Dodano: 27.10.2026

Jeśli narzędzia e-zdrowia dokładają lekarzom i pielęgniarkom obowiązków, zamiast automatyzować i ułatwiać pracę, coś poszło nie tak w cyfryzacji – podczas Forum Rynku Zdrowia eksperci podkreślali, że placówki zbyt często wdrażają nowe oprogramowanie bez zmiany organizacji pracy. Dodają kolejne systemy, które nie współpracują ze sobą. Zamiast zmniejszenia pracy administracyjnej pojawia się frustracja.
Cyfryzacja obiecuje poprawę efektywności pracy. Ale zdarza się też, że po wdrożeniu systemu IT jest jeszcze gorzej niż wcześniej. Dyrekcja jest rozczarowana, personel sfrustrowany, wszyscy mają poczucie, że coś poszło nie tak i wyrzucono pieniądze w błoto. Dane trzeba wprowadzać w kilku miejscach, a obsługa rosnącej liczby aplikacji jest skomplikowana i czasochłonna.
Stanisław Szczepaniak, dyrektor Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Poznaniu, zwrócił uwagę, że są sytuacje, gdzie po cyfryzacji procesu jego obsługa „zajmuje personelowi nawet trzykrotnie więcej czasu.” Problem zaczyna się wtedy, gdy technologia zostaje nałożona na dotychczasowy schemat działania placówki bez przemyślenia organizacji pracy i przemodelowania procesów.
Także wiceminister zdrowia Tomasz Maciejewski podkreślił, że „rozwiązania cyfrowe same z siebie, bez zmiany procesów, bez zmiany pewnych zasad funkcjonowania” nie rozwiążą problemów ochrony zdrowia. Największym błędem jest kupno i uruchomienie kolejnej aplikacji czy modułu systemu bez zadania sobie pytań o przepływ danych, interoperacyjność, cel cyfryzacji.
Przykładem jest centralna e-rejestracja. Żeby działała sprawnie, podmioty lecznicze muszą dopasować system organizacji terminarza, udostępniać aktualne grafiki i poprawnie rejestrować dane. O wygodzie korzystania z narzędzia decydują poprawna integracja z systemem gabinetowym oraz procedury informowania pacjentów o nowej usłudze. Według Maciejewskiego automatyzacja zapisów może uwolnić czas pracy związany z rejestracją, ale pod warunkiem, że dobrze przygotowano się do wdrożenia.
Jednym z najwęższych gardeł cyfryzacji jest szwankująca interoperacyjność, czyli niepełna lub brak wymiany danych między systemami IT. Informacje o pacjence przechowywane są w różnych miejscach. W efekcie lekarze kompletują dokumentację z różnych systemów, przepisywają dane albo jeszcze raz wpisują informacje, które już wcześniej zostały zarejestrowane. W efekcie dochodzi coraz więcej pracy administracyjnej, na czym też cierpi bezpieczeństwo pacjenta – im więcej danych trzeba wpisywać ręcznie, tym większe ryzyko błędów.
– Brak interoperacyjności kosztuje od 2,7 do 6,6 proc. pieniędzy, które wydajemy w ochronie zdrowia – mówił Jarosław Sot, dyrektor Centrum e-Zdrowia, powołując się na badania OECD. Najprostszym rozwiązaniem zapewniającym interoperacyjność wewnątrz placówki zdrowia jest wdrożenie jednego systemu w budowie modułowej i zastąpienie nim wielu aplikacji różnych producentów. Niestety, zwłaszcza mniejsze przychodnie nie stać na takie rozwiązanie.
Korzyści z przepływu informacji są natychmiast widoczne. Podczas panelu padł przykład pacjentki, która w przeszłości doznała udaru krwotocznego i cierpiała na padaczkę. Gdy trafiła do placówki z niejasnymi objawami, mogącymi sugerować kolejny udar, lekarze sprawdzili informacje w e-kartotece i okazało się, że od miesiąca nie realizowała recept na leki przeciwpadaczkowe.
Oprócz wewnętrznej interoperacyjności problemem pozostaje brak pełnego wdrożenia elektronicznej dokumentacji medycznej (EDM). 8 na 10 placówek ambulatoryjnej opieki zdrowotnej indeksuje dane do P1 – wynika z ostatniego raportu Centrum e-Zdrowia. Sytuację w zakresie przepływu informacji w systemie zdrowia oraz standardów danych ma poprawić wdrażana Europejska Przestrzeń Danych Zdrowotnych (EHDS).
Dr hab. Małgorzata Gałązka-Sobotka, rektor Akademii Łazarskiego i dyrektor Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia, podkreśliła, że miernikiem korzyści cyfryzacji powinien być rzeczywisty wpływ na zdrowie społeczeństwa. Cyfryzacja powinna wspierać profilaktykę, pomagać ograniczać liczbę hospitalizacji i zgonów, którym można zapobiec, a także ułatwiać pacjentom podejmowanie świadomych decyzji dotyczących zdrowia.
Gałązka-Sobotka podała przykład wykorzystania Indywidualnego Konta Pacjenta do lepszego planowania szczepień. Pacjent mógłby otrzymywać spersonalizowaną informację o zalecanych i obowiązkowych szczepieniach, terminach oraz miejscach, w których można je wykonać. E-karta szczepień powinna towarzyszyć mu przez całe życie. O jej szybkie wdrożenie apelował także dyrektor Centrum e-Zdrowia.
Wiceminister Maciejewski przywołał pierwsze efekty centralnej e-rejestracji, dzięki której udało się „odzyskać” 167 tys. terminów wizyt w poradniach kardiologicznych. Przy założeniu, że jeden lekarz przyjmuje 20 pacjentów dziennie, oznacza to równowartość rocznej pracy 25 lekarzy. Dlatego resort zdrowia rozszerza system na kolejne zakresy świadczeń, a w przyszłym roku zacznie obowiązywać e-kolejka na planowane zabiegi w szpitalu. Pierwszym rezultatem powinno być lepsze wykorzystanie dostępnych zasobów, a następnie zahamowanie narastania kolejek i skrócenie czasu oczekiwania do poziomu bezpiecznego i akceptowalnego dla pacjentów. W niektórych specjalizacjach kolejki mogą pozostać, między innymi ze względu na rosnące potrzeby zdrowotne.
Maciejewski przyrównał cyfryzację do udrażniania korka drogowego: nawet gdy przeszkoda zostanie usunięta, aby ruch wrócił do normy, potrzeba czasu.
Elektroniczny obieg dokumentów to dopiero bazowy poziom digitalizacji ochrony zdrowia. W następnym – przed którym stoi polska ochrona zdrowia – zadaniem jest dostarczenie personelowi informacji potrzebnych do podejmowania decyzji klinicznych i organizacyjnych. Dzięki sztucznej inteligencji mogą to być już konkretne wskazówki, a nie tylko surowe dane.
Przykładem są narzędzia AI analizujące dane medyczne i podpowiadające, na co należy zwrócić uwagę w przypadku konkretnego pacjenta. Takie rozwiązania są już wdrażane w Polsce. Systemy IT mogą również wspierać zarządzanie szpitalem, między innymi poprzez prognozowanie obłożenia łóżek, monitorowanie przepływu pacjentów oraz analizę wykorzystania bloku operacyjnego i oddziałów intensywnej terapii.
Do tego potrzebne są też kompletność i aktualność danych, a te zaczynają się w każdym gabinecie lekarskim.
Nowe narzędzia e-zdrowia mają sprawić, że opieka będzie ciągła i skoordynowana. Integracja danych i systemów pozwala prowadzić pacjenta od diagnozy do rehabilitacji: od przygotowania do wizyty i zebrania wywiadu, przez diagnostykę i leczenie, aż po wypis oraz późniejsze monitorowanie stanu zdrowia. Taką filozofię ma Ministerstwo Zdrowia, uruchamiając kolejne e-usługi. Przykładowo, Domowa Opieka Medyczna daje lekarzom możliwość monitorowania pacjentów z chorobami przewlekłymi w domu, z pomocą smartwatcha pacjenta. Takie podejście ma ograniczyć ryzyko ponownych hospitalizacji.
Podczas debaty wrócił też temat pieniędzy na e-zdrowie. Wiceminister Zdrowia Tomasz Maciejewski mówił, że w 2026 r. na cyfryzację ochrony zdrowia wydano rekordowe 4 mld zł. Z tej kwoty 3 mld zł trafiły do podmiotów leczniczych, a 1 mld zł do Centrum e-Zdrowia.
Czytaj także: e-Konsylium dla lekarzy 8 specjalizacji do końca 2027 r.