Jak AI już teraz wywraca system zdrowia do góry nogami

Dodano: 17.03.2026


Rośnie sektor longevity, czyli obiecującej dłuższe i zdrowsze życie komercyjnej profilaktyki
Rośnie sektor longevity, czyli obiecującej dłuższe i zdrowsze życie komercyjnej profilaktyki

Żaden rok nie rozpoczął się tak burzliwie jak 2026. Premiera ChatGPT Health i Copilot Health zwiastuje erę agentów zdrowia mających dostęp do dokumentacji medycznej i wiedzących o zwyczajach i zdrowiu pacjenta więcej niż lekarz. A w Polsce wdrażane są narzędzia e-zdrowia, które odwracają piramidę świadczeń już nie ze szpitali do POZ i AOS, ale z POZ i AOS do IKP

  • Rok 2026 zapowiada przełom technologiczny w zdrowiu, napędzany przez AI, robotykę i cyfrowych „agentów zdrowia”.
  • Zmianę napędza kryzys sektora: finansowy, kadrowy i spadające zaufanie pacjentów.
  • Równolegle rośnie alternatywny, cyfrowy rynek usług zdrowotnych i longevity, oferujący pełną opiekę 24/7 w łatwo dostępnej, atrakcyjnej formie
  • Pokolenie Z chętnie korzysta z AI do diagnozy i ufa influencerom zdrowotnym w mediach społecznościowych, co zmienia sposób podejmowania decyzji o zdrowiu.
  • Przyszłość medycyny to model oparty na profilaktyce, personalizacji i AI, ale wymaga nowych regulacji i adaptacji systemu.
Newsletter OSOZ

To, że ochrona zdrowia jest w kryzysie, wiemy od dawna. Prawie każdy szpital ma problem ze znalezieniem personelu medycznego. Do budżetu NFZ trzeba dosypywać pieniędzy – deficyt NFZ na 2026 rok szacowany jest na 23–26 mld zł. Według CBOS-u, 70% Polaków źle ocenia system zdrowia.

W gospodarce rynkowej, każde niezadowolenie to nisza rynkowa, którą zagospodarowują inne firmy. I dzieje się to także w mocno regulowanej ochronie zdrowia. Liczba prywatnych polis zdrowotnych w Polsce wzrosła w 2024 roku o 12,2% do 5,39 mln. I będzie dalej rosnąć, bo rosną oczekiwania pacjentów, którzy nie chcą już czekać w długich kolejkach.

Nic dziwnego, że obok systemu zdrowia, który znamy od lat, rośnie nowy, alternatywny. Nie byłby możliwy bez cyfryzacji, sztucznej inteligencji oraz smartfonów.

Przepaść pomiędzy wizytą na NFZ a tym co w smartfonie

Polski rynek zdrowia – choć rządzi się swoimi prawami i ma swoje problemy – nie działa w bańce. Jest podatny na trendy społeczne, technologiczne i sytuację geopolityczną. We wszystkich trzech obszarach weszliśmy w 2026 roku z zapowiedzią dużych zmian.

Amerykańska FDA dopuściła już ponad 1250 urządzeń medycznych opartych na AI i uczeniu maszynowym. Ich liczba rośnie rok do roku. Na świecie dostępnych jest ponad dwa miliony wyrobów medycznych, z czego około 25 procent to urządzenia cyfrowe. Trend rosnący.

Na targach CES 2026 dominowały humanoidalne roboty napędzane AI, a firmy technologiczne zapowiadają coraz śmielsze projekty. OpenAI ogłosiło ChatGPT Health, czyli nową opcję umożliwiającą integrację generatywnej AI z elektroniczną dokumentacją medyczną. Firma pracuje też nad tajemniczym nowym urządzeniem, które ułatwi komunikację z agentami AI (premiera zapowiadana jest na 2026/2027 rok). Ci będą podpowiadać, jak się odżywiać, motywować do sportu, układać zdrowy plan dnia. Podobne modele pomagające zadbać o zdrowie wprowadzili pozostali giganci AI, jak Anthropic (Claude for healthcare) oraz Microsoft (Copilot Health).

Ministerstwo Zdrowia, placówki zdrowia i lekarze tracą monopol na profilaktykę – dostarczać ją będą w sposób ultrapersonalizowany firmy nowych technologii, najczęściej z USA. Nowi neodostawcy e-usług z zakresu dobrego samopoczucia i zdrowia rozbudzają apetyty. Oczekujemy takiej samej szybkości i doskonałości obsługi od sektora publicznego. A to wróży tylko jedno: dalej rosnące niezadowolenie pacjentów z publicznego systemu zdrowia.

MZ próbuje nadążać za rewolucją technologiczną, oferując nowe cyfrowe rozwiązania, od IKP po Centralną e-Rejestrację. Robi to dobrze, ale nie jest w stanie dotrzymywać kroku rozwojowi AI w sytuacji, gdy sektorem zdrowia rządzą stare reguły, w tym system refundacji oparty na klasycznych usługach zdrowotnych i konserwatywne regulacje.

Kryzys zaufania do systemu tworzy nową niszę rynkową

Można odnieść wrażenie, że nie wszyscy przejmują się transformacyjną siłą AI i nowych technologii. „Pacjentów nie brakuje i brakować nie będzie”, więc po stronie systemu zdrowia nie widać potrzeby wdrażania nowych form opieki.

Ale taki punkt widzenia ignoruje jeden, ważny aspekt, który z każdym rokiem będzie nabierał na znaczeniu: malejące zaufanie pacjentów do podmiotów zdrowia i lekarzy, powstawanie alternatywnego systemu zdrowia z coraz szerszą ofertą nowoczesnych usług oferowanych przez neo-dostawców, redukcja roli podmiotów zdrowia.

Kilka przykładów. Pacjenci już dziś przed wizytą u lekarza pytają ChatGPT o możliwą diagnozę, a po wizycie weryfikują zalecenia. Według danych OpenAI, najczęściej zwracamy się do AI właśnie w sprawach związanych ze zdrowiem (40 mln zapytań dziennie). Kilkanaście procent osób rezygnuje z zaleceń lekarskich na rzecz podpowiedzi AI, ale te statystyki mogą być mocno niedoszacowane.

Równolegle rośnie sektor komercyjnej prewencji, która jest oferowana pod atrakcyjniejszą nazwą „longevity” (długowieczność). Mnożą się kliniki oferujące tzw. pełne MRI ciała połączone z rozszerzoną diagnostyką i profilowaniem genetycznym. Podczas jednego z największych światowych wydarzeń rozrywkowych, czyli Super Bowl, po raz pierwszy pojawiła się reklama firmy oferującej cyfrową platformę longevity. Inwestycje w ten sektor sięgają miliardów dolarów i rosną w zawrotnym tempie.

Kryzys kadr medycznych zmusza do coraz częstszego sięgania po alternatywne, cyfrowe metody konsultacji medycznych. Te nie muszą z góry oznaczać „gorszych” usług medycznych, bo precyzja AI rośnie z miesiąca na miesiąc (grafika wygenerowana przez AI).
Kryzys kadr medycznych zmusza do coraz częstszego sięgania po alternatywne, cyfrowe metody konsultacji medycznych. Te nie muszą z góry oznaczać „gorszych” usług medycznych, bo precyzja AI rośnie z miesiąca na miesiąc (fikcyjna grafika wygenerowana przez AI)

Influencer jak zaufany lekarz, zdrowie w stylu „zrób to sam”

Od czasu pandemii COVID-19 maleje zaufanie do instytucji publicznych, w tym publicznego sektora zdrowia. Piosenka popularnego wśród młodzieży Taco Hemingwaya, w której pada nazwa leku przeciwbólowego, osiągnęła miliony odsłon na TikToku, wywołując nagły wzrost popytu w aptekach (sprawą zajął się nawet Główny Inspektorat Farmaceutyczny). Ale to tylko wierzchołek góry lodowej. W mediach społecznościowych są setki, tysiące pseudomedycznych influencerów zachwalających cudowne metody leczenia, podważających klasyczną medycynę, sprzedających szybkie i proste recepty na zdrowie i longevity. Wszystko w formie krótkich i przekonujących klipów wideo, często generowanych przez AI, bez żargonu medycznego. I nie ma znaczenia, że według badań nawet 80% postów dotyczących zdrowia psychicznego wprowadza w błąd albo dezinformuje. Młodzi ludzie czerpią wiedzę w nowy sposób – z mediów społecznościowych.

Ten trend wpisuje się w większą tendencję do przesuwania ochrony zdrowia ze szpitali do domów, co akurat jest pożądane przez system zdrowia (koszty) i pacjentów (wygodę), o ile opiera się na sprawdzonych rozwiązaniach. Inteligentne zegarki analizują zmiany w przepływie krwi i wysyłają ostrzeżenia o nadciśnieniu, migotaniu przedsionków, a smart pierścienie informują nawet o zbliżającej się infekcji. Tego typu sugestie kierują zaniepokojonych pacjentów do gabinetów lekarskich i kolejki zamiast się skracać, wydłużają się.

Domowe testy na obecność koronawirusa jeszcze bardziej przyspieszyły ten trend. Dzisiaj można wykonać kombo-testy na grypę; pojawiają się nowe urządzenia pozwalające nawet mierzyć poziom hormonów.

Można to nazwać „IKEA-izacją medycyny”. Pacjenci samodzielnie – z pomocą cyfrowych usług i nowych urządzeń zdrowia konsumenckiego, które są „na czasie” – dbają o siebie, własne zdrowie i samopoczucie. Popularność antagonistów GLP-1, które w Polsce biją rekordy sprzedaży, pokazuje, że innowacje przynoszące szybkie efekty dla zdrowia i urody są przyjmowane w społeczeństwie w błyskawicznym tempie.

Za dostępem do informacji idzie też większa świadomość w zakresie zdrowia, choć przyzwyczajenia zmieniają się bardzo powoli. Przykładem jest malejąca konsumpcja alkoholu. W UE spożycie alkoholu na osobę powyżej 15. roku życia zmniejszyło się o 2,9 litra w ciągu ostatnich czterech dekad z 12,7 litra do 9,8 litra w 2020 roku. To samo dotyczy Polski – z 9,73 litra na mieszkańca w 2021 r. do 8,93 litra w 2023 r. Trend jest widoczny zwłaszcza wśród młodzieży.

Inicjatywa po stronie świadczeniodawców i nowy model refundacji

Wzrost zdrowia konsumenckiego napędzany cyfryzacją jest nie tylko zagrożeniem, ale i szansą dla sektora zdrowia i placówek zdrowia. Pod warunkiem, że legislacja dostosuje się do nowej rzeczywistości, a świadczeniodawcy zrozumieją zmieniające się pod wpływem technologii oczekiwania pacjentów.

Tkwimy w systemie zdrowia przeszłości – mówi wprost prof. Katarzyna Kolasa. W koszyku usług gwarantowanych nie ma żadnych terapii cyfrowych, jak przykładowo aplikacji mobilnych dla osób chorych przewlekle. Profilaktyka nie jest refundowana systemowo, a jedynie w ramach programów takich jak Moje Zdrowie (wcześniej Profilaktyka 40+). Wprawdzie z KPO duże pieniądze na cyfryzację popłynęły do szpitali, ale nie do POZ. Zasada odwracania piramidy świadczeń, którą od lat promuje MZ, musi uwzględniać świadczenia i nowe formy usług realizowane cyfrowo. Portale pacjenta ze spersonalizowanymi informacjami zdrowotnymi, monitorowanie zdrowia osób z grup ryzyka, wirtualne oddziały szpitalne, aplikacje mobilne jako pierwsza forma kontaktu z systemem zdrowia mogą odciążyć przeciążony system i zwiększyć zaufanie pacjentów do publicznego systemu. A przede wszystkim zmniejszyć przepaść między tym, co oferują firmy nowych technologii, a świadczeniodawcami.

Polska jest społeczeństwem otwartym na nowe technologie. I to powinna wykorzystać ochrona zdrowia. Potrzebujemy nowego prawa regulującego odpowiedzialność za błędy AI, aby lekarze nie bali się sięgać do tego typu rozwiązań. Potrzebujemy nowego systemu oceny medycznych technologii cyfrowych. Systemy elektronicznej dokumentacji medycznej powinny mieć możliwość bezpiecznego pobierania danych z urządzeń pacjenta, jak inteligentnych zegarków albo opasek, aby lekarz – na podstawie analiz AI – mógł lepiej zrozumieć kontekst pacjenta, stając się architektem zdrowia, a nie mechanikiem naprawiającym zepsute części organizmu. Jak na razie jest odwrotnie – to boty AI karmią się danymi z e-kartotek, które pacjenci sami wczytują, szukając desperacko pomocy, której nie znaleźli w oficjalnym systemie zdrowia.

Test robotów w fabryce (kadr z filmu chińskiej firmy UBTECH). W 2026 roku pierwsi humanoidalni pomocnicy wejdą do domów
Test robotów w fabryce (kadr z filmu chińskiej firmy UBTECH). W 2026 roku pierwsi humanoidalni pomocnicy wejdą do domów

Co tydzień nowe postępy AI

To, że Elon Musk zapowiedział, że jego robot Optimus do 2029 roku prześcignie pod względem umiejętności najlepszych chirurgów, można uznać za kolejny chwyt marketingowy podbijający wartość giełdową Tesli. Faktem jest jednak, że robotyka to najszybciej rozwijająca się obecnie gałąź nowych technologii. Wszystko dzięki postępom AI. Można już zamówić humanoidalne roboty do prostych czynności domowych. Nad nowymi modelami dla gospodarstw domowych pracują giganci technologiczni na całym świecie, jak NVIDIA, Microsoft, Google, Boston Dynamics (należący do Hyundaya) itd.

Niektóre z innowacji wejdą do nas lada dzień i to, co było tylko teorią, stanie się częścią codziennego życia. Przykładem są autonomiczne samochody. Waymo, najbardziej popularna sieć taksówek bez kierowców, ma w USA flotę złożoną z 2500 pojazdów. Firma w tym roku planuje ekspansję do Europy, zaczynając od Londynu. Ich rozwój nie byłby możliwy bez AI.

To, jak AI robi szybkie postępy, świetnie pokazuje kolejny przykład: w 2023 roku wszyscy śmiali się z filmu przygotowanego przez sztuczną inteligencję i pokazującego aktora Willa Smitha jedzącego spaghetti. Makaron przenikał przez ręce, twarz była zniekształcona, aktor wyglądał dziwacznie i nic do siebie nie pasowało. W 2026 roku AI, dostając podobne zadanie, jest w stanie wygenerować klip wideo, po obejrzeniu którego nie zorientujemy się, że jest to AI.

ChatGPT to tylko wierzchołek góry lodowej tego, co dzieje się w AI. Pojawiają się coraz to nowsze modele; powstają wyspecjalizowani w określonych zadaniach AI agenci. Na rynek wchodzą już nawet tzw. jednoosobowe firmy, gdzie zamiast pracowników są tylko agenci AI.

Postęp jest błyskawiczny i w medycynie wywoła kilka fundamentalnych zmian: przejście od leczenia do profilaktyki, z opieki epizodycznej do ciągłej, z usług świadczonych fizycznie do świadczeń wirtualnych, z opieki w modelu „jedno podejście do wszystkich” do modelu opieki personalizowanej, z płacenia za ilość do płacenia za efekty, z medycyny opartej na doświadczeniu i wiedzy pracowników medycznych do medycyny opartej na wsparciu AI. To będzie długotrwały proces, ale już się rozpoczął i nie ma od niego odwrotu. Oczywiście ten postęp niesie za sobą też wiele niebezpieczeństw, od tzw. deskillingu personelu (zanikanie umiejętności leczenia bez AI) do utraty prywatności pacjentów po błędy w decyzjach. Ale żadna technologia nie jest idealna, tak samo jak leki nie są idealne i mają skutki uboczne.