Mamy kilka wysp innowacji. Inni walczą z bazową cyfryzacją

Dodano: 15.01.2026


Innowacyjne projekty wdrożone są obecnie tylko w niewielkiej części placówek – mówi Artur Drobniak

Czy polskie placówki zdrowia są innowacyjne? Odpowiada Artur Drobniak, Prezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Warszawie.

Polskie placówki zdrowia udowadniają, że są innowacyjne, ale ta ostrożnie pozytywna odpowiedź wynika z faktu, że jest to innowacyjność przede wszystkim oddolna, lokalna i pragmatyczna. Nie jest to jeszcze efekt jednolitej strategii państwa, lecz determinacji lekarzy, pielęgniarek, menedżerów zdrowia i ekspertów IT, którzy chcą realnie poprawić jakość opieki. Współpraca wielu środowisk staje się normą, a nie wyjątkiem. To właśnie interdyscyplinarność stanowi o sile najlepszych wdrożeń.

W ostatnich latach obserwujemy, jak dynamicznie rozwija się zainteresowanie telemedycyną, cyfryzacją oraz rozwiązaniami opartymi na sztucznej inteligencji. Co ważne – nie są to już projekty w fazie koncepcyjnej, lecz rzeczywiste wdrożenia działające na oddziałach szpitali, w przychodniach i w praktykach ambulatoryjnych. Konkurs NIL IN dostarcza tego najlepszych przykładów, pokazuje że najczęściej nagradzane projekty dotyczą wykorzystania sztucznej inteligencji w obszarach o największym deficycie personelu.

Najlepszymi przykładami są projekty nagrodzone w Konkursie NIL IN na wdrożenie innowacji. Predykcyjny monitoring pacjentów SOR w Płocku czy AI w diagnostyce obrazowej w Radomskim Centrum Onkologii pokazują, że technologia jest dziś narzędziem codziennego użytku. AI pomaga skrócić czas badania MR nawet o 40%, realnie odciąża personel od powtarzalnych zadań i zmniejsza kolejki do diagnostyki.

Drugim kierunkiem rozwoju są rozwiązania, które niwelują wykluczenie zdrowotne poprzez mobilność. Projekt „Cytomammobus” z Siedlec udowadnia, że nowoczesna diagnostyka może trafiać tam, gdzie dostęp do świadczeń jest ograniczony. Telemedycyna i technologie przenośne stają się realnym narzędziem wyrównywania szans, a nie jedynie elementem marketingu placówek.

Znaczna część innowacji zgłaszanych do NIL IN dotyczy usprawnień organizacyjnych i cyfrowych: zarządzania ruchem pacjentów, komunikacji klinicznej, obiegu dokumentacji. To efekt polskich realiów, bo placówki – często funkcjonujące w niedoinwestowanej infrastrukturze – inwestują w technologie, które pozwalają lepiej wykorzystywać dostępne zasoby.

Widzimy jednak wyraźną przepaść cyfrową. Innowacyjne projekty wdrożone są obecnie tylko w niewielkiej części placówek (tzw. wyspy innowacji), podczas gdy większość z nich wciąż boryka się z podstawami cyfryzacji. To brak integracji danych, przestarzałe systemy HIS oraz niskie kompetencje cyfrowe generują opór, który trudno jest skalować.

Dostrzegamy też, iż niezwykle ważne jest wzmacnianie lokalnych liderów wdrożeń. To właśnie od pojedynczych osób – lekarzy, pielęgniarek, dyrektorów i koordynatorów – zależy, czy innowacja zostanie skutecznie zaadaptowana do realiów konkretnej placówki. Technologia sama w sobie nie zmienia systemu; robią to ludzie, którzy potrafią nadać jej sens, zakotwiczyć ją w praktyce klinicznej i konsekwentnie budować kulturę otwartości na zmiany.

Podsumowując, polskie placówki zdrowia stają się coraz częściej innowacyjne, a ich najcenniejszą cechą jest zdolność do szybkiej adaptacji technologii w odpowiedzi na realne potrzeby pacjentów i personelu. Aby jednak te innowacje stały się standardem, a nie jedynie punktowymi inicjatywami, potrzebne jest jeszcze wiele pracy. Konkurs NIL IN pokazuje, że potencjał jest ogromny – teraz czas, aby został w pełni wykorzystany.