Ten robot sam pobierze krew. Jest dokładny jak człowiek

Dodano: 16.09.2026


Robot lokalizuje żyłę, pobiera krew i zakłada opatrunek. Wszystko dzieje się automatycznie (zdjęcie: Aletta)
Robot lokalizuje żyłę, pobiera krew i zakłada opatrunek. Wszystko dzieje się automatycznie (zdjęcie: Aletta)

Autonomiczny robot Aletta do pobierania krwi przeszedł pomyślnie badania kliniczne, osiągając dokładność na poziomie doświadczonych flebotomistów. W sierpniu robot został dopuszczony na rynek przez amerykańską Agencję ds. Żywności i Leków FDA jako pierwsze tego typu urządzenie.

  • Robot Aletta holenderskiego startupu Vitestro pobiera krew już przy pierwszym wkłuciu w 94,5 proc. przypadków. Taki wynik osiągają tylko doświadczeni specjaliści od pobierania krwi (flebotomista)
  • Robot dobrze radzi sobie także z trudnymi żyłami. Hemoliza wystąpiła tylko w 0,3 proc. pobrań, znacznie rzadziej niż przy pobraniu przez personel.
  • Czas trwania procedury jest taki sam jak w przypadku pobrania krwi przez człowieka.
  • 90 proc. pacjentów oceniło, że ból przy pobraniu krwi przez robota jest taki sam lub mniejszy niż przy tradycyjnym pobraniu.
  • W Europie robot w 2026 r. uzyskał znak CE, a w USA certyfikację FDA umożliwiającą wprowadzenie urządzenia do placówek medycznych.
Newsletter OSOZ

9 lat pracy, ponad 80 mln USD od inwestorów

Zadanie robota jest proste – zlokalizować żyłę, wprowadzić igłę, pobrać próbkę krwi i założyć opatrunek. Tylko tyle i aż tyle. Pobranie krwi wymaga precyzyjnej oceny lokalizacji żyły oraz nakłucia w odpowiednim kącie i z odpowiednią głębią. Zadanie utrudniają stres pacjenta i wywołane nim drżenie rąk, mała widoczność żył oraz ich skłonność do pękania. Nawet mały ruch powoduje konieczność ponownego wkłucia.

Rozwijany od 9 lat robot Aletta holenderskiego startupu Vitestro uzyskał świetne wyniki w pierwszym badaniu oceniającym w warunkach praktyki klinicznej całkowicie autonomiczny system pobierania krwi. Wyniki opublikowano w prestiżowym czasopiśmie Clinical Chemistry, kilka tygodni po tym, jak firma pozyskała rekordowe finansowanie od inwestorów w wysokości 70 mln USD. W 2024 roku Aletta uzyskała oznakowanie CE, umożliwiające komercyjne wdrażanie rozwiązania w Europie.

W Polsce procedurę najczęściej wykonują pielęgniarki. Od 2023 roku oficjalnie wprowadzono nowe uprawnienia flebotomisty – osoby przeszkolonej do pobierania krwi żylnej lub włośniczkowej dla celów badań laboratoryjnych.

 Według 90 proc. pacjentów, pobranie krwi przez robota było mniej bolesne lub równie bolesne jak klasyczne pobranie przez człowieka (zdjęcieL Vitestro)
 Według 90 proc. pacjentów, pobranie krwi przez robota było mniej bolesne lub równie bolesne jak klasyczne pobranie przez człowieka (zdjęcieL Vitestro)

Za jednym wkłuciem i bez powikłań. Pacjenci polubili robota

W badaniu ADOPT uczestniczyło 1633 pacjentów w trzech ambulatoryjnych punktach pobrań. Robot uzyskał skuteczność pierwszego wkłucia na poziomie 94,5 proc.

Doświadczeni flebotomiści i pielęgniarki osiągają wynik w zakresie 90%–97%. Może on spaść nawet do 80% u osób, które nie mają wprawy w pobraniu krwi albo gdy mają do czynienia z trudnymi żyłami (o cienkich ściankach, głęboko położonymi lub skłonnymi do pękania). I właśnie u takich pacjentów robot uzyskał zaskakująco dobre wyniki: 92,7% u osób z trudnym dostępem do żył, 97,4% u osób z otyłością (BMI ≥ 30), 93,4% u osób powyżej 65. roku życia.

Drugim najważniejszym parametrem jakości procesu pobrania krwi jest hemoliza, czyli uszkodzenie krwinek podczas pobierania próbki, wymagające często ponownego pobrania.

Odsetek hemolizy przy wykorzystaniu Aletty wyniósł 0,3%. Dla porównania, w tych samych ośrodkach próbki pobierane przez personel wykazywały odsetki hemolizy od 1,4% do 6,9%, w zależności od lokalizacji.

90% uczestników przyznało, że pobranie było mniej bolesne lub równie bolesne jak klasyczne pobranie wykonywane przez człowieka. 82% zadeklarowało, że przy kolejnym badaniu wybrałoby robota lub nie miałoby znaczenia, czy krew pobiera robot, czy człowiek.

Działania niepożądane wystąpiły u 0,6 proc. pacjentów i wszystkie miały łagodny charakter. Nie odnotowano żadnych poważnych powikłań. Średni czas całej procedury – od rozpoczęcia do założenia opatrunku – wyniósł 2 minuty i 37 sekund i jest porównywalny z tradycyjnym pobraniem krwi.

Aletta ma postać wolnostojącej stacji. Pacjent siada przed urządzeniem, opiera rękę na podłokietniku, a z wnętrza obudowy wysuwa się robotyczne ramię, które autonomicznie lokalizuje żyłę, dezynfekuje ją, pobiera krew i zakłada opatrunek (zdjęcie: Vitestro)

Jak działa robot Aletta?

Aby dokładnie zlokalizować żyłę, urządzenie wykorzystuje obrazowanie w podczerwieni,
ultrasonografię oraz ultrasonografię dopplerowską. Algorytmy sztucznej inteligencji identyfikują żyłę, odróżniają ją od tętnicy, wyznaczają optymalne miejsce wkłucia, a następnie robotyczne ramię samodzielnie wykonuje cały zabieg, od założenia opaski uciskowej (stazy) po naklejenie plastra. Całość nadzoruje personel medyczny, który może kontrolować kilka urządzeń naraz.

System został zaprojektowany z myślą o laboratoriach diagnostycznych i szpitalach wykonujących dużą liczbę rutynowych pobrań, gdzie największym problemem jest niedobór wykwalifikowanego personelu.

Startup Vitestro powstał w 2017 roku w Utrechcie. Dziś firma zatrudnia około 100 osób i rozwija wyłącznie technologię autonomicznego pobierania krwi. Wśród inwestorów jest m.in. amerykańska Mayo Clinic oraz współzałożyciel Intuitive Surgical – producenta robota chirurgicznego da Vinci. Pod koniec sierpnia br. firma otrzymała certyfikację FDA De Novo przewidzianą dla nowych wyrobów medycznych o niskim lub umiarkowanym ryzyku, które nie mają już dopuszczonego do obrotu odpowiednika. Pierwszym europejskim klientem firmy jest Uniwersytecki Szpital w Odense w Danii, który zamówił trzy urządzenia. Na razie nie jest znana cena urządzenia.

Dodaj do zaufanych źródeł Google