E-zdrowie wchodzi w nowy etap: „Zaczynamy integrować dane”

Dodano: 06.07.2026


Odpowiednio wykorzystane informacje stają się fundamentem skoordynowanej i spersonalizowanej opieki nad pacjentem

Polska wchodzi w najtrudniejszy etap cyfrowej transformacji ochrony zdrowia – dopasowania systemu ochrony zdrowia do wdrożonych usług e-zdrowia. Mamy świetne systemy; teraz trzeba wycisnąć z nich wartość dla pacjentów – podsumowali eksperci podczas konferencji Centrum e-Zdrowia „Perspektywy e-Zdrowia 2026”.

  • Podczas konferencji Centrum e-Zdrowia „Perspektywy e-Zdrowia 2026” najciekawszym punktem programu była debata „Ewolucja czy rewolucja. Co realnie zmieni e-zdrowie w ochronie zdrowia?”.
  • Polska zakończyła etap cyfryzacji dokumentacji medycznej i wchodzi w fazę przebudowy całego modelu opieki zdrowotnej – twierdzi Łukasz Sosnowski, Dyrektor Departamentu e-Zdrowia w MZ
  • Przed nami integracja systemów, zarządzanie zmianą oraz przygotowanie personelu i pacjentów do nowych rozwiązań.
  • Centralna e-rejestracja, rozwój IKP oraz lepsze wykorzystanie danych mają skrócić kolejki, usprawnić koordynację leczenia i poprawić profilaktykę.
  • Sztuczna inteligencja odciąży lekarzy od obowiązków administracyjnych, pomoże w diagnostyce i zwiększy efektywność pracy
  • Sukces cyfrowej transformacji będzie mierzony realnymi korzyściami dla pacjentów i personelu medycznego.
Newsletter OSOZ

Po latach uruchamiania e-usług, zaczynają się one łączyć w jeden ekosystem

Zdaniem Łukasza Sosnowskiego, dyrektora Departamentu e-Zdrowia w Ministerstwie Zdrowia, obecny etap digitalizacji różni się zasadniczo od wcześniejszych lat. W przeszłości tworzono pojedyncze narzędzia – e-receptę, e-skierowanie czy Internetowe Konto Pacjenta. Teraz nadszedł czas na ich integrację i budowanie spójnego ekosystemu usług.

– Jesteśmy w połowie drogi. Raporty pokazują, że Polska należy dziś do europejskich liderów cyfryzacji ochrony zdrowia. Zbudowaliśmy wiele elementów systemu, a teraz zaczynamy je łączyć. Dopiero dzięki temu powstaje prawdziwy system e-zdrowia. Ten proces właściwie nigdy się nie zakończy, bo technologia rozwija się zbyt szybko, aby można było powiedzieć: „zbudowaliśmy wszystko”. Natomiast najbliższe lata będą okresem, w którym pacjenci realnie odczują skutki tej transformacji – podkreślał.

Debata o stanie cyfryzacji ochrony zdrowia podczas konferencji "Perspektywy e-Zdrowia 2026"
Debata o stanie cyfryzacji ochrony zdrowia podczas konferencji „Perspektywy e-Zdrowia 2026”

Jednym z najważniejszych projektów jest Centralna e-Rejestracja. Jak przekonywał przedstawiciel MZ, jej efekty zaczną być widoczne już w przyszłym roku, gdy kolejne specjalności zostaną objęte wspólnym systemem rejestracji.

– To projekt, który rozpoczął się przede mną i zakończy się długo po mnie. Ale właśnie dzięki niemu zaczniemy odczuwać prawdziwą zmianę organizacji ochrony zdrowia. 4 miliardy złotych inwestycji z KPO oraz dziesiątki nowych usług już w drugiej połowie roku i w przyszłym roku zmienią sposób funkcjonowania całego systemu – mówił.

Podobnie sytuację ocenił Konrad Madejczyk, dyrektor Departamentu Współpracy w Biurze Rzecznika Praw Pacjenta. Jego zdaniem zakończył się etap cyfryzowania dokumentów, natomiast rozpoczyna się znacznie trudniejszy proces zarządzania całym przebiegiem leczenia.

– Pierwsza dekada cyfryzacji polegała przede wszystkim na elektronicznych receptach, skierowaniach i dokumentacji. Dzisiaj pojawiają się narzędzia, które zaczynają zmieniać sam proces leczenia i sposób dostępu pacjenta do świadczeń. Kończymy cyfryzować dokumenty, a zaczynamy cyfryzować decyzje. Jeżeli uda się dokończyć te projekty, będziemy mogli mówić o zupełnie nowym modelu opieki nad pacjentem.

Zdaniem Madejczuka, nawet najlepszy e-system nie będzie sukcesem, jeśli część pacjentów pozostanie poza nim.

– Nie możemy zgubić pacjentów po drodze. System rozwija się bardzo szybko, ale nadal ogromna grupa osób – szczególnie seniorów – ma problem nawet z korzystaniem z e-recept czy Internetowego Konta Pacjenta. Dlatego obok inwestycji technologicznych potrzebujemy równie dużych inwestycji w edukację i wsparcie osób wykluczonych cyfrowo. Ciągłość leczenia, bezpieczeństwo i koordynacja powinny pozostać najważniejszymi celami całej transformacji.

Technologia już jest. Największe wyzwanie to zarządzanie zmianą

W drugiej części debaty rozmowa zeszła z poziomu strategii państwa na codzienność szpitali i przychodni. I nagle entuzjazm dla nowych rozwiązań zaczął się rozbijać o realia ochrony zdrowia.

Dr hab. Monika Raulinajtys-Grzybek, kierownik Katedry Rachunkowości Menedżerskiej SGH i Think Tanku #SGH dla ochrony zdrowia, przypomniała, że sektor zdrowia jest jednym z najbardziej złożonych organizmów w gospodarce.

– System ochrony zdrowia jest z definicji systemem bardzo złożonym. Zmiana legislacyjna jest dopiero początkiem drogi. Zanim zobaczymy ją w codziennej pracy lekarzy czy menedżerów, musi przejść przez tysiące organizacji, setki tysięcy pracowników i miliony pacjentów. Dlatego samo stworzenie dobrego rozwiązania technologicznego nie wystarczy. Potrzebna jest ogromna praca związana z jego adaptacją i utrwaleniem.

Dzisiaj lekarze i cały personel medyczny poświęcają ogromną część czasu na wyszukiwanie informacji, kompletowanie dokumentacji i kontakt z innymi placówkami. Jeżeli uda się zintegrować dane z różnych systemów, zyskamy przede wszystkim czas - mówiła Magdalena Janus-Hibner
Dzisiaj lekarze i cały personel medyczny poświęcają ogromną część czasu na wyszukiwanie informacji, kompletowanie dokumentacji i kontakt z innymi placówkami. Jeżeli uda się zintegrować dane z różnych systemów, zyskamy przede wszystkim czas – mówiła Magdalena Janus-Hibner

Jak podkreślała, cyfryzacja – wcześniej kojarzona z nowoczesnymi gadżetami – staje się elementem codziennych procesów zarządzania. System zdrowia dojrzał i nauczył się, jak rozsądnie wdrażać nowe technologie.

– Kilka lat temu technologia była często traktowana jak rozwiązanie wszystkich problemów. Dzisiaj wiemy, że nie chodzi o samo wdrożenie systemu, ale o umiejętność wykorzystania go w praktyce. Nie tylko pacjenci są wykluczeni cyfrowo. Patrząc na średni wiek personelu medycznego, widzimy, że także lekarze potrzebują wsparcia organizacyjnego i edukacyjnego.

Zdaniem dr n. med. Michała Gontkiewicza, członka prezydium OIL i przewodniczącego zespołu ds. e-zdrowia przy NIL, środowisko medyczne dysponuje już odpowiednimi narzędziami, jednak bardzo często nie są one odpowiednio integrowane z codzienną pracą.

– Technologicznie jesteśmy gotowi. Organizacyjnie już niekoniecznie. Różnice pomiędzy dużymi szpitalami klinicznymi, powiatami czy małymi poradniami są ogromne. Sam zakup technologii nie wystarczy. Brakuje ludzi odpowiedzialnych za koordynację zmian oraz przebudowę procesów pracy. Bez tego najlepsze rozwiązania pozostaną tylko formalnie wdrożone.

Jednym z najczęściej używanych, ale jednocześnie najmniej zrealizowanych haseł w ochronie zdrowia pozostaje interoperacyjność.

– Mówimy o interoperacyjności od wielu lat. Tymczasem w praktyce nadal mamy problem z połączeniem urządzeń diagnostycznych czy różnych systemów informatycznych. Jeżeli nie przeprojektujemy całego procesu pracy, tylko dołożymy kolejne okienka do już istniejących systemów, personel będzie miał więcej obowiązków zamiast mniej.

Pacjent musi poczuć różnicę: mniej kolejek, więcej informacji i lepszą koordynację leczenia

Prawdziwym miernikiem sukcesu cyfrowej transformacji będzie doświadczenie pacjenta. Jeżeli nowe rozwiązania nie skrócą czasu oczekiwania na świadczenia, nie uproszczą kontaktu z systemem i nie poprawią jakości leczenia, nawet najbardziej zaawansowane technologie pozostaną jedynie kosztownymi projektami informatycznymi.

Łukasz Sosnowski zwracał uwagę, że nowy model e-zdrowia opiera się na pozyskiwaniu informacji o stanie zdrowia pacjenta pomiędzy kolejnymi wizytami oraz na wykorzystywaniu tych informacji do prowadzenia bardziej spersonalizowanej opieki.

– Do tej pory system wiedział głównie, jaką receptę wystawiono pacjentowi, jakie skierowanie otrzymał i jakie rozpoznanie wpisano podczas wizyty. Natomiast praktycznie nie wiedzieliśmy, co działo się z pacjentem między wizytami. Domowa Opieka Medyczna czy kolejna usługa rozwijana w ramach KPO ma to zmienić. Chodzi o to, żeby lekarz miał pełniejszy obraz sytuacji chorego, a państwo mogło prowadzić skuteczniejsze działania profilaktyczne.

Liczę na to, że dzięki nowym rozwiązaniom będziemy poświęcać mniej czasu na wypełnianie dokumentacji - mówiła Prof. Jolanta Walusiak-Skorupa
Liczę na to, że dzięki nowym rozwiązaniom będziemy poświęcać mniej czasu na wypełnianie dokumentacji – mówiła Prof. Jolanta Walusiak-Skorupa

Równie istotnym elementem będzie wykorzystanie aplikacji mojeIKP jako narzędzia aktywnej komunikacji z pacjentami.

– Dzisiaj z aplikacji mojeIKP korzysta już około 5 milionów osób. Coraz częściej służy do przypominania o profilaktyce oraz bezpośredniego zapisania się na badania przesiewowe. Chcemy być z pacjentem nie tylko wtedy, gdy zachoruje, ale również wcześniej – wtedy, gdy można jeszcze zapobiec chorobie.

Zdaniem prof. dr hab. n. med. Jolanta Walusiak-Skorupa, dyrektor Instytutu Medycyny Pracy w Łodzi, pacjent najszybciej odczuje te rozwiązania, które uproszczą codzienny kontakt z systemem ochrony zdrowia i jednocześnie zwiększą jego świadomość zdrowotną.

– Pacjent przede wszystkim zauważy to, co będzie się działo na jego Internetowym Koncie Pacjenta. Łatwiejsze zapisywanie się na wizyty, przypomnienia o badaniach profilaktycznych, dostęp do zaleceń czy wyników badań – to są rzeczy, które będą najbardziej odczuwalne. Jeżeli zaczniemy regularnie przypominać pacjentom o profilaktyce, pomiarach ciśnienia czy dostępnych programach badań, realnie wpłynie to na dbanie o zdrowie społeczeństwa.

Profesor zwróciła jednak uwagę, że nawet młodsze pokolenia nie zawsze potrafią sprawnie korzystać z narzędzi cyfrowych.

– Często zakładamy, że problem wykluczenia cyfrowego dotyczy wyłącznie seniorów. Pytając młodych pacjentów o korzystanie z Internetowego Konta Pacjenta czy programu „Moje Zdrowie”, okazuje się, że wielu z nich również nie wie, jak one działają. Dlatego edukacja pozostaje jednym z największych wyzwań.

Dr Michał Gątkiewicz zwrócił uwagę na problem, z którym lekarze spotykają się każdego dnia – wielokrotne rezerwowanie tych samych świadczeń przez jednego pacjenta oraz blokowanie terminów.

– Mam 93-letniego wujka, który zapisuje się jednocześnie do kilku specjalistów, bo uważa, że „może gdzieś będzie szybciej”. Takich pacjentów są setki tysięcy. Efekt jest taki, że te same terminy są blokowane w kilku miejscach jednocześnie. Jeżeli Centralna e-Rejestracja pozwoli uporządkować ten proces, skrócimy kolejki i poprawimy dostępność świadczeń bez konieczności zwiększania liczby lekarzy.

AI i nowe narzędzia mają ograniczyć biurokrację

Obok pacjentów, beneficjentami cyfrowej transformacji mają być pracownicy medyczni. Lekarze oczekują rozwiązań, które rzeczywiście ograniczą liczbę dokumentów i pozwolą poświęcić więcej czasu pacjentowi.

– Pacjent bardzo często wie, że leczy się u kardiologa czy psychiatry, ale nie potrafi wymienić nazw swoich chorób ani przyjmowanych leków – twierdzi prof. Jolanta Walusiak-Skorupa. Lekarz potrzebuje kompletu informacji. Możliwość szybkiego przejrzenia wcześniejszych wyników badań, porównania parametrów laboratoryjnych z wielu lat oraz wykorzystania narzędzi sztucznej inteligencji będzie ogromnym ułatwieniem codziennej pracy.

Technologicznie jesteśmy gotowi na tę zmianę. Znacznie większym wyzwaniem są kompetencje organizacyjne i zarządzanie zmianą - twierdzi Dr Michał Gontkiewicz
Technologicznie jesteśmy gotowi na tę zmianę. Znacznie większym wyzwaniem są kompetencje organizacyjne i zarządzanie zmianą – twierdzi Dr Michał Gontkiewicz

Zdaniem Magdaleny Janus-Hibner, Zastępcy Dyrektora ds. Projektów, Rozwoju i Organizacji Onkologii w Wojewódzkim Wielospecjalistycznym Centrum Onkologii i Traumatologii im. M. Kopernika w Łodzi, największą zmianę w onkologii przyniosą elektroniczne narzędzia wspierające pracę wielodyscyplinarnych zespołów.

– e-Konsylium będzie prawdziwym przełomem. Lekarze będą mogli jednocześnie analizować wyniki badań obrazowych, historię leczenia, choroby współistniejące i wszystkie informacje potrzebne do podjęcia decyzji terapeutycznej. Dzisiaj wiele takich procesów organizujemy własnymi metodami. Nowy system znacząco poprawi jakość współpracy między ośrodkami.

Jej zdaniem Karta e-DILO, e-Konsylium oraz rozwiązania dostępne poprzez IKP będą elementami budującymi jakość całego systemu ochrony zdrowia, stając się fundamentem nowego modelu organizacji opieki onkologicznej.

Według dr Gątkiewicza, największe znaczenie będą miały rozwiązania działające niemal niewidocznie dla użytkownika.

– Lekarze skorzystają przede wszystkim na tym, co będzie przezroczyste. Potrzebujemy narzędzi, które zmniejszą obciążenie dokumentacją. Dyktowanie dokumentacji, automatyczne tworzenie opisów wizyt czy wykorzystanie sztucznej inteligencji w diagnostyce obrazowej mogą realnie oddać lekarzowi czas dla pacjenta. To właśnie tutaj widzę największy potencjał cyfryzacji.

Szczególnie duże oczekiwania wiąże on z wykorzystaniem sztucznej inteligencji w diagnostyce.

– Badania obrazowe rosną w ogromnym tempie, a liczba specjalistów nie nadąża za tym wzrostem. Jeżeli AI będzie potrafiła szybko wykrywać przypadki wymagające pilnej interwencji, na przykład podejrzenie udaru, pomoże nie tylko lekarzom, ale przede wszystkim pacjentom. To rozwiązania, które mogą jednocześnie poprawiać jakość leczenia i ograniczać koszty całego systemu.

Pieniądze na cyfryzację wyrzucane są często w błoto, bo nie mierzymy efektów

W debacie pojawiły się też pytania o efektywność wydawania publicznych pieniędzy na e-zdrowie, wdrażanie innowacji oraz zdolność całego systemu do uczenia się na własnych błędach.

Rafał Dunal, prezes Polskiej Izby Informatyki Medycznej, zwracał uwagę, że innowacyjność ma wartość wtedy, gdy przekłada się na lepszą opiekę nad pacjentem i sprawniejsze funkcjonowanie placówek medycznych.

Praktycznie wszystkie szpitale mają już systemy do prowadzenia elektronicznej dokumentacji medycznej. Problem polega na tym, że sama obecność systemu nie oznacza jeszcze jego pełnego wykorzystania - twierdzi Rafał Dunal
Praktycznie wszystkie szpitale mają już systemy do prowadzenia elektronicznej dokumentacji medycznej. Problem polega na tym, że sama obecność systemu nie oznacza jeszcze jego pełnego wykorzystania – twierdzi Rafał Dunal

– Jeżeli mówimy o równowadze pomiędzy innowacyjnością, wartością dla pacjenta i efektywnością kosztową, to odpowiedź jest właściwie jedna. Innowacja ma sens tylko wtedy, gdy przynosi realną korzyść pacjentowi i potrafimy zmierzyć jej efektywność. Sam fakt, że rozwiązanie jest nowoczesne, nie oznacza jeszcze, że jest potrzebne.

Rynek nowych technologii dla zdrowia w Polsce od lat rządzi jeden paradoks: o ile stosunkowo łatwo znaleźć finansowanie na prace badawczo-rozwojowe, o tyle znacznie trudniej doprowadzić do rzeczywistego wdrożenia nowych rozwiązań.

– Startupy przychodzą do szpitali z ciekawymi rozwiązaniami, ale często słyszą: „za darmo możemy przetestować, ale nie mamy pieniędzy na wdrożenie – Dunal apelował o większą odwagę w prowadzeniu pilotaży i otwarte mówienie o projektach, które nie przyniosły oczekiwanych rezultatów.

– Każda innowacja powinna przejść etap pilotażu. Jeżeli się sprawdzi – wdrażajmy ją szerzej. Jeżeli nie, miejmy odwagę powiedzieć, że się nie udało i wyciągnąć wnioski. Za mało rozmawiamy o porażkach, a przecież są naturalnym elementem rozwoju. Równie ważne jest pozostawienie sobie możliwości wycofania się z rozwiązania, które nie spełnia oczekiwań.

Dr hab. Monika Raulinajtys-Grzybek przypomniała, że dyskusja o cyfryzacji musi być mocno osadzona w realiach finansowania systemu zdrowia

– Budżet systemu ochrony zdrowia nie jest z gumy. Potrzeby rosną znacznie szybciej niż dostępne środki. Dlatego każda inwestycja cyfrowa musi odpowiadać na bardzo proste pytanie: czy dzięki niej pacjent otrzyma lepszą opiekę, a system będzie działał efektywniej. Nie możemy wdrażać technologii tylko dlatego, że są modne. Jej zdaniem w najbliższych latach menedżerowie ochrony zdrowia będą coraz częściej oceniani po umiejętności wykorzystania danych do poprawy jakości leczenia i organizacji pracy.

Z kolei Konrad Madejczyk przypominał, że z perspektywy pacjenta cała dyskusja o interoperacyjności, platformach i sztucznej inteligencji ma znaczenie tylko wtedy, gdy prowadzi do prostszej obsługi i krótszego oczekiwania na świadczenia.

– Pacjenta interesuje, czy rozwiązanie jest proste. Największym kosztem po jego stronie jest czas poświęcony na zrozumienie systemu. Jeżeli rozwiązania będą skomplikowane, nie zostaną zaakceptowane.

Sztuczna inteligencja ma pomagać lekarzowi

Często pojawiającym się wątkiem w dyskusji była sztuczna inteligencja. Jej wartość będzie zależeć od tego, czy pozwoli ograniczyć biurokrację, szybciej diagnozować pacjentów i lepiej wykorzystać ogromne ilości danych gromadzonych przez system ochrony zdrowia.

Łukasz Sosnowski zwracał uwagę, że fundamentem rozwoju sztucznej inteligencji jest budowana infrastruktura danych. Dopiero połączenie informacji z różnych źródeł pozwoli tworzyć narzędzia wspierające decyzje kliniczne oraz działania profilaktyczne.

Poradnik "sztuczna inteligencja w ochronie zdrowia"

– Dzisiaj dokładamy kolejne elementy układanki, które pozwolą gromadzić informacje o pacjencie i wykorzystywać je we właściwy sposób. Najpierw lekarz otrzyma pełniejszy obraz chorego, a kolejnym krokiem będzie możliwość wykorzystania tych danych do działań profilaktycznych oraz bardziej spersonalizowanej opieki.

Według dr Michał Gontkiewicza, są dwa obszary, w których sztuczna inteligencja może przynieść największe korzyści. Pierwszy to diagnostyka. Liczba badań obrazowych rośnie lawinowo, a radiologów mamy około 4,6 tysiąca. Bez nowych narzędzi po prostu nie poradzimy sobie z rosnącą liczbą badań. AI może szybciej wychwytywać przypadki wymagające pilnej interwencji, na przykład podejrzenie udaru, dzięki czemu pacjent szybciej trafi na właściwą ścieżkę leczenia. Drugim obszarem jest dokumentacja medyczna, która od lat pozostaje jednym z największych obciążeń dla personelu.

– Źle wdrożona technologia potrafi wydłużyć pracę lekarza. Dobrze wdrożona oddaje mu czas dla pacjenta. Dyktowanie dokumentacji, automatyczne przygotowywanie opisów wizyt czy tworzenie podsumowań konsultacji sprawiają, że lekarz może skupić się na rozmowie z chorym zamiast na wypełnianiu kolejnych formularzy. Sam widzę w swojej praktyce, jak wiele uwagi mogę poświęcić pacjentowi dzięki takim rozwiązaniom.

Przedstawiciel NIL przypomniał, że wdrażanie AI wymaga również odpowiednich procedur i transparentności.

– Nie możemy zapominać, że pacjent powinien wiedzieć, kiedy podczas wizyty korzystamy z narzędzi sztucznej inteligencji, nawet jeśli służą one wyłącznie do przygotowania dokumentacji. Potrzebne są także jasne zasady stosowania AI i zaufanie pacjentów.