogramowania – mówił na spotkaniu wiceminister zdrowia Tomasz Maciejewski.
Jeremi Olechnowicz, dyrektor Pionu Eksploatacji Systemów Teleinformatycznych w Centrum e-Zdrowia, podkreślał, że odpowiedzialność za cyberbezpieczeństwo obejmuje świadomość zagrożeń, odpowiednie technologie oraz kompetencje pracowników. To proces ciągły, dlatego organizacje muszą stale inwestować w ochronę swoich systemów i danych. Ważne jest także śledzenie wykrytych podatności i kampanii phishingowych oraz stosowanie odpowiednich procedur i dobrych praktyk.

W związku z ostatnimi atakami hakerów na podmioty medyczne i dostawców oprogramowania medycznego, CSiRT CeZ opracował zalecenia bezpieczeństwa dla dostawców oprogramowania w ochronie zdrowia. Zostały one przekazane do dostawców w celu implementacji 16 września 2026 r. Następnym krokiem będzie ich przygotowanie przez MZ, jako wymogu prawnego w trybie art. 8b ustawy SIOZ.
Zalecenia dotyczą między innymi zarządzania bezpieczeństwem, ochrony danych i architektury systemu, uwierzytelniania tożsamości, dostępów i uprawnień czy monitorowania i reagowania na incydenty.
Jak podkreślano podczas spotkania 1 października, placówki zdrowia mogą liczyć na pomoc CSIRT CeZ, zarówno na etapie budowania odporności na zagrożenia cybernetyczne, jak i w sytuacji, gdy dojdzie do incydentu cyberbezpieczeństwa. Wspiera placówki w ich obsłudze i usuwaniu skutków, analizuje zagrożenia oraz koordynuje działania z pozostałymi krajowymi CSIRT-ami.

Od początku 2026 r. CSIRT CeZ przeszkolił 1969 osób, wysłał 117 ostrzeżeń sektorowych, opisał 285 podatności i wykrył 70 podatności w infrastrukturze IT podmiotów ochrony zdrowia, a także opublikował 144 materiały edukacyjne i ostrzegawcze. Dzięki 13 mln zł z KPO rozwija kompetencje ekspertów, sprzęt i oprogramowanie, działania edukacyjne oraz procedury, a także uruchomił cyberkaretkę – mobilne centrum pozwalające odtworzyć podstawowe usługi IT placówki podczas poważnego incydentu, nawet przy utracie zasilania, internetu lub infrastruktury sieciowej.
Czytaj także: Cyberatak na Medyc. Czy wyciekły dane 5 mln pacjentów?

Autonomiczny agent sztucznej inteligencji stworzony przez OpenAI zhakował australijską federalną agencję rządową, która świadczy usługi zdrowotno-społeczne (Services Australia). Zrobił to po tym, jak nie mógł znaleźć szukanych danych w innych otwartych źródłach.
Incydent, który dopiero niedawno ujrzał światło dzienne, miał miejsce 18 czerwca 2026 r. Agent AI dostał zadanie, aby wyszukać w internecie dane o wydatkach australijskiego rządu na leki. Po przeszukaniu wszystkich otwartych źródeł nie udało mu się jednak dotrzeć do takich statystyk. Dlatego z własnej inicjatywy uzyskał nieautoryzowany dostęp do niepublikowanych plików w Medicare Statistics Reporting Service. Agent AI znalazł sposób, aby obejść zabezpieczenia serwisu i nie przyjął do wiadomości odmowy dostępu – z konsekwencją realizował swoje zadanie. Minister obrony Richard Marles powiedział, że AI „przeskoczyła płot” zamiast się na nim zatrzymać.
Mimo że agent nie wykradł żadnych wrażliwych danych medycznych pacjentów, premier Australii, Anthony Albanese, określa jednak zdarzenie jako poważne. W tej sprawie toczy się obecnie śledztwo z udziałem australijskiej agencji wywiadu elektronicznego i cyberbezpieczeństwa, które ma ustalić, które inne systemy rządowe mogły paść ofiarą działania agenta AI. Wśród poszkodowanych wymienia się m.in. Australijski Instytut Zdrowia i Dobrostanu (Australian Institute of Health and Welfare) oraz wiktoriański departament zdrowia.
OpenAI twierdzi, że o zdarzeniu dowiedziało się w sierpniu br., podczas kontroli aktywności swoich modeli. Z kolei rząd Australii został poinformowany dopiero we wrześniu br. Oburzenie wzbudziła też sama forma przekazania wiadomości o ataku – OpenAI wysłała wiadomość na ogólną skrzynkę e-mail Services Australia sprawdzaną raz dziennie.
Dzień wcześniej wiceprezes OpenAI ds. polityki globalnej spotkał się z przedstawicielami rządu Australii, ale nie wspomniał o naruszeniu.
To pierwszy tego typu incydent, który dotknął instytucję ochrony zdrowia, ale jeden z wielu w ostatnim czasie. W lipcu OpenAI ujawniło, że podczas testów cyberbezpieczeństwa jego modele stworzyły rój agentów, który włamał się do systemów firmy Hugging Face.
W sierpniu 2026 r., także w Australii, agent AI został poproszony o pomoc w zapisaniu się na popularne zajęcia na siłowni. Okazało się jednak, że dostępne jest jedynie czwarte miejsce na liście oczekujących. Dlatego agent AI znalazł lukę w systemie rezerwacji, włamał się do niego i anulował rezerwację innej osoby. W ten sposób mógł zrealizować swoje zadanie: zapisać swojego właściciela na zajęcia. Mimo że później został poproszony o cofnięcie zmian, agent AI poinformował, że nie jest to możliwe.
W efekcie podobnych incydentów szefowie dużych firm AI wezwali ostatnio do zwolnienia tempa rozwoju AI. Kilka dni temu OpenAI poinformowała, że odkłada w czasie wprowadzenie na rynek nowego modelu sztucznej inteligencji GPT-6.1 Astra. Powodem mają być obawy dotyczące bezpieczeństwa zgłoszone przez naukowców firmy.
Czytaj także: Młodzi Polacy chcą być lekarzami, bo tej pracy nie zabierze im AI
1 2 3 … 156 Następne »