Ministerstwa zdrowia traktują e-zdrowie po macoszemu. To błąd

Dodano: 27.04.2026


– Terapie cyfrowe nie są idealne, ale leki też nie – twierdzi Liz Ashall-Payne, założycielka i dyrektor generalna Orcha

Liz Ashall-Payne, założycielka i dyrektor generalna Orcha – brytyjskiej organizacji zajmującej się walidacją aplikacji zdrowotnych – twierdzi, że cyfrowe rozwiązania dla zdrowia mogłyby pomóc milionom pacjentów, redukując koszty leczenia chorób przewlekłych. Przykładem są aplikacje zdrowotne zwalidowane w badaniach klinicznych. Ale pozostaje jeden problem: są ignorowane przez systemy zdrowia.

Newsletter OSOZ

Ochrona zdrowia jest cyfryzowana od dekad, ale dużo osób czuje rozczarowanie efektami. Dlaczego?

Przez wiele lat – zwłaszcza w początkach digitalizacji, czyli w latach 80. i 90. – brakowało regulacji, co niestety doprowadziło do chaosu w zakresie danych i interoperacyjności. Dziś jest pod tym względem lepiej, ale same standardy wymiany danych nie wystarczą. Nadal toczą się dyskusje, który z nich przyjąć, i nadal nie ma pełnej zgody (redakcja: przykładowo, dla danych laboratoryjnych dominującym staje się standard LOINC, ale istnieje też SNOMED CT, CPT, UCUM itd.). Pojawiają się coraz to nowsze propozycje, co znowu wymaga zmian w systemach IT i aplikacjach.

Ale nawet jeśli dany standard wymiany danych zostaje przyjęty, rzadko kontroluje się jego przestrzeganie. Zwłaszcza w przypadku aplikacji mobilnych panuje duży chaos. To jeden z powodów, dla których tego typu rozwiązania nadal są na marginesie systemu zdrowia. Żaden lekarz ani pacjent nie chcą i nie mają wiedzy do tego, aby sprawdzać, czy system IT albo apka spełnia dane standardy – po prostu oczekujemy wysokiej jakości. Na jej straży muszą czuwać instytucje publiczne.

Pacjenci i lekarze korzystają z technologii, którym ufają. Ale technologie popełniają błędy, AI halucynuje, a aplikacja może dawać niekompletne porady…

Tak, to prawda. Ale proszę zauważyć, że leki też nie są idealne. Każdy środek farmaceutyczny dopuszczony na rynek zawiera ulotkę z informacjami o skutkach ubocznych oraz ryzyku stosowania. Cyfrowe rozwiązania zdrowotne powinny być traktowane w podobny sposób. Nie możemy stosować innych standardów w stosunku do technologii i oczekiwać, że będą dawać w 100-proc. poprawne rekomendacje. Żadne rozwiązanie, żadne urządzenie medyczne nie jest w pełni bezpieczne. Najważniejsze, żeby technologia spełniała swoje funkcje i przynosiła korzyści dla określonej grupy pacjentów, zrównoważone z ryzykami.

Brak refundacji innowacji e-zdrowia powoduje, że nie trafiają one do pacjentów. A to nowa, skuteczna forma terapii polegająca na angażowaniu chorego i zmianie zachowań
Brak refundacji innowacji e-zdrowia powoduje, że nie trafiają one do pacjentów. A to nowa, skuteczna forma terapii polegająca na angażowaniu chorego i zmianie zachowań

Musimy stworzyć nowe podejście do myślenia o cyfryzacji i także komunikować jej ograniczenia. To istotne, bo te nieuzasadnione obawy albo podwójne standardy spowalniają wdrażanie innowacji. To dlatego tak wiele wartościowych projektów innowacji w ochronie zdrowia kończy się na pilotażach. Ale to też efekt tego, że nadal nie walidujemy rozwiązań AI czy aplikacji mobilnych tak samo jak urządzeń medycznych.

Co jeszcze blokuje wdrażanie innowacji cyfrowych?

Zawodzi system. Nawet jeśli technologia spełnia najwyższe standardy i przeszła przez badania kliniczne, po prostu działa na marginesie systemu zdrowia – nawet najlepsze aplikacje zdrowotne nie są ani rekomendowane, ani refundowane, ani włączane do ścieżek opieki. W ten sposób nie trafiają do pacjentów i często po prostu znikają z rynku.

Rozwiązanie jest jedno: włączenie innowacji e-zdrowia do systemu zdrowia. Bezpieczne i skuteczne aplikacje powinny być przepisywane na receptę jak leki, a ich refundacja – realizowana zgodnie z jasno określonymi kryteriami. W systemach powszechnego ubezpieczenia zdrowotnego wiemy od dawna, że pacjenci nie są gotowi płacić z własnej kieszeni za innowacje. Do tego dochodzi fakt, że apki to nowe podejście do wspierania leczenia chorób przewlekłych. Tylko ich włączenie do systemu publicznej opieki zdrowotnej mogłoby zwiększyć ich poziom wykorzystania. Im więcej osób zaczęłoby z nich korzystać, tym większa część społeczeństwa by się do nich przekonała.

Coraz więcej osób korzysta z chatbotów, pytając o diagnozę i leczenie. Można odnieść wrażenie, że robią dokładnie to, co robi wiele aplikacji.

Nie dziwi mnie, że wiele rozmów z chatbotami dotyczy zdrowia. Gdy ludzie są zaniepokojeni lub zdezorientowani, szukają odpowiedzi – a sztuczna inteligencja może natychmiast doradzić – po prostu sięgają do AI. I właśnie to jest zaletą AI – jest powszechnie dostępna i bezpłatna, nie ocenia. Pomaga w zrozumieniu informacji medycznych, tłumaczeniu terminologii czy przygotowaniu się do wizyty lekarskiej.

Trzeba jednak jasno oddzielić wsparcie informacyjne od opieki klinicznej. Opieka zdrowotna to z jednej strony luźne porady, z drugiej – decyzje oparte na dowodach naukowych. Nie jest dobrze, gdy AI zaczyna udzielać spersonalizowanych porad medycznych, bo chatboty AI nie są regulowane i nie mają wiedzy medycznej. Ale mogą je mieć aplikacje zdrowotne wytrenowane na zaufanych zbiorach danych, zwalidowane i sprawdzone pod względem skuteczności w badaniach klinicznych.

Do tego wraz z rozwojem AI aplikacje też stają się coraz lepsze. Powiem nawet, że AI podbiła oczekiwania w stosunku do np. apek udzielających porad. Pacjenci oczekują takiej samej płynności rozmowy i empatii jak w przypadku AI. Taka konkurencja jest korzystna dla aplikacji zdrowotnych.

Ale jeszcze raz podkreślę: chatbot i odpowiednia zwalidowana aplikacja z certyfikatem bezpieczeństwa danych to zupełnie dwie inne historie.

Proszę sobie wyobrazić, że jesteśmy w 2030 roku. Co poszło nie tak, jeśli chodzi o cyfryzację w latach 2020–2026?

Problemem nie był brak innowacji, bo to okres, kiedy na rynku pojawiło się dużo nowych technologii. Problem polegał raczej na sposobie ich wdrażania. Podczas pandemii COVID wiele narzędzi cyfrowych wprowadzano bardzo szybko. Jednak gdy presja wywołana kryzysem minęła, część systemów wróciła do wcześniejszych modeli działania. I to mimo że te nowe się sprawdziły, a pacjenci polubili takie technologie jak telekonsultacje i aplikacje mobilne.

Rozwój technologii napędził apetyt na nowości, a ten – rozwój kolejnych rozwiązań e-zdrowia, aplikacji, platform. Tymczasem zapomniano o podstawach: budowie infrastruktury wymiany danych, wdrażaniu standardów interoperacyjności, integracji innowacji technologicznych do pracy klinicznej i życia pacjentów. Tak samo zaniedbano rozwój modeli biznesowych i refundacyjnych, które pozwoliłyby lepiej dystrybuować nowe rozwiązania cyfrowe. W ten sposób nawet najlepsze rozwiązania po prostu nie były w stanie przetrwać na rynku. Zabrakło włączenia innowacji e-zdrowia do ekosystemu zdrowia. l

ORCHA (Organisation for the Review of Care and Health Applications) to jedna z wiodących na świecie niezależnych organizacji oceniających aplikacje zdrowotne. Zajmuje się analizą i weryfikacją cyfrowych narzędzi medycznych pod kątem bezpieczeństwa klinicznego, ochrony danych oraz użyteczności dla użytkowników. Walidacja prowadzona jest w oparciu o ponad 350 kryteriów dotyczących m.in. skuteczności klinicznej, prywatności danych i doświadczenia użytkownika, pomagając lekarzom oraz pacjentom w wyborze wiarygodnych rozwiązań cyfrowych. ORCHA tworzy też biblioteki aplikacji zdrowotnych sklasyfikowane w ramach ponad 250 kategorii chorób i problemów zdrowotnych.