Końcówka 2025 roku w e-zdrowiu i co nas czeka w 2026?

Dodano: 05.01.2026


W najbardziej decydującym momencie dla projektów e-zdrowia finansowanych z KPO, Centrum e-Zdrowia szuka nowego dyrektora po odwołaniu Adama Konki

Rekordowa suma pieniędzy na e-zdrowie z KPO, nadzieje i rozczarowania związane z Centralną e-Rejestracją, nowe kierownictwo MZ i Centrum e-Zdrowia (ale na krótko) z zadaniem dopięcia strategicznych projektów digitalizacji, a z drugiej strony zastój we wdrażaniu EDM oraz rosnące zagrożenia cybernetyczne – rozpoczęte w 2025 roku wchodzą w decydującą fazę. Czy się obronią?

  • Projekty e-zdrowie z KPO wchodzą w decydującą fazę, ale są mocno opóźnione. Tymczasem po kilku tygodniach odwołano nowego dyrektora Centrum e-Zdrowia
  • Nowe kierownictwo MZ stawia na cyfryzację i AI, ale po 5 latach nadal nie wdrożono w pełni EDM
  • Główne bariery dla AI to brak zachęt finansowych, słaba interoperacyjność i niska jakość danych. Tego nie da się zmienić z dnia na dzień
  • Rok 2026 przyniesie rozczarowania i przełomy w cyfryzacji ochrony zdrowia. Resort zdrowia wiąże duże nadzieje z Centralną e-Rejestracją, jednak jej wprowadzanie idzie powoli

Nowi ludzie od e-zdrowia

Odpolitycznienie Ministerstwa Zdrowia i zastąpienie niezwiązanej ze zdrowiem Izabeli Leszczyny doświadczoną od lat menedżerką zdrowia, Jolantą Sobierańską-Grenda, to tylko wierzchołek zmian kadrowych mających zagwarantować, że koalicja rządząca dowiezie obiecane zmiany na lepsze w zdrowiu. Nowy wiceminister Tomasz Maciejewski to wyraźny znak, że cyfryzacja i AI będą traktowane priorytetowo. Jeszcze jako Dyrektor Instytutu Matki i Dziecka w Warszawie dał się poznać jako menedżer otwarty na technologie. To właśnie w tej placówce powstał pierwszy w Polsce wydział ds. AI, a IMiD wdrożył kilka ciekawych rozwiązań opartych na algorytmach AI do opieki nad noworodkami.

Nic dziwnego, że za ciosem zmieniła się też dyrekcja Centrum e-Zdrowia. Każdy nowy Minister Zdrowia chce mieć zaufanego człowieka kierującego podległą MZ agencją odpowiedzialną za cyfryzację. Dla obserwatorów, przetasowania w CeZ były kwestią czasu. Wprawdzie dr Małgorzata Olszewska słusznie postawiła na początku na cyberbezpieczeństwo, ale po zastrzyku środków z KPO, CeZ nie nadążał z realizacją nowych projektów. Przykładem jest Platforma Usług Inteligentnych – wiemy, że ma być i że wszystkie szpitale w Sieci Szpitali otrzymają bezpłatny dostęp do algorytmów AI w diagnostyce. I tyle. Wszyscy czekają, także szpitale, które dostały z KPO pieniądze na digitalizację. Z początkiem listopada Centrum e-Zdrowia ogłosiło przetargi na PUI. Z końcem miesiąca wpłynęło już 6 protestów. Ich rozstrzygnięcie zajmie kolejne 1–2 miesiące i w ten sposób cały projekt jest zagrożony.

Tym bardziej wszystkich zaskoczyło odwołanie Adama Konki ze stanowiska Dyrektora CeZ już po kilku tygodniach od objęcia stanowiska. Ale rotacja dyrektorów CeZ to już tradycja.

AI wdziera się do zdrowia ze wszystkich stron

Żaden inny temat – może poza wynagrodzeniami w ochronie zdrowia – nie wzbudzał tylu emocji co sztuczna inteligencja. Bańka AI miała pęknąć, ale rośnie i trzyma się mocno. Nie ma tygodnia bez nowego narzędzia AI, bez nowego modelu albo bez nowego badania naukowego na temat zastosowania algorytmów w medycynie.

Po trzech latach od premiery generatywnej AI zaczyna powoli klarować się, co ta rewolucja oznacza dla ochrony zdrowia. Po pierwsze, algorytmy w urządzeniach medycznych, które asystują w diagnostyce medycznej i analizują obrazy. To nic nowego, ale trend przyspiesza – w tym roku liczba urządzeń z algorytmami AI albo uczenia maszynowego dopuszczonych przez amerykańską Agencję ds. Leków i Żywności (FDA) przekroczyła 1200. Po drugie, i na to czekają wszyscy od dawna, duże modele językowe wchodzą do elektronicznej dokumentacji medycznej. W USA to już powszechny trend, ale i polscy dostawcy IT integrują pierwsze algorytmy w swoich systemach gabinetowych. Na razie ostrożnie, ale to tylko kwestia czasu, kiedy AI podsumuje informacje w EDM albo pokaże trendy w wynikach badań i znajdzie nowe korelacje.

Strukturalne problemy nadal hamują AI

Narzędzia AI są bezpieczne i pozwalają znacznie zredukować czas pracy administracyjnej lekarzy. Mimo to, nadal stosowane są jedynie przez wąskie grono placówek zdrowia – z badania Centrum e-Zdrowia wynika, że tylko ok. 6% placówek wykorzystuje AI. W przypadku szpitali to 15%, co jednak wynika przede wszystkim z rozwiązań AI od dawna stosowanych w systemach diagnostyki obrazowej.

Dlaczego tak mało? To skomplikowane. Placówki medyczne borykają się z wieloma problemami naraz, od braków kadrowych do niskich wycen procedur przy rosnących wynagrodzeniach personelu. Do tego NFZ nie płaci za jakość uzyskaną dzięki AI. Lepsza precyzja diagnoz albo mniejsze obciążenie dla pacjenta w chemioterapii dzięki dopasowaniu optymalnej dawki promieniowania – te elementy są zupełnie pomijane w wycenach. Dlatego AI wdrażają na razie ci najbardziej ambitni. Tutaj warto dodać od dawna krytykowaną bierną postawę NFZ jeśli chodzi o wspieranie innowacyjności sektora zdrowia. NFZ, który także w tym roku jest pod kreską finansową, piłeczkę odbija do Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji (AOTMiT), bo to ona daje wytyczne.

I tutaj pojawiło się małe światełko w tunelu. Ostatni raport AOTMiT zwraca uwagę na konieczność reformy systemu refundacji, który nie przystaje już do cyfrowej ochrony zdrowia. Dzisiaj także aplikacje mogą pełnić formę leków, a AI wpływa wymiernie na wyniki leczenia. Dlaczego więc miałyby pozostawać poza publicznym finansowaniem?

AI zaczyna się od własnego podwórka

Nie ma też co się oszukiwać: same zmiany systemowe niczego nie zmienią w kwestii wdrażania innowacji AI bez świadomości potencjału nowych technologii oraz uporządkowanych danych – AI jest tak dobra jak jakość gromadzonych danych. Warunkiem koniecznym jest dobry system IT oparty na aktualnych standardach interoperacyjności, integrujący wszystkie dane w ramach działalności placówki, w jednej bazie, czyli tzw. część białą i szarą. I to najlepiej w chmurze, bo to rozwiązanie oferujące od razu wyższe cyberbezpieczeństwo i elastyczność.

Dopiero na tym fundamencie można wdrażać oferowane przez dostawcę IT algorytmy albo rozwiązania zewnętrzne. Obowiązuje jednak jedna zasada: wszystkie narzędzia powinny być zintegrowane z EDM, aby ograniczyć liczbę aplikacji stosowanych przez personel medyczny, liczbę logowań, liczbę kliknięć – czyli obciążenia technologiczne.

A danych możliwych do przetwarzania przez AI będzie coraz więcej. Wkrótce mogą do nich dołączyć dane z badań laboratoryjnych. Na razie są zapisywane w różnych formatach, ale w 2026 roku zakończy się pilotaż wdrożenia standardu LOINC, który realizuje Uniwersytet Medyczny w Łodzi i Agencja Badań Medycznych. To kolejne cenne dane, z których AI może zrobić duży pożytek.

2026 rok będzie rokiem rozczarowań i kroków milowych

Przy tym tempie wdrażania projektów z KPO jedno jest pewne: rok 2026 będzie rokiem, w którym do placówek medycznych trafi wiele nowych rozwiązań IT. Mimo dużego optymizmu na poziomie centralnym, można się spodziewać, że nie wszystkie systemy jak CeR od razu będą działać idealnie. Nieraz będzie to powodem do frustracji i niezadowolenia. Ale to mają do siebie duże projekty cyfryzacji, że na początek musi być gorzej, aby potem było lepiej. Rzadko kiedy idealnie jest od samego startu.

Tymczasem odłogiem leżą zadania, którymi Ministerstwo Zdrowia musi się pilnie zająć. W cyberbezpieczeństwie zaczyna się coś ruszać, głównie dzięki dyrektywie NIS2, ale wsparcia potrzebują mniejsze placówki medyczne. Warto przypomnieć, że Polska jest mocno opóźniona we wdrażaniu Europejskiej Przestrzeni Danych Medycznych. W przypadku pierwotnego przetwarzania danych, pójdzie o wiele łatwiej. Chodzi o przygotowania tzw. Podsumowania Pacjenta, które będzie widoczne w całej UE. Według zapowiedzi, będzie ono widoczne na Internetowym Koncie Pacjenta (IKP). Recepty transgraniczne już w pełni działają. Szkoda, że kiedy wyzwań przybywa, CeZ szuka nowego dyrektora zamiast skupiać się na sprawnej realizacji projektów.

O wiele trudniejsze będzie tzw. wtórne przetwarzanie danych medycznych do celów np. naukowych. W tym celu do 2029 roku ma powstać centralny hub danych integrujący dane z różnych części systemu e-zdrowia. Organizacje zdrowia publicznego, naukowcy, firmy farmaceutyczne albo startupy będą mogły wnioskować o udostepnienie anonimowych danych do badań nad nowymi lekami, terapiami albo innowacjami AI. Polska na razie nie wie jak wziąć się za EHDS. Nadal nie wiadomo, kto będzie odpowiadał za jego wdrożenie – Agencja Badań Medycznych, a może Centrum e-Zdrowia? To wyzwanie dla nowego wiceministra zdrowia odpowiedzialnego za cyfryzację. Rok 2026 w e-zdrowiu zapowiada się jeszcze dynamiczniejszy niż 2025.