Firmy big tech chcą wiedzieć wszystko o twoim zdrowiu

Dodano: 25.08.2025


Inteligentne zegarki dają nam lepszy wgląd w zdrowiu. Ale mają go też ich producenci, dzięki czemu mogą budować kolejne usługi dla swoich klientów
Inteligentne zegarki dają nam lepszy wgląd w zdrowiu. Ale mają go też ich producenci, dzięki czemu mogą budować kolejne usługi dla swoich klientów

Technologie cyfrowe i dostęp do danych zacierają granicę pomiędzy klasyczną medycyną a samo-opieką. A to oznacza, że system zdrowia czekają duże przetasowania – wielkie firmy technologiczne wchodzą w rolę neo-dostawców opieki, umywając ręce od odpowiedzialności, ale za to towarzysząc pacjentowi w dbaniu o zdrowie dzień i noc.

Teoria dwóch systemów zdrowia

Ochrona zdrowia to jedna z tych branż, która zmienia się nieustannie za sprawą rewolucji wiedzy i technologii. Tak było jak wynaleziono pierwszy stetoskop, antybiotyki albo RTG. Dlatego transformacja cyfrowa nie jest niczym nowym, choć po raz pierwszy mamy do czynienia z zupełnie nowymi siłami oddziaływującymi na sektor zdrowia: technologie komunikacyjne oraz dane i sztuczna inteligencja razem wzięte powodują, że nagle powstaje alternatywny model świadczenia usług, usytuowany poza systemem zdrowia, a kreowany przez firmy nowych technologii, które z sektorem zdrowia nie mają nic wspólnego.

AI, smartwatche i aplikacje zdrowotne nie są już tylko „dodatkami” do opieki zdrowotnej, jak miało to miejsce jeszcze kilka lat temu. Stają się fundamentem coraz potężniejszego, równoległego systemu zdrowia, a pacjenci – sfrustrowani długim czasem oczekiwania na wizyty, medycyną skupioną na leczeniu narządów zamiast opiece i profilaktyce – chętnie korzystają z nowych form świadczenia usług.

W efekcie system zdrowia rozwarstwia się na:

  • system 2 – klasyczną medycynę realizowaną w szpitalach, przychodniach i gabinetach lekarskich;
  • system 1 – cyfrowe usługi typu „well-being”, które jednak coraz częściej przypominają usługi medyczne.

System 2 – w analogii do teorii podejmowania decyzji Daniela Kahneman’a – to medycyna „powolna” realizowana w placówkach zdrowia, a system 1 – medycyna „szybka”, czyli decyzje pacjenta dotyczące zdrowia oparte na wskazówkach z urządzeń cyfrowych mierzących parametry zdrowia.

To zjawisko będzie szybko postępować, bo systemy opieki zdrowotnej są pod dużymi obciążeniami, a jako statyczne kolosy nie są w stanie już spełnić oczekiwań pacjentów. Ludność starzeje się, rośnie częstość występowania chorób przewlekłych, brakuje pracowników służby zdrowia. Nawet jeśli wydatki na zdrowie rosną z roku na rok, idą one na utrzymanie systemu 1 przed upadkiem, zamiast na reformy.

Najświeższa wiedza o innowacjach w zdrowiu. Dwa razy w miesiącu w twojej skrzynce pocztowej. Zapisz się do newslettera OSOZ (kliknij na baner)
Najświeższa wiedza o innowacjach w zdrowiu. Dwa razy w miesiącu w twojej skrzynce pocztowej. Zapisz się do newslettera OSOZ (kliknij na baner)

System 1 możliwy dzięki nowym technologiom

Pacjenci nie czekają i w ewolucji technologicznej szukają korzyści dla siebie. Dotyczy to zwłaszcza pokolenia Z, które wychowało się w erze mediów społecznościowych i e-usług, oczekując od ochrony zdrowia podobnych standardów.

Duże modele językowe obsługują codziennie miliony zapytań związanych ze zdrowiem. Już nie doktora Google, ale profesora ChatGPT pytamy o objawy, dietę, zdrowie psychiczne, sen i ćwiczenia. Nie tylko w celu uzyskania informacji, ale także, aby znaleźć wsparcie psychiczne – według ostatniego raportu Harvard Business Review, właśnie „wsparcie psychiczne” jest najczęstszą przyczyną, dlaczego zwracamy się do AI z pytaniem. Narzędzia AI są zawsze dostępne, łatwe w użyciu i oferują coś, czego tradycyjna opieka często nie jest w stanie zagwarantować: natychmiastową odpowiedź, bez osądzania, bez uprzedzeń, bez patrzenia na zegarek, bo kończy się 10-minutowa wizyta.

Za szybkim rozwojem konsumenckiej ochrony zdrowia w modelu „jeden dostawca – miliony konsumentów zdrowia” stoją też media społecznościowe. Na platformach takich jak TikTok i Instagram to influencerzy, a nie lekarze, radzą, co jeść, jak się diagnozować, co zrobić, aby żyć długo. Filmy na temat ADHD, suplementów diety i „longevity” notują miliardy wyświetleń, bo pochodzą od autorytetu, kogoś kto imponuje, zbudował zasięg i mówi przekonującym oraz zrozumiałym językiem, dostarczając prostych rozwiązań na skomplikowane problemy.

Wiele z tych treści wprowadza w błąd, a niektóre są nawet niebezpieczne dla zdrowia i życia. Mimo to, faworyzują je algorytmy, których celem jest sprawienie, aby użytkownik jak najwięcej czasu spędził na Facebooku, Tik-Toku albo YouTube. Dlatego promowane są angażujące, emocjonalne, krótkie treści, a niekoniecznie te najbardziej poprawne pod względem naukowym. Edukacja zdrowotna dawno temu została przejęta przez media społecznościowe, a negatywne efekty będą widoczne za kilka lat.

Na to trzeba nałożyć jeszcze jeden trend: w wysokorozwiniętych społeczeństwach zdrowie stało się symbolem prestiżu społecznego, determinantem sukcesu. Aby utrzymać zdrowie oraz żyć długo i szczęśliwie trzeba wykazać się własną zaradnością, stosować niekonwencjonalne metody, nie ufając starej medycynie. Stąd popularność suplementów diety obiecujących większą energię i pozbycie się problemów, kariera Ozempicu jako drogi na skróty do atrakcyjności fizycznej i formy zdrowotnej, a wkrótce – agentów AI.

Raport AI w ochronie zdrowia

2026-2027: Agenci AI zaczynają przyjmować pierwszych pacjentów

Urządzenia wearables śledzą już sen, stres, tętno, a nawet wczesne oznaki choroby. Nowej generacji smartwatche potrafią wykonać EKG, monitorować wzorce ruchu i na tej podstawie ostrzegać przed chorobami przewlekłymi, a inteligentna biżuteria zbiera skrupulatnie dane, aby radzić, jak poprawić jakość snu i zoptymalizować styl życia. To już tylko kwestia czasu, gdy zegarki Apple albo Samsung będą mierzyły nieinwazyjnie poziom glukozy we krwi.

Najlepszym przykładem firmy big tech wchodzącej do ochrony zdrowia, aby zagospodarować niszę związaną z profilaktyką, jest Neko Health – klinika założona przez szefa platformy streamingowej Spotify. Neko Health z filiami w Londynie i Sztokholmie oferuje skanowanie całego ciała i analizę danych z wykorzystaniem AI za 299 dolarów. Na tej podstawie lekarze szukają możliwych ryzyk zdrowotnych albo pierwszym objawów chorób. Lista oczekujących na wizytę w Londynie przekroczyła 100 000 osób.

Profilaktyka staje się domeną firm technologicznych, które mają dostęp do danych pacjenta w czasie rzeczywistym. Oznacza to, że tradycyjni dostawcy usług medycznych tracą powoli monopol na opiekę, a granica pomiędzy usługami medycznymi – które, zgodnie z przepisami, mogą być realizowane tylko przez uprawnione podmioty – a usługami „wellness” staje się płynna.

Pacjenci się cieszą, bo mają dostęp do informacji i porad w czasie rzeczywistym, ale problem jest poważny, bo opieka cyfrowa świadczona jest z pominięciem jakiekolwiek odpowiedzialności, a dane z np. smartwatchy nie będących urządzeniami medycznymi mogą wprowadzać w błąd. Ale dla pacjentów nie posiadających wiedzy technicznej nie ma to znaczenia. Liczą się porady i poczucie, że zdrowie jest „pod kontrolą”. To zaufanie w inteligencję maszyn i AI zostało dokładnie zbadane dekady temu i określane jest antropomorfizmem.

AI nie jest cudownym lekiem na kulejący system zdrowia

Oczywiście, AI nie wchodzi tylko do systemu 1, czyli zdrowia konsumenckiego, ale także do systemu 2. I wiele z rozwiązań rodzi nadzieje na pozbycie się obciążeń administracyjnych. AI automatycznie analizuje dane pacjentów w elektronicznej dokumentacji medycznej (EDM), aby przewidzieć rozwój chorób, pomaga wyszukiwać dane albo notować przebieg wizyty na podstawie rozmowy z pacjentem. AI wspomaga decyzje kliniczne zestawiając dane pacjenta z dostępną literaturą medyczną i ostatnimi badaniami naukowymi, aby pacjent otrzymał leczenie dopasowane do jego indywidualnego przypadku, w oparciu o twarde fakty, a nie tylko wybiórcze deklaracje.

Choć zdolności systemów AI w medycynie szybko rosną, AI nie jest magicznym rozwiązaniem na wszystkie problemy sektora zdrowia. Obecnie znajdujemy się w okresie zachwytu nad AI i wiele doniesień prasowych wywołuje nieuzasadniony hurra-optymizm. Nie jest wykluczone, że coraz silniejsze modele AI będą wkrótce stosowane w diagnozie pacjentów. Ale równie prawdopodobny jest scenariusz, że szybko nie poradzimy sobie z halucynacjami i duże modele językowe (LLM) nieszybko doczekają się certyfikacji do zastosowań klinicznych.

Jest jeszcze jedno wyzwanie. Sztuczna inteligencja wymaga czystych, wysokiej jakości danych. A tych ciągle brakuje. Dlatego przez najbliższe lata placówki medyczne muszą skupić się na budowaniu dobrych baz, najlepiej w chmurze danych.

Cyfryzacja w czasach rosnących jak na drożdżach nowych aplikacji AI wymaga też jasnej mapy drogowej. Niektóre z najbardziej innowacyjnych szpitali na świecie stosują obecnie prostą zasadę minimalizmu cyfrowego: każda nowa aplikacja cyfrowa musi zmniejszać liczbę kliknięć, a nie ją zwiększać, a każdy nowy system musi być zintegrowany z systemem centralnym elektronicznej dokumentacji medycznej.

Wszystko o AI w medycynie - kliknij na okładkę, aby pobrać specjalny raport OSOZ
Wszystko o AI w medycynie – kliknij na okładkę, aby pobrać specjalny raport OSOZ

To będzie największa w historii transformacja sektora zdrowia

Jesteśmy świadkami czegoś więcej niż transformacji technologicznej. To zmiana ustanowionych od wieków reguł ochrony zdrowia. Przechodzimy od modelu opieki „jeden lekarz – jeden pacjent w tym samym czasie” do „jeden algorytm/agent AI – miliony pacjentów”, od „leczenia pacjenta” do „leczenia danych pacjenta”.

Opieka przenosi się z klinik do telefonów, z EDM do agentów AI, z planowanych 10-minutowych wizyt do zawsze dostępnych usług on-line. Nie oznacza to, że tradycyjna opieka zdrowotna traci na znaczeniu. Technologia nie zakłóci medycyny jako nauki, bo ta chroniona jest przepisami i nadal ma monopol na opiekę w bardziej skomplikowanych przypadkach albo gdy wymagana jest operacja. Kolejki przed klinikami nie zmniejszą się. Jednak zmienia się sposób, w jaki pacjenci postrzegają medycynę i wchodzą z nią w interakcje.

To proces przemian społecznych, których nie da się już zatrzymać, oraz nowe rozdanie kart o zdrowie, gdzie duże firmy technologiczne zaczynają przejmować pacjentów w walce o rynek warty globalnie ponad 21 222 mld dolarów.