HCC 2024: Czy Centralna e-Rejestracja podzieli los EDM?


Prof. Maciej Banach, prezes Think-Tanku „Innowacje dla Zdrowia” podczas Kongresu Wyzwań Zdrowotnych

Czy Centralna e-Rejestracja, która dla wybranych usług ruszy 21 maja 2024 r., jest z góry skazana na porażkę? W sukces wierzy Ministerstwo Zdrowia, Centrum e-Zdrowia i NFZ, ale jej wdrożenie będzie karkołomne – wynika z dyskusji podczas Kongresu Wyzwań Zdrowotnych.

Czy e-rejestracja rozładuje kolejki do specjalistów?

Sesja „Wyzwania e-zdrowia w Polsce” zorganizowana podczas Health Challenges Congress HCC 2024 (7-8 marca, Katowice) zaczęła się od pytania o kryzys zaufania do e-zdrowia wywołany ujawnieniem przez byłego ministra zdrowia danych o recepcie, ale to centralny system e-rejestracji zdominował rozmowy.

Realizacja projektu będzie bardzo trudna, wręcz niemożliwa – twierdzą dostawcy systemów IT. Z kolei Ministerstwo Zdrowia nie rezygnuje, mając nadzieję, że dzięki systemowi uda się zmniejszyć kolejki do specjalistów, czego oczekują pacjenci i co jest polityczną obietnicą nowego rządu.

Pierwszą barierą będzie niski poziom dojrzałości cyfrowej w publicznej ochronie zdrowia. Jeśli chcemy uporządkować kolejki, trzeba zacząć od podstaw, czyli dobrego wdrożenia systemów IT i wprowadzenia elektronicznych terminarzy we wszystkich podmiotach. Strona techniczna jest przy tym najmniejszym problemem. Rzeczywistość w wielu placówkach wygląda tak, że pacjenci są nadal zapisywani w kalendarzach papierowych, a procedury pracy są dalekie od tych, jakie nakłada centralny system. Zintegrowanie harmonogramu z systemem centralnym – który w każdej placówce rządzi się innymi prawami – może okazać się zadaniem jeszcze trudniejszym niż przejście na EDM.

Pojawia się pytanie, czy Centralna e-Rejestracja to akurat najlepszy sposób na rozładowanie kolejek i redukcję liczbę tzw. no-shows. Istnieją dużo prostsze metody dające szybkie efekty: SMS-y, technologia voice botów, potwierdzenia wizyt, kampanie informacyjne itd. Dane z placówek sugerują, że stosując nowe technologie można obniżyć liczbę nieodwoływanych wizyt nawet o 90%. Jednak zarówno SMS-y jak i telefony wykonywane przez boty kosztują.

Wszyscy się zgadzają, że z no-shows trzeba coś zrobić. I to szybko. Według danych Ministerstwa Zdrowia, liczba nieodwoływanych wizyt w ambulatoryjnej opiece specjalistycznej szacowana jest na 8 mln rocznie. To 8 mln terminów, które przepadły i z których mogliby skorzystać inni pacjenci.

Centralna rejestracja podzieli los EDM?

Dariusz Dziełak, dyrektor Biura Partnerstwa Publicznego i Innowacji Narodowego Fundusz Zdrowia, twierdzi, że potrzebne są obydwa podejścia: system automatycznych przypomnień o wizycie i Centralna e-Rejestracja.

– Na listach oczekujących są jedynie pacjenci pierwszorazowi, w niektórych specjalnościach to niecałe 10% pacjentów przyjmowanych w opiece ambulatoryjnej. Nie będzie to łatwe, trzeba zacząć od kilku specjalności. Mamy też doświadczenia kilku krajów, gdzie to (red.: centralna e-rejestracja) się udało – bronił pomysłu przedstawiciel NFZ przypominając, że Fundusz już od kilku lat wysyła SMS-y przypominające z możliwością odwołania wizyty. Przynajmniej teoretycznie, bo szybka sonda wśród uczestników sesji pokazała, że mało kto kiedykolwiek taki SMS od NFZ otrzymał.

– E-rejestracja ani w tym, ani w przyszłym roku nie wejdzie. To się nie uda – argumentował z kolei przedstawiciel dostawców IT. Powodem są opóźnienia w cyfryzacji w sektorze publicznym, czego przykładem jest obowiązująca od 3 lat e-dokumentacja medyczna, którą wdrożyła tylko połowa placówek.

Kolejnym murem, o który może rozbić się Centralna e-Rejestracja, jest złożoność populacji pacjentów przyjmowanych przez placówki publiczne. Jest prawie niemożliwe, aby centralnie planować wizyty dla różnych grup: pacjentów pierwszorazowych, pilnych, z chorobami przewlekłymi, pilnych, z uprawnieniami itd. Dlatego jeśli już ją wdrażać, to zaczynając od kilku specjalności na zasadzie pilotażu albo skupiając się na prostych i przyjaznych dla pacjenta rozwiązaniach. Przykładowo, pacjent mógłby być umawiany do specjalisty bezpośrednio w placówce, co także przewiduje projekt. Takie podejście przypominające opiekę koordynowaną przyniosłoby już na starcie wymierną korzyść – pacjent nie musiałby przedzierać się przez zawiłości portalu e-zdrowia, aby samodzielnie znaleźć odpowiednią przychodnię, lekarza oraz termin, co może być trudne w przypadku starszych osób.

Projekt będzie wdrażany, bo tego oczekują pacjenci

Jednak dla Ministerstwa Zdrowia, Centralna e-Rejestracja pozostaje jednym z kluczowych projektów. Jak żartowała podczas otwarcia HCC 2024 Minister Zdrowia Izabela Leszczyna, może to wynikać z tego, że kiedy przychodzi ktoś nowy, nie wie, że czegoś nie da się zrobić i to robi. Za tym rozwiązaniem przemawiają też badania opinii – tego rozwiązania chcą pacjenci.

Centralna Rejestracja to jeden ze środków do celu, jakim jest skrócenie kolejek - mówi Minister Zdrowia Izabela Leszczyna (zdjęcie: Kongres Wyzwań Zdrowotnych 2024)
Centralna Rejestracja to jeden ze środków do celu, jakim jest skrócenie kolejek – mówi Minister Zdrowia Izabela Leszczyna (zdjęcie: Kongres Wyzwań Zdrowotnych 2024)

– Dyskusja nie powinna być o tym, czy wprowadzać Centralną e-Rejestracją, ale kiedy ją wprowadzić. Pacjenci są kompletnie zagubieni w systemie zdrowia. Jeżeli nie będzie e-systemu, który zapewni pacjentowi właściwą obsługę, to nic się nie zmieni – argumentował Prof. Maciej Banach, prezes Tinka-Tanku „Innowacje dla Zdrowia”. Zaznaczył jednak, że samo wdrażanie rozwiązań e-zdrowia w placówkach ochrony zdrowia musi odbywać się w ramach większej wizji systemu ochrony zdrowia.

– Wolałbym, aby w systemie były błędy, ale konsekwentnie wdrażać rozwiązania e-zdrowia. Nie uciekniemy od tego, że e-zdrowie da nam rozwiązania, które może te system wspomóc z punktu widzenia braku lekarzy, kolejek, administrowania – podsumował Prof. Banach.

Cel jest słuszny, ale być może nie trzeba od razu sięgać do podejścia centralnego – Prof. Maciej Kupczyk, pracownik Kliniki Chorób Wewnętrznych, Astmy i Alergii Uniwersytetu Medycznego w Łodzi oraz Prezydent Polskiego Towarzystwa Alergologicznego podkreślił, że brakuje dobrego pilotażu i grupy ekspertów, aby pogodzić różne punkty widzenia. Do tego nie musimy wymyślać wszystkiego od nowa, bo wiele rozwiązań można podpatrzeć w krajach, które od dawna są liderami e-zdrowia.

Temat Centralnej e-Rejestracji dzieli przedstawicieli rynku zdrowia. Optymiści podkreślają, że może to być wyczekiwany od dawna sposób na rozwiązanie problemu kolejek do specjalistów, lepszą organizację usług medycznych i sprawniejsze działanie publicznej ochrony zdrowia. Z kolei realiści biją na alarm, że placówki medyczne nie są jeszcze na takim poziomie dojrzałości cyfrowej, aby z powodzeniem wdrożyć system. Oznacza to bowiem konieczność ustandaryzowania terminarza w systemie gabinetowym i jego integracji z centralnym systemem e-zdrowia, podczas gdy każda placówka na swój, obowiązujący od lat i dopasowany do specyfiki działania schemat umawiania wizyt.

Czytaj także: Badanie Centrum e-Zdrowia – tylko 55% placówek raportuje zdarzenia medyczne