Wiceminister Zdrowia Tomasz Maciejewski podczas inauguracji konkursu MCSC Hospital Leadership Innovation 2026
Wiceminister Zdrowia Tomasz Maciejewski podczas inauguracji konkursu MCSC Hospital Leadership Innovation 2026

Ruszyła 5. edycja międzynarodowego konkursu MCSC Hospital Leadership Innovation organizowanego przez Instytut Matki i Dziecka w Warszawie. Startupy medtech mogą przesyłać swoje zgłoszenia do 31 maja 2026 r. Zwycięzcy będą mogli testować swoje innowacje w kilkudziesięciu placówkach zdrowia.

Newsletter OSOZ

Okazja dla startupów do testowania swoich rozwiązań w placówkach zdrowia

MCSC Hospital Leadership Innovation (wcześniej: The Mother and Child Startup Challenge) to konkurs organizowany przez Dział Wdrożeń Centrum Innowacji i Sztucznej Inteligencji Instytutu Matki i Dziecka. Od 2022 roku umożliwia on placówkom medycznym identyfikację i testowanie innowacyjnych rozwiązań w realnych warunkach klinicznych. Celem jest rozbudowa ekosystemu współpracy pomiędzy polskimi szpitalami a firmami technologicznymi i startupami oferującymi innowacje dla ochrony zdrowia.

W 5. edycji do inicjatywy dołączyło 37 jednostek obejmujących 44 placówki medyczne, ponad dwa razy więcej niż rok temu. Jak podkreślają organizatorzy, to jeden z największych tego typu ekosystemów innowacji medycznych na świecie i hub dający innowatorom szansę na testowanie rozwiązań e-zdrowia w warunkach klinicznych.

Liczba partnerów uczestniczących w MCSC wzrosła do 37. Razem tworzą sieć 44 placówek zdrowia
Liczba partnerów uczestniczących w MCSC wzrosła do 37. Razem tworzą sieć 44 placówek zdrowia

W jubileuszowej edycji programu poszukiwane są rozwiązania technologiczne wychodzące naprzeciw wyzwaniom:

Rozwiązania można zgłaszać do 31 maja 2026 roku przez stronę www.mcsc.pl, a udział jest bezpłatny.

Harmonogram 5. edycji:

Raport MCSC 2025 o zarządzaniu szpitalami w Polsce

Podczas inauguracji 5. edycji programu opublikowano raport podsumowujący poprzednią odsłonę inicjatywy pt. „Zarządzanie szpitalami w Polsce: efektywność organizacyjna, wyzwania i innowacje technologiczne”.

Z danych wynika, że transformacja polskiego szpitalnictwa wchodzi w decydującą fazę. System zdrowia obejmuje 866 szpitali, ponad 156 tys. łóżek oraz blisko 400 tys. pracowników, jednak mimo tej skali nadal widoczne są istotne luki w obszarze zarządzania procesowego, integracji danych oraz wykorzystania wskaźników w podejmowaniu decyzji.

Autorzy raportu wskazują cztery kluczowe kierunki zmian: rozwój ambulatoryzacji świadczeń, wdrażanie opieki zintegrowanej, automatyzację procesów administracyjnych oraz przejście do modelu szpitala cyfrowego (digital-first). Publikacja zawiera również rekomendacje dla administracji publicznej, kadry zarządzającej oraz samorządów.

Kliknij tutaj, aby pobrać raport.

Analizator Terapii jest dostępny w KS-SOMED i będzie stopniowo włączany do pozosłanych systemów gabinetowych KAMSOFT
Analizator Terapii jest już dostępny w KS-SOMED i będzie stopniowo włączany do pozostałych systemów gabinetowych KAMSOFT

Wielolekowość coraz częściej dotyczy nie tylko seniorów, ale także młodszych pacjentów. A to wymaga od lekarzy rodzinnych jednoczesnej oceny skuteczności, bezpieczeństwa i monitorowania terapii. Dlatego KAMSOFT wprowadza do systemów gabinetowych Analizatora Terapii – narzędzie wspierające decyzje kliniczne w czasie wizyty.

Jakie leki powinien przyjmować pacjent z wieloma chorobami współistniejącymi, szczególnie po hospitalizacji, kiedy do dotychczasowej terapii włączane są kolejne preparaty? W procesie podejmowania decyzji lekarzom pomoże nowe narzędzie wspierające dostęp do informacji o farmakoterapii bezpośrednio podczas wizyty, w systemie gabinetowym. Rozwiązanie powstało we współpracy KAMSOFT i PHARMINDEX, łącząc technologię z ekspercką wiedzą o lekach.

Szybkie podpowiedzi do zastosowanej farmakoterapii

Analizator Terapii umożliwia lekarzowi szybki dostęp do kluczowych informacji potrzebnych w leczeniu pacjenta. W jednym miejscu dostępne są:

W systemie lekarz może natychmiast ocenić, czy w terapii nie dochodzi do powielania substancji czynnych oraz czy jest ona odpowiednio monitorowana. I to bez konieczności przeszukiwania dokumentacji czy korzystania z dodatkowych źródeł wiedzy, jak ma to miejsce obecnie. Dlatego Analizator Terapii powstał przede wszystkim z myślą o pracy lekarza rodzinnego z pacjentami z wielolekowością. A tych jest coraz więcej.

W przypadku osób starszych system wykorzystuje skalę FORTA (Fit fOR The Aged), która wspiera ocenę zasadności stosowania leków u pacjentów powyżej 60. roku życia, klasyfikując je w czterech kategoriach:

Dzięki temu lekarz może szybciej zidentyfikować terapie potencjalnie nieoptymalne i lepiej dostosować leczenie do potrzeb pacjenta geriatrycznego.

 Wsparcie decyzji bezpośrednio w programie gabinetowym

Analizator Terapii wspiera lekarza rodzinnego w codziennej pracy oferując m.in.:

Analizator Terapii w systamch gabinetowych KAMSOFT

Analizator Terapii to przykład nowej generacji rozwiązań, które aktywnie wspierają lekarzy w pracy klinicznej – szybciej, bezpieczniej i w oparciu o aktualną wiedzę. To kierunek, w którym rozwijają się nowoczesne systemy medyczne: od gromadzenia danych do ich inteligentnego, praktycznego wykorzystania w terapii pacjenta. Takie podejście kładzie duży nacisk na to, aby lekarz miał dostęp do potrzebnych informacji przy minimalnej liczbie kliknięć, aby zredukować czas spędzony przed ekranem komputera .

Nowa funkcjonalność jest już dostępna dla użytkowników KS-SOMED, a w kolejnych etapach będzie stopniowo wdrażana w pozostałych systemach gabinetowych KAMSOFT.

Minister Zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda na posiedzeniu Rządu 14 kwietnia, podczas którego przyjęto ustawę o e-zdrowiu
Minister Zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda na posiedzeniu Rządu 14 kwietnia, podczas którego przyjęto ustawę o e-zdrowiu

14 kwietnia br. Rada Ministrów przyjęła projekt ustawy o zmianie niektórych ustaw w związku z rozwojem usług e-zdrowia. Ustawa jest niezbędna, aby zrealizować projekty cyfryzacji ochrony zdrowia finansowane z Krajowego Planu Odbudowy w kwocie 3,1 mld zł.

Newsletter OSOZ

Co w ustawie o e-zdrowiu?

– To jest przełomowa ustawa przenosząca Polskę do samej czołówki – powiedział o przyjętym we wtorek projekcie wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz.

Projekt ma uporządkować oraz przyspieszyć rozwój kluczowych usług cyfrowych w ochronie zdrowia. Wśród najważniejszych rozwiązań regulowanych w ustawie jest wdrożenie e-Konsylium, systemu Domowej Opieki Medycznej oraz Hurtowni Danych e-Zdrowia. Mają one wspierać współpracę między specjalistami, poprawiać organizację świadczeń oraz rozwijać modele opieki zdalnej.

Nowy e-Profil Pacjenta umożliwi agregację informacji medycznych z różnych systemów, co ma przełożyć się na lepszą koordynację opieki i bardziej świadome decyzje kliniczne. Równolegle rozwijane będą narzędzia wykorzystujące nowoczesne technologie, w tym sztuczną inteligencję (AI), wspierające diagnostykę i analizę badań. Dzięki temu lekarze będą mogli szybciej analizować wyniki badań obrazowych (np. tomografii czy mammografii) i podejmować bardziej trafne decyzje diagnostyczne.

Ustawa zakłada także dalszy rozwój elektronicznej dokumentacji medycznej –  wprowadzone zostaną nowe rodzaje elektronicznych dokumentów, takie jak karta pacjenta, opis konsultacji medycznej, karta diagnostyki onkologicznej czy kardiologicznej. Ustawa zakłada też usprawnienie wymiany danych pomiędzy placówkami, zarówno w Polsce, jak i na poziomie Unii Europejskiej w ramach Europejskiej Przestrzeni Danych dotyczących Zdrowia (EHDS).

Nowe przepisy mają również ułatwić proces cyfryzacji po stronie świadczeniodawców, m.in. poprzez udostępnienie bezpłatnych narzędzi przez Centrum e-Zdrowia.

200 poprawek, rozszerzona koncepcja Karty Pacjenta, możliwość wprowadzania danych przez pacjenta

Nowe przepisy wejdą w życie po 14 dniach od dnia ogłoszenia w Dzienniku Ustaw. Wdrożenie rozwiązań objętych ustawą wynika z realizacji kamienia milowego DG6 w ramach KPO. Środki te muszą zostać rozdysponowane do końca czerwca br. Większość z 200 zgłoszonych do ustawy poprawek odrzucono, bo „wychodziły poza zakres regulacji”. Ale argumentem była też na pewno walka z czasem.

W ostatecznej wersji projekt doprecyzowuje funkcjonowanie kluczowych systemów e-zdrowia, takich jak e-Konsylium, Domowa Opieka Medyczna i Hurtownia Danych, nadając mu bardziej operacyjny charakter. Wprowadza także nową, rozszerzoną koncepcję karty pacjenta jako dokumentu systemowego w P1, wykorzystywanego również w opiece transgranicznej (chodzi o tzw. Podsumowanie Pacjenta w ramach wspomnianej EHDS).

Rozszerzono zasady przetwarzania danych medycznych, umożliwiając m.in. wprowadzanie informacji przez pacjentów, przy zachowaniu decyzyjnej roli lekarza. Jednocześnie podkreślono pomocniczą rolę sztucznej inteligencji w analizie danych bez możliwości podejmowania decyzji diagnostycznych. Dodatkowo uproszczono proces cyfryzacji dokumentacji medycznej, w tym podpisywania dokumentów, oraz zapewniono dostęp do bezpłatnych narzędzi.

Amerykańska Mayo Clinic jest od lat liderem rankingu najinteligentniejszych szpitali według Newsweek'a i Statista
Amerykańska Mayo Clinic jest od lat liderem rankingu najinteligentniejszych szpitali

Co roku ranking World’s Best Smart Hospitals prezentuje szpitale, które są liderami w stosowaniu innowacji cyfrowych i nowoczesnych technologii. Sprawdzamy, jakie dokładnie rozwiązania wdrażają zwycięzcy zestawienia z 2026 roku.

newsletter OSOZ

Europa daleko za USA, Skandynawia liderem

Według autorów rankingu – czyli Newsweeka i Statista – smart szpital to „wysoko zaawansowany technologicznie ośrodek integrujący sztuczną inteligencję (AI), robotykę, telemedycynę i elektroniczną dokumentację medyczną (EDM) w celu poprawy opieki nad pacjentem i efektywności działania szpitala”.

W tym roku pierwszą dziesiątkę ponownie zdominowały amerykańskie ośrodki jak m.in. Mayo Clinic (Minnesota, USA), Cleveland Clinic (Ohio, USA), Massachusetts General Hospital (Boston, USA), The Mount Sinai Hospital (Nowy Jork, USA), MD Anderson Cancer Center (Houston, USA), Memorial Sloan Kettering Cancer Center (Nowy Jork, USA). Na 8. miejscu jako pierwszy w zestawieniu pojawia się placówka z Europy, a dokładnie Szpital Uniwersytecki Charité z Berlina (Niemcy). Miejsce 9. zajął Sheba Medical Center z Izraela.


Lista krajów z Europy z największą liczbą smart szpitali:

Ta sama lista wygląda zupełnie inaczej, gdy liczbę smart szpitali przeliczymy na milion mieszkańców:


Lista najinteligentniejszych szpitali 2026 według rankingu Newsweeka i Statista
Lista najinteligentniejszych szpitali 2026 (źródło: Newsweek i Statista)

Ale Europa nie ma się czego wstydzić, bo na liście jest ponad 100 szpitali ze Starego Kontynentu. Najwięcej, w przeliczeniu na liczbę mieszkańców, smart placówek jest w Szwajcarii, Norwegii, Danii, Finlandii, Holandii i Szwecji. Niestety, wśród 350 ocenionych podmiotów nie ma ani jednego szpitala z Polski. Nie oznacza to jednak, że nie są one innowacyjne. Krytycy rankingu podkreślają, że aby się w nim znaleźć, trzeba wypełnić ankietę albo być nominowanym przez grono ekspertów. Dominacja placówek z USA wynika m.in. z międzynarodowej rozpoznawalności wielu ośrodków oraz systemu EMRAM oceniającego dojrzałość cyfrową, co jest dodatkową zaletą przy kwalifikacji. Samo wypełnienie ankiety jest bezpłatne, ale za chwalenie się znakiem „World’s Best Smart Hospital” trzeba już zapłacić.

Coroczny ranking Newsweeka i Statista opiera się na wypełnianej przez szpitale ankiecie. Zestawienie jest często krytykowane za kryteria oceny faworyzujące placówki z USA oraz konieczność opłat za używanie znaku "Best Smart Hospital". Dlatego jego wyniki należy interpretować bardzo ostrożnie
Coroczny ranking Newsweeka i Statista opiera się na wypełnianej przez szpitale ankiecie. Zestawienie jest często krytykowane za kryteria oceny faworyzujące placówki z USA oraz konieczność opłat za używanie znaku „Best Smart Hospital”. Dlatego jego wyniki należy interpretować bardzo ostrożnie

Jakie technologie stosują smart placówki?

Sprawdziliśmy, jakie technologie najczęściej wdrażają smart szpitale. Na pierwszym miejscu jest oczywiście sztuczna inteligencja, która w placówkach zdrowia analizuje dane i wspiera decyzje kliniczne, podpowiada opcje leczenia i automatyzuje prowadzenie elektronicznej dokumentacji medycznej. Cleveland Clinic ma już nawet swój komputer kwantowy IBM do prowadzenia badań medycznych. Placówka wdrożyła pilotażowo AI do tworzenia notatek lekarskich (tzw. AI scribes). Wyniki są obiecujące – 80% lekarzy zadeklarowało, że AI skróciła czas dokumentowania, co pozwoliło im zyskać więcej czasu na rozmowę z pacjentem. W MD Anderson Cancer Center algorytmy predykcyjne personalizują plan leczenia nowotworów, analizując dane z elektronicznej dokumentacji pacjenta, w tym coraz częściej dane DNA. Duża część liderów rankingu z USA wdraża też asystentów AI do analizy obrazów medycznych czy wczesnego ostrzegania o możliwym pogorszeniu się stanu zdrowia chorych.

Drugą technologią wysoko ocenianą w rankingu jest telemedycyna i usługi medyczne świadczone na odległość. Ta kategoria obejmuje konsultacje online, zdalne monitorowanie pacjentów i wirtualne izby przyjęć. Niektóre placówki mają odważne plany. Przykładowo, Charité planuje, że do 2030 r. 50% wizyt będzie odbywało się zdalnie. W tym celu rozwija portale pacjenta i integruje dane z urządzeń ubieralnych. Ten największy w Europie szpital przechodzi obecnie na nowy system EDM amerykańskiej firmy Epic. Z kolei Cleveland Clinic stosuje AI do zdalnego triage na SOR-ach, a Houston Methodist oferuje szeroki dostęp do telekonsultacji specjalistycznych. Telemedycyna staje się standardem w rehabilitacji i pooperacyjnym monitoringu pacjenta.

Smart szpitale stosują też robotykę, zwłaszcza w zabiegach chirurgicznych (system da Vinci). Ale coraz więcej placówek sięga też po roboty transportowe czy automatyzujące pracę aptek szpitalnych. Dla porównania, w USA pracuje już 5500 robotów da Vinci, podczas gdy w Polsce – 80. Do tego dochodzą też zaawansowany poziom cyfryzacji, rozbudowane systemy informacyjne i kliniczne. Liderzy mają ujednolicone systemy elektronicznej dokumentacji medycznej, inwestują w infrastrukturę danych (najczęściej w chmurze) umożliwiającą analizy big data i wdrażanie rozwiązań AI.

Pobierz bezpłatny raport OSOZ z poradami, jak stworzyć inteligentną, cyfrową placówkę zdrowia

Mayo Clinic to od lat wzór innowacyjności

Amerykańska Mayo Clinic od lat zajmuje 1. miejsce w rankingu Newsweeka, tylko raz (2025 rok) spadając na drugą pozycję. Placówka wdraża konsekwentnie filozofię „cyfrowych drzwi”, aby poprawić doświadczenia pacjentów, którzy z placówką kontaktują się wirtualnie. Pacjent może uzyskać on-line wszystkie niezbędne informacje o leczeniu, zarejestrować się na wizytę, sprawdzić wyniki badań na portalu pacjenta oraz omówić podczas telekonsultacji kolejne kroki leczenia. Uruchomiona w listopadzie 2025 roku autorska platforma AI (Mayo Clinic Platform Insights) pomaga innym szpitalom – zwłaszcza tym, które nie dysponują własnymi zespołami analitycznymi lub danymi na dużą skalę – wykorzystać AI do poprawy opieki nad pacjentami, wydajności operacyjnej i transformacji cyfrowej.

Jak zauważa dyrektor operacyjny Mayo Clinic Platform, Maneesh Goyal: „Gdy dzielimy się wiedzą, podejmujemy lepsze decyzje – zarówno w diagnostyce, jak i leczeniu. Program ten pozwala nam dzielić się naszymi doświadczeniami i pomagać innym placówkom poprawiać jakość opieki”. Według dyrektora ds. medycznych Clarke’a Otleya, technologie muszą wspierać lekarzy, a nie komplikować im pracę. Dlatego Mayo od kilku lat wyznaje twardą zasadę minimalizacji liczby kliknięć w obsłudze systemów IT oraz integracji danych. To oznacza m.in., że podmiot integruje wszystkie nowe funkcje w ramach jednego systemu HIS, unikając wdrażania aplikacji, wymagających oddzielnego logowania się. Z początkiem 2026 roku placówka prowadziła ponad 200 pilotażowych wdrożeń systemów AI.

Także dla pozostałych liderów rankingu World’s Best Smart Hospitals, AI i cyfryzacja są wpisane w strategię rozwoju. Massachusetts General Brigham w Bostonie stworzyła wewnętrzną platformę „AI Zone”, gdzie personel ma dostęp do zwalidowanych narzędzi i modeli sztucznej inteligencji. W ten sposób każdy pracownik może przetestować i stosować według własnego uznania dowolny model AI.

Izraelski Sheba Medical Center kilka lat temu stworzył centrum innowacji ARC, w którym testowane są nowe technologie medyczne, w tym rozwiązania AI dla oddziałów ratunkowych. Szpital prowadzi także program szkoleniowy „AI Academy”, przygotowujący personel do pracy z algorytmami i narzędziami cyfrowymi.

Charité z Berlina to jedyna placówka z Europy, która uplasowała się w pierwszej dziesiątce zestawienia
Charité z Berlina to jedyna placówka z Europy, która uplasowała się w pierwszej dziesiątce zestawienia

Jak zostać smart szpitalem? Najważniejsza jest wizja i odwaga

Nie ma co się łudzić – smart szpitale mają pieniądze, aby wdrażać nowe technologie. Ale droga do stworzenia innowacyjnej placówki zaczyna się dużo wcześniej, bo od jasno zdefiniowanej wizji digitalizacji. Najbardziej zaawansowane cyfrowo placówki traktują technologie jako element długofalowej strategii rozwoju. Wiedząc, że przyszłością jest AI, inwestują w nowoczesną infrastrukturę danych w chmurze oraz w rozwój jednego wielofunkcyjnego zintegrowanego systemu EDM. Spójne i wysokiej jakości dane pozwalają z kolei elastycznie wdrażać nowe modele AI do tworzenia dokumentacji medycznej albo predykcji stanu zdrowia. Oprócz technologii, smart szpitale skupiają się na rozwoju kultury organizacyjnej sprzyjającej innowacjom.

Najlepsze ośrodki tworzą interdyscyplinarne zespoły łączące specjalistów IT, lekarzy i menedżerów, którzy razem pracują nad wdrażaniem nowych rozwiązań, rozwijają centra innowacji oraz programy szkoleniowe dla personelu. Uporządkowane dane pozwalają na bieżąco monitorować efekty inwestycji cyfrowych. Smart szpitale analizują wskaźniki kliniczne, mierzą doświadczenie pacjentów i satysfakcję personelu, oceniają efekty leczenia. A to pozwala im rozwijać działalność naukową i wzmacniać swoją pozycję na rynku usług medycznych, stając się magnesem dla naukowców, lekarzy i pacjentów.

Większość pacjentów diagnozowanych w ramach Moje Zdrowie może być leczona w ramach POZ

Ponad 3 mln osób w Polsce wypełniło ankietę w programie profilaktycznym „Moje Zdrowie”. Jak podkreślił w rozmowie z PAP wiceprezes Federacji Porozumienie Zielonogórskie lek. Tomasz Zieliński, to bardzo wysoki wynik, szczególnie że od wdrożenia programu nie minął jeszcze rok.

Zieliński zwrócił uwagę, że zainteresowanie pacjentów jest duże, a szczególnie widoczne w młodszych grupach wiekowych. Najwięcej zgłoszeń na początku pochodziło od osób w wieku 30–40 lat, co można uznać za pozytywny sygnał w kontekście profilaktyki. Jednocześnie utrzymuje się znana z innych programów zdrowotnych tendencja, zgodnie z którą mężczyźni rzadziej angażują się w działania profilaktyczne.

Moje Zdrowie: prosty formularz, badania i wizyta lekarska

Udział w programie „Moje Zdrowie” zaczyna się od wypełnienia kwestionariusza zdrowotnego, który stanowi podstawę do dalszej diagnostyki. Na jego podstawie generowane jest zlecenie na badania, obejmujące między innymi morfologię krwi, oznaczenie stężenia glukozy, poziomu kreatyniny, lipidogram oraz badanie ogólne moczu.

W zależności od wieku pacjenta oraz wyników ankiety możliwe jest rozszerzenie zakresu diagnostyki o dodatkowe testy, takie jak próby wątrobowe, oznaczenie PSA czy badanie w kierunku wirusowego zapalenia wątroby typu C. W programie wprowadzono także nowe badanie lipoproteiny(a), wykonywane u osób między 20. a 40. rokiem życia (jego poziom jest uwarunkowany genetycznie, a podwyższone wartości wiążą się z większym ryzykiem zawału serca lub udaru mózgu).

Po wykonaniu badań pacjent udaje się na wizytę u lekarza, pielęgniarki lub położnej, podczas której omawiane są wyniki i przygotowywany jest indywidualny plan zdrowotny. Ten element odróżnia „Moje Zdrowie” od wcześniejszych inicjatyw, takich jak „Profilaktyka 40 Plus”, w których pacjenci często wykonywali badania, ale nie następowały po nich dalsze działania ani kontynuacja opieki.

1,9 mln z 3 mln ankiety wypełniły kobiety, mężczyźni nadal zaniedbują profilaktykę

Najczęściej wykrywana była choroba otyłościowa, zaburzenia lipidowe, nadciśnienie tętnicze oraz cukrzyca. Jak zaznaczył lek. Zieliński, większość pacjentów z tego typu schorzeniami może być skutecznie prowadzona w ramach podstawowej opieki zdrowotnej. W przypadku bardziej złożonych potrzeb zdrowotnych istnieje możliwość włączenia ich do programu opieki koordynowanej, który zapewnia dostęp do rozszerzonego panelu badań oraz konsultacji specjalistycznych.

Dane przekazane przez Centrum e-Zdrowia obrazują strukturę uczestników programu. Spośród trzech milionów osób, które wypełniły ankietę, około 1,9 mln stanowią kobiety w wieku 30–39 lat. Jeśli chodzi o zakres diagnostyki, lekarze zlecili 61,2 proc. badań podstawowych oraz 38,8 proc. badań rozszerzonych. Najwięcej ankiet wypełniono w województwie mazowieckim, natomiast najmniej w województwach lubuskim i opolskim.

Z programu mogą korzystać osoby w wieku od 20 do 49 lat nie częściej niż raz na pięć lat, natomiast osoby powyżej 49. roku życia nie częściej niż co trzy lata. Wprowadzono również zasadę, zgodnie z którą bilans zdrowia można wykonać po upływie co najmniej 12 miesięcy od ostatniego badania w ramach programu „Profilaktyka 40 Plus”, który zakończył się 30 kwietnia 2025 roku.

Celem programu „Moje Zdrowie” jest poprawa wczesnej wykrywalności chorób układu krążenia i cukrzycy, chorób nerek, zaburzeń funkcji tarczycy, wybranych chorób onkologicznych oraz chorób infekcyjnych, w tym zakażeń wirusem HCV. Program obejmuje również obszar zdrowia psychicznego i funkcji poznawczych, a także zakłada zwiększenie odsetka osób zaszczepionych.

Posiadacze abonamentu Amazon Prime w USA mają dostęp bezpłatnych usług medycznych, a teraz także do porad czatbota AI
Posiadacze abonamentu Amazon Prime w USA mają dostęp bezpłatnych usług medycznych, a teraz także do porad czatbota AI

Wirtualny doradca dostępny w aplikacji Amazon doradzi w sprawach zdrowia, zinterpretuje wyniki badań laboratoryjnych. A do tego w zestawie darmowe telekonsultacje dotyczące najczęściej występujących dolegliwości – taką usługę właśnie uruchomił Amazon dla ponad 200 mln klientów korzystających z usługi Prime, ale jeszcze nie w Polsce.

Umówi wizytę, objaśni dane z EDM

Nowy chatbot Health AI dostępny jest na razie tylko dla członków Amazon Prime w USA. Kosztujący ok. 180 USD rocznie Amazon Prime daje bezpłatny dostęp do usług Amazon Video i Amazon Music oraz przesyłek zamówień na tej najpopularniejszej na świecie platformie zakupowej. W Polsce roczny abonament jest jeszcze tańszy (69 zł).

Narzędzie Health AI jest już dostępne w aplikacji Amazona i na stronie internetowej. Jak deklaruje firma, ma pomagać użytkownikom w rozwiązywaniu codziennych problemów zdrowotnych oraz w nawigowaniu po systemie opieki medycznej. Nie jest to jednak tylko chatbot odpowiadający na proste pytania, tak jak robi to ChatGPT, ale agent AI objaśniający wyniki badań laboratoryjnych i dane w elektronicznej dokumentacji medycznej (EDM) oraz podpowiadający, co mogą oznaczać konkretne objawy chorób. Oprócz tego połączy pacjenta z lekarzem, zarezerwuje wizytę oraz zainicjuje odnowienie recepty. System jest odpowiedzią na obecne niedoskonałości systemu zdrowia i bariery utrudniające uzyskanie szybkiej pomocy medycznej.

Asystent zdrowotny dostępny całą dobę

Health AI działa 24 godziny na dobę i odpowiada na pytania dotyczące zdrowia nawet wtedy, gdy użytkownik nie udostępni swoich danych z EDM. Ale o wiele większe możliwości zyskuje właśnie wtedy, gdy użytkownik da agentowi dostęp do kartoteki medycznej, w tym wyników badań oraz listy zażywanych leków. Na podobnych założeniach opiera się uruchomiony w styczniu br. ChatGPT Health.

Mając dostęp do EDM, system lepiej rozumie stan zdrowia pacjenta. Znając historię chorób, zażywane leki i wyniki badań, może ostrzec, gdy stan zdrowia się pogarsza, dobrać odpowiednią dietę oraz skontaktować z lekarzem, gdy jest to konieczne. Przykładowo, jeśli osoba z astmą zgłosi kaszel w sezonie grypowym, narzędzie uwzględni wcześniejsze diagnozy, stosowane leki oraz historię choroby, a następnie zada dodatkowe pytania i zdecyduje, czy jest potrzebna konsultacja ze specjalistą.

W przypadku złożonych problemów zdrowotnych użytkownik zostaje automatycznie skierowany do lekarza współpracującego z siecią Amazon One Medical. Pacjent może porozmawiać z lekarzem poprzez komunikator internetowy albo w formie telekonsultacji wideo. Może też umówić się na spotkanie w gabinecie.

Amazon podkreśla, że Health AI nie ma zastępować lekarzy. Jego zadaniem jest ułatwienie codziennych czynności związanych ze zdrowiem. W praktyce oznacza to jednak, że duża firma technologiczna staje się dostawcą usług medycznych – i to dostawcą oferującym łatwy dostęp do porad i lekarzy. Jeśli taka usługa weszłaby do Polski, abonament 69 zł rocznie byłby bezkonkurencyjnie najniższy pośród wszystkich prywatnych ubezpieczeń zdrowotnych. Za bazowe pakiety zdrowotne w Medicover albo PZU Zdrowie trzeba zapłacić od 100 zł miesięcznie w górę.

Amazon kusi też dodatkowymi darmowymi konsultacjami online za darmo jako bonus dla swoich klientów
Amazon kusi też dodatkowymi darmowymi konsultacjami online za darmo jako bonus dla swoich klientów

Opieka medyczna premium, automatyczna, bez wychodzenia z domu

Krok Amazona to też zapowiedź zmiany, którą wkrótce też doświadczymy w publicznym systemie zdrowia. Pierwszym punktem kontaktu z systemem zdrowia będzie coraz częściej smartfon, a nie rejestracja albo infolinia placówki zdrowia. Jeśli problem będzie zbyt skomplikowany, aby go rozwiązał agent AI, pacjent zostanie przekierowany do lekarza. Sztuczna inteligencja zacznie triażować chorych – pomoc w błahych dolegliwościach może przejąć AI, zwalniając wolne terminy wizyt dla chorych wymagających wizyty w gabinecie lekarskim.

Amazon ma spore atuty, aby stać się liderem takiej zautomatyzowanej ochrony zdrowia. Po pierwsze, dysponuje globalną infrastrukturą chmurową, z której korzystają podmioty zdrowia na całym świecie, także w Europie poprzez dedykowaną AWS European Sovereign Cloud spełniającą wymagania RODO. Do tego zbudował w USA sieć placówek medycznych One Medical oraz usługę online Amazon Pharmacy do zakupów leków online. Nie mówiąc o 200 mln klientów w USA korzystających z programu Prime (w Polsce ok. 500 tys. osób). Amazon deklaruje, że wszystkie interakcje z Health AI odbywają się w środowisku zgodnym z amerykańskimi regulacjami dotyczącymi ochrony informacji medycznych (HIPAA), a rozmowy z użytkownikami są szyfrowane.

Wprowadzenie przez Amazona agenta AI przyspieszy wdrażanie AI przez prywatne firmy ubezpieczeń zdrowotnych, gdzie konkurencja jest coraz ostrzejsza.

Cyberatak da się przeżyć, ale pytanie brzmi: po co przez to przechodzić? Lepiej zainwestować w bezpieczeństwo wcześniej niż później uczyć się na własnym kryzysie - mówili eksperci podczas Kongresu Wyzwań Zdrowotnych
Cyberatak da się przeżyć, ale pytanie brzmi: po co przez to przechodzić? Lepiej zainwestować w bezpieczeństwo wcześniej niż później uczyć się na własnym kryzysie – mówili eksperci podczas Kongresu Wyzwań Zdrowotnych

Cyberatak paraliżuje pracę placówki zdrowia: planowane operacje i wizyty zostają wstrzymane, lekarze nie mają dostępu do wyników badań, zagrożone jest życie chorych. Niestety, większość klinik i szpitali nie ma pieniędzy i ekspertów cyberbezpieczeństwa, aby skutecznie się bronić – mówili eksperci podczas debaty zorganizowanej na Kongresie Wyzwań Zdrowotnych.

Newsletter OSOZ

Kradzież danych, destabilizacja systemów i próby wymuszenia okupu

Zdecydowana większość ataków wymierzonych w sektor ochrony zdrowia ma charakter przestępczy, a hakerom zależy na korzyściach finansowych. Schemat jest ten sam – atakujący przejmują dane medyczne, destabilizują działanie systemów informatycznych lub blokują dostęp do infrastruktury cyfrowej szpitali, a następnie żądają okupu. Według Jeremiego Olechnowicza, kierownika CSIRT w Centrum e-Zdrowia, choć w debacie publicznej często pojawia się wątek cyberataków związanych z sytuacją geopolityczną, w Polsce niezmiennie głównym motywem hakerów jest po prostu szybki zysk.

– Cyberbezpieczeństwo nie jest kwestią jednego systemu, który można kupić i zainstalować. Nawet jeżeli placówka wdroży kilka nowoczesnych narzędzi bezpieczeństwa, to bez odpowiednich ludzi, którzy będą potrafili analizować dane i reagować na sygnały ostrzegawcze, system pozostanie niewystarczający – podkreśla ekspert CeZ.

Szczególnie istotna jest analiza logów i alertów generowanych przez systemy bezpieczeństwa. W wielu instytucjach problem polega na tym, że choć narzędzia wykrywają potencjalne zagrożenia, brakuje czasu lub zasobów kadrowych, aby odpowiednio szybko je przeanalizować.

Od niedawna CSIRT CeZ prowadzi regularne badania poziomu cyberdojrzałości podmiotów leczniczych w Polsce. Z analiz wynika, że świadomość zagrożeń rośnie, a poziom zabezpieczeń stopniowo się poprawia. Jednak tempo zmian wciąż nie nadąża za rosnącą skalą zagrożeń.

Jest ustawa, rozpoczyna się wdrażanie NIS2

19 lutego 2026 r. Prezydent RP podpisał nowelizację ustawy o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa (KSC) implementującą dyrektywę NIS2. Choć jednocześnie skierował ustawę do Trybunału Konstytucyjnego w ramach kontroli następczej, weszła ona w życie 3 kwietnia 2026 r.

Nowelizacja oznacza dla szpitali konieczność wprowadzenia nowych procedur i mechanizmów kontrolnych. Prof. Adam Maciejczyk, dyrektor Dolnośląskiego Centrum Onkologii, Pulmonologii i Hematologii we Wrocławiu, przyznaje, że nowe regulacje oznaczają dla placówek ogromne wyzwanie organizacyjne.

– Zarządzam instytucją zatrudniającą około 2,5 tysiąca pracowników. To ogromna organizacja, w której codziennie przetwarzane są ogromne ilości danych i funkcjonują setki systemów informatycznych. Regulacje dotyczące cyberbezpieczeństwa są potrzebne, ponieważ zwiększają poziom ochrony danych i infrastruktury. Jednocześnie wymagają znaczących nakładów finansowych – mówił prof. Maciejczyk, podkreślając, że bez specjalistów od cyberbezpieczeństwa nawet najlepsze systemy nie będą działać skutecznie. A tych brakuje.

Dr Marek Migdał, dyrektor Instytutu „Pomnik – Centrum Zdrowia Dziecka”, zwraca z kolei uwagę, że największym wyzwaniem w budowaniu cyberodporności jest czynnik ludzki. System bezpieczeństwa jest tak silny jak jego najsłabsze ogniwo. W przypadku szpitala tym ogniwem może być każdy pracownik. Dyrektor podał przykład z własnej instytucji. W windzie przeznaczonej wyłącznie dla personelu spotkał osobę spoza szpitala, która dostała się tam dzięki temu, że ktoś udostępnił jej kartę dostępu.

– To pokazuje, że nawet najbardziej zaawansowane technologie nie pomogą, jeżeli nie zmienimy nawyków i świadomości pracowników – zaznacza. Dlatego w instytucie planowane są powszechne szkolenia z cyberhigieny dla wszystkich pracowników. Podobnie jak szkolenia z higieny rąk czy podstawowej resuscytacji, mają one stać się elementem obowiązkowej edukacji personelu.

Pobierz bezpłatny raport na temat ochrony danych w placówkach zdrowia
Pobierz bezpłatny raport na temat ochrony danych w placówkach zdrowia

Każde cyfrowe urządzenie medyczne, a nawet USG może być słabym punktem

Migdał zwraca uwagę na rosnącą rolę narzędzi opartych na sztucznej inteligencji. Coraz więcej lekarzy korzysta z modeli językowych i innych narzędzi analitycznych, często nie zdając sobie sprawy z potencjalnych konsekwencji dla bezpieczeństwa danych. Cyberbezpieczeństwo dotyczy też urządzeń medycznych.

– Mamy ponad siedem tysięcy urządzeń medycznych. Znamy ich parametry techniczne, harmonogramy serwisów i dokumentację – mówi Migdał. Coraz więcej tego sprzętu jest podłączone do sieci. Nawet infrastruktura budynków, jak windy czy systemy sterowania, ma często dostęp do internetu. To kolejne punkty ryzyka, którymi trzeba zarządzać.

– Dyrektywy i regulacje trzeba wdrożyć. Nie da się udawać, że problem nie istnieje – przyznaje dr Michał Zabojszcz, dyrektor szpitala MSWiA w Krakowie. Ale nie da się tego zrobić za darmo – około trzysta szpitali nie dostało pieniędzy z Krajowego Planu Odbudowy na cyfryzację. Wśród nich jest wiele małych placówek, które mają jednego lub dwóch informatyków i bardzo ograniczone możliwości inwestycyjne. Według dyrektora bez kolejnych programów wsparcia nie poradzą sobie same.

Szpital może zostać sparaliżowany nie tylko przez bezpośredni atak hakerów, ale także przez atak na jeden z elementów łańcucha dostaw. Zabojszcz przywołał przykład sytuacji, w której cyberatak na producenta sprzętu medycznego spowodował problemy z dostawami zestawów chirurgicznych. Nawet takie zdarzenia mogą prowadzić do opóźnień w zabiegach lub konieczności zmiany planów operacyjnych.

– W przypadku standardowych procedur zwykle mamy odpowiedni sprzęt na magazynie. Jednak przy bardziej specjalistycznych zabiegach często korzystamy z zestawów dostarczanych przez producentów w krótkim czasie przed operacją. Jeżeli łańcuch dostaw zostaje zakłócony, może to bezpośrednio wpłynąć na harmonogram leczenia – zauważa dr Zabojszcz.

Dlatego Szpital MSWiA w Krakowie, po incydencie cyberbezpieczeństwa z marca 2025 roku, gdy ransomware sparaliżował główne systemy IT i dostęp do dokumentacji medycznej, utrzymuje teraz stały kontakt z innymi placówkami, które mierzyły się z podobnymi problemami.

– W takich sytuacjach bardzo ważna jest wymiana doświadczeń. Jeżeli jeden szpital wypracuje skuteczne rozwiązania, inne placówki mogą z nich skorzystać i nie muszą zaczynać wszystkiego od początku.

Systemy podnoszą alarm i są nieraz ignorowane

Cyberbezpieczeństwo nie kończy się na wdrożeniu nowych systemów, spełnieniu wymagań regulacyjnych albo przeprowadzaniu szkoleń. To ciągły proces, ponieważ wraz z rozwojem technologii pojawiają się kolejne zagrożenia, które wymagają stałego monitorowania i aktualizacji procedur bezpieczeństwa. Jeremi Olechnowicz z Centrum e-Zdrowia zwraca uwagę, że ważne jest systematyczne obserwowanie tego, co dzieje się w infrastrukturze informatycznej placówki.

– Najważniejsze jest to, aby ktoś faktycznie analizował dane z systemów bezpieczeństwa. Często zdarza się, że narzędzia generują alerty, ale nikt nie ma czasu ich sprawdzić. Wtedy zagrożenie może zostać przeoczone.

Dlatego pierwszym elementem skutecznej strategii cyberbezpieczeństwa jest stworzenie procedur reagowania na incydenty oraz wyznaczenie osób odpowiedzialnych za analizę zdarzeń w systemach informatycznych. Drugim filarem jest edukacja pracowników. Chodzi o regularne szkolenia dotyczące rozpoznawania prób phishingu, bezpiecznego korzystania z poczty elektronicznej czy właściwego zarządzania hasłami i dostępami do systemów. W wielu przypadkach to właśnie czynnik ludzki staje się najsłabszym ogniwem systemu bezpieczeństwa.

Tak samo ważne jest systematyczne aktualizowanie oprogramowania, bo w systemach operacyjnych co chwila wykrywane są luki bezpieczeństwa, które szybko są wykorzystywane przez cyberprzestępców, jeśli nie zostaną odpowiednio szybko załatane. W cyfrowej medycynie cyberbezpieczeństwo jest podstawowym warunkiem ciągłości leczenia i bezpieczeństwa pacjentów. Z kolei placówki medyczne należą do infrastruktury krytycznej i ich sprawne funkcjonowanie ma bezpośredni wpływ na życie i zdrowie pacjentów oraz funkcjonowanie państwa.

- Marzy mi się również transparentny system kalkulacji wartości procedur rozliczeniowych - mówi Magdalena Kuncewicz, dyrektor SP ZOZ MSWiA w Poznaniu
– Marzy mi się również transparentny system kalkulacji wartości procedur rozliczeniowych – mówi Magdalena Kuncewicz, dyrektor SP ZOZ MSWiA w Poznaniu

– Systemy kolejkowe wywołujące pacjenta głosem Krystyny Czubówny nie usprawnią procesu leczenia ani nie poprawią komfortu pacjenta. Publiczne pieniądze musimy wydawać z głową – mówi Magdalena Kuncewicz, dyrektor Samodzielnego Publicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej MSWiA w Poznaniu im. prof. Ludwika Bierkowskiego. Rozmawiamy o tym, jak zaprzęgnąć dane do lepszego zarządzania placówką zdrowia i dlaczego AI ma pod górkę w polskich szpitalach.

Newsletter OSOZ

Jakie projekty e-zdrowia zrealizował szpital w ostatnich 2–3 latach, a jakie są w planach?

W szpitalu uruchomiliśmy wszystkie ogólnopolskie projekty, jak e-recepta i e-skierowanie, generujemy wszystkie obowiązujące EDM oraz przeszliśmy jako pierwsi w regionie wdrożenie pilotażu Centralnej e-Rejestracji w poradni kardiologicznej. Ponadto szpital dąży do pełnej cyfryzacji dokumentacji medycznej. Połowa oddziałów realizuje już wszystkie zlecenia i ordynację leków w systemie, co jest najtrudniejszym elementem, bo bardzo sprzężonym z obrotem i zużyciem leków.

Ma Pani doświadczenie w programach restrukturyzacji dla szpitali. Czy Pani zdaniem wykorzystujemy odpowiednio potencjał cyfryzacji, aby zwiększyć efektywność placówek?

Na poziomie szpitala wykonujemy bardzo dużo raportów i analiz, które na pewno poprawiają efektywność, jakość i bezpieczeństwo. Doskonalenie procesów organizacyjnych wymaga świadomości problemu, czyli liczb. Każda decyzja powinna wynikać z rozpoznania sytuacji; ważna są wtedy rozmowa i poprawnie zagregowane liczby, które dają tej rozmowie obiektywną płaszczyznę.

Trudno też wyobrazić sobie dzisiaj przygotowywanie szpitala do akredytacji bez narzędzi cyfrowych, np. danych ilościowych, zagregowanych przekrojów statystycznych czy algorytmów alertujących niepożądane zjawiska.

Niestety, potencjał cyfryzacji nie jest wykorzystywany na poziomie centralnym. Śledząc ostatnie 30 lat przemian w systemie finansowania świadczeń, polityka wyprzedza matematykę. Początki reformy w 1999 roku zakładały uruchomienie systemu ubezpieczeniowego, w którym rządzą analizy aktuarialne i mechanizmy rynkowe. Dzisiaj, przez amplitudę zmian politycznych, wszyscy już chyba zapomnieli, na czym polega „model ubezpieczeniowy”, a NFZ stał się płatnikiem wynagrodzeń.

Szacuje się, że ok. 30% pracy personelu medycznego stanowią prace administracyjne. Gdzie widzi Pani potencjał, aby zmniejszyć ten odsetek do, powiedzmy, 10%?

O ile HIS-y są cennym narzędziem administracyjnym dla zarządzających, to rzadko satysfakcjonują lekarzy i pielęgniarki. W Polsce nasze szpitalne systemy informatyczne powstawały równolegle z dużą reformą finansowania świadczeń w 1999 roku i ten fakt zdeterminował ich mocno rozliczeniowy charakter. Dzisiaj wyraźnie widzimy ułomności kliniczne tych systemów, bo nie były pisane dla klinicystów, tylko służą do rozliczenia się jednostki z NFZ – piekielnie złożonego systemu.

Dlatego cieszy mnie każdy gest producentów oprogramowania w kierunku zmniejszania liczby kliknięć w prowadzeniu elektronicznej dokumentacji medycznej. Coraz częściej informatycy wsłuchują się w głos końcowego użytkownika i budują bardziej intuicyjne ekrany, schematy, szablony. Wykorzystywana jest też wiedza tzw. user experience, która uczy, że np. oko obejmuje ekran od lewej górnej do prawej dolnej krawędzi, że możemy kolorami, ikonami i czcionkami pomóc pielęgniarce i lekarzowi ułatwić tę pracę.

To ważne, kiedy np. w poradni lekarz ma nierzadko kilka minut na zbadanie pacjenta, wprowadzenie tych danych do systemu, wypisanie skierowań, recept i zaleceń. Czy będzie tej pracy mniej? Nie zapowiada się! Instytucje finansujące, nadzorujące, rejestry centralne i statystyczne są głodne coraz większej ilości danych.

- W AI upatrujemy w nich możliwości skrócenia czasu diagnostyczno-terapeutycznego, bo mniejszych kosztów jeszcze długo nie - mówi dyrektor Kuncewicz
– W AI upatrujemy w nich możliwości skrócenia czasu diagnostyczno-terapeutycznego, bo mniejszych kosztów jeszcze długo nie – mówi dyrektor Kuncewicz

Jest Pani zwolenniczką analizy danych w celu optymalizacji pracy organizacji. Z jakich danych Pani korzysta najczęściej, a jakich Pani brakuje?

Na co dzień korzystam z danych zbieranych wewnętrznie przez nasz szpital, czyli przede wszystkim tzw. część białą i szarą, czyli HIS, RIS, LIS i szeroko rozumiany ERP. To bezcenne źródło danych. Bardzo brakuje mi danych ogólnopolskich, transparentnych statystyk, z którymi mogłabym porównywać nasze rezultaty. NFZ udostępnia bazę statystyczną, ale z dużym opóźnieniem i dane te nie uwzględniają np. tzw. nadwykonań.

Marzy mi się również transparentny system kalkulacji wartości procedur rozliczeniowych, których katalog powinien adaptować się dużo bardziej dynamicznie do zmian technologii i kosztów.

AI potrafi prowadzić analizy zarządcze na podstawie big data. Zamieniała już Pani Excela na sztuczną inteligencję?

Nie, nie zamieniłam Excela na AI. Wręcz narzędzia sztucznej inteligencji jeszcze bardziej motywują do drążenia w moich tabelach, bo uczą nowej perspektywy. Przyczyną tego jest moje jeszcze bardzo umiarkowane zaufanie do narzędzi AI i obawa przed wrzucaniem nawet całkowicie zagregowanych danych, więc wolę sprawdzić sama oraz, co tu dużo mówić, jestem już kierownikiem starej daty, więc szybciej napiszę prostą formułę niż dogadam się z platformą AI. Wynika to też z faktu, że ilości danych, które analizuję, nie są tak zawrotne – gdybym pracowała przy analizowaniu fragmentów DNA i milionów rekordów, to miałabym dużo więcej determinacji w szukaniu wspólnego języka z AI.

Co dokładnie robi SP ZOZ MSWiA w Poznaniu, aby przygotować się na większe wykorzystanie danych, gdy rosną możliwości AI?

Pionierami realnego wykorzystania AI są w naszym szpitalu oczywiście radiolodzy. Mamy wspaniały zespół młodych otwartych specjalistów, którzy korzystają na co dzień z kilku algorytmów do identyfikowania patologii w diagnostyce obrazowej. Korzystamy też z całego katalogu kilkudziesięciu algorytmów diagnostycznych, ale nie są to jeszcze narzędzia codziennej pracy. Można powiedzieć, że przyglądamy się i uczymy.

Uczestniczy Pani w wielu konferencjach i spotkaniach. Jakie nastawienie mają menedżerowie zdrowia w Polsce do AI? Jakie jest Pani zdanie?

Koleżanki i koledzy, podobnie jak ja, przyglądają się narzędziom i z mniejszym lub większym entuzjazmem chcą stosować nowe technologie. Na pewno upatrujemy w nich możliwości skrócenia czasu diagnostyczno-terapeutycznego, bo mniejszych kosztów jeszcze długo nie.

Barierą dla publicznych szpitali jest jeszcze niewypracowana legislacja chroniąca zarówno pracowników, jak i pacjentów przed korzystaniem z narzędzi AI. EU AI Act zakłada wiele srogich konsekwencji naruszenia zasad wykorzystywania danych oraz, przede wszystkim, wprowadzania do sieci nieprawdziwych danych. Nie umiemy jeszcze sformułować bezpiecznych umów; nie wiemy, czy i jak zapytać pacjenta o zgodę na wykorzystanie jego wyników badań dla budowania wspólnej bazy. To właśnie dobre, poprawne bazy danych są podstawą rzetelnego narzędzia.

Musimy też zachować szczególną ostrożność w korzystaniu z baz danych gromadzonych np. w krajach poza Europą. Moją wyobraźnię przekracza skala rażenia przy ewentualnym nadużyciu czy celowym działaniu na szkodę z wykorzystaniem narzędzi AI.

A jak ocenia Pani duże przyspieszenie projektów e-zdrowia dzięki KPO? „Nie nadążamy” czy w końcu „idziemy do przodu”?

Transformacja cyfrowa dzięki środkom z KPO na pewno wzmocni odporność cyfrową wielu podmiotów i to mnie cieszy, bo szpitale nie mają źródeł finansowania na wydatki IT. Kwoty, które otrzymają szpitale z KPO, są bardzo duże i pozwalają na znaczące doposażenie w potrzebny sprzęt i licencje. Cudownie będzie, jeżeli szpitale zainwestują te środki również w szkolenie swoich informatyków. To obecnie bardzo cenna grupa zawodowa, przed którą stoi duży zakres zadań i wielka odpowiedzialność.

Mam natomiast poważne zastrzeżenia do kryteriów przyznawania środków z KPO, które w nadzwyczajnie absurdalny sposób ograniczyły dofinansowanie do zaledwie 325 podmiotów, pozostawiając liczną grupę placówek bez wsparcia i czyniąc ją najsłabszym ogniwem systemu bezpieczeństwa cyfrowego. Liczę na to, że w nieodległej przyszłości znajdą się jednak fundusze na wsparcie również tych podmiotów.

Jaki szpital w Polsce lub na świecie jest dla Pani wzorem cyfryzacji?

Mój. Nie dlatego, że mamy najnowocześniejszą technologię i szalone rozwiązania rodem z Mission Impossible, ale dlatego, że dane mi jest pracować z ludźmi otwartymi na nowe. Dlatego powoli, ale sukcesywnie budujemy sprawnie działający system. Jeżeli użytkownik systemu nie widzi w nim dobrego narzędzia, to nawet dotykowe tablety i systemy kolejkowe wywołujące pacjenta głosem Krystyny Czubówny nie zmienią ducha organizacji. Chcę przez to powiedzieć, że wydajemy publiczne pieniądze, więc celem ostatecznym naszych pomysłów powinno być zawsze poprawienie komfortu pacjenta i usprawnienie procesu jego leczenia.

Gdyby miała Pani nieograniczony budżet, jaką innowację cyfrową wprowadziłaby Pani do szpitala?

Marzy mi się wykorzystanie sztucznej inteligencji w diagnostyce patomorfologicznej. Ogromne opóźnienia w histopatologii są wąskim gardłem leczenia onkologicznego. Mimo bardzo dużych starań o poprawę tempa rozpoznawania nowotworów, to ciągle diagnostyka histopatologiczna jest najważniejszym elementem ostatecznej diagnozy.

W ponad połowie przypadków, które lekarze uznali za wymagające pilnej pomocy medycznej, ChatGPT Zdrowie miał inne zdanie
W ponad połowie przypadków, które lekarze uznali za wymagające pilnej pomocy medycznej, ChatGPT Zdrowie miał inne zdanie

W styczniu swoją premierę miał ChatGPT Health – chatbot AI dedykowany do udzielania porad związanych ze zdrowiem, który może mieć dostęp do elektronicznej dokumentacji medycznej użytkownika. Badanie opublikowane w czasopiśmie Nature Medicine sugeruje, że w wielu przypadkach system nie rekomendował kontaktu z pogotowiem ratunkowym, mimo że sytuacja tego pilnie wymagała.

Newsletter OSOZ

Narzędzia sztucznej inteligencji udzielające porad zdrowotnych mogą zawodzić w sytuacjach, gdy pacjent wymaga pilnej pomocy medycznej – wynika z nowego badania. To nie jedyne alarmujące doniesienia na temat systemów AI. Problem nie dotyczy tylko ChatGPT, ale także wielu innych narzędzi, takich jak podsumowania AI w Google oraz rekomendacje podawane przez Claude firmy Anthropic.

Badanie przeprowadzili naukowcy z Icahn School of Medicine at Mount Sinai w Nowym Jorku. To pierwsza ocena bezpieczeństwa ChatGPT Health opartego na dużym modelu językowym (LLM) od momentu jego wprowadzenia na rynek w styczniu 2026 r. Przypomnijmy, że system umożliwiający integrację z elektroniczną dokumentacją medyczną dostępny jest na razie tylko w Stanach Zjednoczonych.

Pacjenci pytają chatboty o zdrowie i ufają im bezgranicznie

W ciągu zaledwie kilku tygodni od premiery z ChatGPT Health korzystało codziennie około 40 mln osób, szukając informacji medycznych i wskazówek dotyczących tego, czy należy udać się do lekarza lub na pogotowie – wynika z informacji przekazanych przez OpenAI, twórcę ChatGPT Health.

Naukowcy postanowili sprawdzić, jak zachowa się chatbot, gdy chory doświadczający potencjalnie zagrażających życiu objawów zwraca się o pomoc do ChatGPT Health. Czy system zaleci wizytę na pogotowiu? A może podpowie postępowanie niezgodne z aktualnymi wytycznymi medycznymi?

Test przeprowadzono na 60 scenariuszach klinicznych obejmujących 21 specjalizacji medycznych. Wśród nich znalazły się zarówno drobne dolegliwości, które można leczyć w domu, jak i poważne przypadki wymagające pilnej interwencji. Trzech niezależnych lekarzy określiło właściwy poziom pilności dla każdego przypadku, opierając się na wytycznych 56 towarzystw medycznych.

Następnie scenariusze przetestowano w 16 różnych wariantach kontekstowych, uwzględniających m.in. różnice płci, rasy oraz bariery w dostępie do opieki zdrowotnej. W ten sposób powstało 960 zapytań do ChatGPT Health. Wyniki porównano z oceną lekarzy.

Chatbot zna się na podstawach medycyny, ale może odwlekać kontakt z lekarzem

Narzędzie poprawnie rozpoznawało oczywiste sytuacje nagłe, w których nie było żadnych wątpliwości, że chory musi pilnie udać się do lekarza lub zadzwonić po pogotowie. Ale w bardziej złożonych przypadkach, gdy objawy były niejednoznaczne, ChatGPT Health radził sobie o wiele gorzej. W 52% przypadków, które lekarze uznali za wymagające pilnej pomocy medycznej, system miał inne zdanie.

Co więcej, w niektórych scenariuszach ChatGPT Health w swoich wyjaśnieniach rozpoznawał niebezpieczne objawy, ale mimo to uspokajał pacjenta i sugerował obserwację rozwoju sytuacji zamiast zwrócenia się o pomoc. Zdaniem badaczy, system dobrze radzi sobie w podręcznikowych sytuacjach, takich jak udar czy ciężka reakcja, ale gdy objawy są niejednoznaczne, nie wie, co robić. Przykładem jest scenariusz dotyczący astmy. Narzędzie wskazywało na objawy wczesnej niewydolności oddechowej, ale jednocześnie sugerowało pacjentowi samoobserwację zamiast natychmiastowej konsultacji medycznej.

Niepokojące wyniki w kontekście ryzyka samobójstwa

Badacze zwrócili również uwagę na luki w mechanizmach bezpieczeństwa zawodzące w sytuacjach, gdy istnieje ryzyko popełnienia samobójstwa przez pacjenta. Teoretycznie, ChatGPT Health został zaprojektowany tak, aby w przypadkach wysokiego ryzyka kierować użytkowników do infolinii 988 Suicide and Crisis Lifeline. W praktyce jednak ostrzeżenia pojawiały się niekonsekwentnie.

Czasami były aktywowane w sytuacjach o niższym ryzyku, a w innych przypadkach nie pojawiały się nawet wtedy, gdy użytkownicy zwierzali się ChatGPT z konkretnych planów samookaleczenia.

Te niedoskonałości sztucznej inteligencji nie oznaczają jednak automatycznie, że narzędzia AI nie nadają się do oceny stanu zdrowia. AI jest zawsze pod ręką i dla wielu pacjentów to jedyna możliwość zasięgnięcia pierwszej opinii. Nadal w prawie połowie przypadków system AI poprawnie sugerował konieczność kontaktu z lekarzem.

W nagłych przypadkach, zamiast pytać AI zadzwoń po pomoc

Już teraz miliony osób korzysta z systemów jak ChatGPT albo Claude, a Google coraz częściej wyświetla podsumowania AI. Popularność tego typu systemów będzie rosła. Po stronie ich dostawców jest udoskonalanie działania modeli AI oraz wbudowanie odpowiednich mechanizmów bezpieczeństwa. Przykładowo, w przypadku objawów takich jak ból w klatce piersiowej, duszność, ciężkie reakcje alergiczne czy nagłe zmiany stanu psychicznego pacjenci powinni być od razu instruowani, aby szukać pomocy medycznej. Badacze zwracają uwagę, że ocena systemu była jednorazowa.

Tymczasem modele AI cały czas ewoluują, uczą się, a ich odpowiedzi różnią się w zależności od kontekstu czy dodatkowych detali wpisanych w zapytaniu. To utrudnia prowadzenie ocen bezpieczeństwa. Do tego twórcy chatbotów podkreślają, że nie są to urządzenia medyczne, co i tak nie zniechęca milionów ludzi do uzyskiwania porad medycznych. Chatboty są przekonujące, empatyczne, mają czas na rozmowę i czasami mogą wpaść na trop choroby rzadkiej. Ale w nagłych przypadkach najlepiej od razu zadzwonić po pomoc.

ChatGPT rzeczywiście dobrze radzi sobie z diagnozą chorób rzadkich, ale zdarza mu się też popełniać karygodne błędy
ChatGPT rzeczywiście dobrze radzi sobie z diagnozą chorób rzadkich, ale zdarza mu się też popełniać karygodne błędy

W mediach społecznościowych mnoży się od opowieści pacjentów, jak ChatGPT albo inne narzędzia AI zdiagnozowały chorobę, której nie wykrył lekarz. Rzadko kiedy czytamy, że ChatGPT źle doradził.

AI ma czas na sprawdzenie wszystkich opcji, lekarz nie

„Jako osoba autystyczna używam ChatGPT, aby zrozumieć, co ludzie myślą, co czuję, jak mogę sobie z czymś poradzić. Absolutnie ratuje mi życie i zawsze czuję się o wiele lepiej, ponieważ AI usuwa niepokój z mojego codziennego życia” – pisze na forum dyskusyjnym Reddit jeden z użytkowników.

Podobne historie systematycznie pojawiają się w prasie. Ostatnio NPR opisał sprawę Bethany Crystal z Nowego Jorku. Po pojawieniu się czerwonych plam na nogach pacjentka zapytała ChatGPT o możliwe przyczyny. AI zasugerowała „natychmiastową ocenę pod kątem ryzyka krwawienia”. Po trzech dniach badań u pacjentki rozpoznano rzadką chorobę autoimmunologiczną – Immune thrombocytopenic purpura – która prowadzi do spadku liczby płytek krwi i zwiększonego ryzyka krwotoków. Bez rekomendacji AI, pacjentce groziłaby śmierć.

Z kolei na portalu Medium pojawiła się historia osoby z myślami samobójczymi, która po podzieleniu się nimi z ChatGPT rozpoczęła długi dialog z AI. Ostatecznie sztuczna inteligencja w empatyczny sposób przekonała do tego, że warto żyć.

1 miliard zapytań o zdrowie każdego dnia

Według raportu OpenAI ze stycznia br., już 40 milionów osób korzysta codziennie z ChatGPT w poszukiwaniu porad dotyczących zdrowia. Dotyczy ich ok. 5–7% wszystkich zapytań w Google, co przelicza się na 70 000 zapytań na minutę. Odpowiedzi mają najczęściej formę podsumowań AI, które Google wprowadził w 2025 roku.

Pacjenci chwalą AI za dogłębną analizę ich problemu medycznego i nieograniczony czas. AI zadaje kolejne pytania, analizuje możliwe scenariusze, jest cierpliwa i empatyczna. Takie podejście nie jest możliwe w przeciążonej ochronie zdrowia.

W medycynie przyjęło się powiedzenie „jeśli słyszysz odgłos kopyt, myśl o koniach, nie o zebrach”, które oznacza, że diagnoza często polega na przyporządkowaniu objawów do najbardziej prawdopodobnego lub popularnego schorzenia. Lekarze rzadko kiedy mają czas, aby wykluczyć inne choroby. Wielu pacjentów musi czekać miesiącami na wizytę u specjalisty. Z kolei AI jest zawsze pod ręką i potrafi wychwycić niuanse, które odróżniają rzadkie choroby od powszechnie występujących dolegliwości.

Badania naukowe sugerują, że duże modele językowe osiągają dokładność diagnoz porównywalną z ludźmi. W przypadku rzadkich schorzeń, AI często jest lepsza niż człowiek.

Czarne statystyki, gdy AI wprowadza w błąd

ChatGPT, Gemini, Perplexity, Claude czy Microsoft Pilot to produkty konsumenckie, które nie podlegają żadnym regulacjom. Nie są one walidowane jako urządzenia medyczne, ale mimo to przez pacjentów traktowane jako wiarygodne źródło danych. Według dostępnych badań, 1 na 5 pacjentów bardziej ufa rekomendacjom AI niż zaleceniom lekarzy.

Nieproporcjonalnie rzadziej pacjenci dzielą się historiami, jak AI wprowadziła ich w błąd. Takie teksty nie przyciągają jednak tak dużej uwagi, jak te o AI ratującej życie.

Mało kto wie, że przykładowo OpenAI zostało już wielokrotnie pozwane do sądu w związku ze szkodami psychologicznymi wyrządzonymi pacjentom szukającym pomocy. Pod koniec 2025 roku głośna była sprawa 23-latka z Teksasu, którego ChatGPT miał zachęcić do popełnienia samobójstwa. W podobnym przypadku 16-latka z Kalifornii, OpenAI argumentował, że przyczyną było nieprawidłowe korzystanie z ChatGPT.

Na forach internetowych pojawiają się relacje o błędnych sugestiach prowadzących do napadów paniki czy hospitalizacji. Jeden z użytkowników przez osiem miesięcy codziennie sprawdzał objawy, przekonany przez AI o chorobie zwyrodnieniowej kręgosłupa. Błędne diagnozy to jedno. Drugie to wywoływanie niepokoju oraz generowanie niepotrzebnych wizyt u lekarza.

„The Guardian” przeprowadził śledztwo, które wykazało, że generowane przez AI podsumowania wyświetlane w wyszukiwarce Google w ramach funkcji AI Overview zawierają fałszywe i wprowadzające w błąd informacje zdrowotne, a w niektórych przypadkach mogą być niebezpieczne. Dziennikarze zidentyfikowali m.in. „całkowicie błędne” porady żywieniowe dla chorych na raka trzustki, które eksperci określili jako „bardzo niebezpieczne” i niezgodne z zaleceniami klinicznymi. Błędne informacje dotyczyły także badań przesiewowych w kierunku nowotworów u kobiet oraz interpretacji testów wątrobowych, co mogło prowadzić do fałszywego poczucia bezpieczeństwa i zniechęcać do konsultacji lekarskiej.

Google w odpowiedzi podkreślił, że „zdecydowana większość” podsumowań jest rzetelna i że firma stale poprawia jakość systemu. Także OpenAI wie, że jego narzędzie nie jest idealne. Firma powołała nawet Global Physician Network, zrzeszającą 300 lekarzy i psychologów, aby zwiększać bezpieczeństwo swoich modeli.

Ale to, że AI nie jest narzędziem diagnostycznym, nie ma znaczenia. Użytkownicy widzą w AI magiczne narzędzie, które wie wszystko. Jego moc rośnie wraz z tym, jak systemy zdrowia pogrążają się w coraz większym kryzysie – kolejki do lekarzy rosną, lekarze muszą przyjmować coraz więcej chorych, brakuje czasu na rozmowę i empatię. AI robi dużo dobrego, dając pacjentom do rąk narzędzie samoleczenia. Ale nadal wyrządza też krzywdę.

1 2 3 141