Centralna e-Rejestracja to koniec ustawiających się wcześnie rano kilkusetmetrowych kolejek, aby umówić się do specjalisty
Centralna e-Rejestracja to koniec ustawiających się wcześnie rano kilkusetmetrowych kolejek, aby umówić się do specjalisty

Od 1 lipca na cytologię/test HPV HR, mammografię oraz do kardiologa będzie można umówić się tylko przez Centralną e-Rejestrację. Tłumaczymy, jak to zrobić.

Z CeR pacjent może skorzystać logując się na Internetowe Konto Pacjenta (IKP), przez aplikację mojeIKP albo tradycyjnie – w placówce medycznej (telefonicznie lub osobiście). W systemie można szukać wolnych terminów według indywidualnych preferencji, np. co do czasu albo miejsca. Po umówieniu terminu, pacjent otrzymuje przypomnienie SMS o zbliżającej się wizycie i może ją odwołać jednym kliknięciem. Jeśli w najbliższych 40 dniach nie ma wolnych terminów, pacjent trafia do wirtualnej poczekalni i system automatycznie przydziela pierwszy wolny termin.

Na razie trzy świadczenia, łatwe wyszukiwanie wolnych terminów

Obecnie przez CeR można zapisać się na dwa badania profilaktyczne (mammografię i cytologię) oraz pierwszą wizytę u kardiologa na NFZ, jeśli zostało wystawione e-skierowanie. Najważniejsza zmiana polega na tym, że pacjent nie musi już szukać terminu osobno w każdej placówce. W jednym miejscu może zobaczyć dostępne terminy wizyt w całej Polsce oraz wyszukiwać je według określonych kryteriów, np. tylko w najbliższej okolicy, po godzinie 15:00.

Od 1 lipca system jest obowiązkowy dla wszystkich placówek realizujących trzy wspomniane usługi, a od 2027 roku obejmie kolejne 8 zakresów świadczeń specjalistycznych. Jak znaleźć wolny termin u lekarza w CeR? Najważniejsze są trzy zasady. Po pierwsze, im węższe kryteria wyszukiwania (np. wizyta tylko w mojej miejscowości i poniedziałek między 9:00 a 10:00) tym mniejsze szanse, że taki termin się znajdzie. Jeśli jesteśmy gotowi czekać, a nie możemy w innym czasie pojawić się u lekarza albo nie chcemy dojeżdżać do oddalonej o kilka kilometrów placówki, wówczas wąskie kryteria można zostawić – system wrzuci nas do wirtualnej poczekalni i automatycznie przydzieli termin (oraz poinformuje o tym), jeśli taki pojawi się w systemie. Często okazuje się, że o ile kardiolog w przychodni, do której chodzimy, nie ma wolnych terminów na najbliższe tygodnie, to taki jest dostępny w innej placówce na drugim końcu miasta.

Dlatego wyszukiwanie zaleca się zacząć od podania tylko najważniejszych kryteriów. Po drugie, jeśli dziś nie ma żadnego wolnego terminu wizyty na najbliższe 40 dni, nie znaczy to, że skazani jesteśmy na długie czekanie w wirtualnej poczekalni. Placówki medyczne codziennie aktualizują swoje terminarze, wizyty są odwoływane i w ten sposób nowe wolne terminy codziennie pojawiają się w systemie. Czasami czekanie w poczekalni trwa dzień, a czasami – kilka tygodni.

Wybierając placówkę zlokalizowaną daleko od miejsca zamieszkania, ale mającą wolne terminy, warto pamiętać, że będziemy musieli się do niej udać także na kolejne wizyty kontrolne.

Najłatwiej zapisać się na wizytę przez IKP i mojeIKP

Przez CeR można się umówić na trzy sposoby.

Najbardziej wygodny wariant to zapis online. Aby z niego skorzystać, pacjent loguje się do Internetowego Konta Pacjenta lub korzysta z aplikacji mojeIKP. Do zalogowania się na IKP potrzebny jest profil zaufany, który można założyć logując się w swoim e-banku. Dopiero po zalogowaniu się do IKP, pacjent może m.in. umawiać wizyty przez CeR.

W przypadku wizyty u kardiologa, jeśli pacjent ma e-skierowanie, może skorzystać z CeR przez IKP, mojeIKP lub bezpośrednio w przychodni. Jeśli jednak otrzymał skierowanie papierowe, musi skontaktować się bezpośrednio z przychodnią kardiologiczną.

Warto też pamiętać, że przez CeR umawiamy się tylko na pierwszą wizytę. Kolejne wizyty (np. kontrolne) pacjent umawia już bezpośrednio w przychodni, poza CeR. Jeśli pacjent zapisuje dziecko, również może to zrobić w systemie, ale wymaga to przejścia na konto dziecka w IKP lub przełączenia konta w aplikacji mojeIKP.

Oprócz IKP i mojeIKP pacjent może udać się albo zadzwonić do przychodni np. kardiologicznej, aby tam bezpośrednio umówić termin. Ale i w tym przypadku placówka korzysta z CeR – osobista rejestracja w placówce nie zwiększa szans na otrzymanie wolnego terminu.

Umówienie wizyty przez Centralną e-Rejestrację w aplikacji mojeIKP
Umówienie wizyty przez Centralną e-Rejestrację w aplikacji mobilnej mojeIKP

Rejestracja na wizytę przez Centralną e-Rejestrację krok po kroku

Po zalogowaniu się na IKP, należy wejść w zakładkę „E-rejestracja”, następnie „Umawianie wizyt” i „Umów wizytę”. Kolejnym krokiem jest wybór skierowania i określenie preferencji wyszukiwania.

To właśnie preferencje są najważniejszym elementem systemu. Pacjent może wskazać termin, preferowane godziny wizyty, obszar wyszukiwania oraz konkretną placówkę. Jeśli nie chce wpisywać adresu wybranej placówki, może po prostu podać kod pocztowy i ustawić promień wyszukiwania w kilometrach.

Im bardziej zawężone kryteria, tym mniej terminów w wynikach wyszukiwania. Jeśli ktoś chce wizyty wyłącznie w jednej placówce, o konkretnej godzinie, może okazać się, że trzeba będzie czekać długo. Z kolei szerszy zakres wyszukiwania zwiększa szansę na szybkie znalezienie dogodnego terminu.

Po kliknięciu „Szukaj”, pacjent otrzymuje propozycje dostępnych terminów, wybiera najdogodniejszą opcję i potwierdza wybór. Wizyta zostaje umówiona, a dalej wszystko dzieje się automatycznie: system przypomina o terminie, informuje o zmianach i pozwala samodzielnie odwołać wizytę albo zmienić jej datę.

Umówienie wizyty przez Centralną e-Rejestrację na Internetowym Koncie Pacjenta

Jak działa Poczekalnia? Jeśli nie ma terminu, system pilnuje kolejki za pacjenta

CeR to koniec ustawiających się wcześnie rano kilkusetmetrowych kolejek, aby umówić się do specjalisty. Nie znaczy to jednak automatycznie, że do lekarza dostaniemy się bez problemu i szybciej – realne kolejki zastępuje wirtualna Poczekalnia, która traktuje równo wszystkich pacjentów. Tutaj nie ma znaczenia, czy ktoś szybciej dodzwonił się do przychodni albo czekał od 5 rano przed drzwiami przychodni.

W wirtualnej poczekalni pacjent może się ustawić wtedy, gdy CeR nie znajdzie terminu – według zadanych przez pacjenta kryteriów – w ciągu najbliższych 40 dni. Dzięki temu nie trzeba codziennie sprawdzać, czy już pojawiły się wolne terminy – zrobi to za nas system. Jeśli tylko taki jest dostępny i pacjent jest pierwszy w kolejce, zostaje o tym powiadomiony SMS-em.

Takie podejście pozwala lepiej wykorzystać wolne terminy, które wcześniej mogły się po prostu przepaść w lokalnych grafikach przychodni. Jeśli ktoś odwoła termin wizyty, system może szybciej przekazać go kolejnej osobie czekającej na świadczenie. Dlatego może się okazać, że z wirtualnej kolejki do gabinetu lekarza trafimy nawet w przeciągu jednego dnia.

Poczekalnia ma zastosowanie tylko w przypadku najbardziej obleganych specjalistów. Obecnie to kardiologia – na mammografię i cytologię jest wystarczająco dużo wolnych terminów dostępnych na bieżąco. Choć system ułatwia umawianie wizyt, pilnuje za pacjenta kolejki i przypomina o wizycie, do jego sprawnego działania potrzebny jest jeszcze jeden element: dyscyplina pacjentów w odwoływaniu terminów, na które nie mogą przyjść. Tylko w ten sposób będą z nich mogli skorzystać inni pacjenci. Trzeba o tym myśleć jako o solidarnym wyzwaniu – jeśli ja dziś odwołam termin albo zmienię jego datę, bo coś mi wypadło, to może z niego skorzysta ktoś, kto jest bardzo chory i czeka miesiącami. I odwrotnie – kiedyś może to wrócić do nas, gdy będziemy szukać terminu wizyty u specjalisty.

- Wdrożenie CeR wymusza uporządkowanie harmonogramu wizyt i większą konsekwencję w działaniu - mówi Adrian Kozak z KAMSOFT
– Wdrożenie CeR wymusza uporządkowanie harmonogramu wizyt i większą konsekwencję w działaniu – mówi Adrian Kozak z KAMSOFT

Jak wygląda integracja terminarza placówki z Centralną e-Rejestracją? Jak szybko podłączyć się do systemu? Rozmawiamy z Adrianem Kozakiem z Wydziału Wdrożeń i Wsparcia Biznesowego KAMSOFT S.A., oddział w Lesznie.

Pobierz bezpłatny poradnik wdrażania Centralnej e-Rejestracji
Pobierz bezpłatny poradnik wdrażania Centralnej e-Rejestracji

Co trzeba zrobić w pierwszej kolejności, aby podłączyć się co CeR?

Myślę, że najważniejsze jest poznanie, czym tak na prawdę jest i jakie założenia ma CeR. Pomóc w tym mogą webinary organizowane przez Centrum e-Zdrowia, NFZ czy też dostawców oprogramowania, jak KAMSOFT. Wiele zależy tutaj od zakresu działalności świadczeniodawcy. Obecnie jako pierwsze do CeR włączane są poradnie kardiologiczne oraz świadczenia w ramach programów profilaktycznych, jak mammografia i cytologia. W każdym z tych zakresów proces ten przebiega w inny sposób.

Kolejnym elementem jest kontakt z dostawcą oprogramowania i poznanie możliwości, jakie oferuje w ramach integracji z CeR. Podczas takiej rozmowy możemy klientom wyjaśnić wszystkie wątpliwości co do wdrożenia Centralnej Rejestracji. Zachęcamy naszych klientów, żeby nie czekali z podłączeniem do CeR do ostatniego momentu. Zwłaszcza na początku zdarzają się różnego rodzaju błędy popełniane przez rejestrację, a NFZ informuje, że od 1 lipca 2026 r. będzie płacić wyłącznie za świadczenia, które będą umawiane przez Centralną e-Rejestrację.

Jak od strony technicznej przebiega krok po kroku integracja systemu IT z Centralną e-Rejestracją?

Pierwszym krokiem jest spotkanie z klientem i weryfikacja grafików oraz omówienie procesu rejestracji pacjentów, jaki stosują do tej pory. W takim przypadku przed wdrożeniem zalecam klientom wyznaczenie koordynatora, który będzie odpowiadał za całość procesu. W przypadku systemów KAMSOFT, takich jak KS-SOMED czy KS-PPS, od strony technicznej wymagane jest posiadanie uruchomionej usługi KS-EDM SUITE oraz rejestrowanie zdarzeń medycznych.

Po przygotowaniu grafików i niezbędnej konfiguracji w systemie, następuje tzw. import inicjalny, czyli wysłanie z systemu medycznego swoich grafików wraz z zapisanymi już pacjentami. Centrum e-Zdrowia stosuje tutaj wiele walidacji, więc zwłaszcza w przypadku wizyty kardiologicznej, gdzie rezerwacji bywa dużo, niektóre terminy wizyt wracają z błędami.

Newsletter OSOZ

Na tym etapie uważam, że bardzo ważna jest współpraca świadczeniodawcy z dostawcą IT, ponieważ można przeanalizować te błędy i ustrzec się ich w przyszłości. Po zakończeniu importu z sukcesem, przeprowadzamy zwykle szkolenie dla personelu placówki – proces rejestracji po dołączeniu do CeR ulega pewnym zmianom. W poradni kardiologicznej najistotniejsze jest to, że pacjentów pierwszorazowych możemy umawiać jedynie na najbliższe 40 dni, a jeżeli nie mamy dostępnych terminów, to dodajemy pacjenta do poczekalni.

Zakończeniem tego etapu wdrożenia jest aktywacja miejsca udzielania świadczeń, po czym harmonogramy są już dostępne na zewnątrz.

„Niektóre wdrożenia trwają kilka godzin, ale
są i takie, które rozciągają się na miesiące.”

– Adrian Kozak, KAMSOFT S.A.

Ile czasu trzeba zaplanować na to, aby uruchomić CeR?

Czas potrzebny do wdrożenia zależy tutaj od kilku czynników: od zakresu, jaki chcemy wdrożyć, od liczby rezerwacji w danej poradni czy też przede wszystkim od zaangażowania danej placówki. Najdłużej zazwyczaj trwają wdrożenia w przypadku poradni kardiologicznej. Zdarzają się poradnie kardiologiczne, gdzie rezerwacji jest kilkadziesiąt, a są też takie, gdzie jest ich kilka tysięcy.

Najkrótsze wdrożenie w przypadku małej poradni kardiologicznej zakończyło się w ciągu dwóch godzinnych spotkań z klientem. Było też takie, gdzie wprowadzenie koniecznych zmian w terminarzach zajęło klientowi kilka miesięcy, ale to raczej wyjątek. Przeciętnie cały proces wdrożenia od rozpoczęcia do aktywacji miejsca udzielania świadczeń zajmuje około tygodnia.

Co jest najczęstszym problemem podczas wdrażania CeR?

Istotnym wyzwaniem jest zrozumienie, że w procesie Centralnej Rejestracji biorą udział cztery strony: świadczeniodawcy, dostawcy oprogramowania, Centrum e-Zdrowia i pacjenci. Dla wszystkich, zwłaszcza na początku okresu pilotażu, było to coś nowego. Trudności może przynieść zrozumienie i dostosowanie się do zmian w planowaniu harmonogramów przyjęć i procesu rejestracji pacjentów.

Po stronie klientów ważne jest też zrozumienie, że nie wszystko zależy od firmy IT i niektóre problemy muszą zgłaszać do Centrum e-Zdrowia.

Jakie trzy elementy decydują o szybkim i sprawnym przejściu przez ten proces?

Po pierwsze, zaangażowany zespół personelu klienta (zwłaszcza rejestracja + lider/koordynator wdrożenia). Po drugie, uporządkowane harmonogramy, realistyczne czasy wizyt w grafikach – jeżeli harmonogramy są chaotyczne, żaden system tego nie „naprawi”. I po trzecie, weryfikacja i nieignorowanie komunikatów oraz zgłaszanie opiekunom IT pojawiających się błędów od samego początku, bo często można je szybko rozwiązać.

Kiedy już wdrożenie się kończy, z jakimi pytaniami najczęściej dzwonią do Pana klienci?

Od początku pilotażu odebraliśmy już tysiące telefonów. Najczęściej jest to weryfikacja pojawiających się błędów podczas zapisu rezerwacji, ponieważ od początku pilotażu dodawane są kolejne walidacje.

Często pojawiają się też problemy w przypadku wizyt, które miały zmieniony termin. Dochodzi wtedy do sytuacji, że pacjent w systemie gabinetowym jest zapisany na termin A, a w Centralnej Rejestracji na termin B, co powoduje często konflikty na linii klient-pacjent. Dlatego bardzo istotna jest weryfikacja pojawiających się komunikatów podczas zapisu pacjentów.

Każda placówka ma swój sposób organizacji terminarza wizyt. Czy wymaga to dużej zmiany w związku z CeR?

Wdrożenie CeR zazwyczaj nie wymaga całkowitej zmiany sposobu prowadzenia terminarza wizyt w placówce, ale w wielu przypadkach wymusza jego uporządkowanie i większą konsekwencję w działaniu. Jeśli grafiki są już przejrzyste, aktualne i oparte na jasno zdefiniowanych typach wizyt, zmiany będą niewielkie i sprowadzą się głównie do dostosowania szczegółów.

Część klientów prowadzi dokładnie harmonogramy, weryfikuje dane pacjentów, właściwie wprowadza dane o rezerwacji czy skierowaniu itd. Takie podejście zdecydowanie ogranicza liczbę błędów podczas importu inicjalnego i wtedy nie wymaga dużych zmian. 

Ważne jest to, że w Centralnej Rejestracji musimy podzielić harmonogramy w terminarzu na pacjentów pierwszorazowych stabilnych, pilnych, uprzywilejowanych oraz tych kontynuujących leczenie. Część placówek tego typu podział stosowała już wcześniej, ale bywają też takie, które w grafikach stosowały tylko jeden rodzaj slotu. W takim przypadku wiąże się to z większym nakładem pracy.

W jaki sposób placówka może przygotować się do wdrożenia przed techniczną integracją z CeR?

Kluczowe jest przeanalizowanie obecnego procesu rejestracji wizyt i określenie, które terminy oraz usługi zostaną udostępnione pacjentom przez CeR. Następnie należy przygotować i uporządkować harmonogramy pracy, tak aby były one aktualne, spójne i oparte na realistycznych czasach wizyt. W wielu placówkach zdarzało się, że na jedną godzinę jest umówionych np. dwóch pacjentów. Równolegle warto zweryfikować jakość danych w systemie, w tym informacje o personelu, poradniach, które mają być udostępnione.

Placówka może już wcześniej dostosować swoje terminarze do wymagań CeR, przykładowo wyodrębniając w harmonogramach określone sloty. Jest to ważne, ponieważ od 1 sierpnia system obejmie 8 kolejnych świadczeń, czyli pierwszą wizytę u angiologa lub chirurga naczyniowego, lekarza chorób zakaźnych, endokrynologa, lekarza chorób wątroby, lekarza chorób układu odpornościowego, nefrologa, neonatologa, lekarza chorób płuc.

Dlatego zalecamy klientom, którzy udzielają tych świadczeń, żeby już te zmiany wprowadzali w swoich harmonogramach.

W maju odbędzie się 10. edycja Nawigatora e-Zdrowia - konferencji on-line o cyfryzacji sektora zdrowia w Polsce
W maju odbędzie się 10. edycja Nawigatora e-Zdrowia – konferencji on-line o cyfryzacji sektora zdrowia w Polsce

Nowe cyfrowe obowiązki placówek zdrowia, stan realizacji projektów e-zdrowia w ramach KPO, cyberbezpieczeństwo, premierowe rozwiązania ułatwiające pracę lekarzy – KAMSOFT zaprasza na swoje flagowe 3-dniowe wydarzenie on-line „Nawigator e-Zdrowia” (20–22 maja 2026 r.). Tematem głównym jest ochrona przed cyberatakami na placówki zdrowia.

Cyberatak paraliżuje placówkę zdrowia. Walka ze skutkami trwa miesiącami

Udany atak hakerów szybko przeradza się w jeden z największych kryzysów, jakie może sobie wyobrazić placówka zdrowia: komputery nie działają, dostęp do dokumentacji medycznej pacjentów zostaje zablokowany, wizyty i planowane zabiegi trzeba odwołać. Panuje chaos informacyjny, pracownicy są pod ogromną presją, dział IT walczy z czasem, aby przywrócić działanie systemu IT; informacja o cyberataku szybko rozchodzi się w internecie. Skutki cyberataku odczuwalne są miesiącami, o czym przekonało się ostatnio kilka podmiotów, w tym m.in. Szpital Wojewódzki w Szczecinie, Bonifraterskie Centrum Medyczne oraz Centrum Medyczne „Eskulap” w Raciborzu.

Podczas Nawigatora e-Zdrowia eksperci KAMSOFT przedstawią scenariusze cyberataków, które naprawdę się wydarzyły, omówią aktualne zagrożenia – także te związane ze sztuczną inteligencją – oraz zaprezentują rozwiązania i rekomendacje pozwalające zwiększyć poziom ochrony przed atakami.

KSC i NIS2, Centralna e-Rejestracja, nowe rozwiązania wspomagające decyzje kliniczne

Rok 2026 to jeden z najbardziej intensywnych okresów cyfryzacji sektora zdrowia i farmacji. W życie wchodzą nowe regulacje związane z Krajowym Systemem Cyberbezpieczeństwa (KSC) nakładające na placówki medyczne obowiązek wdrożenia zaostrzonych standardów ochrony danych.

Do 1 lipca br. 2616 placówek zdrowia musi zintegrować się z Centralną e-Rejestracją, a już od 1 sierpnia system obejmie 8 kolejnych usług specjalistycznych. Eksperci KAMSOFT podpowiedzą, jak to zrobić oraz na jakie szczegóły zwrócić uwagę, aby obsługa pacjentów w CeR przebiegała sprawnie. Te informacje przydadzą się także tym placówkom, które już wdrożyły CeR.

Poradnik "Centralna e-Rejestracja"

Jednym z najgorętszych tematów jest sztuczna inteligencja. Jak wdrażać rozwiązania AI odpowiedzialnie, bezpiecznie, z korzyścią dla pacjentów i ułatwiając pracę personelowi medycznemu? Podczas Nawigatora e-Zdrowia eksperci IT zaprezentują nowe środowisko integracyjne dla rozwiązań AI, czyli API.MED oraz postępy wdrażania rozwiązań centralnych, takich jak Platforma Usług Inteligentnych.

Oprogramowanie dla placówek medycznych zmienia się z systemów zbierających dane medyczne w rozwiązania wspomagające decyzje medyczne w trakcie wizyty oraz redukujące obciążenia administracyjne. KAMSOFT ma już kilka tego typu narzędzi w swoim portfolio. Przykładem jest Analizator Terapii w systemie KS-SOMED wspierający lekarza w wyborze farmakoterapii.

Nawigator e-Zdrowia: strategie cyfryzacji i praktyczne warsztaty

Pierwszy dzień wydarzenia (20 maja) poświęcony jest rozwiązaniom IT dla farmacji, drugi (21 maja) – dla ochrony zdrowia. Trzeciego dnia (22 maja) zaplanowane są warsztaty dla użytkowników systemów KAMSOFT: KS-AOW, KS-SOMED, KS-PPS i SERUM.

Nawigator e-Zdrowia to konferencja organizowana dwa razy w roku przez KAMSOFT – jednego z wiodących dostawców rozwiązań IT dla ochrony zdrowia. Wydarzenie jest kierowane m.in. do przedstawicieli środowisk medycznych i farmaceutycznych.

Najważniejsze tematy w części dla aptek:

Najważniejsze tematy w części dla placówek zdrowia:

Dobre przygotowanie wizyty buduje zaufanie pacjentów, ułatwia diagnozę i pomaga uniknąć trudnych sytuacji
Dobre przygotowanie wizyty buduje zaufanie pacjentów, ułatwia diagnozę i pomaga uniknąć trudnych sytuacji

Poradniki dla lekarzy i pacjentów Naczelnej Izby Lekarskiej mają pomóc w organizacji wizyty i poprawnej komunikacji w gabinecie lub podczas teleporady. Jak podkreślają autorzy, dobra wizyta zaczyna się jeszcze przed wejściem pacjenta do gabinetu lekarskiego albo telekonsultacją.

Newsletter OSOZ

W publikacji znalazły się najważniejsze elementy prowadzenia wizyt stacjonarnych i teleporad – od odpowiedniego przygotowania i organizacji konsultacji, przez zasady skutecznej komunikacji z pacjentem, po kwestie formalne i prawne. Autorzy pokazują, jak krok po kroku prowadzić wizytę, budować relację opartą na zaufaniu oraz zadawać pytania pozwalające uzyskać od pacjenta ważne w procesie diagnozy i planowania leczenia informacje. We wnętrzu znalazły się również wskazówki dotyczące przekazywania zaleceń prostym i zrozumiałym językiem, organizacji teleporad, wyzwań charakterystycznych dla zdalnych konsultacji, prowadzenia dokumentacji medycznej i obowiązków formalnych związanych z udzielaniem świadczeń zdrowotnych.

Dobrze przygotowana wizyta to lepsza komunikacja i efekty leczenia

Do wizyty musi przygotować się zarówno lekarz, jak i pacjent. W przypadku lekarza najważniejsze jest wcześniejsze zapoznanie się z dokumentacją medyczną pacjenta, wynikami ostatnio wykonanych badań oraz poprzednimi rozpoznaniami. To może znacznie usprawnić przebieg wizyty i ograniczyć ryzyko pominięcia istotnych informacji. Ale tak samo ważne jest przygotowanie pacjenta. Według poradnika, pacjent musi określić jej główny cel: Chodzi o omówienie nowych objawów, kontrolę sposobu leczenia, interpretację wyników badań czy może o uzyskanie nowej recepty lub skierowania? Jasne sprecyzowanie oczekiwań pozwala lepiej wykorzystać ograniczony czas konsultacji. Autorzy rekomendują także przygotowanie krótkiej listy najważniejszych informacji zdrowotnych, obejmującej:

Poprawna komunikacja wpływa na bezpieczeństwo pacjenta

Dużą część poradnika poświęcono komunikacji między lekarzem a pacjentem. Autorzy zwracają uwagę, że wielu nieporozumień można uniknąć dzięki prostemu językowi i aktywnemu słuchaniu. Lekarz powinien rozpocząć rozmowę od pytania: „W czym mogę pomóc?” oraz ustalenia głównego celu wizyty. Rekomendowane jest stosowanie pytań otwartych i parafrazy, które pozwalają upewnić się, że obie strony właściwie rozumieją przekazywane informacje.

Należy unikać nadmiernego używania specjalistycznej terminologii. Jeśli pojawiają się pojęcia medyczne, powinny zostać wyjaśnione prostym językiem. Lekarz powinien również sprawdzić, czy pacjent zrozumiał przekazane informacje. Jedną z rekomendowanych metod jest poproszenie chorego o powtórzenie zaleceń własnymi słowami. Pacjent, który nie rozumie zaleceń, może błędnie przyjmować leki, nie wykonać badań kontrolnych lub nie zgłosić się na dalszą diagnostykę.

Teleporada nie jest uproszczoną wersją wizyty

Poradnik przypomina, że teleporada jest pełnoprawnym świadczeniem medycznym i wymaga równie starannego przygotowania jak konsultacja stacjonarna. Lekarze powinni zadbać o bezpieczeństwo danych i poufność rozmowy, korzystając ze sprawdzonego sprzętu oraz odpowiednich systemów komunikacji. Niezbędna jest także weryfikacja tożsamości pacjenta przed rozpoczęciem konsultacji.

Jednocześnie teleporada ma swoje ograniczenia. Jeśli lekarz uzna, że konieczne jest badanie fizykalne, powinien skierować pacjenta na wizytę stacjonarną.

Po stronie pacjenta ważne pozostają kwestie techniczne. W poradniku zaleca się wcześniejsze sprawdzenie połączenia internetowego, przygotowanie dokumentacji medycznej oraz wykonanie podstawowych pomiarów, takich jak temperatura, ciśnienie tętnicze czy poziom glukozy, jeśli mogą mieć znaczenie diagnostyczne.

Po każdej wizycie lub teleporadzie lekarz powinien niezwłocznie uzupełnić dokumentację, uwzględniając historię medyczną pacjenta, objawy, diagnozę, plan leczenia, zalecenia oraz zgody pacjenta. Choć obowiązek ten wynika z przepisów prawa, ma on również wymiar praktyczny. Dobrze prowadzona dokumentacja wspiera ciągłość opieki i ogranicza ryzyko błędów przy kolejnych konsultacjach.

W przeciążonym systemie ochrony zdrowia nawet pozornie drobne elementy, takie jak wcześniejsze przygotowanie listy leków, punktualność czy jasne przekazywanie informacji, przekładają się na skuteczniejsze leczenie i większe bezpieczeństwo pacjentów.

Pobierz Poradnik prowadzenia wizyt i teleporad dla lekarek i lekarzy

Pobierz Poradnik dla pacjentów i pacjentek

SALMED to najstarsze w Polsce targi medyczne. W nowej formule postawiono na rozbudowany program spotkań i debat

Znane od lat targi medyczne SALMED powracają jako SALMED Connect 2026. Od 19 do 21 maja w Poznaniu spotkają się przedstawiciele sektora ochrony zdrowia, kadra zarządzająca placówkami medycznymi, eksperci oraz dostawcy technologii.

Newsletter OSOZ

Wydarzenie będzie poświęcone najważniejszym wyzwaniom stojącym przed systemem ochrony zdrowia, od bezpieczeństwa i organizacji pracy placówek po cyfryzację oraz wdrażanie innowacyjnych rozwiązań. Rejestracja na targi umożliwia również udział w całym programie konferencyjnym.

W centrum tegorocznej uwagi znajdą się praktyczne aspekty funkcjonowania placówek medycznych i doświadczenia osób odpowiedzialnych za zarządzanie ochroną zdrowia. Wśród najważniejszych punktów programu znalazły się m.in.:

Program SALMED CONNECT 2026 koncentruje się na praktycznych rozwiązaniach związanych z cyberbezpieczeństwem, integracją systemów, regulacjami dotyczącymi AI, jakością leczenia oraz organizacją nowoczesnych placówek medycznych.

Wydarzenie będzie też przestrzenią do wymiany doświadczeń i budowania relacji między przedstawicielami różnych segmentów rynku, od producentów i dostawców technologii po menedżerów oraz decydentów sektora ochrony zdrowia.

SALMED CONNECT 2026
19–20 maja 2026
Poznań Congress Center
Bezpłatna rejestracja: www.salmed.pl

Perspektywy e-Zdrowia to organizowana przez Centrum e-Zdrowia konferencja o postępach cyfryzacji sektora zdrowia w Polsce
Perspektywy e-Zdrowia to organizowana przez Centrum e-Zdrowia konferencja o postępach cyfryzacji sektora zdrowia w Polsce

2 czerwca 2026 r. odbędzie się 7. edycja konferencji „Perspektywy e-Zdrowia” (stacjonalnie i online) organizowanej przez Centrum e-Zdrowia. Głównymi tematami będą cyfrowa transformacja systemu ochrony zdrowia oraz cyberbezpieczeństwo podmiotów leczniczych. Udział w wydarzeniu jest bezpłatny.

Newsletter OSOZ

Jakie kolejne projekty e-zdrowia planują MZ i CeZ? Jak wygląda realizacja projektów z KPO? Jak cyfryzować placówki zdrowia i nie paść ofiarą hakerów? Jak wzmocnić poziom cyberbezpieczeństwa w związku z NIS2? Na te pytania odpowiadzą eksperci Ministerstwa Zdrowia i Centrum e-Zdrowia podczas konferencji „Perspektyw e-Zdrowia”.

W programie m.in. zagadnienia związane z rozwojem e-usług, interoperacyjnością systemów, elektroniczną dokumentacją medyczną (EDM), telemedycyną oraz rozwiązaniami wdrażanymi w ramach dofinansowania z KPO. Eksperci omówią wdrażanie nowych usług cyfrowych z perspektywy pacjentów, podmiotów leczniczych i personelu medycznego.

Centralnym tematem konferencji będzie też cyberbezpieczeństwo. Rosnąca liczba cyberataków oraz nowe obowiązki wynikające z ustawy o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa i dyrektywy NIS2 sprawiają, że bezpieczeństwo cyfrowe jest obowiązkiem, a nie dodatkiem do działalności placówek zdrowia. Podczas konferencji eksperci CSIRT CeZ przedstawią praktyczne rekomendacje dotyczące zarządzania ryzykiem, ochrony danych medycznych oraz reagowania na incydenty bezpieczeństwa.

Podczas konferencji:

Wydarzenie odbędzie się 2 czerwca 2026 r. w Centrum Eventowym Butelkownia w Warszawie (Plac Konesera 3) i będzie transmitowanie on-line.

Dopasowanie pacjentów do lekarzy, czyli Centralna e-Rejestracja, to klasyczny przykład tzw. matching market, czyli rynku dopasowań – teorii ekonomii nagrodzonej nagrodą Nobla

Dostęp do pierwszej wizyty u lekarza specjalisty to rynek – po jednej stronie są pacjenci (popyt), a po drugiej – lekarze (podaż). Długie kolejki do specjalistów wynikają z dwóch czynników: brakuje lekarzy i rośnie liczba pacjentów oraz nie ma mechanizmu, który niewystarczającą liczbę wolnych terminów pozwoliłby wykorzystać w najlepszy możliwy sposób. W ekonomii mówi się o tzw. rynku dopasowań. W wywiadzie dla OSOZ, prof. Alvin E. Roth, laureat Nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii, opowiada, czy Centralna e-Rejestracja przywróci płynność działania rynku terminów u lekarzy specjalistów.

raport centralna e-rejestracja

Znalezienie terminu wizyty u lekarza: kto piewszy ten lepszy, reguła silniejszego, kwestia szczęścia

W swojej książce Who Gets What – and Why (Kto co dostaje i dlaczego?), prof. Alvin E. Roth przygląda się mechanizmom rynków niefinansowych, które nie funkcjonują poprawnie. Przykładowo, rynek dawców i biorców narządów czy rynek miejsc na uczelniach, które Roth nazywa „matching markets” („rynki dopasowań” albo „kojarzenia par”). Jak argumentuje, pozostawione mechanizmowi niewidzialnej ręki rynku stają się nieefektywne.

Aby przywrócić je do równowagi, często konieczne jest stworzenie centralnych mechanizmów sterowania (tzw. clearing, instytucja koordynująca). Nie kłócą się one z wolnorynkowymi mechanizmami rynkowymi ani nie są próbą centralnego sterowania, ale mają na celu usunięcie wad, często prowadzących do dużych nierówności społecznych i strat ekonomicznych.

Weźmy na przykład rynek dawców narządów. Dzisiaj istnieją centralne rejestry ułatwiające znalezienie dawcy. Dzięki temu minimalizowane są sytuacje, w których odpowiedni dawca istnieje, ale nie wie o nim biorca (w tym przypadku placówka czekająca na narząd dla pacjenta). Niestety, z reguły oczekujących na narządy biorców jest zdecydowanie więcej niż dawców. W takim przypadku konieczne jest opracowanie mechanizmu dopasowania uwzględniającego kryteria, np. pilności operacji przeszczepu ze względu na stan zdrowia chorego. Niektóre systemy zdrowia rozwinęły systemy oparte na algorytmach, które działają jak taki centralny rynek narządów, gdzie istnieją dokładne reguły określające, którzy pacjenci w pierwszej kolejności powinni mieć szansę na przeszczep. Innymi przykładami są dopasowanie rezydentów medycznych do szpitali albo uczniów do szkół.

Na podobnej analogii działa niefinansowy rynek wolnych terminów wizyt, gdzie uczestnicy – pacjenci i placówki zdrowia – muszą się sami do siebie dopasować. Pieniądz nie reguluje równowagi rynkowej – pacjent nie kupuje sobie wolnego terminu u lekarza w systemie publicznej ochrony zdrowia. W przeciwieństwie do rynku prywatnych wizyt, gdzie już taka nierównowaga nie występuje, bo dostępność do wizyt lekarskich reguluje cena.

Obecnie popyt (liczba chorych ze skierowaniem do specjalisty) często przekracza podaż (liczba świadczeniodawców oferujących usługi specjalistyczne), co generuje duże kolejki. Duża nierównowaga rynku wizyt prowadzi do patologii: pacjenci są zmuszani do korzystania z prywatnej opieki zdrowotnej, co podważa fundamenty publicznego systemu zdrowia, w którym wszyscy płacą składki i powinni mieć dostęp do świadczeń. Część pacjentów czeka cierpliwie miesiącami, podczas gdy inni znajdują termin po znajomości. Jeszcze inni ustawiają się w wyznaczonym terminie raz w roku o 4 rano w kolejce, bo takie zasady ustaliła przychodnia (nawet jeśli są niedopuszczalne) albo dzwonią codziennie do przychodni. Takich zaburzeń jest znacznie więcej i często okazuje się, że termin szybciej znajdują ci „najbardziej zaradni”, a nie ci, którzy go najbardziej potrzebują. Skutki znamy wszyscy: oczekując na termin wizyty wyznaczony za kilka miesięcy, stan zdrowia części pacjentów pogarsza się na tyle, że trafiają do szpitala, a niektórzy go nie dożywają.

Inaczej mówiąc, pacjent sam musi „polować” na termin: dzwonić, porównywać, chodzić od placówki do placówki, pytać albo po prostu godzić się na pierwszy dostępny termin, nawet jeśli nie odpowiada mu ani czas, ani miejsce. Z punktu widzenia ekonomii nie jest to efektywna alokacja zasobów, lecz rynek o tzw. wysokich kosztach wyszukiwania i niskiej przejrzystości informacji.

Do tych ułomności systemu przyzwyczailiśmy się, bo państwo nie dysponowało wcześniej narzędziami, aby je usunąć. I to widać po m.in. ogromnym niezadowoleniu społeczeństwa z systemu ochrony zdrowia.

Co z tym zrobić? W idealnym scenariuszu należałoby znacznie zwiększyć nakłady na ochronę zdrowia i zatrudnić tysiące dodatkowych lekarzy. Ale realia są takie, że nie ma ani dodatkowych pieniędzy, ani wystarczającej liczby pracowników ochrony zdrowia. Ale jest też trzecia droga. Dzięki cyfryzacji placówek zdrowia i budowie platformy komunikacji P1 pojawiła się szansa na zbudowanie centralnego mechanizmu dopasowania pacjentów do terminów. I taką rolę ma pełnić właśnie Centralna e-Rejestracja (nawet jeśli nie wiemy, czy dokładnie taka motywacja towarzyszyła pomysłodawcom CeR).

CeR idealnie wpisuje się w teorię profesora Rotha. Jeśli terminy istnieją, ale są rozsiane po dziesiątkach lokalnych systemów (lub dostępne spontanicznie, gdy ktoś odwoła wizytę) i niewidoczne z poziomu pacjenta, to kolejka nie musi oznaczać wyłącznie braku lekarzy. Może być także skutkiem fragmentacji informacji.

- Zwiększenie liczby lekarzy jest wyzwaniem na lata, dlatego najszybszą interwencją jest lepsza organizacja rynku terminów wizyt, aby ułatwić pacjentowi wejście do systemu - twierdzi Prof. Roth
– Zwiększenie liczby lekarzy jest wyzwaniem na lata, dlatego najszybszą interwencją jest lepsza organizacja rynku terminów wizyt, aby ułatwić pacjentowi wejście do systemu – twierdzi Prof. Roth

Państwo wchodzi w rolę koordynatora terminów wizyt i wprowadza cywilizowane zasady

Rolą instytucji koordynującej jest zbieranie preferencji obu stron, określenie najlepszej zasady dopasowania stron rynku – czyli pacjenta i placówki zdrowia – i stworzenie algorytmu, który automatycznie ich łączy.

Aby zapewnić stabilność działania systemu, ważne jest wbudowanie mechanizmów zapewniających idealne dopasowanie i demotywujących do rezygnacji z zaproponowanej przez system opcji na rzecz innej. W przypadku Centralnej e-Rejestracji motywatorem dla pacjenta jest możliwość znalezienia terminu według ściśle określonych kryteriów miejsca albo czasu bez dzwonienia albo chodzenia od przychodni do przychodni. Algorytm CeR ma też wbudowanych kilka innych zasad, jak dopasowywanie miejsca w kolejce (np. przypadek pilny lub stabilny albo specjalne uprawnienia chorych) czy zasada zwracania do systemu terminu odwołanego przez pacjenta w zależności od tego, kiedy to nastąpiło.

Motywacją do zachowania przydzielonego przez pacjenta terminu jest przesunięcie na koniec kolejki, jeżeli pacjent nie odwoła ani nie zmieni wyznaczonego terminu i nie pojawi się u lekarza. Ten mechanizm dyscyplinujący gwarantuje, że cały system będzie stabilny.

Kolejnym warunkiem funkcjonowania dopasowań jest odpowiednia gęstość rynku, czyli liczba uczestników. To dlatego CeR jest obowiązkowa. W innym przypadku dopasowania byłyby po prostu nieefektywne, czego przykładem jest okres pilotażu, kiedy system mógł sugerować, że pierwszy wolny termin wizyty u kardiologa jest w placówce oddalonej o 20 km, bo ta była podłączona do systemu. Tymczasem wolne terminy mogła mieć przychodnia kardiologiczna za rogiem, ale skoro nie była w systemie, nie była na liście. W takim przypadku stare ułomności pozostają, bo pacjenci wiedzą, że nadal można znaleźć lepszy termin poza systemem. Na tym przykładzie widać, jak ważne w mechanizmie dopasowania jest objęcie całego rynku systemem.

Do tego system musi też działać szybko, aby uczestnik dopasowywany (pacjent) otrzymywał najlepszą z możliwych opcji, nie zmuszając go do desperackich decyzji lub zbyt dużych kompromisów, których nie jest w stanie zaakceptować. Dlatego powstał mechanizm poczekalni i priorytetyzacji przypadków (pilny/stabilny) – jeśli pacjent nie chce lub nie może skorzystać z wolnego terminu u kardiologa oddalonego o 20 km, a jego stan jest stabilny, może czekać na przyznanie mu takiego, który najbardziej mu odpowiada.

W odpowiedzi na nasze pytanie dotyczące mechanizmu Centralnej e-Rejestracji, prof. Alvin Roth potwierdza, że dopasowywanie pacjentów do lekarzy to klasyczny przykład tzw. matching market, czyli rynku dopasowań. Ale podkreślił też, że skuteczność centralnego systemu zależy od wielu czynników, takich jak geografia, organizacja opieki i zachowania uczestników rynku. Problem dostępności do specjalistów można analizować nie tylko przez pryzmat „za małej liczby lekarzy”, ale także jako problem wadliwego dopasowania pacjentów do istniejącej podaży terminów. I skoro zwiększenie liczby lekarzy jest wyzwaniem na lata, najszybszą interwencją jest lepsza organizacja rynku pierwszorazowych terminów, aby ułatwić pacjentowi wejście do systemu.

Efektywność Centralnej e-Rejestracji będzie zależeć od dyscypliny pacjentów

CeR to bezprecedensowa próba zastosowania ekonomii projektowania rynku do jednego z największych wyzwań publicznej ochrony zdrowia: jak sprawić, by dostępne terminy wizyt przestały być ukrytym zasobem, a zaczęły działać jak przejrzysty, koordynowany system alokacji. Alvin Roth mówi, że instytucja pośrednicząca ma wiele innych zalet. Przykładowo, niedobory zasobów nie występują z reguły równomiernie na całym rynku, ale mogą mieć charakter lokalny. Zdarza się, że pacjenci dojeżdżają godzinami do znanej placówki (do której zadzwonili, bo dowiedzieli się od znajomych), bo nie wiedzą, że mogą umówić się u specjalisty z tego samego miasta. W Polsce niedobory terminów do najbardziej obleganych specjalistów na pewno mają charakter systemowy, ale widać też duże lokalne dysproporcje w dostępie do usług medycznych.

Trzeba jasno sobie powiedzieć: CeR może zwiększyć efektywność rynku organicznych terminów, ale nie rozwiązuje wszystkich problemów. Jednym z nich jest geografia. Mało który pacjent z Rzeszowa zgodzi się na wizytę u kardiologa ze Szczecina – koszty i czas dojazdu są zbyt duże. Do tego każda osoba musi samodzielnie określić granice kompromisu pomiędzy np. niepasującymi ze względu na pracę terminami przed południem a odległością wizyty. Czy jestem w stanie poczekać 3 tygodnie dłużej albo nawet trafić do wirtualnej poczekalni, ale wizyta odbędzie się o 17.00, czy jednak wziąć termin na 11.00 za 2 tygodnie, choć będę musiał się zwolnić z pracy?

System nie podejmuje decyzji za pacjenta, ale ma pomóc w dopasowaniu preferencji do zasobów. W przypadku zdrowia dylemat jest duży. Gdy terminów jest pod dostatkiem (jak np. na mammografię), kryteria wyszukiwania będą odgrywały dużo większą rolę niż dla wizyt u kardiologa, gdzie pacjentowi zależy na dostaniu się do lekarza najszybciej, nawet jeśli przypadek określono jako stabilny. Dla badania mammograficznego CeR będzie więc pełnić bardziej rolę wyszukiwarki niż mechanizmu dopasowania. Inaczej jest jednak w większości wizyt specjalistycznych, gdzie terminów brakuje.

Newsletter OSOZ

Według ekonomistów, CeR nie jest więc „narodową bazą wolnych terminów”, ale narzędziem regulującym lokalną i regionalną podaż i wykorzystującym optymalnie, w czasie rzeczywistym, dostępne zasoby.

I to samo powiedział nam Roth: Centralna e-Rejestracja ma sens tylko wtedy, gdy jest czymś więcej niż prostą wyszukiwarką. Skuteczna instytucja koordynująca nie tylko pokazuje wolne terminy wizyt, ale też porządkuje zasady dostępu, ogranicza chaos i zwiększa transparentność. Ale zaznacza jednocześnie, że duży obszar terytorialny praktycznie dyskwalifikuje CeR do umawiania np. wizyt u lekarzy POZ. Każdy chce mieć swojego lekarza blisko, aby uzyskać pomoc w nagłych przypadkach.

Także wirtualna poczekalnia, do której pacjent może trafić, jeśli nie ma wolnych terminów, podobna jest do innych istniejących algorytmów dopasowania stosowanych przykładowo przy przydziale miejsc w szkołach czy rezydenturach. Roth podkreśla, że zasady priorytetyzacji przypadków stabilnych i pilnych w ochronie zdrowia są kluczowe, bo rynek wizyt jest wysoce dynamiczny i reguły zarządzania kolejką muszą uwzględniać kryteria medyczne.

Każdy system publiczny ma swoje dziury. CeR też będzie je miała

Jedną z najważniejszych tez Rotha jest to, że źle zaprojektowane rynki mają tendencję do „unraveling”, czyli obchodzenia oficjalnych reguł przez uczestników. Jeśli centralny mechanizm jest zbyt sztywny, zbyt wolny albo nie odpowiada na potrzeby użytkowników, rynek zaczyna tworzyć kanały boczne.

– W ochronie zdrowia to zjawisko jest szczególnie dobrze znane. Gdy publiczny system nie zapewnia sprawnego dostępu, pacjenci szukają pomocy prywatnie, a pacjenci i placówki zaczynają funkcjonować równolegle w dwóch obiegach – mówi Roth. CeR wprowadza koordynację i sprawiedliwe zasady na poziomie centralnym. Nawet jeśli pacjent uda się do placówki, dostanie ten sam termin co w aplikacji mojeIKP. Świadczeniodawca nie ma możliwości przesunięcia pacjenta o kilka pozycji w kolejce. Z jednym wyjątkiem – osoby ze specjalnymi uprawnieniami (np. honorowi dawcy krwi) mają wyższy priorytet, ale muszą przedłożyć odpowiedni dokument w placówce zdrowia (dlatego nie mogą umawiać się przez Internet).

Alvin Roth jest autorem książki „Kto co dostaje i dlaczego”, w której opisuje swoją teorię ekonomii kojarzenia stron transakcji i projektowania rynku
Alvin Roth jest autorem książki „Kto co dostaje i dlaczego”, w której opisuje swoją teorię ekonomii kojarzenia stron transakcji i projektowania rynku

Roth zaznacza też, że system musi być maksymalnie prosty i sprawiedliwy, aby pacjenci uznali go za użyteczny. Obowiązkowość nie rozwiązuje w całości tego problemu, bo niezadowolenie może kumulować się w postulaty, np. likwidacji systemu po latach i jeszcze większą frustrację pacjentów.

Na pytanie, czy mechanizm dopasowania może sam przywrócić równowagę na rynku, na którym popyt jest praktycznie nieograniczony, a podaż ograniczona, Roth odpowiada ostrożnie: „Mechanizm ma znaczenie, ale nie działa w próżni. CeR może poprawić koordynację, zmniejszyć chaos informacyjny i ograniczyć część sztucznie generowanych kolejek. W długim okresie nie zastąpi jednak reform i lepszej organizacji ambulatoryjnej opieki specjalistycznej; nie jest odpowiedzią na rosnące oczekiwania pacjentów.”

Ale jak podkreśla MZ, celem CeR jest przede wszystkim lepsze zarządzanie dostępnością wizyt. Obecnie tzw. no-shows, gdy pacjent nie pojawia się u lekarza i nie odwołuje terminu, odpowiadają za bardzo duże marnotrawstwo wolnych terminów u specjalistów. Szacuje się, że co roku w ten sposób przepadają miliony wolnych slotów, z których mogliby skorzystać inni pacjenci. CeR przesyła przypomnienia, aby pacjent nie zapomniał o wizycie. Chory może łatwo odwołać wizytę SMS-em (do tej pory trzeba było dzwonić do przychodni, co nie było łatwe) i w ten sposób terminy szybko wracają do systemu i mogą być wykorzystane przez innych.

Badania pokazują, że algorytmy dopasowania mogą poprawić dostępność bez zwiększania liczby lekarzy

Teoria ekonomii projektowania rynku Rotha działa w praktyce, a jej skuteczność potwierdziły liczne badania. Przykładem jest analiza norweskiego systemu przydziału wizyt u lekarzy rodzinnych, opisana w pracy Designing Dynamic Reassignment Mechanisms: Evidence from GP Allocation. Punktem wyjścia badania była obserwacja, że system oparty wyłącznie na zasadzie „kto pierwszy, ten lepszy” może blokować efektywne dopasowanie pacjenta do terminu wizyty. Autorzy udowodnili, że wielu pacjentów mogłoby zostać szybciej przypisanych do lekarzy ich wyboru, gdyby zastosowano zaawansowany mechanizm dopasowania. Opracowany algorytm Top Trading Cycles (TTC) pozwolił zmniejszyć liczbę pacjentów stojących w kolejkach nawet o 23 proc.

To kolejny dowód, że dostępność świadczeń nie zależy wyłącznie od liczby lekarzy czy kontraktów z NFZ, ale również od tego, jak zaprojektowany jest sam mechanizm przydziału wolnych terminów wizyt. Część problemu kolejek może mieć charakter organizacyjny, a nie tylko podażowy.

Czy CeR poprawi więc dostępność do specjalistów? Na ostateczny werdykt trzeba będzie poczekać kilka lat. Jak powiedział nam Roth, mechanizm nie jest „złotym środkiem” i musi być wsparty zmianami systemowymi. Wiele zależy od zachowań pacjentów: czy będą odwoływać wizyty, od ich elastyczności i gotowości do umówienia się na wizytę w nieznanych im placówkach, oddalonych o kilka, kilkanaście kilometrów (kwestia zaufania, gotowości i możliwości podróży), od upowszechnienia się aplikacji mojeIKP i IKP, za pomocą których najłatwiej odwołać wizytę oraz wyszukać termin według swoich preferencji.

Roth ostrzega przed CeR ograniczoną do roli tablicy ogłoszeń terminów wizyt. Algorytm będzie wymagał modyfikacji, aby obejmował inteligentne reguły odpowiadające zmieniającym się potrzebom społecznym i medycznym.

Jedno jest pewne: CeR cywilizuje rynek pierwszorazowych wolnych terminów do specjalistów i kończy erę patologii oraz „polowania” na wizytę. Nie likwiduje wszystkich nierówności, bo wielu pacjentów nadal będzie wypychanych do systemu prywatnego, gdzie nie trzeba czekać tak długo jak w systemie publicznym (dlatego sektor prywatny pełni dużą rolę jako mechanizm równoważenia rynku publicznej ochrony zdrowia). Badanie ONZ wskazuje, że aż 20% zasobów w ochronie zdrowia jest marnowanych i nieefektywnie wykorzystywanych. Zmniejszenie tego odsetka o kilka procent przy budżecie NFZ na 2026 rok w wysokości 217 mld zł oznaczałoby oszczędności liczone w milionach, miliardach złotych.

Sztuczna inteligencja nie zastąpi lekarzy, ale może ich bardzo wzmocnić - mówi kardiolog Michał Nedoszytko
Sztuczna inteligencja nie zastąpi lekarzy, ale może ich bardzo wzmocnić – mówi kardiolog Michał Nedoszytko

Polski lekarz Michał Nedoszytko zdobył 3. miejsce w hackathonie zorganizowanym przez Anthropic, amerykańskiego giganta AI. Jego system postwizyty lekarskiej został wybrany spośród 13 tys. innych pomysłów. Rozmawiamy o nowościach AI dla medycyny i tym, jak teraz każdy lekarz w kilka godzin może stworzyć prototyp systemu AI do opieki nad pacjentem i to bez umiejętności programowania.

newsletter osoz

Jak to się stało, że kardiolog zaczął zajmować się AI?

Informatyką zajmuję się od ponad 20 lat. Stworzyłem m.in. wyszukiwarkę leków, systemy elektronicznej dokumentacji medycznej, platformy do zarządzania dyżurami. Za każdym razem pojawiał się jednak ten sam problem: administracja. Zadania związane z dokumentacją i tzw. papierologią zajmują zbyt dużo czasu.

Cztery lata temu bardzo głęboko wszedłem w obszar sztucznej inteligencji. W mojej specjalizacji, czyli w kardiologii inwazyjnej, zacząłem trenować sieci neuronowe, które miały rozpoznawać określone zmiany w obrazach koronarograficznych.

Na początku było to bardzo ciekawe doświadczenie, ponieważ takich rozwiązań nie było wiele. W medycynie AI ograniczała się głównie do radiologii i analizy obrazów. Kiedy pojawił się ChatGPT, bardzo szybko zrozumiałem, jak ogromny potencjał ma ta technologia w części administracyjnej ochrony zdrowia. AI może pomóc w tej „szarej strefie” pracy lekarza, pochłaniającej ogromną ilość czasu na czynności administracyjne.

Dlatego zacząłem od projektu prewizyty, czyli systemu zbierającego wywiad z pacjentem przed wizytą. Celem było usprawnienie części wywiadu medycznego. Okazało się, że działa to bardzo dobrze. Rozwiązanie funkcjonuje obecnie zarówno w Polsce, jak i w Belgii oraz jest dostępne na kilku platformach.

W obszarze AI w ochronie zdrowia dzieje się tak dużo, że trudno nadążyć za wszystkimi nowościami. Czy może Pan podsumować najważniejsze z nich?

Można je podzielić na dwa główne obszary. Pierwszy to część administracyjna, czyli wszystko to, co jest związane z wywiadem, dokumentacją medyczną i zbieraniem informacji o pacjencie. Dotyczą one bezpośrednio wizyty lekarskiej. Bardzo wyraźnym trendem są obecnie tzw. AI scribes, czyli systemy, które słuchają rozmowy między pacjentem a lekarzem i automatycznie tworzą dokumentację medyczną.

Większość tych systemów skupia się na wspomaganiu pracy lekarza: generuje notatki z wizyty i pomaga w tworzeniu dokumentacji. Jest jeszcze trzeci element, który zaprezentowałem podczas hackathonu organizowanego przez Anthropic, czyli rozwiązania skierowane bezpośrednio do pacjenta po wizycie. AI pomaga pacjentowi zrozumieć zalecenia oraz kolejne kroki w procesie leczenia.

Jeżeli natomiast chodzi o część kliniczną, pojawia się wiele bardzo ciekawych projektów. W mojej specjalizacji, czyli w kardiologii, istnieją już systemy analizujące elektrokardiogram, które potrafią wykrywać informacje niewidoczne dla człowieka.

Na przykład na podstawie zapisu EKG można określić nie tylko klasyczne parametry, ale również przewidywać takie kwestie jak płeć pacjenta, niewydolność serca czy nawet zaburzenia tarczycy. Powstaje bardzo dużo systemów, które wykrywają zależności w danych, których wcześniej nie analizowaliśmy. W radiologii można np. na podstawie obrazów wykrywać choroby metaboliczne, takie jak cukrzyca.

Trzeba jednak podkreślić, że tylko niewielka część tych rozwiązań została już w pełni zwalidowana klinicznie. Jednym z przykładów jest system analizujący EKG, który potrafi wykrywać zamknięcie tętnicy wieńcowej inną metodą niż standardowe kryteria stosowane w kardiologii. Czasami okazuje się nawet skuteczniejszy niż lekarz.

Oprócz tego istnieje jeszcze cały obszar rozwiązań skierowanych bezpośrednio do pacjenta. W Stanach Zjednoczonych widać obecnie prawdziwy boom. OpenAI zaprezentowało swojego asystenta ChatGPT Health. Są też Claude for Healthcare od Anthropic oraz Copilot Health od Microsoftu. A nad tym wszystkim pojawia się jeszcze Apple, które prawdopodobnie w pewnym momencie spróbuje bardzo mocno wejść w ten obszar.

Niedawno byłem w San Francisco. Była to moja druga wizyta po ośmiu latach przerwy. Kiedy zobaczyłem, co dzieje się tam dzisiaj, miałem wrażenie, że to trochę science fiction.

Pobierz bezpłatny raport "AI w ochronie zdrowia"
Pobierz bezpłatny raport „AI w ochronie zdrowia”

Ochrona zdrowia jest jednak dość konserwatywnym sektorem. Wynika to z potrzeby zapewnienia bezpieczeństwa pacjentów. W efekcie nowe technologie bardzo wolno trafiają do systemu ochrony zdrowia, a pacjenci coraz częściej sięgają po narzędzia takie jak ChatGPT. Czy to pozytywny czy negatywny trend?

Tak, oczywiście zagrożenia istnieją. Systemy oparte na sztucznej inteligencji mogą halucynować, dlatego absolutnie potrzebne są odpowiednie ramy legislacyjne. Trzeba jednak znaleźć złoty środek. Ja osobiście bardzo lubię sytuacje, kiedy pacjenci przychodzą do mnie po konsultacji z ChatGPT. Wcześniej przychodzili z „Doktorem Google” i wtedy naprawdę trzeba było filtrować bardzo dziwne informacje z różnych stron internetowych.

W przypadku AI rozmowa często jest bardziej uporządkowana. Warto też pamiętać, że obecne modele działają probabilistycznie i odpowiedzi mogą się nieco różnić. Czasami pojawiają się halucynacje. Z drugiej strony, moja obserwacja kliniczna jest taka, że ludzie również się mylą. Kiedy pytam pacjenta, jakie przyjmuje leki, bardzo często lista, którą otrzymuję, wymaga weryfikacji.

Medycyna rozwija się wolniej niż informatyka, ponieważ dotyczy zdrowia i życia ludzi. Nie możemy sobie pozwolić na eksperymenty bez odpowiedniej walidacji. Opieramy się na zasadach evidence-based medicine. Jednocześnie narzędzia AI umożliwiają bardzo szybkie prototypowanie pomysłów. Lekarze mają w głowie wiele świetnych pomysłów. Do tej pory mogli je głównie publikować w artykułach naukowych. Dziś dzięki narzędziom takim jak Claude czy Codex można bardzo szybko stworzyć działający prototyp. Oczywiście każdy taki system musi później zostać sprawdzony przez profesjonalnych informatyków pod kątem bezpieczeństwa, zgodności z regulacjami i jakości kodu.

Podczas hackathonu Anthropic, w którym miałem okazję brać udział, wiele osób, które zajęły miejsca na podium, nie było informatykami. Wygrał np. prawnik z Kalifornii, który stworzył system wspierający proces uzyskiwania pozwoleń administracyjnych. Był też inspektor dróg publicznych z Ugandy, który zaprogramował system analizujący nagrania z samochodów i przewidujący koszty naprawy dróg. Jeszcze inna osoba wymyśliła system zarządzania rojem dronów do poszukiwania zaginionych osób.

Hackathon pokazał, że ludzie posiadający wiedzę domenową mogą dziś znacznie szybciej tworzyć rozwiązania technologiczne niż informatycy. Trzeba jednak oddzielić hype od rzeczywistości. W ochronie zdrowia nie ma miejsca na błędy. Mój system postwizyty działa bardzo dobrze, ale wciąż jest prototypem hackathonowym. Nie jest to jeszcze produkt gotowy do wdrożenia klinicznego. Same koszty stworzenia prototypu są jednak dziś dramatycznie niższe niż jeszcze rok temu.

Co chce Pan zmienić tworząc rozwiązania AI dla zdrowia?

Zależy mi na poprawie workflow klinicznego i zwiększeniu efektywności pracy. Przez ostatnie lata zawsze koncentrowałem się na poprawianiu procesów. Bardzo często okazywało się, że kiedy usprawniamy proces, automatycznie poprawiają się także wyniki leczenia pacjentów.

System prewizyty powstał przede wszystkim po to, aby zaoszczędzić czas i zautomatyzować część wywiadu. W Belgii dużo mniej czasu spędzam dziś w pracowni kardiologii interwencyjnej niż kiedyś w Polsce, natomiast znacznie więcej pracuję w poradni. W takiej pracy bardzo szybko zauważa się, że wiele procesów jest powtarzalnych. W pewnym momencie pomyślałem, że bardzo przydałby się asystent, który pomógłby uporządkować te informacje i nadać im strukturę.

Okazało się jednak, że korzyści nie dotyczą tylko oszczędności czasu. Zauważyłem coś jeszcze – jeżeli pacjent wypełnia wywiad przed wizytą w domu, przychodzi do gabinetu zupełnie inaczej przygotowany. Wie już, jakie pytania mogą się pojawić i w jakim kierunku będzie prowadzona rozmowa. To sprawia, że sama interakcja z pacjentem ma znacznie wyższą jakość. Pytania typu „jakie leki pan/pani przyjmuje?” często zajmują dużo czasu w gabinecie. Tymczasem w domu pacjent może spokojnie sprawdzić listę leków, zapytać partnera czy partnerkę i wszystko dokładnie zapisać.

Dzięki temu wizyta może szybciej przejść do meritum. Możemy skupić się na diagnostyce i leczeniu, a nie na zbieraniu podstawowych informacji. Uważam więc, że poprzez usprawnienie procesu można bezpośrednio poprawić jakość leczenia i efektywność diagnostyki. Oczywiście, w medycynie potrzebne są na to dowody, dlatego pracuję teraz nad badaniem, które pozwoli to udokumentować.

Tutaj ujawniają się różnice między Europą a Stanami Zjednoczonymi. Ten pomysł miałem już trzy lata temu. Kiedy rezerwowałem domenę dla projektu, od razu pomyślałem, że świetnie byłoby udostępnić takie narzędzie bezpośrednio pacjentom. Nie próbowałem jednak robić tego w Europie, ponieważ wiedziałem, jak trudne byłoby to pod względem regulacyjnym.

Byliśmy pierwszym szpitalem w Brukseli, który wprowadził ChatGPT do praktyki klinicznej w formie pilotażu. Kiedy tylko zaczęliśmy z niego korzystać, bardzo szybko pojawił się inspektor ochrony danych z pytaniem, co właściwie robimy. Na szczęście wszystko było bardzo dobrze przygotowane od strony prawnej, więc nie było żadnych konsekwencji. Ale dobrze pokazuje to klimat, w którym funkcjonujemy.

Często, zanim zaczniemy coś budować, już myślimy o wszystkich powodach, dla których może się to nie udać. Ja oczywiście w pełni podzielam europejskie wartości – szacunek do prywatności i ochrony danych jest absolutnym priorytetem. Musimy jednak znaleźć pewien balans. Jeżeli będziemy zbyt ostrożni, Europa może mieć problem z innowacjami.

Pobierz bezpłatny "Atlas cyfryzacji ochrony zdrowia 2026". We wnętrzu: 17 rozmów o kierunkach rozwoju sektora zdrowia
Pobierz bezpłatny „Atlas cyfryzacji ochrony zdrowia 2026”. We wnętrzu: 17 rozmów o kierunkach rozwoju sektora zdrowia

Technologia zmienia także role lekarza i pacjenta. Pacjenci są przyzwyczajeni do tego, że płacą składkę zdrowotną i w zamian otrzymują wszystkie świadczenia bezpłatnie. Tymczasem w przypadku systemów takich jak prewizyta część pracy administracyjnej przenosi się na pacjenta. Z kolei lekarz może mieć poczucie, że odbiera mu się pewne kompetencje. Czy Pana zdaniem ta zmiana kulturowa może być trudniejsza niż samo wdrożenie technologii?

Tak, zdecydowanie. Testowaliśmy to rozwiązanie w wielu specjalizacjach i reakcje lekarzy były różne. Niektórzy mówili wprost: „Nie, wolę sam przeprowadzić wywiad i mieć pełną kontrolę nad rozmową”. Są też specjalizacje, w których wywiad stanowi tylko część wizyty, a większość czasu zajmują procedury techniczne. Tak jest np. w kardiologii, ginekologii czy okulistyce. W tych specjalizacjach adopcja była znacznie łatwiejsza.

Warto też podkreślić, że wartość dodana takiego rozwiązania nie polega wyłącznie na oszczędności czasu. Pacjent przygotowuje się wcześniej do wizyty i lepiej rozumie jej przebieg. Nie chodzi o to, aby zastąpić wywiad lekarski. Chodzi o to, aby lekarz otrzymał wstępny szkic informacji.

Lekarz zawsze musi te informacje zweryfikować. To nie jest system, który automatycznie zapisuje wszystko w dokumentacji medycznej bez kontroli. Można to porównać do sytuacji, w której przed planowanym zabiegiem pielęgniarka lub sekretarka telefonicznie zbiera wywiad z pacjentem. Dzięki temu anestezjolog podczas wizyty ma już przygotowane podstawowe informacje.

Uważam więc, że sztuczna inteligencja nie zastąpi lekarzy, ale może ich bardzo wzmocnić. Jak każda nowa technologia, wymaga jednak czasu, aby została zaakceptowana. Pojawiają się już badania pokazujące, że lekarze korzystający z AI scribes są bardziej zadowoleni z pracy. W Stanach Zjednoczonych istnieją także dodatkowe bodźce finansowe związane z jakością dokumentacji medycznej. Dlatego tam adopcja tych narzędzi jest szybsza niż w Europie.

Tam też do ochrony zdrowia wchodzą duże firmy big-tech, jak Amazon czy Apple…

Tak, ale ich rozwiązania są przede wszystkim skierowane do użytkowników końcowych, czyli pacjentów. W Europie będziemy mieli pewne opóźnienie, ponieważ nie mamy jeszcze dostępu do wszystkich tych narzędzi. W Stanach Zjednoczonych ich obecność może jednak zwiększyć zaufanie społeczne do technologii AI w zdrowiu. Healthcare stanowi około 20 proc. amerykańskiego PKB, więc jest to ogromny rynek.

Jeżeli chodzi o sztuczną inteligencję w ochronie zdrowia, pojawia się pewien paradoks. Brakuje lekarzy i nic nie wskazuje na to, aby miało się to zmienić. Mimo to innowatorzy wciąż podkreślają, że technologia nie zastąpi lekarzy. Z czego to wynika? Z wrażliwości sektora zdrowia i znaczenia relacji lekarz–pacjent?

Myślę, że są tu dwa aspekty. Pierwszy to aspekt ludzki. W medycynie istnieją sytuacje, w których kontakt z człowiekiem jest absolutnie niezbędny. Nie wyobrażam sobie, aby informację o ciężkiej chorobie, np. nowotworze, przekazywał pacjentowi system AI.

Drugi aspekt dotyczy struktury pracy lekarza. Istnieje ogromna liczba zadań administracyjnych, które nie wymagają kompetencji lekarskich. Wraz z cyfryzacją ochrony zdrowia obiecywano nam, że praca stanie się łatwiejsza. W praktyce okazało się, że pojawiło się jeszcze więcej dokumentów, formularzy i tabel do wypełnienia. Lekarze spędzają ogromną część czasu na pracy administracyjnej. Uważam, że ochrona zdrowia jest jedną z najmniej zoptymalizowanych gałęzi gospodarki. AI daje wreszcie nadzieję, że lekarze będą mogli wrócić do swojej podstawowej roli, czyli leczenia pacjentów.

Ok. 13% dorosłych Polaków przeszło w ostatnich 5 latach zabieg medycyny estetycznej. 20% poważnie o tym myśli – wynika z ogólnopolskiego badania. Na rynku przybywa gabinetów, które też muszą prowadzić elektroniczną dokumentację medyczną

Rynek medycyny estetycznej w Polsce rozwija się bardzo dynamicznie, a placówki oferujące usługi w tym obszarze muszą prowadzić profesjonalną dokumentację medyczną. Jaki system IT wybrać, aby spełnić rosnące wymagania dokumentacyjne i płynnie zarządzać placówką na coraz bardziej konkurencyjnym rynku?

Dokumentacja medyczna. Zabezpieczenie na wypadek roszczeń, ale przede wszystkim lepsza organizacja pracy

W polskim prawie nie istnieje jednoznaczna definicja medycyny estetycznej, a sposób kwalifikowania poszczególnych zabiegów bywa różnie interpretowany. W praktyce część procedur – szczególnie tych bardziej inwazyjnych – wykonywana jest w podmiotach medycznych przez lekarzy i podlega przepisom właściwym dla działalności leczniczej.

Dla właścicieli placówek oznacza to jedno: sprawna organizacja pracy i właściwe prowadzenie dokumentacji medycznej stają się elementami bezpiecznego funkcjonowania biznesu. Właśnie dlatego coraz większą rolę w codziennej pracy odgrywają nowoczesne systemy informatyczne wspierające zarządzanie placówką.

W realiach rosnącej konkurencji na rynku usług estetycznych odpowiednie zarządzanie placówką ma również bezpośredni wpływ na jej rentowność. Optymalizacja harmonogramów wizyt, ograniczenie liczby nieodwołanych konsultacji czy sprawna obsługa administracyjna mogą realnie zwiększyć liczbę przyjmowanych pacjentów bez konieczności rozbudowy zespołu.

Rozwiązanie IT, które porządkuje pracę gabinetów medycyny estetycznej

Placówki wykonujące zabiegi estetyczne często działają w modelu ambulatoryjnym lub tzw. szpitala jednego dnia. Oznacza to dużą liczbę wizyt, konsultacji i zabiegów realizowanych w krótkim czasie. W takich warunkach niezwykle ważna jest sprawna koordynacja wszystkich etapów obsługi pacjenta – od pierwszego kontaktu, przez konsultację i planowanie zabiegu, aż po dokumentację i rozliczenie.

Na rynku jest wiele systemów IT tworzonych tylko z myślą o gabinetach medycyny estetycznej. Wybierając oprogramowanie, trzeba jednak myśleć nie tylko o interfejsie graficznym, ale przede wszystkim o tym, że w najbliższych latach można spodziewać się coraz większej regulacji tego rynku – wymagania w zakresie dokumentacji zabiegów będą rosły, za czym stoją względy bezpieczeństwa klientów.

Przykładowym rozwiązaniem, z którego korzystają tysiące placówek w całej Polsce, jest system medyczny SERUM (firma KAMSOFT) zaprojektowany dla podmiotów wykonujących działalność leczniczą, placówek zabiegowych, przychodni, a także indywidualnych praktyk lekarskich i pielęgniarskich.

Dla właścicieli gabinetów medycyny estetycznej oferuje wsparcie w zarządzaniu biznesem. System pozwala lepiej kontrolować obłożenie grafiku specjalistów, planować dostępność gabinetów zabiegowych i analizować strukturę świadczonych usług oraz realizować rozliczenia z personelem. SERUM wspiera codzienną pracę zespołu medycznego i administracyjnego, umożliwiając prowadzenie elektronicznych kartotek pacjentów, planowanie wizyt i zabiegów oraz zarządzanie dokumentacją medyczną w jednym, spójnym systemie.

Dzięki temu personel może poświęcić więcej czasu pacjentowi, a mniej czasu czynnościom administracyjnym.

Nowoczesna technologia pomaga w organizacji pracy

SERUM działa w modelu chmurowym (SaaS), dzięki czemu personel może korzystać z niego z różnych lokalizacji – przy zachowaniu wysokiego poziomu bezpieczeństwa danych. Informacje dotyczące pacjentów są chronione wielopoziomowymi zabezpieczeniami, w tym możliwością zastosowania wieloskładnikowego uwierzytelniania (MFA).

System wspiera takie obszary funkcjonowania placówki, jak:

Dzięki temu wszystkie najważniejsze informacje znajdują się w jednym systemie, co znacząco ułatwia organizację pracy i ogranicza ryzyko błędów administracyjnych.

Serum pozwala na integrację z innymi systemami i sprzętem diagnostycznym oraz spełnia wymagania dokumentacyjne nakładane przez NFZ i MZ
Serum pozwala na integrację z innymi systemami i sprzętem diagnostycznym oraz spełnia wymagania dokumentacyjne nakładane przez NFZ i MZ

Dokumentacja medyczna jako element bezpieczeństwa placówki

W przypadku działalności medycznej właściwie prowadzona dokumentacja ma ogromne znaczenie – zarówno z punktu widzenia organizacji pracy, jak i bezpieczeństwa prawnego.

W sytuacji reklamacji pacjenta, powikłań po zabiegu czy ewentualnego postępowania sądowego dokumentacja pozwala odtworzyć przebieg wizyty, konsultacji oraz wykonanych zabiegów. To właśnie ona stanowi podstawowe źródło informacji o przebiegu udzielonych usług.

Dobrze prowadzona dokumentacja ma także wymiar biznesowy – zwiększa transparentność działania placówki i ułatwia zarządzanie procesami medycznymi, co jest szczególnie ważne w przypadku rozwoju sieci placówek lub współpracy wielu specjalistów.

Dlatego coraz więcej placówek decyduje się na wdrożenie systemów informatycznych, które pozwalają prowadzić dokumentację w sposób uporządkowany, czytelny i zgodny z obowiązującymi przepisami. Rozwiązania takie jak SERUM pomagają nie tylko usprawnić codzienną pracę personelu, ale również budować stabilne i bezpieczne fundamenty funkcjonowania placówki.

Cyfrowe placówki mają przewagę w obsłudze klienta i bezpieczeństwie prowadzenia działaności

Rozwój medycyny estetycznej sprawia, że zarządzanie placówką wymaga dziś nie tylko wiedzy medycznej, ale także nowoczesnych narzędzi organizacyjnych. Elektroniczna dokumentacja medyczna, przejrzyste zarządzanie wizytami oraz łatwy dostęp do historii usług pozwalają lepiej kontrolować proces obsługi pacjenta i zwiększają komfort pracy całego zespołu.

W praktyce oznacza to również większą przewidywalność przychodów, lepsze planowanie pracy gabinetów oraz możliwość skalowania działalności bez proporcjonalnego wzrostu kosztów administracyjnych. Dlatego wdrożenie profesjonalnego systemu medycznego coraz częściej staje się naturalnym krokiem w rozwoju placówki – zarówno pod względem organizacyjnym, jak i biznesowym.

Szpitale dostały więcej czasu na rozliczenie inwestycji na e-zdrowie finansowanych z KPO
Szpitale dostały więcej czasu na rozliczenie inwestycji na e-zdrowie finansowanych z KPO

Zamiast do 31 maja, inwestycje e-zdrowia realizowane w ramach KPO mogą być zakończone 15 lipca, a rozliczone do 31 sierpnia br. Jest jednak jeden warunek. Nawet niewielkie wydłużenie terminu się przyda – komentują szpitale.

Newsletter OSOZ

6 tygodni więcej, aby dokończyć czasochłonne projekty IT

Szpitale, które pod koniec 2025 roku wygrały konkurs na inwestycje e-zdrowia z KPO, dostały kilka tygodni więcej na ich dokończenie. Mowa o 325 placówkach, do których trafiło łącznie 3,1 mld zł na m.in. wdrożenie nowych dokumentów EDM, integrację z P1, wzmocnienie cyberbezpieczeństwa, wprowadzenie rozwiązań AI (a dokładnie Platformy Usług Inteligentnych) czy rozbudowę infrastruktury IT.

6 kwietnia na stronach resortu zdrowia opublikowano zmianę regulaminu wyboru przedsięwzięć do objęcia wsparciem w ramach Krajowego Planu Odbudowy i Zwiększania Odporności Komponent D „Efektywność, dostępność i jakość systemu ochrony zdrowia” Inwestycja D1.1.2.

Wcześniej projekty musiały zostać zakończone do 31 maja 2026 r. Teraz regulamin dopuszcza możliwość wydłużenia realizacji maksymalnie do 15 lipca 2026 r., ale tylko po uzyskaniu zgody instytucji odpowiedzialnej za inwestycję i podpisaniu aneksu do umowy.

Druga zmiana dotyczy wydatków kwalifikowalnych. Końcową datą kwalifikowalności pozostaje 30 czerwca 2026 r., ale po wydłużeniu projektu można rozliczać wydatki do 31 sierpnia 2026 r. Dodatkowe dwa miesiące na finansowe domknięcie inwestycji to duża ulga dla szpitali, bo większość z nich ściga się z czasem, o czym pisaliśmy tutaj.

Jednocześnie regulamin wprowadza dodatkowy obowiązek formalny. Beneficjent musi złożyć wniosek o płatność końcową najpóźniej do końcowej daty kwalifikowalności wydatków. Oznacza to, że nawet po wydłużeniu projektu trzeba pilnować ścisłych terminów rozliczeń.

„Zdążymy, ale dodatkowy czas przyda się na dopięcie szczegółów”

– W tym sprincie zwanym KPO, każde – nawet niewielkie – wydłużenie terminów działa jak moment na złapanie oddechu i jeszcze lepsze dopięcie kluczowych elementów projektów e-zdrowia – skomentował dla nas przedłużenie terminu Radosław Nowak, pełnomocnik Dyrektora ds. IT i Cyberbezpieczeństwa oraz kierownik Działu Wdrożeń w Centrum Innowacji i Sztucznej Inteligencji Instytutu Matki Dziecka (IMiD) w Warszawie.

IMiD otrzymał 13 mln zł dofinansowania na cyfryzację z Krajowego Planu Odbudowy. Według Radosława Nowaka, decyzja o przedłużeniu realizacji do 15 lipca oraz ponoszenia wydatków związanych z realizacją zakresu rzeczowego do 31 sierpnia to rozsądny i potrzebny krok, który zwiększa szanse na wysoką jakość wdrożeń, a nie tylko na realizację terminów „na papierze”.

– W tak wymagającym programie liczy się nie tylko tempo, ale przede wszystkim bezpieczeństwo, interoperacyjność i trwałość wdrażanych rozwiązań. W Instytucie Matki i Dziecka wszystkie prace realizujemy zgodnie z harmonogramem dzięki ogromnemu zaangażowaniu, doświadczeniu i determinacji całego zespołu projektowego. Dodatkowy czas daje jednak przestrzeń na jeszcze lepszą optymalizację i dopracowanie szczegółów, które finalnie przełożą się na jakość usług dla pacjentów i personelu medycznego. To bardzo dobra decyzja dla całego systemu ochrony zdrowia i kolejny krok w stronę nowoczesnego, cyfrowego szpitalnictwa – dodaje koordynator IT w IMiD.

1 2 3 143