Polska ochrona zdrowia jest coraz lepiej ucyfrowiona, ale problemem pozostaje inteoperacyjność systemów i niekompletność danych
Polska ochrona zdrowia jest coraz lepiej ucyfrowiona, ale problemem pozostaje inteoperacyjność systemów i niekompletność danych

Jeśli narzędzia e-zdrowia dokładają lekarzom i pielęgniarkom obowiązków, zamiast automatyzować i ułatwiać pracę, coś poszło nie tak w cyfryzacji – podczas Forum Rynku Zdrowia eksperci podkreślali, że placówki zbyt często wdrażają nowe oprogramowanie bez zmiany organizacji pracy. Dodają kolejne systemy, które nie współpracują ze sobą. Zamiast zmniejszenia pracy administracyjnej pojawia się frustracja.

newsletter osoz

Zainwestowaliśmy w IT i jest gorzej. Co z tym zrobić?

Cyfryzacja obiecuje poprawę efektywności pracy. Ale zdarza się też, że po wdrożeniu systemu IT jest jeszcze gorzej niż wcześniej. Dyrekcja jest rozczarowana, personel sfrustrowany, wszyscy mają poczucie, że coś poszło nie tak i wyrzucono pieniądze w błoto. Dane trzeba wprowadzać w kilku miejscach, a obsługa rosnącej liczby aplikacji jest skomplikowana i czasochłonna.

Stanisław Szczepaniak, dyrektor Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Poznaniu, zwrócił uwagę, że są sytuacje, gdzie po cyfryzacji procesu jego obsługa „zajmuje personelowi nawet trzykrotnie więcej czasu.” Problem zaczyna się wtedy, gdy technologia zostaje nałożona na dotychczasowy schemat działania placówki bez przemyślenia organizacji pracy i przemodelowania procesów.

Także wiceminister zdrowia Tomasz Maciejewski podkreślił, że „rozwiązania cyfrowe same z siebie, bez zmiany procesów, bez zmiany pewnych zasad funkcjonowania” nie rozwiążą problemów ochrony zdrowia. Największym błędem jest kupno i uruchomienie kolejnej aplikacji czy modułu systemu bez zadania sobie pytań o przepływ danych, interoperacyjność, cel cyfryzacji.

Przykładem jest centralna e-rejestracja. Żeby działała sprawnie, podmioty lecznicze muszą dopasować system organizacji terminarza, udostępniać aktualne grafiki i poprawnie rejestrować dane. O wygodzie korzystania z narzędzia decydują poprawna integracja z systemem gabinetowym oraz procedury informowania pacjentów o nowej usłudze. Według Maciejewskiego automatyzacja zapisów może uwolnić czas pracy związany z rejestracją, ale pod warunkiem, że dobrze przygotowano się do wdrożenia.

Systemy nie rozmawiają ze sobą, a dane pozostają w placówkach

Jednym z najwęższych gardeł cyfryzacji jest szwankująca interoperacyjność, czyli niepełna lub brak wymiany danych między systemami IT. Informacje o pacjence przechowywane są w różnych miejscach. W efekcie lekarze kompletują dokumentację z różnych systemów, przepisywają dane albo jeszcze raz wpisują informacje, które już wcześniej zostały zarejestrowane. W efekcie dochodzi coraz więcej pracy administracyjnej, na czym też cierpi bezpieczeństwo pacjenta – im więcej danych trzeba wpisywać ręcznie, tym większe ryzyko błędów.

– Brak interoperacyjności kosztuje od 2,7 do 6,6 proc. pieniędzy, które wydajemy w ochronie zdrowia – mówił Jarosław Sot, dyrektor Centrum e-Zdrowia, powołując się na badania OECD. Najprostszym rozwiązaniem zapewniającym interoperacyjność wewnątrz placówki zdrowia jest wdrożenie jednego systemu w budowie modułowej i zastąpienie nim wielu aplikacji różnych producentów. Niestety, zwłaszcza mniejsze przychodnie nie stać na takie rozwiązanie.

Korzyści z przepływu informacji są natychmiast widoczne. Podczas panelu padł przykład pacjentki, która w przeszłości doznała udaru krwotocznego i cierpiała na padaczkę. Gdy trafiła do placówki z niejasnymi objawami, mogącymi sugerować kolejny udar, lekarze sprawdzili informacje w e-kartotece i okazało się, że od miesiąca nie realizowała recept na leki przeciwpadaczkowe.

pobierz raport "ochrona danych medycznych"

Oprócz wewnętrznej interoperacyjności problemem pozostaje brak pełnego wdrożenia elektronicznej dokumentacji medycznej (EDM). 8 na 10 placówek ambulatoryjnej opieki zdrowotnej indeksuje dane do P1 – wynika z ostatniego raportu Centrum e-Zdrowia. Sytuację w zakresie przepływu informacji w systemie zdrowia oraz standardów danych ma poprawić wdrażana Europejska Przestrzeń Danych Zdrowotnych (EHDS).

Cyfryzacja powinna przynosić korzyści w placówce i całym systemie zdrowia

Dr hab. Małgorzata Gałązka-Sobotka, rektor Akademii Łazarskiego i dyrektor Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia, podkreśliła, że miernikiem korzyści cyfryzacji powinien być rzeczywisty wpływ na zdrowie społeczeństwa. Cyfryzacja powinna wspierać profilaktykę, pomagać ograniczać liczbę hospitalizacji i zgonów, którym można zapobiec, a także ułatwiać pacjentom podejmowanie świadomych decyzji dotyczących zdrowia.

Gałązka-Sobotka podała przykład wykorzystania Indywidualnego Konta Pacjenta do lepszego planowania szczepień. Pacjent mógłby otrzymywać spersonalizowaną informację o zalecanych i obowiązkowych szczepieniach, terminach oraz miejscach, w których można je wykonać. E-karta szczepień powinna towarzyszyć mu przez całe życie. O jej szybkie wdrożenie apelował także dyrektor Centrum e-Zdrowia.

Wiceminister Maciejewski przywołał pierwsze efekty centralnej e-rejestracji, dzięki której udało się „odzyskać” 167 tys. terminów wizyt w poradniach kardiologicznych. Przy założeniu, że jeden lekarz przyjmuje 20 pacjentów dziennie, oznacza to równowartość rocznej pracy 25 lekarzy. Dlatego resort zdrowia rozszerza system na kolejne zakresy świadczeń, a w przyszłym roku zacznie obowiązywać e-kolejka na planowane zabiegi w szpitalu. Pierwszym rezultatem powinno być lepsze wykorzystanie dostępnych zasobów, a następnie zahamowanie narastania kolejek i skrócenie czasu oczekiwania do poziomu bezpiecznego i akceptowalnego dla pacjentów. W niektórych specjalizacjach kolejki mogą pozostać, między innymi ze względu na rosnące potrzeby zdrowotne.

Maciejewski przyrównał cyfryzację do udrażniania korka drogowego: nawet gdy przeszkoda zostanie usunięta, aby ruch wrócił do normy, potrzeba czasu.

Szpital przyszłości będzie wspierać lekarza w podejmowaniu decyzji

Elektroniczny obieg dokumentów to dopiero bazowy poziom digitalizacji ochrony zdrowia. W następnym – przed którym stoi polska ochrona zdrowia – zadaniem jest dostarczenie personelowi informacji potrzebnych do podejmowania decyzji klinicznych i organizacyjnych. Dzięki sztucznej inteligencji mogą to być już konkretne wskazówki, a nie tylko surowe dane.

Przykładem są narzędzia AI analizujące dane medyczne i podpowiadające, na co należy zwrócić uwagę w przypadku konkretnego pacjenta. Takie rozwiązania są już wdrażane w Polsce. Systemy IT mogą również wspierać zarządzanie szpitalem, między innymi poprzez prognozowanie obłożenia łóżek, monitorowanie przepływu pacjentów oraz analizę wykorzystania bloku operacyjnego i oddziałów intensywnej terapii.

Do tego potrzebne są też kompletność i aktualność danych, a te zaczynają się w każdym gabinecie lekarskim.

Nowe narzędzia e-zdrowia mają sprawić, że opieka będzie ciągła i skoordynowana. Integracja danych i systemów pozwala prowadzić pacjenta od diagnozy do rehabilitacji: od przygotowania do wizyty i zebrania wywiadu, przez diagnostykę i leczenie, aż po wypis oraz późniejsze monitorowanie stanu zdrowia. Taką filozofię ma Ministerstwo Zdrowia, uruchamiając kolejne e-usługi. Przykładowo, Domowa Opieka Medyczna daje lekarzom możliwość monitorowania pacjentów z chorobami przewlekłymi w domu, z pomocą smartwatcha pacjenta. Takie podejście ma ograniczyć ryzyko ponownych hospitalizacji.

Podczas debaty wrócił też temat pieniędzy na e-zdrowie. Wiceminister Zdrowia Tomasz Maciejewski mówił, że w 2026 r. na cyfryzację ochrony zdrowia wydano rekordowe 4 mld zł. Z tej kwoty 3 mld zł trafiły do podmiotów leczniczych, a 1 mld zł do Centrum e-Zdrowia.

Rzadko zdarza się, aby temat AI znalazł się na okładce „Science”. Ale nowy model AI of Microsoft zaskakuje świat medycyny
Rzadko zdarza się, aby temat AI znalazł się na okładce „Science”. Ale nowy model AI of Microsoft zaskakuje świat medycyny

Nowy model sztucznej inteligencji MAI Diagnostic Orchestrator (MAI-DxO) naśladuje sposób, w jaki lekarze stawiają diagnozę. Efekty zaskakują: trafność diagnozy była ponad 2-krotnie wyższa niż w przypadku lekarzy, a koszty diagnostyki spadły nawet o 70 proc. Microsoft mówi o „medycznej superinteligencji”.

Dotychczasowe modele AI działały tak samo – analizowały za jednym razem wszystkie dostępne informacje i na tej podstawie próbowały postawić diagnozę. To często prowadziło do błędów. Dlatego Microsoft zastosował inne podejście. Nowy system MAI-DxO prowadzi wieloetapowy proces: ustala, jakich danych brakuje, dobiera kolejne pytania, planuje badania w zależności od brakujących danych, interpretuje wyniki oraz aktualizuje listę możliwych rozpoznań.

Nazwa modelu – Koordynator Diagnostyczny – wynika z tego, że rozwiązanie opiera się na współpracy kilku agentów AI symulujących panel lekarzy. Poszczególne modele proponują diagnozy i badania, a następnie uzgadniają między sobą wnioski. Zadaniem koordynatora jest zbieranie wyników konsultacji agentów AI i wybór dalszych kroków postępowania. Celem jest precyzyjna diagnoza przy możliwie najniższych kosztach.

80-procentowa dokładność diagnozowania. To ponad 2-krotnie więcej niż lekarze

W badaniu opublikowanym w czasopiśmie „Science” naukowcy z Microsoftu przetestowali system na dwóch zestawach przypadków klinicznych. Pierwszy obejmował 304 złożone przypadki opisane w materiałach konferencji kliniczno-patologicznych „New England Journal of Medicine” (NEJM). Drugi pochodził z bazy MIMIC-IV-ED i obejmował przypadki pacjentów zgłaszających się na szpitalny oddział ratunkowy.

Wyniki skuteczności MAI-DxO (linia niebieska) w porównaniu z innymi modelami. Oś pozioma – koszt diagnozy w USD na przypadek, oś pionowa – dokładność diagnozy w proc. (źródło: Science)
Wyniki skuteczności MAI-DxO (linia niebieska) w porównaniu z innymi modelami. Oś pozioma – koszt diagnozy w USD na przypadek, oś pionowa – dokładność diagnozy w proc. (źródło: Science)

W przypadku zadań diagnostycznych z NEJM, MAI-DxO osiągnął skuteczność na poziomie około 83 proc. Dla porównania, lekarze ogólni i interniści – którzy mogli korzystać z podręczników i internetu – uzyskali 36 proc. Wynik spadł do około 22 proc., gdy nie mieli dostępu do tych materiałów.

W drugiej części testów, dotyczącej bardziej typowych przypadków z medycyny ratunkowej, system osiągnął około 80 proc. trafności, podczas gdy lekarze uzyskali około 47 proc.

Microsoft sugeruje, że to przełom w rozwoju AI dla medycyny. Po raz pierwszy udało się udowodnić, że odpowiednio zorganizowana współpraca różnych modeli językowych może poprawiać rozumowanie diagnostyczne, szczególnie w przypadku złożonych przypadków.

AI stawia diagnozę taniej niż lekarze

Naukowcy zbadali też koszty dochodzenia do ostatecznej diagnozy. Choć priorytetem MAI-DxO jest poprawna diagnoza, koordynator miał za zadanie zlecać tylko te badania, które są niezbędne do ustalenia, co dolega pacjentowi.

W jednym ze scenariuszy, diagnozując poprawnie 8 na 10 przypadków, zrobił to po koszcie 2241 dolarów na analizowany przypadek. W przypadku lekarzy korzystających z materiałów (internet, literatura), koszty diagnostyki sięgnęły 4725 dolarów, a więc o ponad 50 proc. więcej.

Kiedy koordynatora MAI-DxO połączono z modelem OpenAI o3 i zoptymalizowano pod kątem oszczędności, koszty spadły nawet o 70 proc.

Wyniki robią wrażenie. Co dalej?

Microsoft przekonuje, że przyszłość diagnostyki wspieranej przez AI może opierać się na systemach porządkujących proces podejmowania decyzji, które porównują hipotezy diagnostyczne i dobierają kolejne badania na podstawie dotychczasowych wyników.

Badanie Microsoftu znalazło się na okładce ostatnie wydania czasopisma Science
Badanie Microsoftu znalazło się na okładce ostatnie wydania czasopisma Science

Razem z Beth Israel Deaconess Medical Center w Bostonie, firma chce też zbadać możliwości wykorzystania systemu w warunkach szpitalnych, w tym w procesie wstępnej oceny pacjentów oczekujących na pomoc na oddziale ratunkowym.

Świetne wyniki przedstawione w badaniach nie oznaczają, że system jest gotowy do pracy w gabinecie lekarskim. Test wykonano w warunkach laboratoryjnych, natomiast w codziennej pracy lekarze mierzą się z brakiem informacji oraz sprzecznymi deklaracjami pacjenta. Wiele informacji interpretują z zachowania chorego. Do tego naukowcy nie zmierzyli bezpieczeństwa pacjenta ani efektów leczenia. Symulację kosztów oparto na szacunkowych cenach procedur diagnostycznych, a nie na rzeczywistych kosztach mierzonych w placówkach ochrony zdrowia.

Jeśli podobne wyniki zostaną osiągnięte w warunkach rzeczywistych, presja na uwzględnienie systemów AI w diagnozie będzie ogromna. Przy rosnących wydatkach na zdrowie, obniżenie kosztów diagnozowania o kilkadziesiąt procent będzie mocnym argumentem za AI.

Dla kardiologii i onkologii, pierwsze funkcjonalności systemu e-Konsylium będą dostępne już z dniem wejścia w życie rozporządzenia
Dla kardiologii i onkologii, pierwsze funkcjonalności systemu e-Konsylium będą dostępne już z dniem wejścia w życie rozporządzenia

Najpóźniej do 2027 roku pierwsi lekarze będą mogli konsultować zdalnie przypadki pacjentów ze specjalistami z innych ośrodków. Ministerstwo Zdrowia przygotowało projekt rozporządzenia określającego, w jakich dziedzinach będzie można korzystać z systemu e-Konsylium. Dokument trafił do konsultacji.

newsletter osoz

Onkologia i kardiologia na początek

Zgodnie z projektem rozporządzenia Ministra Zdrowia z 15 października 2026 r., konsultacje w systemie e-Konsylium zostaną wdrożone w 8 dziedzinach medycyny: kardiologii, onkologii, chorób płuc, chorób rzadkich, dermatologii i wenerologii, diabetologii, endokrynologii oraz neurologii.

Rozwiązanie ma umożliwić placówkom udzielającym świadczeń finansowanych ze środków publicznych konsultowanie przypadków z innymi podmiotami leczniczymi za pośrednictwem systemów teleinformatycznych lub systemów łączności. Lekarz prowadzący pacjenta będzie mógł zwrócić się o opinię do specjalisty z innego ośrodka z pomocą bezpiecznego narzędzia zapewniającego poufność przekazywanych informacji.

Jako pierwsze – bo już z dniem wejścia w życie rozporządzenia – do systemu zostaną włączone konsultacje w kardiologii i onkologii. Pozostałe dziedziny będą dołączane w miarę osiągania gotowości technicznej systemu. Wszystkie funkcjonalności zostaną wdrożone najpóźniej do 31 grudnia 2027 r.

Dostęp do specjalistów w każdym zakątku Polski

W uzasadnieniu projektu Ministerstwo Zdrowia pisze, że o konsultację będzie mógł wystąpić usługodawca realizujący świadczenia gwarantowane na podstawie umowy z Narodowym Funduszem Zdrowia. Wniosek będzie można skierować do dowolnego usługodawcy w systemie e-Konsylium w ramach odpowiedniego zakresu specjalizacji.

Resort zakłada, że rozwiązanie zwiększy efektywność udzielania świadczeń i zapewni pacjentom szybszy, bardziej równy dostęp do specjalistów o wysokim poziomie referencyjności. Jedną z najważniejszych korzyści ma być ograniczenie konieczności osobistej wizyty w odległym ośrodku, szczególnie w przypadkach, w których ocena dokumentacji i wyników badań pozwala uzyskać opinię bez dodatkowego badania pacjenta.

Zdalne konsultacje mogą mieć znaczenie zwłaszcza tam, gdzie dostęp do określonych specjalistów jest ograniczony geograficznie.

Projekt zakłada, że rozporządzenie wejdzie w życie po upływie 7 dni od dnia jego ogłoszenia. Ministerstwo uzasadnia skrócenie standardowego okresu vacatio legis koniecznością dotrzymania terminów realizacji Krajowego Planu Odbudowy i Zwiększania Odporności.

W 2025 roku apteki sprzedały 1,6 mln opakowań środków na detoks organizmu – i to mimo że obietnice marketingowe mijają się z faktami naukowymi. To druga fala boomu na środki z tej grupy. Pierwsza osiągnęła swoje maksimum w 2016 roku (1,66 mln opakowań), po czym popyt zaczął spadać. Od 3 lat znowu szybko rośnie.

OSOZ Statystyki (10/2026)
OSOZ Statystyki (10/2026)

W numerze 10/2026 OSOZ Statystyki:

Rok 2026 w farmacji: ubywa aptek, wyhamowuje sprzedaż, rozkręca się opieka farmaceutyczna

Rynek apteczny w 2026 roku wyraźnie wyhamował. W pierwszych 8 miesiącach sprzedaż wzrosła wartościowo o 5,1 proc., ale liczba sprzedanych opakowań spadła o 1,9 proc., a liczba pacjentów w statystycznej aptece zmniejszyła się o 2,7 proc. Jednocześnie aptek ubywa – na koniec sierpnia działało ich 10 999, o 191 mniej niż rok wcześniej. W tym samym czasie rośnie znaczenie nowych źródeł przychodów: sprzedaży internetowej oraz usług opieki farmaceutycznej, w tym szczepień i świadczeń związanych ze zdrowiem reprodukcyjnym.

Czytaj dalej 👉

Sprzedaż środków na „oczyszczanie organizmu” znowu szybko rośnie

Preparaty określane jako „detoksykujące” mają wspierać naturalne procesy oczyszczania organizmu, przede wszystkim pracę wątroby, układu pokarmowego i metabolizm. W tej kategorii znajdują się m.in. suplementy wspomagające pracę wątroby i dróg żółciowych, moczopędne i na trawienie, antyoksydanty, algi, tzw. superfoods oraz mieszanki ziołowe. Problem w tym, że brakuje przekonujących dowodów naukowych na to, że produkty obiecujące „detoks” przyspieszają usuwanie toksyn z organizmu. Mimo to popyt na nie rośnie: w 2025 roku w aptekach sprzedano 1,60 mln opakowań produktów detoksykujących o łącznej wartości 42,06 mln zł, a prognoza na 2026 rok zakłada 1,61 mln opakowań i 43,93 mln zł sprzedaży.

Czytaj dalej 👉

Ponadto w numerze:

Newsletter OSOZ
archiwum osoz

Od 1 stycznia 2027 r. wszystkie placówki muszą prowadzić Kartę diagnostyki i leczenia onkologicznego (DiLO) w formie elektronicznej. Nowa karta e-DiLO ma usprawnić wymianę dokumentacji, ograniczyć pracę administracyjną personelu i zapewnić pacjentom dostęp do informacji o przebiegu diagnostyki i leczenia.

newsletter osoz

Od ponad 10 lat karta DiLO ułatwia leczenie pacjentów z nowotworem: przyspiesza diagnostykę i leczenie, porządkuje kolejne etapy postępowania oraz zapewnia pacjentom priorytetowy dostęp do badań. Diagnostyka onkologiczna realizowana w ramach karty jest nielimitowana i finansowana przez Narodowy Fundusz Zdrowia.

Teraz jej elektroniczny odpowiednik (e-DiLO) zastąpi dotychczasowy model oparty na dokumentacji papierowej i obsłudze w aplikacji AP-DILO. Cyfryzacja ma usprawnić współpracę między placówkami uczestniczącymi w diagnostyce i leczeniu onkologicznym.

Jedna karta i pełna historia leczenia widoczna dla lekarza oraz pacjenta

Jedną z najważniejszych zmian jest możliwość śledzenia kolejnych etapów opieki nad pacjentem w systemie gabinetowym. Lekarz uzyska dostęp do informacji o dotychczasowej diagnostyce, wykonanych badaniach i przebiegu leczenia, co powinno ułatwić planowanie dalszego postępowania i ograniczyć ryzyko powielania badań.

Elektroniczny obieg dokumentacji ma także poprawić bezpieczeństwo danych oraz ułatwić przekazywanie informacji między placówkami. Dzięki kolejnej nowej usłudze e-zdrowia, czyli e-konsylium, lekarze będą mogli bezpiecznie udostępniać dokumentację pacjenta podczas konsultacji ze specjalistami z innych ośrodków. Podmioty działające w ramach Krajowej Sieci Onkologicznej (KSO) zyskają możliwość przeglądania kart niezależnie od etapu, na którym znajduje się pacjent.

Karta e-DiLO będzie też dostępna na Internetowym Koncie Pacjenta (IKP) oraz w aplikacji mojeIKP. Pacjent zobaczy informacje o podejrzeniu lub rozpoznaniu nowotworu, zaplanowanych i wykonanych badaniach oraz aktualnym etapie leczenia.

Wyniki i opisy badań będą udostępniane w ramach elektronicznej dokumentacji medycznej. Dzięki temu pacjent łatwiej zorientuje się, na jakim etapie znajduje się jego diagnostyka i jakie działania zaplanowano w dalszym postępowaniu.

Harmonogram wdrażania e-DiLO

Od 11 sierpnia do 30 września 2026 r. dostęp do e-DiLO uzyskały specjalistyczne ośrodki leczenia onkologicznego poziomu III (SOLO III), pełniące również funkcję wojewódzkich ośrodków monitorujących (WOM).

Od 1 października 2026 r. system jest dostępny dla pozostałych podmiotów zakwalifikowanych do KSO, w tym ośrodków SOLO I, SOLO II i SOLO III, ośrodków kooperacyjnych oraz innych uprawnionych wystawców kart, takich jak lekarze POZ i lekarze realizujący programy zdrowotne.

Do końca 2026 r. dopuszczalne jest prowadzenie karty na dotychczasowych zasadach lub w nowej wersji elektronicznej. Od 1 stycznia 2027 r. e-DiLO stanie się obowiązkową formą prowadzenia karty we wszystkich placówkach. Zgodnie z założeniami projektu finansowanie świadczeń onkologicznych przez NFZ ma być powiązane z obowiązkiem założenia pacjentowi elektronicznej karty.

Harmonogram wdrażania karty e-DiLO
Harmonogram wdrażania karty e-DiLO

Akademia Centrum e-Zdrowia prowadzi obecnie szkolenia dla personelu medycznego i pracowników odpowiedzialnych za obsługę oraz monitorowanie kart e-DiLO. Trwają one około 1,5 godziny i obejmują również sesję pytań i odpowiedzi oraz konsultacje dotyczące najczęstszych problemów związanych z obsługą systemu.


Obraz po lewej pokazuje, które obszary twarzy miały największy wpływ na ocenę rokowania pacjentów z rakiem, a obraz po prawej – na szacowanie wieku biologicznego. Żółtym kolorem zaznaczono obszary najważniejsze dla działania każdego z modeli (zdjęcie: Mass General Brigham)

Obraz po lewej pokazuje, które obszary twarzy miały największy wpływ na ocenę rokowania pacjentów z rakiem, a obraz po prawej – na określenie wieku biologicznego. Żółtym kolorem zaznaczono obszary najważniejsze dla działania każdego z modeli (zdjęcie: Mass General Brigham)

Naukowcy z Mass General Brigham opracowali model AI, który na podstawie analizy fotografii twarzy pacjenta może oszacować wiek biologiczny, a nawet rokowania przeżycia pacjentów onkologicznych.

Newsletter OSOZ - zapisz się

Model szacuje, czy organizm pacjenta zniesie uciążliwe leczenie np. chemioterapię

Wykorzystując 40 mln zdjęć twarzy, naukowcy wytrenowali model sztucznej inteligencji, który na podstawie fotografii twarzy szacuje kondycję organizmu.

Na podstawie modelu nazwanego FAHR-Face (Foundation Artificial Intelligence for Health Recognition) zbudowano następnie dwa narzędzia: FAHR-FaceAge do szacowania wieku biologicznego oraz FAHR-FaceSurvival przewidujące szanse przeżycia pacjentów z chorobą nowotworową.

Wiek metrykalny, czyli liczba lat od narodzin, nie odzwierciedla rzeczywistej kondycji organizmu. Dwie osoby w tym samym wieku często bardzo różnią się sprawnością fizyczną, odpornością na obciążenia chorobowe i tym, jak reagują na intensywne leczenie. Ocena tych różnic ma szczególne znaczenie w onkologii, gdzie lekarze musi wziąć pod uwagę korzyści i ryzyko związane m.in. z chemioterapią, radioterapią czy operacją.

FAHR-FaceAge analizuje charakterystyczne obszary twarzy, w tym bruzdy nosowo-wargowe, okolice czoła i skronie. Na tej podstawie szacuje wiek biologiczny. Drugie narzędzie, FAHR-FaceSurvival, pod lupę bierze inne obszary obrazu, zwłaszcza okolice pod oczami oraz nasadę nosa. Według naukowców, różnica między wartościami wieku kalendarzowego a biologicznego może być wykorzystana do określania szans przeżycia pacjentów onkologicznych.

Badacze z Brigham sprawdzili też, czy prognoza algorytmu jest zawsze dokładna, niezależnie od jakości zdjęcia. W tym celu przetestowano działanie algorytmu na zdjęciach wykonanych w różnych konfiguracjach: z różnymi ustawieniami głowy, oświetleniem, mimiką i makijażem. Dokładność FAHR-FaceAge była stabilna, co predysponuje model do zastosowania w każdych warunkach klinicznych. Na jego precyzję nie wpłynęły też znacząco zabiegi chirurgii plastycznej. Niewielkie odchylenia odnotowano po operacji nosa.

Wysoka dokładność prognozy ryzyka zgodnu

W badaniu opublikowanym w „The Lancet Digital Health” model FAHR-FaceSurvival osiągnął C-index na poziomie 0,72, co oznacza, że dobrze rozróżniał pacjentów o wyższym i niższym ryzyku zgonu. Wartość 1 oznaczałaby idealne rozróżnianie, a 0,5 – wynik odpowiadający losowej klasyfikacji pacjentów.

Wśród pacjentów zakwalifikowanych do najwyższej ćwiartki ryzyka odsetek przeżycia pięcioletniego wynosił 17,7 proc., podczas gdy w najniższej ćwiartce sięgał 78,1 proc. Pacjenci z najwyższej grupy ryzyka mieli również 3,23 razy wyższe ryzyko zgonu niż osoby z grupy najniższego ryzyka.

FAHR-FaceAge osiągnął średni błąd bezwzględny wynoszący 5,1 roku. Sam szacowany wiek biologiczny miał jednak ograniczoną zdolność przewidywania ryzyka zgonu – wartość C-index wyniosła 0,57. Dopiero połączenie wyników obu modeli poprawiało dokładność ocenę rokowania.

Badanie objęło 38 183 pacjentów leczonych radioterapią w ośrodkach powiązanych z Harvardem oraz niezależną grupę 4892 pacjentów z Maastricht.

Dodatkowa wiedza o tym, jak mocny jest organizm pacjenta

Już mniej zaskakujący jest wynikający z badania związek między stylem życia a szacowanym wiekiem biologicznym. Osoby intensywnie palące, nadużywające alkoholu lub używające narkotyków częściej wyglądały na starsze biologicznie. Najmocniejsza korelacja występuje u palaczy – palenie papierosów znacznie podwyższa wiek biologiczny. Także byli palacze mają wyższy wiek biologiczny niż osoby, które nigdy nie paliły.

Według Raymonda Maka, onkologa radioterapeuty z Mass General Brigham Cancer Institute i autora publikacji, AI może z powodzeniem pomóc lekarzom w ocenie rezerw fizjologicznych i kruchości organizmu przed wdrożeniem intensywnego leczenia. Nowy model jest dobrym uzupełnieniem standardowej oceny stanu zdrowia przeprowadzanej przez lekarzy przed terapią. Ale jak podkreśla, narzędzie nadaje się do indywidualizacji terapii, nie powinno jednak zastępować decyzji lekarza.

Zaletą rozwiązania jest prostota pozyskania danych do analizy. Fotografia twarzy jest o wiele łatwiejsza do wykonania niż pobranie krwi lub przeprowadzenie dodatkowego badania obrazowego. Aby takie narzędzie mogło być bezpiecznie wykorzystywane w szpitalach, konieczne są dalsze badania potwierdzające jego dokładność w różnych populacjach i grupach pacjentów. Trzeba również ustalić, w jakim stopniu algorytm rzeczywiście odzwierciedla biologiczną kondycję organizmu i które cechy twarzy odpowiadają za przewidywania dotyczące przeżycia.

- Cyberbezpieczeństwo trzeba traktować jako stały proces zarządzania ryzykiem - mówi Norbert Przemyk odpowiedzialny za ochronę danych w Górnośląskim Centrum Medycznym
– Cyberbezpieczeństwo trzeba traktować jako stały proces zarządzania ryzykiem – mówi Norbert Przemyk odpowiedzialny za ochronę danych w Górnośląskim Centrum Medycznym

– Nie ma jednej szczelnej bariery chroniącej przed atakami hakerów, cyberbezpieczeństwo szpitala wymaga ciągłego doskonalenia – mówi Norbert Przemyk, Główny Specjalista ds. Technologii Informacyjnych w Górnośląskim Centrum Medycznym im. prof. Leszka Gieca Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach.

Raport "cyberbezpieczeństwo w placówkach zdrowia"

Statystyki pokazują, że z roku na rok rośnie liczba ataków na placówki zdrowia. Czy zauważa Pan to też w swojej pracy?

Zdecydowanie tak. Obserwujemy wyraźny wzrost liczby prób cyberataków wymierzonych w podmioty ochrony zdrowia. Obejmują one zarówno klasyczne metody, takie jak phishing i próby wyłudzenia danych uwierzytelniających, jak i bardziej zaawansowane ataki ransomware, których celem jest zablokowanie dostępu do systemów informatycznych, a następnie wymuszenie okupu.

Coraz częściej mamy również do czynienia z atakami, które nie są przypadkowe, lecz stanowią element wcześniej przygotowanych i ukierunkowanych działań wymierzonych w konkretną placówkę.

Sektor ochrony zdrowia jest szczególnie atrakcyjnym celem dla cyberprzestępców z kilku powodów. Placówki medyczne przetwarzają duże ilości wrażliwych danych, w tym danych dotyczących pacjentów, a jednocześnie ich działalność wymaga zachowania ciągłości i dostępności systemów. W przypadku incydentu cyberbezpieczeństwa konsekwencje mogą więc dotyczyć nie tylko bezpieczeństwa danych, ale również bieżącego funkcjonowania placówki i zapewnienia ciągłości udzielania świadczeń.

Jak najczęściej hakerzy próbują złamać zabezpieczenia?

Najczęściej atak rozpoczyna się od phishingu, czyli próby nakłonienia pracownika do określonego działania za pomocą odpowiednio przygotowanej, fałszywej wiadomości e-mail lub SMS. Współczesne ataki coraz rzadziej polegają na bezpośrednim, siłowym przełamywaniu zabezpieczeń technicznych. Cyberprzestępcy częściej wykorzystują czynnik ludzki, w szczególności nieuwagę lub brak ostrożności użytkownika.

Uzyskanie dostępu do systemu może następnie umożliwić kradzież danych albo uruchomienie ataku ransomware, którego skutkiem jest zablokowanie dostępu do systemów i utrudnienie bieżącego funkcjonowania placówki.

Dlatego bezpieczeństwo cyfrowe wymaga odpowiednich rozwiązań technologicznych, ale również odpowiedniej świadomości i czujności osób korzystających z systemów informatycznych.

Jak działa komórka ds. cyberbezpieczeństwa w GCM?

Obecnie komórka ds. cyberbezpieczeństwa w GCM jest w trakcie przebudowy. Bezpośrednio podlega mi, a jej działania koncentrują się przede wszystkim na budowaniu bezpieczeństwa biernego w obszarze cyberbezpieczeństwa.

Do najważniejszych zadań należą opracowywanie i doskonalenie procedur bezpieczeństwa, prowadzenie szkoleń oraz systematyczne budowanie świadomości pracowników w zakresie występujących zagrożeń cybernetycznych.

Celem tych działań jest stworzenie odpowiednich mechanizmów organizacyjnych i zwiększanie odporności placówki na potencjalne zagrożenia.

Raport "Ochrona danych medycznych"

Które metody zabezpieczeń danych są dla Pana absolutnym priorytetem?

Na pierwszym miejscu jest podejście wielowarstwowe. Nie ma obecnie jednego rozwiązania, które mogłoby zagwarantować pełne bezpieczeństwo danych. Kluczowe jest połączenie kilku wzajemnie uzupełniających się elementów, takich jak stałe monitorowanie infrastruktury IT, uwierzytelnianie wieloskładnikowe MFA, bieżące aktualizowanie systemów oraz wykonywanie regularnych kopii zapasowych, które powinny być również cyklicznie testowane.

Szczególne znaczenie w ochronie zdrowia mają kopie zapasowe, ponieważ pozwalają na szybkie przywrócenie działania systemów nawet w sytuacji, gdy atak ransomware zakończy się powodzeniem.

Nie można również pomijać czynnika ludzkiego. Nawet najbardziej zaawansowane zabezpieczenia techniczne nie będą w pełni skuteczne, jeśli użytkownik nie rozpozna próby phishingu lub nie będzie przestrzegał podstawowych zasad bezpieczeństwa. Dlatego regularne szkolenia oraz systematyczne budowanie świadomości personelu traktuję jako istotny element ochrony danych.

Krótko mówiąc, priorytetem jest nie tylko zapobieganie atakom, ale również zdolność do ich szybkiego wykrycia, ograniczenia skutków incydentu oraz sprawnego odtworzenia danych i usług.

Jak wygląda Pana dzień pracy?

Pracując w tak dużej organizacji, trudno mówić o dwóch identycznych dniach pracy. Znaczna część moich obowiązków jest planowana z wyprzedzeniem i obejmuje koordynację projektów informatycznych, rozwój systemów, wdrażanie nowych rozwiązań oraz nadzór nad przestrzeganiem przyjętych standardów bezpieczeństwa.

Jednocześnie każdego dnia pojawiają się sytuacje wymagające bieżącej analizy, szybkiej reakcji i podejmowania decyzji operacyjnych. W obszarze cyberbezpieczeństwa istotna jest więc zarówno praca planowa, jak i gotowość do reagowania na pojawiające się zdarzenia.

Moja rola nie polega na bezpośrednim monitorowaniu zagrożeń cyberbezpieczeństwa. Sprawuję natomiast nadzór nad procesem monitorowania, który realizują wyspecjalizowani pracownicy i zespoły. Odpowiadam za to, aby mechanizmy kontroli funkcjonowały skutecznie, a wykryte incydenty były właściwie analizowane i obsługiwane.

newsletter osoz

Czy cyberbezpieczeństwo placówki zdrowia kosztuje dużo?

Cyberbezpieczeństwo wymaga inwestycji, jednak zdecydowanie bardziej kosztowny może okazać się brak odpowiednich zabezpieczeń. Skutki skutecznego cyberataku to koszty techniczne związane z odtworzeniem systemów, przestoje w funkcjonowaniu placówki, ryzyko utraty danych oraz naruszenia bezpieczeństwa danych pacjentów.

Nie oznacza to jednak, że skuteczna ochrona zawsze wymaga bardzo dużych nakładów finansowych. Wiele kluczowych działań można wdrożyć przy stosunkowo niewielkich kosztach. W pierwszej kolejności inwestowałbym w regularne wykonywanie kopii zapasowych, zapewnienie bieżącej aktualizacji systemów i oprogramowania, podnoszenie kwalifikacji zespołów IT, wdrożenie segmentacji sieci, przygotowanie procedur zwiększających odporność organizacji i ograniczających ryzyko oraz regularne szkolenia personelu. Są to rozwiązania, które mogą zapewnić wysoki poziom ochrony w stosunku do ponoszonych nakładów.

Dopiero kolejnym etapem powinno być wdrażanie bardziej zaawansowanych systemów monitorowania bezpieczeństwa, wykrywania zagrożeń czy ochrony sieci. Najważniejsze jest jednak zbudowanie solidnych podstaw, ponieważ nawet najbardziej zaawansowane i kosztowne technologie nie zastąpią wykwalifikowanego personelu oraz świadomych i odpowiednio przeszkolonych użytkowników.

W ochronie zdrowia warto postrzegać cyberbezpieczeństwo jako inwestycję w ciągłość działania placówki i bezpieczeństwo pacjentów. Nakłady przeznaczone na zapobieganie incydentom mogą być wielokrotnie niższe niż koszty usuwania skutków poważnego cyberataku.

Każdy system IT czy urządzenie medyczne podłączone do sieci, a tych mogą być dziesiątki, jest potencjalną furtką dla hakerów. Jak zapanować nad szczelnością tak zawiłej infrastruktury?

To jedno z największych wyzwań współczesnej ochrony zdrowia. Rzeczywiście, każda stacja robocza, serwer, urządzenie medyczne czy aplikacja podłączona do sieci może stać się potencjalnym punktem wejścia dla atakującego. Nie da się jednak osiągnąć pełnego bezpieczeństwa poprzez zabezpieczenie każdego elementu osobno. Kluczowe jest systemowe podejście do zarządzania bezpieczeństwem.

W praktyce podstawą jest dokładna inwentaryzacja wszystkich zasobów, ponieważ nie można chronić czegoś, o czym nie wiemy, że istnieje. Następnie konieczne są regularne aktualizacje, segmentacja sieci, kontrola dostępu oraz ciągłe monitorowanie środowiska IT.

Coraz częściej stosujemy również zasadę „zero trust”, czyli założenie, że nie należy automatycznie ufać żadnemu użytkownikowi ani urządzeniu, nawet jeśli znajduje się wewnątrz sieci placówki. Każdy dostęp powinien być weryfikowany i nadawany wyłącznie w zakresie niezbędnym do wykonywania obowiązków.

Cyberbezpieczeństwo w tak rozbudowanym środowisku nie polega więc na stworzeniu jednej szczelnej bariery, ale na budowaniu wielu warstw ochrony. Jeżeli jedna z nich zostanie przełamana, kolejne powinny zatrzymać lub ograniczyć skutki ataku. Dzięki temu nawet rozległa infrastruktura może pozostać bezpieczna i odporna na zagrożenia.

Pobierz bezpłatnie nowy raport specjalny o bezpieczeństwie danych w placówkach ochrony zdrowia
Pobierz bezpłatnie nowy raport specjalny o bezpieczeństwie danych w placówkach ochrony zdrowia

GCM jako podmiot kluczowy też wdraża NIS2. Na jakim etapie przygotowań jest szpital?

Górnośląskie Centrum Medyczne prowadzi intensywne działania związane z dostosowaniem organizacji do wymagań dyrektywy NIS2 oraz przepisów Krajowego Systemu Cyberbezpieczeństwa. Obecnie znajdujemy się na końcowym etapie wdrożenia, obejmującym dopracowanie procedur, weryfikację przyjętych rozwiązań organizacyjnych i technicznych oraz zapewnienie pełnej zgodności z obowiązującymi wymaganiami.

NIS2 to – oprócz wdrożenia nowych narzędzi i dokumentacji – przede wszystkim zmiana podejścia do zarządzania cyberbezpieczeństwem i budowania odporności organizacji na incydenty. W praktyce oznacza to konieczność ciągłej analizy ryzyka, rozwijania procedur reagowania, podnoszenia kompetencji pracowników oraz monitorowania skuteczności wdrożonych mechanizmów ochronnych.

Największym wyzwaniem jest skala i złożoność środowiska szpitalnego. Placówka medyczna to systemy informatyczne, rozbudowana infrastruktura medyczna, liczne urządzenia diagnostyczne, systemy administracyjne oraz szerokie grono użytkowników. Wszystkie te elementy muszą współpracować w sposób bezpieczny, a jednocześnie nie mogą ograniczać podstawowej misji szpitala, jaką jest zapewnienie ciągłości świadczeń medycznych i bezpieczeństwa pacjentów.

Trudnym obszarem jest także budowanie świadomości cyberbezpieczeństwa w całej organizacji. Nawet najlepsze rozwiązania technologiczne nie zapewnią pełnej ochrony bez zaangażowania pracowników i przestrzegania przez nich przyjętych zasad. Dlatego tak duży nacisk kładziemy na szkolenia, rozwój kompetencji oraz budowanie kultury bezpieczeństwa.

W mojej ocenie wdrożenie NIS2 jest szansą na uporządkowanie procesów, zwiększenie odporności organizacji na współczesne zagrożenia oraz podniesienie poziomu bezpieczeństwa danych i usług, od których zależy funkcjonowanie szpitala i bezpieczeństwo pacjentów.

Wdrożenie jakich elementów NIS2 zalecałby Pan placówkom, których dyrektywa nie obejmuje?

Rekomendowałbym wprowadzenie przede wszystkim analizy ryzyka, regularnych kopii zapasowych, uwierzytelniania wieloskładnikowego w kluczowych systemach, procedur reagowania na incydenty oraz szkoleń pracowników. To elementy, które znacząco zwiększają poziom bezpieczeństwa i odporność na cyberataki. Najważniejsza lekcja płynąca z NIS2 jest jednak taka, że cyberbezpieczeństwo powinno być traktowane jako stały proces zarządzania ryzykiem, a nie wyłącznie obowiązek wynikający z przepisów.

Często mówi się, że najsłabszym ogniwem ochrony danych są ludzie. Co zrobić, aby stali się najmocniejszym elementem?

Kluczem jest ciągłe podnoszenie świadomości pracowników oraz budowanie kultury bezpieczeństwa w całej organizacji.

W szpitalu prowadzimy regularne szkolenia i działania edukacyjne, które pomagają pracownikom rozpoznawać zagrożenia, takie jak phishing, próby wyłudzenia danych czy inne formy socjotechniki. Staramy się również uświadamiać, że cyberbezpieczeństwo nie jest wyłącznie zadaniem działu IT, ale wspólną odpowiedzialnością wszystkich osób korzystających z systemów i przetwarzających dane.

Bardzo duży nacisk kładziemy także na zgłaszanie nawet najmniejszych nieprawidłowości. W obszarze cyberbezpieczeństwa nie ma błahych incydentów. Podejrzana wiadomość e-mail, nietypowe zachowanie systemu czy próba uzyskania nieautoryzowanego dostępu mogą być pierwszym sygnałem poważniejszego zagrożenia. Dlatego zachęcamy pracowników do szybkiej eskalacji wszelkich wątpliwości i potencjalnych incydentów.

Naszym celem jest stworzenie środowiska, w którym pracownik nie obawia się zgłaszać problemów, lecz traktuje to jako naturalny element dbania o bezpieczeństwo organizacji. Dzięki temu jesteśmy w stanie szybciej identyfikować zagrożenia i skuteczniej na nie reagować.

Ostatecznie nawet najlepsze technologie nie zastąpią świadomego i zaangażowanego personelu. To właśnie ludzie, którzy potrafią rozpoznać zagrożenie i odpowiednio zareagować, stanowią dziś najskuteczniejszą linię obrony przed cyberatakami.

Czego z pracy w GCM nauczył się Pan o cyberbezpieczeństwie, hakerach?

Praca w Górnośląskim Centrum Medycznym nauczyła mnie przede wszystkim, że w obszarze cyberbezpieczeństwa nie można opierać się wyłącznie na przekonaniu, że obecne zabezpieczenia są wystarczające.

Zagrożenia nieustannie ewoluują, dlatego kluczowe jest ciągłe przygotowywanie się na różne scenariusze, regularne wdrażanie nowych rozwiązań oraz testowanie skuteczności istniejących mechanizmów ochrony.

Doświadczenie pokazuje również, że cyberbezpieczeństwo nie jest wyłącznie kwestią technologii. Równie ważni są ludzie, ich wiedza, doświadczenie i umiejętność współpracy. Zarządzając bezpieczeństwem tak złożonej organizacji, nauczyłem się, że warto korzystać z wiedzy i kompetencji specjalistów oraz budować kulturę otwartej wymiany informacji. Żadna osoba nie jest w stanie samodzielnie przewidzieć wszystkich zagrożeń, dlatego skuteczne działania wymagają pracy zespołowej i zaufania do ekspertów w poszczególnych obszarach. Praca w ochronie zdrowia uświadomiła mi również, że cyberprzestępcy są coraz bardziej zorganizowani, cierpliwi i konsekwentni. Dlatego sukces w cyberbezpieczeństwie opiera się na budowaniu odporności organizacji, szybkim wykrywaniu zagrożeń i skutecznym reagowaniu na potencjalne incydenty. Nie da się całkowicie wyeliminować ryzyka – dlatego najważniejszy jest proces ciągłego doskonalenia. Jednorazowo wdrożone zabezpieczenia to za mało.

Z platformy AI wspomagania decyzji klinicznych OpenEvidence korzysta już 7 na 10 lekarzy w USA (zdjęcie wygenerowane przez AI)
Z platformy AI wspomagania decyzji klinicznych OpenEvidence korzysta już 7 na 10 lekarzy w USA (zdjęcie wygenerowane przez AI)

Naukowcy przeanalizowali 271 mln pytań zadanych przez 950 tys. pracowników ochrony zdrowia w okresie 2,5 roku na najpopularniejszej platformie AI wspomagania decyzji klinicznych OpenEvidence. Wyniki opublikowane na łamach czasopisma JAMA sugerują, że diagnoza wcale nie jest głównym powodem sięgania po wsparcie AI.

Lekarze wiedzą co jest pacjentowi, ale szukają najlepszej ścieżki dalszego postępowania

Badacze z Harvard Medical School i Mass General Brigham przeanalizowali, jak amerykańscy lekarze korzystają z OpenEvidence, bezpłatnej platformy AI, która odpowiada na pytania dotyczące diagnozy albo leczenia, sięgając do literatury medycznej. Analizą objęto okres 2,5 roku, od stycznia 2024 r. do czerwca 2026 r.

Liczba aktywnych użytkowników platformy wzrosła z 355 w styczniu 2024 r. do ponad 703 tys. w czerwcu 2026 r. Zwiększyła się również częstotliwość korzystania z narzędzia: przeciętny aktywny użytkownik zadawał miesięcznie 39,5 pytania, podczas gdy na początku badanego okresu było to 18 pytań. Według aktualnych danych, z OpenEvidence korzysta już 7 na 10 lekarzy w USA.

Z jakimi pytaniami zwracają się pracownicy medyczni do AI? W przypadku lekarzy 51,9 proc. sklasyfikowanych pytań dotyczyło podejmowania decyzji klinicznych. Tematami największej części czatów były sposób leczenia i ścieżka postępowania z pacjentem (33,1 proc. zapytań) oraz diagnozowanie chorób (13,9 proc.).

Liczba użytkowników i zapytań na platformie AI OpenEvidence (źródło: JAMA, tłumaczenie własne)
Liczba użytkowników i zapytań na platformie AI OpenEvidence (źródło: JAMA, tłumaczenie własne)

Dla młodych lekarzy AI to prawie jak stetoskop

Badacze przyjrzeli się też wiekowi użytkowników OpenEvidence. Osoby, które ukończyły studia medyczne w ciągu ostatnich dziesięciu lat, znacznie częściej zwracały się do AI po pomoc niż średnia dla całej populacji lekarzy w USA. Wskaźnik wykorzystania platformy w tej grupie wyniósł 2,54. Wyjątkowo często z AI korzystali lekarze w trakcie specjalizacji i szkolenia podyplomowego. Dla młodszych przedstawicieli zawodu narzędzia oparte na AI stają się naturalnym sposobem wyszukiwania wiedzy.

Różnice były widoczne także między specjalizacjami. Onkolodzy, hematolodzy, interniści oraz lekarze medycyny rodzinnej najczęściej stanowią największą grupę użytkowników AI. Co ciekawe, zapytania często wykraczały poza podstawowy obszar specjalizacji użytkownika. W przypadku lekarzy medycyny ratunkowej aż 88 proc. analizowanych pytań dotyczyło zagadnień spoza ich własnej specjalności. Wśród onkologów i hematologów odsetek ten wynosił 35 proc.

raport ochrona danych medycznych

To pokazuje, że AI pomaga sięgnąć po wiedzę, która wykracza poza własną specjalizację, co jest szczególnie istotne w opiece nad m.in. pacjentami z wielochorobowością oraz w medycynie ratunkowej. Od razu nasuwa się pytanie: czy fakt, że lekarze mają teraz dostęp do szerszej wiedzy, ogranicza liczbę wystawianych skierowań do specjalistów? Tego niestety nie wiemy. Badanie analizowało tylko pytania kierowane do platformy, a nie rzeczywisty przebieg konsultacji czy sposób podejmowania ostatecznych decyzji terapeutycznych.

AI już się upowszechniła, ale czy poprawia jakość leczenia?

Autorzy badania podkreślają, że skutki klinicznego wykorzystania AI wymagają dalszej oceny. Jak wskazują, „to, czy AI poprawi jakość i efektywność opieki, będzie zależeć od dokładności tych narzędzi, szkolenia lekarzy w zakresie ich stosowania oraz gotowości instytucji do dostosowania sposobu nauczania, oceny i nadzoru nad AI”.

Autorzy zwracają również uwagę, że skuteczność AI wymaga dalszych badań. Badanie pokazuje, że AI jest chętnie stosowane i pomaga w diagnozie i wyborze sposobu leczenia, ale nie wiadomo, jak wpływa na wyniki. Pytań jest jeszcze więcej: czy poziom wiedzy o stosowaniu narzędzi AI wpływa na rekomendacje AI? Czy to, że młodzi lekarze często sięgają do AI powoduje zanik umiejętności samodzielnego podejmowania decyzji klinicznych? Czy rekomendacje AI prowadzą do zmniejszenia czy zwiększenia kosztów opieki (np. generują więcej czy mniej skierowań do specjalistów, recept itd.)?

Należący do Oracle Health Cerner to największy dostawca systemów dla ochrony zdrowia w USA (grafika zmodyfikowana przez AI)
Należący do Oracle Health Cerner to największy dostawca systemów dla ochrony zdrowia w USA (grafika zmodyfikowana przez AI)

Hakerzy włamali się do starych serwerów systemu Cerner – przejętego w 2022 roku przez Oracle dostawcy oprogramowania dla placówek ochrony zdrowia w USA. W wyniku cyberataku mogły wyciec dane nawet 20 mln osób. FBI i Interpol prowadzą śledztwo, ale już teraz sąd uznał, że placówki zdrowia nie mogą przerzucić odpowiedzialności na dostawcę IT.

raport ochrona danych medycznych

Rok po wycieku wychodzą fakty na światło dzienne

Do włamania doszło na początku 2025 r., kiedy to nieuprawniona osoba uzyskała dostęp do starszych serwerów Cerner, wykorzystując skradzione dane uwierzytelniające. Według informacji przekazanych przez Oracle Health, incydent miał miejsce 22 stycznia 2025 r., a wykryto go 7 marca. Haker miał zażądać milionów dolarów w zamian za niepublikowanie skradzionych informacji.

Wstępne szacunki wskazywały, że skala wycieku jest niewielka. Ale w toku dochodzenia ujawniono, że może chodzić nawet o 20 mln e-kartotek pacjentów z ok. 80 szpitali.

Wśród przejętych danych są nazwiska, numery ubezpieczenia społecznego, informacje o diagnozach, leczeniu i przyjmowanych lekach, wyniki badań, obrazy diagnostyki medycznej, numery dokumentacji pacjentów oraz nazwiska lekarzy.

Według informacji opublikowanych przez HIPAA Journal, urząd generalnego stanu Teksas przekazał, że incydent mógł dotyczyć danych niemal 20 mln osób z 80 szpitali. Oracle Health nie podał oficjalnie całkowitej liczby poszkodowanych pacjentów ani wszystkich placówek objętych atakiem. Ale same potwierdzone zgłoszenia z poszczególnych stanów wskazują na miliony poszkodowanych. W Teksasie naruszenie dotyczyło prawie 3 mln osób, w Oregonie około 1,98 mln, w Karolinie Południowej ponad 283 tys., a w stanie Waszyngton ponad 69 tys. osób.

raport cyberbezpieczeństwo

Sąd mówi jasno: ochrony danych nie można w całości przerzucać na dostawcę IT

Oracle twierdzi, że atak dotyczył starszych serwerów Cerner, które nie zostały jeszcze przeniesione do Oracle Cloud. W 2022 roku Oracle przejął za kwotę 28,3 mld USD dostawcę oprogramowania dla ochrony zdrowia Cerner. Do dziś trwa migracja oprogramowania, a niektóre szpitale nawet po 4 latach od przejęcia korzystają ze starszej wersji EDM stworzonej jeszcze przez Cerner.

Eksperci zwracają uwagę, że w procesie przejęć przedsiębiorstw technologicznych konieczna jest szczegółowa ocena cyberbezpieczeństwa, obejmująca również starsze systemy, które nie zostały jeszcze zmodernizowane ani przeniesione do nowego środowiska.

Dodatkowym problemem jest podział obowiązków między dostawcą technologii a placówkami medycznymi. Oracle Health wskazał, że to poszczególne podmioty lecznicze muszą ustalić, czy doszło do naruszenia wymagającego zgłoszenia, oraz powiadomić poszkodowanych zgodnie z amerykańskimi przepisami HIPAA (odpowiednik RODO w Polsce).

W czerwcu br. sąd uznał, że szpitale nie mogą całkowicie przerzucić odpowiedzialności za ochronę danych na zewnętrznego dostawcę IT. Oznacza to, że zarówno Oracle Health jak i poszczególne sieci szpitali ponoszą współodpowiedzialność prawną.

Śledztwo w tej sprawie prowadzą Federalne Biuro Śledcze (FBI) oraz Interpol. Służby ustaliły m.in., że za atak odpowiada pojedynczy haker posługujący się pseudonimem „Andrew”. Nie powiązano go bezpośrednio z żadną ze znanych, zorganizowanych grup ransomware.

Nowe minimalne wymagania dla systemów IT w ochronie zdrowia dotyczą bezpieczeństwa danych i funkcjonalności oprogramowania, m.in. e-recept oraz elektronicznej dokumentacji medycznej
Nowe minimalne wymagania dla systemów IT w ochronie zdrowia dotyczą bezpieczeństwa danych i funkcjonalności oprogramowania, m.in. e-recept oraz elektronicznej dokumentacji medycznej

Uwierzytelnianie wieloskładnikowe (MFA), indywidualne konta użytkowników, szyfrowanie danych, monitoring anomalii i testowanie zabezpieczeń – to część minimalnych wymagań technicznych i funkcjonalnych dla systemów wykorzystywanych w ochronie zdrowia przygotowanych przez Centrum e-Zdrowia. Projekt trafił do konsultacji, które potrwają do 31 października 2026 r. Co zmiany oznaczają dla użytkowników systemów IT?

raport ochrona danych

Nowe standardy bezpieczeństwa systemów IT. Dla dużych firm to już standard

Po cyberataku na MyDr, Ministerstwo Cyfryzacji zapowiedziało tzw. Cyber Piątkę – pakiet zmian mających wzmocnić ochronę danych medycznych. Pierwsze szczegóły przedstawiono na spotkaniu z dostawcami systemów IT dla ochrony zdrowia zorganizowanym w Centrum e-Zdrowia.

Projekt zakłada wprowadzenie do systemów gabinetowych m.in. uwierzytelniania wieloskładnikowego (MFA) dla dostępu do funkcji związanych z komunikacją z P1. MFA polega na potwierdzaniu hasła logowania dodatkowym kodem otrzymywanym przez aplikację na smartfona albo SMS-em. Dostawcy zostaną zobowiązani do szyfrowania danych, monitoringu anomalii i testowania zabezpieczeń oraz zarządzania podatnościami, obejmującego ich identyfikację, ocenę, ustalanie priorytetów i usuwanie. Szczególny nacisk ma być położony na podatności krytyczne oraz komponenty wpływające na komunikację z platformą e-zdrowia P1. Przewidziano także testowanie aplikacji, infrastruktury i interfejsów API, szczególnie po wprowadzeniu istotnych zmian.

Spełnienie wymagań będzie musiało zostać potwierdzone w dokumentacji dotyczącej konfiguracji systemu IT oraz na podstawie wyników testów, audytów, rejestrów ryzyk, procedur, ewidencji uprawnień oraz zapisów w logach. Projekt przewiduje ponadto utrzymywanie aktualnego wykazu komponentów, bibliotek, zależności, certyfikatów, poświadczeń i integracji komunikujących się z P1.

Wiodący dostawcy IT dla ochrony zdrowia w Polsce już i tak spełniają większość tych wymagań, bo to standard w zakresie bezpieczeństwa danych. Mogą one jednak być sporym wyzwaniem dla małych firm, które zostaną obciążone dodatkową pracą dokumentacyjną.


Co przewidują nowe minimalne wymagania dla systemów IT w ochronie zdrowia?

Systemy IT muszą mieć określone funkcje dotyczące e-recept i EDM

Opublikowany dokument „Minimalne wymagania techniczne i funkcjonalne dla systemów usługodawców” określa też, jakie bazowe funkcje powinny mieć systemy IT usługodawców. W zależności od rodzaju udzielanych świadczeń, wymagania obejmują m.in. e-recepty, e-skierowania, Centralną e-Rejestrację, elektroniczną dokumentację medyczną i zdarzenia medyczne.

Oprogramowanie IT placówek medycznych ma umożliwiać m.in. wystawianie i anulowanie e-recept, weryfikację ich pakietów w P1 oraz przeglądanie i pobieranie recept historycznych. W przypadku elektronicznej dokumentacji medycznej (EDM) jest to m.in. tworzenie i podpisywanie dokumentów, zachowywanie poprzednich wersji oraz obsługa wymiany dokumentacji za pośrednictwem P1.

newsletter osoz

Projekt określa też minimalną przepustowość łącza potrzebną do komunikacji systemów usługodawców z P1 na poziomie 2 Mb/s. Wymagana przepustowość rośnie wraz z liczbą równoczesnych użytkowników i zależy od obsługiwanych usług. Dokument nie wskazuje wprost, że każda placówka musi wykupić łącze internetowe o określonych parametrach.

Co będzie po stronie dostawcy IT a placówki zgodnie z projektem minimalnych wymagań dla systemów IT dla ochrony zdrowia?
Co będzie po stronie dostawcy IT a placówki zgodnie z projektem minimalnych wymagań dla systemów IT dla ochrony zdrowia?

Co to oznacza dla gabinetów lekarskich, przychodni i szpitali?

Wszystko zależy od ostatecznego kształtu wymagań. Warto przypomnieć, że art. 8b ustawy o systemie informacji w ochronie zdrowia jasno wskazuje, że usługodawcy mają zapewnić zgodność swoich systemów z opublikowanymi minimalnymi wymaganiami. Z kolei art. 8d nakłada obowiązki dotyczące bezpiecznej komunikacji zarówno na usługodawców, jak i na dostawców usług informatycznych.

Nowe wymagania nie zmieniają jednak dotychczasowego podziału kompetencji w zakresie ochrony danych. Placówki medyczne nie powinny zakładać, że zakup oprogramowania automatycznie zwalnia je z odpowiedzialności ochrony danych. Większość zagrożeń związanych z atakami cybernetycznymi pozostaje poza oprogramowaniem medycznym i wymaga wdrożenia systemu bezpieczeństwa informacji, zarządzania ryzykiem itd.

Placówki i dostawcy będą mieli 9 miesięcy na przygotowanie się do nowych wymagań, licząc od dnia publikacji w Biuletynie Informacji Publicznej (BIP).

Zmiany mogą być najbardziej uciążliwe dla małych gabinetów lekarskich korzystających z autorskich systemów IT. Te mogą sobie nie poradzić ze spełnieniem nowych wymagań i zniknąć z rynku. Bezpieczne zarządzanie dostępem, kopiami zapasowymi i monitorowanie zdarzeń mogą też być dodatkowym obciążeniem dla małych praktyk lekarskich bez wsparcia IT. Dla wszystkich placówek dużą zmianą może okazać się uwierzytelnianie wieloskładnikowe.

wytyczne bezpieczeństwo danych

Konsultacje do końca października

W konsultacjach projektu mogą wziąć udział producenci oprogramowania medycznego, dostawcy usług IT i chmurowych, eksperci cyberbezpieczeństwa, szpitale i inne podmioty lecznicze, organizacje branżowe, środowisko akademickie oraz personel medyczny.

Uwagi można zgłaszać do 31 października 2026 r. pod adresem konsultacje@cez.gov.pl, wpisując w temacie „Konsultacje minimalnych wymagań z art. 8b ustawy o SIOZ”.

1 2 3 … 157

Dodaj do zaufanych źródeł Google