Cyfryzacja placówki zdrowia. Najlepsze praktyki [DEBATA]

Dodano: 02.04.2026


Projekty innowacyjne nie powinny być kopiowane od innych -  muszą być dopasowane do potencjału i potrzeb danego podmiotu medycznego
Projekty innowacyjne nie powinny być kopiowane od innych – muszą być dopasowane do potencjału i potrzeb danego podmiotu medycznego

Wdrażanie innowacji w ochronie zdrowia napotyka na blokadę legislacyjną, finansową i kulturową. Na poziomie centralnym tempo cyfryzacji nie nadąża za postępem technologicznym, z kolei placówki zdrowia zbyt często skupiają się na samym systemie IT, a nie na jego otoczce, czyli zarządzaniu zmianą.

  • Pacjenci coraz częściej sięgają do narzędzi AI, jak ChatGPT, ponieważ sektor zdrowia nie nadąża za technologiami.
  • Duże projekty e-zdrowia – jak Centralna e-Rejestracja – wymagają jednak czasu, zmian legislacyjnych i etapowego wdrażania, bo mają wpływ na miliony pacjentów.
  • Największe korzyści cyfryzacji paradoksalnie wynikają z usprawnienia procesów organizacyjnych, a nie klinicznych.
  • Wyzwaniem nie jest zakup technologii, lecz jej wdrożenie w praktyce, w tym szkolenia, zarządzanie zmianą i przebudowa procesów.
Newsletter OSOZ

Pacjenci chcą takich innowacji, jakie mają w smartfonie

Od kilku lat rozbudzane są ogromne oczekiwania związane z e-zdrowiem. Obiecywano, że usprawnią pracę personelu, poprawią funkcjonowanie placówek, jakość opieki, a nawet zmniejszą koszty. Ale w praktyce ich wdrażanie okazuje się znacznie bardziej złożone, bo nawet najlepsza technologia natrafia na stary, niewydolny system zdrowia – zgodzili się uczestnicy debaty o wdrażaniu innowacji w ochronie zdrowia zorganizowanej na Kongresie Wyzwań Zdrowotnych 2026.

Pierwszym problemem jest realizacja megaprojektów w ochronie zdrowia. Janusz Cieszyński, poseł na Sejm RP i były minister cyfryzacji, twierdzi, że technologii, które mogłyby poprawić funkcjonowanie systemu ochrony zdrowia – z punktu widzenia pacjenta – jest dziś bardzo wiele. Problem polega jednak na tym, że ich wdrażanie przebiega znacznie wolniej niż tempo rozwoju technologii. Takie projekty jak Centralna e-Rejestracja rozciągnięte są na lata i w efekcie świetna w momencie inicjowania projektu technologia może z czasem się zestarzeć. Dotyczy to zwłaszcza sztucznej inteligencji, gdzie praktycznie co tydzień pojawiają się nowe modele i nowe możliwości.

Niestety, sektor zdrowia nie jest przygotowany na wykorzystanie wielu z nich – prawnie i technologicznie. To powoduje, że pacjenci po prostu korzystają z nowych narzędzi poza systemem. Przykładem jest ChatGPT, często wykorzystywany jako narzędzie już nie drugiej, ale pierwszej opinii. Powodem jest właśnie brak elastyczności sektora zdrowia w adaptacji do nowych technologii. A Polska ma duże predyspozycje, aby stać się liderem odważnego wdrażania e-zdrowia, bo społeczeństwo jest otwarte na zmiany.

E-zdrowia finansowanego z publicznych nie można wdrażać na szybko

Łukasz Sosnowski, dyrektor Departamentu e-Zdrowia w Ministerstwie Zdrowia, zgadza się, że prawo często blokuje eksperymentowanie i szybkie wdrażanie nowych rozwiązań. Administracja publiczna działa w ramach obowiązującej legislacji i może realizować tylko te działania, na które pozwalają przepisy. W praktyce oznacza to, że za wdrażaniem nowych systemów informatycznych muszą iść zmiany legislacyjne, często w bazowych ustawach regulujących funkcjonowanie systemu ochrony zdrowia. A to ma swoją określoną procedurę i często rozbija się o polityczne rozgrywki. Niestety, nawet w przypadku technologii usprawniających sektor zdrowia nie ma zgody ponadpartyjnej.

Debata o e-zdrowiu odbyła się podczas Kongresu Wyzwań Zdrowotnych w Katowicach (zdjęcie: materiały prasowe)
Debata o e-zdrowiu odbyła się podczas Kongresu Wyzwań Zdrowotnych w Katowicach (zdjęcie: materiały prasowe)

Drugim istotnym wyzwaniem jest skala projektów. Jak podkreśla Sosnowski, wdrożenie rozwiązania, z którego potencjalnie będzie korzystać 38 milionów obywateli, to zupełnie inne zadanie niż instalacja systemu rejestracji dla poradni obsługującej kilkadziesiąt tysięcy pacjentów. Tego nie da się zrobić na szybko. Dlatego Centralna e-Rejestracja jest wdrażana etapowo. Najpierw przeprowadzono pilotaż, a teraz system jest stopniowo rozszerzany na kolejne świadczenia.

Takie tempo wynika z odpowiedzialności za stabilność systemu oraz konieczności uniknięcia błędów, które mogłyby wpłynąć na miliony pacjentów. Do tego państwo nie może sobie pozwolić na kupienie gotowego rozwiązania informatycznego jednego dostawcy IT i udostępnienie go wszystkim placówkom medycznym – mogłoby to doprowadzić do powstania monopolu finansowanego z pieniędzy publicznych. Zadaniem administracji jest projektowanie rozwiązań IT w taki sposób, aby mogli się do nich podłączyć wszyscy dostawcy technologii.

Z drugiej strony, realizowane na szybko inwestycje z KPO pokazują, że duże tempo powoduje duże obciążenia po stronie placówek zdrowia, które mają sporo innych wyzwań. Informatyzacja nie jest jedynym priorytetem i to też trzeba uwzględnić w projektach e-zdrowia.

Kupić system potrafi każdy. Ale prawdziwa robota zaczyna się potem

Magdalena Janus-Hibner, zastępca dyrektora ds. projektów i rozwoju w Wojewódzkim Wielospecjalistycznym Centrum Onkologii i Traumatologii w Łodzi podkreśla, że zakup technologii to dopiero początek całego procesu. Największym wyzwaniem jest włączenie tych rozwiązań do codziennej pracy personelu. W każdym szpitalu pracują różne osoby o różnym poziomie wiedzy cyfrowej. Dlatego centralną częścią wdrożenia są zawsze szkolenia oraz zarządzanie zmianą, aby nowość została zaakceptowana i zrozumiana przez każdego pracownika. To samo dotyczy AI: każdy musi wiedzieć, jak bezpiecznie korzystać z AI, jakie stwarza możliwości, a jakie ma ograniczenia.

Jak twierdzi Janus-Hibner, szczególnie istotne jest zrozumienie, czym w praktyce jest sztuczna inteligencja i jakie są zasady bezpiecznego korzystania z tego typu narzędzi w medycynie.

Dr hab. Paweł Ptaszyński, dyrektor medyczny Centralnego Szpitala Klinicznego Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, podkreśla z kolei, że wdrożenie innowacji powinno zawsze mieć jasno określony cel i realną wartość dodaną dla procesu leczenia. Wprowadzanie technologii tylko dlatego, że jest nowa, nigdy nie przynosi oczekiwanych rezultatów. W wielu przypadkach największe korzyści paradoksalnie wynikają z usprawnienia procesów organizacyjnych, a nie klinicznych. W każdym przypadku trzeba dobrze przeanalizować cały proces i zastanowić się, jak go przebudować, zanim wdroży się technologię. Przykładem jest Centralna e-Rejestracja do specjalistów. System lepiej dystrybuuje terminy wizyt, ale powinniśmy się też zastanowić, czy wszyscy pacjenci faktycznie wymagają wizyty u specjalisty.

Cały czas blokadą dla korzyści cyfryzacji pozostaje interoperacyjność systemów informatycznych. Mimo wdrażania EDM od kilku lat lekarze nadal nie mają dostępu do wyników badań wykonanych w innych ośrodkach i pełnego obrazu zdrowia. W efekcie pacjenci muszą powtarzać te same badania. W ochronie zdrowia potrzebujemy ekosystemu współpracy między szpitalami, administracją publiczną i firmami technologicznymi. Dopiero wtedy innowacje mogą być realnie wdrażane w praktyce klinicznej – podsumowała Karolina Kornowska, dyrektor do spraw organizacyjnych w Polskiej Federacji Szpitali.