Polska ma potencjał, by stać się liderem w dziedzinie urządzeń cyfrowych, ale potrzebne jest stworzenie jasnej i przewidywalnej ścieżki wdrażania innowacji do systemu ochrony zdrowia  - mówi Arkadiusz Grądkowski, Prezes Izby POLMED
– Polska ma potencjał, by stać się liderem w dziedzinie urządzeń cyfrowych, ale potrzebne jest stworzenie jasnej i przewidywalnej ścieżki wdrażania innowacji do systemu ochrony zdrowia – mówi Arkadiusz Grądkowski, Prezes Izby POLMED

Urządzenia medyczne są coraz częściej cyfrowe i wyposażone w AI. Co oferują nowego i jak zmieniają sposób diagnozy i leczenia pacjentów? Rozmowa z Arkadiuszem Grądkowskim, Prezesem Izby POLMED, Członkiem Zarządu MedTech Europe.

Cyfrowe wyroby medyczne zmieniają sposób, w jaki myślimy o opiece zdrowotnej – od diagnostyki, przez leczenie, aż po codzienne funkcjonowanie pacjentów. To nie jest już przyszłość, lecz teraźniejszość współczesnej medycyny. Na świecie funkcjonuje około dwóch milionów wyrobów medycznych, a już co czwarte z nich ma charakter cyfrowy. Ten udział będzie rósł, bo technologie cyfrowe – w tym sztuczna inteligencja – pozwalają świadczyć usługi zdrowotne szybciej, dokładniej i bezpieczniej niż kiedykolwiek wcześniej.

Newsletter OSOZ e-zdrowie

Najważniejszą wartością rozwiązań cyfrowych i systemów opartych o AI jest ich zdolność do przetwarzania ogromnych zbiorów danych oraz ciągłego uczenia się na podstawie wyników badań milionów pacjentów. Algorytmy potrafią wychwycić subtelne sygnały niewidoczne dla ludzkiego oka – w obrazach diagnostycznych, zapisie EKG czy parametrach fizjologicznych. Już dziś sztuczna inteligencja wspiera lekarzy w analizie badań z tomografii komputerowej, rezonansu magnetycznego, endoskopii czy ultrasonografii. Systemy wykrywające arytmie, polipy jelita grubego lub poprawiające jakość obrazów istotnie skracają czas diagnozy, podnoszą jej trafność i umożliwiają wcześniejsze wdrożenie terapii. To rewolucja, której efektem są realne oszczędności oraz mniejsza liczba powikłań.

Drugim kluczowym obszarem transformacji jest telemedycyna oraz zdalny monitoring. Polska znajduje się w europejskiej czołówce pod względem korzystania z konsultacji zdalnych, co pokazuje, że społeczeństwo jest gotowe na nowoczesne formy opieki. Ale największą zmianę przynoszą inteligentne urządzenia – rejestratory rytmu serca, cyfrowe inhalatory, glukometry czy sensory monitorujące saturację i parametry oddechowe. Dzięki integracji z Internetem Rzeczy (Internet of Things, IoT) i automatycznemu przesyłaniu danych do lekarza, możliwe jest stałe kontrolowanie stanu zdrowia pacjenta, szybkie wychwytywanie nieprawidłowości i ograniczenie liczby hospitalizacji. To ogromna wartość zwłaszcza w leczeniu chorób przewlekłych.

Pobierz bezpłatny ATLAS CYFRYZACJI 2026
Pobierz bezpłatny ATLAS CYFRYZACJI 2026

Kolejną sferą innowacji jest robotyka medyczna. Roboty operacyjne zapewniają większą precyzję, mniejszą inwazyjność zabiegów i szybszy powrót pacjentów do zdrowia. Równolegle rozwijają się cyfrowe systemy wsparcia farmakoterapii – od inteligentnych pomp infuzyjnych po zautomatyzowane szafy lekowe i algorytmy pomagające w doborze terapii. W warunkach niedoboru personelu właśnie takie narzędzia zwiększają efektywność pracy szpitali i poprawiają bezpieczeństwo leczenia.

Cyfrowe technologie w sposób namacalny zmieniają też codzienne życie pacjentów. Inteligentne protezy, implanty ślimakowe, zaawansowane wózki elektryczne czy aplikacje umożliwiające samokontrolę chorób przewlekłych pozwalają osobom z niepełnosprawnościami oraz pacjentom przewlekle chorym żyć bardziej samodzielnie i aktywnie. Patrząc na te wszystkie zmiany, widzimy wyraźnie, że cyfryzacja nie jest dodatkiem do systemu ochrony zdrowia – jest jego fundamentem.

To wsparcie dla lekarzy w podejmowaniu decyzji, większe bezpieczeństwo i personalizacja dla pacjentów oraz lepsza efektywność całego systemu. Polska ma potencjał, by stać się liderem w tej dziedzinie, jednak potrzebne jest stworzenie jasnej i przewidywalnej ścieżki wdrażania innowacji do systemu ochrony zdrowia oraz konsekwentne inwestycje: w infrastrukturę danych, rozwój innowacji i podnoszenie kompetencji personelu. To inwestycje, które zwracają się wielokrotnie – w zdrowiu społeczeństwa, w sile systemu i w jakości życia pacjentów.

Wykorzystujemy duże modele językowe do budowy narzędzia służącego analizie kompletności dokumentacji medycznej - mówi dr Jakub Kraszewski, Dyrektor Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku
Wykorzystujemy duże modele językowe do budowy narzędzia służącego analizie kompletności dokumentacji medycznej – mówi dr Jakub Kraszewski, Dyrektor Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku

Uniwersyteckie Centrum Kliniczne w Gdańsku to jeden z najbardziej innowacyjnych podmiotów zdrowia w Polsce? Jakie technologie cyfrowe, w tym AI, są obecnie wdrażane w UCK? Rozmowa z dr n. o zdr. Jakubem Kraszewskim, Dyrektorem Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku.

Newsletter OSOZ

Jednym z głównych filarów działania UCK jest cyfryzacja procesów, a jej najważniejszym elementem – wprowadzenie pełnej Elektronicznej Dokumentacji Pacjenta (EDM). Cyfryzacja danych jest pierwszym etapem, który umożliwia wykorzystanie najnowszych technologii wspierających leczenie pacjentów. Przykładem takiego wykorzystania danych w UCK jest pełna cyfryzacja pomiarów parametrów życiowych dla wszystkich hospitalizowanych pacjentów. Dzięki zastosowaniu skali NEWS2, w efekcie cyklicznie wykonywanych pomiarów, personel pielęgniarski uzyskuje z kilkugodzinnym wyprzedzeniem informację o możliwym, zbliżającym się pogorszeniu stanu pacjenta. Pomiary z całego szpitala trafiają na Dashboard Zespołu Wczesnego Reagowania. Jest to dedykowany zespół pielęgniarsko–lekarski utworzony w strukturze Kliniki Anestezjologii i Intensywnej Terapii, który wspiera opiekę na oddziałach, nad pacjentami, którzy wykazują symptomy pogorszenia stanu.

Technologia wykorzystana do przygotowania dashboardu znalazła także zastosowanie w przygotowaniu aplikacji HOSPANEL, wspierającej obchód lekarski dzięki wygodnej prezentacji wszystkich danych medycznych pacjentów na oddziale. Tam, gdzie aplikacja została już zastosowana, udało się całkowicie wyeliminować tzw. papierowe karty gorączkowe. Dzięki zebraniu kompletnych danych w „szybkiej” bazie danych, wytworzono tzw. „złotą warstwę” danych, na której przeprowadzane są, za pomocą narzędzi Business Intelligence (BI) oraz z wykorzystaniem szeroko rozumianej sztucznej inteligencji (AI), analizy jakościowe służące doskonaleniu procesów leczenia.

Analizy BI wykorzystywane w bieżącej pracy w UCK to m.in.:

AI znajduje zastosowanie w trzech obszarach: diagnostyce obrazowej, predykcji zdarzeń medycznych oraz analizie przebiegu procesów.

Pobierz atlas cyfryzacji 2026

W diagnostyce obrazowej algorytmy AI służące wstępnej diagnostyce obrazu zaimplementowane zostały przez producentów oprogramowania dla stacji opisowych. Przyszłość tej technologii tkwi w wykorzystaniu narzędzi chmurowych, czyli dużych mocy obliczeniowych umożliwiających wykrywanie zmian, które nie są widoczne dla radiologa czy też lokalnego algorytmu wytrenowanej sieci neuronowej. UCK wspólnie z GUMED i Politechniką Gdańską (PG) prowadzi prace badawcze nad algorytmami predykcyjnymi bazującymi na obrazach oraz danych opisowych pacjentów. Są to m.in. zagadnienia związane ze złośliwością wykrytych guzów, oceną ryzyka pęknięcia tętniaka czy też stopniem zagrożenia wykrytego wylewu krwi do mózgu.

W zakresie pracy z Dużymi Modelami Językowymi (LLM), czyli tym co potocznie rozumiemy jako AI, w UCK trwają intensywne prace nad testowaniem rozpoznawania mowy i przypisywania kontekstów dla zdefiniowanych sytuacji klinicznych. Wspólnie z GUMED i PG opracowaliśmy bazę ponad 100 tys. nagrań tekstów medycznych wraz z nazwami leków, skrótami medycznymi oraz jednostkami miar stosowanymi w medycynie. Na tej podstawie trenujemy LLM-y rozpoznające mowę lekarzy w bardzo wielu, różnorodnych sytuacjach klinicznych, nawet tak trudnych w zapisie, jak komunikacja w trakcie akcji reanimacyjnej.

LLM wykorzystujemy także do budowy narzędzia służącego analizie kompletności i konkluzywności dokumentacji medycznej (EDM). Posiadając kompletny i dokładny EHR możemy prowadzić dalsze prace nad wspomaganą AI analizą polipragmazji – to jeden z bardzo palących problemów polskiej medycyny, szczególnie u pacjentów starszych.

Nie zapominamy także o możliwościach monitorowania pacjentów w domu, zarówno przed, jak i po hospitalizacji. Podstawową metodą monitorowania jest efektywna komunikacja z pacjentem. Do tego celu UCK wykorzystuje aplikacje do asynchronicznej komunikacji, czyli czat z wirtualnym obchodem, wideokonsultacje prowadzone z edukatorem, dietetykiem, psychologiem lub fizjoterapeutą oraz boty głosowe służące potwierdzaniu etapów leczenia.

Technologie wykorzystujące BI oraz AI rozwijają się bardzo szybko. Aby móc z nich korzystać, warunkiem koniecznym jest pełna cyfryzacja procesów oraz systematyczna praca z tymi technologiami. Tylko w ten sposób można stworzyć optymalne i wspierające naszą pracę rozwiązań.

– Telemedycyna była wdrażana fragmentarycznie, brakowało i dalej brakuje strategii i pomysłu na wykorzystanie jej potencjału – mówi dr Paweł Kaźmierczyk

Mija 10 lat od pełnej legalizacji telemedycyny w Polsce. Co już udało się osiągnąć, a co trzeba zrobić, aby telemedycyna się upowszechniła? O to pytamy dr Pawła Kaźmierczyka z Kancelarii Rymarz Zdort Maruta oraz Telemedycznej Grupy Roboczej (TGR).

Przez ostatnią dekadę telemedycyna przeszła bardzo ciekawą drogę. Z dość niszowego rozwiązania dla entuzjastów nowych technologii stała się stałym, dostępnym dla każdego pacjenta elementem systemu ochrony zdrowia w Polsce. To bez wątpienia jedno z największych osiągnięć tego okresu – upowszechnienie zdalnej opieki, w szczególności teleporady. W świetle ostatnich danych GUS niemal co dziesiąta porada lekarska w podstawowej opiece zdrowotnej realizowana jest właśnie w formie teleporady.

Newsletter OSOZ

Naszym podstawowym sukcesem jest stworzenie solidnych fundamentów krajowego systemu e-zdrowia, który umożliwia rozwiązanie wielu problemów zdrowotnych w sposób zdalny. Podczas teleporady pacjent może otrzymać m.in. e-receptę lub e-zwolnienie (e-ZLA), a informacje o udzielonym świadczeniu powinny być dostępne w ramach IKP. Telemedycyna zdała test dojrzałości podczas pandemii, kiedy niemal z dnia na dzień stała się podstawową formą kontaktu pacjenta z lekarzem. Pod kątem dojrzałości cyfrowej ochrony zdrowia na tle innych państw Unii Europejskiej wypadamy dobrze, jesteśmy w grupie liderów.

Do telemedycyny przekonało się także środowisko medyczne. Warto też zauważyć, że obowiązująca od stycznia 2025 r. wersja Kodeksu Etyki Lekarskiej (KEL) wprost wskazuje w art. 9, że teleporada jest jedną z dopuszczalnych form konsultacji lekarskiej, która może zapewniać pacjentowi jakość i ciągłość opieki medycznej, podczas gdy poprzednia wersja KEL porady udzielane na odległość dopuszczała jedynie w wyjątkowych sytuacjach.

Choć wiele się udało, wciąż możemy czuć spory niedosyt, nie wszystkie szanse udało się wykorzystać. Telemedycyna była wdrażana fragmentarycznie, w nieskoordynowany sposób, brakowało – i dalej brakuje – strategii i pomysłu na wykorzystanie jej potencjału. Inicjatywy związane ze standaryzacją teleporad podjęte w początkowym okresie pandemii w 2020 r. dawały nadzieję na uczynienie z niej ważnego elementu procesu opieki nad pacjentem, jednak kolejne zmiany zamiast wprowadzać projakościowe wymogi narzucały odgórne administracyjne ograniczenia.

Jednym z największych problemów dla rozwoju profesjonalnej i odpowiedzialnej telemedycyny okazał się brak skutecznych działań mających zapobiegać nadużyciom, które pojawiły się na rynku – możliwości zdalnego de facto kupowania recept lub zwolnień pod płaszczykiem zdalnej konsultacji lekarskiej. Wprowadzane w reakcji na ten problem ograniczenia skutkują obciążeniami dla uczciwie działających lekarzy i placówek oraz mniejszą dostępnością opieki dla pacjentów, podczas gdy nielegalne praktyki i tak dalej występują, stanowiąc zagrożenie dla zdrowia publicznego i podważając zaufanie do całej telemedycyny.

Pobierz bezpłatnie ATLAS CYFRYZACJI 2026
Pobierz bezpłatnie ATLAS CYFRYZACJI 2026

Rozczarowujące jest także tempo wdrażania innowacji do systemu finansowego ze środków publicznych, w szczególności koszyka świadczeń gwarantowanych. Często są to wieloletnie procesy, ciągle nie mamy wypracowanej metodyki oceny technologii medycznych o takim charakterze. Pomimo przeprowadzenia w ostatnich latach szeregu pilotaży związanych z innowacjami, testowane rozwiązania nie przełożyły się na pełne wdrożenia systemowe.

Dalszy rozwój telemedycyny jest możliwy i potrzebny, wymaga jednak kompleksowego podejścia. Punktem wyjścia powinno być wypracowanie standardu organizacyjnego udzielania świadczeń telemedycznych, który zapewniać będzie odpowiednią jakość i bezpieczeństwo zdalnej opieki. Równocześnie konieczne jest usunięcie nieuzasadnionych i nieproporcjonalnych barier administracyjnych oraz precyzyjne określenie zadań, jakie teleporady i inne świadczenia telemedyczne mają realizować na poszczególnych etapach funkcjonowania systemu ochrony zdrowia, tak aby ich rola była jasna, spójna i odpowiadała rzeczywistym potrzebom pacjentów oraz świadczeniodawców.

Potrzebujemy stworzenia „szybkiej ścieżki” włączania innowacji do koszyka świadczeń gwarantowanych oraz innych form finansowania ze środków publicznych, czemu powinien towarzyszyć dedykowany system HTA dla rozwiązań innowacyjnych. Powinniśmy też zintensyfikować prace nad wdrożeniem skutecznego, nowoczesnego mechanizmu nadzoru nad rynkiem, który umożliwi szybkie reagowanie na występujące nadużycia. Nie możemy zapominać przy tym o edukacji, przygotowaniu personelu medycznego i pacjentów do korzystania z innowacyjnych rozwiązań.

Przed nami wielkie wyzwanie związane z wdrożeniem do systemu ochrony zdrowia sztucznej inteligencji. Powinniśmy mieć jasną wizję tego, jak powinien wyglądać system e-zdrowia za kolejne dziesięć lat. Jaką rolę powinna odgrywać w nim telemedycyna, jak wspierać ją poprzez m.in. dostęp do danych medycznych oraz różne możliwości stwarzane przez AI. Dotychczasowe doświadczenia z wdrażania telemedycyny mogą stanowić w tym zakresie świetny punkt odniesienia.

W 2025 roku sprzedaż na rynku aptecznym najbardziej napędziły leki z grupy agonistów GLP1 stosowane w leczeniu cukrzycy i otyłości. Zanotowały one wzrost sprzedaży o 1,1 mld zł (pierwsze trzy kwartały roku). Rośnie też sprzedaż szczepionek na RSV oraz witaminy D. Więcej o lokomotywach wzrostu na rynku farmaceutycznym dowiesz się z OSOZ Statystyki 1/2026.

OSOZ Stastystyki 1/2026
OSOZ Stastystyki 1/2026

W numerze 1/2026 OSOZ Statystyki:

Lokomotywy wzrostu rynku aptecznego

Rynek Rx w ujęciu YTD 09 2025 w porównaniu do YTD 09 2024 (year-to-date, w tym przypadku okres od stycznia do września) rośnie wartościowo o rekordowe 14,2% osiągając poziom 24,7 mld PLN (w cenach detalicznych sprzedaży do pacjenta). W tym dynamika segmentu leków refundowanych wyniosła 14,8%, a leków pełnopłatnych – 13,6%.

Wszystkie rosnące w badanych okresach klasy ATC4 urosły łącznie aż o 3,4 miliardy złotych. Liderem wzrostów jest klasa agonistów GLP1, która odnotowała wzrost w pierwszych trzech kwartałach 2025 roku w porównaniu do analogicznego okresu roku ubiegłego o prawie 1,1 miliarda złotych (wartość tej klasy YTD 09 to 2,1 miliarda złotych).

Czytaj dalej 👉

Sprzedaż leków na reumatoidalne zapalenie stawów

Według najnowszych danych z 2024 roku, w Polsce na RZS cierpi ok. 400 000 osób. Na całym świecie choroba dotyka ok. 1% społeczeństwa, obecnie to ok. 18 mln osób. Według WHO, do 2050 roku liczba ta może wzrosnąć do 30 mln. Choroba najczęściej atakuje stawy rąk, nadgarstków, stóp, kostek, kolan, barków i łokci. Wcześnie wykryta, może być skutecznie leczona farmakologicznie ze wspomaganiem rehabilitacyjnym.

Analiza danych ekspertów OSOZ wskazuje, że od ponad dwóch dekad pacjenci kupują w aptekach co roku od 10 do 12 mln opakowań leków na RZS. Tylko w jednym roku, sprzedaż przekroczyła 14 mln (2023 r.). Tak stabilny poziom nie oznacza jednak, że liczba chorych pozostaje stała.

Czytaj dalej 👉

onadto w numerze:

Musimy zbudować systemu oceny i refundacji innowacji cyfrowych oparty na dowodach klinicznych i danych z rzeczywistej praktyki - mówi Anna Kowalczyk (AOTMiT)
– Musimy zbudować systemu oceny i refundacji innowacji cyfrowych oparty na dowodach klinicznych i danych z rzeczywistej praktyki – mówi Anna Kowalczyk (AOTMiT)

Co zrobić, abypacjenci w Polsce mieli większy dostęp do innowacji technologicznych w zdrowiu? O to zapytaliśmy dr hab. Annę Kowalczuk, Zastępcę Prezesa Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji (AOTMiT).

Newsletter e-zdrowia OSOZ

Zapewnienie pacjentom dostępu do innowacyjnych, bezpiecznych i skutecznych wyrobów medycznych finansowanych ze środków publicznych jest jednym z kluczowych wyzwań współczesnej ochrony zdrowia. Obecnie wiele rozwiązań cyfrowych, w tym aplikacje mobilne i technologie AI, pozostaje poza systemem refundacji. Główną barierą jest brak dedykowanych procedur administracyjnych, jasnych kryteriów oceny oraz szybkich ścieżek włączania tych rozwiązań do wykazu świadczeń gwarantowanych.

Konieczne jest zbudowanie przejrzystego systemu oceny i refundacji innowacji cyfrowych, opartego na dowodach klinicznych i danych z rzeczywistej praktyki (RWE), z możliwością stosowania finansowania warunkowego.

Właśnie w tym kontekście warto wskazać proponowane kierunki działań:

Pobierz bezpłatnie nowy ATLAS CYFRYZACJI 2026
Pobierz bezpłatnie nowy ATLAS CYFRYZACJI 2026

Polska dysponuje wieloma mechanizmami finansowania wyrobów medycznych ze środków publicznych i solidną infrastrukturą w obszarze e-zdrowia (IKP, P1). Aby jednak realnie zapewnić pacjentom dostęp do nowoczesnych rozwiązań cyfrowych, w tym aplikacji mobilnych i technologii opartych na AI, potrzebne są zmiany legislacyjne, stworzenie dedykowanej ścieżki administracyjnej oceny i refundacji innowacji cyfrowych, integracja z istniejącą infrastrukturą e-zdrowia oraz wzmocnienie cyberbezpieczeństwa, wykorzystanie mechanizmów finansowania warunkowego i pilotaży oraz harmonizacja z regulacjami Unii Europejskiej. Wydaje się, że takie podejście pozwoli nadążyć za tempem rozwoju technologii i poprawi jakość opieki zdrowotnej w Polsce.

Przygotowanie do KSeF wychodzi daleko poza wdrożenie systemu integracyjnego
Przygotowanie do KSeF wychodzi daleko poza wdrożenie systemu integracyjnego

Krajowy System e-Faktur zacznie obowiązywać od 1 lutego 2026 r. Jak się przygotować na nowy sposób wystawiania, wysyłania, odbierania i przechowywania e-faktur? KAMSOFT organizuje serię bezpłatnych szkoleń dla aptek i podmiotów medycznych, podczas których eksperci wytłumaczą, jak przygotować się na nowe obowiązki fakturowania.

Krajowy System e-Faktur (KSeF) zmienia dotychczasowy sposób wystawiania i przetwarzania faktur m.in. w placówkach medycznych, szpitalach, laboratoriach medycznych, aptekach i hurtowniach. Jak podkreślają eksperci, nie wystarczy wdrożyć system IT – integracja z KSeF wymaga nowego sposobu organizacji pracy i procedur księgowych.

Harmonogram wdrażania KSeF (źródło: Ministestwo Finansów)
Harmonogram wdrażania KSeF (źródło: Ministestwo Finansów)

KAMSOFT przygotował już serię webinarów na temat KSeF i zaprasza na dodatkowe szkolenia na kilka dni przed terminem obowiązkowego wdrożenia. Eksperci pokażą, jak użytkownicy systemów IT KAMSOFT mogą szybko rozpocząć pracę z fakturami ustrukturyzowanymi z pomocą interfejsu integracyjnego pozwalającego na komunikację z KSeF 2.0 oraz odpowiedzą na pytania uczestników.

Firma zwraca uwagę, że KSeF może być wyzwaniem dla wielu przedsiębiorstw. Przykładowo, system nie pozwala na poprawę raz wystawionego dokumentu w inny sposób niż poprzez fakturę korygującą, nie umożliwia stosowania indywidualnych wzorców faktur ani dołączania załączników bez uprzedniej zgody uzyskanej w e-Urzędzie Skarbowym (e-US). Zniknie również instytucja noty księgowej – każda zmiana będzie wymagała korekty. W praktyce oznacza to konieczność wypracowania odrębnych ścieżek przekazywania danych dodatkowych (np. specyfikacji, szczegółowych rozliczeń czy protokołów), które nie będą obsługiwane w ramach KSeF.

Zakres tematyczny szkoleń:

Harmonogram:

Jak się zapisać na szkolenie z KSeF?

Warunkiem udziału w szkoleniu jest wypełnienie krótkiej, anonimowej ankiety, dzięki której zakres szkolenia zostanie dopasowany do wstępnej wiedzy i potrzeb uczestników. Link do ankiety: https://forms.office.com/e/zxLTwS90PA

Po jej wysłaniu wyświetli się komunikat z podziękowaniem i linkiem do rejestracji na szkolenie. Szkolenie kierowane jest do użytkowników systemów KAMSOFT, właścicieli i menedżerów placówek medycznych oraz aptek, osób odpowiedzialnych za fakturowanie, głównych księgowych, zespołów księgowych oraz IT wdrażających wymagania Ministerstwa Finansów.

Każdy zarejestrowany uczestnik otrzyma link do nagrania ze szkolenia. Wszystkie najważniejsze informacje o wdrożeniu KSeF wraz z archiwalnymi webinarami dostępne są na stronie: https://ksef.kamsoft.pl/

Każdy administrator musi mieć wyraźną podstawę prawną do przetwarzania określonych danych w konkretny sposób - przypomina Mirosław Wróblewski, Prezes UODO
Każdy administrator musi mieć wyraźną podstawę prawną do przetwarzania określonych danych w konkretny sposób – przypomina Mirosław Wróblewski, Prezes UODO

Za jakie naruszenia ochrony danych UODO najczęściej nakładał kary i upominał w 2025 roku? Jakie wnioski płyną z tych spraw dla placówek zdrowia? O to zapytaliśmy Mirosława Wróblewskiego,
Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych (UODO).

W 2025 roku* Prezes UODO wydał 17 decyzji administracyjnych, w których nałożył 26 administracyjnych kar pieniężnych. Kilkukrotnie w jednej decyzji administracyjnej została nałożona więcej niż jedna kara i niekiedy kary dostawali nie tylko administratorzy, ale i podmioty przetwarzające. Wszystkich ukaranych podmiotów było 19. A łączna wysokość wszystkich kar to ponad 64 mln zł (64 320 426,25 zł).

Kary Prezesa UODO często mają związek z naruszeniami ochrony danych osobowych, ale są nakładane nie za to, że doszło do konkretnego incydentu, ale za nieprzestrzeganie przepisów o ochronie danych osobowych. Bardzo często bagatelizowanie lub lekceważenie przepisów RODO kończy się np. wyciekiem danych. Analiza spraw wykazuje, że gdyby administratorzy przestrzegali określonych przepisów i zgodnie z nimi testowali wprowadzone przez siebie zabezpieczenia techniczne i organizacyjne, to do wielu naruszeń by nie doszło.

Pobierz bezpłatnie "Atlas Cyfryzacji" z rozmowami o e-zdrowiu w Polsce 2026
Pobierz bezpłatnie „Atlas Cyfryzacji” z rozmowami o e-zdrowiu w Polsce 2026

W 2025 roku kary były nakładane m.in. za niezgłoszenie naruszenia ochrony danych osobowych Prezesowi UODO, brak uwzględnienia w analizie ryzyka przetwarzania danych w określony sposób. Przykładowo, w jednej ze spraw z sektora zdrowia analiza ta nie brała pod uwagę ryzyk związanych z przetwarzaniem danych pacjentów podczas wizyt domowych. Kary nałożono też za niewdrożenie odpowiednich środków technicznych i organizacyjnych, co doprowadziło do przełamania zabezpieczeń infrastruktury informatycznej, czy niezapewnienie, by wykonywane przez inspektora ochrony danych inne zadania i obowiązki nie powodowały konfliktu interesów. Również prowadzenie monitoringu wizyjnego niezgodnie z przepisami oraz niezabezpieczenie nośników z danymi, które zostały później utracone, są przykładami spraw, w których Prezes UODO zastosował pieniężną karę administracyjną.

Podstawowym wnioskiem, jaki można wyciągnąć z decyzji karowych jest to, aby administratorzy danych należycie przeprowadzali analizę ryzyka. Taki proces pozwala dokładnie przemyśleć i dobrać odpowiednie środki techniczne i organizacyjne do zidentyfikowanych ryzyk związanych z przetwarzaniem danych. Bywa, że tej analizy brakuje. Bez tego nie da się prawidłowo zidentyfikować zasobów, jakimi dysponuje administrator, i zagrożeń, a następnie dobrać odpowiednich rozwiązań, by skutecznie chronić dane.

Warto sobie zdawać sprawę, że jeżeli administrator dopuszcza określone przetwarzanie danych, np. na mobilnych nośnikach pamięci, to powinien uwzględnić wszystkie ryzyka, jakie mogą się z tym wiązać. Musi więc zastanowić się, jak zabezpieczyć takie urządzenia na wypadek ich zgubienia czy kradzieży.

Kolejną ważną sprawą są szkolenia personelu. Nie można tego pomijać. Administrator musi uświadamiać pracowników, jak mają postępować z danymi, komu mogą je udostępniać. Ponadto niewystarczające jest jednorazowe przeszkolenie pracownika. Wiedzę na temat ochrony danych osobowych trzeba odświeżać oraz uaktualniać. Niemal co chwilę mamy do czynienia z nowymi metodami działania cyberprzestępców albo modyfikacjami dotychczasowych sposobów ich działania. I na to trzeba cały czas uczulać pracowników.

Więcej o bezpieczeństwie danych? Zapisz się do newslettera OSOZ
Więcej o bezpieczeństwie danych? Zapisz się do newslettera OSOZ

Trzeba też pamiętać, że każdy administrator musi mieć wyraźną podstawę prawną do przetwarzania określonych danych w konkretny sposób. Przykładowo, jeżeli placówka ochrony zdrowia może stosować w określony sposób monitoring wizyjny i do określonych celów, to nie może stosować ukrytych kamer. A taka sytuacja miała miejsce w Centrum Medycznym Ujastek, gdzie stosowano monitoring wizyjny z rażącym naruszeniem przepisów. Ten przykład jest radykalny, coroczne sprawozdanie Prezesa UODO z działalności wskazuje, że brak podstawy prawnej także w innych przypadkach nie jest wcale taki rzadki.

* Dane do końca listopada 2025 roku.

Kiedy mózg jest zajęty przetwarzaniem bodźców ze świata wirtualnego, sygnały bólu ze świata rzeczywistego są blokowane
Mózg zajęty przetwarzaniem intensywnych bodźców ze świata wirtualnego, blokuje sygnały bólu ze świata rzeczywistego

Kiedy pacjenci zanurzają się w wirtualnej rzeczywistości, ból związany z wbiciem igły oraz ten występujący u osób chorych przewlekle staje się mniej dotkliwy. Pierwszy „lek VR” został już dopuszczony na rynek USA.

Poziom bólu mniejszy o nawet 60%

Amerykańska Agencja ds. Leków i Żywności FDA dała zielone światło dla urządzenia o nazwie Smileyscope – rozwiązania wirtualnej rzeczywistości (VR) dla dzieci pomagającego zmniejszyć ból związany z pobraniem krwi lub wbiciem wenflonu przy stosowaniu kroplówki. Po założeniu okularów VR, użytkownik witany jest przez animowaną postać pingwina i zatapia się w morskie głębiny. Obrazy są tak dobrane, aby dziecko zapomniało, że zaraz otrzyma zastrzyk – przemycie wacikiem nasączonym alkoholem można łatwo pomylić z falą obmywającą ramię, a ukłucie igłą – z delikatnym lekkim ugryzieniem sympatycznej rybki.

W dwóch badaniach klinicznych z udziałem ponad 200 dzieci w wieku od 4 do 11 lat, Smileyscope zmniejszyło zgłaszany przez nie poziom bólu o 60%, a poziom lęku nawet o 40%.

Co ciekawe, nauka do końca nie jest w stanie wyjaśnić, dlaczego VR łagodzi ból. Cały proces jest bardziej złożony niż tylko mechanizm odwrócenia uwagi. W latach 60. Ronald Melzack i Patrick Wall postawili tezę, że sygnały bólowe przechodzą przez szereg „bram” w rdzeniu kręgowym, niektóre blokując, a niektóre przepuszczając do mózgu. Kiedy mózg jest zajęty innymi bodźcami, bramy się zamykają i mniej sygnałów bólowych może się przedostać dalej. Zdaniem Paula Leong’a, dyrektora medycznego i współzałożyciela Smileyscope, tak działa mechanizm wirtualnej rzeczywistości w minimalizacji bólu.

Newsletter OSOZ

Ale nie wszystkie bodźce są tak samo skuteczne. Przykładowo, w klasycznych rozwiązaniach wirtualnej rzeczywistości, użytkownik przenosi się na plażę albo do lasu, co ma mieć relaksacyjny charakter. Tego typu scenariusze nie mają nic wspólnego z tym, co dzieje się równolegle w świecie rzeczywistym i dlatego mogą nie działać. Dlatego Smileyscope opracował historię, która jest maksymalnie spójna z procedurą medyczną. Pingwin zabiera dzieci w podwodną przygodę, która jest zgrana z procedurą medyczną.

Podobnych rozwiązań jest więcej. Ponad dwie dekady temu naukowcy z Uniwersytetu Waszyngtońskiego opracowali grę VR o nazwie SnowWorld. Jej celem było złagodzenie bólu podczas bolesnych zabiegów zmiany opatrunku u pacjentów z poważnymi oparzeniami. Wirtualny świat był przeciwieństwem oparzeń kojarzonych z ogniem i składał się z krajobrazów zimy ze śniegiem i bałwankami. Istnieją też rozwiązania VR opracowane pod kątem redukcji bólu pooperacyjnego albo tego podczas zabiegów stomatologicznych.

Środek przeciwbólowy bez zażywania leków i bez skutków ubocznych

To samo dotyczy bólu przewlekłego – w 2021 roku FDA zatwierdziła pierwsze rozwiązania VR w tym obszarze o nazwie RelieVRx.Działa ono jednak inaczej niż VR stosowane w przypadku krótkotrwałego bólu, bo jego zadaniem jest nauczenie pacjentów strategii radzenia sobie z długotrwałym bólem poprzez techniki uważności oraz terapii poznawczo-behawioralnej i relaksację. Przewlekły ból bardzo negatywnie wpływa na życie chorych, doprowadzając do zmian w układzie nerwowym. Te mogą się utrzymywać miesiącami albo latami po wyleczeniu.

Pacjenci noszą okulary VR z RelieVRx przez sześć minut dziennie przez osiem tygodni. Po trzech miesiącach, 30% użytkowników odczuwa zmniejszenie intensywności bólu. Zaletą terapii jest to, że stosuje się ją w domu, bez konieczności wizyt u terapeuty. Terapie VR są bezpieczne i mogą zmniejszyć dawki leków przeciwbólowych. Ale nie działają u każdej osoby i czasami mogą powodować skutki uboczne jak nudności, bóle głowy i chorobę lokomocyjną.

Jak podkreślają twórcy terapii VR dla dzieci, ma ona jeszcze jedną przewagę: redukuje negatywne doświadczenia związane z procedurami medycznymi jak szczepienia czy pobranie krwi, które wpływają na nastawienie do nich w dorosłym życiu. Wiele osób unika szczepień, bo kojarzą się im z bólem, strachem i płaczem doświadczanych w dzieciństwie.

Innowacyjne projekty wdrożone są obecnie tylko w niewielkiej części placówek – mówi Artur Drobniak

Czy polskie placówki zdrowia są innowacyjne? Odpowiada Artur Drobniak, Prezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Warszawie.

Polskie placówki zdrowia udowadniają, że są innowacyjne, ale ta ostrożnie pozytywna odpowiedź wynika z faktu, że jest to innowacyjność przede wszystkim oddolna, lokalna i pragmatyczna. Nie jest to jeszcze efekt jednolitej strategii państwa, lecz determinacji lekarzy, pielęgniarek, menedżerów zdrowia i ekspertów IT, którzy chcą realnie poprawić jakość opieki. Współpraca wielu środowisk staje się normą, a nie wyjątkiem. To właśnie interdyscyplinarność stanowi o sile najlepszych wdrożeń.

W ostatnich latach obserwujemy, jak dynamicznie rozwija się zainteresowanie telemedycyną, cyfryzacją oraz rozwiązaniami opartymi na sztucznej inteligencji. Co ważne – nie są to już projekty w fazie koncepcyjnej, lecz rzeczywiste wdrożenia działające na oddziałach szpitali, w przychodniach i w praktykach ambulatoryjnych. Konkurs NIL IN dostarcza tego najlepszych przykładów, pokazuje że najczęściej nagradzane projekty dotyczą wykorzystania sztucznej inteligencji w obszarach o największym deficycie personelu.

Najlepszymi przykładami są projekty nagrodzone w Konkursie NIL IN na wdrożenie innowacji. Predykcyjny monitoring pacjentów SOR w Płocku czy AI w diagnostyce obrazowej w Radomskim Centrum Onkologii pokazują, że technologia jest dziś narzędziem codziennego użytku. AI pomaga skrócić czas badania MR nawet o 40%, realnie odciąża personel od powtarzalnych zadań i zmniejsza kolejki do diagnostyki.

Drugim kierunkiem rozwoju są rozwiązania, które niwelują wykluczenie zdrowotne poprzez mobilność. Projekt „Cytomammobus” z Siedlec udowadnia, że nowoczesna diagnostyka może trafiać tam, gdzie dostęp do świadczeń jest ograniczony. Telemedycyna i technologie przenośne stają się realnym narzędziem wyrównywania szans, a nie jedynie elementem marketingu placówek.

Znaczna część innowacji zgłaszanych do NIL IN dotyczy usprawnień organizacyjnych i cyfrowych: zarządzania ruchem pacjentów, komunikacji klinicznej, obiegu dokumentacji. To efekt polskich realiów, bo placówki – często funkcjonujące w niedoinwestowanej infrastrukturze – inwestują w technologie, które pozwalają lepiej wykorzystywać dostępne zasoby.

Widzimy jednak wyraźną przepaść cyfrową. Innowacyjne projekty wdrożone są obecnie tylko w niewielkiej części placówek (tzw. wyspy innowacji), podczas gdy większość z nich wciąż boryka się z podstawami cyfryzacji. To brak integracji danych, przestarzałe systemy HIS oraz niskie kompetencje cyfrowe generują opór, który trudno jest skalować.

Dostrzegamy też, iż niezwykle ważne jest wzmacnianie lokalnych liderów wdrożeń. To właśnie od pojedynczych osób – lekarzy, pielęgniarek, dyrektorów i koordynatorów – zależy, czy innowacja zostanie skutecznie zaadaptowana do realiów konkretnej placówki. Technologia sama w sobie nie zmienia systemu; robią to ludzie, którzy potrafią nadać jej sens, zakotwiczyć ją w praktyce klinicznej i konsekwentnie budować kulturę otwartości na zmiany.

Podsumowując, polskie placówki zdrowia stają się coraz częściej innowacyjne, a ich najcenniejszą cechą jest zdolność do szybkiej adaptacji technologii w odpowiedzi na realne potrzeby pacjentów i personelu. Aby jednak te innowacje stały się standardem, a nie jedynie punktowymi inicjatywami, potrzebne jest jeszcze wiele pracy. Konkurs NIL IN pokazuje, że potencjał jest ogromny – teraz czas, aby został w pełni wykorzystany.

Wciąż nie korzystamy z możliwości jakie daje prawdziwa cyfryzacja - twierdzi dr Tomasz Zieliński
Wciąż nie korzystamy z możliwości jakie daje prawdziwa cyfryzacja – twierdzi dr Tomasz Zieliński

Jaki jest bilans cyfryzacji ochrony zdrowia na początek 2026 roku? Odpowiada dr Tomasz Zieliński, Wiceprezes Federacji Związków Pracodawców Ochrony Zdrowia Porozumienie Zielonogórskie, Konsultant Wojewódzki w dziedzinie medycyny rodzinnej.

Niestety w 2025 roku cyfryzacja zdrowia nadal była w stagnacji. Otoczenie z zakresu IT zmienia się super dynamicznie, a my w ochronie zdrowia stoimy w miejscu. No może drepczemy leciutko do przodu, w ramach rozwiązań systemowych.

Oczywiście cały rynek generuje nowe rozwiązania, ale nie są one takie, jakich oczekiwałbym jako lekarz POZ, czy ogólniej – lekarz ubezpieczenia zdrowotnego. Wciąż nie radzimy sobie z najprostszymi rzeczami. Nadal pacjent nie może realizować e-recepty w różnych aptekach, refundację musimy orzekać ręcznie, a cała sprawozdawczość do NFZ wciąż ma więcej z biurokracji niż automatyzacji.

Ministerstwo Zdrowia, Narodowy Fundusz Zdrowia, Sanepid, czy GUS zbierają od nas wielokrotnie te same dane tylko wpisywane w różnych miejscach, formatach czy aplikacjach. Wszystkie one są ulepszane, tylko wciąż nie korzystamy z możliwości jakie daje prawdziwa cyfryzacja.

Oczywiście pojawiają się jakieś światełka w tunelu, do których zaliczyłbym dosyć szybkie przygotowanie podstawowych narzędzi obsługi nowego programu profilaktycznego Moje Zdrowie, i to zarówno po stronie Centrum e-Zdrowia, jak i dostawców oprogramowania – a przynajmniej niektórych. Podobnie z zadowoleniem przyjąłem zarówno ja jak i inni lekarze POZ pojawienie się pilotażowych funkcjonalności w programie KS-LZLR-P pozwalających na wczesne wykrywanie przewlekłej choroby nerek, czy wsparcie dla wychwytywania pacjentów do opieki koordynowanej na podstawie analizy danych dostępnych w systemie gabinetowym, a także możliwość analizy całości danych znanych lekarzowi POZ, również tych w IKP.

Początek nowego roku to zawsze nadzieja na to, że nastąpi poprawa. I tym razem również liczę na nowy rok 2026. Chciałbym, żeby oprócz szaleństwa wydawania pieniędzy w KPO ten rok przyniósł nowe rozwiązania centralne, aby praca personelu medycznego była łatwiejsza, a jakość opieki zdrowotnej dla każdego konkretnego pacjenta – wyższa.

Od kilku lat tworzymy dokumentację elektronicznie, więc już pora na to, żeby jej całość była dostępna przy udzielaniu świadczeń. Wielu z nas ją udostępnia, chociaż nie ma takiego obowiązku, ale powinno się to odbywać szerzej, bo to daje wyższą jakość opieki i bezpieczeństwo pacjenta.

Mam nadzieję, że wypracujemy w końcu rozwiązania pozwalające na dostęp do danych w IKP personelowi medycznemu w sposób bezpieczny, ale też i realny. Tak aby lekarz w szpitalu, czy AOS, mógł podobnie jak lekarz POZ korzystać z danych zawartych w IKP. Dziś wymagana zgoda pacjenta jest utrudnieniem; do tego w wielu placówkach nie ma możliwości odczytania danych z IKP, bo dyrektor nie kupił funkcjonalności albo informatycy nie nauczyli personelu, jak to zrobić.

W podstawowej opiece zdrowotnej całość opieki opiera się na deklaracji pacjenta, do dziś większość pacjentów składa je w wersji papierowej, co powoduje, że dociera ona do Centrum e-Zdrowia (CeZ) dopiero po kilku miesiącach. A to ogranicza wiele funkcjonalności związanych z deklaracją, np. realizację bilansu osoby dorosłej Moje Zdrowie. Niby prosta rzecz, a wciąż nie jest rozwiązana. Wydaje się, że wystarczyłaby prosta funkcjonalność – wysłanie deklaracji z POZ w wersji elektronicznej od razu po zapisaniu papierowej w systemie informatycznym poradni.

Tworzona EDM jest w większości przechowywana w repozytoriach lokalnych, co powoduje, że każdy usługodawca musi ponosić samodzielnie koszty przechowywania dokumentów (część – 20 lat, ale też niektóre 30 lat) oraz koszty ich udostępniania. Muszą też zapewnić techniczną obsługę tych repozytoriów oraz poradzić sobie z cyberzagrożeniami. To wszystko powoduje, że nawet do wytworzonej EDM często nie ma dostępu, a CeZ nie może weryfikować poprawności indeksowanej EDM, bo też nie ma do niej dostępu.

Każdy pacjent ma jakieś badania profilaktyczne, które powinien wykonać. Te informacje powinny być zintegrowane i dostępne zarówno dla pacjenta, jak i personelu medycznego. Dziś jednak są one rozproszone po różnych systemach i bazach – w związku z tym nie mamy pewności, kiedy kobieta może i powinna wykonać cytologię, albo kiedy i czy pacjent może mieć wykonany program profilaktyczny chorób układu krążenia. Ktoś powie, że są przecież dane w SIMP. Tak są, ale nie są kompletne i nie uwzględniają ograniczeń wynikających np. w przypadku profilaktyki chorób układu krążenia (ChUK) z wykonania wcześniej bilansu Moje Zdrowie. To personel medyczny musi zbierać ręcznie dane z różnych źródeł informatycznych i robiąc sobie notatki, kompletować informacje.

Czytelnik pewnie spodziewał się moich marzeń dotyczących AI, włączenia agentów, którzy będą „przeczesywać” dokumenty pacjenta i wskazywać potencjalne kierunki diagnostyki, a nawet być może wskazywać przeoczone fakty, które pomogą rozwiązać problem zdrowotny albo wyjaśnią niepokojące objawy. Narzędzia mogłyby pokazywać trendy, predykcyjnie ukierunkowywać działania personelu medycznego zgodnie z różnymi skalami ryzyka, wytycznymi towarzystw naukowych, albo też automatyzować oczywiste czynności sprawozdawcze. Mogłyby.

Niestety ostatnie lata pokazały mi, że szkoda patrzeć na to, co moglibyśmy zrobić, bo to potem wywołuje tylko frustrację, że nie zostało zrobione. Lepiej cieszyć z małych rzeczy. I tak oto jutro pójdę do pracy i będę się – mam nadzieję – cieszył, że nie ma awarii systemów centralnych i program w gabinecie działa, bo przecież mogłem paść ofiarą ataku cyberhakerów, do którego pewnie nie jestem w pełni przygotowany, bo zostałem – tak jak większość podmiotów POZ – pozostawiony sam sobie z tym tematem. Jako kraj inwestujemy, i dobrze, w cyberbezpieczeństwo szpitali, ale nie zauważamy tych tysięcy małych placówek, które same sobie nie poradzą. Mam nadzieję, że w 2026 roku, zanim wydarzą się kolejne cyberataki, to temat konieczności wsparcia małych podmiotów zostanie zauważony.

1 2 3 133